malgosia403
05.09.07, 10:00
Witam Was kochani.Rozpoczął się rok szkolny a ja już mam czarne myśli...Lukasz
w tym roku zaczął naukę w liceum.Mimo,iż to ten sam budynek gdzie uczęszczał
do gimnazjum, już na samym wstępie nauki zaczyna się koszmar..W liceum nie ma
nauczyciela wspomagającego,każdą lekcję ma w innej sali,lekcji po 8
dziennie(jak to wytrzyma Bóg jeden wie).Oczywiście podprowadzam syna do
szkoły,ale cóż to daje, jak Lukasz zatrzymuje się przy portierni i dalej ani
rusz-trzeba się dowiadywać w pokoju nauczycielskim gdzie są lekcje,no bo
jeszcze trwa remont szkoły.
Wczoraj wrócił ze szkoły podłamany i z płaczem-,,mamo,mogę jutro nie iść do
szkoły?''Dzisiaj nie chciał wejść do klasy-po 15-stu minutach jednak jakoś
nauczycielki Go wepchnęły.Stwierdzenie typu-Lukasz musisz się dostosować do
rytmu szkolnego bo będzie zle...podłamało mnie kompletnie.Powiem Wam,że czarno
widzę naukę syna w tym roku.A w gimnazjum egzaminy poszły mu świetnie-pisał z
asystentem w swojej sali.Swiadectwo też miał dosyc fajne-dwie trójki,reszta
piątki i czwórki.Oczywiście były tygodnie strachu i zamknięcia się w sobie i
nieobecności w szkole...Ale był nauczyciel wspomagający i jakoś to wszystko
się toczyło...