Samodzielność naszych, chęci dziecka

19.10.15, 05:27
Jak to u was jest u nas młody ma 8 lat, komunikacja hm w sumie słaba, odpowie na proste pytania , ale często kończy sie na tak/nie.
Czyta pisze i po polsku i po angielsku, tłumaczy słowa, w tv liczą po anielsku a on liczy po polsku i odwrotnie.

Ubierze sie sam, ale długi i wolno mu to idzie. O jedzeniu zapomina wiec tez wymaga asysty.
Przy czym chce byc samodzielny, zrobi sobie kanapkę czy choćby herbatę.

I tu przechodzę do sedna problemu, bo tydzień temu wyszłam do łazienki i młody postanowił zrobic sobie herbatę i oblał sie wrzątkiem, dzis rozległe, cała prawa stoją ciała od pachy/żeber do połowy uda.
I teraz sama nie wiem, on ma 1000 pomysłów na minutę, chce sam ale nie zdaje sobie sprawy z zagrożeń.
Pozwalać mu na samodzielność czy raczej nie, bo właśnie pózniej chce sam a nie moge nad nim stać 24/7 bo bym do toalety nie wyszła.
Jest dobrym obserwatorem i zapamiętuje wszystkie czynności, i chce sam wykorzystywać to co widzi.


Jak jest u was?
    • eraz-lilipop Re: Samodzielność naszych, chęci dziecka 19.10.15, 09:34
      Moja córka NT jest ciapowata , tu wywali tam rozleje. W wieku 8 lat jak chciała sama cos robić co mogło by być dla niej niebezpieczne starałam się jej zawsze asystowac przy tej czynności. Jak umie niech poinformuje ze idzie robić to czy tamto abyś wiedziała czy stać na straży czy nie. Jak nie umie no to niestety oczy dookoła głowy zostają. Ja bym pozwalała na samodzielność w miarę możliwości.
      Mojej koleżanki córka NT w mniej więcej wieku twojego syna robiła sobie herbatę sama bez żadnych wpadek jednak pewnego dnia wpadła na super pomysł aby napić się świeżo zaparzanej herbaty przez słomke . Na szczęście lekko się poparzyla. Wypadki zdarzają się każdemu dziecku.
      Po wypadku z herbata syn nadal sam chce robić herbatę ? Jest bardziej ostrozniejszy ?
      • kasiamika12 Re: Samodzielność naszych, chęci dziecka 19.10.15, 10:27
        Myślę, że z tą herbatą to warto jeszcze poczekać. Bez przesady, przecież 8 latek nie musi robić sobie sam gorących napoi. Uważam, że jest to bardzo niebezpieczne. A co do samodzielności to oczywiście uczyć. Mój niespełna 6 latek sam potrafi się ubrać, rozebrać, wiele czynności w kuchni także robi sam. Lubi także pomagać we wszystkich domowych czynnościach np czyści kominek z pomocą taty ale większość tej czynności robi sam.
        Generalnie teraz jest na etapie, że jak chcemy mu w czymś pomóc, To zawsze słyszymy jedno ,,JA SAM ,,
    • zielonakrasnoludka Re: Samodzielność naszych, chęci dziecka 19.10.15, 11:25
      Wypadki kazdemu dziecku sie zdarzaja. Argument, ze 8-latek nie moze sobie zrobic herbaty... no halo. To nie jest umiejetnosc zalezna od wieku, tylko cwiczenia sprawnosci.

      Moj 8-latek (ZA, ADHD) potrafi (i robi czesto) sam zrobic nalesniki, owsianke, jajka sadzone, herbate itd. Kroi, obiera, uzywa ostrych narzedzi. Uzywa sprzetow kuchennych i o dziwo, uzywa ich w miare rozsadnie. Jedynie zostawia po sobie straszny balagan.

      Natomiast juz teraz przeraza go, ze od przyszlego roku ma sam wracac do domu (faktycznie, trasa z przesiadkami, ruchliwe skrzyzowania itd. - sama nie wiem, jak to bedzie).
      • 3-mamuska Re: Samodzielność naszych, chęci dziecka 19.10.15, 16:20
        Syn nie mowi jaki ma pomysł, po prostu idzie i robi.
        Czasem powie ze chce, ale jak nie zareaguje natychmiast lub nie ma nikogo w pobliżu idzie i działa.
        A No wlasnie ten jednen raz mu sie nie udało.
        Staram mu sie pozwalać na samodzielność z asekuracja, zawsze tak było i u niego i i reszty dzieci.
        On wie tez ze czegoś mi nie wolno, ale No go korci...
        Chwila nie uwagi i tarapaty gotowe.
        No narazie mam nadzieje ze pamięta bo od wypadku ani razu nie próbował sam.
        Ja wieku 7 lat robilam herbatę i jajecznice i zupę podgrzewam po powrocie ze szkoły. Nie mam rozeznania.
        • eraz-lilipop Re: Samodzielność naszych, chęci dziecka 19.10.15, 16:40
          Wiec w takim przypadku starać się wzmocnić komunikację i wskazać znacząco co jest zabronione i konsekwencje zlamania zakazu.Wiem łatwo mówić ale próbować trzeba. Przykładowo moja NT 12 latka dopiero w tym roku postanowiła robić sobie herbatę , jajko sadzone . Wiec można stwierdzić że masz zaradnego syna i chce , a to dużo. Trening czyni mistrza.
          • 3-mamuska Re: Samodzielność naszych, chęci dziecka 19.10.15, 16:51
            No wlasnie cieżko wypośrodkować, bo gdy byl młodszy to wszystko robił na komendę. Nawet jak jadł do każdego kęsa potrzebował pozwolenia. Wiec w sumie jego samodzielne decyzje mnie cieszą.
            Bo wcześniej mimo ze chciał jeść to czekał az powiem "jedz" i tak kazdy kęs jedzenia nawet ciastko.
            Gdy nie chciała powiedzieć płakał ale nie zjadł.
            Kilka miesięcy zajęło zeby jadł samodzielnie.
        • zielonakrasnoludka Re: Samodzielność naszych, chęci dziecka 19.10.15, 21:28
          Oczywiście, że nie mówi. Mówią dzieci NT, nasze nie. Pewnie dlatego, że one nie planują i nie widzą konsekwencji. Plus nie stosują zasad do siebie. Nawet, jeśli je znają - to zasady istnieją niejako dla innych.

          Ja się boję bardzo z moim synem jeździć na rowerze. Mimo, że jeździmy dużo i od 6 lat. On generalnie nie patrzy, czy wjeżdża na ulicę... Tzn. teorię zna, ale potem w praktyce to nie działa, zagapi się, zagada, cokolwiek. Albo spanikuje.
          Ostatnio jechaliśmy znowu - i tym razem on prowadził, musieliśmy jechać za nim, bo nie wiedzieliśmy, dokąd. Zasady bezpieczeństwa wdrożone w 100%. Musiał się skoncentrować - i pomogło.
          Ale to pewnie urok nowości...
    • eagle1234 Re: Samodzielność naszych, chęci dziecka 20.10.15, 00:17

      mały ma 5 lat
      kładę się ostatnio wieczorem na kanapie i poddaję hasło, że tak się zmęczyłam obowiązkami, że palcem u nogi nie ruszę ;)
      patrzy na mnie zdziwiony a ja mówię, dawaj i to szybko, jajeczko, chlebek, masełko, zalej herbatkę, etc.
      ładnie zjedz i posprzątaj

      albo stawiam śmieci w korytarzu jak jedziemy do przedszkola i mówię "weź, mamusia ma torebkę i kurtki w rękach", odpowiedź "nie, nie wezmę", i moja odpowiedź "zostaw, niech śmierdzi do wieczora" ;) mały bierze, ostatecznie to nie ja mam wyostrzony zmysł węchu tylko on

      a jak nie chciał sprzątnąć zabawek to mówię, nie ma problemu kotku, mogą leżeć, tylko tak się składa, że ja za pięć minut odkurzam a to klocki lego, więc mogłyby Ci się zagubić ;)
      dziś sprząta po sobie sam zabawki, wszystkie w całym domu

      chwytam się wszystkiego, żeby robił powyżej swojego wieku
      a niech zapaskudzi kuchnię czy wypali dziurę, dodam, iż jestem pedantką, więc wiele mnie to kosztuje
      ale o wiele więcej kosztuje mnie myśl o tym jak będzie funkcjonował kiedy dorośnie
      i kiedy o tym myślę widzę jego ojca, bez pracy, brudnego, żebrającego, żeby mu na bilet powrotny do domu dać ... inteligentnie żebrającego, bo przecież Ci z ZA umieją doskonale się wysłowić

      i jak tak zobaczę w swojej wizji tego ojca, znaczy tatusia małego to jak nie huknę na małego, żeby zrobił to czy tamto ...

      oczywiście to wszystko ma piękną oprawę, bardzo kocham małego i nieba bym mu uchyliła, i jak jego tatuś przychodzi to mu obiadek podaję, żeby nie zasłabł, bo na bułkę nie ma, etc., etc.,

      ale samodzielności mu nie odpuszczę
      muszę mieć pewność, że mając kilkanaście lat będzie w stanie: ugotować, ubrać się, wyprać swoje rzeczy, umyć codziennie, umyć zęby, pójść do pracy i powiedzieć dzień dobry bądź cześć, i milion innych rzeczy
      ma tylko mnie, nikt mu nie pomoże jak zostanie sam, no bo chyba nie ojciec bez pracy, którego zapewne będzie kiedyś utrzymywał, uczę go szacunku dla ojca (aż mnie zalewa ale uczę), więc kiedyś na pewno mu pomoże
      mam obsesję na punkcie zabezpieczenia jego przyszłości ... jeśli nie daję rady po dobroci to stosuję szantaż, wszak mój skarb kocha się bawić, ja będę dla niego miła i będę mu kupować zabawki a on będzie miły dla mnie i będzie robił te rzeczy, które zazwyczaj robią ludzie, aż wejdzie mu to w taki nawyk, i stanie się świętością
      w ten sposób nauczyłam go samodzielnie myć zęby, ubierać się, sprzątać po sobie
      i jeszcze długa droga przed nami

      chcę przekazać, że dałam radę rok jako żona faceta z ZA(nie wiedząc o tym)
      i że wszelkimi sposobami nie można tym dzieciom odpuszczać, skrajnie ...
      bo może się tak zdarzyć, że nas zabraknie a one pozostaną same ... śmierdzące i wyobcowane
      • 3-mamuska Re: Samodzielność naszych, chęci dziecka 20.10.15, 16:56
        Mojego młodego mało interesuje ze cos śmierdzi, ze jest bałagan owszem jak mu mowię ze cis ma zrobic to zrobi jeśli chce.
        Czasem sam z siebie rozpakuje zakupy i odłoży na miejsce, z tego co czytam po waszych dzieciach moj jest mało funkcjonujący samodzielne.
        On umie duzo rzeczy , tyle ze wlasnie nie przewidzi konsekwencji.
        • eagle1234 Re: Samodzielność naszych, chęci dziecka 20.10.15, 21:34
          rzecz w tym, że oni wszyscy funkcjonują w szczegółach inaczej, ale jednak są pewne elementy wspólne
          ja jestem w połowie tkliwą mamusią a w drugiej okrutnym dyktatorem, inaczej robiłby właśnie to, co wyłącznie jemu sprawia przyjemność, dokładnie jak piszesz, zapominał jeść, ubierał się cały dzień, odpowiadał tak lub nie, etc.
          zaczynaliśmy od punktu, w którym nie chciał wstać z łóżka a jak miał wyjść na dwór to był dramat ...
          dałam sobie spokój z wprowadzaniem wszystkiego od razu, ale konsekwentnie poszerzam zakres czynności, nawet tak banalnych jak samodzielne zapięcie pasa w samochodzie, odebranie paczki z portierni, krok po kroku, i tak każdego dnia, później samodzielne zapinanie pasa wchodzi w zakres wyłącznie jego czynności, i tak w kółko
          oczywiście nie zawsze jest idealnie, są dni, kiedy nie wyrabia psychicznie, widzę to i odpuszczam, pomagam lub robię za niego

          może coś stylu normalnej rozmowy, takiej zwyczajnej, ma jeszcze 8 lat, rozmowy w stylu Ty jesteś mamą, Ty ustalasz pewne zasady, zwłaszcza wychowania, zachowania, podobne, a on ustala zasady odnośnie ... nie wiem, sama dopisz, na pewno jest coś, o czym on decyduje
          może pomoże zwykły prosty plan (notabene widywałam w rodzinach, gdzie typowe dzieci były naprawdę dobrze prowadzone i świetnie się to sprawdzało), plan, w którym jedynym jego obowiązkiem będzie rano ubrać się, a może nie zaczynać od poranka, bo to trudne, zazwyczaj pośpiech, może zacząć od wieczorów

          jak mnie mały zbywa wzrokiem, znaczy patrzy gdziekolwiek indziej podczas rozmowy to tylko czekam jak on będzie chciał mi coś opowiedzieć i dokładnie tak samo odwracam głowę i ostentacyjnie patrzę w inny punkt, a później dokładnie tłumaczę mu, co jest istotą rozmowy, jak powinna wyglądać, czym jest szacunek dla słuchacza, itd. może są rzeczy, które on bardzo lubi, o których Ci opowiada, może powiedz mu, że Ty również chciałabyś mu coś opowiedzieć, żeby Cię wysłuchał, odpowiedział
          nie wiem jak trochę starsze dzieci, ale 5-latek poddaje się kiedy wyraźnie mówię, chcę wiedzieć codziennie o 3 rzeczach, które wydarzyły się w przedszkolu, cokolwiek, o jedzeniu, o koledze albo o tym, że mucha łaziła po ścianie, może starszy również "zaskoczy na coś takiego"

          swoją drogą żyłam trochę z innym dzieckiem, z ADHD, to dziecko funkcjonowało jak piszesz, ogromna powolność w pewnych działaniach, niemniej jednak ADHD to chemia, więc tam niezależnie jak się pracowało z dzieckiem to i tak sygnał "trzeba się ubrać" docierał z opóźnieniem i jeszcze ulegał wytłumieniu i rozproszeniu po drodze ;)

          tak czy inaczej pozwolenie mu na samodzielność w wieku 8 lat to moim zdaniem konieczność ... bez wrzącej wody może na początek
          • 3-mamuska Re: Samodzielność naszych, chęci dziecka 21.10.15, 00:01
            Nie zrozumiałaś mnie on nisko funkcjonuje nie dlatego ze ja za niego robię , on po prostu No nie wiele rozumie.
            Nic nie dałaby rozmowa bo on nie rozumie, ledwo rozumie pytania co chcesz jeść, i to od niedawna powie chleb jajko, a nie tak i nie.
            Co to jest szacunek to juz wogole abstrakcja.
            On jeszcze w styczniu robił kupe do wanny teraz cud bo robi do nocnika, on nie rozumie w czym moj problem.

            O sie ubierze i rozbierze ale nie rozumienie trzeba to zrobic teraz lub nie można lub musi bo czas nas goni.
            Posmaruje sobie chleb zrobi kanapkę,ale nie rozumie ze trzba to zrobic w normalnych warunkach w czystości , jak mu cos spadnie na podłogę to podniesie i wsadzi na chleb.
            On duzo wie, bo jest świetnym obserwatorem duzo chce robic sam.
            Ale np. Odkręci wodę położy prysznic na podłogę i idzie.
            I nie rozumie czemu ja sie "wściekam "
            ze zalewa mi przedpokój.

            Z jednej strony fajne inteligentne dziecko, a za chwile 2 latek w ciele 8 latka.
            -----------------
            Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
    • monczere Re: Samodzielność naszych, chęci dziecka 22.10.15, 11:26
      Ja też mam 8.latka z ZA. Nie daję mu robić sobie herbaty, generalnie z samodzielność biorę właśnie na warsztat, z ciekawością czytam jak radzą sobie Wasze dzieciaki. Mój synek ubierze się sam, samodzielnie wybiera sobie sam co ma ubrać i nawet często wybiera całkiem do rzeczy, idzie sam się umyć wieczorem, sprząta po sobie. I tylko jedno "ale" - trwa to wieki. Kiedy idzie się myć, to jak nad nim nie stoję, to najpierw półgodziny tańczy przed lustrem, potem 15 minut bawi się wodą itd... Ubierze się tył na przód, na lewą stronę.
      Wiesz myślę, że 8 lat to na wrzątek jeszcze za wcześnie. Ja sama w tym wieku byłam bardzo samodzielna - zostawałam sama w domu, wracałam sama ze szkoły i robiłam herbatę. Ale spaliłam kilka czajników i też się poparzyłam aż mi "mięsko" zeszło :)
      • zielonakrasnoludka Re: Samodzielność naszych, chęci dziecka 22.10.15, 14:14
        No u nas tez wszystko trwa. Slow food, slow life. Coz, przynajmniej wrzodow zoladka chlopak sie nie nabawi ;)
        Ale to mi nie przeszkadza na tyle, zeby go wyreczac. W dodatku syn ma coraz wiecej obowiazkow domowych, o ktorych musi pamietac, robi je bez szemrania.

        Podkreslanie samodzielnosci w ubieraniu osmiolatka uwazam za mocno dziwne...
        • 3-mamuska Re: Samodzielność naszych, chęci dziecka 22.10.15, 18:54

          zielonakrasnoludka22.10.15, 14:14
          No u nas tez wszystko trwa. Slow food, slow life. Coz, przynajmniej wrzodow zoladka chlopak sie nie nabawi ;)
          Ale to mi nie przeszkadza na tyle, zeby go wyreczac. W dodatku syn ma coraz wiecej obowiazkow domowych, o ktorych musi pamietac, robi je bez szemrania.

          Podkreslanie samodzielnosci w ubieraniu osmiolatka uwazam za mocno dziwne...


          Tak a dlaczego dziwne??
          Wszystko nie opiera sie na samodzielnym ubraniu sie, se o czasie lub kolejności
          • zielonakrasnoludka Re: Samodzielność naszych, chęci dziecka 22.10.15, 19:54
            Przepraszam, tego nie zrozumiałam - literówki:
            Wszystko nie opiera sie na samodzielnym ubraniu sie, se o czasie lub kolejności


            No generalnie mi chodzi o to, że - poza rzadkimi przypadkami upośledzenia - to samodzielne ubieranie się jest czynnością, którą potrafi wykonać większość trzylatków. Coś jak chwalenie się, że potrafi też samo umyć się czy skorzystać z toalety. No chyba jasne...
            W tym wieku pytanie może dotyczyć samodzielności np. w zrobieniu zakupów, chodzenia na podwórko, no takich rzeczy.
            • 3-mamuska Re: Samodzielność naszych, chęci dziecka 22.10.15, 20:42

              No generalnie mi chodzi o to, że - poza rzadkimi przypadkami upośledzenia - to samodzielne ubieranie się jest czynnością, którą potrafi wykonać większość trzylatków. Coś jak chwalenie się, że potrafi też samo umyć się czy skorzystać z toalety. No chyba jasne...
              W tym wieku pytanie może dotyczyć samodzielności np. w zrobieniu zakupów, chodzenia na podwórko, no takich rzeczy.


              Ale my rozmawiamy o dzieciach z autyzmem z rożnym stopniem, czy choćby zaburzeniami IS .
              Moj jeszcze do niedawna nie korzystał z toalety. Wiec co mi porównujesz jego do 3-katka.
              Moj boi sie toalety nie usiądzie artelnatywa jest nocnik, czyli samodzielne ubieranie jest tez ważna umiejętnością. Ktora ma.

              Napisałaś tak jakbyś pisała o zdrowym dziecku.
              Bez specjalnych potrzeb.
              A mi głownie chodzi o to ze moj założy ubranie ,ale spędzi na tym godzine bo nie rozumie ze musi tu i teraz za 15 minut wyjsć , lub znam dziecko któremu jeśli nie zostawisz ciuchów w odpowiedniej kolejności to założy majtki na spodnie.
              I nie wiem z czego to wynika czy z upośledzenia ( choć nie sadze) czy po prostu nierozumienia norm społecznych lub upływającego czasu.
            • eraz-lilipop Re: Samodzielność naszych, chęci dziecka 22.10.15, 20:50
              Mój prawie 4 latek nie umie się sam ubrać. Nie jest upośledzony, nie czuje potrzeby ani chęci aby to robić samemu.
              Dzieciaki są różne wiec nie mierz każdego według jednego schematu.
              • zielonakrasnoludka Re: Samodzielność naszych, chęci dziecka 23.10.15, 08:21
                czterolatek? I co, ubierasz go sama?
                a z czego to wynika, ze na to pozwalasz?

                Moja dwulatka ubierala sie sama od poczatku do konca, z guzikami, zamkami itd. Dwulatka. Ok, dziewczynka, garnela sie do tego.
                Syn pewnie chcialby byc obslugiwany, lubi np., zeby mu wybierac ubrania - ale nie, nie wyreczamy go. Ma byc samodzielny, nie jest kaleka.
                • eraz-lilipop Re: Samodzielność naszych, chęci dziecka 23.10.15, 11:39
                  Tak , prawie czterolatek. Umie sam założyć czapkę i rozebrać się od pasa w dół. Od miesiąca odpieluchowany. Pękamy z dumy ;) . Od tygodnia potrafi wskazać palcem na siebie i powiedzieć jak się nazywa . Również cieszymy się z tego osiągnięcia , dziwne no nie :-?
            • yadrall Re: Samodzielność naszych, chęci dziecka 22.10.15, 21:23
              Zalezy jak dziecko funkcjonuje. Niestety sa dzieci,ktore w wielu 11 lat nadal sa w pampersie i caly czas rodzice marza o samodzielnosci w zakresie robienia kupy do wc.
              Aczkolwiek wg mnie operowanie wrzatkiem w wieku lat 8 to zdecydowanie za ryzykowne-nawet w wypadku dzieci calkiem zdrowych. Mysle,ze jest duzo innych rzeczy,ktore moze robic samodzielnie dziecko i niekoniecznie musi to byc herbata.
              • zielonakrasnoludka Re: Samodzielność naszych, chęci dziecka 23.10.15, 08:22
                tak, to jest ogolny problem naszych czasow, ze dzieci we wszystkim sa wyreczane, nie pozwala sie im na samodzielnosc i potem sie dziwi, ze sa malo zaradne.
                • yadrall Re: Samodzielność naszych, chęci dziecka 23.10.15, 10:33
                  Wiesz, ja bylam dosc samodzielnym dzieckiem-jako 12-13 latka sama robilam zakupy, sprzatalam, gotowalam itp. Dzis umiem w domu zrobic wiekszosc rzeczy w domu (jedynie operowanie wiertarka mnie przerasta), prowadze auto, po drodze zmienilam kraj zamieszkania i zbudowalam moje zycie od podstaw. Ale jak mialam 8 lat to rodzice nie pozwalali mi robic herbaty samodzielnie-wychodzili z zalozenia,ze na to mam czas. I slusznie, dzieki temu nigdy sie nie opazylam-co nie znaczy,ze nie maialm innych urazow :)

                  I to nie jest ogolny problem naszych czasow-na tym forum sa dzieci o roznym poziomie funkcjonowania i nie nalezy wszystkich traktowac jednakowo-zwyczajnie sie nie da. Tak jak nie mozna oczekiwac,ze dziecko bez nog zacznie chodzic-ono nie jest w stanie i tyle. Ale trzeba nauczyc je samodzielnosci tam gdzie jest to mozliwe.
        • monczere Re: Samodzielność naszych, chęci dziecka 22.10.15, 21:21
          "dziwność" to rzecz względna, zwłaszcza na tym forum :)
          Cieszę się, że się sam ubiera, bo była nad tym żmudna praca, a nawet teraz kiedy wychodzi na dwór to nie uważa, że należy założyć kurtkę lub zmienić buty. Nawet się o to kłóci, że nie trzeba.
          • zielonakrasnoludka Re: Samodzielność naszych, chęci dziecka 23.10.15, 08:17
            Masz racje :) Moje dziecko z ZA, ADHD i mocnymi zaburzeniami SI oczywiscie tez ma swoje zdanie na temat wkladania ubran (generalnie chodzi np. bez butow, sznurowanie ciagle jest problemem), i oczywiscie wszystko trwa...
            Nie chce, zeby to zabrzmialo jak zarzut, ale sama znam dzieci bez zaburzen, w wieku 7-8 lat, ktorym rodzice pomagaja sie ubrac, bo wygodniej, bo szybciej... ergo: zaburzenia to jedno, ale wygoda/ niekompetencja wychowawcza rodzicow to drugie.

Pełna wersja