123pocahontas
20.06.15, 14:25
syn jest juz nastolatkiem, diagnoze autyzmu ma od ok 10 lat. od diagnozy wpajam mu podstawowe zasady kultury, zasady ubierania sie (np jak jest cieplo to krotki rekaw, jak zimno dlugi), ze ma wycierac usta po jedzeniu, ze... ze... ze... ze... , samo "ze" bez konca. a po 10 latach praktycznie zadnego efektu :(. potrafi wyjsc z domu brudny ketchupem, zalany herbata, w lecie zasuniety w kurtke po szyje, w brudnych butach. jak nie dopilnuje to paznokcie ma tak brudne jakby nimi ziemie oral i dlugie jak dziewczyna.
generalnie syn jest oceniany jako wysokofunkcjonujacy, nie ma UU, jest samodzielny (wszedzie pojedzie sam, zrobi zakupy itp..), odpowiedzialny (wychodzi z domu jak jest sam, to pozamyka, powylacza wszystko, przypilnuje rodzenstwa), dobrze sie uczy.
tylko ze ja juz nie mam cieprliwosci do jego niechlujstwa :(. czy to wina charakteru czy choroby? znam kilku autystykow wlasnie jak moj syn i tamte mamy tez zalamuja rece. czy tylko my jestesmy juz tak wypalone? jak sobie z tym radzic, zeby nie dostac furii (ja juz czasami dostaje) i nie zbzikowac :(