yula
03.09.09, 21:20
Ja ciągle jestem przerażona, ale powoli ośmielam sie mieć nadzieje że nie
będzie tragicznie. Po dwóch dniach szkoły jedna uwaga za gadanie, jedna za
huśtanie sie na krześle i jedna 5-ka:) Uwagi informacyjne nie potępiające,
ogólnie nauczyciele i Maks obserwują sie wzajemnie zastanawiają sie na jak tu
zacząć współpracę. Współczuje nauczycielom bo zostali rzuceni na głęboką
wodę:szkoła zwykła rejonówka, nauczyciele bez przeszkolenia a w klasie 2
dzieci: mój ZA i chłopiec który ma spejalny program nauczania. Nauczyciele
muszą sie połapać czego wymagać od mojego i od tego drugiego, bo są
przeciwieństwami. Dziś nauczycielka angielskiego pytała sie czy ma wymagać od
młodego robienia zadań, pracy na lekcjach, odpowiedź był zdecydowana że tak:)
Musimy wytłumaczyć jak taki typ funkcjonuje i jakie wymagania można wobec
niego stawiać, a jakie zdecydowanie nie warto. Jak ktoś ma doświadczenie jak
to ladnie ująć to poproszę o wskazówki. Rozpisałam sie, ale ciągle mnie
rozpierają emocje i musiałam sie wygadać :)