agresja w stosunku do syna w szkole

16.05.15, 12:29
od dluzszego czasu bije syna kolega z klasy (szkola specjalna, ale dzieci generalnie w normie-autystycy, badz z uposl lekkim). bije go b.mocno-po glowie, po twarzy, kopie. syn wpadl w depresje, boi sie go-wszystko w czasie przerwy. interweniowalam najpierw u rodzica tego ucznia (matka nie widziala powodu do dzialania z jej strony), pozniej w szkole-nic nie pomoglo. syn jest bardzo spokojny, na przerwach stoi sobie spokojnie, badz sie uczy pod sciana do lekcji. nigdy nie oddaje, to fakt, ale to nie powod aby tamten nad nim sie znecal! bo wg mnie to juz znecanie, bo bicie ma miejsce nawet kilka razy dziennie. zastanawiam sie juz nad pojsciem na policje. syn od czasu agresji ze strony tego drugiego ucznia zamknal sie w sobie, pogorszylo sie jego funkcjonowanie, opuscil sie w nauce. no i depresja :(. myslalam o zmianie szkoly, ale to przeciez byloby kara dla syna, a swoja szkole i klase bardzo lubi. tylko tego jednego ucznia sie wrecz boi.
doradzcie co zrobic, do kogo sie udac po pomoc jak szkola nie potrafi sobie poradzic z taka sytuacja? napisalam maila do rzecznika praw dziecka z prosba o pomoc, czekam na od odp nich. chcialam napisac do "wszystko jasne", ale chyba maja jakis problem ze strona, bo nie moge otworzyc (wlasnie-ma moze ktos nr tel do rzecznika ucznia niepelnosprawnego ktory jest podany na tej stronie?). gdzie jeszcze uderzyc? do kogo? w jaki sposob?doradzcie, bo juz nie mam pomyslow ani sily :(. czego moge zadac od szkoly w takiej sytuacji, kiedy zagrozone jest zdrowie mojego dziecka? bo uwazam, ze jest.
    • kej5 Re: agresja w stosunku do syna w szkole 16.05.15, 13:12
      Mi stronka działa, podaję namiary na rzecznika:
      Rzecznik Uczniów Niepełnosprawnych
      Aleksandra Braun
      mail: rzecznik@wszystkojasne.waw.pl
      telefon: 889 666 109
    • eraz-lilipop Re: agresja w stosunku do syna w szkole 16.05.15, 13:12
      A co szkoła na to ?
      • ankaszklanka1900 Re: agresja w stosunku do syna w szkole 16.05.15, 13:41
        dziekuje za namiary na rzecznika-mnie strona nadal sie nie otwiera, nie wiem czemu.
        a co szkola na to? ten "agresor" mial byc pod pilna obserwacja (zeby nie dokuczal synowi), moj syn rowniez (dlatego, zeby czul sie bezpieczny). mieli siedziec na lekcjach z dala od siebie (zdarza sie ze siada ten drugi obok syna i nikt na to uwagi nie zwraca), miala byc pogadanka z rodzicami tego chlopaka (nie wiem czy byla, bo to chyba jakas tajemnica-takie mam wrazenie). no i syn mial zglaszac do nauczycieli jak tamten bedzie go bil. tyle ze syn raz zglosi, 5 x nie zglosi. pytalam czemu nie zglasza za kazdym razem. przyznal z placzem, ze jest mu wstyd, ze tamten go bije.
        wiec gadki szmatki w szkole, zapewnienia ze problem zniknie, a nic z tym nie robia. ten chlopak ponosi konsekwencje w postaci np uwagi do dzienniczka badz musi syna przeprosic. po kazdych przeprosinach mam wrazenie, ze agresja z jego strony wzrasta.
        jeszcze dodam-aczkolwiek to nie dotyczy syna, a bynajmniej mam taka tez nadzieje, bo nie mowil o tym nigdy-ten chlopak tez molestowal seksualnie dziewczyny z klasy. nie wiem czy matki tych dziewczynek to zglaszaly, ale wiem ze problem byl.
        zastanawiam sie w ogole czy taki uczen nie powinien zostac umieszczony na wniosek dyrektora w osrodku socjoterapii. wiem ze z takim wnioskiem moze wystapic dyrekcja do sadu. ale czy w takim przypadku?
        • ankaszklanka1900 Re: agresja w stosunku do syna w szkole 16.05.15, 13:58
          dodam, ze to gimnazjum, wiec to nie dzieciece pstryczki, tylko porzadne bicie :(
          • firella2 Re: agresja w stosunku do syna w szkole 16.05.15, 14:07
            Ja bym napisała do dyrekcji pismo (listem poleconym za potwierdzeniem odbioru), że proszę o skuteczne rozwiązanie problemu w trybie pilnym, a w przeciwnym razie zawiadamiam kuratorium, policję i prokuraturę. I zrobilabym to, gdyby nadal nic się nie działo, albo szkoła wykonywalaby jakieś pozorowane działania, jak dotychchczas. Uważam, że tu trzeba z grubej rury, bo inaczej nic się nie zmieni.
        • wydramarlenka Re: agresja w stosunku do syna w szkole 16.05.15, 18:21
          Wydaje mi się, że szkoła miała dość czasu, by zareagować.
          Szkoła nie ma prawa wysłać ucznia do ośrodka socjoterapii, ale może bardzo skutecznie zasugerować rodzicom agresywnego ucznia leczenie chłopca.
          Pismo z potwierdzeniem odbioru do szkoły (niekoniecznie polecony, można potwierdzić kopię w sekretariacie szkoły).
          Udać się na rozmowę do dyrekcji, w której kilkakrotnie użyć słów: policja, obdukcja, kuratorium (tak naprawdę to w przypadku czynnej napaści - a to, co opisujesz to nie przelewki, szkoła powinna wezwać policję i karetkę)
          W przypadku pobicia wizyta na policji, obdukcja.
          Resztę załatwi sąd rodzinny.
    • tijgertje Re: agresja w stosunku do syna w szkole 16.05.15, 15:16
      mielismy podobny problem, ale z dzieckiem w wieku przedszkolnym. Agresorzy niestety maja szosty zmysl do wylawiania swoich ofiar i zawsze znecaja sie wylacznie nad dzieckiem, ktore na to pozwala, w sensie nie daje przyzwolenia, ale nie potrafi sie skutecznie bronic. Sytuacje z synem powtarzaly sie pozniej kilka razy, ale szybko udawalo sie je rozwiazac. w domu cwiczylismy z mlodym plan dzialania, bo sama teoria nie wystarczy. Dziecko musi sie nauczyc, co ma robic. Ze starszymi na pewno nie bedzie latwo, ale jak twoj syn jest zbyt potulny,m to wczesniej czy pozniej wszedzie znajdzie jakiegos przesladowce. Moj syn ma w tej chwili 11 lat i wie, ze jak ktos go napadnie, w pierwszej kolejnosci ma z calej sily krzyczec. Zazwyczj jest to dosc skueczne, bo nie musi sie posuwac do rekoczynow, a nie dosc, ze dla napastnika jest zwykle zaskoczeniem, to zwraca uwage, zarowno innych uczniow, jak i nauczycieli. jak to nie wystarczy, to ma prawo odepchnac napastnika, zeby zwiac i powiedziec nauczycielowi. Gdy ten nie reaguje i sytuacja sie powtorzy, lub nie jest w stanie sie uwolnic, ma z calej sily walnac albo ugryzc i nie mnartwic o konsekwencje, bo wie, ze ma prawo sie bronic i w razie czego na pewno staniemy po jego stronie. oczywiscie tylko i wylacznie, gdy sam zostanie zaatakowany i rekoczyny sa dopuszczalne wylacznie w stopniu umozliwiajacym uwolnienie sie od napastnika. w kilku przypadkach, gdy ktos sobie mlodego upatrzyl w zasadzie wrzask i informacja, ze rodzice KAZALI oddac wystarczala, napastnik wiecej na niego reki nie podniosl. na szczescie, bo mlody mialby ogromny problem, zeby komus przywalic, ale przeszedl tez trening psychologiczny, jak stawiac wlasne granice, kiedy i jak ustepowac, a kiedy i jak sie stawiac. Zero tam bylo jakichkolwiek przejawow agresji, trenin mial dzieciom uswiadomic ich sile i dodac pewnosci siebie. Musze przyznac, ze po kilku tygodniach zajec dziecko zdawalo sie zdecydowanie starsze, dojrzalsze i pewniejsze siebie. Najpierw stawial sie w domu, glownie werbalnie, ale nauczyl sie rowniez nie przejmowac tak bardzo opinia innych. Robi swoje i juz. Uwielbia czapki i nosi je cala jesien/zime, mimo, ze nikt u nas tego nie robi. Na poczatku dzieciaki sie z niego smialy , nieraz dokuczaly popychajac, zabierajac czapke czy naciagajac ja mu na oczy, ale szybko sie z tym uporal, ze stoickim spokojem robil swoje (teraz to samo jest z kaskiem rowerowym, nosi, bo chce i lubi, choc w Holandii nikt poza kolarzami w kaskach nie jezdzi). Nie tylko szybko dano mu spokoj, ale i dostal opinie indywidualisty, ktoremu i tak wszystko jedno i za tlumem nie pojdzie, czesc zarowno dzieci jak i rodzicow/ nauczycieli darzy go wrecz podziwem, zwlaszcza ci, ktorzy znali go chocby rok temu, gdy byl jak przestraszony krolik.
      • firella2 Re: agresja w stosunku do syna w szkole 16.05.15, 17:15
        Tylko że syn autorki nie ma do czynienia z niegrzecznym kolegą z przedszkola, który mu ściągnął czapkę itd., a z nieletnim bandyta, który bije go bardzo mocno po głowie, twarzy i kopie. Trochę inny kaliber. Trening psychologiczny i nauka stawiania granic ok, ale w tym przypadku reagowalabym bardzo ostro.
        • ankaszklanka1900 Re: agresja w stosunku do syna w szkole 16.05.15, 18:28
          wlasnie, policja badz temu podobne. mysle o tym, ale moje zapaly ostudzila kolezanka, ktora z logika powiedziala, ze przeciez nie mam zadnych namacalnych dowodow na tego agresora. co prawda dzieci z klasy iich rodzice sami zaproponowali ze jakby sie sprawa oparla o wyzsze instancje niz szkola, to oni z checia zaswiadcza o calej sytuacji-jestem im za to ogromnie wdzieczna, ze to wyszlo od nich. ale zapewne policja chcialaby jakies nagrania z monitoringu (w szkole nie ma), badz cos podobnego. na pomoc szkoly na policji nie licze, bo jak zglosze, to bede dla nich wrog nr 1.
          a co do treningu i stawiania granic-to niestety, tu nie da rady. to tak samo jakby mnie napadl facet z zamiarem zabojstwa, a ja mialabym sie bronic krzykiem. moge krzyknac na dziecko, bo sie tego wystraszy (tzn, dziecko niegrzeczne), ale wierz mi, na wyrosnietego dryblasa takie sztuczki juz nie dzialaja. a mysle ze wrecz by tylko pogorszyly sprawe, bo uznalby syna za malucha (z takim zachowaniem).
          • firella2 Re: agresja w stosunku do syna w szkole 17.05.15, 18:38
            Nie szkodzi, że nie ma monitoringu w szkole, przecież są świadkowie, sama wspominasz o innych uczniach, a zresztą nauczyciele i inni pracownicy szkoły tez nie mogą iść w zaparte. pomyśl co byś zrobiła, gdyby np. agresywny sąsiad codziennie Cię atakował i bił? Na pewno od razu zawiadomilabys policję, nie zastanawiając się długo.
        • tijgertje Re: agresja w stosunku do syna w szkole 16.05.15, 19:45
          W przedszkolu mielismy sytuacje taka jak opisywana: inne dziecko mlodego okladalo piesciami, kopalo, przeweracalo, zeby po nim poskakac. Jako 6-latek zostal przeniesiony do innej szkoly, w ktorej po probie uduszenia kolegi (gdzie 2 nauczycieli go musialo sila odciagnac) trafil do zamknietego isrodka dla dzieci z powaznymi problemami psychicznymi.
          Trening, o ktorym wspomnialam w tej chwili jest u nas coraz popularniejszy, zwlaszcza w szkolach srednich (12-19 latki), glownie dlatego, ze naprawde przynosi efekty. Prawda jest taka, ze niezaleznie od wieku zawsze te same dzieci sa dreczone (dorosli rowniez). jedyna ich wina jest to, ze cierpia po chichu i naprawde czesto wystarczy nauczyc takie dziecko/nastolatka jak sie postawic czy krzykiem, czy silowo, by agresor odpuscil. nie bez powodu wybiera najslabszego, zeby sie na nim powyzywac, bo podejdzie, skopie, obroci sie i odejdzie jakby nigdy nic w przekonaniu, ze i tak mu nikt nic nie zrobi. Na studiach mialam kolezanke, bardzo drobniutka chudzina blond o wielkich, blekitnych niewinnch oczetach, taka strasznie ciuchutka myszka. Wszystkim sie wydawalo, ze mozna ja przestawiac po katach. Do czasu, jak usilujac sie na reke rozlozyla paru chlopakow (wazacych przynajmniej drugie tyle), a jednego chlopaka, ktory po paru glebszych usilowal sobie z niech popychadlo zrobic zwyzywala i sklela grmkim glosem, stawiajac na nogi caly tlum, ktory nie mogl uwuerzyc, ze taka sila w takiej drobinie drzemie. Wiecej nikt sobie z niej nawet nie zazartowal. I ja doskonale rozumiem roznice miedzy systematycznym praniem a zaczepianiem i chowaniem czapki: czapka to pierwszy krok do systematycznego dreczenia. Jeszcze poltora roku temu moj syn po prostu by sie rozplakal gdzies w kacie, udajac przed nauczycielem, ze nic sie nie stalo, balby sie chodzic do szkoly, chowal przed zaczepialskimi i w cichym cierpieniu znosilby nasilajaca agresje. Zadaniem szkoly na tego typu przesladowania jest reagowac ostro i z cala stanowczoscia (do skreslenia z listy uczniow wlacznie), ale zadaniem rodzica nie jest tylko chowanie dziecka pod kloszem i litowanie sie nad jego cierpieniem, ale nauczenie JAK SAMEMU radzic sobie w podobych sytuacjach. Bo nie oszukujmy sie, zawsze zaczyna sie od drobiazgu, jakiegos glupiego komentarza, zartu, szturchniecia czy naciagniecia czapki na oczy. jesli dziecko nie potrafi pokazac wlasnej sily (i nie chodzi tu tylko o sile fizyczna), nie potrafi wrzasnac czy skutecznie prosic o pomoc (chocby 10 razy dziennie, jesli jej nie otrzymuje), to sytuacja bedzie sie rozwijac w jak najgorsza strone, a reakcja jest juz po prostu za pozna. I nie twierdze, ze w tym przypadku nic sie nie da zrobic, ale skoro sprawy posunely sie tak daleko, to nalezy nie tylko reagowac na obecna sytuacje, ale dobrze poglowkowac, jak przygotowac dziecko, zeby moglo uniknac powtorki. W szkole inni uczniowie na pewno wiedza co sie dzieje i nawet po zamknieciu agresora w lochu i wyrzuceniu klucza istnieje ogromna szansa na to, ze ktos inny przejmie stopniowo i niepostrzezenie jego role. Autysci maja problem z rozpoznawaniem intencji innych i naprawde trzeba mnostwo treningu (u nas trwajacego juz dobrych 7 lat z roznym skutkiem, syn niestety zapewne jeszcze dluuuugo bedzie sie dawal wykorzystywac), zeby dziecko nabralo pewnosci siebie i potrafilo postawic innym wyrazne granice wlasnej prywatnosci.
Pełna wersja