Debiutanci i wysoka poprzeczka

10.09.03, 09:33
Na Mistrzostwach Głogowa najlepszy głogowianin był dziewiąty. Podobnie bywa -
choć niekoniecznie co do pozycji - w innych miastach. A nawet jeśli jest to
Łódź, gdzie co jakiś czas wygrywa łodzianin, to i tak jest to łodzianin z
grupy etetowych wygrywaczy turniejów, a więc nie dający się policzyć jako
nowa twarz. Tak naprawdę wciąż te same osoby wygrywają w Gdańsku, Bełchatowie,
Brodnicy...

Cóż, po prostu, jak w każdej dziedzinie, istnieje sobie ta czołówka i już.


Ale przyszło mi do głowy coś takiego, taka symulacja:

Jesteś sobie miłośnikiem krzyżówek, ale nigdy nie startowałeś w szaradziarskim
turnieju. Idziesz ulicą, widzisz plakat, że "Mistrzostwa!". Albo w prasie
informację. Masz jakieś tam wyobrażenie o swoich umiejętnościach. Myślisz,
a co mi tam, spróbuję swoich sił. Idziesz i... na miejscu okazuje się, że
pierwsze 10 miejsc zgarniają (i związane z nimi nagrody też) starzy wyjadacze,
którzy jeżdżą od jednego miasta do drugiego. A twój wynik jest gdzieś tak
trzy-, czterokrotnie słabszy. Rozczarowanie. Zimny prysznic.

To oczywiście nie jest jedyny możliwy scenariusz. Raz na jakiś czas zdarza
się, że ktoś taki *nowy* rzeczywiście przedrze się przez tę zaporę (pamiętacie
wejście Jacka podczas finału Mistrzostw Polski?!), ale o wiele częściej się
zdarza, że - przynajmniej w tym debiutanckim starcie - osiągnięcie sportowe
jest dużo słabsze. Czy to nowych nie zniechęca? Czy liczyli na więcej?

Był taki okres, kiedy Kraków organizował mistrzostwa zamknięte (co w niczym
nie umniejszało opisanego wyżej negatywnego efektu, choć niektórzy twierdzili,
że umniejsza; ale niby jak, skoro i tak zawsze wygrywali ci sami - Pilawski,
Jarosz i Radoń, którzy należeli wtedy do ścisłej krajowej czołówki i stanowili
dla "nowych" tak samo wysoką poprzeczkę). Byłem w "Agorze" głównym bojownikiem
o otwarcie mistrzostw, bo dla mnie taka impreza to nie walka o nagrody, lecz
okazja do spotkania się z przyjaciółmi. Ale jak to wygląda od strony tych,
którzy na taki turniej trafili pierwszy raz, z nastawieniem, że to zawody,
a nie towarzyski spęd?
    • totet Re: Debiutanci i wysoka poprzeczka 10.09.03, 10:05
      Wszystko, co ludzkie, zależy od ludzi. Wiele zależy od charakteru - można albo machnąć ręką albo wyznaczać sobie nowe cele i zabrać się do treningu i pracy, potem róbować dalej. Debiutanci zderzają się z jeszcze jednym ważnym aspektem turniejowym - jazdą na czas. Tego się w domowych pieleszach raczej nie ćwiczy. Druga rzecz - obiektywne spojrzenie na swój dorobek punktowy i identyfikacja przyczyn - słabostki w pewnych typach zadań czy zbyt wolne tempo? Niemałe znaczenie dla debiutanta ma też podczas turnieju umiejętność zamykania diagramów - rozwiązując zadania w domu, odpuszczamy ostatnie wyrazy czy z uporem szukamy haseł do końca? Punkty są tylko za bezbłędne rozwiązanie całych zadań, ewentualnie brak jednego czy dwóch słów w przypadku punktacji stopniowej. Tylko gnieniegdzie jury liczy i punktuje każde słowo w diagramach.
      Debiutując turniejowo, zacząłem od Mistrzostw Polski kilka lat temu - wtedy ledwie przeszedłem eliminacje, w finale zająłem przedostatnie miejsce. Później wybrałem wariant drugi, czyli kolejnych prób. W debiucie kompozycyjnym też zapłaciłem frycowe, załapując zera za rundy. To wszystko jednak powoli procentowało w kolejnych startach - rozłożenie sił w czasie, strategia, słowem rodzące się doświadczenie.
      I jeszcze jedna ważna rzecz - dobre chęci na publiczne występy. Można dorównywać mistrzom i długo nie próbować startu. Ale kiedy nagle ktoś taki pojawi się w gronie stałych bywalców turniejowych, przewraca ranking do góry nogami i przynosi niespodzianki. Niekoniecznie więc debiutanci muszą dochodzić do lepszych pozycji ewolucyjnie. Zdarzają się i przypadki talentów eksplodujących.
      Jacku, wejścia smoka na MP jeszcze długo nie zapomnimy.
      • jw1969 Re: Debiutanci i wysoka poprzeczka 10.09.03, 13:09
        Dobrze pamiętam swój turniejowy debiut.
        To były eliminacje strefowe do Mistrzostw Polski, w Poznaniu. Byłem zapalonym
        rozwiązywaczem i postanowiłem sprawdzić, jak taki turniej wygląda. Nurtowało
        mnie na przykład, czy można zaglądać do słowników.
        Przychodzę na miejsce, a tam spora już gromadka oczekujących na rozpoczęcie,
        widać było, ze się dobrze znają, wymieniali uwagi na temat swoich ostatnich
        startów w teleturniejach - wtedy tak sobie pomyślałem: co ja tu robię, przecież
        to zawodowcy!
        Myślę, ze gdyby poszło mi gorzej, niż poszło, to mógłbym się zniechęcić do
        dalszych startów. Ale duże znaczenie poza uzyskiwanymi wynikami ma przyjemność,
        jaką się ma z rozwiązywania turniejowych zadań i spotkań z zaprzyjaźnionymi
        osobami. Dzięki uhuhu, reptarowi, taddy'emu, totetowi i innym połknąłem
        turniejowego bakcyla. Teraz pewnie to na mnie inni patrzą, jak na zawodowca...

    • jw1969 Re: Debiutanci i wysoka poprzeczka 11.09.03, 10:10
      reptar napisał:

      > Na Mistrzostwach Głogowa najlepszy głogowianin był dziewiąty. Podobnie bywa -
      > choć niekoniecznie co do pozycji - w innych miastach.

      To akurat da się wytłumaczyć tym, że dość często czołowi szaradziści z danego
      miasta organizują turniej i przygotowują zestawy zadań - siłą rzeczy są więc
      wyłączeni z udziału w rywalizacji. Gdyby nie to, to w Głogowie najlepszy
      głogowianin zapewne byłby w pierwszej trójce.
      • jw1969 Re: Debiutanci i wysoka poprzeczka 16.09.03, 10:42
        Mamy w naszym gronie pisujących na forum tegoroczną debiutantkę, która
        przebojem weszła do krajowej czołówki i jak widzę, połknęła turniejowego
        bakcyla. Mainecoon, może opiszesz swoje wrażenia z pierwszych startów?
        • mainecoon Re: Debiutanci i wysoka poprzeczka 16.09.03, 16:51
          Oj połknęłam, połknęłam :)
          Do startu w turniejach przymierzałam się już od dawna...
          Cóż, chyba każdy doświadcza czasem braku wiary we własne możliwości :)
          I, podobnie jak mój Przedmówca, czułam się - debiutując we Wrocławiu - trochę
          nieswojo, usłyszawszy znane mi z "Rozrywki" nazwiska. Ta sama myśl - toż to
          zawodowcy...
          A ja? Czy poradzę sobie bez pomocy słowników? I, przede wszystkim, czy nie zje
          mnie trema ?
          Nie zjadła :)
          Co więcej, owe Mistrzostwa sprawiły mi olbrzymią frajdę - rozwiązywanie na czas
          w oparciu tylko o własną wiedzę, rozgrzane do czerwoności synapsy... Mniam :)
          Wciągnęłam się do tego stopnia, że nie straszne mi już odległości rzędu
          kilkuset kilometrów i - co za tym idzie - zarwane noce. Gdyby nie obowiązki
          zawodowe i rodzinne sama bym chętnie została taką " etatową uczestniczką " :)
          Bo - co chyba każdy przyzna - rozwiązywanie na turniejach nijak się ma do tego
          domowego. No i daje - przynajmniej w moim przypadku - znacznie większą
          satysfakcję.
          Tak więc przy tej okazji gorąco zachęcam wszystkich, którzy się jeszcze nie
          odważyli do wykonania pierwszego kroku ( a potem już z górki :) )
          Serdecznie pozdrawiam
          ht
          • reptar Re: Debiutanci i wysoka poprzeczka 17.09.03, 08:05
            mainecoon napisała:

            > Bo - co chyba każdy przyzna - rozwiązywanie na turniejach nijak się ma do tego
            > domowego. No i daje - przynajmniej w moim przypadku - znacznie większą
            > satysfakcję.


            Prawda! To całkiem inne rozwiązywanie. Różnic morze - w motywacji, koncentracji,
            technice, poziomie adrenaliny, satysfakcji... Nie ma, że czegoś nie lubię, że
            mi się zadanie nie podoba albo że "wyraz jest beznadziejny, nie będę go
            odgadywał". Nawet na takie wybrzydzanie nie ma czasu   ;-)

            Odkądś tam rozwiązuję zadania już niemal wyłącznie na turniejach. Rozwiązywanie
            domowe poszło w kąt. A jeśli już o domowym rozwiązywaniu się rzekło, to dodam,
            że dziś najbardziej lubię produkcje offowe (np. biuletyny klubów).
          • totet Re: Debiutanci i wysoka poprzeczka 17.09.03, 08:42
            Gdyby była taka kategoria, to powyżej opisany debiut zająłby bezapelacyjnie pierwsze miejsce jako Odkrycie lub Wydarzenie Roku.
            Mainecoon, chylę czoła i pozdrawiam. I już nie mogę się doczekać kolejnych potyczek, a zwłaszcza Mistrzostw Polski. Oj, będzie się działo. I jakże ciekawiej.
            Mam nadzieję, że opisane wrażenia przyczynią się do przejścia jeszcze kilku osób na drugą stronę mocy. Odwagi! Nie tacy straszni ci turniejowicze, a szans choćby w tym roku jeszcze sporo w różnych miejscach kraju.
            Lucbach, wciąż czekamy:)
            • jw1969 Re: Debiutanci i wysoka poprzeczka 17.09.03, 11:46
              A ci "zawodowcy" też kiedyś zaczynali, i to nie zawsze od czołowych miejsc.
              Taki Michał, na przykład, nie od razu został Mistrzem Polski (inna sprawa, że
              debiutując w Mistrzostwach Polski był bardzo, bardzo młody). Niepowodzeniami
              nie należy się zrażać, a sukcesy podbudowują.
            • lucbach Re: Debiutanci i wysoka poprzeczka 18.09.03, 08:43
              totet napisał:

              > Gdyby była taka kategoria, to powyżej opisany debiut zająłby bezapelacyjnie
              pierwsze miejsce jako Odkrycie lub Wydarzenie Roku.

              Rzeczywiście, wspomnienia sa wyjątkowe i - nie wiem czemu - Mainecoon opisała
              je dopiero po namowie Jw1969...

              > Lucbach, wciąż czekamy:)
              No ja tak sobie już od dłuższego czasu myślę, jaky to było gdybym się zjawił
              na takim jednym. I bardziej chyba przekonuję się do turnieju kompozycji
              krzyżówki, niż do rozwiązywania. W tym pierwszym przynajmniej się (chyba) nie
              skompromituję. Poza tym moje pojawienie się na takim turnieju
              wśród "zawodowców" ;-) (mój kapelusz powędrował w dół;) ) oznaczałoby
              wylosowanie(?) sobie stanowiska, zajęcie wskazanego miejsca i
              rozwiązywanie/układanie. Nie znam nikogo, 2 osoby z tego Forum z nazwiska, no,
              wiem jak jedna wygląda ;-). Byłbym w gronie tych, którzy mają identyczne
              zainteresowanie, pasję, ale wśród których nie znam nikogo. Będę musiał jakieś
              panaceum na te bolączki znaleźć...;) Tymczasem,
              pozdrowienia,
              lucbach
              • totet Re: Debiutanci i wysoka poprzeczka 23.09.03, 13:50
                lucbach napisał:

                Byłbym w gronie tych, którzy mają identyczne
                > zainteresowanie, pasję, ale wśród których nie znam nikogo. Będę musiał jakieś panaceum na te bolączki znaleźć...;)

                Lucbach, a jak mamy Cię (po)znać, skoro ciągle tylko obiecujesz i dalej siedzisz w domu. Tak jak w tym dowcipie o skarżącym się do Stwórcy, że nie wygrywa. Daj nam szansę i wypełnij kupon, czyli pokaż się. Ostatnia szansa przed rozpoczęciem studiów w najbliższą sobotę w Sosnowcu.
                • jw1969 Re: Debiutanci i wysoka poprzeczka 23.09.03, 14:33
                  Zauważcie, że parę osób wspomniało w tym wątku, że debiutowali na Mistrzostwach
                  Polski. Coś w tym musi być. Jeśli przebrnęło się przez pierwszy,
                  korespondencyjny etap, to to już jakoś podbudowuje i na eliminacje strefowe
                  jedzie się z pewnym optymizmem.
                  Lucbach, jeśli nie Sosnowiec, jeśli nie Gigant (polecany w osobnym wątku), to
                  może właśnie MP?
              • megalomaniac Moze cos dla Lucbach-a?! 23.09.03, 20:40
                Skoro wysoka poprzeczka i debiut w jednym to polecam krzyżowke Gigant w Toruniu


                pzdrw

                megalo...
    • cherrywt Re: Debiutanci i wysoka poprzeczka 18.09.03, 00:25
      Witam
      Wykorzystajcie swoje 5 minut kochani. Gdy kilkanaście lat temu zaczynałem
      turniejowe przygody jeździłem prawie na wszystkie możliwe imprezy. Ale to
      przemija, obowiązków przybywa,refleks myślowy coraz wolniejszy i częstotliwość
      uczestniczenia w imprezach powoli spada. Zauważcie że jest mało 40-60 letnich
      STAŁYCH uczestników turniejów. Dominuje młodość, ale to chyba dobrze.
Pełna wersja