Nauczyc delikatnosci...

07.02.15, 16:18
Mlodzieniec lat 5 z diagnoza HFA, inteligentny, werbalny. Wiele wypracowalismy,ale ciagle jest olbrzymi problem z delikatnoscia...
Wiec np. mowie mu,ze delikatnie obudzimy brata,a ten w konsekwencji wskakuje bratu (niecale 3 lata) do lozka i zrywa z niego koc. Na co ja go strofuje,ze przeciez obiecal,ze bedzie delikatnie. A on na mnie ze zdziwieniem-przeciez ja jestem delikatny!
I takich sytuacji mam duzo-on zupelnie nie rozumie pojecia "delikatnie"... Jak caluje czy sie przytulam to tez calym soba-z sila huraganu-tak,ze nam oczy wychodza na wierzch i tchu brak...
Oczywiscie nasze pokazywanie, dawanie przykladu, przypominanie nie zdaje sie na nic :(

Macie jakis pomysl jak go nauczyc delikatnosci?
    • drop.s18 Re: Nauczyc delikatnosci... 08.02.15, 12:10
      hej, mamy podobny problem. Nasza psycholog zaleciła nam żeby brać rękę młodego i dotykać siebie delikatnie, mocno- różne natężenia i nazywać odczucia, że to jest przyjemne, delikatne, a to już boli. Mój lubi mocny docisk i wszystkich traktuje swoją miarą:)) szykuje się też do uszycia kołderki obciązeniowej , może to też pomoże
    • malgoska777 Re: Nauczyc delikatnosci... 25.02.15, 00:14
      hm, drzwi z szafy wyrwane z zawiasów(przez 4 latkę)-nie raz i nie jedne, lodówkę kupiliśmy naprawdę solidną właśnie z myślą o "delikatności",teraz jak już młoda sama korzysta z lodówki to był strzał w 10:) mniej solidna by nie przetrwała...,jedyne co działa to uczenie każdej czynności po kolei - zamykanie łazienki ćwiczyła wiele razy,bo kolejnych wyrwanych drzwi już nie chcę, jak próbowała pogłaskać brata to młody po prostu dostawał w łeb:( i musiałam tłumaczyć młodemu, że nie chciała go uderzyć a młodej,że w ten sposób to boli - każdą taką czynność ćwiczymy wiele razy, córka ma teraz 7,5 roku - to co ćwiczymy,ćwiczymy,ćwiczymy - jest delikatnie(w większości przypadków),to czego nie ćwiczymy nie jest.Ostatnio mam wrażenie jakby załapała o co chodzi z tym delikatnie- jak mówię że coś trzeba zrobić delikatnie to zwalnia tempo i się skupia na czynności,nie zawsze co prawda,ale często.
      • malgoska777 Re: Nauczyc delikatnosci... 25.02.15, 00:18
        a - przypominanie,upominanie nigdy nie działało bo ona nie wiedziała jak to jest delikatnie, brałam jej rączkę i głaskałam brata, pokazywałam jej na JEJ ręce różnicę jaką się czuje jak ktoś cię klepnie a jak pogłaszcze,generalnie rozkładanie czynności na kawałki i ćwiczenie tego
    • gomado Re: Nauczyc delikatnosci... 01.03.15, 09:32
      To tak jakbyś od rycerza w zbroi wymagała delikatności i miała pretensje, że on tego nie robi. To wynika z zaburzeń sensorycznych. Myślę, że zrozumienie przede wszystkim. A potem terapie, praca z dzieckiem.
    • niestandardowa Re: Nauczyc delikatnosci... 02.03.15, 18:31
      No przede wszystkim zrozumiec, ze dla niego samo okreslenie "delikatnie" tak naprawde nic nie znaczy. W ogole dzieci z zaburzeniami sensorycznymi (a wyglada na to, ze Twoj mlody, tak jak i moj - je maja) nie zdaja sobie sprawy z mozliwosci swojego ciala, bardzo czesto towarzyszy im takze dyspraksja, wiec nawet o relacji swojego ciala wzgledem otaczajacego swiata maja blade pojecie. Dodajmy jeszcze do tego, ze wiele z ich - pozytywnych - zachowan jest odbieranych negatywnie (nawet jezeli bardzo sie staramy, sykniecie z bolu wystarczy) i mamy frustracje, ktora zamiast powodowac zmiane zachowania - tego bysmy sie spodziewali najchetniej, moze wrecz nawet utrwalac lub nasilac te zachowania.

      I teraz, co i czy mozna zrobic? Przede wszystkim terapia sensoryczna wspomagana zalecanymi przez terapeute cwiczeniami. My mielismy dwa razy z tygodniu terapie a cwiczylismy w domu codziennie. Terapeutka podpowiadala nam jak radzic sobie z relacjami w stosunku do innych czyli tymi zbyt mocnymi wyrazami milosci na przyklad ;-) Do wszystkiego podchodzilismy stopniowo, krok po kroku. Bo nie da sie tego zalatwic hurtowo, niestety. Nie da sie "nauczyc delikatnosci" w stosunku do wszystkiego i wszystkich naraz. To musi byc metoda malych kroczkow: uczymy delikatnego otwierania drzwi przez tydzien, dwa, trzy, ok, umiemy, to skupiamy sie na budzeniu brata, ok, dalo sie po miesiacu, to uczymy przytulania sie do brata...itp itd. Co takze wazne, ze uczac delikatnego przytulania po pierwsze wcale nie uzywamy slowa "delikatne" bo ono naprawde nic dla delikwenta nie znaczy. Tylko takowe przytulanie cwiczymy. Pamietam (to juz dawno bylo), ze na przyklad uzywalismy w jednym z zadanych cwiczen wydmuszek, ilez my wtedy sie jajecznicy z mezem najedlismy to nasze :-D

      Terapia zaburzen czucia glebokiego to dluga droga, ale warto ja przejsc. My zaczelismy wlasnie jak mlody mial jakies 5 lat. Teraz ma 10 i mozna by powiedziec, ze problemu prawie nie ma. Owszem, zdarza sie, ze bawiac sie z dziecmi gdzies kogos za mocno przycisnie, ale to juz wypadki sporadyczne, cos co kiedys bylo norma.

      Tak wiec, reasumujac: to co zdecydowanie polecam to madry terapeuta i duzo, duzo wytrwalosci w cwiczeniach. Nam sie udalo, zycze tego samego :-)
Pełna wersja