możecie coś pomóc?

11.03.08, 19:34
Mój synek obecnie ma 5.5 roku.Zastanawiam się czasem czy nie
diagnozować go w kierunku ZA lub autyzmu.Zastanwaiam się nad tym bo
generalnie mówi się że to "nie-grzeczne" dzieci.No właśnie tu leży
największy problem jak myślę do tej pory.Syn nigdy nie należał do
aniołków.Generalnie zawsze wszędzie było i jest go pełno.Ma dużo
energii w sobie którą wszędzie musi wykazywać.Od zeszłego roku
poszedł do przedszkola czyli w wieku 5 lat.Tam zaczęły się właśnie
trochę problemy wychowawcze tego typu:
1. nie zawsze chce słuchać co pani do niego mówi w rzecz jest w tym
że np.dzieci siedzą na dywanie on twierdzi że nie chce siedzieć on
będzie stał,pani prosi robić ćwiczenie on mówi że nie będzie choć po
jakimś czasie siada i robi owe ćwiczenie,pani prosi że czegoś nie
wolno robić on jednak z premedytacją to robi np.zabierze zabawkę
drugiemu dziecku,chce coś zniszzyc co któreś z dzieci sobie
zbudowało itp.Czasem są właśnie takie dni że wszystko jest
na "nie"czasem są lepsze dni.Panie wiedzą już jaki on jest i
sposobem do niego podchodzą.Ogólnie rozumie co się do niego mówi
tylko jest nieposłuszny.Czy to taki etap też może być?Z dziećmi w
przedszkolu bywa różnie.Z mojego wywiadu bawi się z nimi choć są już
takie dzieci co go nie akceptują.Ogólnie chodzi o to że on nie jest
posłuszny czasem trzeba go prosić,przekonywać wieloma sposobami
(grożby niedziałają za bardzo),stosować różne wymyślne podejścia,nie
krzyczeć ,nie złościć się tylko sposobem i spokojem go prosić by coś
wyegzekwować by osiągnąć cel.Są to rózzne problemy wychowawcze które
nie mają inne dzieci.Zastanawiam się też czy to nie jest
nadpobudliwość psychoruchowa.Ma problemy z koncentracją i wyrażaniem
swoich myśli,opowiadań,emocji.Nie umie po prostu tak płynnie czegoś
przekazać ,opowiedzieć.
Syn z drugiej jednak strony jest sprytny,bystry,spostrzegawczy.Ma
dobre serce,jest czuły i pomocny.Wrażliwy na krzywdę.Ma siostrzyczkę
7 m-cy i widać że ją kocha.Jak tylko wydaje mu się że ja coś robię
nie tak i ona płacze on denerwuje się że dzieje jej się krzywda.Lubi
pomagać w domu,angażować się w różne pomoce.Jest dokładny.Ma bardzo
dobrą pamięć.ALe nie przejawia żadnych genialnych osiągnięć typu
może czytanie już,przeglądanie poważnych książek itp.Zna
alfabet,potrafi szybko zapamiętać wiersz z przedszkola.
Dlatego zastanawiam się nad tym jego zachowaniem czasem.Czy to nie
jest jakaś głębsza poważniejsza sprawa z nim i potrzebuje jakiejś
diagnozy czy on z tego wyrośnie.Zawsze tłumaczyłam sobie to tak że
racjonalne zwykłe przeciętne dziecko rozumie prośbę,grożbę swoich
poczynań,zachowań,on jakoś tak jakby nie rozumiał jak ktoś
prosi,powtarza,tłumaczy.W domu też ile razy tłumaczę że pewne
zachowania są niedopuszczalne,że trzeba słuchać poleceń
pani.Zabraniam czasem oglądania bajki,zabawy przy komputerze gdy nie
zasłuży.Ale za jakiś czas i tak słysze że coś znów się wydarzyło w
przedszkolu.
Napiszcie mi czy takie zachowania mogą być podciąganie pod ten
zespół aspergera,bądż autyzm czy cechy autystyczne bo ja już czasem
zastanawiam się czy szukam w nim problemu na siłę czy nie.Wiem e są
tu doświadczone mamy z takimi problemami u dzieci u których
diagnozowano pewne spektra i moze pomogły by mi coś stwierdzic a
może zadały by inne pytania odnośnie tego spektrum gdzie potem
mogłabym stwierdzić czy syn może mieć ten problem czy nie.Proszę o
poradę bo sama nie wiem co myśleć.
    • zzz12 przepraszam, z czego ma wyrosnac? 11.03.08, 19:41
      Z tego, ze ma chlopak charakter i nie idzie jak ciele za tlumem? ja
      bym byla dumna z tgakiego dziecka, jak opisujesz, a nie szukala w
      nim patologii. Oczywiscie, jesli cie to niepokoi, to szukaj fachowej
      pomocy, ale wedlug mnie masz fantastyczne dziecko, ktore ma silny
      charakter. Nieposluszenswto to pojecie wzgledne. Trudno oczekiwac
      posluszenstwa w przypadku bzdurnych polecen, do ktorych celowosci
      dziecko nie jest przekonane. Takie dziecko to powod do dumy, a nie
      do zmartwienia.
      • ania999958 Re: przepraszam, z czego ma wyrosnac? 11.03.08, 19:58
        Pytam o to wszystko tylko dlatego że wiem że są z nim problemy
        wychowawcze i dlatego nie wiem czy włsnie nie jest z nim jakiś
        problem dlatego.On jest nieposłuszny a to żez chyba nie jest racej
        powód do dumy i zadowolenia bo wiadomo że za tym idzie szereg
        problemów jak pisałam wyżej..
        • aspergo Re: przepraszam, z czego ma wyrosnac? 11.03.08, 22:11
          Wiele osób mi mówiło proszę przeczytać tą książkę... tak..tak..
          Myślałam...
          Jednak dopiero jak sprawy zaszły za daleko i syn był
          na "wypowiedzeniu" w w swoim pierwszym przedszkolu za mniej więcej
          podobne zachowania pewna osoba z wieloletnim doświadczeniem i
          oczkiem diagnostycznym Powiedzaiła krótku Pani Musi!!! ją przeczytać
          i stało się więc polecam jako pierszą rzecz.Powinny z ta książką
          bociany latać:)
          Robert MacKenzie Kiedy pozwolić kiedy zabronić /2lata-16lat/
          wydawnictwo GWP
          Jedna książka z długim terminem ważnośći:) Świetnie napisana choć
          tytuł nudny i nie przekonujacy wcale gdyż wydaje nam się że przecież
          to wiemy.
          Polecam po 100-kroć
          Nigdy nie można wylkuczyć że to może coś wiecej...niż charakterek
          moim zaniem jeśli intuicja Pani podpowiada że należało by
          skonsultować to należy to zrobić!
          Bo póżniej jest gorzej
          Najbardziej z akceptacją samego siebie przez dziecko
          Przetrwać szkołę z aspergerem to dla nie jednej matki strach
          godzinowy z zerkaniem na okienko telefonu komórkowego
          -o mój boże czy dziś znów zadzwonią ze szkoły?

          -
    • zakupy_usa Re: możecie coś pomóc? 11.03.08, 23:11
      trudno się wypowiadać o dziecku, którego się nie widziało, na podstawie kilku
      informacji- subiektywnych i pozbawionych kontekstu.
      dlatego napiszę jak ot było u nas. i o tym, co ja bym zrobiła (zrobiłam) w
      podobnej sytuacji.
      też długo myślałam o swoim synu "asertywny indywidualista, nie podatny na owczy
      pęd" ;)) od zawsze byłam dumna z jego natury- zresztą nadal jestem :) jest
      wspaniałym, wrażliwym, mądrym i dobrym dzieciakiem. i sama bym chciała być tak
      odporna na wpływy innych jak to on potrafi ;)))

      ja problem zauważyłam dopiero, gdy poszedł do przedszkola (miał 3 lata). w domu
      do dziś nie mam z nim żadnych tzw "problemów wychowawczych".
      proces diagnostyczny zaczęłam, żeby mu pomóc- bo widziałam, że coś się dzieje,
      że z jednej strony SAM izoluje się od grupy, nie włącza się do zajęć, a z
      drugiej- frustruje się i wycofuje z powodu tego wyizolowania.
      no i też chyba właśnie intuicja nie dawała mi spokoju i kazała drążyć. choć
      wszyscy dookoła pukali się w czoło i kazali czekać, albo pogodzić się z jego
      indywidualizmem (jakby to mi ten jego indywidualizm przeszkadzał :/). dziś ma
      już zdiagnozowane ZA (ma też stwierdzone objawy nadpubudliwości- często
      występuje to w parze), uczestniczy w terapiach, treningach, stosujemy diety,
      wiele się zmieniło.

      dopiero pani psycholog uświadomiła nam, że indywidualizm u 3-4latka nie jest
      wcale normą rozwojową (kto by pomyślał ;>), a kolejne wizyty u specjalistów
      otwierały mi oczy na inne jego problemy/deficyty.

      jeśli masz wątpliwości, radzę je rozwiać u fachowców.
      objawy, które ja brałam za asertywność i indywidualizm okazały się u nas
      nadmierną potrzebą stałości i niechęcią do naśladownictwa. i w stresie
      przerodziły się w stereotypie i rytuały. z czasem, przy braku odpowiedniego
      wsparcia, w przedszkolu, syn się wycofał, wyizolował i popadł w depresję.
      zmienialiśmy przedszkole kilkakrotnie zanim trafiliśmy na takie, w którym
      funkcjonuje w satysfakcjonujący sposób.

      na co zwrócić uwagę? co jest ważne? z mojej perspektywy:
      poobserwuj, czy Twój syn utrzymuje z Wami prawidłowy kontakt wzrokowy (czy
      patrzy na Was, gdy się do Was zwraca), i emocjonalny- czy rozmowa z nim to tylko
      wymiana suchych faktów- odpytywanie, czy może także dzieli się doświadczeniami
      (chwali się swoimi osiągnięciami, żali na niepowodzenia). czy bawi się z użyciem
      wyobraźni: czy jego zabawki mówią, porusza nimi, potrafi bawić się "na niby",
      udawać? śmieje się z żartów? czy rozumie przenośnie, odczytuje kontekst
      sytuacyjny, czy wszystko przyjmuje dosłownie. czy wskazuje/wskazywał palcem,
      kiwa głową - potakująco/przecząco, uśmiecha się spontanicznie- jednym słowem-
      czy stosuje gesty/mimikę, alternatywne formy komunikacji, czy polega tylko na
      słowie. jak wygląda w jego wypadku kontakt rówieśniczy- czy z własnej inicjatywy
      wchodzi w relacje z innymi dziećmi, czy jest zainteresowany tym, co robią inni,
      naśladuje, czy może preferuje własne aktywności, zainteresowania, a inne dzieci
      jedynie dopuszcza do swoich zabaw (ale na własnych zasadach). czy potrafi wczuć
      się w sytuację innych

      gdyby nie proces diagnostyczny nie zdawałabym sobie sprawy z tego, że np. mój
      syn nie rozumie mimiki twarzy, komunikacji pozawerbalnej (owszem, nie stosował
      ich nigdy, no ale czy to obowiązek? ;>), że nie potrafi wyczytać z obrazka
      sytuacyjnego treści/sensu.
      że nie rozumie przenośni, idiomów- gdy np. spytałam kiedyś, czy zabawka mu
      wpadła w oko, spytał "ale jak to?" i pobiegł sprawdzić w lusterku czy ma ją w
      oku. gdy pani w przedszkolu mówi mu "nie biegaj"- on nie rozumie, że faktycznie
      oznacza to np. "siedź spokojnie na tyłku". rozumie polecenia dosłownie: ma nie
      biegać i nie robi tego, ale robi co innego (skacze, turla się, itp), przez co
      często jest postrzegany jako niegrzeczny/złośliwy/krnąbrny/leniwy itp. choć on w
      rzeczywistości wcale nie ma złych intencji. po prostu NIE ROZUMIE co się od
      niego oczekuje.

      a wszystko to mimo ponadprzeciętnej inteligencji- bo ma 4,5 r a sam sobie czyta
      książki /i rozumie co czyta/. potrafi pisać (niezdarnie, nieprofesjonalnie i
      fonetycznie, ale z sensem). kto by się spodziewał, że dzieciak, który potrafi w
      tym wieku takie rzeczy nie rozumie tak elementarnych spraw?
      z bratem (1,5 roku) ma świetny kontakt, w domu nie mamy do niego zastrzeżeń.
      wśród dorosłych świetnie się odnajduje, kuleje jedynie (za to wyraźnie) kontakt
      rówieśniczy. mój syn niechętnie włącza się do zajęć (wymaga przekonywania,
      zachęt). dzieciom pozwala dołączać do swoich zabaw, ale sam nie jest
      zainteresowany tym, co robią, nie dołącza do innych.

      był trudny do zdiagnozowania- bo ma dużą potrzebę akceptacji, świetną pamięć i
      wysokie iq- ten zestaw świetnie maskował to, że pewnych rzeczy nie rozumiał.
      ale ewidentnie pewne deficyty ma. deficyty, które same się nie rozwijają.
      wymagają pracy, a bez pracy dystans między nim a rówieśnikami rośnie z każdym dniem.

      dlatego wybacz, ale nie uspokoję Cię. nas przez rok uspokajano i uważam, że
      niepotrzebnie- mały z tej swojej "skorupki" nie wyrastał, problem się nasilał.
      gdybyśmy zaczęli pracę wcześniej, byłoby mniej do nadrabiania.
      • gemmavera Re: możecie coś pomóc? 12.03.08, 09:30
        Marto, bardzo fajnie opisałaś swojego syna. :))

        U nas było podobnie - córka przez długi czas uchodziła za indywidualistkę,
        chodzącą własnymi ścieżkami. Do tego lubiłam o niej mówić, że jest "pogodzona ze
        światem" - tzn. zachowywała wobec wszystkiego naprawdę stoicki spokój (no chyba
        że wpadała w histerię ;)). Ale nie można było o niej powiedzieć, że jest
        nie-grzecznym dzieckiem. Była wyciszona, wycofana, nigdy o nic nie wypytywała i
        nie komentowała. Nigdy nie wiedziałam, ile z moich tłumaczeń albo po prostu z
        czytania książek zostaje w jej głowie, bo ona nie dawała po sobie poznać, czy
        rozumie albo nawet czy słucha (np. przy czytaniu książek gadała do siebie po
        cichu - a po dopiero czasie okazywało się, że świetnie pamięta treść książki).
        Dlatego np. do dziś mam problem z jednoznacznym stwierdzeniem, czy faktycznie
        rozumie język dosłownie. Bo nigdy nie pytała o znaczenie różnych związków
        frazeologicznych. Kiedy mówiłam, że głowa mi pęka, nie przybiegała, żeby
        sprawdzić, czy rzeczywiście. ;))
        Jednocześnie też nie używa takich przenośni. Jeżeli sama jej wytłumaczę, że np.
        powiedzonko "mieć muchy w nosie" oznacza "mieć zły humor" - wtedy rozumie, o
        czym mowa, ale tego nie stosuje.
        Ale gdy usłyszy coś nowego, raczej nie wypytuje, co to znaczy. Rzadko pyta tez o
        znaczenie innych, zwyczajnych słów - np. ostatnio czytaliśmy opowiadanie, w
        którym użyto słowa "karnisz". Młodszy zapytał, co to jest karnisz i przy okazji
        wyszło, że Zuza tego nie wie. Nie wie, ale nie pyta.

        U nas w wieku około 4 lat niepokojące było przede wszystkim zupełne ignorowanie
        rówieśników, mimo roku spędzonego w przedszkolu. Do tego powtarzanie setki razy
        dziennie tego samego, kręcenie się ciągle wokół tego samego tematu, do tego
        czasem echolalia.

        Również jestem zwolenniczką dmuchania na zimne i rozwiania nawet najmniejszych
        wątpliwości u fachowca. Mnie też uspokajano, że taka jej uroda, że wyrośnie itd.
        Ale czasem trzeba zawierzyć własnej intuicji. Nawet jeśli się okaże, że
        niepotrzebnie się martwiło, ma się poczucie, że niczego się nie zaniedbało.
      • ania999958 Re: możecie coś pomóc? 12.03.08, 11:03
        Jeżeli miałabym napisać więcej o swoim synku to:
        jeżeli pyta lub prosi nas o cokolwiek to patrzy na nas.Gdy
        rozmawiamy to jest tak że pytam go o coś on odpowiada.Ale też jest
        tak że lubi się pochwalić czymś co zrobił,lubi się popisać przed
        kimś.Widać wtedy ewidentnie że jak coś komuś mówi,pokazuje to wtedy
        aż jest taki trochę zawstydzony bo tak chce zaistnieć,pochwalić się.
        Jeżeli coś się stanie typu uderzy się zaraz chce by go
        pocieszyć,przychodzi żali się itp.Nie raz zauważyłam takie
        zachowanie że wręcz wymusza na mnie(mamie)pocieszenie dla własnej
        osoby.Chodzi o to że np.jak tata wyłonczy mu telewizor słusznie bo
        nie zasłużył na oglądanie on przychodzi do mnie i potrafi na
        zawołanie się rozpłakać bo tata mu nie pozwala ogląDAĆ.Ja wtedy gdy
        powiem mu że tata słusznie zrobił to płacz po chwili znika.To tak
        jakby szukał stronnika w mojej osobie.
        Jeżeli chodzi o jego zabawy to z moich obserwacji wynika że umie
        bawić się z przeznaczeniem zabawek choć nie wiem na jaką skalę to
        ocenić.Np bawi się samochodzikami ze mną:chce by sięścigać,parkuje
        nimi,naprawia je na niby ,wlewa benzynę itp.Coś tam sobie zbudujez
        klocków i mówi że to np.samolot,skrzynka na prezenty którą mi potem
        karze otwierać,swojego czasu pakował coś do ręcznika zawijał
        przynosił mi i dawał jako prezent dla mnie.Nie wiem na ile te zabawy
        mają być na niby i czy inne właśnie bardziej konkretne miały by coś
        wykluczyć.Potakuje głową twierdząco gdy coś chce i przecząco gdy nie
        chce.Z gestami i mimiką nie widze by były problemy.Uśmiecha
        się ,smuci,zawstydza itp.w zależnie od sytuacji.
        Jeżeli chodzi o kontakt z rówieśnikami to wiem że potrafi się bawić
        z dziećmi.widziałam ostatnio jak bawił się na ławce z koleżanką
        samochodem.Puszczali sobie go do siebie.Tylko jedno co mnie
        zastanowiło gdy samochód spadł on powiedział"o spadłem"nie o
        samochodzie tylko tak jakby o sobie mając pewnie samochód na
        myśli.bądż inne wyrażenie typu "zaraz tylko spadnę" mając też
        samochód na myśli.Widzę że jest zainteresowany tym co robią inni bo
        dużo przynosi z przedszkola:naśladuje,buduje z klocków,coś wymyśla.
        Widze też że jest bardzo cwany gdy chce osiągnąć swój cel by coś
        dostać naprzykład to co lubi.Tak urabia,kombinuje że aż to śmiesznie
        wygląda.Wiem też z pani widomości z przedszkola że jak coś psocił
        lub chciał coś spsocić to obserwował czy pani patrzy czy nie.Jeżeli
        chodzi przenośnie to może z tym są problemy choć szczerze nie
        sprawdzałam go w tym typie np.mówiąc że jakaś zabawka wpadła mi w
        oko,że głowa mi pęka.Zastanawiam się tylko na ile dziecko 5-letnie
        ma już rozumieć o co chodzi w tych przenośniach.np.poruszasz sie jak
        słoń w składzie porcelany,bądż to typowe że "coś mi wpadło w oko"Czy
        dziecko już powinno rozumieć sens tych wszystkich używanych przez
        dorosłych przenośni?
        Syn bardzo lubi pomagać w pracach domowych i innych też.Widzę że
        angażuje się w nie.
        Nie jest jakiś nadzwyczajny w jakiejś dziedzinie czy to pisanie czy
        czytanie itp.Ma tylko jak widzę dobrą pamięć,jest bardzo
        spostrzegawczy,sprytny kojarzy fakty,sytuacje itp.
        • zakupy_usa Re: możecie coś pomóc? 12.03.08, 11:26
          skoro Twoje dziecko nie ma problemu z kontaktami i wymianą emocji to
          najprawdopodobniej nie musisz się o to martwić :)
          autyzm to nie jest wirus powodujący, że dzieci stają się niegrzeczne i wszędzie
          ich pełno ;))
          autyzm to upośledzenie umiejętności społecznych, zaburzenia utrudniające
          komunikację z otoczeniem, rozumienie go i funkcjonowanie w dynamicznym świecie.
          popatrz tu:
          pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_umys%C5%82u
          i tu: www.niegrzecznedzieci.prv.pl/ w działach "dziecko z za", "diagnostyka"

          tym niemniej, z pewnością jest jakaś przyczyna problemów z zachowaniem, więc
          konsultacja specjalisty na pewno nie zaszkodzi ;))
          no i może rzeczywiście kup tą książkę co dziewczyny radzą ;)
        • zzz12 Re: możecie coś pomóc? 12.03.08, 17:44
          To, co moim zdaniem, wyglada na zupelna norme rozwojowa, to:
          1. nawiazywanie prawidlowych relacji z rowiesnikami, umiejetnosc
          zabawy w grupie,
          2. Prawidlowe odczytywanie sygnalow niewerbalnych, wysylanych przez
          inne osoby (empatia),
          3.Kontakt wzrokowy,
          4. reakcje adekwatne i proporcjonalne do sytuacji,
          5. Zabawy tematyczne

          pewnie, gdybym dokladniej doczytala Twoje posty, pare rzeczy jeszcze
          by sie znalazlo.
          nie kazdy 5-latek musi umiec plynnie czytac i pisac. Kazdy ma prawo
          okazywac emocje, gdy mu sie cos podoba/nie podoba. Kazde dziecko ma
          prawo czasem byc niegrzeczne i nieposluszne (cokolwiek by te slowa
          znaczyly).
          Czy Ty po prostu za duzo od swojego dziecka nie oczekujesz?
          • mamamisiasia Re: możecie coś pomóc? 25.03.08, 22:41
            jak czytam takie wypowiedzi, to sie zastanawiam czy pieciolatek
            powinien rozumiec niektore wyrazenia. Sama pamietam z liceum (nie
            wspomne o podstawowce), ze niektorzy mieli problem z rozumieniam
            przenosni i to czasami prostych. Ponoc spora czesc spoleczenstwa nie
            rozumie tresci, ktorych slucha badz czyta. Moj synek tez ma taki
            przekorny charakter, jest w przedszkolu znany z tego, ze jak sie
            uprze to nie ma zmiluj sie:) a ma to po tacie. Jak czytam twoj post,
            to tak jakbym widzial swojego syna.Wczesniej mieli taka
            przedszkolanke, ktora chciala go po prostu przymusic do roznych
            rzeczy. Konczylo sie to tym, ze stawal kantem przy kazdej rzeczy i
            jak wychodzil z sali to plakal na moj widok (prawdopodobnie ze
            stresu spowodowanego roznymi karami). W koncu sie zdenerwowalam i
            poszlam do dyrektorki zapytac sie jakim cudem przedszkolanki z
            wieloletnim stazem nie umie sobie poradzic z maluchem. Pani
            stwierdzily, ze wychowawczynie nie moga sobie z nim poradzic- z
            jednej strony dziecko spokojne, a zdrugiej uparciuch. Tearz ma 4,5
            roku, od roku chodzi na SI, ma zajecia z psychologiem, zajecia z
            socjalizacji w grupie i dopiero teraz sie zaczyna robic bardziej
            spoleczny. Swoje robi tez, ze ma teraz normalne panie w
            przedszkolu, ktore jakos go zachecaja do robienia roznych rzeczy nie
            godzac w jego poczucie wlasnej godnosci. Zaczyna sie powoli dolaczac
            do roznych zajec, zajecia z SI powoduje, ze zaczyna normalnie
            funkcjonowac w grupie, bo dociera do niego co sie dzieje naokolo.
            Przestal sie interesowac technicznymi rzeczami (obsesyjnie
            interesowal sie samochodami, wentylatorami itp.)na rzecz pluszakow,
            z ktorymi rozmawia, bawi sie, przytula. Widac, ze idzie ku lepszemu.
            Mam takie wrazenie, ze te psucie i rozwalanie dzieciom budowli wiaze
            sie z tym, ze dziecko chce na siebie zwrocic uwage. Zamiast dolaczyc
            do grupy i bawic sie (bo nie potrafi tego zrobic), rozwlala, robi na
            przekor. Najgorsze jest to, ze jak zacznie slyszec negatywne rzeczy
            na swoj temat, to przyjmie to za norme i zle bedzie myslal na swoj
            temat. Wiec chyba taki indywidualizm nie zawsze wychodzi na dobre.
            Rozmawialam z paniami w przedszkolu, zeby go pozytywnie motywowaly i
            zle sie nie wyrazalyw jego obecnosci, bo czterolatek to juz sobie
            doskonale zdaje sprawe z takich sytuacji, z drugiej strony sami
            probujemy mu wytlumaczyc, ze takie zachowanie nie przynosi korzysci.
            • mamamisiasia Re: możecie coś pomóc? 25.03.08, 22:53
              i dodam jeszcze, ze tez byl problem z nasladownictwem (tak jak w
              jednym poprzednich postow). Synek nie uczestniczyl w zajeciach, bo
              nie potrafil powtorzyc prostego gestu- musial sie tego nauczyc.
Pełna wersja