Ataki złości i agresji a wizja przyszłości....

14.05.15, 21:19
Mam pytanie do wszystkich rodziców, którzy zmagają się z atakami agresji u swoich kilkulatków. Wrzaski, kopanie, niszczenie, rzucanie się na ziemię - pewnie to znacie bardzo dobrze. Dopóki dziecko jest małe, to jeszcze nie jest takie straszne, łatwo takiego szkraba chociażby unieruchomić, nie dopuszczając do niszczenia, ew. przeczekać, ale zastanawiacie się co będzie za kilka lat??? Co będzie, jeśli atak złości przytrafi się 16latkowi, który ma 1.80 wzrostu, będzie od was silniejszy fizycznie? Co jeśli będzie agresywny w stosunku do Was, albo np zacznie rzucać krzesłami w okna? Boicie się tego? Wiecie jak sobie z tym dać radę? A może są tu rodzice takich starszaków, które jako kilkulatki były takim "człowiekiem - demolką"? Jak funkcjonujecie teraz, Wasze nastoletnie dzieci i Wy? Straszliwie mnie przerażają ataki złości i mojego przedszkolaka i boję się, ze będzie tylko gorzej :((((
    • wiewiorka76 Re: Ataki złości i agresji a wizja przyszłości... 17.05.15, 07:15
      Podbijam wątek. Czy może mi ktoś napisać jak funkcjonują starsze dzieciaki, które w dzieciństwie miały ataki złości i agresji?? Wyrastają z tego? Biorą leki wyciszające? Chodzi mi o dzieci z ZA. Mój mały ma takie często i o ile teraz udaje się nad tym zapanować, to się zamartwiam co będzie za kilka lat, kiedy gabaryty i siły inne :(( To moje pierwsze dziecko i naprawdę nie wiem czego mam się spodziewać.
      • marychna31 Re: Ataki złości i agresji a wizja przyszłości... 17.05.15, 13:21
        Wiewiórko- nikt nie odpowiada więc ja, chociaż nie mam takich doświadczeń, napisze, co przychodzi mi do głowy. Przede wszystkim to agresja nie jest wpisana w autyzm. Agresja to osobny problem, który ma jakąś przyczynę - błędy wychowawcze, frustracja wynikająca z problemów komunikacyjnych lub przyczyny somatyczne (np ból) albo inne przyczyny medyczne.
        Przez internet trudno jest coś podpowiedzieć. Musisz poszukać przyczyny z terapeutami dziecka i lekarzem.
    • tijgertje Re: Ataki złości i agresji a wizja przyszłości... 17.05.15, 14:00
      jezeli jedynym sposobem radzenia sobie z agresja dziecka jest silowe opanowywanie go, to nie, nie wyrosnie. Agresja zawsze ma swoja przyczyne, zazwyczaj powoduje ja cos w otoczeniu, moze to byc nadmiar bodzcow, (albo ich brak, niektore dzieci staja sie agresywne np jak sa glodne, choc glodu nie czuja), problemy z komunikacja (i wynikajaca z tego frustracja, ze jest sie niezrozumianym), brak poczucia bezpieczenstwa, pewne zachowania osob z otoczenia, ktore (czesto nieswiadomie) wywoluja atak. Zamiast szukania sposobow na opanowanie agresywnego dziecka jedynym skutecznym sposobem rozprawienia sie z tego typu zachowaniami jest poszukiwanie przyczyny, analiza sytuacji poprzedzajacych atak, praca nad relacjami z dzieckiem i jego zaufaniem, zrozumienie istoty zaburzen dziecka i efektow na nie wlasnych zachowan oraz praca nad poprawa samooceny dziecka. To dluga i trudna droga, ale jest jedyna gwarancja sukcesu, bo rzeczywiscie w momencie, gdy dziecko stanie sie silniejsze nikt sobie z nim nie poradzi . Znajomem corka z autyzmem + znacznym uposledzeniem majac 12 lat zepchnela matke ze schodow, w rezultacie matka spedzila kilka lat na wozku po zlamaniu kregoslupa, a corka trafila do zamknietego osrodka, bo stanowila zbyt duze zagrozenie dla 2 mlodszego rodzenstwa. To juz dorosla kobieta, ale jej rozwoj jest na poziomie 3-4-latka, do matki przyjezdza wylacznie na weekendy. Maja dobre relacje, ale problemy z komunikacja niestety nadal powoduja problemy, a w razie ataku furii (ktore zdarzaja sie wylacznie w osrodku, matka rozumie corke na tyle, ze jest w stanie je przewidziec i im zapobiec) potrzeba 4-5 osob, zeby kobiete opanowac. Za kazdym razem okazuje sie, ze to jakis opiekun byle glupota wywolal atak.
      Moj syn nigdy nie byl agresywny, ataki kierowal wylacznie na siebie (z probami samobojczymi w wieku 4-5 lat wlacznie). w tej chwili ma 11 lat i funkcjonuje swietnie, coraz lepiej radzi sobie z frustracjami i stresem, choc nie przestajemy pracowac nad jego samoocena, bo wystarczy gorszy dzien, zeby wpadal w mega - dolek. Ale zarowno on, jak i my radzimy sobie z tym w tej chwili naprawde bardzo dobrze, syna rozumiem jak nikt inny, on osiaga ostatnio bardzo duzo sukcesow, wiec znacznie latwiej reagowac na "jestem do niczego i nic mi nie wychodzi", co zawsze bylo glownym powodem autoagresji.
      • wiewiorka76 Re: Ataki złości i agresji a wizja przyszłości... 17.05.15, 15:45
        Tijgertje, dzięki, za taką dokładną odpowiedź, jesteś dla mnie wielkim autorytetem. Ataki złosci u synka wyglądają tak, że wystarcza jakiś drobny impuls, np. zawieszenie się komputera, coś mu nie wyjdzie, albo inne, dla mnie nie zrozumiałe - np. kiedyś gadał z dziadkiem przez tel i opowiadał o komórce, którą daliśmy mu do zabawy i puszczał melodyjki z kom do tel, żeby pokazać dziadkowi. W pewnym momencie dziadek poprosił, żeby trochę ściszył te melodyjki ( z dziadkiem jest w jest megadobrej komitywie) i się zaczęło. Wrzucił tel przez który gadał z dziadkiem za wersalkę, krzyk, płacz, kopanie :( Generalnie najgorsze jest to, ze w trakcie takich ataków niszczy, np. rzuca swojego ulubionego laptopa na ziemię i po nim skacze, albo kopie tv, wybiera te rzeczy, które z jakiegoś powodu, niekoniecznie materialnego są cenne i wtedy to już nie wygląda różowo. Poza tym, jest bardzo inteligentnym i pogodnym aspikiem, tylko te ataki. Próbuję go nauczyć wyrzucania z siebie złosci i kontrolowania emocji w mniej traumatyczny sposób, np poprzez darcie gazety, ale na razie kiepsko mi to idzie :( Co jeszcze mogę zrobić?
        • wiewiorka76 Re: Ataki złości i agresji a wizja przyszłości... 17.05.15, 15:58
          Dodam jeszcze, że ostatnio ograniczyliśmy ilosć bodźców, np, nie ma oglądania tv jednocześnie z graniem na komputerze, staramy się, żeby nasze życie było jak najbardziej usystematyzowane i spokojne. Pilnujemy diety i candidy.
          • gomado Re: Ataki złości i agresji a wizja przyszłości... 17.05.15, 23:57
            Jasne, histerie nie są wpisane w autyzm, znam bardzo opanowanych autystów. U mojego jeszcze są ataki ale duuuużo mniej niż kiedyś, pracujemy nad tym. I nie tak jak piszesz wyładowywaniem złości w inny sposób - to u nas kompletnie odwrotnie działało, ale pokazaniem, że nie jest to efektywny sposób komunikacji i wzięciem odpowiedzialności za swoje działania. Więc ja nie reaguję w ogóle na takie sytuacje, robię dalej to co robiłam, na histeryczne wrzaski w moim kierunku odpowiadam "nie rozumiem, czy możesz powtórzyć?". A z tym laptopem co piszesz to jego broszka- zadepcze, nowego nie kupuję. Chociaż właśnie elektronika bardzo nakręca i to ograniczam, poza tym otoczenie jest ważne- wspierający i serdeczni ludzie.
            • gomado Re: Ataki złości i agresji a wizja przyszłości... 18.05.15, 00:03
              No i własny przykład, np jak ja reaguję gdy coś mi nie wyjdzie. Modeluję reakcje mówiąc "może następnym razem", "nie od razu Kraków zbudowano" albo wymieniam to co mi dobrze poszło tego dnia, doszukuję się co można inaczej, szukam rozwiązań. Skupiam się na pozytywach.
    • rilla-m Re: Ataki złości i agresji a wizja przyszłości... 18.05.15, 11:43
      A mój 5-latek z CZR ma ataki wściekłości jak przegra, jak ktoś jest lepszy od niego :( zajęcia z TUS-u kończą się zwykle tym, że wrzeszczy, rzuca się, potrafi pobić panią, bo ktoś miał więcej punktów od niego :( albo uderzyć panią terapeutkę, bo końćzy się czas na coś, co on lubi robić (pani nastawia mu budzik). I też się martwię :(
      • wiewiorka76 Re: Ataki złości i agresji a wizja przyszłości... 18.05.15, 19:17
        Ignorowanie jest dobrym sposobem, ale nie wtedy jak dzieciak demoluje chałupę. Ignoruję jeśli mogę. Teraz akurat synek ma rewelacyjny okres. Od sb chyba żadnego ataku, mówi logicznie, sensownie, jest posłuszny. Ale bywają takie dni, ze cieżko sobie poradzić. Rilla, świetnie Cię rozumiem, chociaż mój synek akurat kieruje agresję w kierunku przedmiotów, a nie osób, chyba, że chcemy go przytrzymać, wtedy kopie i się wyrywa, ale tu sobie radzimy. Na razie...
Pełna wersja