co sprawiło, że diagnozowałyście dzieci?

11.02.15, 11:21
Mam do Was pytanie. Co sprawiło( i w jakim wieku było Wasze dziecko), że pomyślałyście, że to może być ZA? (do mam dzieci z ZA oczywiście). Czy to Wy zauważyłyście, że coś jest nie tak, czy może ktoś z otoczenia?
Znajoma ma syna, który od bardzo dawna przejawia różne symptomy ZA. Ale ona ma problem bo:
-nie wszystkie objawy zachowania synka pasują JEJ do ZA
-niektóre obsesyjne zachowania miały miejsce np do 4 roku życia i "zniknęły"
-wychowawczynie z przedszkola zwracał uwagę, że syn nie utrzymuje kontaktu wzrokowego, że jest nadwrażliwy- mama chłopca twierdzi, że przecież się na mnie patrzy,
-jej syn ma obsesyjne zainteresowania (co jakis czas inne, teraz na topie jest wszechświat), syn musi wiedzieć jaka siła ciężkości działa na daną planetę, dokładnie z czego jest zbudowana i wiele bardzo szczegółowych inform. cieszą się, że jest mądry ma 5 lat i wg skromnej mojej oceny zbyt obsesyjnie się tym interesuje

jest jeszcze wiele rzeczy o których mogłabym napisać, ale chodzi mi konkretnie o to, czy dziecko z ZA na pozór ma prawo wyglądać zachowywać się normalnie? czy toi widać gołym okiem, czy może są dzieci które zachowują sie jak inne a tylko pewne małe symptomy sprawiły, że je zdiagnozowałyście?
są dni kiedy ten chłopiec naprawde mało odbiega od normy. a są dni kiedy przyjdzie do nas stanie w przedpokoju tyłem i nie ruszy się przez 30 min bo coś tam jest nie tak-np bluzka ma być na lewą stronę i dopiero jak rodzice wydobędą z niego to coś, wraca do świata
    • asiula1987 Re: co sprawiło, że diagnozowałyście dzieci? 11.02.15, 11:24
      pytam Was dlatego, że jeśli znajoma zapytałaby kiedyś o moją opinię, to może będę potrafiła jej pomóc
      • aniaidaniel Re: co sprawiło, że diagnozowałyście dzieci? 11.02.15, 15:15
        a co znajomą powstrzymuje by pójść do specjalisty i sprawdzić?! Mojej kolezanki syn ma ponad 3 lata, w zeszłym tygodniu poszła wreszcie do psychologa rozwojowego... a o objawach mówiłam jej odkąd mały nie miał jeszcze 2 lat... bardzo oporowała... wg mnie szkoda, taki zmarnowany rok... teraz problemy pogłębiły się... a psycholog od razu jej pokazał jakie objawy ma... na moje oko klasyczne ZA. Najlepiej pójść od razu sprawdzić!
        Mój ma wysokofunkcjonujący autyzm (niektórzy teraz twierdzą że ZA) to co mnie skłoniło to gdy przyjechała do nas koleżanka (ma syna z autyzmem) i zasugerowała, że mój syn ma pewne niepokojące objawy i bym sprawdziła... ja poszłam od razu
        • drop.s18 Re: co sprawiło, że diagnozowałyście dzieci? 11.02.15, 18:22
          nas nakłoniła pani z klubu malucha-pierwsza zasugerowała coś ze spektrum, młody nietypowo zaczął przygodę z ZA, bo miał niewielkie opóźnienie rozwoju mowy i stąd nasz niepokój. Młody miał wtedy około 2-2,5 roku. psychiatra zdiagnozowała inne zab ze spektrum autyzmu, a teraz młody ma 5 lat i prezentuje pełną gamę objawów ZA, więc będzie zmiana w diagnozie.
          Miałam podobny problem z synem znajomych, który wg mnie autystyk na 100%, znajomi poszli do psychologa, który powiedział, że wszystko jest ok, mimo że dziecko przestało mówić, chodziło na palcach, machało rękami przy twarzy, więc dyskretnie namówiłam ich na wizytę u neurologa (chodzenie na palcach i mały obwód głowy) neurolog od razu powiedziała, że to autyzm i pokierowała nimi dalej.
          Więc jeśli masz kogoś polecić niech to będzie osoba znająca się na rzeczy)). Możesz jej też powiedzieć, że diagnoza nic nie zmieni, to nadal bedzie jej synek, tylko może dzięki terapii będzie mu się łatwiej żyło
        • asiula1987 Re: co sprawiło, że diagnozowałyście dzieci? 12.02.15, 10:06
          znajoma zastanawiała się czy iśc czy nie, mówiła, że w zasadzie to nawet nie wie co powiedzieć..o takie tam. niby chce ale ciągle tłumaczy sobie zachowanie syna jako normalne. w każdej sytuacji dopatruje się jakiejś normalności. jej syn do nas nie odzywa się wogóle. nie utrzymuje kontaktu wzrokowego nigdy. nie zwraca się do nas w żaden sposób. mało kiedy odpowie na dzień dobry. sugerowaliśmy delikatnie, że jeżeli coś ją niepokoi niech idzie do psychologa. nie chcę żeby wyszło, że widze zaburzenia u kogoś a moje dziecko najwspanialsze. mój ZA ani autyzmu nie ma, ale na zdrowy rozsądek jak coś mnie niepokoi to ide do specjalisty. ma różne inne problemy i odiwedziłam z nim już chyba wszystkie poradnie jakie można. dzięki temu wiem na czym stoję. znajoma poszła w końcu do psychologa. ale co mnie zdziwiło to to, że nie zabrała dziecka. poszła sama. coś tam sobie pogadały. stwierdziły, że jest ok i koniec. nie sądze, żeby znajoma powiedziała psychologowi wszystkie objawy. na pewno nie takie\, które widać od osoby trzeciej.
    • mamamada Re: co sprawiło, że diagnozowałyście dzieci? 11.02.15, 20:00
      > czy dziecko z ZA na pozór ma prawo wyglądać zachowywać się normalnie? czy to widać gołym okiem, czy może są dzieci które zachowują sie jak inne a tylko pewne małe symptomy sprawiły, że je zdiagnozowałyście? <

      Mój syn chodził do przedszkola integracyjnego, dobrego, z zaangażowanymi wychowawczyniami nastawionymi na pracę indywidualną z dziećmi i pracę z grupą. Jak dziś o tym pomyślę, to gołym okiem widzę u niego objawy, które w wieku przedszkolnym wskazywały, że młody ma ZA. Ale w przedszkolu całkiem nieźle sobie radził, pilnował zasad, wchodził w kontakt z dziećmi. I nikomu do głowy nie przyszło, że może mieć taki problem.

      A myśmy myśleli, że to my mamy problem. Znaczy się - problemy. Wychowawcze. Przez rok chodziłam na warsztaty umiejętności wychowawczych, choć nie sądziłam, żebym miała deficyty w tej sferze. Efekt żaden - jak się młody nie uczył na konsekwencjach, tak się nie uczył dalej.

      Pomocy zaczęliśmy szukać dopiero, jak syn się "posypał" w drugiej klasie na wakacjach. Po pierwszym wyjeździe na zieloną szkołę zaczął mieć lekkie stany lękowe. A na wakacjach dołączyły się do tego wydawanie bardzo uciążliwych głośnych, niekontrolowanych dźwięków, zaczęły się tiki, echolalie i napady wściekłości połączonej z agresją (bo dziki upór i bierny opór były od zawsze). I dopiero wtedy dotarło do nas, że to on dramatycznie potrzebuje pomocy, choć dotąd wyglądało, że świetnie sobie radził. Wzorowy uczeń w szkole (całkowicie z własnych ambicji), wychwalany przez wychowawców - też w klasie integracyjnej. którzy kompletnie nie dostrzegali żadnych problemów w jego funkcjonowaniu w szkole! Zresztą do dzisiaj nie bardzo widzą, bo młody postawił sobie za punkt honoru, żeby się wyrabiać i nie pokazywać swoich słabych stron w szkole i robić jak najlepsze wrażenie. A myśmy dopiero kiedy się "posypał" zrozumieli, jakim kosztem młody sobie radził...

      Nie wiem, czy gdyby młody był zdiagnozowany wcześniej, to by dzisiaj lepiej funkcjonował. Ale może nie zaliczył by aż takiego "posypania" się, to było dla niego strasznie trudne, działy się z nim rzeczy, na które nie miał wpływu, których nie rozumiał i nie panował nad nimi. "Mamo, ja nie wiem, czemu ja tak wyję" - powiedział mi kiedyś łamiącym się głosem i to był ten moment, kiedy zrozumiałam, że on potrzebuje pomocy. Natychmiast. Bo dzieją się z nim bardzo złe rzeczy. Gdyby ktoś zdiagnozował go wcześniej, może objawy by się tak nie zaostrzyły. A wyciszenie tików trwało bardzo długo.

      I jeszcze jedno - gdybym wiedziała wcześniej, byłoby mi łatwiej rozumieć i kochać to moje potwornie uparte, krnąbrne, dziwacznie reagujące dziecko. I nie posądzałabym go o brak dobrej woli i egoizm w sytuacjach, gdy typowa dla ZA sztywność, ksobność i brak umiejętności kontekstu sytuacyjnego (stojące w oczywistej sprzeczności z niewątpliwie wysoką inteligencją) powodowały totalnie nieadekwatne reakcje.

      • asiula1987 Re: co sprawiło, że diagnozowałyście dzieci? 12.02.15, 10:15
        syn znajomej do 4-5 roku też wydawał okropnie dziwne, wysokie dzwięki. teraz też tak robi. słychać przez telefon kiedy się z nią rozmawia. znajoma twierdzi, że się bawi. bardzo dziwnie intonuje. posługuje się trudnym sztywnym językiem. ma być tak jak on mówi(jak się nauczył, zadnej odmienności). dość długo nie mówił, potem pojedyncze słowa. dużo powtarzał po nas. teraz ponoć gaduła (tak twierdzi mama). ja nie wiem nie słyszałam żeby on sie odzywał u nas. czasem coś powie do syna mojego. czasem mój próbuje z nim rozmawiać opowiada mu różne historie, wypytuje. ale synek znajomej umie rozmawiać tylko na dany temat który akurat jest u niego na topie. czasem jak sie go coś zapytam to odpowie tak, nie. ale nie ma takiej swobonej rozmowy, opowiadania, emocji, którą widzę nacodzień u mojego lub innych dzieci. martwi mnie to. znajoma skarży się, że nie ma sił już. pójść nigdzie chyba się boi. kiedyś stwierdziłą, że autyzm to choroba. próbowałam ją przekonać, że tak nie jest. z marnym skutkiem
    • strasznabardzo Re: co sprawiło, że diagnozowałyście dzieci? 11.02.15, 20:28
      www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=3&cad=rja&uact=8&ved=0CC0QFjAC&url=http%3A%2F%2Fwww.sosrodzice.pl%2Fzycie-z-zespolem-aspergera-rozmowa-z-mirka-jaworska-autorka-syndromu-czerwonej-hulajnogi%2F&ei=N63bVNWKK8TYaviLgfgK&usg=AFQjCNGy5weUlJU7sgwf9UqA8H09KxGe5Q&sig2=iRFmFgrOtvggCgTo_hPgYw&bvm=bv.85761416,d.d2s
      • asiula1987 Re: co sprawiło, że diagnozowałyście dzieci? 12.02.15, 10:28
        dzięki, bardzo pomocny artykuł. chciałabym, żeby moja znajoma go przeczytała..
        • aniaidaniel Re: co sprawiło, że diagnozowałyście dzieci? 12.02.15, 13:45
          Znam ten opór.. z koleżanką moją było to samo... wreszcie poszła do psycholog ale nie do tej co sugerowałam, zaczęła opowiadać o problemach małżeńskich na co psycholog skwitowała, że objawy dziecka z tego wynikają i nie ma sensu nawet go oglądać... minęło ponad pół roku.... wciąż jej mówiłam... gdy ona szczebiotała z zachwytu, że niespełna 3 latek czyta i liczy, kocha oglądać codziennie kalendarz... ja sprowadzam na ziemię "to nie jest typowe zachowanie 3 latka, mój robił to samo" i pytałam "co Cię powstrzymuje by pójść by wykluczyć trudności?" więc poszła...
    • magdalenax Re: co sprawiło, że diagnozowałyście dzieci? 13.02.15, 10:10
      Moja córka została zdiagnozowana bardzo niedawno - wieku 10 lat. Nie miała typowych objawów ZA. Psychologowie okreslili ja jako wysoko funkcjonujące dziecko z ZA. Pewnie nigdy byśmy jej nie zdiagnozowali gdyby nie to że moja siostra ma autyzm. Mieliśmy z córką różnego rodzaju problemy wychowawcze na różnych etapach rozwoju ale żaden z psychologów do którego chodziliśmy nie podejrzewał ZA tylko reakcję na rozwód. Kolejni psychologowie nie pomagali i w zasadzie z bezradności już zwróciłam się do Fundacji Synapsis z pomocy której korzysta moja siostra bo czułam że coś jest nie tak. Dopiero w testach wyszło że córka m.in. nie potrafi odczytywać emocji. Nie widzi np. że ktoś jest na nią zdenerwowany, znudzony itp. Ona jest bardzo inteligentną osobą (IQ120-140 wg różnych testów) i ma dużo uroku osobistego. Jest lubiana przez dorosłych ale nie potrafi się odnaleźć w grupie rówieśniczej. Jak powiedział psycholog - ona maskuje deficyty intelektem i dlatego m.in. była trudna w diagnozie. Nie ma jednego typowego zespołu cech dla ZA. Każdy taki przypadek jest inny ale jeśli są jakiekolwiek wątpliwości na pewno należy zgłosić się do specjalisty który umie diagnozować ZA (nie do zwykłego psychologa). W sieci dostępne są testy na ZA np. asperger.republika.pl/aq.htm Jak zgooglasz na pewno znajdziesz tego więcej. One nie diagnozują ale mogą pomóc koleżance podjąć decyzję. Wiem, że przekonanie jej może nie być proste - ja z tatą córki stoczyłam wiele dyskusji na ten temat zanim zaczęliśmy diagnostykę. To nie jest proste, mimo że gdzieś tam byłam na to przygotowana to cały czas nie mogę do końca uwierzyć że ona ma ZA.
      • asiula1987 Re: co sprawiło, że diagnozowałyście dzieci? 16.02.15, 11:53
        najgorsze w tym wszystkim jest to, że znajoma ewidentne objawy tlumaczy sobie calkiem inaczej. np przyszla z synkiem, ktory zaparł sie na wejsciu. nie wejdzie nie rozbierze sie. odwrocil sie plecami i koniec. pol godz tak stal. tlumaczy sobie, ze dzis spal po poludniu i jest niewyspany. kiedy wydaje dziwne wysokie dzwieki: bawi sie w postacie z bajki, kiedy w przedszkolu jest problem: on jest nadwrazliwy, kiedy nie odzywa sie do nikogo, nie odpowie dzien dobry nie mowiac juz o odpowiedzi na pytanie, czy rozmowe- jest niesmialy/zajety zabawa itd
        tez tak "wybielałyście" swoje dzieci, czy jednak bylyscie swiadome ze cos jest nie tak
        • kasiamika12 Re: co sprawiło, że diagnozowałyście dzieci? 16.02.15, 13:15
          Ja bardzo często tłumaczyłam i czasem jeszcze tłumaczę sobie ,, taki charakter, wyrośnie, indywidualista, bo mój mąż też nie jest towarzyski, ..... etc. Oczy otworzyła mi Pani psycholog w przedszkolu za co jej bardzo dziękuję, bo przynajmniej wiem jak pracować z synkiem i dzięki tej pracy wiele zachowań się wyciszyło. Często rodzice nie przyjmują do wiadomości, że z ich dzieckiem może być coś nie tak, i wszystkie niepokojące rzeczy mają według nich jakieś banalne uzasadnienie ale nie chorobę. Dlatego rozumiem Twoją znajomą, bo ja właśnie tak samo reagowałam ( głodny, nie wyspany, zajęty zabawą i tak dalej ). Przyjdzie dzień, że dotrze do niej w czym jest problem szkoda tylko czasu dziecka, które mogło by być już zdiagnozowane i dzięki temu uzyskałoby potrzebną mu pomoc. Fajnie, że masz taką postawę i chcesz pomóc znajomej, bo to przecież ona powinna zadawać te wszystkie pytania na forum a nie Ty w jej imieniu, ale skoro ona w ogóle problemu nie widzi to nic nie poradzisz, przecież sama jej dziecka nie zaciągniesz do psychologa. Albo ona wie z czym się zmaga tylko nikomu o tym nie mówi. Z własnego doświadczenia mogę jeszcze dodać, że często takie szukanie problemu w czyimś dziecku może doprowadzić do konfliktu pomiędzy Tobą a znajomą, bo przecież nikt nie chce żeby ktoś mówił o jego dziecku że jest chore. Ale mam nadzieje że w waszym przypadku znajoma się wreszcie obudzi i podziękuje Ci za to, że zareagowałaś.
          • asiula1987 Re: co sprawiło, że diagnozowałyście dzieci? 16.02.15, 16:09
            własnie dlatego nie poruszam tematu, nie chce sie wtracac. jedyne radzenie to to, jak znajoma cos napomknie to mowie, ze jesli ja cos niepokoi niech idzie do specjalisty. ja z moim tez chodzilam do psychologa/neurologa miedzy innymi. zachwalalam znajomej jaka fajna babka, gdzie sie udac, jak sie dostac. znajoma żywo zainteresowana, dopytywala o szczegoly a pozniej albo poszla bez dziecka, albo nie poszla wcale (inna psycholog).
Pełna wersja