NI - co lekarz powinien wpisać

07.07.15, 16:30
Po wielu rozterkach, wahaniach i konsultacjach zdecydowaliśmy się na NI z wchodzeniem do klasy ma lżejsze lekcje. To znaczy chcielibyśmy tylko nie wiem czy da się to załatwić :) Dziecko ma ZA na które tak z urzędu NI się nie należy. Co lekarz może wpisać żeby dziecko mogło mieć NI. I jaki lekarz - neurolog wystarczy?
    • asiye Re: NI - co lekarz powinien wpisać 08.07.15, 01:01
      U nas psychiatra - rozmowa ze mną, opinie ze szkoły, rozmowa z dzieckiem. Zaświadczenie lekarskie wypisane na druku PPP:
      www.ppp7.pl/attachments/File/PLIKI_DO_POBRANIA/zaswiadczenie_lekarskie.pdf

      Na zaświadczeniu wpisane:
      - że zaburzenie w sferze interakcji społecznych;
      - że deficyty teorii umysłu i problemy z oceną emocji i umysłu innych osób;
      - że nieprzewidywanie konsekwencji swojego działania;
      - że na lekcjach takie i takie trudności;
      - że zaburzenia koncentracji uwagi.

      Na dziecko z ZA z urzędu NI się nie należy? Odpowiem zgryźliwie - część kadry w szkole mojego dziecka była zdania, że NI jest jedyną odpowiednią formą nauki dla ucznia z ZA. Ze strony lekarza żadnego oporu, skoro rodzic prosi. O wiele trudniej było się z NI wycofać - mimo argumentów o tym, że w naszym przypadku NI przynosi więcej szkody niż pożytku. Więc z mojej perspektywy załatwić NI łatwo, zakończyć trudno.

      • marika012 Re: NI - co lekarz powinien wpisać 08.07.15, 23:08
        Dzięki, nieco mi się rozjaśniło. Czemu ciężko Wam wycofać się z NI?
    • marika012 Re: NI - co lekarz powinien wpisać 10.07.15, 07:07
      He he my sobie wszystko zaplanowaliśmy, pojechaliśmy do naszego lekarza i znowu mamy namieszane w głowach. Lekarz jest przeciwny NI. Mówi, że to cofanie w rozwoju i zepchnięcie na margines klasy, nawet przy wchodzeniu na lekcje :( Chyba się wycofamy.
    • asiye Re: NI - co lekarz powinien wpisać 11.07.15, 13:15
      Bo to tak jest.

      Pewno bywają sytuacje, gdy NI jest jednak lepszym wyjściem, np. kiedy dzieci naukowo traci, a towarzysko w klasie i tak nie istnieje plus perspektyw na zaistnienie raczej nie ma.

      Policz sobie, ile godzin z klasą miałoby Twoje dziecko, ile NI. Odlicz ze wspólnego bycia z klasą wszystkie przerwy pomiędzy lekcją z klasą i lekcją NI. Nie wiem, na jaki plan moglibyście liczyć. U nas było dużo okienek oraz przychodzenie czasem do szkoły, kiedy klasa właśnie wychodziła. Dziecko zaczyna popadać w pewien niebyt towarzyski, z tego, co się między uczniami w klasie czy między uczniami i nauczycielami na lekcji dzieje, dowiaduje się ułamka.

      U nas najlepsze były sale dobierane do lekcji NI. Szkoła przepełniona, więc bywały to i pusta stołówka, i salka w szatniach ze słyszalnością z sąsiednich pomieszczeń, i pokój socjalny, gdzie czasem przesiadywały inne nauczycielki. Jedna się wkurzyła, że skoro dziecko nie może mieć lekcji z klasą, to powinno mieć lekcje w domu, a nie pokój socjalny zajmować. Słuszna uwaga obnażająca, jak naciągane te NI w naszym przypadku było (moje dziecko nie miało problemów z nauką).

      Mieliśmy złą sytuację ze szkołą. Jak napisałam ? przynajmniej część kadry przekonana święcie, że jak dziecko z ZA, to najlepiej na NI. Do tego mocne skupienie na wynikach w nauce ? klasa VI, jak najwięcej uczniów z czerwonym paskiem, sprawdzian szóstoklasisty, jak najlepszy wynik w rankingu. Argument, że rozwój społeczny ważniejszy niż osiągnięcia szkolne, ignorowany.

      Pojawił się więc ciąg zależności : nauczyciele na czele z wychowawcą przekonani, że dziecko powinno pójść na częściowe NI (będzie więcej pracował, a w klasie będzie o jednego łobuza mniej, a tam takich była silna grupa) -> brak właściwych oddziaływań wychowawczych -> nasilenie zachowań opozycyjno ? buntowniczych dziecka. Nauczyciele nie rozumieli specyfiki zaburzeń dziecka, przypisywali mu często złe intencje, po przeczytaniu kilku artykułów co niektórzy czuli się jednak specjalistami od spektrum autystycznego. Pojawiła się ściana, NI na trochę miało złagodzić tę sytuację. Nauczyciele byli bardzo niechętni powrotowi dziecka do klasy, a bez ich współpracy powrót groził tym, że dziecko wpadnie w stare koleiny. Na szczęście udało się, choć wszystkich negatywnych skutków (samoocena dziecka czy stosunek klasy do dziecka), nie udało się wyrównać. Doświadczenia tego roku szkolnego uczyniły ze mnie gorącą zwolenniczkę gimnazjów ;-), nowa szkoła, nowa klasa, nowi nauczyciele.

      W Waszym przypadku absolutnie nie decydowałabym się na NI ? zaczyna się tyle nowego, nowe ustalanie się hierarchii w grupie to fatalny czas na częściową separację. Zaczekałabym, aż dziecko pokaże, jak sobie radzi, niech klasa go pozna i on pozna klasę. A jeśli po pewnym czasie stwierdzicie, że Waszym zdaniem jednak te NI ma sens, to jest jeszcze opcja zrobienia tego na niewielkiej liczbie przedmiotów, na których z przyswajaniem wiedzy najgorzej.
      • sabina211 Re: NI - co lekarz powinien wpisać 11.07.15, 13:59
        W całości się zgadzam z przedmówczynią. Z doświadczenia.
      • marika012 Re: NI - co lekarz powinien wpisać 11.07.15, 17:13
        Dzięki za otwarcie oczu :) Faktycznie przejść na NI zawsze zdążymy jeśli będzie fatalnie. A może będzie dobrze ;)
    • sabina211 Re: NI - co lekarz powinien wpisać 11.07.15, 20:13
      Marika, wiem, że (przynajmniej u mojego syna) przy NI dużo mniejszy byłby problem z męczliwością i koncentracją, czyli byłoby po prostu lżej z nauką. A tak siedzimy niemal do rana (nie codziennie, ale średnio 2 razy w tygodniu)..Syn skończył 1 klasę (BDB) gimnazjum ze średnią 4,3 (z jedną oceną dst), ale jest to wynik bardzo ciężkiej pracy, na którą nie zawsze są siły i czas, i cierpliwość...Za to jest pełnoprawnym członkiem klasy. Jego kolego z ZA ma NI (z wchodzeniem do klasy), świadectwo z paskiem, ale zupełnie nie jest traktowany jako kolega pozostałych tylko jakieś dziwo...Mi czasem brakuje sił i motywacji, (mam 4 dzieci, w tym roczniaka), ale wolę jednak naszą sytuację....
Pełna wersja