XXI Mistrzostwa Krakowa - 26 maja 2007

20.05.07, 19:17
26 maja (sobota) o godz. 12.00 w Śródmiejskim Ośrodku Kultury w Krakowie przy
ul. Mikołajskiej 2 odbędą się XXI Szaradziarskie Mistrzostwa Krakowa. W planie
są dwie rundy, dłuższa i krótsza.

Zgłosić się można telefonicznie, pod numerem 0 12 421 57 86, w godz. 14–20.

Serdecznie zapraszam w imieniu Krakowskiego Klubu Szaradzistów "Agora",
a w swoim własnym w szczególności, jako że jestem autorem większości zadań
turniejowego zestawu   ;-)
    • parodystka Re: XXI Mistrzostwa Krakowa - 26 maja 2007 20.05.07, 20:42
      A będzie jolka a la Przekrojowa ?
      • zemet Re: XXI Mistrzostwa Krakowa - 26 maja 2007 20.05.07, 20:57
        Jedna wielka prośba do Reptara: nie za dużo skomplikowanych opisów zadań i słów
        arcyencyklopedycznych. Skarbiec języka polskiego kryje w sobie tyle pięknych
        wyrazów. Polecam dobry przykład twórczości Jacka Wojaczyńskiego, Leszka Rydza
        i Tadeusza Olejarczyka. Trzeba też pamiętać, że startują i doświadczeni, i
        mniej doświadczeni "rozwiązywacze". Osobiście jestem zwolennikiem jak
        największej ilości autorów zadań w zestawach turniejowych.
        • uhuhu Re: XXI Mistrzostwa Krakowa - 26 maja 2007 20.05.07, 21:42
          Jedna wielka prośba do Reptara - nie za mało skomplikowanych opisów zadań ;-)

          ----------
          ♣ As ♥
          • reptar Re: XXI Mistrzostwa Krakowa - 26 maja 2007 20.05.07, 21:52
            Jest tylko jeden krótki opis zadania, na pierwszej stronie pierwszej rundy,
            żeby nie powielać i miejsca na trudne słowa niepotrzebnie nie zajmować. Opis
            brzmi: "O co chodzi w zadaniu, należy się domyślić"   ;-)

            Nic się nie martw, Zemet, poradzisz sobie z monokulturą.
            • zemet Re: XXI Mistrzostwa Krakowa - 26 maja 2007 20.05.07, 22:20
              Reptarze,
              dzięki za zaproszenie, nie omieszkam z niego skwapliwie skorzystać.

              reptar napisał:

              > Jest tylko jeden krótki opis zadania, na pierwszej stronie pierwszej rundy,
              > żeby nie powielać i miejsca na trudne słowa niepotrzebnie nie zajmować. Opis
              > brzmi: "O co chodzi w zadaniu, należy się domyślić"   ;-)
              >
              > Nic się nie martw, Zemet, poradzisz sobie z monokulturą.
              • totet Re: XXI Mistrzostwa Krakowa - 26 maja 2007 26.05.07, 17:56
                Jak donoszą źródła zbliżone do oficjalnych oto pierwsza piątka z dzisiejszego
                turnieju krakowskiego:

                1. Jacek Wojaczyński -Wrocław
                2. Leszek Rydz - Głogów
                3. Marcin Radoń - Kraków
                4. Jerzy Siadak - Szczecin
                5. Rafał Tałaj - Częstochowa
                • zeta52 Re: XXI Mistrzostwa Krakowa - 26 maja 2007 26.05.07, 21:00
                  A źródła z drugiej ręki dodają jeszcze parę pozycji (tu punkty bez części
                  ułamkowej):

                  6. Zbigniew Trzaskowski - gdzie obecnie? - 81
                  7. Anna Butryn - Kraków - 80
                  8. Andrzej Tałaj - Częstochowa - 76
                  9. Danuta Kwaszczyńska - Warszawa - 70
                  10.Wieńczysław Syguda - Częstochowa - 68
                  11.Tomasz Ordowski - Kraków - 66
                  12.Barbara Sudoł - Olkusz - 64 (eksekwo)
                  12.Jarosław Marzec - Dąbrowa Górnicza - 64 (eksekwo)
                  14.Adam Ząbek - Tychy - 60

                  I tu ślad się niestety urywa... Sorry!
                  I przepraszam za ewentualne pomyłki.
                  • zeta52 Re: XXI Mistrzostwa Krakowa - 26 maja 2007 26.05.07, 21:10
                    A dla porównania druga ręka podaje jeszcze punktację pierwszej piątki (bez
                    ułamków!):

                    1. Jacek Wojaczyński - 139
                    2. Leszek Rydz - 118
                    3. Marcin Radoń - 100
                    4. Jerzy Siadak - 86
                    5. Rafał Tałaj - 86

                    To dopiero pozwala ocenić krajobraz po bitwie.
                    • mag33 Re: XXI Mistrzostwa Krakowa - 26 maja 2007 27.05.07, 10:18
                      zeta52 napisał:

                      > A dla porównania druga ręka podaje jeszcze punktację pierwszej piątki (bez
                      > ułamków!):
                      >
                      > 1. Jacek Wojaczyński - 139
                      > 2. Leszek Rydz - 118
                      > 3. Marcin Radoń - 100
                      > 4. Jerzy Siadak - 86
                      > 5. Rafał Tałaj - 86
                      >
                      > To dopiero pozwala ocenić krajobraz po bitwie.

                      .....WYNIKI ZGOŁA NIESAMOWITE!
                      Jacek "znokautował" Leszka, Leszek "znokautował"
                      Marcina, a ten z kolei kolejną dwójkę-Jurka i Rafała, który
                      znów pokonał ojca-Andrzeja...miałem przyjechać do Krakowa ,
                      w ostatniej chwili coś mi wypadło-szkoda...mam nadzieję , że ktoś
                      napisze cos więcej o zadaniach i przyczynach tak dużych różnic pkt.
                      czy były 2 rundy?
                      pozdr.
                      MAG
      • reptar Re: XXI Mistrzostwa Krakowa - 26 maja 2007 20.05.07, 21:54
        parodystka napisała:

        > A będzie jolka a la Przekrojowa ?

        Nie zdradzając szczegółów za bardzo, zdradzę, że nie będzie (klubu nie stać na
        ochroniarzy).
    • reptar XXI MKr - podziękowania i wyniki 27.05.07, 11:02
      Bardzo dziękuję wszystkim, którzy zjawili się na Mikołajskiej, by wystartować,
      pojurorować lub pouczestniczyć w wydarzeniu   ;-)

      Szczególne podziękowania składam naszej forumowej Parodystce za "Dżentelmena
      z Reptarem".

      Frekwencja była imponująca. Niestety, jako juror większość czasu siedziałem nad
      poprawianymi pracami, więc wiele mnie ominęło z tego, co się działo i nie ze
      wszystkimi zdążyłem się nagadać. Mogę za to przekazać teraz oficjalne wyniki.

      Sklasyfikowano 39 osób.

      1. Jacek Wojaczyński   139,9   (79,7+60,2)
      2. Leszek Rydz   118,3   (66,6+51,7)
      3. Marcin Radoń   100,6   (59,9+40,7)
      4. Jerzy Siadak   86,7   (44+42,7)
      5. Rafał Tałaj   83,2   (47,3+35,9)
      6. Zbigniew Trzaskowski   81,8   (47,4+34,4)
      7. Agnieszka Butryn   80,8   (50,6+30,2)
      8. Andrzej Tałaj   76,1   (40,9+35,2)
      9. Danuta Kwaszczyńska   70,8   (34,7+36,1)
      10. Wieńczysław Syguda   68,4   (39,2+29,2)
      11. Tomasz Ordowski   66,2   (37,9+28,3)
      12-13. Barbara Sudoł   64,3   (30,1+34,2)
          Jarosław   Marzec   64,3   (30,1+34,2)
      14. Adam Ząbek   60,8   (32,5+28,3)
      15. Franciszek Adamski   60,1   (31+29,1)
      16. Krzysztof Pawłowski   54,9   (27,7+27,2)
      17-18. Stanisław Ochot   54,2   (32,5+21,7)
          Maciej Kluzik   54,2   (32+22,2)
      19. Leszek Kilian   53,2   (29,6+23,6)
      20. Wacław Frydrych   52,5   (34,1+18,4)
      21. Krzysztof Podbioł   50,7   ( 31,4 + 19,3 )
      22. Janusz Ostrowski   48,1   ( 23 + 25,1 )
      23. Andrzej Nitefor   47,3   ( 21,6 + 25,7 )
      24. Tadeusz Basiaga   46,2   ( 26,3 + 19,9 )
      25. Leszek Grzywacz   45,8   ( 26 + 19,8 )
      26. Joanna Czarzyńska   45,5   ( 22,2 + 23,3 )
      27. Krystyna Mulewicz   45,1   ( 26,2 + 18,9 )
      28. Marek Kawałek   44,1   ( 21,7 + 22,4 )
      29. Władysław Sikorski   42,8   ( 23,5 + 19,3 )
      30. Joanna Sieniawska   41,9   ( 23,5 + 18,4 )
      31. Wanda Patykiewicz   41,8   ( 24,2 + 17,6 )
      32. Stanisław Hemerling   41,5   ( 25,2 + 16,3 )
      33. Halina Banaś   38,5   ( 21,5 + 17 )
      34. Rafał Kurek   37,1   ( 22,8 + 14,3 )
      35. Wacław Ebert   35,7   ( 15,5 + 20,2 )
      36. Marian Chylewski   32,8   ( 13,9 + 18,9 )
      37. Beata Grochowska   32,5   ( 17,9 + 14,6 )
      38. Kazimierz Kamiński   32,2   ( 13,5 + 18,7 )
      39. Elżbieta Cichocka   23,0   ( 12 + 11 )


      Do zdobycia było 153,4 punktu.
      Mistrz zgarnął 91,2%.
      Każdy zgarnął co najmniej 15%.

      Turniej składał się z dwóch rund:
              75-minutowej (85,2 p.) i
              50-minutowej (68,2 p.).


      Punktacja była dwojaka. Większość zadań miało wycenę tradycyjnie stopniowaną,
      były też jednak zadania punktowane "za jednostkę", którą najczęściej był po
      prostu wyraz wpisywany do diagramu. Stąd te ułamki (np. wyraz swatki wart był
      0,3 punktu, żeby wszystkie razem dawały około 7 punktów, wartość współgrającą
      z punktacją stopniowaną jolki (8-6-5) czy syntezy (7-6-4).

      Najwiekszą i zupełnie przez autora niezamierzoną pułapką okazała się jolka,
      w której kilku uczestników wpisało A zamiast Y na skrzyżowaniu ("meandra"
      i "specsłużba" zamiast "meandry" i "specsłużby"), co powodowało obniżenie o dwa
      stopnie; przy trzecim błędzie wychodziło 0 zamiast 8 - bolesne zarówno dla
      uczestnika, jak i dla jurora-autora... Ech, gdybym to przewidział, Y byłoby
      ujawnione...

      Jeszcze raz pięknie dziękuję wszystkim za przybycie!
      • zeta52 XXI MKr - Albośmy to jacy tacy! 27.05.07, 13:40
        Albośmy to jacy tacy szaradziści krakowiacy!

        Podwawelski gród przywitał nas parną, gorącą, słoneczną pogodą, ale my i tak
        zajęci byliśmy szaradziarskim szaleństwem przy otwartych, na oścież i hałaśliwy
        Mały Rynek, oknach.

        Krakowianie podzielili się obowiązkami. Jedni organizowali, drudzy pisali,
        pozostali zaś… To znaczy jeden! (człowiek-orkiestra) układał zadania.
        Chcąc uspokoić nieco zastraszonych uczestników wizją rozwiązywania niezwykle
        skomplikowanych zadań, Jurek Reptar z właściwym sobie poczuciem humoru łagodził
        obyczaje, dopuszczając taką możliwość, że r a c z e j damy sobie radę. No,
        przynajmniej z jednym zadaniem… Wprawdzie po pierwszej rundzie słychać było
        głosy: Przerąbane! Szkoda gadać! Nic z tego nie będzie! To jednak okazało się,
        że nie było aż tak źle. I w drugiej też były uciułane jakieś punkty. Oczywiście
        mam tu na myśli ogół startujących, pomijając zupełnie mistrzów i arcymistrzów.
        Bo ci ostrzyli sobie pazurki na zapowiadane nowe pomysły Jurka. Czego dali
        zresztą wyraz w wynikach końcowych turnieju.

        Czego tam nie było! Istna burza wiatrów! A właściwie mózgów. To w nawiązaniu
        do jednego z zadań, Róży wiatrów. Wyjątkowe nagromadzenie przenajrozmaitszych
        rodzajów reptarowych wymyślanek! Wśród nich chyba jeszcze nie nazwanych typów
        zadań. W sensie kategoryzacji.

        Niektóre zadania nawet dość przyjaźnie uśmiechały się do nas, a nawet dały
        się rozwiązywać, przysparzając nieco punktów, choć ułamkowych, za to
        rzeczywistych. Dla zachęty. I to był strzał w dziesiątkę! Do punktacji za pełne
        rozwiązanie i stopniowanej punktacji za niepełne, doszła punktacja za ilość
        rozwiązanych wyrazów w danym zadaniu. System ten stosowany jest w niektórych
        rozgrywkach wewnątrzklubowych, ale do mistrzostw miast wchodzi chyba dopiero
        teraz, jeśli się nie mylę? To naprawdę zachęca do podejmowania prób
        rozwiązywania nawet z pozoru niełatwych zadań.

        W obu zestawach zadań rzucała się w oczy duża różnorodność tych nietypowych
        wymyślanek. Trochę czasu, którego na końcu rundy jak zwykle brakuje, trzeba
        było poświęcić na to, by zrozumieć sedno niejednego zadania. I rezygnowało się
        nieraz z pozornie trudnego zadania, które potem, po oddaniu prac, okazywało się
        wcale nie takie trudne. Ale Reptar lojalnie przestrzegał o tym przed
        rozpoczęciem potyczek.

        Niezwykły duet w tym turnieju tworzyli właśnie Jurek Buczek i Jacek
        Wojaczyński. Obaj byli bezkonkurencyjni. Jeden w układaniu oryginalnych,
        pomysłowych i pionierskich zadań, drugi zaś w błyskawicznym ich rozwiązywaniu.
        Jakby sam je układał. Jackowi dotrzymywać kroku, wprawdzie z pewnym dystansem,
        mógł jedynie Leszek Rydz (bo któżby inny?). Obaj z Jackiem tworzą zresztą z
        kolei inny, bardzo efektywny w skuteczności działania, dolnośląski duet
        układaczy-rozwiązywaczy.

        Co było w dużym stopniu do przewidzenia, bezdyskusyjnie wygrał Jacek
        Wrocławski przed Leszkiem Głogowskim, choć próbował nadążać za nimi Marcin
        Krakowski. Szkoda, że nie było na tym turnieju Norberta Poznańskiego. Wtedy
        walka byłaby jeszcze bardziej zażarta. Ale i tak ci, którzy przyjechali na
        mistrzostwa dali popis swych mistrzowskich umiejętności i wiedzy. Jak oni to
        robią? Śmigają ołówkiem szybciej niż myślą. Chyba nie można nadążyć za nimi
        wzrokiem. Zastanawiam się teraz, czy zamiast samemu rozwiązywać, nie lepiej
        było siąść sobie obok i popatrzeć, jak to w praktyce wygląda. Albo sfilmować.
        Ale z drugiej strony szkoda byłoby tych punktów, które zdobyło się startując na
        bieżąco. Ot i dylemat. Osiołkowi w żłoby dano…
        Różnica klasy w tych rozgrywkach jest wyraźnie widoczna. Po niemal
        dwadzieścia punktów różnicy pomiędzy kolejnymi czterema lokatorami na liście
        wyników w ścisłej czołówce. Nie do wiary!

        Odzywające się tu i ówdzie w czasie pierwszej rundy komórki spowodowały
        wprowadzenie ustnego punktu regulaminowego pozwalającego na odebranie w drugiej
        rundzie punktów ujemnych za dzwoniącą komórkę. Wtedy odezwał się sygnał bodajże
        z Wieży Mariackiej. Komu odjąć te punkty?

        Wyniki ogłosił trzeci, według Zbyszka Trzaskowskiego, najładniejszy głos na
        świecie (po Enrico Caruso i Leszku Herdegenie), krótko mówiąc Kaziu Skowyra.
        Robił to z wdziękiem i wzorową dykcją. I z nieodłącznym szelmowskim, lecz
        sympatycznym uśmiechem na ustach.

        Nagród w bród. Starczyło dla każdego. Były to książki, a dla pierwszej
        szóstki dyplomy. Były też ciastka, pizza, i mineralka.

        Nie chciałbym być nieskromny, ale miło mi zauważyć, że na turnieju tym
        pojawiło się siedmioro klubowiczów z sosnowieckiej „Ariady”. Aż. I piątka z
        nich, dosłownie jeden po drugim, zmieściła się w dwudziestce. Wprawdzie w samej
        końcówce tej dwudziestki, ale niezły to wynik. A my mrówki znowu, słoniu,
        tupiemy? Przypominam tu niegdysiejszą wypowiedź Parodystki w podobnej sytuacji
        turnieju internetowego.

        Dziękuję Reptarowi za podanie na świeżo wyników wszystkich uczestników. Nie
        wszyscy chyba oddali swoje prace. Co najmniej jedna osoba zrezygnowała z tego.
        Tak mi się wydaje.

        Natomiast swoją własną ocenę imprezy i zadań nadeśle prawdopodobnie, nie po
        raz pierwszy zresztą, Zemet. Nieprawdaż?

        P.S.
        Tutaj chciałbym przy okazji podziękować Jackowi za przesłane mi ostatnio
        zdjęcia jeszcze z pamiętnego turnieju wrocławskiego. Zawsze to miła pamiątka.
        Dzięki!

        • reptar Re: XXI MKr - Albośmy to jacy tacy! 27.05.07, 20:00
          zeta52 napisał:

          > doszła punktacja za ilość rozwiązanych wyrazów w danym zadaniu. System ten
          > stosowany jest w niektórych rozgrywkach wewnątrzklubowych, ale do mistrzostw
          > miast wchodzi chyba dopiero teraz, jeśli się nie mylę?

          Nie tylko w rozgrywkach wewnątrzklubowych. Toruński Gigant, gdańskie Tylko
          z jolką, łódzki Hetman - opierają się na punktacji za wyraz, a mają rangę równą
          mistrzostwom grodu (są to zawody o ogólnopolskim zasięgu i zainteresowaniu,
          liczone do Pucharu Neptuna). W przypadku zestawu, w którym znajdują się tak
          różnorodne zadania jak krzyżówki, rebusy, drobne formy wierszowane i kryptarytm
          - zastosowanie punktacji za wyraz do całości jest niemożliwe. Poza tym jest
          czasochłonne w poprawianiu, a to przekłada się na oczekiwanie uczestników na
          wyniki. System mieszany wydał mi się wart zaeksperymentowania, i bardzo się
          cieszę, że oceniłeś tę próbę pozytywnie   ;-)

          Poza tym zalety systemu mieszanego znane są i z innych podwórek - sami
          zobaczcie:
          przekroj.pl/images/stories/21_2007/galeria/raczkowski/3.jpg
          • mariosoares Re: XXI MKr - Albośmy to jacy tacy! 28.05.07, 18:31
            Przykład portugalskiego parkowania:
            www.portugalnoseumelhor.com/index.php?showpic=990
        • parodystka Re: XXI MKr - Albośmy to jacy tacy! 28.05.07, 01:34
          W imieniu zapewne nie tylko własnym dziękuję Reptarowi za te oryginalne zadania.
          Oczywiście najbardziej podobały mi się te, które rozwiązałam w całości;-), ale
          niestety nie było ich wiele ;-(.
          Bardzo miłe było to, że nagrody były dla wszystkich, którzy wystartowali.

          Ale nie byłabym sobą, gdybym nie skorygowała wpisu Długopisa Roku ;-)
          - z Wieży Mariackiej odezwał się hejnał, a nie sygnał :-(.
          A przy tej okazji ogłaszam konkurs - bez nagród - z jakiego języka pochodzi
          słowo hejnał i co oznacza ?

          Pozdrawiam i ... zapraszam do sąsiedniego wątku, gdzie "wrzucę" link do portretu
          wspomnianego przez Reptara.
          • zeta52 Re: XXI MKr - Albośmy to jacy tacy! 28.05.07, 13:38
            Miła Parodystko! Kedves Parodisztanő!

            Jó napot kívánok! Szía! Kézi csókolom! Dzień dobry! Cześć! Całuję rączki!

            Jeśli chodzi o hejnał, to sprawa jest bardzo prosta. Po węgiersku „hajnal”
            znaczy „świt, poranek”. A bierze się to stąd, że była to najpierw pobudka
            poranna trąbiona w obozie wojskowym przez hajduków węgierskich, chociaż
            niekoniecznie o samym świcie czy jutrzence. Określenia tego używał już Rej w
            połowie XVI wieku: „ani stróża z hejnałem na wieży nie trzeba”. Początkowe
            słowa dawnej pieśni mówią: Hejnał świtał (a zatem obwieszczał świt).

            Obecnie jest to S Y G N A Ł trąbiony z wieży miejskiej, nie tylko
            krakowskiej, inaczej mówiąc melodia grana przez trębacza o określonej porze
            (najczęściej o świcie) z wieży kościelnej, ratuszowej lub w obozie albo po
            prostu s y g n a ł, pobudka grana na trąbce. Zatem wówczas, kiedy z zapartym
            tchem rozwiązywaliśmy zadania, z wieży mariackiej ozwał się sygnał czyli w tym
            szczególnym przypadku hejnał.

            To jednak nie wszystko. W łowiectwie tak określany jest charakterystyczny głos
            wydawany przez żurawie o świcie i wieczorem (sic! tak! tak! Świt wieczorem!).

            Niemniej jednak serdeczne dzięki za wnikliwość, którą nad wyraz sobie cenię.
            Broń Boże, nie odgryzam się, ale skoro o wnikliwości mowa, to zdanie na
            węgierskiej widokówce z węgierską krzyżówką nadesłanej przez Józka Góreckiego z
            Budapesztu do głogowskiego klubu, a opublikowanej na klubowej stronie (lipiec
            2006) w ramach szaradziarskich ciekawostek: „Az meg a Tietek feladat”
            przetłumaczyłbym raczej: A to z a ś Wasze zadanie: Krzyżówka, zamiast: To
            j e s z c z e Wasze zadanie. Drobna różnica (różniczka?) pomiędzy „meg – zaś”
            oraz „még –jeszcze”. Mam nadzieję, że po krótkim namyśle zgodzisz się ze mną.
            Jeżeli nie, to z pokorą przyjmuję wszelkie rozstrzygające argumenty. Ale będę
            walczył (po węgiersku harcował). Poza tym drobniutkim szczególikiem reszta
            Twojego tłumaczenia niezbyt łatwego tekstu to majstersztyk! Nem haragsz! Nie
            gniewaj się! Wystarczy, że uśmiechniesz się pod nosem.

            Szívélyesen üdvözöllek! Pozdrawiam Cię serdecznie!
            Minden jót kívánok! Viszontlátásra! Życzę wszystkiego dobrego! Do zobaczenia!

            PS
            "Lengyel, magyar, két jó barát, együtt harcol, s issza borát."
            Polak, Węgier, dwa bratanki, i do szabli, i do szklanki. Razem walczą
            (harcują!) i razem piją wino.
            • zeta52 Re: XXI MKr - Albośmy to jacy tacy! 28.05.07, 14:30
              Autopoprawka.

              Bocsánatot kérek! Przepraszam bardzo!

              Uprzedzając ewentualną ripostę naszej przemiłej Parodystki-Purystki lub innego
              hungarysty albo wręcz jakiegoś prawdziwego Hungara, zmieniam „Nem haragsz!” na
              bardziej poprawną formę „Ne haragudj!”. Nie wdając się w szczegóły co do
              końcówki czasownika, wyjaśniam, że przeczenie „nem” w trybie rozkazującym
              przechodzi w „ne”, co jest dość ważne z gramatycznego punktu widzenia, ale nie
              decydujące w procesie porozumiewania się. To tak dla jasności, gdyby ktoś
              wybierał się na Węgry podczas zbliżających się wakacji. To jest też tak, gdy w
              tekście trzeba harcować z mnogością znaków diakrytycznych, tym razem niestety,
              nie naszych, polskich.

              Pozdrawiam! Üdvözöllek!
            • parodystka Re: XXI MKr - Albośmy to jacy tacy! 29.05.07, 00:11
              Oczywiście bardzo dobre rozwiązanie konkursu ;-), ale znowu muszę prostować.
              Gdybyś przeczytał u AS-a uważnie wpis określający nadesłane przeze mnie
              tłumaczenie, to zauważyłbyś, że napisano tam "zorganizowała tłumaczenie".
              Nie podszywam się pod znajomość tego języka, mam w rodzinie Węgierkę i
              przetłumaczył mi to jej małżonek - widać niedokładnie się nauczył :-(.

              • zeta52 Re: XXI MKr - Albośmy to jacy tacy! 29.05.07, 14:34
                Parodystka napisała:

                Oczywiście bardzo dobre rozwiązanie konkursu ;-), ale znowu muszę prostować.
                Gdybyś przeczytał u AS-a uważnie wpis określający nadesłane przeze mnie
                tłumaczenie, to zauważyłbyś, że napisano tam "zorganizowała tłumaczenie".
                Nie podszywam się pod znajomość tego języka, mam w rodzinie Węgierkę i
                przetłumaczył mi to jej małżonek - widać niedokładnie się nauczył :-(.

                Przemiła Parodystko!

                Rzeczywiście, potwierdzam, nie zwróciłem uwagi na określenie „zorganizowała nam
                tłumaczenie”, co oczywiście wcale nie musi oznaczać, że przetłumaczyła, choć
                miałem cichą nadzieję i wewnętrzne przekonanie, że tak właśnie było. Muszę też
                szczerze przyznać, że byłem pełen autentycznego podziwu dla Twojej, domniemanej
                już teraz, znajomości tego ekwilibrystycznego na pozór języka. Ale cieszą mnie
                bardzo Twoje bliskie relacje rodzinne łączące Cię z przedstawicielem tego
                niewielkiego, lecz fascynującego narodu. Stanowiącego swoistą o enklawę na
                naszym olbrzymim obszarze słowiańszczyzny. Niby my wszyscy mamy z Węgrami
                bliższe lub dalsze związki powinowactwa. Wszak to nasi „bratankowie”, choć jest
                to określenie raczej umowne.

                Chciałbym Cię prosić o przekazanie panu, który tłumaczył ten, niełatwy
                przecież, tekst, moich serdecznych pozdrowień. Moim zdaniem nauczył się go na
                pewno dokładnie, gdyż sporny okazał się jedynie drobniutki niuansik, a
                pozostała część tłumaczenia była bez zarzutu.


                Dzięki za wymianę uwag i spostrzeżeń oraz sprostowania.
                Serdecznie pozdrawiam!
          • neop1 Re: XXI MKr - Albośmy to jacy tacy! 02.06.07, 15:57
            było trochę inaczej, gdy zagrał hejnał , ktoś z sali odezwał się "wyłączyć komórkę"
            • uhuhu Re: XXI MKr - Albośmy to jacy tacy! 02.06.07, 18:14
              neop1 napisał:

              > było trochę inaczej, gdy zagrał hejnał , ktoś z sali odezwał się "wyłączyć
              komórkę"

              To ja się odezwałem!

              ----------
              ♣ As ♥
      • jw1969 O punktacji za wyraz 29.05.07, 14:38
        O swoich wrażeniach poturniejowych jeszcze napiszę, na razie o tej innowacji
        dotyczącej punktacji. Rzeczywiście, punktacja "za wyraz" stosowana jest chyba
        od początku Giganta i Jolek, pojawia się też sporadycznie przy innej okazji
        (były chyba takie małe hocki na Mistrzostwach Głogowa, w których kazdy wyraz
        był wart 1 pkt., podobnie było na turnieju drużynowym na ostatniej biesiadzie,
        z tym że z punktami bonusowymi za ukończenie zadania). Jestem umiarkowanym
        entuzjastą takich innowacji. Na pewno zachęcają do prób rozwiązania
        trudniejszych zadań. Liczyłem też na to, że ułamkowe punkty pozwolą unkiknąć
        miejsc ex aequo, widać, że byłem w tej kwestii nadmiernym optymistą. Obawiałem
        się z kolei - chyba słusznie - że wydłuży się czas sprawdzania prac, to chyba
        główny problem. Myślę, że należy znaleźć złoty środek - stosować tego typu
        punktację jedynie w przypadku zadań najtrudniejszych (duże jolki, hocki-
        klocki). Mozna bowiem popaść w przesadę i zacząć punktować każdy prawidłowy
        wyraz z rozwiązania rebusu, odgadniętą liczbę w kryptarytmie, literkę na
        właściwym miejscu w anagramie... Nie o to chyba chodzi. System mieszany, który
        pojawił sie w Krakowie, to właśnie próba znalezienia złotego środka. Myślę, ze
        udana.
        • uhuhu Re: O punktacji za wyraz i o mistrzostwach też 29.05.07, 15:36
          Najpierw uzupełnię wpis mojego przedpostnika – wspomniana punktacja hocków
          pojawiła się w Sobieszewie – minihocki były częścią Szaradziarskiego Marszu na
          Orientację. Podobny myk pojawił się rok temu w Głogowie przy zadaniu
          pn. „Zaplatanka” (zadanie zostało wydrukowane w którejś z tegorocznych „Rewii”
          na drugiej stronie okładki). Zgadzam się, że w obu przypadkach punktacja ta
          pojawiła się przy zadaniach trudniejszych.

          Teraz trochę o Mistrzostwach Krakowa. Dawno nie byłem i byłem zaskoczony
          fajowym poczęstunkiem (trafiliście z tą pizzą, że hej!) i fajnymi nagrodami.
          Nie byłem natomiast zaskoczony klasą zadań, które miałem przyjemność rozgryzać.
          Nie wiem, może to kwestia tego, że przybyło mi parę latek i trochę
          szaradziarskiego doświadczenia, ale chyba nie tylko tego – otóż zadania były
          bardzo przyjemne i generalnie nietrudne, a to ważne. Oczywiście, dużą trudność
          stanowiło to, że kilka zadań było nowościami (niektóre z dość szerokimi
          opisami), które mogły odstraszać od rozwiązywania (róża wiatrów, krzyżówka
          onanagramowa, dopisanki), ale jeśli ktoś startował właśnie po to, by się
          rozsmakowywać w tychże (jak ja :)), to się nie zawiódł. Krakowski zestaw tchnął
          świeżością i zaskakiwał, a nic przyjemniejszego nad szaradziarskie nowości. Z
          drugiej strony – biada tym, którzy, przyzwyczajeni do standardowych zadań z
          pism szaradziarskich, spodziewali się czegoś podobnego. W zestawie Jurka nawet
          zwykły deduktogram ułożony był wspak!
          Serdeczne gratulacje dla Jacka, który potwierdził klasę Mistrza Polski i był
          absolutnie poza zasięgiem.

          ----------
          ♣ As ♥
        • zeta52 Re: O punktacji za wyraz 30.05.07, 15:44
          Dziękuję Jurkowi i Jackowi za oświecenie mnie w zakresie stosowania „zasady
          punktacji wszystkich odgadniętych wyrazów w zadaniu” w przekroju różnych
          dotychczasowych imprez. I Leszkowi za uzupełnienie.

          Ustosunkowując się do ich wypowiedzi, chcę powiedzieć, że sam uważam, iż
          system ten należy stosować tylko do zadań trudniejszych, natomiast grubą
          przesadą, a wręcz niemożliwością, byłoby stosowanie go do każdego zadania, z
          czym się z moimi współwyrazicielami w pełni zgadzam. To waśnie miałem na myśli.
          Widocznie tylko na myśli, skoro nie wynikało to wprost z mojej wypowiedzi.

          Z drugiej strony nie ukrywam, że przyznając się otwarcie do mojej ignorancji
          i braku orientacji na ten temat, chciałem w ten sposób wywołać temat do
          dyskusji. Jak widać, skutecznie.

          Pozdrawiam!
        • megalomaniac Re: O punktacji za wyraz 31.05.07, 14:22
          Co do zastosowania punktacji za wpisany wyraz to był taki turniej w Bachotku z
          okazji MIstrzostw Brodnicy (wcześniejszy od wymienianych? chyba?), w którym
          zwyciężył totet!... Może pamięta i wspomni lub poprawi!
      • jw1969 Re: XXI MKr - podziękowania 29.05.07, 15:32
        Uwaga: W dalszej części wpisu znajdują się szczegóły dotyzcące zestawu, jeśli
        ktoś chce go sobie porozwiązywać, niech nie czyta!


        Chciałbym podziękować organizatorom, a w szczególności autorowi zadań, za
        porcję świetnej rozrywki.
        Jak tylko dowiedziałem się, że po paru latach przerwy zestaw turniejowy znów
        przygotowuje Jurek, od razu postanowiłem przyjechać do Krakowa. Jurkowe zadania
        mają swoich entuzjastów - i ja do nich należę, są też osoby, które wolą
        bardziej tradycyjne szaradziarstwo. Ale i dla nich w zestawie turniejowym
        znalazła się spora porcja zadań całkowicie klasycznych, takich jak jolki,
        krzyżówka od A do Z, krzyżówki szyfr, synteza, pantropy, dwie szarady, drobne
        formy wierszowane czy rebusy. Nawet występujące w nich słówka w większości były
        całkiem normalne.
        Oczywiście były też zadania mniej klasyczne, ale znane tym, którzy twórczość
        szaradziarską Jurka znaja: krzyżówka z opusczaniem, swatka dwukrotnie od A do
        Z, jolka z określeniami pisanymi na zesputej klawiaturze.
        No i wreszcie to, na co zawsze sobie ostrzę zęby: szaradzirskie nowinki (ich
        elementy w innych zadaniach też oczywiście były): ksztaty i słowa (czyli
        modyfikacja krzyzówki z mozaiki, ale bez kolorów, za to z kształtami),
        odszyfruj, zasłony, róża wiatrów, dopisanki, wreszcie krzyżówka onanagramowa.
        Już same nazwy brzmią intrygująco i niewiele wyjaśniają, ale nie należy się tym
        zniechęcać, nie należy się tez uprzedzać do długich objasśnień, ponieważ z
        reguły zawierają one przykłady jasno ilustrujące zasadę zadania, które wbrew
        pozorom okazuje się z reguły łatwe (w każdym razie - do zrobienia). Ponadto
        warto było też (dotyczy to wszystkich zadań) dobrze przeczytać, za co
        przyznawane będą punkty - okazywało się potem, że niekiedy wystarczyło odgadnąć
        hasło. Tak naprawdę to część zadań kończyłem dopiero w pociągu, rozsmakowując w
        sie w róznych niuansach, na których analizę na turnieju po prostu nie było
        czasu. Choć w tym roku i tak było go wyraźnie więcej, a zadania jednak
        łatwiejsze, pamiętam taki turniej, w którym zwycięzca nawet połowy punktów nie
        zebrał.
        Raz jeszcze dziękuję za świetną zabawę i możliwość spotkania w miłym gronie!
Pełna wersja