czy-to-autyzm
30.06.08, 00:12
Mam prośbę do wszystkich mam które mają dzieci z autyzmem.
Nie jestem tak oblatana w temacie jak Wy, moje dzieci są zdrowe (mam nadzieję
iż nikogo nie urażę że to piszę.) Mój problem polega na tym im kuzynka ma
synka prawie trzy letniego i wydaję mi się iż może on mieć autyzm dziecięcy
(czytałam o autyźmie sporo, ale mogę się mylić). I sprawa wygląda tak że ona
albo tego nie zauważa, albo nie chce widzieć. Nie wnikam w to, bo sama nie
wiem jak bym się zachowała na jej miejscu. Wiem też że autyzmu się nie wyleczy
ale można go że tak powiem doprowadzić do stanu łagodnego (dieta, suplementy
itd). Uważam że jej synek potrzebuje pomocy, im wcześniej tym lepiej.
Rozmawiałam z przyjaciółką tej kuzynki o ty co podejrzewam, ona mi się
przyznała że widzi to samo prawie od roku, ale wie że sprawa delikatna i bała
się odezwać. Pewnie wiecie jak to jest gdy ktoś kto ma zdrowe dzieci, by
podsuwał takie stwierdzenia. No i się zgadałyśmy, ale problem nie rozwiązany.
Poradzcie jak najlepiej jej powiedzieć aby zwróciła sie na jakieś badania
specjalistyczne, jak pomóc jej i jej synkowi? Nie chcemy już z nikim więcej na
ten temat gadać, ani z babcią małego, ani z siostrą bo po prostu mamy strach
aby potem nie wyszło że wszyscy gadali a jej na końcu. I chcemy to jakoś
załatwić ale jak?
Troszkę liczyłyśmy iż sprawę rozwiąże przedszkole, ale mały się nie dostał (za
dużo dziec, urodzony po 1 września, kiepska mowa itd). a szkoda bo tam
psycholog, logopeda, to może by jej coś powiedzieli.
Chodziła od zeszłego roku do tzw. klubu dwu latka, (dzięki namową
przyjaciółki) ale wiemy że zaprzestała (być może już jej tam ktoś powiedział
co i jak, a może małemu się nie podobało) ale to przed nami ukrywa.
Gdy mówimy że np.on mało mówi ona stwierdza: on jest jeszcze mały.
Jak zacząć rozmowę, co zrobić aby jej nie urazić? Co powiedzieć aby się nie
obraziła? Kto ma to zrobić? Bardzo proszę pomóżcie nam.
Ale jeszcze opisze wam te objawy które my widzimy, bo może to nie autyzm i
ktoś nas wyprowadzi z błędu.
Objawy:
- lubił bardzo leżeć w łóżeczku i to dość długo bez towarzystwa
(ale może typ samotnika?)
- na początku troszkę gaworzył, ale potem coraz mniej, gdy miał prawie dwa
lata nie mówił ani mamo, ani tato. Tylko wydawał dziwne dzwięki
- teraz ma prawie trzy lata, mówi już mama i tata, ale nie mówi słów które są
choć troszkę zbliżone aby szło zrozumieć o co chodzi ( bo dzieci mówią np.
piciu - picie, sisi- siku prawda?, a on takie bez sensu wyrazy, w sumie to
nawet nie wyrazy, nawet nie wiem jak to nazwać. ) No i mówi wyraz auto ale to
jest jego fobia.
Mówi np.: keze mi te se re a ona tłumaczy: Mały powiedział że jedzie policja.
Ale te wyrazy nie są do niczego zbliżone do poprawnej mowy.
- jak miał ok.1,5 roku i do teraz jak mu się włączy w telewizorze wyścigi
samochodowe tzn.formuła to potrafi klika godzin patrzeć a jak są reklamy to
ryczy strasznie. A jak wyścigi to hipnoza.
- nie zwraca uwagi na swoje imię (ew.jak go rodzice zawołają ale rzadko)
- nie ma kontaktu wzrokowego (próba zrobienia mu zdjęcia kończy się porażką
nigdy nie patrzy choćby w ułamku sekundy, tak samo jest jak sie do niego mówi)
- kreci sobie włosy z boku głowy aż ma łysy placek i to dość duży
- kontakt łapie tylko z jedną osobą, ale ta osoba robi mu tzw.samoloty,
podrzuty, przeżuty, kręci nim dookoła (on to uwielbia i może tak non stop)
- reszta ludzi jest nie zauważalna
- zabawa z dziećmi wygląda tak: gdy dzieciaki biegają wokół czegoś np.słupa to
on z nimi biega, tylko muszą biegać dookoła czegoś, ale gdy rysują, bawią się,
układają klocki, itd to on jest gdzieś z boku, lub krąży wokół nich. Nie
bierze udziału w zabawie, nawet mimo zachęty ze strony dzieci
- uwielbia się kręcić w kółko nawet po 10 min. I gdy się zatrzyma to idzie
normalnie, nie kręci mu się w głowie (chyba bo nie widać), przecież zdrowa
osoba okręci sie z 10 razy i musi usiąść. Zresztą on potrafi sie bardzo
dłuuuuugo kręcić. I nie ma z nim wtedy kontaktu. I nawet błysk lampy błyskowej
jest dla niego nie zauważalny.
- bawi sie autkiem które jeździ tylko przód tył, przód tył.
- interesują go tylko auta, i nic więcej, zabawki nie wzbudzają żadnych emocji
choćby na chwilkę.
- bardzo mało się uśmiecha (ja przez trzy lata widziałam raz, może dwa, a
widuję ich co trzy tyg. co m-c)
- jest dla mnie taki troszkę zamyślony, smutnawy.
- nie potrafi nawet palcem wskazać. jak coś chce
To chyba wszystko co pamiętam, mam nadzieję iż mi pomożecie.
Może to zupełnie inne schorzenie?
Dziękuję
PS Założyłam konto na jeden raz, bo nie chciałabym aby ktoś mnie skojarzył po
nicku.Przepraszam i proszę o potraktowanie poważanie mojej prośby.