Dziecko z Aspergerem a zrozumienie rodziny

27.11.06, 10:25
Jestem ciekawa jak Wasza rodzina pomaga Wam i czy jest chociaż troszeczkę
wyrozumiała.Czy ojciec dziecka-najbliższy zdawałoby się człowiek,rozumie
zachowania dziecka.U mnie to wszystko wygląda wręcz katastrofalnie.Miałabym
więcej siły i nadziei gdyby moja rodzinka wykazywałaby troszkę dobrej
woli.Sprawa jednak wygląda tak,że to ja i mój syn musimy ustępować bo ,,inni''
mają nas po ,,dziurki w nosie''.A potem wielkie pretensje,że się izolujemy...a
po cóż mi wieczne stresy i tłumaczenie-niech trochę poczytają i zaczną
dostrzegać problem.Ja już odpuściłam i jest mi znacznie lżej i na pewno mniej
jestem zestresowana.
    • roseanne Re: Dziecko z Aspergerem a zrozumienie rodziny 27.11.06, 15:19
      maz byl i jest od poczatku po naszej stronie
      co do reszty rodziny i przyjaciol - informacja o diagnozie dziecka jest jakby
      zaloba, potrzeba czasu na uswiadomienie ,ze choc dziecko nigdy nie bedzie takie,
      jak sobie to wyobrazano to naprawde ma nam bardzo duzo do zaofiarowania
      ze to to samo dziecko, choc moze czegos nie rozumie, nie potrafi poddac sie
      normom i konwenansom i ma jakies specyficzne potrzeby
      nadchodzi taki moment, gdy wszystko zaczyna sie ukladac

      natomiast co to znajomych - coz, bylam okrotna, jesli ktos nie potrafi
      zaakceptowac tego ,ze cos w naszym zyciu sie zmienilo i mamy inne problemy,
      potrzeby itd, no to przepraszam - znajomych mozna sobie wybrac
      przyjaciele zrozumieja
      • zzz12 Re: Dziecko z Aspergerem a zrozumienie rodziny 04.03.07, 09:42
        roseanne napisała:


        >informacja o diagnozie dziecka jest jakby
        > zaloba,

        U nas na pewno nie bylo rozpoznanie autyzmu zaloba, wprost przeciwnie- spadl
        nam kamien z serca, wreszcie znalazlo sie wytlumaczenie dla odmiennosci dziecka
        i szansa na realna, fachowa pomoc (nie mieszkamy w Polsce). Teraz rozpoczyna
        sie proces diagnozowania syna pod katem ZA (proces obejmuje rozmowy z
        psychologiem, pedagogiem specjalnym, kuratorem, konsultacje neurologiczna,
        ewentualnie psychiatryczna, oraz obserwacje dziecka w "srodowisku naturalnym,
        tj, nie chodzimy z dzieckiem na wizyty do psychologow i pedagogow, te spotkania
        odbywaja sie bez glownego zainteresowanego, pozniej psycholog i pedagog ida do
        szkoly, przedszkola i obserwuja zachowanie dziecka w grupie). Nie afiszujemy
        sie z diagnoza,ale tez nie czynimy z rozpoznania tajemnicy, zreszta odmiennosc
        naszych dzieci i tak jest az nadto widoczna :-( , nasi krewni i znajomi sa
        fantastyczni, ani nie faworyzuja, ani nie dyskryminuja dzieciakow, traktuja tak
        naturalnie, jak tylko sie da. Z naszej strony- zdecydowanie unikamy spotkan
        towarzyskich u kogos, nasza corka zle sie czuje na obcym terytorium, raczej
        zapraszamy do nas i to pojedynczo (jedna rodzina na raz, gdy zjawi sie wiecej
        osob, syn dostaje malpiego rozumu, nisczac wszystko, co napotka na swojej
        drodze i skutecznie odstraszajac gosci, zwlaszcza dzieci, od wspolnej zabawy).
        a doroslych zapraszamy wieczorem, gdy dzieci spia. Ogolnie mysle ze ludzie
        rozumieja nasz problem, zwlaszcza, ze w naszym przypadku jest mowa o dwojce
        dzieci :-(
        • jan.kran Re: Krok po kroku. 08.03.07, 11:49
          Nie , nie nazwalabym wiadomosci o ZA zaloba . Raczej stwierdzeniem faktu i
          pewnego rodzaju ulga.
          Wiekszosc znajomych i rodzina reaguje ze zrozumieniem , wiele osob slyszalo o
          ZA.
          Natomiast nie mam zapedow apostolskich i jak widze ze ktos nie potrafi
          zrozumiec to odpuzczam.
          I coraz bardziej jestem pewna ze moj ex ma niezdiagnozowany ZA...
          Kran
          • roseanne Re: Krok po kroku. 08.03.07, 15:02
            ok, moze zaloba to nie do konca odpowiednie slowo
            i chodzi to troszke dalsza rodzine, jak dziadkowie, rodzenstwo rodzicow , ciocie
            wujkowie itd itp
            oni naprawde potrzebuja czasu na zrozumienie, przetrawienie tych informacji itd


            mialam niedawno taka rozmowe z bliskimi, ze dopiero po jakis 2 latach potrafili
            wlasciwie interpretowac innosc mojego syna, nie odbierajac jego komentarzy typu
            "kawa na lawe" personalnie, jego dociekliwosci i zadawanych pytan jako
            nieprzyjemnego wscibstwa, potrzebe jedzenia tylko akceptowanych przez niego
            potraw jako zwykla niegrzecznosc i nieuprzejmosc
    • mira59 Re: Dziecko z Aspergerem a zrozumienie rodziny 27.11.06, 16:08
      Mam syna zdiagnozowanego dopiero teraz,ale zawsze słyszałam teksty typu "jak ty
      go wychowujesz,że jest taki niegrzeczny?".Mój ex (ojciec dziecka) wstydził się
      z nim być gdziekolwiek,bo na pewno nie będzie się zachowywał tak jak on by tego
      oczekiwał.Duże zrozumienie i pomoc mam od mojego M i Jego Rodziny,pomimo,że
      biologicznie nie mają z dzieckiem nic wspólnego.
      • tekla19 Re: Dziecko z Aspergerem a zrozumienie rodziny 14.12.06, 13:23
        mój syn został zdiagnozowany gdy miał 11 lat, teraz ma 12. przez te wszystkie
        lata, gdy nie było diagnozy, a podejrzewano psychozę, nerwicę lękową i inne
        cuda, moja rodzina generalnie była z nami, chociaż co jakiś czas słyszałam
        przytyki, że nie umiem go wychować, że to jest normalne dziecko, a ja robię z
        niego kaleką itd. Co do męża to początkowo miał kiepski kontakt z synem.
        Okazało się , że Damian aspergera odziedziczył po ojcu. po tak postawionej
        diagnozie i pracy męża z psychologiem sytuacja zmieniła się nie do poznania.
        moje chłopaki świetnie się rozumieją i dobrze za sobą czują. czasem nawet widzę
        pewną odrębność ich świata od mojego.
        Podobno Z.A. bardzo silnie dziedziczy się po linii męskiej. Być może Wasze
        problemy z mężami również wynikają z ich niezdiagnozowanego autyzmu?

        Pozdrawiam
        • jan.kran Re: Dziecko z Aspergerem a zrozumienie rodziny 06.01.07, 07:02
          Mój były mąż od momentu kiedy Junior otrzymał diagnozę bardzo się stara.
          Pomaga z pewnością to że brał aktywny udział w badaniach syna, był zawsze w
          pobliżu Juniora w czasie diagnozowania bo musiał Go zawieźć do ośrodka
          diagnostycznego , 200 km tam i z powrotem od miejsca zamieszkania exa.
          Od dawna były problemy miedzy nim a Juniorem , raczej mało poważne ale uciążliwe.
          Teraz ojciec stara się powoli wkraczać w Jego świat , np. kupił sobie książkę
          Axela Braunsa o autyźmie.
          Brauns jest autystą który umiał przezwyciężyć swoje zaburzenie i mimo autyzmu
          funkcjonuje zupełnie normalnie w codziennym życiu. Książka jest bestsellerem w
          DE z Brauns stał się znaną postacią.
          Jednak nie jest idealnie... potrzeba czasu.
          Rodzinie mówię na razie tej najbliższej , jako suchą informację.
          Na razie daję im czas na oswojenie bo na słowo autyzm wszyscy reagują paniką.
          Trzeba czasu żeby zrozumieli na czym polega problem Juniora i czym to się je:))

          Natomiast Jego siostra zachowuje się super.
          ALe napiszę więcej kiedy indziej... na razie nie mam na to jeszcze siły.
          To co dzieje się z Jej Bratem ma spory wpływ na nią samą.
          Kran
    • eva93 Re: Dziecko z Aspergerem a zrozumienie rodziny 09.03.07, 11:26
      Mam 10 letniego AS. W zasadzie nie mamy problemów ze znajomymi oni są
      tolerancyjni. Gorzej z dziadkiem, który uważa,że zachowanie Krzycha wynika ze
      złego wychowania i nie da mu się tego wytłumaczyć. Jak się spotykamy to zawsze
      wypomina mu, że "nie umie jeść"itd. Sam jest dość dziwny (W końcu Krzych to
      również część jego genów) ,a my go akceptujemy i kochamy. Ech...
      • zzz12 Trudna milosc 09.03.07, 16:27
        Trudna Milosc - tak, IMHO, powinno nazywac sie forum rodzicow dzieci z ZA. Bo
        jest to, nawet dla rodzica (przynajmniej dla mnie) cholernie trudna milosc.
        Wiadomo, dziecko, kochane, wyczekane, wymodlone, ale z drugiej strony - diabel
        wcielony, dla ktorego czasem nie starcza sil i cierpliwosci nawet tak
        bezgranicznie i bezwarunkowo kochajacej osobie, jaka jest matka. Pewne
        zachowania i sytuacje wzbudzaja we mnie niemal mordercze instynkty. Chyba tylko
        euforii poporodowej i pomocy dziadkow zawdzieczam to, ze przezylam pierwszy rok
        po narodzinach syna i ze teraz nie pisze z domu bez klamek :-(
        Kurcze, czy tylko ja jestem taka wyrodna matka?
    • lollypop Re: Dziecko z Aspergerem a zrozumienie rodziny 05.06.07, 00:15
      Malgosiu chcialam Ci napisac troche jak to wyglada z punktu widzenia 'innych'.
      Zawsze uwazalam sie za osobe tolerancyjna i przez dlugi czas utrzymywalam
      bliska znajomosc, przyjazn tak naprawde, z kolezanka ktorej syn mial diagnoze
      ZA. Ale w koncu to ja musialam odizolowac sie od nich, a wlasciwie bardziej od
      matki niz dziecka poniewaz nie robila zadnych prob kontrolowania agresji syna
      ktory majac 5 lat przy kazdej okazji biegl np. do lozeczka mojego spiacego
      poltoraroczniaka i walil go w glowe np. drewnianym samochodem. Gdy maly byl na
      jawie to mial jeszcze bardziej przechlapane i chowal sie po katach przed
      starszym kolega ktory z usmiechem na twarzy walil w niego czy popadnie. Reakcja
      matki sprowadzala sie do radzenia mi zebym 'sobie poczytala' i 'uswiadomila
      sie'. Moj syn dostawal histerii gdy slyszal ze ten chlopiec u nas jest, nie
      chcial wychodzic z pokoju, zaczal miec koszmary nocne ktore trwaly przez rok,
      co noc budzil sie z histerycznym placzem i uciekal przed siebie.

      Nie jest nam trudno zrozumiec swiat dzieci z ZA, jest o nim glosno juz od lat.
      Chyle czola przed tymi matkami ktore walcza aby ich dzieci z ZA zyly godnie i w
      zgodzie ze spoleczenstwem, wiem ze nie jest to latwe. Ale zaden poziom wiedzy
      czy empati nie pozwala mi godzic sie na stala agresje skierowana ku moim
      dzieciom. Przepraszam.
      • malgosia403 Re: Dziecko z Aspergerem a zrozumienie rodziny 06.06.07, 09:17
        Masz rację i ja to wszystko rozumiem.Dlatego matki dzieci z Aspi powinny same
        wiedzieć jak postępować,czego unikać..Jeżeli takie dziecko jak opowiadasz,
        nieświadomie wyrządza krzywdę Twojemu,nie musisz na to pozwalać.Twojej znajomej
        się dziwię,że aż tak jest beznadziejną osobą.Mój syn nie jest w stosunku do
        otoczenia agresywny,On wręcz przerazliwie się boi nawet malutkich dzieci.Jego
        agresja powstaje w domu,gdzie może wszystkie stresy,swój wielki strach wyładować
        przy mnie-bo mnie zna,wie,że nigdy Go nie skrzywdze.Obcych się boi.
        • jan.kran Re: Dziecko z Aspergerem a zrozumienie rodziny 06.06.07, 21:32
          Moj syn tez nie jest agresywny , raczej zbyt spokojny...
          Jednak zgadzam sie ze my rodzice dzieci z ZA mamy pewna odpowiedzialnosc za to
          jak nasze dzieci zachowuja sie w spoleczenstwie.
          Moj syn ma duze problemy w kontaktach socjalnych. Trudno Mu zroumiec normy
          takie jak rozmowa telefoniczna , przywitanie i pozegnanie kogos , zachowanie w
          szkole.
          Ciezko nad tym pracuje zeby mu uswiadomic ze mimo Jego problemu nie jest sam na
          swiecie i musi sie starac dostosowac w miare mozliwosci do otaczajacego Go
          swiata....
          Kran
    • croyance Re: Dziecko z Aspergerem a zrozumienie rodziny 01.08.07, 06:29
      Witam, po raz pierwszy wypowiadam sie na tym forum.

      15-letni syn mojego partnera ma zdiagnozowany zespol Aspergera, chociaz w
      stopniu lagodnym, wlasciwie nie do zauwazenia dla kogos nieobeznanego z
      tematem. Bardzo lubi sie przytulac, jest bardzo uczuciowy, kreatywny, ale wiele
      z typowych aspergerowskich cech przejawia i faktycznie, chociaz w kontaktach z
      doroslymi swietnie sobie radzi, stosunki z rowiesnikami to katastrofa.

      Kiedy wiazalam sie z jego ojcem, wiedzialam o Aspergerze i spodziewalam sie
      trudnosci - okazalo sie, ze niepotrzebnie. Mlody zaakceptowal mnie bardzo
      szybko - spedzalam z nim duzo czasu, jezdzilismy w trojke na wakacje; na moja
      korzysc zadzialalo niestety to, ze Mlody nie ma przyjaciol w szkole i poza
      rodzicami (mieszka z matka, byla zona mojego m.) jestem jedyna osoba spoza
      rodziny, ktora zna, z ktora moze porozmawiac, pobawic sie.

      Przyznam, ze czasem moja cierpliwosc sie wyczerpuje, a Mlody potrafi byc
      denerwujacy - kiedy powtarza dziesiec razy to samo etc. - ale, szczerze mowiac,
      jego ojciec zachowuje sie bardzo podobnie i uwazam to za naturalne. Kochamy
      sie, ale czasem mnie wkurza. Do Mlodego mam wiec podobny stosunek - a jest tak
      dobrym czlowiekiem, troskliwym, ze po prostu czasami mnie rozbraja.

      Jesli chodzi o moja rodzine - czesc go juz poznala, reszte pozna w przyszlym
      miesiacu, bo zabieramy go na kilka dni do Polski. Chcialam jakos uprzedzic
      rodzicow, ze Mlody ma jak najlepsze intencje i w ogole jest kochany, a pewne
      zachowania nie wynikaja ze zlego wychowania, tylko z tego, ze nie lapie pewnych
      spolecznych niuansow; mama oburzyla sie i zapytala, czy uwazam ich za glupich.
      Czytali o Aspergerze, ale wiadomo, w praktyce ..:-) Mysle jednak, ze nie bedzie
      zadnych problemow - inna kwestia, ze Mlody nie mowi po polsku, inna religia,
      wiec czesc jego zachowania bedzie pewnie interpretowana jako roznica kulturowa.

      Co do zrozumienia - mysle, ze w Polsce mialby jednak latwiej - nie bylby moze
      bardzo popularny, ale mialby choc kilku przyjaciol. Angielskie nastolatki ...
      coz moge powiedziec; byl zle traktowany, wysmiewany, jedynie postura - jak
      sadze (ma 182 cm wzrostu) ochronila go przed pobiciem (albo i gorzej, nie daj
      Boze). Jego matka jest bardzo nadopiekuncza, czym troche pogarsza sytuacje (np.
      odprowadza go do szkoly, robi mu kapiel, jako 14-latek u nas w domu nauczyl sie
      robic tosta, piec ciasto) - ale nie mnie ja oceniac. Nie wtracam sie do
      wychowania. To znaczy, wtracilam sie raz, kiedy Mlody pytal wciaz, co z nim
      jest nie tak - zasugerowalam, zeby pogadali z nim i powiedzieli mu o tym, ze ma
      Aspergera (ona sie nie zgadzala przez lata) - ale o tym moze napisze w innym
      watku?

      Reszta rodziny ... rodzice mojego m. faktycznie maja problemy z uznaniem faktu,
      ze Mlody jest troche inny. Uwazaja, ze to wina zlego wychowania. Ze nie umie
      sie zachowac. Ze przesadzamy. Uroczy ludzie, ale starej daty, za ich czasow o
      takich rzeczach sie nie mowilo. Inna sprawa, ze Asperger Mlodego jest tak
      lekki, ze PRAWIE wszystko jest ok. Gdyby byl bardziej widoczny, latwiej byloby
      moze zaakceptowac jego innosc, bardziej jakos wyrazna. Ale Mlody zachowuje sie
      jak kazdy inny nastolatek, gra na kompie, tworzy animacje, grafike, gada, ma
      swietne poczucie humoru, no i wiele osob nie wie nawet i nie podejrzewa
      Aspergera - dopoki czasem wlasnie nie powie czegos dziwnego :-) albo wlasnie
      jakos nietypowo nie zareaguje :-) Dziadkowie maja z tym problem i za wszystko
      obwiniaja byla zone - nieslusznie - bo to przeciez nie sa bledy wychowawcze,
      tylko taka jego specyfika i juz. A wychowany jest uwazam bardzo dobrze -
      chociaz faktycznie przyzwyczajony jest, ze mama wszystko za niego robi; ale to
      sie tez juz zmienia.

      Ojciec, czyli moj m., jest wspanialym ojcem, bardzo mu pomaga, popycha go do
      przodu, stawia mu wyzwania, ale w taki lagodny, kochajacy sposob. Mlody uczy
      sie przy nas samodzielnosci. Na pewno przezyl rozwod rodzicow, ale ze bylo to
      kilka lat przed tym, jak poznalam mojego m., to zdazyl sie z sytuacja oswoic.
      Powiedzial - jako 13 latek (!) "wiesz tato, oczywiscie bym wolal, zebys byl z
      mama, ale szczerze mowiac croyance bardziej do ciebie pasuje". Teraz powtarza,
      ze cieszy sie, ze tata wybral mnie. Uwaza mnie za jedyna przyjaciolke. Co w
      sumie jest smutne, bo w tym wieku nie powinien spedzac czasu z rodzicami i mna,
      tylko z kolegami i kolezankami. Staramy sie oczywiscie cos z tym zrobic, teraz
      probujemy nagrac mu jakas fajna dziewczynke do korespondencji (wlasnie, znacie
      moze nastolatke znajaca angielski, z ktora moglby pomailowac?), ale nie jest to
      latwe.

      Reasumujac - moja rodzina (jak na razie) przyjela go z otwartymi ramionami, ja
      mam go prawie na co dzien i akceptuje, lubie - dziadkowie walcza, dalszej
      rodziny nie ma.

      • croyance Re: Dziecko z Aspergerem a zrozumienie rodziny 01.08.07, 06:30
        O Matko Swieta, ale sie rozpisalam.
        • croyance Re: Dziecko z Aspergerem a zrozumienie rodziny 01.08.07, 06:41
          Ale jeszcze cos dodam - ja jestem generalnie tchorz straszny i uciekam od
          sytuacji problemowych. Mlody byl od poczatku bardzo dobrze nastawiony, przez te
          dwa lata, kiedy sie znamy, nie bylo ani jednego konfliktu. ani jednego
          przykrego slowa ani z mojej, ani z jego strony. Chcialabym Wam powiedziec, ze
          to ja jestem taka akceptujaca i dobra etc., ale prawde mowiac, sytuacja nie
          wymagala zadnego wysilku, Mlody jest bardzo latwy w obsludze. Po prostu jestem
          z nim, rozmawiam, i nie moge zrozumiec czasem, ze dla niego tak duzo znaczy, a
          z mojej strony to zaden wysilek.

          Mialam wielkie szczescie, zostalam zaakceptowana od razu, a moglo przeciez byc
          roznie, chociazby ze wzgledu na status 'macochy'. Powiedziec tez musze, ze
          matka Mlodego nigdy, ale to nigdy nie nastawiala go przeciwko mnie, wprost
          przeciwnie nawet.
          Glupi ma szczescie, i tyle. Nie wiem, co bym zrobila w innej sytuacji.

          A Mlodego, ciesze sie, ze poznalam. Fajnie jest, jak jest u nas, nocuje. A moj
          m. tez ma chyba lekkiego Aspergera, i ja chyba tez. Moze dlatego go tak
          rozumiem.
          • zzz12 Szczerze? 01.08.07, 07:45
            Nie wierze, ze osoba z ZA jest latwa w obsludze...
            • croyance Re: Szczerze? 01.08.07, 11:16
              Przeciez pisalam, ze Asperger Mlodego jest bardzo lekki, wiec i trudnosci nie
              sa duze. To znaczy, dla mnie; dla niego niestety zycie nie jest takie latwe
              (rowiesnicy etc.)
              Potrafi byc meczacy czasem; obsesyjnie interesuje sie kilkoma rzeczami i mowi
              tylko o nich. No ale to nie jest jakas wygorowana trudnosc, prawda? Wystarczy
              tak pokierowac rozmowa, zeby zainteresowac go czym innym. Czasem daje sie
              wciagnac, bo to jednak jakas baza do porozumienia. A jak zacznie mowic (w jego
              przypadku jest to serial "Dr Who"), to ja slucham, i tyle z mojej strony.
              Ma dyspraxie, zawroty glowy na schodach - ale znowu, to jemu jest z tym trudno,
              nie mnie; z mojego punktu widzenia jest tak, ze albo wezme go za reke, albo
              pojedziemy winda. Nie chodzi na gimnastyke w szkole, ma zaburzenia koordynacji
              ruchow.
              Trudnosci w szkole; odrabianie z nim zadan domowych, godzinami. Cale weekendy
              czasem. Ale daje rade, teraz podchodzi do GSSE.

              Zdaje sobie sprawe z tego, ze wiekszosc dzieci z ZA ma powazniejsze objawy;
              Mlody nie jest 'wystarczajaco' Aspergerem, zeby kwalifikowac sie do specjalnej
              klasy albo terapii (ma spotkania z kims w rodzaju pedagoga, szkola
              wspolpracuje), ale wystarczajaco, zeby miec trudnosci w grupie innych dzieci.
              Smieja sie z niego, rzucaja w niego papierami, w zeszlym roku rozwazalismy
              prywatny tok nauczania, ale troche sie poprawilo.

              • croyance Re: Szczerze? 01.08.07, 11:43
                Jesli zas ktos z Was zna realia angielskiej szkoly, to wyobrazcie sobie, co to
                znaczy byc wielkim, niezgrabnym chlopcem z lekka nadwaga i brakiem koordynacji,
                nie znajacym ani jednego zespolu pop czy R&B, sluchajacym muzyki klasycznej i
                mowiacym jedynie o dr Who.
                I to ja mam miec trudnosci? Dorosla osoba?
                On np. uwaza, ze jestem podobna do kota i potrafi w miejscach publicznych
                chodzic za mna i mowic Miau, Miau, Miau - i mnie glaskac przy tym po glowie.
                Chlop prawie dwumetrowy. No to odpowiadam, miau. A on sie strasznie cieszy.
                Ludzie glupio patrza. Ale znowu, mnie ma byc glupio?
                • zzz12 Re: Szczerze? 01.08.07, 14:09
                  croyance napisał:

                  > Jesli zas ktos z Was zna realia angielskiej szkoly, to wyobrazcie sobie, co
                  to
                  > znaczy byc wielkim, niezgrabnym chlopcem z lekka nadwaga i brakiem
                  koordynacji,
                  >

                  IMHO tak wlasnie wyglada przecietny przedstawiciel angielskiej szkoly ;-)
                  • croyance Re: Szczerze? 01.08.07, 15:22
                    To prawda, prawie wszystkie dzieci maja nadwage, ale on wydaje im sie smieszny,
                    bo jest znacznie wyzszy niz reszta i taki niezdarny. No i ten dr Who, gdy
                    reszta o randkach i imprezach ... A szkola niby nienajgorsza :-( Ech, moze na
                    studiach lepiej pojdzie, o ile sie dostanie, bo z nauka tez roznie - walczy o
                    lepsze stopnie (angielski swietnie mu idzie, wspaniale pisze), ale wszystko
                    idzie strasznie wolno, ma dysleksje, ma dodatkowy czas na egzaminach, ale
                    odrabianie prac domowych to udreka.
                    • jan.kran Re: Szczerze? 05.08.07, 01:20
                      Croyance, kiedy piszesz o swoim Synu to troche widze Juniora:)
                      Moze mniej fizycznie a bardziej psychicznie.
                      Ja mam ciagle obsesje ze Junior jednak nie ma AS. Mysle ze ma bardzo lekki
                      stopien zaburzenia, czesto niewidoczny dla otoczenia. Czasem czuje sie jak
                      histeryczka i wariatka wyszukujaca dziecku chorobe...
                      Ma diagnoze , mial kontakt z nauczycielkami pracujacymi z aspis ktore od razu
                      rozpoznaly Jego zaburzenie.
                      Znajoma psycholog ktora Go troche zna uwaza ze ma Aspergera w stopniu lagodnym.
                      Natomiast problemem bywa polska rodzina i znajomi. Slyszac okreslenie
                      zaburzenie autystyczne kojarza to z Rain Main i brakiem kontaktu.
                      Junior zawsze byl uwazany przez wielu znajomych i Rodzine za nieszkodliwego
                      eksentryka a to wlasnie mysle bylo objawy AS.
                      Znajoma polska psychplog , pracujaca z dziecmi z Aspergerem sugeruje mi za
                      Junior nie jest chory choc ma z Nim bardzo rzadki i krotki kontakt.
                      Ciocia exa , cudowny czlowiek i bdb lekarz , jest psychiatra tez za bardzo
                      nie widzi problemu w zachowaniu Juniora. Cioci dobiega siedemdziesiatki , o
                      Aspergerze slyszala sadze niewiele , jest raczej lekarzem klinicznym .
                      Najbardziej podobaklmi sie komantarz mojej corki na temat moich
                      watpliwosci.Powiedziala:
                      " Mamo , mi jest wszystko jedno czy J. ma AS czy nie. Siedemnascie lat nie
                      moglam sobie z Nim dac rady a teraz dostal diagnoze a ja otrzymalam intrukcje
                      obslugi mojego Brata. Wreszcie rozumiem jak dziala i jak trzeba z Nim
                      postepowac:))))"
                      Kran
                      • jan.kran Re: Szczerze? 05.08.07, 05:35
                        Croyance , przepraszam pomylilam sie ... nie syn ale pasierb.

                        Ja tez jestem jedna z glownych osob w zyciu mojego syna. Mial jednego
                        przyjaciela ale ten wyprowadzil sie na pocztku lipca tego roku na stale do
                        Meksyku.
                        Zanim J. wyjechal do ojca na wakcje i mialam Go na glowie przez dwa tygodnie
                        pracujac zaczelam wysiadac.
                        Obsesyjne mowienie o tym samym i ogolnie slowotok na kazdy temat:)
                        Co do zainteresowan to ja juz nawet nie komentuje ani nie zwracam uwagi za
                        bardzo na narzekania Juniora. Jest blisko dwa lata starszy od swoich kolegow
                        ale umyslowo jeszcze pare lat dale. Interessuje sie jazzem , muzyka atonalna ,
                        malrstwem , czyta mase .
                        Kidys przyszedl do domu z historia ktora mnie rozsmieszyla do lez:) Powiedzial
                        ze szkola jest beznadziejena instytucja poniewaz ma ciagle troje z zajec
                        nazywanych "sztuka" < jakies rysunki polaczone z pracami recznymi >.
                        Troje ma bo nie umie szydelkowac. Natomiast Jego nauczycielka powiesila w
                        klasie reprodukcje obrazu Hudertwasser do gory nogami:PPPP Ona tego nie
                        zauwazyla a Junior nic nie powiedzial, na szczescie.
                        I to jest beznadziejne , ze On poznaje kilkudziesieciu malarzy z roznych epok w
                        sekunde , ma wiedze z historii sztuki ale poniewaz nie umie wymachiwac
                        szydelkiem otrzymuje gorsze oceny.
                        Teraz idzie na wyzszy poziom szkolny i mam nadziej ze sie jakos znajdzie .
                        Kran
                        • croyance Re: Szczerze? 05.08.07, 14:31
                          Staramy sie uczyc Mlodego (my, to znaczy jego rodzice plus ja), ze nie mozna
                          mowic wciaz o tym samym; przyznam, ze "Dr Who" sni mi sie po nocach - ale z
                          drugiej strony, jest to jakas baza porozumienia, wiec nie mozna tego zupelnie
                          eliminowac.

                          Kiedy poznalam Mlodego, pierwsze co, to zaczelam ogladac dr Who, he he, zeby
                          miec o czym z nim rozmawiac. Nie jest to zly serial, BTW, wiec nie bylo to
                          wielkie poswiecenie, David Tennant - obecny dr - przystojny, wiec ok (chociaz
                          jak jeszcze raz uslysze "Exterminate! exterminate!" ...) Ale, trzeba
                          wyposrodkowac, bo z jednej strony nie mozna mu pozwolic na obsesyjne gadanie o
                          tym samym, z drugiej chce z nim rozmawiac i musze wykonac uklon w jego strone
                          pod wzgledem tematycznym ;-)

                          Poza dr Who sa to animacje komputerowe, jest w nich bardzo dobry - i teraz
                          zobacz; mowie o Mlodym, ktory odrabia prace domowe godzinami, ktorego
                          umiejetnosci kojarzenia nie sa nadzwyczajne, ktory ma klopoty z nauka, ktoremu
                          wszystko trzeba 10 razy tlumaczyc ... ten sam Mlody, w wieku lat 15, wyglosil
                          wyklad dla 20 studentow na temat konstruowania i uzywania internetowych
                          kwestionariuszy, czym wzbudzil wielki aplauz, bo faktycznie zna sie na tym i
                          zrobil to super. Ilu z jego kolegow szkolnych zrobiloby cos takiego? Tak jak
                          piszesz - sa takie obszary, gdzie wyprzedza rowiesnikow o lata - sa takie,
                          gdzie jest daleko (naprawde daleko) w tyle. Ale nie przewidzisz, co to bedzie;
                          np. super pisze, bardzo dojrzale historie. Masz wrazenie wrecz, ze to nie on
                          pisal. A jednak. Zbieram je w folder i go zachecam, pokazuje mu swoje
                          publikacje, niech pisze chlopak, bo ma talent. Ale jednoczesnie potrafi
                          powiedziec:
                          Dostalem 78 punktow z testu; jeszcze trzy, i mialbym 80!
                          :-)

                          I mnie faktycznie informacja o AS bardzo pomaga, bo rozumiem, z czego to
                          wynika. Gdybym nie wiedziala o AS, Bog mi swiadkiem, czasem bym chyba stracila
                          cierpliwosc :-)

                          Co do szkoly, bardzo wspolpracuje, ale z kolei chyba przegina w druga strone i
                          nie stawia mu za wiele wymagan i za wiele sie po nim nie spodziewa - a poza AS
                          on bywa leniwy, i jak sie go pogoni, to od razu ma lepsze oceny. Teraz ma
                          nieszczesne GCSE - nikt sie po nim wiele nie spodziewa, ale moj facet sie
                          zawzial i siedzi z nim godzinami (Mlody narzeka jak nie wiem co, jeczy, ale
                          nic) - i sa wyniki. Mamy na razie wyniki chyba 2 egzaminow (probnych? nie
                          rozumiem dokladnie systemu, wiec Ci dokladnie nie powiem) i sa lepsze, niz
                          ktokolwiek sie spodziewal. Trudne to jest, bo z jednej strony trzeba
                          respektowac ograniczenia, ale z drugiej nie pozwolic, zeby AS bylo wymowka, bo
                          wiele z jego zachowan, ktore interpretowane sa jako AS sa po prostu typowymi
                          durnowatymi zachowaniami nastolatka :-)
                        • croyance Re: Szczerze? 05.08.07, 14:44
                          A, opowiem Ci jeszcze smieszna historyjke, jak samemu mozna sie nakrecic :-)

                          Pojechalismy w ktorys weekend na wycieczke do Brighton. Wracamy, troche
                          spoznieni, Mlody sie wlecze, my biegniemy, zeby zdazyc na pociag. Moj facet nas
                          popedza, 6 minut do odjazdu, a stacja daleko. Mlody do mnie:

                          a wiesz, psy to sa dziwne, widzialem jednego niedawno, ktory wywalil jezyk na
                          zewnatrz i potem go tak smiesznie zrolowal, a slina mu kapala z pyska ...

                          Na co moj facet, zniecierpliwiony:

                          Mlody(tu: imie)! Teraz nie pora na opowiadanie o tym co robi dr Who! Spieszymy
                          sie na pociag!

                          :-D
                          • jan.kran Re: Szczerze? 06.08.07, 06:41
                            Croyance zajrzyj na poczte GW:)
                            Pozdrawiam
                            Kran
                            • croyance Re: Szczerze? 07.08.07, 12:43
                              Odpisalam wczoraj :-) Powinnas miec dwa maile ode mnie :-)
                              • jan.kran Re: Szczerze? 08.08.07, 14:38
                                Mam:) Odezwe sie.
                      • croyance Re: Szczerze? 05.08.07, 14:10
                        Hej :-) Dzieki, ze piszesz :-)

                        O, dokladnie Cie rozumiem. U nas tez byly podejrzenia o mylna diagnoze; ale AS
                        zostal potwierdzony, z tym, ze wlasnie taki nietypowy. Np., on bardzo lubi sie
                        przytulac, nie ma zadnego problemu z kontaktem fizycznym - ale inne rzeczy az
                        nadto wyrazne sa ... co niestety bywa bardziej klopotliwe, niz typowy AS, bpo
                        wtedy daje sie ludziom szufladke i wiedza, czego moga sie spodziewac.
                        Slyszelismy juz nieraz, ze byc moze diagnoza jest bledna, bo on przeciez
                        wcale ... (tu: wymienianie cech AS, ktorych Mlody nie ma). Ale jednak, jest to
                        AS, i te cechy, ktore ma, bardzo sa typowe.

                        Doskonale wiem, o czym piszesz; ludzie nastawieni sa na 'dziecko z problemami',
                        a tu przychodzi dziecko zachowujace sie 'normalnie' - i to dziala czasem na
                        jego niekorzysc, bo objawy AS przypisywane sa zlemu wychowaniu, lenistwu etc.
                        Ludzion nie chce sie wierzyc, ze on ma problemy i nastepuje 'gdyby tylko sie
                        postaral ...'. Tak wielkie jest to ciazenie w strone 'normalnosci', ze zaczyna
                        sie negowac nieliczne objawy. A wystepuja one, wystepuja ... oj tak tak :-)
                        Bardzo podoba mi sie to, co powiedziala Twoja corka; absolutnie sie zgadzam. To
                        wlasnie tak wyglada.
    • jan.kran Re: Dziecko z Aspergerem a zrozumienie rodziny 05.08.07, 05:49
      Croyance , moze Twoj pasierb chcialby zajrzec tu:

      www.wrongplanet.net/
      Moj syn czesto tam pisze i czyta i widze ze bardzo Mu pomaga kontakt zludzmi
      takimi jak On bo ja Go nie zawsze do konca moge zrozumiec.
      Pozdrawiam
      Kran
      • croyance Re: Dziecko z Aspergerem a zrozumienie rodziny 05.08.07, 14:37
        Dzieki!!! Zajrzalam - faktycznie, moze by sie zainteresowal? Na pewno zapytam
        mojego m., co o tym sadzi :-)))))
Pełna wersja