eagle1234
02.02.16, 23:25
jakiś czas temu brałam udział w tygodniowych warsztatach, gdzie pracowaliśmy aktywnie w grupie (terapia) oraz stosowaliśmy metody pracy z ciałem
z założenia warsztaty te miały pomóc mi w ogarnięciu pewnych aspektów dzieciństwa, natomiast mam dziwne wrażenie, że najbardziej pomogą mojej relacji z dzieckiem (ZA) i jemu samemu
to, co mnie uderzyło na warsztatach to ogrom tego, co w nas, ilość emocji i złości, które tłumimy w sobie, z przeróżnych powodów, która zbiera się, gromadzi i wybucha (BUCH!)
zobaczyłam, że dokładnie tak jak ja sama zbierałam swoją złość i emocje latami - tak samo teraz moje dziecko zbiera ją od kilku lat, co więcej, to ja mu w tym pomagam, a z tym już było mi mniej fajnie
w drugi dzień po powrocie z warsztatów usłyszałam od dziecka wieczorem "mamusiu, jesteś inna, jakaś milsza ...", nie skomentowałam, ale tak się czułam dla niego - jakaś milsza, tak, jakbym spojrzała na niego oczami wszystkich ludzi, których poznałam na warsztatach i poznałam ich tłumioną złość i emocje ... to było niesamowite
spróbowałam wciągnąć małego w grę ... grę pod hasłem "masz w sobie złość? to ją wywal, na ile chcesz i masz siłę", z prawie 6-latkiem można już tak pograć
powiedziałam mu ogólnie, że ludzie mają prawo się złościć, że nie trzeba tego w sobie kumulować, ale jeśli chce to możemy od czasu do czasu wywalić tę złość (dodałam, że będziemy to robić w domu albo jak będziemy razem, przy innych nie, bo ... bo te normy społeczne ;)
mały za pierwszym razem krzyczał tak, że zastanawiałam się, kiedy policja zapuka do domu
tupał, że prawie mi brodzik rozwalił (to się działo pod prysznicem)
a na koniec tak wyszarpał poręcz w brodziku, że zaczęłam wątpić w jej solidność
.... a następnie roześmiał się bardzo naturalnie, długo i serdecznie, chyba tylko kilka razy w życiu zdarzyło mi się słyszeć tak naturalnie perlisty śmiech mojego dziecka
te sposoby, które wg mnie może użyć dziecko (a które używaliśmy my dorośli) to:
- wyrywanie sobie ręcznika (łapiemy każdy za swoje końce)
- walenie ręcznikiem w coś, np. łóżko, zakończonym supłem
- walenie paletką w materac łóżka (pod kontrolą, uwaga, to jest bardzo silne ćwiczenie, podnosimy rakietkę lekko za głowę i zaczynamy, pamiętając o oddechu, uderzać w materac łóżka (wysokość jak łóżko), po kilkunastu uderzeniach, doznajemy zazwyczaj głębokich emocji i wpadamy w sporą złość, jednocześnie uwalniając emocje ... kontrola rodzica konieczna!
- stanie w miejscu i tupanie nogami, seriami, ważny głos, w tych ćwiczeniach ważne oddychanie i głos, wskazany silny głos, można krzyczeć
... na chwilę obecną więcej nie pamiętam
po warsztatach, na których dorośli ludzie opowiadali o swoich rodzicach jakoś tak zmieniła mi się wizja w głowie mojego dziecka, pomyślałam, ile razy słyszał w życiu "nie", do ilu spraw musi się naginać, jak często zabieram mu jego wolność ...
wszyscy doskonale wiemy, że musimy prowadzić nasze dzieci inaczej
spojrzałam na małego jak na całkiem spory zbiorniczek nierozładowanej złości ... którą zrobiłam mu głównie ja
od kilku dni rozmawiamy nawet inaczej ... i ... o dziwo, szybciej skutkuje niż "przepychanie się typu: musisz, powinieneś, tak wypada, tak nie wypada ..."
tak chciałam się podzielić
to zawsze jakaś część naszej drogi Drogie Mamy :) ups. i Ojcowie ;)