Orzeczenie o KS tylko w szkole ?

31.10.15, 13:55
Syn niespełna 6 lat. Obecnie terapię realizujemy na podstawie WWR. 8h miesięcznie w prywatnym ośrodku. W związku z tym, że to ostatni rok WWR i od września, będziemy musieli płacić za te zajęcia to mam pytanie.
Czy jeżeli syn będzie miał orzeczenie o KS, to część pieniążków z subwencji szkoła może przekazać na zajęcia poza szkołą ? Bardzo zależy mi, żeby młody kontynuował terapię właśnie w tym ośrodku. Mają tam świetnych specjalistów, ale niestety ciężko będzie nam to wszystko finansowo ogarnąć. Dotychczas nie miał orzeczenia o KS ani w przedszkolu ani w obecnej zerowce szkolnej, ale zastanawiam się nad tym czy właśnie nie ubiegać się o nie na okres szkoły, przede wszystkim ze względu na to, żeby miał jakieś zajęcia / terapie.
    • pinak-oteka Re: Orzeczenie o KS tylko w szkole ? 31.10.15, 17:17
      Chyba to zależy do jakiej szkoły pójdzie do prywatnej czy państwowej.
      W prywatnej placówce szkoła otrzymuje bezpośrednio te środki.
      W państwowej subwencja na dziecko trafia do budżetu gminy i stamtąd te pieniądze idą tak naprawdę nie wiadomo na co. Niby mają zapewnić dodatkowe zajęcia dla dziecka, na podstawie orzeczenia o KS.

      Jaki jest koszt takich zajęć prywatnie w ramach wwr?
      Tak z ciekawości pytam.
      • marektatojakuba Re: Orzeczenie o KS tylko w szkole ? 31.10.15, 18:40
        To działa tak. Rząd przekazuje gminom subwencję oświatową na realizację zadania zleconego jakim jest prowadzenie szkoły publicznej. Subwencję przekazuje na każdego ucznia (5306 zł rocznie), tyle że m.in. na dzieci z ASD subwencja jest znacznie wyższa (mnożnik x 9,5, czyli jakieś 50 tysięcy rocznie). Realia podobno są takie, że te pieniądze są za małe na utrzymanie szkoły, więc gminy "dokładają" ze środków własnych. Z tego względu tak trudno jest cokolwiek wywalczyć w szkole publicznej. Po prostu subwencja na dziecko z ASD trafia do budżetu gminy, a gmina przekazując ją szkole nie oddziela jej od subwencji na inne dzieci. Prawda jest taka, że większość gmin dzięki temu musi mniej dołożyć do utrzymania szkoły, czyli brutalnie mówiąc, za subwencję dla niepełnosprawnych dzieci, uczą się wszystkie dzieci. Jeżeli gmina nie chce, to nie musi przeznaczyć tej kasy na pomoc niepełnosprawnemu dziecku. Zazwyczaj nie chce, czemu się nie dziwię, skoro rząd przekazuje na zdrowe dzieci za mało. Może z tych pieniędzy po prostu pokryć ogólne wydatki na utrzymanie szkoły, remont dachu, albo ostatecznie nawet kupić samochód dla burmistrza.

        Z prywatnymi (ogólnie niepublicznymi) placówkami jest inaczej. Im także rząd za pośrednictwem gminy przekazuje subwencję. O ile się nie mylę, to nie tylko na niepełnosprawne dzieci, ale także na te zdrowe. Prywatna szkoła "czuje" te pieniądze, bo dostaje 9,5 x większą subwencję na dziecko z ASD niż na zdrowe dziecko. Jedni dyrektorzy/właściciele za przeproszeniem "rżną głupa" i nie przyznają się, że za orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego idzie większa subwencja. Dzięki temu zarabiają na naszych dzieciach, co jest skrajnie niemoralne. Na przeciwnym biegunie są tacy, którzy z tych ok. 4.200 zł miesięcznie potrafią wszystko przeznaczyć na dziecko. Dlatego zdarza się, że w prywatnej szkole zwalniają z części lub całości czesnego, zatrudniają nauczyciela wspomagającego specjalnie do naszego dziecka, a jak nie to organizują logopedę, SI itp. zajęcia rewalidacyjne, zgodne z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby sfinansowali zajęcia również poza szkołą, albo kupili specjalne pomoce edukacyjne. Wszystko zależy od dobrej woli dyrektora/właściciela szkoły.
        Oczywiście najwięcej jest szarości, czyli takich szkół, w których właściciele kombinują jakby tu niepełnosprawnemu dziecku pomóc, tak aby nikt się nie czepił, ale równocześnie coś jeszcze zarobić.

        Podsumowując, jak masz szkołę niepubliczną, w której jest szansa na dogadanie się z dyrekcją szkoły w taki sposób, że cała subwencja jest dla twojego dziecka, to zdecydowanie doradzam niepubliczną szkołę. W publicznych rzadko kiedy zdarzają się dyrektorzy, którzy rozumieją problem i nie trzeba wszystkiego wydzierać pazurami. Zresztą co oni winni, jeżeli gmina nie daje tej kasy bezpośrednio na dziecko.
        • kasiamika12 Re: Orzeczenie o KS tylko w szkole ? 04.11.15, 14:14
          Nie wiem jaką kwotę przeznacza starostwo powiatowe na zajęcia WWR. Z tego co pamiętam, to na opinii miałam zalecenia od 4 do 8h terapii dostosowanych do potrzeb dziecka. ( ale to chyba wszyscy dostają taką ilość godzin )
          Niestety w prywatnych ośrodkach proponują jedynie, tą minimalną liczbę godzin czyli 4. Na szczęście udało mi się w naszym ośrodku uzyskać w ramach tej opinii 4h zajęć indywidualnych i 3h grupowych.
          Myślałam, żeby udać się do gminy i poprosić burmistrza o przeznaczenie nawet niewielkiej kwoty z subwencji, którą gmina dostałaby na syna, gdyby posiadał orzeczenie o KS, na zajęcia w tym właśnie ośrodku. Koleżanka mówi, że jest oporny w finansowaniu czegokolwiek. No ale kurcze nie rozumiem skoro gmina dostaje na moje dziecko pieniądze, to jaki jest problem przeznaczyć załóżmy 500 zł na zajęcia poza szkołą. Przecież ja nie chcę tych pieniędzy dla siebie. Ośrodek wystawia rachunek na koniec miesiąca z kwotą do zapłacenia i numerem konta do wpłaty. Kombinujemy już jak się da, żeby młody został u dotychczasowych terapeutów, ale jak ośrodek nie dostanie znikąd przelewu, to niestety będziemy musieli sami pokryć wszelkie koszta.
          Jeżeli chodzi o szkołę, to bierzemy pod uwagę jedynie masową rejonówkę. ( Na chwilę obecną realizujemy tam zerówkę ).
          • marektatojakuba Re: Orzeczenie o KS tylko w szkole ? 04.11.15, 15:53
            Nie da się tak aby Wam gmina dała jakieś pieniądze z subwencji na cokolwiek. Problem w tym, że to jest subwencja, a nie dotacja. Jeżeli nie masz orzeczenia po potrzebie kształcenia specjalnego to nie ma o czym dyskutować. Załatw orzeczenie i daruj sobie masówkę. Znajdź dziecku prywatną szkołę. Wynegocjuj zwolnienie z czesnego i zajęcia dodatkowe, albo zamiast tego - nauczyciela wspomagającego. Z burmistrzem i szkołą publiczną nic nie ugrasz, bo jeżeli burmistrz jest oporny i będzie chciał waszą subwencją łatać dziury w budżecie to nic nie poradzisz, a dyrektor szkoły też nic nie pomoże, bo de facto jest podwładnym burmistrza.
            Nie wiem jakie jest Twoje dziecko, ale jeżeli w miarę dobrze funkcjonuje i pod wpływem terapii robi postępy, które pozwalają być optymistą na przyszłość to naprawdę dałbym sobie spokój ze szkołą publiczną.
            • kasiamika12 Re: Orzeczenie o KS tylko w szkole ? 11.11.15, 21:59
              Dziecko funkcjonuje jak na razie dobrze. Dotychczas nie miał żadnego orzeczenia, w zasadzie to szkoła ( zerówka ) do której uczęszcza nie wie, że dziecko ma w ogóle jakąś diagnozę. Terapię realizujemy jedynie poza szkołą w ramach WWR. Dlatego też zastanawiam się nad orzeczeniem o KS na czas szkoły czyli 1-3.
              Co do zmiany placówki hmmm nie myślałam o tym. Syn bardzo chętnie chodzi do obecnej, zaprzyjaznił się z dziećmi, lubi tam chodzić. Dodam, że mieszkamy w niewielkiej miejscowości, szkoła jest bardzo blisko domu. Synek uczęszcza do grupy z dziećmi z sąsiedztwa i dawnego przedszkola z którymi także spotyka się po szkole. Często razem chodzą i razem wracają ( oczywiście pod opieką zawsze kogoś dorosłego ), po drodze mają wspólne tematy etc... Nie chce mu tego odbierać, bo widzę jak wiele to daje w sensie efektów jego funkcjonowania społecznego. Niestety wożąc go do nowej szkoły, musiałby kolejny raz zmieniać środowisko, kolegów więc nie wiem czy w sytuacji dziecka, które i tak dość długo adaptuje się w nowym otoczeniu jest to dobre, pomijam już kwestie logistyczną. Na chwilę obecną raz ja czy mąż odbieramy synka i kolegę z sąsiedztwa a kolejny raz synka odbierają rodzice tego chłopca. Szkoły prywatnej nie mamy w naszej okolicy, więc trzeba było by szukać w innym mieście.
              Dlatego też szukam jakiegoś rozwiązania całej tej sytuacji. Ośrodek w którym synek ma obecnie terapie, będzie wnioskował o dotację na zajęcia dla dzieci z orzeczeniem o niepełnosprawności. Podobno kilka razy przedstawiali taki projekt i udało im się uzyskać pieniążki od starostwa powiatowego. Wiedzą w jakiej jestem sytuacji i też starają się gdzieś gdzie się da zdobyć pieniążki na terapię dla syna. W najgorszym wypadku zrezygnujemy z TUS a pozostaniemy jedynie przy zajęciach indywidualnych, których koszt pokryje z własnej kieszeni.
              Nie mniej jednak orzeczenie o KS będę chyba starała się załatwić ale najpierw zapytam Pani Dr co jest mi w stanie zaproponować w ramach tego dokumentu. Szkoła nie ma zbyt wielkiego zaplecza, dla dzieciaków z dysfunkcjami. Tzn standardowo jest logopeda, psycholog, zajęcia wyrównawcze, rewalidacja ale z tego co mi wiadomo z zajęć korzystają także dzieci, które takiego orzeczenia nie posiadają. Mogę jedynie wnioskowa o nauczyciela wspomagającego, jeżeli oczywiście zajdzie taka potrzeba, i dlatego też wydaje mi się, że takie orzeczenie muszę mieć nawet w szufladzie tak na ,, w razie czego ,,
Pełna wersja