słuchowisko niby dydaktyczne - prośba

09.03.15, 23:08
Jestem mamą wysokofunkcjonującego aspergerowca - dziewczynki. Mój znajomy poprosił mnie, żebym dla celów dydaktycznych opisała słuchowisko "Mam wszystko" Anny Onichimowskiej. Skrótowo otrzymałam info, że piętnuje ono egoistyczne zachowania i materializm dzieci.
Więc słucham i zęby z minuty na minutę mi się zaciskają.
Czy ja mogę prosić o pomoc w zrozumieniu tego tekstu? Bo serio myślę, że to słuchowisko jest krzywdzące dla mojego dziecka. Sorry, ale może jestem przewrażliwiona. Mogłabym napisać: "oto moja córka". Nikt nie wie o ZA u mojego dziecka. Teraz mogłabym brzydko pomyśleć, że to tak specjalnie mi podrzucili tę recenzję...
Proszę, napiszcie co myślicie na temat tego słuchowiska. Bo ja chcę teraz palnąć jakiś tekst o tym, że to krzywdzące, o ZA, a nie wiem, czy się nie ośmieszę. Z góry dziękuję.
Słuchowisko można odsłuchać tutaj.
    • niestandardowa Re: słuchowisko niby dydaktyczne - prośba 10.03.15, 18:30
      Noooo ciezka sprawa tak naprawde...
      Widzisz, jeszcze 30 lat temu nikomu by nie przyszlo do glowy, ze cos z tym sluchowiskiem jest nie tak, w dzisiejszych czasach sprawa wyglada nieco inaczej. Tylko, ze chyba trzeba wziac pod uwage, ze sluchowisko jest "o" i kierowane jest "do" dzieci niezaburzonych. Tak mysle przynajmniej... przeslanie zgola szlachetne: nauczyc dzieci jak wazne sa uczucia nie tylko nasze ale i innych. I wszystko by gralo, gdyby nie fakt, ze wsrod nas sa ludzie, ktorzy w przeciwienstwie do malej bohaterki sluchowiska - nie beda w stanie zrozumiec o co babci chodzi...
      Hmmmm...
      Moze warto byloby w recenzji - pozytywnej, a co, w koncu ani sluchowisko ani jego idea zle nie sa - dodac na koncu jakis paragraf, ktory wspomnialby o fakcie, ze nie mozemy zapominac o tym, ze sa wsrod nas takze ludzie, dla ktorych uczucia sa czyms niezrozumialym i warto zanim sie czyjes zachowanie oceni zastanowic sie czy wynika ono ze zlego wychowania (tak jak w przypadku Kasi) czy tez z faktu, ze dana osoba nie rozumie ani swoich ani naszych uczuc...
      • rycerzowa Re: słuchowisko niby dydaktyczne - prośba 10.03.15, 21:24
        Ale czy Kasia była źle wychowywana?
        Babcia stara się, by widziała potrzeby innych, mama stara się, by np. dbała o samopoczucie gościa, uczy ją empatii.

        Kasia nie potrzebuje towarzystwa innych dzieci, nie lubi mówić o sobie, dobrze się czuje ze swoimi zabawkami, Kasia jest szczera i dosłowna.

        Nie wiadomo, ile ma lat.
        Jeśli jest w wieku przedszkolnym, pewien egocentryzm, dosłowność, nadmierną szczerość, można tłumaczyć niedojrzałością.

        Ale jeśli jest starsza, prawidłowo wychowywana, to widocznie taka jest.
        Czy to jest jej wina?

        Na pewno prośba o recenzję była podyktowana ciekawością, jak to widzi mama dziecka z AS.
        Napisałabym z punktu widzenia tego dziecka, jego odczuć, jego cierpienia.
    • katriel Re: słuchowisko niby dydaktyczne - prośba 10.03.15, 23:47
      No dla mnie głównym rysem, jaki widzę w Kasi, nie jest nawet brak empatii, tylko materializm właśnie: kompletne zafiksowanie na posiadaniu rzeczy materialnych dla samego ich posiadania (Kasia ma lalki, ale ich nie przebiera, ma łyżwy, ale na nich nie jeździ, itp.). Być może jest to cecha charakterystyczna dla niektórych aspergeryków, a być może też dla niektórych neurotypowych, nie wiem. Mój syn taki nie jest i prawdę mówiąc nie znam żadnego dziecka, które by było aż tak materialistyczne, postać Kasi wydaje mi się być pod tym względem mocno przerysowana. Ale być może tak musi być w słuchowisku dla dzieci, może subtelniejsza charakterystyka postaci nie zdałaby egzaminu, bo słuchacze nie wiedzieliby o co chodzi?

      W dodatku taki materializm kojarzy mi się raczej z czymś wpojonym przez rodziców - jeśli dziecko (powiedzmy, starsze niż dwa lata, bo maluchy miewają takie opory same z siebie, czy raczej z fizjologicznych jeszcze na tym etapie nadwrażliwości) nie chce wejść do piaskownicy, żeby się nie pobrudzić, to moja pierwsza myśl jest taka, że mama czy babcia w kółko kładą mu do głowy, że ma się nie pobrudzić. Takich uwag nie słyszymy, ale dowiadujemy się że Kasia ma mnóstwo zabawek - sama ich sobie przecież nie kupiła.

      Ze słuchowiska nie dowiemy się, ile lat ma Kasia. Ja zanim przesłuchałam słuchowisko (nie chciałam tego robić przy dzieciach, bo nie wiedziałam co w nim jest), znalazłam w sieci odpowiedni fragment książki Anny Onichimowskiej, tu. Czytamy tam: Rozejrzała się Basia [= Kasia] po podwórku. Nie było dużo dzieci. Większość chodziła do przedszkola, a te jeszcze nie wróciły. Wnoszę więc, że w zamyśle autorki bohaterką jest dziecko przedszkolne, a zatem na tyle małe, że może nie rozumieć, co robi źle, nawet jeśli żadnych zaburzeń ze spektrum nie ma, a jest po prostu trochę gorzej rozwinięte pod względem empatii. Babcia cięzko wzdycha, kiwa z politowaniem głową nad wnuczką, nakazuje jej nawiązywanie kontaktów, czyni aluzje, pyta retorycznie "kiedy ty się zmienisz", ale nie tłumaczy jak należy się zachowywać - a kiedy w końcu wydaje się, że będzie musiała, odsyła dziewczynkę do mamy. Nie podoba mi się ten sposób wychowywania. Jak moje dziecko (czy to aspergeryczne, czy neurotypowe) postępuje w sposób, który mi się nie podoba, to nie wzdycham ciężko, tylko albo ostro wrzasnę (jesli chodzi o rzecz wymagającą natychmiastowej interwencji), albo tłumaczę jak krowie na rowie (bo zakładam, że dziecko błądzi nie ze złej woli, ale z braku wiedzy i umiejętności).
      • rycerzowa Re: słuchowisko niby dydaktyczne - prośba 11.03.15, 08:02
        No właśnie.
        Kasia niby jest wychowywana "dobrze", ale czy adekwatnie do potrzeb tego konkretnego dziecka?
        Przypuszczam, że książka jest stara, z poprzedniej epoki, coś na wzór "Oto jest Kasia".
        (Koszmarek pedagogiczny).

        Jakimi metodami "wychowywane" jest to dziecko? Jak uczone empatii?
        Krytyką, wyrzutami, zmuszaniem do postaw empatycznych.

        Chciałam dziś wysłuchać tej audycji razem z 5-letnią wnuczką, by swoją pochwalić, pokazać, jak Kasia jest inna, mówią brutalnie - w celach utylitarnych skrytykować Kasię.

        Ale obawiam się, a nawet jestem pewna, że moja wnuczka stanęłaby w obronie Kasi.

        1.Chyba każde małe dziecko lubi dostawać prezenty, czyli jeśli mama coś ma dostać, to ona też chce. Prezent urodzinowy dla mamy mógłby być przygotowywany wspólnie, razem z Kasią.
        A babcia ma żal, że wnuczka ma żal.

        2. Zmuszanie dzieci do towarzystwa dzieci swoich znajomych nie jest najlepszą formą socjalizacji.
        Nie każde dziecko "pasuje" do każdego dziecka.
        Córka koleżanki, jest "przylepą", lgnie do obcych, mamie się to podoba, Kasia jest inna, ją to razi.
        Gościnność to cecha dorosłych, małe dziecka można tego cierpliwie uczyć, a nie od razu wymagać.

        3. Dzieci są logiczne, i pomarańczowy pies niektóre może śmieszyć.
        Wnuczka maluje różnokolorowe zwierzęta, w zależności od tego jaką kredkę ma pod ręką, i różnie to tłumaczy, ale jest bardzo wyczulona na dokładność moich malunków.

        4. Większość dzieci do 7. roku życia nie nadaje się do gier planszowych wraz z innymi dziećmi, bo małe dzieci nie potrafią przegrywać.
        Do tego trzeba dojrzeć, tego się nie da nauczyć.

        5. Kasia jest zmuszona do kontaktu z nieznajomą dziewczynką w parku.
        Bardzo wątpię, by odważyła się na to moja bardzo towarzyska wnuczka.

        6. Kasia krytykuje niekompletną lalkę koleżanki.
        Obiektywnie ta lalka JEST "brzydka", dzieci są szczere, niestety.
        Kasia nie zna całej otoczki uczuciowej.

        7. Kasia sama jest gotowa dać koleżance swoją lalkę, taką, którą się już nie bawi.
        Konia z rzędem, kto z nas, dorosłych, daje do charity rzeczy, którymi się "bawi", które są nam potrzebne.

        I tak dalej.
        Kasia jest introwertyczna, do takich dzieci trzeba specjalnego podejścia, a nie wpędzania ich w poczucie winy.
    • tijgertje Re: słuchowisko niby dydaktyczne - prośba 11.03.15, 09:07
      Sluchowisko mocno przerysowane, ale chyba wlasnie o to chodzilo. Osobiscie jakos mnie odniesienie do spektrum nie zabolalo, bo tu wyraznie uwypuklony jest wlasnie materializm. wszystko dla Kasi krazy wokol NOWYCH i LADNYCH rzeczy. I tu jest zasadniacza roznica z materializmem autystow. rzeczy faktycznie bywaja dla nas wazniejsze niz ludzie, ale w przeciwienstwie do Kasi nie lubimy ich tylko jak sa nowe i ladne, a wywalamy w kat, jak sa stare, zniszczone czy brzydkie. Sama nieraz awanture potrafilam zrobic o podarte spodnie czy wywalony sweter. Mam spodnice, ktora ma ze 40 lat (albo wiecej), chodzila w niej mama, ja nosilam ja dopoki nie byla na tyle powycierana, ze sie do zalozenia nie nadala. Trzymam ja i mysle jeszcze, na co mam przerobic, ale za nic w swiecie jej nie wywale. Rzeczy dla nas maja ogromna wartosc EMOCJONALNA, nie materialna. Potrafimy sie przywiazac do jakiejs brzydkiej pierdolki i istna wojne o nia toczyc, gdy probuje sie nam ja odebrac. Konkretne rzeczy wiaza sie z konkretnymi wspomnieniami, uczuciami, ktore sa trudne do wyrazenia, ale przez to tym bardziej staja sie wazne. To zupelnie cos innego, niz uzaleznienie od nowych i ladnych rzeczy. Owszem, sa dzieci autystyczne, ktore chca miec baaaaardzo duzo, ale u nich z kolei to rowniez nie o wartosc przedmiotu chodzi, a pewien stan emocjonalny, rzeczy sa jakby czescia nas samych, tak jak zeby na przyklad ;) Nie da sie ich zastapic, bo tak jak z zebami, identyczny przedmiot to bedzie tylko proteza, z ktora nie ma sie juz takiego zwiazku emoconalnego. Stosunek do rzeczy autysotw bardziej przypomina Gosie z kaleka Magda: nie wazne co inni mysla, dla nas to nawazniejsza rzecz na swiecie, ktorej trzeba bronic za wszelka cene. Sadze, ze w recenzji sluchowiska, ktore wg mnie jest zdecydowanie dla dzieci przedszkolnych raczej nie ma sensu odnosic go do ZA, bo dla dzieci w tym wieku roznice motywacji kierujacej dzieckiem rozpieszczonym drogimi zabawkami a przywiazanym do SWOICH rzeczy dziecka z ZA sa po prostu niemozliwe do rozroznienia.
      • ania-pat1 Re: słuchowisko niby dydaktyczne - prośba 11.03.15, 12:01
        Moja córka zna to opowiadanie. Była bardzo nim lekko zmartwiona - bo zauważyła, że jej pewne zachowania mogą/mogły powodować jej złą ocenę przez ludzi. Z jej punktu widzenia krzywdzącą (pobudki). Pogadałyśmy o opowiadaniu w kontekście ZA ( jak zamaskować pewne rzeczy itp.) i koniec. Moje dziecko jako pierwszą refleksję po opowiadaniu zgłosiło: ta babcia nie kochała wnuczki - to też znamienne...
      • tratteolo Re: słuchowisko niby dydaktyczne - prośba 11.03.15, 13:02
        >Mam spodnice, ktora ma ze 40 lat (albo wiecej), chodzila w niej mama, ja nosilam ja dopoki >nie byla na tyle powycierana, ze sie do zalozenia nie nadala. Trzymam ja i mysle jeszcze, na co >mam przerobic, ale za nic w swiecie jej nie wywale.

        A to ciekawe - nie wiedziałam, że to typowe dla ZA! Jesienią, z powodu poplamienia winem musiałam przestać nosić (nie wyrzuciłam) zamszową sukienkę kupioną w 1992 roku :D Mam sporo takich ciuchów, które niemal rozłażą się ze starości a mnie ciężko się z nimi rozstać. Teraz nie kupuję nowych, bo znalazłam krawcową, która mi szyje nowe na wzór starych :)
Pełna wersja