mami2
25.09.06, 13:40
Mój syn ma 3,5 roku. Urodzisł sie przez cc, dostał 10 pkt. W czwartym
miesiącu jego zycia poszłam z nim do neurologa, bo nie odwracał się w ogole w
jedną strone, przerazliwie piszczał i cały czas płakał, był niesamowicie
spięty. na 10 podnoszen Vojty (chyba tyle ich było) 7 nieprawidłowych. Moze
miec porazenie- taka była wstępna opinia a mi sie nogi ugięły....Potem seria
wizyt. Okazało sie ze miał wylew do lewej komory, który powoli sie wchłaniał.
Robił wszystko z opóxnieniem i ciągle był tak mocno napięty. Tamte miesiące
wspominam jako permanentą walkę (z nim, z sobą, z otoczeniem). Ale opłacało
się. Zaczął raczkowac, chodzic. W wieku około roku znowu przyszedł na nas
kryzys. Piszczał, nie potrafił sie komunikowac, kiwał sie czasem, jakby
zatracał w swoim swiecie, cały czas bardzo źle reagował na dotyk. Od tamtego
czasu co tydzien był na zajęciach pod opieką psychologa. Bałam sie z nim
wychodzic do znajomych, do sklepu, był totalnie nieprzewidywalny, a ja byłam
strzępkiem nerwów...Ale czas mijał. Zaczął mówic, jak zaczął tak nie konczy
do dzis:) Przed trzecimi urodzinami powiedziano mi ze powinnam go posłac do
normalnego przedszkola. I chodzi. Kazdego ranka niemiłosiernie krzyczy, wpada
w szał, moze to trwac nawet 40 min, testuje nas, w koncu odpuszcza, bo wie,
że to nic nie da (tak było do zeszłego piątku). W zeszły piątek "histeria"
trwała tylko 10 minut, dzisiaj tez juz o niebo lepiej, znaczy aklimatyzuje
sie. Tylko ten dom.(bo idąc do ludzi jest aniołkiem zazwczyczaj) Potrafi
zrobic wielką aferę z niczego. Wystarczy jeden impuls i jest jak
samonapędzjąca sie zabawka. Bije, kopie, gryzie, rzuca się, jest
autoagresywny. Bywają dni, że naprawde zapominam. Myśle sobie wtedy, po co
mam na siłe myślec o tym co było, moze naprawde wyszedł z tego obronną
ręką..ale w chwilach jego ataków naprawde nie wiem jak czasami postępowac. Ma
wtedy bardzo mocną reakcje obronną na dotyk.
I moze cos jeszcze o nim samym: zna chyba wszystkie marki samochodów, zna
literki (zaczyna powoli składac, nie mozna tego nazwac czytaniem;), bardzo
nie lubi myć zębów i twarzy (mówi ze go boli- pewnie nadwrazliwosc), układa
samochody w takie niekonczące sie drogi (to jego ulubiona zabawa)- bardzo nie
lubi kiedy mu sie cos przestawi, jest raczej kontaktowy, lubi otępiające
bajki Cartoon Network (wiem, to mój błąd:/), lubi sie bawic na podwórku,
nienawidzi (po prostu panicznie) myć włosów- wydziera sie wtedy jakby go ze
skóry obdzierali. Ma raczej trudnosci ze zmianą otoczenia (w wakacje bylismy
nad morzem, przez pierwsze dwa dni był nie do wytrzymania).
To chyba na tyle. Co myślicie? To forum dla mnie? Czy naprawde jestem
przewrażliwiona. Pewnie gdyby nie jego "trudne" niemowlęctwo, powiedziałabym
ze ma bunt 3-latka, a tak...do konca nie jestem pewna.