V Mistrzostwa Wrocławia - zaproszenie

30.03.07, 13:50
21 kwietnia Wrocławski Klub Szaradzistów „Kamer” organizuje V Szaradziarskie
Mistrzostwa Wrocławia.
Zawody rozpoczną się w sobotę 21 kwietnia o godz. 12 w Klubie Śląskiego
Okręgu Wojskowego przy ul. Pretficza 24 we Wrocławiu. Zgłoszenia przyjmuje
Mariusz Góralski, tel. 601-501-567.
Można też zgłaszać się mailem: m.goralski@wp.pl lub jw@wchuwr.pl

Dodam, że w tym roku planujemy turniej złożony z 2 rund.
Gdyby ktoś był zainteresowany noclegiem, niech odpowiednio wcześniej da znać.
Serdecznie zapraszamy!
    • totet Re: V Mistrzostwa Wrocławia - zaproszenie 21.04.07, 15:54
      Źródła zbliżone do dobrze poinformowanych podają, że tak wygląda czołówka V
      Szaradziarskich Mistrzostw Wrocławia:
      1. Norbert Stawik
      2. Leszek Rydz
      3. Robert Górniak
      4. Dorota Garbacik
      5. Rafał Tałaj
      6. Rafał Rogowski
      7. Marcin Radoń

      • jw1969 Wyniki V Mistrzostw Wrocławia 21.04.07, 17:41
        Zgłosiły się 44 osoby, ostatecznie wystartowało 37 (zawiedlizwłaszcza
        miejscowi).
        Do zdobycia było w 1 rundzie (12 stron, 26 zadań, 75 minut) 88 punktów. W
        drugiej rundzie (8 stron, 29 zadań, 50 minut) 66+x, przy czym x oznacza
        punktację zadania kompozycyjnego - teoretycznie można było w nim zdobyć 36
        punktów, autorowi zadania - Mariuszowi Góralskiemu - udało sie ułożyć krzyżówkę
        za 11 punktów, a uczestnicy turnieju zdobywali za to zadanie maksymalnie 6
        punktów.
        Oto komplet wyników (I runda, II runda, suma)):

        1.Norbert Stawik Poznań 71 61 132
        2.Leszek Rydz Głogów 68 54 122
        3.Robert Górniak Sosnowiec 62 46 108
        4.Dorota Garbacik Zgierz 52 48 100
        5.Rafał Tałaj Częstochowa 47 47 94
        6.Rafał Rogowski Pabianice 42 48 90
        7.Marcin Radoń Kraków 40 46 86
        8.Bogdan Tropak Zielona Góra 32 44 76
        9.Anna Śmiałkowska Łódź 39 37 76
        10.Tadeusz Głowacki Łódź 38 36 74
        11.Marzena Szymanowska Poznań 37 34 71
        12.Andrzej Tałaj Częstochowa 40 31 71
        13.Zbigniew Zięba Wałbrzych 33 37 70
        14.Stanisław Osyda Katowice 38 32 70
        15.Czesław Krasiński Zielona Góra 31 34 65
        16.Wieńczysław Syguda Częstochowa 34 30 64
        17.Zbysław Pieczyński Śrem 29 33 62
        18.Zbigniew Kurowski Legnica 27 34 61
        19.-20.Władysław Sikorski Bytom 31 30 61
        Adam Skowroński Twardów 31 30 61
        21.Krzysztof Pawłowski Katowice 28 32 60
        22.Kazimierz Krakowski Lwówek Śląski 22 35 57
        23.Adam Ząbek Tychy 25 31 56
        24.Zdzisława Michalik Wrocław 23 28 51
        25.Henryk Linder Boguszów Gorce19 30 49
        26.Alicja Stiller Poznań 13 31 44
        27.Franciszek Adamski Katowice 15 29 44
        28.Roman Perek Kłodzko 20 24 44
        29.Adam Musiała Wrocław 15 28 43
        30.Zbigniew Chraplak Swarzędz 19 23 42
        31.Józef Górecki Legnica 18 22 40
        32.Jarosław Marzec Dąbrowa Górnicza 14 24 38
        33.Joanna Czarzyńska Kraków 16 22 38
        34.Danuta Kwaszczyńska Warszawa 10 2 36
        35.Stefan Koczarski Szczecin 18 18 36
        36.Ignacy Bartoszewski Wonieść 19 16 35
        37.Stanisław Chałupka Wrocław 9 18 27

        Przy równej liczbie punktów decydował tym razem wynik drugiej rundy -
        premiowaliśmy skuteczny finisz.
        • parodystka Re: Wyniki V Mistrzostw Wrocławia - podziękowanie 22.04.07, 11:21
          Zapewne wyrażę tu nie tylko swoją opinię jeśli podziękuję Organizatorom i Autorom
          za przygotowanie Mistrzostw. Zadań było dużo, były bardzo ciekawe i trudne :-(.
          I może o trudności zadań świadczy nie tyle moja subiektywna opinia, ile np.:
          dopiero siódme miejsce takiego dobrego rozwiązywacza jak Marcin Radoń.
          Ale jak to na Mistrzostwach, oprócz rozwiązywania zadań, najsympatyczniejsze są
          spotkania i rozmowy kuluarowe, możliwość poznania tych autorów, których się zna
          jedynie z łamów pism szaradziarskich tudzież słynnych rozwiązywaczy :-).
          Dlatego zachęcam niezdecydowanych do uczestnictwa we wszystkich organizowanych
          Mistrzostwach.
          Ale, żeby nie było za słodko: mała korekta do powyższych wyników:
          10 + 2 to nijak nie jest 36 ;-) musi co miało być 10 + 26 w punktacji p.Danuty
          Kwaszczyńskiej.
          Pani Danuta taki niewysoki wynik - jak dla Jej możliwości - osiągnęła w dużej
          mierze przez półgodzinne spóźnienie spowodowane wypadkiem na drodze 50 km przed
          Wrocławiem, w którym na szczęście nie brałyśmy udziału, ale musiałyśmy poczekać
          na rozładowanie wielokilometrowego korka.
          A poza tym Wrocław rozkopany jak niemowlę :-).
          • reptar Re: Wyniki V Mistrzostw Wrocławia - podziękowanie 22.04.07, 18:44
            parodystka napisała:

            > I może o trudności zadań świadczy nie tyle moja subiektywna opinia, ile np.:
            > dopiero siódme miejsce takiego dobrego rozwiązywacza jak Marcin Radoń.


            To nie może świadczyć o trudności zadań. To świadczy o bardzo mocnej obsadzie
            wrocławskiego turnieju   ;-)
            • parodystka Re: Wyniki V Mistrzostw Wrocławia - podziękowanie 22.04.07, 21:38
              reptar napisał:

              > parodystka napisała:
              >
              > > /-/ o trudności zadań świadczy /-/ siódme miejsce /-/ Marcina Radonia

              reptar odpisał:
              >
              > To nie może świadczyć o trudności zadań. To świadczy o bardzo mocnej obsadzie
              > wrocławskiego turnieju ;-)

              Męska żelazna logika ;-(.
              Niech Ci będzie, ale spytaj innych uczestników - na pewno potwierdzą, że łatwo
              nie było ;-).
              • jw1969 Refleksje organizatora 23.04.07, 11:42
                Podałem już wyniki (przepraszam za błąd - przenoszenie tabeli wymagało
                wycinania tabulatorów i usunąłem coś jeszcze), czas na inne uwagi. Kwestia
                trudności zadań - trudno to ocenić obiektywnie, staraliśmy się skonstruować
                zestaw tak, żeby każdy mógł znaleźć coś dla siebie, i żeby najlepsi też mieli
                trochę roboty. Sądząc po tym, że ostatni zawodnik uzbierał 27 punktów, dało się
                co nieco rozwiązać - sporo było nietrudnych drobnych form, kilka rebusów,
                jolki, szyfrogram, diakrostych, ułóż sam - raczej do pokonania. Spodziewałem
                się, że przekrętkę czy psotkę podwójną zrobią nieliczni, przynajmniej w
                warunkach turniejowych - myślę, że inni zajmą się niezrobionymi zadaniami na
                spokojnie w domu (a może już to zrobili) i okażą się one do przejścia.
                Oczywiście nie tylko biegnący czas utrudniał rozwiązywanie: dochodził chłód
                (spora, nieogrzewana sala), nienajlepsze jednak oświetlenie, zmęczenie podróżą -
                tu chciałbym wyrazić podziw dla dwóch pań, które z marszu, prosto z samochodu,
                którym przybyły z Warszawy, usiadły do rozwiązywania, i to ciurkiem dwóch
                części!
                Wszystkich nieobecnych na turnieju a zainteresowanych zestawem proszę o kontakt
                na jw@wchuwr.pl, prześlę odpowiednie pliki pdf. Biuletyn klubowy, który
                towarzyszym mistrzostwom, powinien być również niebawem dostępny albo u mnie,
                albo na stronie Asa, muszę jednak wprowadzić pewne poprawki (uczestnicy
                turnieju dostali erratę).
                Ciesze sie, że w tym roku udało nam się - w ostatniej chwili - znaleźć sponsora
                i zapełnić stolik z nagrodami, których starczyło dla wszystkich. Bardzo
                dziękuję prezesowi firmy Comex Sp. z o.o. z Wrocławia, panu Pawłowi Korczakowi,
                za okazaną hojność.
        • uhuhu Poturniejowo 23.04.07, 10:18
          Turniej bardzo udany, świetna organizacja. Były cenne i ciekawe nagrody - na
          stoliku można było znaleźć nie tylko słowniki, ale także Kinga, Chmielewską czy
          też płyty DVD z serialem "Alternatywy 4".

          Zadania - baaaaardzo ciekawe. niektóre wymagające, niektóre prostsze, ale
          urocze. Jak zawsze muszę pochwalić Jacka za zgrabne drobne formy oraz za
          tegoroczną prześmieszną krzyżówkę przekrętkę - absolutnie hiciarskie zadanie,
          pozostaje mieć nadzieję, że to nie pierwsze i nie ostatnie pod tym szyldem i że
          zagości ono na stałe na szaradziarskich łamach. Świetnie rozwiązywało się też
          jolko-szkotkę Mariusza Góralskiego oraz konsonantkę wiązaną Ryszarda
          Kotomskiego (jak ja lubię to zadanie!) - kawał dobrej roboty.

          Parodystka pisze, że zadania były trudne. Myślę, że często jest tak, że za
          trudność uznaje się nowość/nieszablonowość zadania. Może też działać coś
          takiego - jak widzę krzyżówkę UŁÓŻ SAM, to wiem dokładnie co to za zadanie i
          czego się spodziewać oraz JESTEM W STANIE OKREŚLIĆ, CZY UMIEM JĄ ROZWIĄZAĆ I
          JAK SZYBKO - bo znam ten typ zadania bardzo dobrze od lat. Natomiast we
          Wrocławiu taki właśnie zasób szaradziarskiego doświadczenia jest poddawany
          próbie, mamy bowiem często do czynienia z zadaniem NOWYM, o dziwnym tytule,
          przy którym startujący jest na swój sposób bezradny: trudne to czy łatwe?
          czytać to długie objaśnienie czy nie czytać? A jak do tego jeszcze dojdzie
          spora objętość zadania (75% rozkładówki) i duża za nie punktacja, wielu zadania
          takiego na wszelki wypadek nie tknie, bo woli nie ryzykować i zamiast tego
          rozwiązać sobie coś znajomego, np. ułóż sam. A to nie zawsze się sprawdza,
          czego świetnym przykładem okazały się alternatki Adama Denglera - typ zadania
          dobrze znany, ale kilka słówek mogło dać popalić (rewelers, tyrystor, pikometr,
          deferens, ksylolit) - ja nie znałem trzech z nich i cała praca poszła w
          gwizdek. Szarada plus-minus też pewnie niejednego wystraszyła na dzień dobry,
          tymczasem autor wręcz podarowywał nam 4 punkty, bo rozwiązanie okazało się być
          dość proste do ustalenia.

          A przy zadaniu kompozycyjnym okazało się, że warto czasem posłuchać, o czym
          mówi Mariusz ;-) - ja tego nie zrobiłem i w efekcie nie dosłyszałem dodatkowego
          warunku podanego przed rozpoczęciem rundy (zakaz używania słów o tych samych
          rdzeniach), co znalazło odzwierciedlenie w uzyskanej okrągłej punktacji za
          zadanie.

          ----------
          ♣ As ♥
          • zeta52 Jeszcze wrocławskie reminiscencje 25.04.07, 17:23

            Kolejna tegoroczna batalia turniejowa za nami. W gościnnych progach
            wrocławskiego klubu wojskowego, a jednocześnie szaradziarskiego, przywitali nas
            organizatorzy imprezy, w tym prezes Jacek Woj-Jaczyński. Przepraszam za drobną
            modyfikację, ale w przekrętkach tego typu i tak mistrzowi nie dorównam (vide
            nowatorska przekrętka w zestawie turniejowych zadań).

            Temperaturę na nieco chłodnawej olbrzymiej sali wojskowego klubu podnosiły
            emocje wynikające z przebiegu rozgrywek. Dla żołnierzy, często z pewnością
            korzystających z tego pomieszczenia, to normalka. Ale dla nas, cywili? Chociaż
            może trochę się czepiam, skoro Robbie, zdobywca miejsca trzeciego, paradował w
            tiszercie i wcale nie narzekał na chłodne przyjęcie. A wręcz odwrotnie. Bo
            atmosfera imprezy była WSPANIAŁA.

            Oglądając listę uczestników przed zmaganiami z bardzo dużą dozą
            prawdopodobieństwa ustalano pierwszą dziesiątkę. I nie bez racji. Chociaż ...
            Wygląda na to, że w klanie Tałajów zanosi się na pokoleniową zmianę warty. Do
            czego zresztą, prędzej czy później, i tak musi dojść. Gdy Jacek, podając
            wyniki, na czołowej piątej pozycji wyczytał nazwisko i zawiesił na moment głos,
            wydawało się oczywiste, że chodzi, jak zwykle, o Andrzeja. Tymczasem, ku
            zaskoczeniu wielu uczestników, był to tym razem jego syn. BRAWO RAFAŁ! To chyba
            dobrze. Wzajemna konkurencja powinna przynosić również i w przyszłości
            konkretne wyniki rodzinnemu teamowi.

            Była też przygoda z kozą. Pojawiła się ona na sali podczas drugiej rundy. A
            znalazła się w rebusie anagramowym Ł.O. To znaczy nie tak od razu. Bo najpierw
            była KROWA. Ewidentnie. Wywołała potem ożywione dyskusje w kuluarach. WYMIENIAM
            niektóre formułowane wątpliwości, bowiem dotyczą one także WYMIENIA. Dlaczego
            ta krowa taka chuda? A jeżeli to rzeczywiście koza, to dlaczego taka łaciata i
            ma takie duże wymiona? Mnie się z tą krową-kozą udało przez czysty przypadek.
            Ponieważ obracanie tej krowiny na wszelkie możliwe sposoby nie przynosiło
            rezultatu, postanowiłem po prostu strzelać, żeby nie mieć później do siebie
            pretensji, że nie uczyniłem nic w tym kierunku. Za takie strzały nie ma punktów
            ujemnych. Przez ten właśnie przypadek, na moje szczęście, wróciłem do tego
            zadania na sam koniec rundy. Przyparty do muru, bo nadchodził już Jacek, by
            odebrać pracę, a nie przychodziło mi do głowy nic, co miałoby jakikolwiek
            związek z krową, rozpaczliwym rzutem na taśmę, za wyrazem ŁAPMY (małpy)
            wpisałem, na tzw. rybkę, OKAZJE, bo to nasuwało jakieś skojarzenia i miało sens
            w rozwiązaniu, choć żadnego związku z krową,. Nie ma zmiłuj, bez gadania pracę
            musiałem oddać. Zacząłem jednak zastanawiać się nad tym, czy to, co zrobiłem
            miało jakiś sens. I tu natychmiast przyszło olśnienie! W wyrazie OKAZJE jest
            człon JE, a to zwierzę, czymkolwiek ono było, skubało jednak trawę! Co zatem
            pozostało? Przeanagramować resztę. Z pozostałych liter OKAZ wychodzi tylko
            KOZA! A więc to była koza?! I tak potwierdziło się ŁAPMY OKAZJE. Zupełnie
            niechcąco złapałem okazję. Wniosek? JAK NIE WIESZ CO, TO STRZELAJ! Jak w
            teleturnieju. A nuż trafisz. Nawet niechcąco.
            Choć to nie koniec kozich dylematów. Ta biedna krowina, niczym szkapina, daje
            jeszcze człon KOZINA! A w efekcie ŁAPMY OZNAKI. Ma sens? Jakiś ma. Byłoby to
            rozwiązanie alternatywne! I takie też znalazło się w jednym z rozwiązań.
            Niestety. Kozina to mięso kozie, a nie sama koza. Nawet licha.

            Zasłyszane (nie powiem gdzie, kilkanaście metrów od sali): - W metamorfozie
            wpisałem FRANIA, zamiast FIRANA i mi nie uznali. – Bo to imię własne! A miały
            być tylko rzeczowniki pospolite. – Na pewno tylko pospolite? Tego nie
            doczytałem.

            I tu po raz kolejny kłania się motto obowiązujące w szaradziarstwie, i nie
            tylko tu zresztą, a które trzeba powtarzać jak mantrę: CZYTAJ DOKŁADNIE
            INSTRUKCJE! Kwestia tejże Frani może nasuwać jednak jeszcze pewne
            wątpliwości... Czy to nie powinno być tak, jak z nazwami samochodów? Gdzie
            nazwę m a r k i samochodu (Fiat) bądź f i r m y (Fiat) piszemy wielką
            literą, natomiast s a m o c h ó d marki Fiat piszemy od litery małej (fiat).
            Dla wielu osób sprawa ta jest oczywista, byłem jednakże ostatnio świadkiem, a
            także i mimowolnym uczestnikiem, zażartych dyskusji na ten temat. Stąd
            zastanowienie nad tą Franią. Tu jednak, choć w popularnym użyciu, jest to nazwa
            własna. Np. pralka Frania MD-12. To rozumiem. Ale czy nie można
            jej „upospolicić”, mając do czynienia po prostu z franią, tak jak z fiatem? To
            maszyna i to maszyna…

            Rację ma nasza pomysłowa i uzdolniona artystycznie (vide Galeria!) Parodystka,
            twierdząc, że ”oprócz rozwiązywania zadań, najsympatyczniejsze są spotkania i
            rozmowy kuluarowe, możliwość poznania tych autorów, których się zna jedynie z
            łamów pism szaradziarskich tudzież słynnych rozwiązywaczy”. Tu dodałbym jeszcze
            jeden cel i motywację. Jestem w pełni przekonany, że niezwykle mobilizujący do
            udziału w tych turniejach. Większość, bo może nie tak całkiem wszyscy, ale
            zarówno mistrzowie jak i ciułacze, jeżdżą także po punkty. Do rankingu.
            Neptuna.

            Uważam, że zupełnie obiektywnie należy podkreślić wielki wkład pracy w
            przygotowanie i przeprowadzenie tego dużego i udanego przedsięwzięcia, zarówno
            przez członków wrocławskiego „Kamera”, jak i przedstawicieli Klubu Śląskiego
            Okręgu Wojskowego.
            W tym piękną oprawę graficzną (w twardej okładce!) obu przejrzystych zestawów
            urozmaiconych i pomysłowych zadań w opracowaniu Jacka Wojaczyńskiego, który też
            ułożył największą ich ilość.

            A kto chciałby jeszcze nawiązać kontakt wzrokowy z „kamerowcami” (kamerzystami?
            kameralistami?), to zapraszam do Polsatu 2, gdzie odgrzewane są obecnie relacje
            ze zmagań wrocławskiej drużyny klubowej w „Awanturze o kasę” sprzed lat.

            Raz jeszcze wielkie dzięki za całość w imieniu, obecnej na turnieju,
            siedmioosobowej ekipy sosnowieckiej Ariady!

            • parodystka Najdłuższy post roku, czy w historii forum ? 25.04.07, 21:03
              Zeta52 napisał, co napisał ;-), ale ile napisał !!!
              Czy był dłuższy post w historii tego forum Reptarze?
              Jeśli nie, to proponuję przyznać Mu tytuł Długopisa Forum;-).
              Czy ktoś jest przeciw ? Nie widzę ;-).
              • cherrywt Re: Najdłuższy post roku, czy w historii forum ? 25.04.07, 21:32
                Jestem za. Zeta - Długopis 2007- fajnie brzmi.
                Dziękuję Ci za ten post. Czytając go, poczułem atmosferę imprezy. Tak trzymaj:)
                • jw1969 Biuletyn "Kamera" 27.04.07, 09:50
                  Ja również jestem pod wrażeniem postu kolegi Zeta, uważam, ze "Ariada" powinna
                  delegować go na wszystkie turnieje, a organizatorzy zrezygnować z pobierania
                  wpisowego. Dziękuję bardzo i liczę na następne relacje!
                  Przepraszam za krowokozę, nie chciało mi się rysować tego rebusu, więc
                  ściągałem obrazki z sieci, a jedzącą kozę znaleźć jest niełatwo. W końcu na
                  jakąś trafiłem, fakt, mogłem przynajmniej spróbować usunąć jej łaty. Wymienia
                  jednak będę bronił, powinno być! Pomyślałem - ale juz za pźno, po powieleniu
                  zestawów - że dla jednoznaczności można by napisać, ile w sumie liter liczy
                  rozwiązanie, to akurat nie na okoliczność nieprzewidzianych przez nas problemów
                  z identyfikacją zwierzęcia, bałem się raczej, że ktoś napisze "Łapmy okaz" i
                  bedziemy mieli problem, czy to uznać. Akurat nikt tak, na szczęście, nie
                  napisał.
                  Nie przewidzieliśmy też alternatywnego rozwiązania metamorfozy z franią zamiast
                  firany. To znaczy - myśleliśmy o tym, ale wydawało nam się, że dalej nie będzie
                  pasować. A jednak się dało. W efekcie daliśmy się przekonać jednemu z
                  zawodników i uznaliśmy mu wersję z franią, inni z reklamacją dotyczącą tego
                  zadania się nie zgłosili.
                  Jak już wspominałem, na stronie Asa (asglogow.w.interia.pl) można
                  znaleźć 9 numer biuletynu "Kamer", który otrzymali wszyscy uczestnicy
                  turnieju.
Pełna wersja