kaja-333
20.01.16, 15:04
Witajcie. Mam pytanie. Jak reagować na ataki paniki u 11 latka? Wczoraj wieczorem miałam kolejną "jazdę" i kończą mi sie pomysły. syn leżał już w łóżku, wieczorem, sprzeczali sie z siostrą, który film będą oglądać, nic sie nie wydarzyło konkretnie. W pewnym momencie córka przybiega do mnie i mówi, ze jej brat płacze. Wpadłam do pokoju. Syn siedzi w łóżku, szlocha, trzyma sie za zołądek, mówi, że nie może oddychać. Zabrałam go z pokoju do kuchni. Herbata, spokojna rozmowa, zlokalizowanie bólu - dla mnie centralnie tu, gdzie żołądek. Syn jadł na obiad odsmażane kopytka (ale lekko, nie były przypieczone), więc w pierwszej chwili pomyślałam, ze to one. Jednak od tamtej pory minęło juz kilka ładnych godzin i teraz tak nagle by sie zamanifestowało?? Poza tym on twierdził, ze boli go serce, klatka piersiowa, ma wrażenie ucisku na szyi, wczesniej wokół zołądka. Spokojna rozmowa niewiele dała. Próbowałąm odwrócić jego uwagę, porozmawiać o czymś innym - niestety, nie dało sie. Siedział i płakał. Twierdził, ze nie może głębiej odetchnąć, że go boli w piersiach, jak oddycha. Dałam mu w końcu łyżeczkę hydroxiziny - niestety, tylko to na uspokojenie miałam w domu. Po kilku minutach zaczął sie troche uspakajać. Zaprowadziłam go do pokoju, poczekałam, az uśnie. Zasnął. Obudził sie po jakiejś pół godzinie i stwierdził, ze już wszystko minęło, czuje sie dobrze.
Kochani, jak reagować na takie ataki paniki? Syn ma 11 lat, zdiagnozowany ZA, bez upośledzenia. Takie ataki pojawiają sie co jakiś czas. Sama jestem panikarą, wiec tym trudniej jest mi uspokoic dziecko. Analizowałam wydarzenia wczorajszego dnia. syn bardzo emocjnalnie podchodzi do nauki, jest ambitny. Wczoraj musiał sie nauczyc z przyrody wiadomości o 12 parkach narodowych. Przyznam, że mnie by to do głowy nie weszło tak szbko jak jemu. Nauczył się, ale kiedy go zapytałam z tego, mówił i płakał... Nie wiem, bał się, zę za chwilę zapomni.... Nie wiem. Tlumaczyłam, ze nie musi z tego dostać żadnej oceny, że nawet jak dostanie coś innego, nic sie nie stanie, że jestem dumna, ze tyle sie nauczył. Zresztą widział, ze umie, więc... Nie rozumiem tego ataku, naprawdę...
Ostatni miał miejsce też kilka tygodni temu, keidy nie mogłam znaleźć malutkiego magnesiku od zabawki. syn ciagle wszystko trzyma w buzi, więc zapytałam, czy przez przypadek nie połknął, bo widziałąm, ze tę zabawkę też pakował do ust. Powiedział, zę nie. I ok., zakonczona sprawa. W nocy obudził sie z podobnymi objawami, jakw czoraj i płaczem, zę sie dusi. Tylko wtedy powiedział mi, ze sie przestraszył tej perspektywy połknięcia ciałą obcego. O 2 w nocy szukałam na dywanie magnesu, zeby mu pokazać, zę nie połknął. Znalazłam i uspokoił sie w sekundę.
Wczoraj... nie wiem, co sie stało. moze tak bez przyczyny.... W każdym razie jak reagować? Co mówić, jak go uspokajac? Macie jakies pomysły? Boje sie, ze w koncu na jakąś astmę zapadnie... :(