kalinan
30.01.16, 13:24
Nasza rodzina, zarówno ta moja jak i męża ma bardzo doraźny kontakt z naszym autystycznym synkiem,jednak zdarza się że raz lub góra dwa razy do roku ktoraś babcia lub rodzeństwo męża deklarują chęć zaopiekowania się nim na kilka dni w ramach ferii czy wakacji.
Nie mam nic przeciwko, tym bardziej ze syn lat 11 bardzo te wyjazdy lubi.Wszystko jest ok tyle tylko że nasza rodzina zawsze ma w zwyczaju traktować te pobyty u nich niemal jak obserwację diagnostyczną.Przywykłam ale mimo to wciąż nie jest dla mnie komfortowe gdy po kazdym takiej wizycie nastepuję wielomiesięczne wałkowanie autystycznych zachowań syna, dyskusje oraz uwagi i zastrzeżenia i jak to często bywa porównywanie do przypadków o których wiedzą, czytali, słyszeli lub znają z otoczenia.Staram sie miec do tego dystans bo wiem ze mają inną perspektywę, nie zyją na co dzien z autystykiem a ich wiedza nie jest oparta na doswiadczeniu więc wiele bedzie ich dziwić, wiele nie zrozumieją, wiele obserwacji podciągną pod swoje teorie, nie mniej jednak męczy mnie to i nie mogę zrozumiec czemu ludzie tak często się zachowują, cokolwiek nie myślą brak im taktu, czy też tego doświadczacie?