ankaiw
17.08.08, 21:40
Jakoś mnie ostatnio doły naszły :(
Pisałam kiedyś o swoim synku, że ma mieć diagnozę, że będziemy wiedzieć co mu
jest. Tymczasem nadal nie wiemy, a każdy specjalista orzeka inaczej :(
Olo ma 4.5 roku. Rozwijał się bardzo dobrze, ale do przeszło 2 roku nie mówił.
Tzn. posługiwał się pojedynczymi wyrazami, ale odnosiłam wrażenie, że w
miejsce wyrazów, które już zna, wchodzą nowe, a "stare" wypadają. Toteż
słownik jego się nie wzbogacał, był jak gdyby na tym samym poziomie. Z czasem,
gdy zaczęłam mu się przyglądać baczniej, zauważyłam, że niekoniecznie garnie
się on do ludzi, nas potrzebował raczej w tedy, gdy nie potrafił sobie z czymś
poradzić. Ludzie mu absolutnie nie przeszkadzali, ale też nie okazywał nimi
jakiegoś wielkiego zainteresowania. Był zawsze dzieckiem spokojnym,
przewidywalnym, schematycznym. Nie pojawiały się u niego - mimo przywiązania
do regularnego rozkładu dnia - żadne histerie w związku ze zmianą trasy czy
coś w tym stylu. Czasami takie zachowania zdarzały mu się, gdy miejsce z czymś
złym mu się kojarzyło - długo trzeba było go namawiać do wizyty w przychodni
np. Niepokoiło mnie to, że nie odpowiada na pytania. Zachowywał sie tak, jakby
wybierał sobie na co odpowiedzieć, na co nie. W wieku 2.5 roku poszedł do
przedszkola. Nie nastąpił tu żaden skok w mowie, czemu się dziwiłam, bo z
reguły dzieci "ruszają" wtedy. Chodził do przedszkola 2 lata, opanował trening
czystości, sam się potrafi ubrać, rozebrać, powiedzieć, co chce - wcześniej
pokazywał palcem. W międzyczasie zrobiliśmy badanie słuchu - wynik ok. Dalej
ta mowa kulała. Pewnego razu - w tym roku - będąc na jakiejś prelekcji w
przedszkolu, zagadnęłam panią nauczycielkę, jak się Olek zachowuje w grupie.
No i wtedy dopiero posypały się podejrzenia, przypuszczenia, że Olek ma chyba
jakieś cechy autystyczne, bo nie bawi się z dziećmi,nie inicjuje kontaktu
społecznego, mówi niezrozumiale i nieadekwatnie do wieku, trudno go nakłonić
do pracy, bo kiedy nie ma ochoty to po prostu wstaje i odchodzi od stolika,
pomimo, że wszystkie dzieci pracują i właściwie sprostał on wszystkim
wymaganiom by orzec go dzieckiem autystycznym według prezentowanych w
przedmiotowej literaturze odnośników :( Trafiliśmy z nim do wawy do Instytutu
Psychiatrii i Neurologii. Po całym cyklu spotkań, wywiadów, obserwacji,
postawiono mu tylko wstępne rozpoznanie CZR w spectrum autyzmu, do obserwacji.
Dostaliśmy zalecenia do pracy, z jakimi specjalistami ma Olek pracować. U nas
w mieście uzyskaliśmy orzeczenie z PPP, by móc go posłać do przedszkola
integracyjnego- od września - (jako dziecko zdrowe nie miałby szans, żeby się
dostać). W tej chwili chodzi na terapię psychologiczną, logopedyczną i SI (bo
diagnozę w tym kierunku też miał stawianą, nie wypadła najgorzej, drobne
dysfunkcje do skorygowania nawet w warunkach domowych). W IPiN psycholog
sugerowała, że to może być autyzm, psycholog z terapii, autyzm wykluczyła,
raczej skłaniałaby się ku łagodnemu ZA, logopeda stwierdziła, że wcale by się
nie zdziwiła, gdyby w rzeczywistości okazało to się jeszcze czymś innym - tu
chyba miała na myśli dysfazję. W tej chwili Olek mówi, komunikuje czego chce,
czasem, ale rzadko komentuje, w mowie myli rodzaje, często używając żeńskich
końcówek dla rodzaju męskiego. Do niedawna miał kłopot w rozróżnianiu
pan/pani, ale w odniesieniu do postaci. Choć chłopiec i dziewczynka, dziadek,
babcia - nazywa i wskazuje poprawnie. Buduje raczej proste zdania, widać, że
ma kłopoty w rozumieniu dłuższych wypowiedzi. Czasami zachowuje się tak, jakby
nie chciał w ogóle nic rozumieć, gdy się mu tłumaczy, neguje od pierwszych
słów. Czasami brakuje mu słów, gdy się zagalopuje i zaczyna coś buczeć po
swojemu. Złości się, gdy nie rozumiem czego chce. Jak coś jest nie po jego
myśli potrafi klepnąć nawet nas rodziców, nie wspominam o młodszej siostrze,
która poza nim świata nie widzi, a którą on musztruje pod swoje dyktando :( Ku
mojemu szczęściu lubi zajęcia terapeutyczne, choć ostatnio wył, że absolutnie
nie pójdzie, bo nie mógł się do końca zdecydować z kim chce iść ze mną czy z
mężem. W ostatnim czasie opanował znajomość kierunków prawo/lewo /prosto i
potrafi świetnie dyrygować podczas jazdy samochodem. Rozróżnia dużo kolorów i
chyba dość często skupia na nich swoją uwagę, co zastąpiło wcześniejszą
fascynację wszystkim, co daje światło. Liczy ładnie do 10, mniej wyraźnie do
15, a po piętnastu są inne -naście. Zna alfabet od I,J,K do końca. Zna kilka
wierszyków, choć teraz np. nie przypomina już sobie piosenek i wierszyków,
które śpiewał na Dzień Matki w przedszkolu. Bawi się z dziećmi i widać, że się
do nich garnie, tylko ta mowa...widać tez, że sprawia mu duży kłopot, bo on
bardzo chce się bawić z dziećmi, ale one go nie zawsze rozumieją i tak czasami
lata za nimi na doczepkę. Zauważyłam, że chętniej garnie się do starszych albo
do młodszych, z rówieśnikami relacje są takie sobie. Zabawa raczej równoległa.
W domu bawi się też, czasami sam, czasami z siostrą, czasami mówi mi, żebym
szła się z nim bawić, ale szybko zmienia obiekty zainteresowań. Lubi być
nagradzany, ale nie zawsze coś zrobi, by dostać nagrodę. Czasami wydaje mi
sie, że w jego ciele siedzi dużo starszy i mądrzejszy człowiek, który nie da
się nabrać na plusa za sprzątnięcie zabawek.
I mogłabym go opisywać i opisywać i przyglądam się jemu i dalej - nawet po
matczynemu, intuicyjnie - nie wiem co mu jest, a widzę, że nie jest typowym
4.5 latkiem :( A może już mam mętlik w głowie, a on jest zdrowy???? Sama nie
wiem, od paru miesięcy zamiast nabierać mądrości, głupieję :( Ale sądzę, że
gdyby on lepiej funkcjonował z mową, to poprawiłyby się również jego relacje
społeczne, póki co czasami odnoszę wrażenie, że on sam, jakby wstydzi się
tego, że nie potrafi czegoś wyraźnie powiedzieć :( Cały czas drżę, żeby ta
jego mozolnie idąca do przodu mowa nie stanęła w miejscu lub cofnęła się :(
czemu wiem tyle i nic nie wiem zarazem? buuu
smutno mi
dzięki za uwagę - trochę się rozpisałam, ale nie mam z kim o tym pogadać :(