autyzm: meska przypadlosc?

06.07.09, 10:07
Tak wlasnie sobie mysle, bo jakos mi to wczesniej nigdy nie przyszlo
do glowy, al eczy na forum sa mamy dziewczynek z autyzmem, bo jakos
clopcy mi sie tylko w oczy rzucili?
Skad pytanie? Na holenderskim forum jest mama dzieci z autyzmem,
sama po wielu latach walki dostala diagnoze AZ, u jej synow nie bylo
problemow i szybko dostali diagnoze, u corki zwalano wszystko na
niesmialosc itp. Zaczela sie zaglebiac w temacie i w tej chwili
pisze ksiazke i wpolpracuje z osrodkiem badania autyzmu, bo wychodzi
na to, ze autyzm to meska przypadlosc, a ze kobiety z natury latwiej
sie przystosowuja, wiec nawet majac autyzm nie rzuca sie on tak
bardzo w oczy , a objawy sa negowane i przypisywane cechom
charakteru. Sama mam prawie 35 lat i swiezutka diagnoze, przy czym
stierdzono, ze gdyby nie wnikliwe pytania nikt by mnie o zaburzenia
autystyczne nie podejrzewal, glownie dzieki swojej inteligencji
bardzo wiele sama sie nauczylam i calkiem niezle przystosowalam.
Co o tym sadzicie?
    • katerina8 Re: autyzm: meska przypadlosc? 06.07.09, 10:39
      Na forum są mamy dziewczynek z ZA, na pewno się zgłoszą :-).

      Ale tak myślę, że w tym co napisałaś, jest coś na rzeczy. Nie mam co
      prawda diagnozy (bo i po co mi ona teraz ;-), ale samą siebie uważam
      za przedstawicielkę klubu Aspich.
      Niedostosowanie społeczne w dzieciństwie, nieumiejętność
      nawiązywania kontaktów, problemy sensoryczne, labilność emocjonalna,
      mówić zaczęłam w wieku 2 lat pełnymi zdaniami, nie
      używając "dziecinnego" języka. Poważna, zamknięta w sobie
      dziewczynka/nastolatka, nawet rodzice, a potem młodsza siostra
      uważali mnie za "dziwadło", nie umiejąc do mnie dotrzeć.
      Mimo to teraz raczej trudno zauważyć, że coś mi dolega, przynajmniej
      ja tak sądzę :-). Mam takie wrażenie, że paradoksalnie
      najbardziej "uleczyło" mnie z moich wlasnych problemów stawianie
      czoła problemom syna z ZA, choć nie twierdzę, że one całkiem
      zniknęły.
      • titina_www Re: autyzm: meska przypadlosc? 06.07.09, 11:01
        Autyzm występuje czterokrotnie częściej u chłopców niż u
        dziewczynek. Oczywiście znam i spotkałam chore na to schorzenie
        dziewczynki. Dodatkowo każy z nas w różnych sytuacjach może
        wykazywać cechy autystyczne. Ale ponieważ jest to mało znana
        choroba, więc nikt sobie z tego na codzień nie zdaje sprawy. Pewnie
        tylko my rodzice zieci z autyzmem wizimy u siebie takie symptomy.
        Gorzej że często w wyrwanych sytuacjach obserwując inne dzieci
        możemy się oszukać zachowań autystycznych, a dzieci tak na prawdę na
        to nie cierpią.
        • tijgertje Re: autyzm: meska przypadlosc? 06.07.09, 11:18
          titina_www napisała:

          > Autyzm występuje czterokrotnie częściej u chłopców niż u
          > dziewczynek.

          No wlasnie. Na jakiej podstawie to swietrdzono? Czy faktycznie taka
          jest roznica w wystepowaniu, czy tylko w diagnozowaniu? ;-)
      • tijgertje Re: autyzm: meska przypadlosc? 06.07.09, 11:22
        Poważna, zamknięta w sobie
        > dziewczynka/nastolatka, nawet rodzice, a potem młodsza siostra
        > uważali mnie za "dziwadło", nie umiejąc do mnie dotrzeć.

        U mnie dokladnie to samo. Jak bylam mala, to mialam opinie
        takiej "starej-malej", do pewnego wieku to najchetniej bawilam sie z
        dziewczynami o 8-10 lat starszymi ode mnie, potem zaczely zakladac
        wlasne rodziny i juz sie z malolatami zadawac nie chcialy:-( Z
        rowiesnikami nigdy sie dogadac nie moglam, ale o dziwo zawsze
        latwiej dogadywalam sie z cvhlopakami, niz z dziewczynami. Do
        dziewczyn mnie ciagnelo, ale jakos nie moglam ich nigdy pojac. Ze
        wzajemnoscia zreszta.
    • mruwa9 Re: autyzm: meska przypadlosc? 06.07.09, 11:37
      No nie wiem.. mam corke z autyzmem (nisko funkcjonujacym), w jej
      klasie sa same dziewczynki..tak sie zlozylo.
    • miacasa Re: autyzm: meska przypadlosc? 06.07.09, 11:39
      Mam córeczkę, u której zdiagnozowano ZA, rzeczywiście objawy nie są może tak
      wyraźne jak u chłopców ale specjalista wychwyci je bez problemu. Otoczenie
      postrzega moje dziecko jako dziwaczną dziewczynkę, której rodzice niczego (w
      sensie norm i zachowań społecznych) nie nauczyli, nawet jeść i pić jak normalne
      dziecko nie umie. Z mową nie było problemu, mówiła zanim skończyła 2 lata, znała
      wszystkie litery mając 22 miesiące, rozróżniała 7 kolorów w wieku 18 mies.
      (nazywała je po swojemu ale bezbłędnie). Tylko rozwój ruchowy był jakby
      opóźniony o 2 mies. w stosunku do norm.
      • szalicja Re: autyzm: meska przypadlosc? 06.07.09, 12:04
        Ja, w czasach liceum, byłam na praktykach w przedszkolu specjalnym. Moja klasa
        była o profilu pedagogicznym, więc miałyśmy różne ciekawe wyjścia. W tym
        przedszkolu była dziewczyneczka, prześliczna, z autyzmem. ZERO reakcji
        obronnych, ZERO odruchu bezwarunkowego. Po prostu padała na twarz. No i była
        wyłączona bardzo. Twarz pogodna, ale w innym świecie... W Krasnalu też widuję
        dziewczynki, ale zdecydowanie przeważają chłopcy. Ja nie jestem autystyczna, mój
        mąż też chyba raczej nie, ale on też jest jakiś dziwny przypadek tzn. bardziej
        podejrzewałabym go o ADHD bo: ma problemy z koncentracją podczas rozmowy tzn.
        mówisz do niego, a on za chwilę o to pyta albo z tego co mówi można
        wywnioskować, że to co mówiłam, zupełnie do niego nie trafiło. Czasem tak jest,
        że o czymś ważnym rozmawiamy jednego dnia, a on na drugi już o tym nie pamięta.
        Generalnie często jest tak, że muszę powtarzać coś wielokrotnie. Gada przez sen,
        potrafi teoretycznie się obudzić, mieć otwarte oczy i mówić coś, ale to jest
        zupełnie od czapy. Tak jakby to był sen na jawie. Niezłe mi numery kiedyś
        wywinął, bo w tym stanie odbierał ode mnie telefony i gadał z generałem, czyli
        jakby myślał, że ja to generał. Uwierzył mi w to dopiero wtedy, kiedy zajrzał w
        raporty wykonanych połączeń..Kiedy śpi i gada to można z niego wyciągnąć pewne
        informacje, ale skubaniec w decydującym momencie włącza sobie blokadę i nie
        odpowiada.Co tam jeszcze... Pewnie coś by się jeszcze znalazło. Ma bardzo trudny
        charakter. Czasem wydaje mi się, że on nie zdaje sobie sprawy ze znaczenia
        wypowiadanych słów a potem się dziwi reakcją. I tyle.
        • miacasa Re: autyzm: meska przypadlosc? 06.07.09, 12:12
          > mówisz do niego, a on za chwilę o to pyta albo z tego co mówi można
          > wywnioskować, że to co mówiłam, zupełnie do niego nie trafiło. Czasem tak jest,
          > że o czymś ważnym rozmawiamy jednego dnia, a on na drugi już o tym nie pamięta.
          > Generalnie często jest tak, że muszę powtarzać coś wielokrotnie. Gada przez sen
          > ,
          > potrafi teoretycznie się obudzić, mieć otwarte oczy i mówić coś, ale to jest
          > zupełnie od czapy. Tak jakby to był sen na jawie.

          a jesteś pewna, że nie mamy tego samego męża? bo wypisz, wymaluj mój ma tak samo ;)
          • katerina8 Re: autyzm: meska przypadlosc? 06.07.09, 12:16
            To jeszcze nic, stan mojego męża określam jako ZZ - Zespół
            Zespołów :-D.
            • miacasa Re: autyzm: meska przypadlosc? 06.07.09, 12:19
              to bardzo interesujące :)
              ja u mojego co jakiś czas coś diagnozuję ale chyba zapożyczę od Ciebie jednostkę
              chorobową i przestanę się rozpraszać
            • szalicja Re: autyzm: meska przypadlosc? 06.07.09, 12:29
              katerina8 napisała:

              > To jeszcze nic, stan mojego męża określam jako ZZ - Zespół
              > Zespołów :-D.

              Przestańcie kobiałki, bo to poważny temat, a ja se właśnie w placy oplułam
              monitor kawą, ze śmiechu oczywiście ;-D
              A tak poważnie, to ja serio myślę, że ten mój to jakiś ma zespół...
              Jakby się zgłębić, to można by jeszcze sporo objawów znaleźć. Ale, jak twierdzi
              mój obiekt dzisiejszych badań, to co z internetu to jest be, i tyle. Mateusz ma
              chorobę z internetu, zarówno autyzm jak i candidę, a że wyszła w badaniach -
              drobiazg. To by się teściowa zdziwiła jakby się okazało, że Mato odziedziczył to
              po mężu w genach, a nie jest to przeze mnie...
              • titina_www Re: autyzm: meska przypadlosc? 06.07.09, 12:43
                Przyłączam się. Mój też kompletnie nie przystosowany i wiecznie ma
                problemy ze słuchaniem, komunikacją, robieniem - wiecznie zmęczony,
                na dodatek wkurzony. Ale ja mam wrażenie, że podłożem jest
                niedojrzałość i nieprzystosowanie do życia. To takie duże dziecko.
                Mam trzymała pod kloszem, wyręczała i teraz jak zawieje wiaterek w
                oczy i nie idzie gładko, to się obraża na cały świat i zamyka w
                sobie. Tylko warczy i myśli jaki to biedny jest i na co mu przyszło
                i dlaczego to akurat jemy te kłody....
      • katerina8 Re: autyzm: meska przypadlosc? 06.07.09, 12:05
        Problemy z samodzielnością, niezgrabność ruchowa występowały zarówno
        u mnie w dzieciństwie jak teraz u syna, tylko, że syn ma je jeszcze
        większe.
        • szalicja Re: autyzm: meska przypadlosc? 06.07.09, 12:33
          Mojego męża podobno dzieci tłukły, nie umiał się bronić... Mati jest delikatny,
          wrażliwy...ale potrafi odepchnąć agresora. Panie w przedszkolu, jeszcze tym
          prywatnym mówiły, że nie był agresywny, nie był też ofiarą. Z czasem nauczył się
          bronić...
          • miacasa Re: autyzm: meska przypadlosc? 06.07.09, 12:38
            Z czasem nauczył si
            > ę
            > bronić...

            tak, moja córka przywaliła oprawcy jak spał po obiedzie na leżaczku :)
            • katerina8 Re: autyzm: meska przypadlosc? 06.07.09, 13:43
              A jeszcze a propos mowy. Rodzice często opowiadali jak to ich 2-
              letnie dziecko powiedziało, gdy jechaliśmy razem na
              dworzec : "Popatrzcie, już zapada zmierzch".

              :-D
              • roseanne Re: autyzm: meska przypadlosc? 06.07.09, 14:31
                :) zdanie jak z elementarza

                a serio z tematem - kiedys wynalazlam tekst wiazacy oblawy okoloautystyczne z
                meskim mozgiem, znaczy z ogolnie innym procesowaniem emocji, w uwypukleniem
                myslenia analitycznego itp
                byl nawet test co to mozna bylo sobie zrobic , by okreslic model myslenia,
                wyszlo mi prawie pol na pol z dominacja meska

                znam kilka dziewczynek z ZA lub autyzmem, zachowuja sie zupelnie inaczej niz
                znani mi chlopcy z podobnymi diagnozami
                nie wspominajac juz, ze absolutnie kazde dziecko zachowuje sie inaczej,
                powtarza sie co najwyzej zestaw niektorych pasji, sposob mowienia, gesty
              • tijgertje Re: autyzm: meska przypadlosc? 06.07.09, 16:00
                :-) Dobre. Moj mlody tez czasem z takimi tekstami wyjezdza, ze sie
                poplakac mozna. Ostatnio tata nalal mu wody do baseniku w ogrodzie,
                a ze woda zimna, to dziecie przyszlo i zakomunikowalo o tymze
                fakcie, ale nie jak sie spodziewam mozna bylo: "woda jest za zimna",
                tylko: "Mysle, ze woda w basenie nie jest przystosowana do moich
                posladkow" ;-)
                • katerina8 Re: autyzm: meska przypadlosc? 07.07.09, 07:39
                  Otóż to, raczej nikt inny oprócz Aspich nie potrafi przekazać
                  pozornie prostych komunikatów w tak niezwykły sposób :-).

                  A jeszcze mi się przypomniało z dzieciństwa jak ojciec, gdy
                  nauczyłam się czytać, sprezentował mi "Pippi Pończoszankę". Tak mi
                  się spodobał styl Astrid Lindgren, że wracałam po pewnej przerwie do
                  czytania tej książki chyba z 25 razy, ojciec się wściekał jak
                  widział mnie po raz któryś z tą książką i musiałam się chować, żeby
                  ją czytać :-).
                  Syn z kolei sam nie lubi czytać, woli jak ja mu czytam, potem zawsze
                  omawiamy wspólnie to, co się spodobało najbardziej.
    • gemmavera Re: autyzm: meska przypadlosc? 07.07.09, 22:04
      Są dziewczynki, jasne, że są. :)
      Pytanie tylko, z czego wynika fakt, że rzadziej się u nich diagnozuje autyzm.
      Czy faktycznie chłopców to zaburzenie dotyka częściej, czy też po prostu
      dziewczynki "lepiej się maskują" - bo z taką opinią (dotyczącą dziewczynek z
      łagodniejszymi formami autyzmu) się spotkałam.

      Nie znam innej dziewczynki z ZA, dlatego mogę pisać jedynie o swojej córce. Na
      pewno zachowuje się inaczej niż chłopcy z ZA - w porównaniu z nimi jest mniej
      ekspresywna, że tak to nazwę.
      Jeśli coś jest nie po jej myśli, częściej pozostaje bierna (ale tylko poza domem
      - w domu, wśród bliskich, to zupełnie inna historia).
      Jeśli czegoś nie rozumie, raczej sprawę przemilczy, niż zapyta.
      Obsesyjne zainteresowania u niej przybierają formę obsesyjnego monologowania na
      dany, aktualnie przerabiany, temat. ;) Bardzo często temat ten jest związany z
      jakimiś zmyślonymi historiami (Zuza ma wielką wyobraźnię), niekoniecznie z
      faktami czy konkretnymi informacjami.

      Tyle różnic przychodzi mi na pierwszy rzut. :)
      • el-loco Re: autyzm: meska przypadlosc? 08.07.09, 11:48
        Dziewczynka,12l.,całościowe zaburzenia z cechami ;-D
        Tak jak u Gemmy obsesyjne gadulstwo (trochę jak Osioł ze Shreka nie
        wie kiedy przestać jakby bała się ciszy(?)).
        Po "ilości" wypowiadanych słów mogę ocenić stopień jej
        niepewności,frustracji.
        Im więcej gada tym bardziej czuje się niepewnie (szczytem były lekcje
        pływania kiedy buzia jej się nie zamykała czym nieustannie wprawiała
        w zdiwienie trenera -gadała sama do siebie)
        W klasie jest jeszcze jedna dziewczynka bardziej zaburzona dgn.autyzm
        Jak obserwuję młodą to wydaje mi się,że działa jak facet (typowy).
        Nie potrafi robić kilku rzeczy w tzw.międzyczasie.Trzeba jej wyznaczć
        zadania czyli wyrzuć śmieci,poukładaj,umyj kubkii talerze.Kiedyś mnie
        rozłożyła.Dostała polecenie schowania z ociekacza do szuflady łyżki
        (a chodziło mi o sztućce w ogóle)i wybrała wszystkie łyżki i łyżeczki
        a pozostałe zostawiła.
        Jak nie kochać takiej osóbki?
        • miacasa Re: autyzm: meska przypadlosc? 08.07.09, 12:00
          Dziewczyny, a jak Wasze córki funkcjonują podczas wyjazdów? U nas to katastrofa;
          jeść nie ma co, zapachy przeszkadzają, wysoki poziom lęku w nieznanych
          przestrzeniach no i ryk, jęki, niezadowolenie.
          • el-loco Re: autyzm: meska przypadlosc? 08.07.09, 12:42
            U nas w porządku.Ale od 6 lat jeżdzimy w to samo msce (do tego
            sanego pensjonatu) nad morze Bałtyckie.
            Zjedzeniem nie ma problemu bo młoda jest "wszystkożerna" i" ma to po
            tatusiu" jak sama stwierdza.Pierwsze wyjazdy jak sobie przypominam
            nie były problematyczne (ale pamiętam,że przez dłuższy czas jeżdził
            z nami ulubiony miś "spalniczy" i najbardziej "potrzebne" zabawki a
            właściwie gazety Kubuś Puchatek bo lubiła je oglądać i w chwilach
            niepokoju skrobała je).Dodam,że jeżdzimy pociągiem a więc wielkość
            bagażu ma znaczenie.Od jakiegoś czasu miś zostaje,a od ok.2 lat
            opowiada,że chciałaby pojechać na wakacje do Włoch lub Grecji (ale
            to pewnie pod wpływem koleżanki,która tam jeżdzi).


          • gemmavera Re: autyzm: meska przypadlosc? 08.07.09, 15:22
            miacasa napisała:

            > Dziewczyny, a jak Wasze córki funkcjonują podczas wyjazdów?

            U nas do niedawna było ok, ostatnio jest jakby gorzej. Zanim gdziekolwiek
            wyjdziemy, nawet w miejsce, które nie jest specjalnie oddalone od domu, muszę
            wysłuchać całej tyrady: "ja nie lubię wychodzić, wolę zostać w domu, a w ogóle
            to co ja tam będę robić, pewnie się będę nudzić, nie cierpię tego, nie mam
            ochoty iść" itd.
            Osiwieć można. ;)

            Ale bywa też wesoło. Ostatnio Zuza siedziała w urzędzie pod szklaną gablotką i
            czytała książkę. Podeszła do niej jakaś pani, chcąc powiesić coś w tej gablotce,
            i rzuciła tradycyjny zwrot grzecznościowy: "Czy mogę cię na chwilę przeprosić?"
            I co zrobiło moje dziecię? Odpowiedziało "Nie" i wróciło do czytania. :)))
            Konkretne pytanie - konkretna odpowiedź. ;))
            • miacasa Re: autyzm: meska przypadlosc? 08.07.09, 20:31
              > Konkretne pytanie - konkretna odpowiedź. ;))

              o, moja dziś tatusia doprowadziła do rozpaczy zwracając się do siostry w miejscu
              publicznym "j...ł cię pies", mój mąż nie mógł uwierzyć, że dziecko zacytowało
              napis z wiaty na peronie, który przeczytało dwa dni temu czekając ze mną na
              pociąg a podczas krótkiej podróży do Warszawy czytała wszystkie cenne wpisy na
              stacjach kolejowych ale ten jeden ją urzekł :(
              • gemmavera Re: autyzm: meska przypadlosc? 08.07.09, 21:50
                miacasa napisała:

                > mój mąż nie mógł uwierzyć, że dziecko zacytowało
                > napis z wiaty na peronie

                Heh, moja na szczęście nie używa zwrotów, których nie rozumie.

                Ostatnio zacytowała tylko "Koszmarnego Karolka", zwracając się do kolegi, który
                biegał z nią po korytarzu: "Z drogi, larwo!" :))
        • titina_www Re: autyzm: meska przypadlosc? 08.07.09, 14:10
          Ooooooo!!! To zupełnie jak mój mąż. Polecenie myj po sobie naczynia.
          Więc jak coś jest w zlecwie, a on myje swoje to to cco jest w zlewie
          zostawi niezmyte. To ten syndorm zespół zespołów.
        • gno.m Re: autyzm: meska przypadlosc? 23.07.09, 20:23
          Aspie nie jestem, a też bym schowała tylko łyżki :P Bez obrazy, ale
          polecenie z tych mniej mądrych ;) Tyle że ja bym pewnie, w
          odróżnieniu od Twojej córy, zapytała, dlaczego taka dziwna prośba,
          czemu tylko łyżki.. Ale tok rozumowania miałabym ten sam. Przenośnie
          rozumiem, ale są granice w ich stosowaniu ;))
    • brolek Re: autyzm: meska przypadlosc? 08.07.09, 17:41
      Gemma, El-loco - czy wy nie piszecie czasem o mojej córci? (Magda
      8lat, prawdopodobnie ZA - w trakcie diagnozy).
      • katerina8 Re: autyzm: meska przypadlosc? 09.07.09, 08:31
        Miacasa, mój syn w czasie jazdy pociągiem też czyta wszelakie
        napisy, z kolei jak był mały, podczas spaceru ulubionym zajęciem
        było przystawanie przy każdym sklepie i prośba do mnie o czytanie
        godzin otwarcia. Oczywiście zapamiętywał to z marszu, a gdy na
        kolejnym spacerku stawał przed wejściem do sklepów, patrzył na
        napisy i recytował z pamięci te dni i godziny, to zadziwiał
        wszystkich, że taki mały, a już czyta, nikt nie wierzył, że jest w
        stanie tak precyzyjnie zapamiętać :-).

        Co do wyjazdów w obce miejsce, to osobiście nie znosiłam wyjazdów na
        kolonie, a rodzice konsekwentnie mnie wysyłali co rok. Męczyłam się
        tam okrutnie (duża ilość obcych osób w pokoju, hałas, stołówkowe
        zapachy, niemożność spokojnego czytania książki) i liczyłam dni,
        żeby nadszedł w końcu ten, kiedy znów będę mogła wrócić na własne
        podwórko, a najważniejsze - czytać dowoli :-) ....
        Dlatego obiecałam sobie już wtedy, że nigdy nie wyślę własnego
        dziecka na kolonie, jeśli nie będzie tego chciało ;-).
        • tijgertje Re: autyzm: meska przypadlosc? 09.07.09, 10:03
          Ja wczoraj dostalam oficjalna diagnoze, czyli potwierdzenie tego, co
          juz wiedzialam: ZA ;-) Mieli watpliwosci czy mam ZA czy HFA, ale
          jednak znaczna przewaga jest w kierunku ZA i przypuszczam, ze u
          mlodego postawia dokladnie taka sama diagnoze, on to taka troche
          moja miniaturka, tylko w nasilonej formie.
          Ktos pisal, ze dziewczyna z ZA funkcjonuje jak facet i chyba
          faktycznie tak jest. Ja nie potrafie robic dwoch rzeczy
          jednoczesnie, jak jestem czyms zajeta i ktos cos do mnie mowi, albo
          kaze mi zrobic, to nieraz przytakne, ale za sekunde juz nie
          pamietam,z e taka rozmowa w ogole miala miejsce.

          Z wyjazdami nie mam problemow, ale mysle,z e duzo w moim wypadku
          dala sytuacja w domu. Mieszkalismy na blokach, spalam w jednym
          pokoju z 3 rodzenstwa i nigdy tam spac nie moglam, lezalam z glowa
          przy drzwiach, po przekatnej przez drzwi stal telewizor,5-6-latka
          potrafilam doskonale udawac ze spie (do tej pory potrafie tak
          kontrolowac odddech, ze przez to nawet przy mierzeniu mi cisnienia
          cuda wychodza;-) Dopoki sie nie przeprowadzilismy jak mialam 12 lat
          to wytsluchiwalam wszystkich filmow, ktore rodzice ogladali. Od
          malego wyjezdzalam do babc, drugi rok zycia, po narodzinach mojej
          siostry spedzilam u babci. Zawsze bylam ciekawa wszystkiego i cos
          musialo byc w tym naszym mieszkaniu, bo na wyjazdach faktycznie
          odpoczywalam i spalam jak zabita. Po przeprowadzce tez zaczelam
          normalnie spac, wrecz nadrabiac wszystkie zaleglosci;-) Z moim
          mlodym czesto wyjezdzamy odkad mial 2 miesiace, ma podroznictwo we
          krwi i nieraz marudzi,z eby gdzies na weekend pojechac. Ogolnie
          baaaardzo lubi jazde samochodem, ponoc ma to w jego przypadku cos
          wspolnego z zaburzeniami SI. Kilka przytulanej musi zabrac, a nawet
          na wyjazdach staramy sie zacvhowac codzienne rytualy i stale pory
          dnia, mysle, ze to tez sporo daje. Duzo gorzej mlody radzi sobie ze
          zmianami w codziennej rutynie.
          • katerina8 Re: autyzm: meska przypadlosc? 09.07.09, 11:36
            Gratulacje w takim razie oficjalne :-P
            A gdzie została postawiona ta diagnoza, może komuś się przyda taka
            informacja?

            Obecnie już nie mam aż takich problemów z wyjazdami, ale zanim
            gdzieś wyjadę, dokładnie badam teren zamieszkania ;-).
            Mój syn tak do lat 5 miał ogromne kłopoty z zaakceptowaniem nowego
            miejsca, czasem lęk był wręcz paniczny, natomiast teraz sam mnie
            wyciąga w różne miejsca i dzięki niemu poznaje nowe tereny. Tak się
            uzupełniamy i wspieramy nawzajem :-).
            • tijgertje Re: autyzm: meska przypadlosc? 09.07.09, 13:40
              katerina8 napisała:

              > Gratulacje w takim razie oficjalne :-P
              > A gdzie została postawiona ta diagnoza, może komuś się przyda taka
              > informacja?


              Nie wiem, czy sie komus przyda, bo diagnoze mam postawiona w
              Holandii:-)
        • tijgertje Re: autyzm: meska przypadlosc? 09.07.09, 10:07
          katerina8 napisała:

          > Miacasa, mój syn w czasie jazdy pociągiem też czyta wszelakie
          > napisy, z kolei jak był mały, podczas spaceru ulubionym zajęciem
          > było przystawanie przy każdym sklepie i prośba do mnie o czytanie
          > godzin otwarcia

          Ja jeszcze zanim zaczelam plynnie czytac to juz potrafilam czytac
          mape;-) Bzika totalnego mialam na punkcie planow ewakuacyjnych i
          wzorow na wykladzinach, plytkach itp, to w koncu nic innego jak moje
          ukochane labirynty;-) Mlody odziedziczyl dokladnie te same
          zainteresowania. Labirynty rysuje odkad skonczyl jakies 2,5 roku,
          mapy, plany i instrukcje obslugi to najciekawsze czesci zabawek;-)
          • iwszonek Re: autyzm: meska przypadlosc? 09.07.09, 11:18
            Tijgetrje jakie aktualnie cechy wskazuja u ciebie na ZA? Żeby
            postawić jakąś diagnozę, to chyba muszą występować objawy, które
            utrudniaja normalne funkcjonowanie? Mój syn też jest kopią swojego
            taty i u obu widzę podobne cechy, ale wiadomo jak to jest z diagnozą
            w Polsce. Mój mąż pracuje obecnie na wysokim stanowisku, ale jest
            niestety mało odporny na stres i ma problemy we współpracy z ludźmi.
            W szkole odstawowej nie miał żadnych kolegów , bo uwazał, że jest od
            nich mądrzejszy i nie miał wspólnych tematów z rówiesnikami. wstawał
            o 5 rano żeby cztać ksiązki, jest też bardzo uzdolniony
            matematycznie. Szkołę ukańczył zwyróżnieniem. Na studiach miał już
            kilku przyjaciół, z którymi do tej pory jest w bliskich relacjach.
            Generalnie jest uznawany na dziwaka, na spotaniach rodzinnych mało
            się odzywa i dla niego nie ma w tym nic dziwnego, bywa impulsywny i
            ogólnie trudny we współzciu. Mam dwóch synów i widzę ogromną różnicę
            miedzy nimi od początku, przez kolejne etapy rozwoju. Nie wiem czy
            to geny, ale dziwi mnie że dwoje dzieci z tych samych rodziców mogą
            się tak różnić. Kocham ich obu tak samo mocno, ale stale martwie sie
            o starszego syna, z młodszym wszystko idzie tak gładko.
            • miacasa Re: autyzm: meska przypadlosc? 09.07.09, 12:23
              Nie wiem czy
              > to geny, ale dziwi mnie że dwoje dzieci z tych samych rodziców mogą
              > się tak różnić. Kocham ich obu tak samo mocno, ale stale martwie sie
              > o starszego syna, z młodszym wszystko idzie tak gładko.

              u nas bardzo podobnie, z tą różnicą, że mamy dwie córki i patrząc na ich rozwój
              widzimy jak bardzo starsza się różni, jak "odstaje" i jak jest jej trudno
              poradzić sobie na co dzień z najzwyklejszymi sytuacjami
            • tijgertje Re: autyzm: meska przypadlosc? 09.07.09, 14:11
              iwszonek napisała:

              > Tijgetrje jakie aktualnie cechy wskazuja u ciebie na ZA? Żeby
              > postawić jakąś diagnozę, to chyba muszą występować objawy, które
              > utrudniaja normalne funkcjonowanie?

              U mnie ponoc typowe to np nieumiejetnosc planowania, wszystko
              odkladam na ostania chwile, potem jeden wielki stres, bo sie wyrobic
              nie moge, a jednoczesnie wszystko chce miec pod kontrola, maz dzien
              w dzien musi sie spowiadac, o ktorej wroci, jak wpadnie do domu w
              miedzyczasie, to ja mam caly dzien rozwalony, nawet jesli do domu
              zajrzy doslownie na 2-3 minuty, zeby cos tam wziasc. Jeszcze gorzej
              jak sie spozni, bo wtedy wydzwaniam co 2 minuty i szalu dostaje, jak
              nie odbiera.
              mam problemy z funkcjonowaniem w grupie, albo musze rzadzic, albo
              nic z tego nie bedzie. Jak cos robie, to perfekcyjnie musi byc, albo
              nie robie wcale, nie mam poczucia czasu, musze pilnowac zegara, bo
              zdarzylo mi sie kiedys grubo ponad pol godziny spoznic zeby odebrac
              mlodego ze szkoly:-( "nie slysze" jesli mowia 2 osoby jednoczesnie.
              1:1 jest ok, ale jak mam isc np na urodziny do znajomych, to nieraz
              fizycznie chora bylam. Przed wejsciem do kogos planujemy z mezem o
              ktorej wyjdziemy, zwykle na nim wisze, mimo, ze potrafie byc
              przebojowa, ale pod warunkiem, ze sama cos zaplanuje. Ostatnio na
              urodzinach u znajomych jak weszlismy, to zobaczylam stojaca na
              stoliku przy scianie ilosc napoi, blyskawicznie przeliczylam na
              ilosc spodziewanych gosci i od razu chora bylam, po poltorej
              godzinie meczarni (bo obliczenia okazaly sie sluszne) zmusilam meza
              do wczesniejzego powrotu do domu. Jak cos sobie ubzduram, to ide do
              celu niemal po trupach. Gadula jestem straszna, nawet psycholozka,
              ktora przeprowadzala ze mnba rozmowe wstepna nie mogla za mna
              nadazyc, tempo i ilosc szczegolow, obrazowych opisow sytuacji sprzed
              lat prawie jej mozg zagotowaly;-) Nie mysle jezykiem, mysle
              obrazami. Zapamietuje drobne szczegoly, mam za to problemy z
              uogolnieniami, opisem calosci sytuacji. Nie umiem "paplac o niczym",
              gadam z ludzmi, ktorzy sa zainteresowani moimi tematami, chlop
              twierdzi, ze jakby mnie nie pilnowal, to nmoge gadac z kims kilka
              godzin i nie zadac jednego pytania rozmowcy. Jak mnie cos
              zainteresuje, to nic innego sie nie liczy. Pamietam, ze mlodego
              trzeba ubrac, umyc i nakarmic, ale np o praniu czy sprzataniu
              moge "zapomniec", bo "wazniejsze" jest wielogodzinne granie na
              wiolonczeli. Wczesniej zajmowalam sie decoupagem, siedzialam
              codziennie do 3.00 w nocy, zwykle jakos tak maz sie przebudzal i
              mnie gonil do lozka, bo ja MUSIALAM jeszcze cos wyciac czy
              polakierowac. Teraz sobie zrobilam przerwe, bo wiem, ze jak zaczne,
              to znowu nie bede mogla skonczyc, a mam pare pilniejszych rzeczy do
              zrobienia. Wiele rzeczy robie wedlug stalych schematow, jak np cos w
              innej kolejnosci zrobie przy nastawianiu prania, to po fakcie
              okazuje sie, ze np nie wsypalam proszku;-) Jak gotuje, nikt nie ma
              prawa wejsc do kuchni , chyba,z e jesc nie chca;-) Nie potrafie
              robic kilku rzeczy jednoczesnie, czasem probuje, ale wtedy zwykle
              konczy sie tym, ze mam 1000000 rzeczy pozaczynane, nic nie skonczone
              i chodze po calym domu szukajac kawy, ktora znajduje czasem w bardzo
              dziwnych miejscach. Jak dla mnie to wystarczajaco duzo utrudnien;-)
              Ja tam to male piwo, ale chlop to ma ze mna ciezki zywot.
              • mamamisiasia Re: autyzm: meska przypadlosc? 25.07.09, 22:37
                mnie sie zawsze wydawalo, ze moj syn ma po mezu przypadlosc (w
                wiekszej czesci tak), ale ostatnio nie jestem taka pewne. Zawsze
                bylam niesmiala i wycofana, ale zwalalam to na trudne domowe
                warunki. Teraz mam z tego powodu terapie i widze, ze to wcale nie
                musi byc przyczyna, bo ludzie z gorszych warunkow wyszli i zyja i
                maja znajomych. A ja po prostu tortury przezywam jak mam prowadzic
                rozmowe i sie socjalizowac. Jak siebie przypomne, to zawsze bylam
                wsrod niegrzecznych w szkole, ale nadrabialam to brakiem problemow w
                nauce.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja