madziulec
01.07.09, 13:01
Po raz pierwszy ktos mnei ujal swoim zachowaniem.
Naprawde.
W przedszkolu, do ktorego chodzil Michal po dostarczeniu opinii z ppp glownym
zajeciem pan bylo udowadnianie mi, ze dziecko nei ma zadnych dysfuncji, ze
sobei cos ubzduralam, ze powinnam chyba sie sama leczyc.
Ignorowano zalecenia alergologa itp. Masakra po prostu.
Dzien w dzien odbieralam malego i slyszalam: on to sie prosze pani tak ladnie
bawil z X dzisiaji z Y...
a ja wiem, ze sei nei bawil, bo jak przychodzilam to byl sam na placu zabaw.
Dzis poszlismy do przedszkola zastepczego.
Zapowiedzialam wczoraj, opowiedzialam co i jak.
Zgrzyt w szatni. Bo stoja jakies kapcie na poleczce, gdzi emialo byc miejsce
na jego buty. Ok, przeszlismy to w miare bezbolesnie.
Weszlam do sali i do nauczycielki, ze asperger, ze ma dysfunkcje, ze wymaga
prostych polecen, ze nei wymaga dodatkowych zadnych rzeczy, ze samotnik.
A tu.. panie przepraszaja, ze nei moga sie bardziej nim zajac, ale... jest z
integracyjnego przedszkola (tam gdzie Misiek bedzie chodzil od wrzesnia) pani
pedagog specjalna z dzieckiem autystycznym i one poprosza, by wziela Miska do
grupy.. No i Misiek trafil do takiej 5 osobowej grupy ;)
Bardzo sie ciesze, bo tam teraz w czasie wakacji straszna zbieranina, a Misiek
w tlumie bardzo zle sie czuje.
Ta pani pedagog jest co prawda tylko na 4 godziny dziennie, ale zawsze cos.
Zawzse mneij stresu.
Bardzo jestem ciekawa co i jak.
No i... zachwycona, ze mozna ... byc czlowiekiem i zrozumiec, ze sa dzieci inne ;)