Męczące fiksacje :((

27.04.15, 21:28
Jestem mamą prawie 6 letniego Aspiego bardzo dobrze funkcjonującego. Jest bardzo inteligentny, wygadany, no i jak to Aspik ma specyficzny sposób bycia i zachowania. Chodzi do przedszkola integracyjnego, na SI i do logopedy, w przedszkolu ma dużo zajęć rewalidacyjnych i generalnie jest bardzo chwalony.
Problemem dla mnie są fiksacje, fazy, niektóre niegroźne, ale inne naprawdę męczące. Aktualnie synek jest na etapie ciągłego majstrowania palcami przy przednich zębach, nawet celowo dotyka palcami różnych przedmiotów, a potem palce do buzi. Robi to non stop i nie pomaga tłumaczenie, że ręce brudne, że to nieładnie wygląda, wręcz mam wrażenie, że kiedy czuje się naciskany, to mu się to nasila. Jestem bezsilna. Boję się, że złapie jakieś choróbsko, bo złapałam go na tym, że robił tak nawet korzystając z toalety. Poza tym, takie fiksacje nakładają się na siebie, aktualnie mamy jeszcze poszturchiwanie nosem, takie "noski eskimoski", niestety w stosunku do obcych też. Nic się nie stanie jak dociśnie nos do mojej ręki, ale wolałabym żeby nie zachowywał się tak w stosunku do obcych ludzi. Było też sikanie co 15 min, i wiele innych "faz". Przychodzą i odchodzą, niestety niektóre trwają długo :((
Możecie mi podpowiedzieć jak reagować w takiej sytuacji? Co Wy robicie w przypadku swoich dzieci? Da się coś na to poradzić? Pomóżcie!!
    • ania-pat1 Re: Męczące fiksacje :(( 27.04.15, 21:50
      Tak jak napisałaś -przychodzi i mija. W stresie się nasila. Jeśli coś było dziwne na tyle, że zwracało uwagę postronnych bądz było hmm...mało higieniczne, byłam b. Upierdliwa.
      • wiewiorka76 Re: Męczące fiksacje :(( 27.04.15, 22:17
        Czyli zwracałaś uwagę?? Przynosiło to jakiś skutek? U nas żaden :(( Synek wie, że nie akceptuję tych paluchów w buzi i pilnuje, czy na niego patrzę czy nie, a jak widzi, ze go złapałam, to mówi, żeby na niego nie patrzeć. I robi to dalej. Dziś nawet terapeutka od SI zwróciła uwagę na to:((
        • tijgertje Re: Męczące fiksacje :(( 28.04.15, 00:17
          Zwalczyc, nie zwalczysz, bo fiksacje sa dziecku potrzebne, glownie do odreagowywania stresu. Mozesz zrobic 2 rzeczy: czekac, az mina, albo zaproponowac zamiennik. Z terapeutka SI pogadaj, bo wkladanie palcow do buzi moze miec zwiazek z pod/nadwrazliwoscia i w zaleznosci od przyczyny zastepniki moga byc rozne. Moj syn ma 11 lat, obgryzania palcow i wkladania ich do buzi nie udalo sie wyeliminowac, bo robi to nieswiadomie, a nie ma fizycznej mozliwosci, zeby go 24 godz na dobe pilnowac. W trudniejszych okresach dostawal do zucia twardy, gumowy wezyk (sa takie w pomocach do SI), w najblizszym czasie zafundujemy mu zelowe paznokcie, bo swoich juz ma niewiele, a ze sa znacznie twardsze, zakladamy, ze przynajmniej bedzie sobie zdawac sprawe z tego, ze usiluje je obgryzac i swiadomie jednak ten nawyk pokona. Mlody namietnie kreci roznymi przedmiotami, tu nie ingerujemy, w szkole sie powstrzymuje i pilnuje, ale w domu musi po prostu odreagowac. Przyzwyczailismy sie, choc pamietam, jakie to bywa wkurzajace. Rozne mial fazy o roznym nasileniu i roznym poziomie irytowania otoczenia, ale co jakis czas przechodza jedne w drugie. Przyznaje, ze sama rowniez mam swoje sposoby odreagowywania i choc kontroluje je na tyle, ze otoczenie zazwyczaj nie zdaje sobie z nich sprawy, to jednak sa i sa mi potrzebne dla zachowania pewnej rownowagi psychicznej. Bez wentyla nie da rady ;)
    • zdunia1979 Re: Męczące fiksacje :(( 27.04.15, 22:41
      Witaj,

      u mnie to samo. Jedne się pojawiają inne zanikają. Niektóre są bardzo męczące. Przebrnęliśmy np. jakiś czas temu przez etap fiata. Wszystko kręciło się wokół tej marki a kiedy stres był tylko odrobinę większy mały na wszelkie pytania odpowiadał "fiat" i generalnie dialog z nim był mocno ubogi. Dwie najbardziej trudne z fiksacji u nas udało się opanować dzięki systemowi żetonowemu. Mały najpierw wybierał prezent (taki większy) i umawialiśmy się,że dostanie go np. za około 2 miesiące. I dostawał żetonik za wszelkie pozytywy, ale szczególny nacisk kładliśmy na wyeliminowanie fiksacji. On Bardzo się starał, motywacja była bardzo duża i udało się. Tu pomagał nam jeszcze wychowawca, który wspierał nas w tym w szkole. Mały wiedział, że nic się nie ukryje. Oczywiście nic nie działo się z dnia na dzień,był to proces. Spróbuj może u Was też się uda.
      Ps. Noski eskimoski mamy teraz, ale na szczęście tylko na mnie:)

      Pozdrawiam
      • wiewiorka76 Re: Męczące fiksacje :(( 29.04.15, 19:25
        U nas jest jeszcze dodatkowo inna fiksacja pt "Nie śmiej się". Mały strasznie nie lubi kiedy się śmieję i to nie chodzi o jakiś głośny śmiech, tylko nawet jak taki śmiech ledwo, ledwo, to już jest protest. Najgorzej, jak gadam z kimś przez tel, a on biega obok mnie i się wydziera, żebym się nie śmiała. Kiedy tłumaczę, ze to oznacza, że jestem wesoła, to mówi, że woli, żebym była smutna i zezłoszczona, bo on nie lubi jak się śmieję :(( Sam jest bardzo pogodnym dzieckiem.
        Tiger, podczytywałam Twojego bloga i dołączam to tych, którzy ubolewają, że już nie piszesz. Szanuję Twoją decyzję, ale mi szkoda bardzo :((
Pełna wersja