animetka
06.02.08, 08:32
Mam 2 letniego kochanego syneczka.Synek zaczyna ładnie mówić,składa pierwsze
zdania typu "Co to jest?" lub "Mama,kupa jest" (gdy chce kupkę),obecnie ma
zasób ok 100 słów.Bardzo lubi oglądać bajki,jego ulubiona to "Teletubbies",zna
wszystkich bohaterów po imieniu.Potrafi wykonywać polecenia i wydaje mi się,że
rozumie wszystko co się do niego mówi,ale jednak jakby zawsze.Poza tym synek
jest baaardzo do mnie przywiązany,wszystko mama i mama.Kontakt wzrokowy jest
super,żadnych problemów,synek lubi się przytulać ale najbardziej oczywiście do
mamy,daje buzi,potrafi sam jeść,ogólnie rozwój fizyczny jest ok.Jak się
zapatrzy np na bajeczkę,to reaguje jak go zawołam po imieniu (czasem po drugim
zawołaniu).Jeżeli chodzi o zabawy to potrafi sam się zabawić,buduje wieżę z
klocków,jeździ autkami,bawi się żołnierzami,wszystko to naśladuje od starszego
brata,uwielbia jak czytam mu książeczki,lubi śpiewać proste piosenki(trochę je
zniekształca).
Teraz co mnie martwi.Oczywiście to,że synek mowę ma rozwiniętą mniej niż jego
rówieśnicy,mówi niekiedy bardzo niewyraźnie i tylko ja z mężem rozumiemy co
mówi.Czasem ma takie dni,że wydaje się,że wszystko jest super a są takie
chwile jakby nic nie rozumiał.Po za tym nocnik,on sygnalizuje potrzebę
załatwiania się,mówi kupa jest lub aa jest,ale za żadne skarby nie chce usiąść
ani na nocnik ani na kibelek.Wstaje mówi "nie ma " i za chwilę narobi gdzieś w
kącie.Nie mogę na siłę go trzymać na nocniku bo się denerwuje i krzyczy.
Teraz spacery,czasem idzie pięknie za rączkę a czasem krzyczy,wyrywa się,nawet
kładzie na ziemię.Potrafi się rozhisteryzować z byle powodu.Wczoraj w sklepie
coś chciał ja nie wiedziałam co,to wpadł w straszną histerię.Poza tym w domu
wszędzie go pełno(ale to normalne w tym wieku:))
Cała ta historia z podejrzeniem autyzmu zaczęła się od mojej mamy,która od
jakiegoś pół roku mówiła,że coś jest nie tak.Gdyby nie ona,to chyba nie
przyszłoby mi to do głowy.Mam starszego syna,który w wieku 2 lat był dużo
bardziej rozwinięty od młodszego,ale przecież każde dziecko rozwija się
inaczej.Gdzieś wyczytałam,że czasem osoby obserwujące z boku(u mnie to moja
mama) patrzą bardziej obiektywnie i widzą rzeczy,których nie dostrzega
kochające do szleństwa serce matki.
Byłam jakiś czas temu u pediatry,która powiedziała,że nic się nie
dzieje,skierowania nie dostałam ale ja chciałabym się upewnić czy wszystko ok.
Nie zrozumcie mnie źle,nie doszukuję się,ale nie chciałabym czegoś przegapić
Myślałam o wizytach prywatnych.Nie wiem od czego zacząć i znalazłam w
internecie Instytut Wspomagania Rozwoju dziecka w Gdańsku.Jestem z małego
miasteczka w pomorskim.Czy ktoś tam był,czy potrzebne skierowanie? (jest
napisane,że koszt jednej wizyty to 130zł).
Napisałam też na forum dzieci wolniej rozwijających się.Proszę poradźcie coś.