czy unikacie zdrowych dzieci?

25.07.15, 23:44
Nie mam na myśli Waszych dzieci, ale Was- rodziców. Jestem mamą dwulatka- w prawdzie jeszcze nie zdiagnozowanego, ale myślę, że to kwestia czasu. Jak widzę go na tle rówieśników, dopada mnie ogromny dół. Niby zdaję sobię sprawę, że kontakt z dziećmi jest dla niego ważny- może pomóc, ale po jednym przedpołudniu spędzonym na placu zabaw nie mogę zmusić się do kolejnego- musi minąć trochę czasu. Niby zdaję sobię sprawę z jego stanu, deficytów, ale co innego obserwować go w domu, a co innego na tle innych dzieci- taki widok odbiera mi nadzieję na lepszą pszyszłość :(
Też tak macie? Jak z tym walczyć? Bardzo bym nie chciała, żeby synek ucierpiał z tego powodu, ale nie potrafię się przemóc- każde wyjście wśród dzieci kończy się dla mnie niesamowitym smutkiem :/
    • eraz-lilipop Re: czy unikacie zdrowych dzieci? 26.07.15, 00:24
      A jak synek się czuje na placu zabaw ? Ja z moim 3,5 latkiem chodzę tam gdzie on chce. Chce iść na plac zabaw idziemy chce do parku nie ma problemu.... Nieraz spotykamy znajome zdrowe dzieci i przebywamy w ich towarzystwie tak długo jak synek chce.
      Tez mi serce pęka patrząc jak synek się różni , jak trudny mamy kontakt w porównaniu do innych. Tak jest i musze to zaakceptować.Zagryzam zęby i skupiam się na osiągnięciach tych nawet najmniejszych.
      Skup się na dziecku na tym co sprawia mu radość , jak lubi wychodzić na plac zabaw i dobrze się tam czuje i krzywda mu się nie dzieje nie powinnaś tego ograniczać tym bardziej ze pogoda jest sprzyjająca wyjściom.
    • edycja_kopiuj_wklej Re: czy unikacie zdrowych dzieci? 26.07.15, 12:14
      Ja mam blizniaki - 2latki, syn juz zdiagnozowany, corka ok. Roznice widze non-stop, wiec sie nie przejmuje, chociaz ostatnio skomentowalam, ze bardziej sie cieszylam, ze syn pokazal palcem nos, niz, ze corka zaczyna ukladac zdania. Natomiast widze jak zabawa na placu zabaw jest istotna, kiedy musi sie dostosowywac do zasad i mimo wszystko jakos integrowac sie z dziecmi. No i wyszalec, inaczej mieszkanie mi roznosza :)
    • orbital_motion Re: czy unikacie zdrowych dzieci? 26.07.15, 14:32
      Różnie. Moja córka ma niewiele ponad dwa lata, więc jej deficyty jeszcze nie są dobrze widoczne, chociaż jak obserwuję zdrowe dzieci, to widzę coraz więcej różnic. Czasami podświadomie unikam, czasami wręcz przeciwnie...
    • katriel Re: czy unikacie zdrowych dzieci? 26.07.15, 21:53
      > czy unikacie zdrowych dzieci?
      Własnych dzieci mam unikać? Moje są zdrowe. Tzn. starszy ma zespół Aspergera, ale to nie choroba przecież. Młodszy w ogóle neurotypowy - niby jak sobie w tej sytuacji unikanie wyobrażasz?

      > Jak widzę go na tle rówieśników, dopada mnie ogromny dół.
      To znaczy o co konkretnie ci chodzi? Bo ja jak obserwuję dziesięcioro dwulatków, to w ciągu pół godziny każde z nich zdąży się z pięć razy wyróżnić in plus i tyle samo razy in minus. Bo po prostu każde rozwija się inaczej, swoim tempem, i każde ma swoje mocne i słabe strony.

      > Niby zdaję sobię sprawę z jego stanu, deficytów,
      A z jego zdolności, talentów, sukcesów i mocnych stron też sobie zdajesz sprawę?
      • emily_valentine Re: czy unikacie zdrowych dzieci? 27.07.15, 09:26
        Nie unikamy. Wręcz przeciwnie, uważam, że kontakt ze zdrowymi dziećmi jest konieczny, 'terapeutyczny' wręcz. Poza tym moje dziecko samo nie chce przebywać z innymi dziećmi z zaburzeniami np. w przedszkolu. Ciągnie go do zdrowych. Ale ostatnio widzę, że jednak zostanie indywidualistą, bo zdarzają mu się komentarze, że inne dzieci go męczą i chce pobyć sam lub z nami.
    • twins00 Re: czy unikacie zdrowych dzieci? 27.07.15, 16:22
      Ja z moją córcią unikałam dużych placów zabaw, takich gdzie było dużo dzieci ze względu na to, że nie mogłam jej zwykle opanować przy takich bodźcach, a ona i tak nie wchodziła w żadne interakcje, nie naśladowała. Wszyscy się na nas patrzyli. Jeśli chodzi o kontakty towarzyskie w domu, unikam spotkań jeśli mogę, ponieważ córka nie bawi się w żaden sposób z dziećmi, i tak muszę cały czas być skupiona na niej, więc ja nie wynoszę żadnych korzyści a dziecko się męczy. Spotykam się tylko z moją siostrą, która ma syna z tego samego rocznika (2008) i drugiego 2 lata młodszego. Ona jest przyzwyczajona do zachowań małej, rozumie, a kuzyni nie wyśmiewają się jak obce dzieci tylko ignorują tak jak i mała ich ignoruje.
      Tyle że moja córka jest dość ciężko zaburzona, nie mówi praktycznie. Obserwowanie córki na tle innych boli bardzo, bo tak jak piszesz nie daje nadziei na przyszłość:(
Pełna wersja