długie, smutne i nudne

11.05.05, 22:49
Witam Was. Nie wiem tak naprawdę, co to jest ZA - dopiero zaczęłam czytać to
forum. Jest mi bardzo źle. Martwię się, chce mi się płakać. Boję się o rozwój
mojego synka. Dlatego pozwólcie, że szczerze napiszę o mnie i o nim. A nuż
ktoś odpisze, że niepotrzebnie się boję? Najpierw ja. Mam 31 lat,
ustabilizowaną sytuację życiową - tj. od 6 lat mąż i dwoje dzieci (patrz
sygnaturka). W ogóle to jestem osobą z umiarkowanym st. niepełnosprawności -
n. ruchu, opłakany stan bioder po obustronnym zwichnięciu, mam b. zniszczone
też kolana, wielką nadwagę (po każdej ciąży "coś" mi zostało. W skrócie
pisząc - ledwie łażę, ciągły ból nóg, niwyćwiczonych mięśni, chorych stawów i
kręgosłupa (lewą nogę mam o kilka cm krótszą). Celowo piszę o moim złym
stanie fizycznym - bo ma on wpływ na psychikę. Od zawsze miałam problemy
emocjonalne i niesamowicie cierpiałam. B. często chorowałam i choruję -
niemal na wszystko. Dzieci oczywiście rodziłam przez c.c. Po obu cesarkach
było ze mną źle. Odkąd Szymek skończył miesiąc, jestem pod opieką lekarza
psychiatry, który nie znajduje jednak u mnie żadnej choroby psychicznej.
Wspomniał tylko o dystymii i dużych problemach natury emocjonalnej,
wymagających psychoterapii z prawdziwego zdarzenia. Ponieważ za mąż
wychodziłam bardziej "siłą rozumu" niż serca - podjęcie tak ważnej życiowej
decyzji wywołało u mnie jakieś reakcje organizmu nie z tej ziemi
(przypuszczalna przyczyna to chyba stres). Traciłam słuch, miałam potworne
stany lękowe, arytmię serca i jakby kłopoty z błędnikiem. Trafiłam do
szpitala - potem dowiedziałam się, że podejrzewano guza mózgu. Jednak go nie
znaleziono (po KT i MR głowy można tak napisać). Jedynym "złym" badaniem było
EEG - szalejące wręcz, "napadowe". Postawiono diagnozę: padaczka skroniowa,
bo miałam napadowe bóle lewej lub prawej połowy głowy, wyłączenia, parę razy
upadłam i się potłukłam. Zaczęłam zażywać Tegretol.Po 2 latach brania tego
leku zaszłam w ciążę i w sumie odstawiłam w 3 m-cu ciązy. Urodził się Szymek -
zdrowe dziecko. W tej chwili ma 4 lata i 4 miesiące. Wiem już, że ma refluks
żoł.-przełykowy, niewykształcone drogi łzowe, co powoduje częste infekcje
oczu. Ma astmę alergiczną i mam świadomość, że przy jego dolegliwościach ma
prawo być wkurzony. Szymek i ja jesteśmy podobni. Często dostajemy napadu
słabo kontrolowanego szału. Ja dodatkowo jestem DDA, obawiam się, że Szymek
też za 20 lat będzie... Syn jest moim lustrzanym odbiciem, ma niesamowitą
zmienność nastrojów, jest płaczliwy i mendowaty, często agresywny (wobec nas,
młodszej siostry a nawet obcych ludzi). Mam wrażenie, że męczy się z samym
sobą (tak samo jak ja). rzadko kiedy coś mu pasuje. Bardzo późno zaczął
mówić - grubo po 3. urodzinach, gdzieś na wiosnę. Mowę ma niewyrażną, z
logopeda nie życzył sobie współpracy (8 wizyt) więc przestaliśmy chodzić.
Uparty jak osioł - tu mnie bije na głowę. Odmawia współpracy u: pediatry,
okulisty, pulmunologa, alergologa. ZERO. Właściwie wożenie go do lekarza to
strata czasu i nerwów. Nie będzie i koniec. W styczniu przestał chodzić do
żłobka - z powodu wielkiego wyjałowienia się po dwóch seriach domięśniowego
antybiotyku na rzekome "zapalenie oskrzeli" i częstą zapadalność na infekcje
(teraz wiem, że podłożem infekcji jest silna alergia wziewna). Miewa
wyłączenia - ja to nazywam głuchotą wybiórczą. Prawie nic nie opowiada z
własnej inicjatywy. Biega po mieszkaniu jak tornado i notorycznie przewraca
młodszą siostrę. Ma napady niesamowitej agresji, jest hałaśliwy, i mam
wrażenie, że żyje w ciągłym napięciu, niepokoju - jak ja. Dzisiaj powiedział
do taty "ty sk...synu", aż zmartwieliśmy. Bo sa momenty, że jest b. miłym
dzieckiem, można się z nim czasem bezkonfliktowo pobawić, coś tam pogadać,
poopowiadać. Niesamowita huśtawka - od "grzeczności" do płaczliwości oraz od
komunikatywności do kompletnych wyłączeń świadomości (tj. nie reaguje na
NIC). mam z nim trudna relację, bo widzę w nim... siebie. Kończę ten akt
oskarżenia, bo aż mi się źle zrobiło, że matka może tyle krytycznych rzeczy
napisać o 4-letnim synu:(. Przecież go kocham, choć jest to miłość
trudniejsza niż w wypadku prawie-bezproblemowej córeczki. Sz. umie się
skoncentrować na zabawie (nie zawsze, ale...) tak więc niby ADHD odpada. Do
psychologa nie poszliśmy na skutek zbiegu niesprzyjających temu zamiarowi
okoliczności (trzy razy przekładany termin wizyty, p.psych. wiecznie chora
itp.) Co sądzicie? Pozdrawiam te z Was, które dotrwały do końca postu:)
Agnieszka
    • roseanne Re: długie, smutne i nudne 12.05.05, 04:24
      przykro mi z powodu twego zlego stanu zdrowia, na pewno ma to niemaly wplyw na
      psychike calej rodziny
      nie potrafie powiedziec co jest zespolem aspergera a co ADHD, im wiecej
      doczytuje ksiazek w tej tematyce tym bardziej mam klopoty z rozroznienie -
      objawy obu zazebiaja sie czesto
      wylonilam z twojego postu kilka objawow, ktore mogly by sugerowac ewentualne
      zaburzenie typu autystycznego:
      wylaczanie sie / klopoty ze sluchaniem
      brak scisle okreslonych granic personalnych - popychanie siostry niekoniecznie
      moze byc wyrazem animozji do rodzenstwa - moze wlasnie byc obrazem braku
      wyczucia w jakiej odleglosci do innych nalezy sie ustawiac. Tu uwaga na boku, w
      Kanadzie i USA te odleglosci sa wieksze, jesli za blisko staniesz ludzie beda
      sie odsuwac, to kulturowe
      brak wspolpracy z doroslymi mnie niepokoi, zazwyczaj wiekszosc dzieci z AS nie
      potrafi zachowac sie wsrod rowiesnikow, a dorosli to najlepszy partnerzy do
      rozmowhustawki nastrojow maja wszytkie dzieci, tylko u tych z AS zmiany sa
      bardzo nieprzewidywalne

      mysle ze wizyta u psychologa jest w waszym wypadku niezbedna i jaknajszybciej
      wkroczyc z jakimis terapiami. Jesli Ty nie dajesz rady to wlaczyc w to rodzine -
      troche to trwa zanim wszyscy zaakceptuja i zrozumieja, ale jak juz to im wiecej
      osob wprowadzonych tyn latwiej na codzien

      mam nadzieje, ze choc troszke pomoglam
      pozdrawiam
      • agacz2905 Re: długie, smutne i nudne 12.05.05, 14:22
        Dziękuję za odpowiedź i próbę pomocy. Muszę coś z tym zrobić. Szkoda tylko, że
        na razie kompletnie nia mam siły i zdrowia.
        Agnieszka
        • minia1000 Re: długie, smutne i nudne 14.01.06, 08:45
          musisz sprobowac znalezc sile i powalczyc. warto. powodzenia.
    • gemmavera Re: długie, smutne i nudne 12.05.05, 12:32
      Aga, ja się na objawach nie znam tak dobrze, żeby Ci móc napisać "tak, Twój syn
      ma problem" albo "to jest po prostu żywe dziecko, nic więcej", zresztą nikt na
      forum nie ma przecież prawa stawiać diagnoz na własną rękę - można co najwyżej
      sugerowac drogi wyjścia, sposoby szukania pomocy itp.

      Ale powiem jedno - nie będziesz miała spokoju, dopóki jednak nie weźmiesz
      małego pod pachę i nie pójdziesz z nim do psychologa/psychiatry. Wiem coś o
      tym, tłumiłam w sobie niepokój przez ponad rok. W końcu dopuściłam do siebie
      myśl, że to, co wydaje się niemożliwe, niekoniecznie takie jest... W ciągu
      tygodnia przeanalizowałam niepokojące zachowania Zuzki, po czym nie czekając na
      to, aż strach opadnie, poszłam do psychiatry. I okazało się, że moje
      podejrzenia nie były bezpodstawne... A teraz pluję sobie w brodę, że nie
      posłuchałam intuicji i nie poszłam wcześniej.
      Więc nie będę się mądrzyć, tylko napiszę: idź do specjalisty.
      Psycholog czy psychiatra to nie zwykły lekarz, który ma trudności z
      postawieniem diagnozy, bo dziecko nie chce współpracować, więc nie martw się
      tym, że mały odmówi współpracy.

      A swoją drogą znów się spotykamy :) - szkoda że w takich okolicznościach...
      POzdrawiam i życzę powodzenia
      gemma
      • agacz2905 Re: długie, smutne i nudne 12.05.05, 14:19
        Magda, jeśli tylko miałabyć trochę czasu, sił i ochoty - to napisz (najlepiej
        na priva) o wizycie u lekarza z Zuzką. Jak to przebiega? Przede wszystkim
        dziecko ma się wypowiadać, czy mama albo tata mówi do lekarza o dziecku? I jak?
        W jego obecności? Pozdrawiam Cię. Fakt, znamienne, w jakich wirtualnych
        miejscach i realnych okolicznościach się spotykamy:)
        Agnieszka
        • gemmavera Re: długie, smutne i nudne 13.05.05, 10:28
          Aga, napisałam na gazetowy.
          • agacz2905 Re: długie, smutne i nudne 13.05.05, 11:01
            dzięki, odbiorę dziś po 20 w domu, w pracy nie mam możliwości.
            A.
          • agacz2905 Re: długie, smutne i nudne 17.06.05, 23:42
            Gemmo i wszystkie czytające dziewczyny! Dzisiaj byłam z szymkiem u bardzo
            dobrej specjalistki - bardzo dobrego człowieka i psychologa dziecięcego, mamy
            mojej koleżanki z liceum. Utwierdziła mnie skutecznie w przeświadczeniu, że z
            Szymkiem jest większość rzeczy w porządku. Na 100% mały nie ma objawów:
            nadpobudliwości, ADHD, autyzmu. Największe znaczenie przypisano zażywaniu
            przeze mnie określonych leków psychotropowych w czasie ciązy (tegretol,
            tranxene) - to ponoć mogło spowodować u młodego autyzm, ADHD...Zgroza.
            Rozmawiałyśmy głównie o tym, co działo się ze mną po urodzeniu Szymka... Teraz
            już wszystko widzę jasno. Popłakałam się, kiedy pani Bogusia powiedziała po
            ponad godzinnej rozmowie: Masz wspaniałego, mądrego i wrażliwego syna. Wreszcie
            zobaczyłam, że On jest naprawdę w porządku - wspaniały i kochany. Zaczynam
            pracę nad sobą, aby pozbyć się mojego cholernego krytycyzmu w stosunku do
            Szymka... Mamy zaleconą konsultację rodzinną u jej męża - psychoterapeuty.
            Pójdziemy. Dołożę starań, żeby nadmiernym krytycyzmem i moimi cholernymi
            wybuchami nie zepsuć własnego syna. Pozdrawiam
            • gemmavera Re: długie, smutne i nudne 18.06.05, 12:32
              Aga, cieszę się, że Szymek jest zdrowy. :)) Trzymam kciuki, żeby udało Ci się
              osiągnąć to, co chcesz.
              Pozdrawiam ciepło :))
              gemma
    • moj_blog Re: długie, smutne i nudne 21.06.05, 14:50
      Agusiu, dzień dobry :))
      Było długie, ale nie było ani smutne, ani nudne :))

      Masz za dużo problemów w pojedynczym momencie, ot i problem największy.
      Mogę doradzić na szybko w kwestii odmowy współpracy, bo miałam to samo (ZA). Ale
      to się bardziej na maila nadaje. Zajrzyj na nasze blogi, poczytaj jeśli masz
      chwilkę - może znajdziesz dla siebie punkt zaczepienia? A nawet jeśli nie od
      razu - może z czasem. Jest nas kilkanaście, wspieramy się jak możemy... Może
      możemy Ci jakoś pomóc albo bodaj wysłuchać?

      Serdecznie pozdrawiam
      Mms
      ----------------------
      www.pierwszakg.blox.pl
      www.bezprzedawnienia.blox.pl
    • borysa Re: długie, smutne i nudne 24.06.05, 22:35
      Aga, wlasciwie przez przypadek weszlam na to forum, nie mam dzieci z Innego
      Swiata ani innych i na twoj post tez trafilam przypadkiem.
      Z ta nuda to przegielas, reszta sie zgadza.
      Serdecznie pozdrawiam, jestes fajna osoba, nie poddawaj sie !
      • mgosia69 Re: długie, smutne i nudne 28.06.05, 16:58
        Witaj Aga
        Czy czytałaś coś o diecie ketogennej. Może warto spróbować. Zajmuje się tym
        Instytut w Łodzi. Podobno rewelacja.
        • olahabe Re: długie, smutne i nudne 06.07.05, 23:17
          Co to znaczy, że synek też kiedyś będzie DDA? Ty, czy Twój mąż??... Bo ja też
          jestem DDA, szukam odpowiedniego miejsca na terapie, a czas płynie. Mój syn
          coraz starszy, coraz większe problemy z rówieśnikami, z nami. Lamentuje, użala
          się nad sobą, roztkliwia nad byle czym- w tym kierunku to idzie. A ja szaleje,
          podejrzewam chorobę dwubiegunową. Robiłaś coś w kierunku terapii DDA?? Trzymaj
          się mocno. Pozdrawiam serdecznie. Ola
          • agacz2905 Re: długie, smutne i nudne 11.07.05, 14:00
            Ty, czy Twój mąż??...
            Ja...choć jeszcze funkcjonuję w społeczeństwie i pracuję zawodowo bez żadnych
            wpadek. Pozdrawiam
        • annanana Re: długie, smutne i nudne 13.01.06, 16:13
          malgosiu 69 prosze daj namiary na ten instytut w Lodzi ktory stosuje diete
          katogenna, prosze napisz na moj adres z gory dziekuje
    • de_la_hoya Re: długie, smutne i nudne 08.08.05, 00:23
      Co to jest DDA?
      • haritka Re: długie, smutne i nudne 08.08.05, 07:38
        DDA- Dorosłe Dziecko Alkoholika
        • zorka7 Re: długie, smutne i nudne 07.10.05, 20:18
          Witaj,
          pamiętasz jeszcze zorkę? :)

          Cieszę się, ze synek zdrowy!
          A tobie kibicuję w sprawie uśmiechu i poczucia szczęścia.
          • agacz2905 Re: długie, smutne i nudne 08.10.05, 19:32
            Jasne, że Cię pamiętam Zorko:) Od razu mi lepiej, że mi kibicujesz w spr.
            uśmiechu i poczucia szczęścia:) Mam też nadzieję, że Ciebie nie opuszcza
            uśmiech - czasem od ucha do ucha, a czasem choć łagodny, to jednak uśmiech:)
            • zorka7 Re: długie, smutne i nudne 09.10.05, 08:31
              agacz2905 napisała:

              > Mam też nadzieję, że Ciebie nie opuszcza
              > uśmiech - czasem od ucha do ucha, a czasem choć łagodny, to jednak uśmiech:)

              A z tym to różnie, ale staram się.
        • burek_polny Re: długie, smutne i nudne 13.01.06, 11:01
          Hmmm ... Nie chce pisac nic przykrego.
          Ale jesli problemy biora sie z Twojego dziecinstwa, zrob wszystko aby Szymek
          ICH NIE MIAL. W przeciwnym razie jego zycie przypominac bedzie Twoje...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja