Szpitalne powiedzonka Aspiego....

04.07.09, 12:38
Serce boli kiedy tęsknisz za dzieckiem, a ono cierpi z dala od Ciebie,ale
nawet wtedy możesz się uśmiechac...

-Mamo,a dlaczego zapisałaś mnie na oddział dla dorosłych,a nie dla
młodzieży,przecież tu są same czubki....
-Ty,wiesz,oni nam tu gadają,ze mamy obowiązki,rozumiesz? Obowiązek wstawania o
6-ej
-Jeżeli bym mógł pospac do 10-ej,to czas by szybciej zleciał
-Kazali mi nasikac do pojemnika,zaraz po przebudzeniu,a mi się o 6-ej nie chce
sikac,a potem już nie jest po przebudzeniu,wiec nie sikam do pojemnika
-Dlaczego ten facet tak siedzi cały dzień na wózku i gapi się w okno-ja bym
tak nie wytrzymał
-Mamo,popatrz na te neonówki,co za stare rupiecie,czy nie potrafią tego
wymienic na nowe-przecież tylko jedna na całym korytarzu świeci na 1/3 długości

Pielęgniarka do mnie
-Proszę pani,jaki to Asperger,autystyczny?Przecież oni w ogóle nie mówią,a on
jest raczej ADHD-owiec,przecież bez przerwy chodzi....

No i sami widzicie,łzy przeplatają się z uśmiechem...
    • malgosia403 Re: Szpitalne powiedzonka Aspiego.... 04.07.09, 12:49
      Kombinator
      -Mamo,mogłem tu byc w szpitalu we wrześniu,wtedy jest szkoła to bym sobie tu
      posiedział,a teraz wakacje,to szkoda czasu
      -Pokaż no ten rozkład jazdy autobusów,no już zapamiętałem,tylko czasem nie bierz
      mi butów bo w czym ucieknę?
      -Jeżeli powiem lekarzowi,ze dobrze się czuję po tych tabletkach to mnie puści do
      domu wcześniej?
      -No i widzisz,mogłem posiedziec u babci ten jeden dzień dłuzej,jak chciałaś,to
      wtedy nie rozwaliłbym w domu niczego i na pewno bym tu jeszcze nie przyjechał,a
      jak tak to o jeden dzień pózniej...
    • miacasa Re: Szpitalne powiedzonka Aspiego.... 04.07.09, 13:01
      > -Mamo,a dlaczego zapisałaś mnie na oddział dla dorosłych,a nie dla
      > młodzieży,przecież tu są same czubki....

      Małgosiu, a może na innej sali jest ktoś w jego wieku, może byłoby mu znośniej z
      rówieśnikami?
      • malgosia403 Re: Szpitalne powiedzonka Aspiego.... 04.07.09, 13:20
        Wiesz co,tak trochę się rozglądałam i chłopcy niewiele starsi od niego raczej
        nie wychodzą z sal,leżą albo śpią.Wiem,że lepiej by to wszystko zniósł,bo Łukasz
        zawsze był bardzo czynnym chłopcem,chciał bez przerwy czymś się
        zajmowac-oczywiście wszystkim co dotyczy jego zainteresowań.A najbardziej
        cierpi,kiedy siedzi w zamknięciu-mają tam jakieś patio,ale malutkie i takie
        klaustrofobiczne,a do parku nie mogą wychodzic, a Łukasz jest na razie na sali
        obserwacyjnej,przy dyżurce,to już jest zupełny zakaz...
        • malgosia403 Re: Szpitalne powiedzonka Aspiego.... 04.07.09, 13:23
          Ale nie mogę uwierzyc,ze chodzi po korytarzu,sam wychodzi na patio-a tam pełno
          mężczyzn,siada wśród nich i siedzi-dla mnie to niewiarygodne-przecież on miał
          taką fobię społeczną-a tu konfrontacja z ludzmi i musi się z tym zmierzyc-to
          chyba zadziałało.Chociaż Łukasz zawsze bardziej tolerował dorosłych niż
          młodzież,a dzieci wręcz nie cierpi.
          • miacasa Re: Szpitalne powiedzonka Aspiego.... 04.07.09, 13:29
            no to nie ma co kombinować z przenoszeniem do innej sali, skoro obecne
            towarzystwo dopinguje go do szukania atrakcji poza salą to nie trzeba mącić, w
            końcu sam musi zmierzyć się ze swoimi ograniczeniami
            • malgosia403 Re: Szpitalne powiedzonka Aspiego.... 04.07.09, 13:33
              On i tak chyba będzie przeniesiony do innej sali,to taka norma.Nowo przyjęci są
              pod obserwacja a potem ich przenoszą dalej od dyżurki,chociaż to akurat bym nie
              chciała.Tu siostry mają go na oku,bo sam się na nic nie poskarży,więc pod okiem
              personelu chyba bezpieczniej.
              • mruwa9 Re: Szpitalne powiedzonka Aspiego.... 04.07.09, 14:28
                a ja w ogole nie rozumiem, jaki jest sens zamykania chlopaka z ZA w
                szpitalu psychiatrycznym :-(( przeciez nie zagraza ani sobie, ani
                innym, a do diagnozy hospitalizacja potrzebna nie jest. Zwlaszcza,
                jesli chce sie obserwowac dziecko w warunkach naturalnych, od
                ktorych szpital lezy w odleglosci roku swietlnego...
                • miacasa Re: Szpitalne powiedzonka Aspiego.... 04.07.09, 15:09
                  problem w tym, że ten chłopiec był w stanie zagrażającym życiu (nasilona
                  autoagresja)
                  • malgosia403 Re: Szpitalne powiedzonka Aspiego.... 04.07.09, 21:12
                    Dziękuję Ci :-),ale tak to jest jak ktoś przeczyta i nie wie o co chodzi ...Z
                    jego codzienną agresją i autoagresją zmagałam się praktycznie od
                    dziecinstwa.Były to nasilone napady albo w ogóle nie występowały.Jednakże od
                    8-miu miesięcy to był prawie amok i szał,codziennie od rana do nocy,w nocy z nim
                    spałam, bo bałam się,że wyskoczy z balkonu.....Oczywiście nie mówiąc o odcieniu
                    mojej skóry-żółto-zielony.Wydaje mi się,że długo wytrzymałam i to sama,bez
                    mamusi,pomocy męża(bo takowego nie mam)Ratowałam dziecko,bo innego ratunku nie
                    widziałam dla syna.Juz gorzej nie mogło byc....Taaaa,niektórym się wydaje,że
                    zamknęłam synka w szpitalu,ot tak sobie,bo był niegrzeczny...niech im się wydaje....
                    • malgosia403 Re: Szpitalne powiedzonka Aspiego.... 04.07.09, 21:17
                      Poza tym diagnoza została postawiona nie w warunkach szpitalnych i syn ma już 18
                      lat,czyli praktycznie jest tutaj na forum jednym z najstarszych Aspich...:-)))
                      • jan.kran Re: Szpitalne powiedzonka Aspiego.... 05.07.09, 02:31
                        Mój aspie jest starszy:)

                        Znam autoagresję zwiazaną z bipolar i schizofrenią.

                        Kiedy czytam o Twoim synu to z jednej strony współczuję ale z drugiej nie rozumiem.
                        Jesteś pewna że jest dobrze zdiagnozowany ?

                        Pozdrawiam.
                        Kran

                        • malgosia403 Re: Szpitalne powiedzonka Aspiego.... 05.07.09, 08:10
                          Kurcze,nic nie mów.Sama mam jakieś dziwne myśli z tym związane.Ma
                          typowe,widoczne objawy ASPERGERA,z drugiej strony pasuje mi do
                          wyskofofuncjonującego autysty,ale są różne grupy wśród aspergerowców,Łukasz jest
                          pasywny i samotnik.Tylko skąd taki wielki lęk przed ludzmi i to od najmłodszych
                          lat.Objawy niepokojące zaczęły się u Łukasza około 14 miesiąca
                          życia,zamilkł,straszliwie bał się wszystkiego-wiertarki,odkurzacza,miał alergie
                          na mleko-wymioty.Koncentrował się na jednej rzeczy i potrafił zajmowac się nią
                          godzinami,uwielbiał lampy,kiedy świeciły wpatrywał się prosto w zródło światła i
                          go nie raziło.Do 4-go roku życia nie zamienił słowa,potem składał zdania z 2-ch
                          wyrazów,oglądał grube Atlasy Świata,wpatrywał się bardzo długo w poszczególne
                          mapy,potem jak był starszy wiernie odwzorowywał je z pamięci na
                          papierze,zaznaczając miasta,rzeki w każdym państwie.Czytał płynnie,nie
                          sylabizując w przedszkolu,bawił się zawsze sam,w kąciku sali,budując piękne
                          budowle z klocków.Kiedy czytał książkę w pokoju,jak wchodziłam szybko chował ją
                          pod poduszkę,jego rzeczy były zawsze równiutko poukładane na półkach,brał metr i
                          mierzył odległości jednej rzeczy od drugiej,nienawidził zmian,reagował płaczem i
                          agresją.Jego pismo było równiutkie,litery okrągłe,w szkole nie odzywał się do
                          nikogo,nie odpowiadał na pytania,ale klasówki zawsze pisał na najlepsze
                          oceny.Jak ktoś zadawał mu pytanie,patrzył na mnie i mówił-mamo,a ja musiałam na
                          to pytanie odpowiadac.Nigdy nie miał kolegi,nie wychodził sam z domu,tak jest do
                          tej pory-odpowiedz jest zawsze ta sama -boję się.Jego droga do szkoły jest
                          zawsze taka sama,nigdy jej nie zmienia.Kiedyś remontowali nawierzchnię na jego
                          trasie,nie było mowy o pójściu do szkoły-jego trasa nie istniała.Uwielbia
                          mapy,kartografię,astronomię,geografię,meteorologię-ma wręcz obsesje na temat
                          temperatur,zapisuje codzienne temperatury,zjawiska atmosferyczne, robi
                          wykresy,potem jestem przepytywana z tego wszystkiego cofając się nawet do 3,4
                          lat wstecz a on dziwi się,że nie pamiętam temp,i zjawiska pogodowego 2 lata
                          temu,w danym dniu.Rysował fantastyczne komiksy,potrafił przyjsc ze szkoły,zdjąc
                          buty,szybko chwytał za cokolwiek do rysowania i zarysowywał całe zeszyty,ale
                          pięknie potrafił rysowac.Miał obsesje na punkcie psów-panicznie się ich bał-nie
                          wychodziliśmy praktycznie z domu-trwało to 2 lata.Od najmłodszych lat był
                          agresywny,bał się ludzi,codziennie powtarzał-boję się.
                          Został zdiagnozowany dopiero jak miał 12 lat,od 3 roku życia szukałam pomocy i
                          chodziłam po lekarzach
                          • malgosia403 Re: Szpitalne powiedzonka Aspiego.... 05.07.09, 08:19
                            Jak coś jeszcze mi się będzie przypominało,będę dopisywała,Łukasz
                            nigdy,przenigdy nie był agresywny poza domem,w przedszkolu anioł,w szkole
                            anioł,emocje kumulował w sobie a jak przychodziliśmy do domu to
                            eksplodował.Pytałam dlaczego nie wyładuje się na zewnątrz,to tylko popatrzy i
                            mówi-no coś Ty! Za to jak coś mu nie pasuje w szkole to płacze,bardzo szybko się
                            męczy,jest niezgrabny ruchowo,chodzi w szkole,,po ścianach''.A ostatnia obsesja
                            uniemożliwiła nam życie dosłownie.
                            • miacasa Re: Szpitalne powiedzonka Aspiego.... 05.07.09, 11:01
                              Małgosiu, to przerażające jak problemy Twojego dziecka ewoluowały, jak brak
                              właściwej opieki specjalistów uniemożliwił mu przezwyciężenie choć części z tych
                              trudności. Teraz jest o wiele łatwiej dotrzeć do informacji i pomocy, łudzę się,
                              że moje dziecko w dorosłości sobie jakoś poradzi ale Twoje kłopoty uświadamiają
                              mi jak trudne przed nami zadanie. Trzymaj się
                            • tijgertje Re: Szpitalne powiedzonka Aspiego.... 05.07.09, 11:59
                              malgosia403 napisała:

                              ,Łukasz
                              > nigdy,przenigdy nie był agresywny poza domem,w przedszkolu anioł,w
                              szkole
                              > anioł,emocje kumulował w sobie a jak przychodziliśmy do domu to
                              > eksplodował.Pytałam dlaczego nie wyładuje się na zewnątrz,to tylko
                              popatrzy i
                              > mówi-no coś Ty!

                              Byl watek o takich zachowaniach na innym forum. Calkiem spora grupa
                              ludzi przyznala sie do tego, ze w domu odreagowywali wszystko z
                              zewnarz, na pytanie "dlaczego" czesc odpowiedziala : "nie wiem",
                              reszta przyznala, ze tylko w domu czula sie na tyle bezpiecznie,z
                              eby dac upust narastajacym emocjom, tylko w domu mogli liczyc na
                              zrozumienie i tylko do domownikow mieli na tyle zaufania, zeby sie
                              wywnetrzyc, bo kiedys trzeba bylo, zeby sie to w autoagresje nie
                              przerodzilo (choc i do prob samobojczych kilka osob sie przyznalo w
                              okresie 15-20 lat). Wiekszosc byla wewnetrznie rozdarta miedzy
                              swiadomoscia, jak wiele bolu sprawia osobom, ktore kochaja,
                              jednaoczesnie zdajac sobie sprawe z tego, ze gromadzenie emocji
                              wczesniej czy pozniej doprowadza do wybuchu w najbezpieczniejszym
                              otoczeniu. Watek zaczela 17-latka szukajaca odpowiedzi na pytanie,
                              jak to zmienic. Wracajac ze szkoly w domu robila najpierw
                              przynajmniej godzinna awanture "o nic". W szkole irytowalo ja
                              mnostwo rzeczy, na ktore nie umiala reagowac bezposrednio albo nie
                              miala na to odwagi, w domu odreagowywala.
                              Bardzo przykro mi czytac o waszych doswiadczeniach. Mysle, ze Lukasz
                              potrzebuje dobrego terapeuty na stale, kogos, kto bedzie w stanie
                              dotrzymac mu kroku i odpowiednio pokierowac. Strach przed ludzmi to
                              w sumie nie takie dziwne, ale jak jeden chlopak pisal, bez
                              dobrego "stroza" jedna fobia czy obsesja szybko potrafi sie
                              przerodzic w druga i trzeba znalezc naprawde kogos, kto bedzie
                              potrafil przerwac to bledne kolo. Sa to lata pracy z roznymi
                              efektami, ale warto walczyc. Trzymajcie sie! Szkoda, ze nie znacie
                              holenderskiego, to "moje" forum jest rewelacyjne, siedzi na nim
                              codziennie kilkaset osob z roznymi formami autyzmu, niektorzy to
                              chyba nic innego nie robia, tylko na forum pisza, ale dla wielu osob
                              jest to jedyna mozliwosc wyrzucenia tego, co sie w srodku gotuje, a
                              ze wzgledu na specyficzny sposob myslenia zawsze trafia sie na
                              zrozumienie. W olsce o autyzmie u doroslych chyba zbyt malo wiadomo,
                              wielu ludzi nie jest swiadomych nawet, ze ma ZA czy HFA i zyje w
                              niezrozumieniu i emocjonalnej samotnosci. Nawet nie wiedzialam,z e w
                              Holandii i Belgii jest firma zatrudniajaca tylko ludzi z autyzmem!
                              Pracuja samodzielnie np testujac i kontrolujac systemy komputerowe.
                              Mamy takiego jednego giganta na forum, robi za slownik ortograficzno-
                              gramatyczno stylowy;-)
                              • jan.kran Re: Szpitalne powiedzonka Aspiego.... 06.07.09, 00:53
                                Małgosiu , jestem pod wrażeniem tego co napisałaś. Muszę to sobie przemyśleć bo
                                mimo że obraz mojego aspie jest inny to coś wspólnego znajduję.
                                Sądzę , ale Ty na pewno o tym wiesz że potrzebna jest terapia.

                                Ja mam doświadczenie że trzeba znależć jakiś kluczyk do swiata naszych dzieci ,
                                mnie w miarę sie udało ale swoje przeszliśmy ja o On.
                                Pozdrawiam.
                                Ula.
                                • malgosia403 Re: Szpitalne powiedzonka Aspiego.... 06.07.09, 07:13
                                  Ula,wydawało mi się,że taki kluczyk znalazłam,ja i Łukasz to prawie
                                  jednośc...tylko wiesz,jak umysł opanuje psychoza, to chociaż bardzo byśmy się
                                  starały to nie damy rady.Tak długo walczyłam w domu,co ja wyrabiałam żeby mu
                                  pomóc,już mi wierzył,ale niestety choroba go pokonała...Łukasz z racji
                                  zamiłowania do astronomii,wgłębił się całkowicie w pewne forum,gdzie rozprawiają
                                  w sposób naukowy o pewnym kataklizmie-nie pisze o co chodzi specjalnie,ponieważ
                                  mam program blokujący i nie wiem czy mój post by przeszedł.
                                  • katerina8 Re: Szpitalne powiedzonka Aspiego.... 06.07.09, 10:54
                                    Nasza dawna psycholog z PPP kiedyś opowiadała mi właśnie o kilku
                                    podobnych przypadkach, gdy u Aspich w okresie dojrzewania
                                    występowała nasilona agresja i autoagresja, jak też próby
                                    samobójcze. Tak że nie jest to przypadek pojedynczy, a u Łukasza
                                    dodatkowo nadmiar leków jeszcze bardziej rozchwiał psychikę.
                                    • malgosia403 Re: Szpitalne powiedzonka Aspiego.... 06.07.09, 14:50
                                      Kati,właśnie wróciłam ze szpitala z dodatkową diagnozą dla Łukasza, do
                                      Aspergera,jestem załamana.
                                      • jan.kran Re: Szpitalne powiedzonka Aspiego.... 06.07.09, 14:52
                                        Współczuję ... Może napisz jaka to diagnoza jeżeli chcesz oczywiście.
                                        • malgosia403 Re: Szpitalne powiedzonka Aspiego.... 06.07.09, 16:13
                                          Lekarz stwierdził schizofrenię-urojenia,zaburzenia myślenia,agresja,izolowanie
                                          się od ludzi,podejrzliwośc,że inni śmieją się z niego,jak wygląda,niechęc do
                                          higieny,nie wiem co mam o tym myślec...na razie jestem otępiała.Podobno
                                          Aspergerowcy mają skłonnośc do zachorowania na schizofrenie,która może pojawic
                                          się właśnie w wieku dojrzewania.Jego obsesyjne zainteresowanie-astronomia i
                                          meteorologia spowodowały takie zgłębienie tematu,że zaczęła się psychoza i
                                          schizofrenia.
                                          • katerina8 Re: Szpitalne powiedzonka Aspiego.... 07.07.09, 08:02
                                            Małgosiu, smutna wiadomość ...
                                            Rzeczywiście w wieku dojrzewania często niestety do podstawowego
                                            schorzenia (autyzm/ZA) mogą dołączyć inne wstrętne choróbska, jednym
                                            z nich jest właśnie schizofrenia.
                                            Ale może przynajmniej szczęściem w nieszczęściu będzie to, że w
                                            końcu udało się trafić na dobrego specjalistę, ktory dobierze
                                            odpowiednie leki i w ogóle poprowadzi Łukasza tak, żeby chłopak w
                                            końcu mógł bez obaw wyjść do ludzi. Takie obsesyjne fiksowanie się
                                            na określonych tematach, jak opisujesz, może być bardzo
                                            niebezpieczne, i tak się stało w przypadku Łukasza.
                                            Trzymam kciuki, żeby ten lekarz okazał się mądrym człowiekiem i
                                            specjalistą i pomógł Łukaszowi i Tobie, Małgosiu.
                                            • malgosia403 Re: Szpitalne powiedzonka Aspiego.... 11.07.09, 23:38
                                              Kati wyłam jak głupia,ale już się pozbierałam...my,mamy Aspergerków musimy byc
                                              silne i miec psychikę mocną jak stal...Lekarz stwierdził,że autyzm jest osiowym
                                              objawem schizofrenii...o litości! Przecież mój mały już w wieku 14-stu miesięcy
                                              miał objawy autystyczne...to co niby była to schizofrenia?-mam w głowie
                                              mętlik.Albo zle to interpretuje,to wszystko za trudne...Tak,nasze dzieci mają
                                              tendencję do tej ciężkiej choroby,to smutne,bo sami ,,myślą obrazami'',mają
                                              takie objawy jak w schizofrenii....a lekarz,Kati,jest cudowny :-)))
                                              • jan.kran Re: Szpitalne powiedzonka Aspiego.... 12.07.09, 03:24
                                                Malgosiu zycze Ci duzo sily i powodzenia w leczeniu synka.
                                                Ula.
                                          • zakladka Re: Szpitalne powiedzonka Aspiego.... 08.07.09, 12:01
                                            Czyli dokładnie to samo co ja przerabiałam na wiosnę z Misiastym.
                                            Nawet objawy były identyczne-podejrzliwosc innych o śmianie się z niego, higiena
                                            ujemna-potrafił sie nie myć trzy tygodnie a zmianę skarpetek wymuszałam szantazem,
                                            gadanie do siebie a własciwie do urojonych "przyjaciół"
                                            te rozmowy niesłychanie agresywne i wulgarne-
                                            nia szceście nigdy nie było autoagresji,
                                            i też informacja że w tym okresie może pojawić sie schizofrenia.
                                            Po obseracji w szpitalu stwierdzono jednak,
                                            że to co w pierwszej chwili szeregowy psychiatra zakwalifikował
                                            jako s. i zachowania psychotyczne i u kogo innego faktycznie należałoby leczyć,
                                            w naszym przypadku mają prawo wystąpić i podobno mieszczą się w autyzmie.
                                            Nie zmienia to faktu, że mam to co mnie niepokoiło obserwować czy nie zwieksza
                                            się natężenie-oprócz wymienionych kłopoty /strach przed chodzeniem spac i
                                            wyjadanie wszystkiego w zasiegu ręki.
                                            Robię codziennie zakupy w ilości potrzebnej na dany dzień, nawet mleko w
                                            mniejszych kartonikach i masło w najmniejszych opakowaniach
                                            do lodówki wkładam jeden jogurt i dwa plasterki szynki-bo inaczej je i je, aż
                                            nie ma nic. Niepamiea że zjadł godzine temu objad z dwóc dań.
                                            No i oczywisćie nie zmienia faktu, że dalej trudno z nim wytrzymać-
                                            bo co z tego, ze wykluczono s. jak funkcjonujemy jak funkcjonowalismu i znikąd
                                            pomocy, bo psychiatrzy rozkałdaja ręce, nie mają doświadczenia, nie wiedzą gdzie
                                            odesłać.
                                            Małgosiu trzymam kciuki i pisz co dalej..


                                            I tez znalazł się
                                            • malgosia403 Re: Szpitalne powiedzonka Aspiego.... 11.07.09, 23:30
                                              Nie chcę na razie zapeszac,było niezbyt ,,miło'' parę dni temu,kiedy Łukasz z
                                              uporem maniaka ,,wiercił mi dziurę w brzuchu'',kiedy wyjdzie.Kazał mi
                                              przyrzekac,że zostanie tylko dwa tygodnie w szpitalu,ponieważ chciałby
                                              przynajmniej 1/3 lipca byc w domu.Konsekwencją jego frustracji i aspergerowskich
                                              stresów była potargana bluzka i 2-u krotnie połamane okulary-za drugim razem tak
                                              je dokładnie połamał,ze znajomy już nam optyk stwierdził,że niestety nic nie
                                              może zrobic.Taaa,,,dzieciak już tydzień bez patrzałków-kurcze,zawinił,a tak mi
                                              go żal :-(,wiec trzeba będzie na oko zamówic nowe okulary i 400 zł pójdzie sobie
                                              na niespodziewany wydatek,a jeszcze trzeba będzie wstawic szyby w drzwiach-które
                                              potłukł przed pojściem do szpitala,no i naprawic drzwiczki z szafek
                                              kuchennych,które wyrwał z zawiasami.Oj,życie....Ale byliśmy u lekarza,na
                                              rozmowie-ŁUKASZ pierwszy biegł do niego-O DZIWO!-lekarz powiedział,że Łukasz
                                              zdrowieje w oczach,zwiększył mu ten nowy lek do 1 tabletki,a jak tak dalej
                                              będzie to w przyszly piątek podejmą decyzję z ordynatorem czy wyjdzie w ten
                                              dzień.Na to mój synek-a jak podejmą decyzję,że nie w piątek wyjdę,to kiedy(moja
                                              cierpliwości!!!).Ale trochę się uspokoił.Stresu nabawiły go również gadki
                                              chorych i pielęgniarek-niektórzy chorzy są szpitalu już 3 miesiące...Jeszcze
                                              mnie niepokoi jego nagłe słuchanie MP3-ki,siedzimy,rozmawiamy,a nagle Łukasz
                                              mnie zostawia i biegnie do sali po urządzenie,wraca,zakłada słuchawki i dalej ze
                                              mną konwersuje.Lekarz pytał go czy lubi słuchac muzykę, czy chce zagłuszyc
                                              jakies myśli,a Łukasz stwierdzł,ze lubi,,,,ale coś to nie tak,ja wiem,że jest
                                              inaczej.
                                              • zakladka Re: Szpitalne powiedzonka Aspiego.... 13.07.09, 11:41
                                                Nie wstawiaj szyb w drzwi-wstaw płyty z poliwęglanu, prawie nietłukące, sa
                                                trochę bardziej elastyczne i uderzeniem ręki i trzaskaniem nie można ich
                                                potłuc-trzebaby walnać jakimś narzedziem, nawet uderzenie np. wazonem:) wytrzmają
                                                To coś takiego jak obudowa kabiny prsznicowej-
                                                są bardzo rózne wzory i grubości,
                                                mozna kupić w wiekszości marketów budowlancyh i samemu przyciać
                                                albo w punktach robiacych np. zabudowy balkonu, zadaszenia kupic przciete na wmiar.
                                                Nie jest to tanie ale szkło też nie jest, wiem bo ostatnio cos szkliłam
                                                a z płytami można poradzić sobie samodzielnie, nawet przewieźc pod pachą w
                                                autobusie:)
                                                i jakby co to inwestycja sie opłaci)
                                                • malgosia403 Re: Szpitalne powiedzonka Aspiego.... 13.07.09, 12:38
                                                  Ten mój synalek stwierdził,że teraz najlepsza okazja kupic w ogóle nowe drzwi,bo
                                                  akurat remontujemy całe mieszkanie a drzwi były w planie...
                                              • zakladka A i jescze pytanie : 13.07.09, 11:43

                                                czy on te okulary i bluzkę to przy tobie?
                                                czy mu bez różnicy kto patrzy i wyłącznie przy personelu szpitalnym?
                                                • malgosia403 Re: A i jescze pytanie : 13.07.09, 12:34
                                                  Wiesz,okulary to akurat przy mnie,jak mu przywiozłam i dopiero co włożył na
                                                  nos.Bluzkę natomiast już jak mnie nie było i była dyskusja siostry żeby się nie
                                                  nastawiał na krótki pobyt,bo tam ludzie siedzą minimum 8 tygodni(oczywiście
                                                  pierdoły plotła bo jak sam lekarz powiedział Łukaszowi,on jest inna jednostka
                                                  chorobowa(hehe-pacjenci to jednostki :-))))),a ktoś inny inna jednostka.Miałam
                                                  ochotę babie przywalic za te farmazony,tym bardziej,że akurat ją prosiłam żeby
                                                  nie porykiwała przy synu,bo On jest na to cholernie czuły,a ta menda społeczna
                                                  na drugi dzień mu dosrywała(taką to na miotłę i do lasu).Tym bardziej również,że
                                                  wie,że ŁUkasz autysta.-to ta,co już pisałam,która wmawiała mi,że syn ma ADHD bo
                                                  cały czas chodzi,a on po prostu miał skutek uboczny brania tych parszywych
                                                  neuroleptykow.
                                                  • szalicja Re: A i jescze pytanie : 13.07.09, 12:47
                                                    Małgosiu, może wreszcie trafiliście na właściwą osobę, skoro piszesz, że syn
                                                    wraca do formy... Kiedy czytam Twoje wątki to widzę, że Twoje życie jest bardzo
                                                    trudne... Może to będzie nietaktowne, ale chciałabym zapytać, czy Ty sama
                                                    wychowujesz dzieci? Chciałabym się rozwieść, ale boję się, że sama nie dam rady,
                                                    a z drugiej strony... życie z moim mężem jest bardzo przykre.
                                                  • malgosia403 Re: A i jescze pytanie : 14.07.09, 21:30
                                                    Alu,zbieram się żeby Ci odpisac,ale to bardzo trudny temat....na razie nie
                                                    podejmuj żadnych decyzji.Napiszę do Ciebie na pocztę,tylko daj mi
                                                    momencik.Powiem tylko tyle-mogą byc trzęsienia ziemi-jak facet nie rozumie i nie
                                                    akceptuje dziecka,jak nam utrudnia życie,kiedy MY walczymy z ego dzieciaka,z
                                                    jego dziwactwami, potrafimy sobie poradzic kochamy je,a facet jednym słowem
                                                    niweczy ogrom pracy który włożyłyśmy.Będą strasznie trudne lata ale jak
                                                    mężczyzna naprawdę kocha,to w końcu skapituluje i zacznie myslec...i może
                                                    zacznie rozumiec swoje dziecko.To my,kobiety w sytuacjach dla nas trudnych
                                                    musimy wybrac-albo dziecko albo wstrętny,egoistyczny facet.Kochająca matka
                                                    wybierze dziecko,a jak to zrobi to jest już wygrana...ale tak jak napisałam,jak
                                                    mężczyzna bardzo kocha.Trzeba facetom wbijac do głowy i tłumaczyc i
                                                    perswadowac,może kiedyś zaskoczą....mój zaskoczył po 16-stu latach i po
                                                    tragizmie który wszyscy przeszliśmy.....a reasumując tata Łukasza to też
                                                    Asperger,w związku z tym nie potrafi zrozumiec innego czlowieka,ale ostatnio
                                                    rozumie syna,nawet mi próbuje tłumaczyc niektóre zachowania Łukasza i uświadamia
                                                    mi co dzieciak w danym momencie czuje i jak odbiera świat,hahahahaha....no ale
                                                    dobre i to.
                                                  • szalicja napisałam na priva 15.07.09, 09:55

    • zakladka Małgosiu, jakie wieści z frontu? n/t 07.08.09, 11:22

      • malgosia403 Re: Małgosiu, jakie wieści z frontu? n/t 10.08.09, 10:48
        :-))),nie pisałam dawno...Łukasz wyszedł ze szpitala z 2 tygodnie temu,uzbrojony
        w nowy lek-najnowszej generacji-wyciszył się,rano wstaje nawet uśmiechnięty i z
        chęcią do czegokolwiek,wróciły jego zainteresowania.No ale cóż, myśli jeszcze ma
        i głosy chyba też,czyta równieŻ o końcu świata(czym wszystkie media nas
        raczą),wtedy płacze ale dochodzi jakoś do siebie,próbuje sam się wyciszac
        słuchając MP3-ki i w kółko tych samych nagrań.Na noc bierze Pernazynę 100
        mg......Zdążyliśmy już trochę się pobyczyc w górkach,cisza,z dala od wsi, na
        skraju lasu,domek do dyspozycji i przepiękny duży ogród-czyli to czego Łukaszowi
        potrzeba.....-..,,Mamo a kiedy wrócimy do domu? Ja tu nie wytrzymam 7 dni...ręce
        opadają :-)))
        Ten lek który zażywa Łukasz rano to Abilify-utrafiony przez wspaniałego lekarza
        ze szpitala-po tylu próbach i błędach.Działa cuda a podobno będzie jeszcze
        lepiej-zobaczymy.Całuję mocno-trochę znerwicowana mamuśka......bo tyle człowiek
        przeszedł,że nie da się wymazac jeszcze tego strachu,zostając z dzieciakiem sam
        na sam w domu,człowiek nadsłuchuje ciągle czy znowu nie zacznie się koszmar :-(((
      • malgosia403 Re: Małgosiu, jakie wieści z frontu? n/t 10.08.09, 10:49
        Ha...ale najlepsza wiadomośc to taka,że już nie boi się tak bardzo ludzi!!!!!
        • szalicja Re: Małgosiu, jakie wieści z frontu? n/t 10.08.09, 10:56
          Małgosiu, bardzo się cieszę, że wreszcie trafił się Wam sensowny lekarz z głową
          ;-) Na pewno wszystko się poukłada, Lukasz się może wyciszy, tylko pewnie jak ze
          wszystkim, trzeba czasu.
          • zakladka Re: Małgosiu, jakie wieści z frontu? n/t 10.08.09, 11:00
            No i fajnie-ale co oprócz chemii?
            • malgosia403 Re: Małgosiu, jakie wieści z frontu? n/t 10.08.09, 12:15
              Oprócz chemii? Nic,kochana...na moje pytanie o jakąkolwiek terapię dla
              syna-wzruszenie ramion i odpowiedz-nie wiemy,nic dla takich nastolatków z taką
              diagnoza nie ma-i martw się babo sama.Może kiedyś o czymś pomyślą-teraz tragedia..,.
              • madziulec Re: Małgosiu, jakie wieści z frontu? n/t 10.08.09, 12:28
                Tak to prawda.
                Najgorsze co moze byc to miec nastolatka, ktory staje sie doroslym i
                wymaga terapii.

                Chodzilam do Krasnala i widywalam chlopca, z mama.
                I okazalo sie, ze jemu bardzo terapia pomagala, ale... skonczyl 18
                lat.
                Teoretycznie ZERO terapii, bo przestal byc dzieckiem, czyli nie
                podlega juz pod Krasnala, nie podlega pod ich terapie.
                Gdzi ema podlegac? Ah, tego to nei wie nikt.

                Na szczescie nitk ich nie wywalil w srodku roku z zajec, ktos
                pochylil sie nad losem i konkretna jednostka.

                Tylko co dalej?
                • malgosia403 Re: Małgosiu, jakie wieści z frontu? n/t 10.08.09, 13:19
                  Wiesz,niby zdiagnozowali Łukasza w szpitalu,prócz Aspergera jest schizofrenia
                  paranoidalna -zachorował w wieku dojrzewania.Pisze-niby-bo jak lekarz stwierdził
                  autyzm i schizofrenia mają szereg podobnych objawów,z tym,że u Łukasza to był
                  wybuch wszystkiego co możliwe w schizofrenii i autyzmie.Dla nastolatka z
                  Aspergerem i schizofrenią jest niemożliwością u nas,w Polsce,dostac się na
                  jakąkolwiek terapię.Masz rację,to już nie dziecko-więc odstawiony na
                  bocznicę...i żyj kobito za grosze z synem, bo po cóż nam kasa-my jesc nie
                  musimy.Do pracy matka tez nie pójdzie, bo nie można takie dziecko zostawic samo
                  w domu-więc padnijcie z głodu i wyczerpania i z braku pomocy...Nasze 420 zł-toż
                  to przecież kupę kasy! Wprawdzie Łukasz ma rentę socjalną i pielęgnacyjny,ale
                  taką żeby nam się od zbytków w głowie nie przewróciło ....
                  • roseanne Re: Małgosiu, jakie wieści z frontu? n/t 13.08.09, 15:37
                    eh te terapie nastolatkow

                    nam wreszcie przydzieili "edukatorke" bo tak sie tu indywidualna terapeutka od
                    social skills nazywa,
                    ( po dwoch latach czekania na jakokakolwiek pomoc).
                    Mlody laskawie sie z nia spotkal narazie 3 razy..
                    uprzedzila nas po pierwszym spotkaniu, ze bedzie dlugo i ciezko Mlodego jakos
                    wyciagnac do ludzi

                    klepie wiec porozumiewawczo po lapce i ciesze sie ze jest lepiej
Inne wątki na temat:
Pełna wersja