reakcja na zmiany

24.03.15, 13:35
Pisałam już kiedyś tutaj. Mam niezdiagnozowanego pięciolatka tzn. autyzm wykluczony. Stwierdzono jedynie opóznienie mowy. Diagnozowałam rok temu. Wtedy nie widziałam , żeby mały był sztywny w zachowaniach , nie miał żadnych rytuałów. Gładko zniósł przeprowadzkę. Wręcz podobało mu się to. Odkąd skończył pięć lat stał się strasznie nerwowy z błachych jak dla mnie powodów. Ostatnio był płacz , bo nie chciał jeść obiadu w przedszkolu na parterze, bo on zawsze je na dole. Wczoraj histeria, płacz i trzaskanie drzwiami , bo zmieniłam układ folderów na pulpicie. Na pytanie dlaczego , odpowiedział, że nie ma ochoty na to patrzeć. Dopóki nie zmienię , nie będzie ze mną rozmawiać. Czy może być tak, że dopiero teraz niektóre autystyczne cechy wyłażą? Czy to może zachowania lękowe na niektóre cechy. Pożarłam się parę miesięcy ostro z mężem . Mały niestety był świadkiem tej sytuacji. Od tego czasu był problem z pójściem do przedszkola, chociaż jest to już wyprowadzone. Mały pytał się mnie codziennie, czy wszystko dobrze. Czy dobrze u mnie w pracy. Czy to mogą być zachowania lękowe? Mieszkam w Niemczech , i nie ma tu psychologów dziecięcych , mówiących po polsku, dlatego piszę.
    • zielona.zielona Re: reakcja na zmiany 24.03.15, 13:39
      No i jak na to reagować? Ulegać, przykładowo: zmienić ten układ na komputerze?
      • malgoska777 Re: reakcja na zmiany 26.03.15, 10:05
        jak dziecko ma foch, że mam zrobić jak ono mówi to nie zmieniam.Na zasadzie "mój komputer, mój układ folderów, jak nie możesz patrzeć to nie patrz".Jak autentycznie się boi, albo tak ją to absorbuje że nie może skupić się na niczym innym to tak - zmieniam.Moja córa panicznie bała się wygaszacza z logo windows, więc mam bańki mydlane.Niektóre lęki trwały chwilę, niektóre po dwa lata, niektóre ma na stałe ( np.boi się uszkodzonych przedmiotów), staram się oswajać takie rzeczy powoli, tłumaczyć . Córka jak coś jej nie gra w układzie rzeczy też mówi,że nie może na to patrzeć. Zmieniamy, bo inaczej nie skoncentruje się na niczym innym.Ma obsesję na punkcie zamkniętej łazienki (drzwi bezwzględnie musi zamknąć jeszcze sprawdzi 3 razy czy zamknięte, domyka po każdym (jak ktoś tylko przymknie a nie zamknie klamką), jak sprzątam to wcześniej uprzedzam :umyłam podłogę w łazience i drzwi BĘDĄ OTWARTE, aż wyschnie- ma dyskomfort, ale akceptuje to w sytuacji uzasadnionej) - każdą taką rzecz problemową próbujemy ogarnąć w zabawie itd. żeby przestała mieć z tym problem.Raz to działa raz nie.Nigdy nie miałam szantażu typu : jak nie zmienisz, nie będę z tobą rozmawiać - raczej taki stan,który uniemożliwiał zrobienie czegokolwiek dopóki sytuacja problemowa nie zniknęła. Wtedy uważam że trzeba zmienić,jeśli coś Tobie przeszkadza tak bardzo że nie możesz wytrzymać to to zmieniasz.Dziecku tak samo, tylko jemu przeszkadzają inne rzeczy.
Pełna wersja