Dodaj do ulubionych

Czy pisujecie listy do redakcji?

21.11.03, 08:30
Mnie się zdarza, zresztą nieraz narobię sobie przez to kłopotów, bo nie zważam
na dyplomację i jak mnie coś poruszy, to piszę co myślę.

Za to mam wrażenie, że dla niektórych osób pisanie listów do redakcji jest
osobnym hobby. Na przykład niektóre nazwiska można zobaczyć pod listami na
różnych, czasem nawet bardzo odległych treściowo łamach.
Obserwuj wątek
    • totet Re: Czy pisujecie listy do redakcji? 19.05.04, 11:39
      reptar napisał:

      > Mnie się zdarza, zresztą nieraz narobię sobie przez to kłopotów, bo nie zważam
      > na dyplomację i jak mnie coś poruszy, to piszę co myślę.

      Ostatnio dochodzi do sytuacji o której bym nigdy wcześniej nie pomyślał, że to
      możliwe - to redakcja częściej pisze do mnie.

      Ma to związek z kontrolowaniem dystrybutorów. Niebawem druga akcja. Tym razem
      przesyłka zawierała kopertę zwrotną z naklejonym ślicznym znaczkiem (żal nawet
      odsyłać). Też dostaliście?
      • jfalek Zdarzyło mi się 23.07.04, 09:41

        ....napisać dwa razy.

        Kiedy znalazłem akurat błąd. Chodziło o hasło wielowyrzowe użyte w zadaniu
        przypisane innemu autorowi. Wskazywałem na dwa źródła z podaniem nawet strony.
        (Odzewu nijakiego nie było.

        Zanajdywałem ich dużo wiecej, ale raz nie wytrzymałem :)))

        Drugi raz napisałem maila na adres sekretarza redakcji (zdobyłem prywatnymi
        kanałami adres mailowy), z wskazówką do przekazania redaktorowi Naczelnemu.

        Chodziło o sprawy OPS, naświetlenie sprawy że taki projekt powstaje, prośba o
        ewntualne materiały historyczne - krótkie biografie szaradzistów starszego
        pokolenia i co wnieśli najważniejszego do szaradziarstwa (nowe pomysły)
        Dział "Kto jest Kto"
        Kiedyś sie pojawi, a także o inne pomniejsze sprawy.
        Np. oferta że możemy umieścic logo firmy za pomoc, ale tego na 100% juz nie
        pamiętam szczegółów.
        Dałem wtedy aktualny adres www.

        Odzewu brak, a było to chyba zaraz na początku rozpoczynaia tego OPS.
        Płakać ani narzekać nie będę, to nie mój styl :)
        Nie liczę już na nich, damy sobie radę i bez nich.

        Może to kara za to że zdarzyło mi sie krytycznie napisać kilka razy
        o "Rozrywce".
        Bo im się należało. potrafią drukować odpowiedzi czytelnikom tylko wtedy jak
        ich jest na wierzchu. Za dużo listów tylko takich co ich chwalą pod niebiosa.

        Troche umiaru panowie. Sami widzicie jak idziecie w rankingach coraz niżej
        (nakład i ilość sprzedanych egzemplarzy). Poziom też coraz niższy zadań.
        Autorów ambitnych nie brak. Pisałem tez że nie jest to w porządku że biorą
        zadania i trzymaja to latami bez zapłaty, a autor jest blokowany.
        ach, rozpisałem się.

        I to by było na tyle

        Jędrzej

        • julesw I mi sie zdarzyło... 28.07.04, 23:43
          Skoro juz mowa o listach do redakcji pewnego wydawnictwa, to i ja opowiem o
          swoim ostatnim doświadczeniu.

          Wysłałem ostatnio 2 listy do redakcji z moimi pierwszymi próbami autorskimi.
          Były to przede wszystkim krótkie formy (głównie kalambury) i parę anagramów.
          Przed wysłaniem zadzwoniłem, żeby się dowiedzieć jak się to odbywa i sekretarz,
          o ile dobrze pamiętam, poinformował mnie, że trzeba przysłać list zwykłą
          pocztą, a redakcja odpowiada też listownie, ale zapytany czy może odpowiedzieć
          pocztą elektroniczną, jesli przyślę adres e-mail, odparł, że nie ma problemu.
          Wysłałem więc pierwszy list, jakoś pod koniec zeszłego roku i... nic. Po bodaj
          3 miesiącach od pierwszego, wysłałem drugi z tymi samymi zadaniami oraz nowymi
          i... znowu nic. Po kolejnych 3 miesiącach zadzwoniłem więc z pytaniem, co z
          moimi zadaniami. Sekretarz poprosił, żebym oddzwonił nazajutrz, kiedy to
          poinformował mnie, że "dziękujemy, nie skorzystamy" (oczywiście bez słowa
          komentarza, ale w tej instytucji to chyba norma, z tego co mi się wydaje).
          Powiedział również, że nie dostałem odpowiedzi, bo... nie dołączyłem do swojej
          przesyłki zaadresowanej zwrotnie kartki pocztowej.

          Pewnie szaradziści-autorzy macie już swoje ścieżki przetarte, ale dla kogoś kto
          chciałby chociaż spróbować swych sił jako autor, to raczej porażka... Jedna
          sprawa komunikacja, inna przynajmniej podanie powodu, dlaczego nie: czy takich
          zadań się nie drukuje, czy mają zasoby na 50 lat i nie przyjmują, czy po prostu
          zadania prezentują za słaby poziom i powinienem ołówek zamienić raczej na
          łopatę...

          Staram się być krytyczny wobec siebie (na ile oczywiście pozwala mi to
          subiektywizm) i jak teraz patrzę na te zadania, to uważam, że część się nie
          nadaje do druku, ale z drugiej strony mam wrażenie (pewnie subiektywne), że
          jednak bardzo zbliżone zadania ukazują się na łamach tegoż wydawnictwa...

          Jeśli szaradziści-autorzy możecie podzielić się swoimi doświadczeniami w tym
          względzie, będę wdzięczny.
          • julesw Re: I mi sie zdarzyło... - suplement 28.07.04, 23:47
            julesw napisał:


            > Powiedział również, że nie dostałem odpowiedzi, bo... nie dołączyłem do
            swojej
            > przesyłki zaadresowanej zwrotnie kartki pocztowej.

            Dodam, że oczywiście podałem swój adres e-mail, zgodnie z tym co mi przekazał
            podczas pierwszej rozmowy, ale temu środkowi komunikacji ta redakcja chyba
            jeszcze nie ufa za bardzo...
          • lucbach Re: I mi sie zdarzyło... 29.07.04, 09:48
            JFalek napisał:
            >Może to kara za to że zdarzyło mi sie krytycznie napisać kilka razy
            >o "Rozrywce".
            >Bo im się należało. potrafią drukować odpowiedzi czytelnikom tylko wtedy jak
            >ich jest na wierzchu. Za dużo listów tylko takich co ich chwalą pod niebiosa.

            >Troche umiaru panowie. Sami widzicie jak idziecie w rankingach coraz niżej
            >(nakład i ilość sprzedanych egzemplarzy). Poziom też coraz niższy zadań.

            >Autorów ambitnych nie brak. Pisałem tez że nie jest to w porządku że biorą
            >zadania i trzymaja to latami bez zapłaty, a autor jest blokowany.
            >ach, rozpisałem się.

            >I to by było na tyle

            >Jędrzej

            Masz rację Jędrzeju, tam zdecydowanie brakuje jakiejś "świeżości". Listy, które
            drukują zawierają w 3/4 superlatywy, a jesli drukują te z
            pretensjami/reklamacjami etc., to tak dosolą autorowi listu... Pamiętam jakiś
            czas temu była reakcja czytelnika, wg którego autor(ka?) użyła w zadaniu złego
            słowa. Słowo było dobre i przy tym tak się dostało autorowi listu... oj:/ I to
            wszystko na łamach.

            julesw napisał:
            > Skoro juz mowa o listach do redakcji pewnego wydawnictwa, to i ja opowiem o
            > swoim ostatnim doświadczeniu.
            >
            > Wysłałem ostatnio 2 listy do redakcji z moimi pierwszymi próbami autorskimi.
            > Były to przede wszystkim krótkie formy (głównie kalambury) i parę anagramów.
            > Przed wysłaniem zadzwoniłem, żeby się dowiedzieć jak się to odbywa i
            sekretarz,
            >
            > o ile dobrze pamiętam, poinformował mnie, że trzeba przysłać list zwykłą
            > pocztą, a redakcja odpowiada też listownie, ale zapytany czy może
            odpowiedzieć
            > pocztą elektroniczną, jesli przyślę adres e-mail, odparł, że nie ma problemu.
            > Wysłałem więc pierwszy list, jakoś pod koniec zeszłego roku i... nic. Po
            bodaj
            > 3 miesiącach od pierwszego, wysłałem drugi z tymi samymi zadaniami oraz
            nowymi
            > i... znowu nic. Po kolejnych 3 miesiącach zadzwoniłem więc z pytaniem, co z
            > moimi zadaniami. Sekretarz poprosił, żebym oddzwonił nazajutrz, kiedy to
            > poinformował mnie, że "dziękujemy, nie skorzystamy" (oczywiście bez słowa
            > komentarza, ale w tej instytucji to chyba norma, z tego co mi się wydaje).
            > Powiedział również, że nie dostałem odpowiedzi, bo... nie dołączyłem do
            swojej
            > przesyłki zaadresowanej zwrotnie kartki pocztowej.

            Jedno mówią, drugie robią. Na maila odpowiadają chyba tylko z formularza
            zamieszczonego na stronie...


            > Pewnie szaradziści-autorzy macie już swoje ścieżki przetarte, ale dla kogoś
            kto
            >
            > chciałby chociaż spróbować swych sił jako autor, to raczej porażka... Jedna
            > sprawa komunikacja, inna przynajmniej podanie powodu, dlaczego nie: czy
            takich
            > zadań się nie drukuje, czy mają zasoby na 50 lat i nie przyjmują, czy po
            prostu
            >
            > zadania prezentują za słaby poziom i powinienem ołówek zamienić raczej na
            > łopatę...

            Na kilka lat to na pewno mają, ale przyjmują nadal. Miałem okazję się o tym
            przekonac na własnej skórze...

            > Staram się być krytyczny wobec siebie (na ile oczywiście pozwala mi to
            > subiektywizm) i jak teraz patrzę na te zadania, to uważam, że część się nie
            > nadaje do druku, ale z drugiej strony mam wrażenie (pewnie subiektywne), że
            > jednak bardzo zbliżone zadania ukazują się na łamach tegoż wydawnictwa...

            Czasem nie chce mi się wierzyć, kiedy widzę jakie zadanie opublikowano, tzn.
            jak słabe, obiektywnie patrząc... I wtedy przychodzi przykra myśl, że znane
            szaradziarskie nazwisko baaaaardzo toruje drogę na łamy i niektórzy odpadają w
            przedbiegu, a na innych patrzy się o wiele łaskawszym okiem... Oczywiście
            nikogo nie obrażając, bo to polityka Redakcji "Rozrywki".
            pozdrawiam,
            lucbach

            ---
            szukał Baruch (i znalazł?)
          • jw1969 Re: I mi sie zdarzyło... 29.07.04, 12:53
            julesw napisał:

            > Skoro juz mowa o listach do redakcji pewnego wydawnictwa, to i ja opowiem o
            > swoim ostatnim doświadczeniu.
            >
            > Staram się być krytyczny wobec siebie (na ile oczywiście pozwala mi to
            > subiektywizm) i jak teraz patrzę na te zadania, to uważam, że część się nie
            > nadaje do druku, ale z drugiej strony mam wrażenie (pewnie subiektywne), że
            > jednak bardzo zbliżone zadania ukazują się na łamach tegoż wydawnictwa...
            >
            > Jeśli szaradziści-autorzy możecie podzielić się swoimi doświadczeniami w tym
            > względzie, będę wdzięczny.

            Moje pierwsze doświadczenia też nie były najlepsze. Pierwsze kilkadziesiąt
            prac - a były to różnej maści rebusy - redakcja odrzuciła. Szczęśliwsze okazały
            się próby krzyżówkowe i w dziedzinie tzw. drobnych form wierszowanych. Dziś
            oczywiście bardziej krytycznie oceniam te swoje niedowarzone prace, choć części
            z nich, może po odpowiednich przeróbkach, można by ewewntualnie kiedyś znowu
            dać szansę... Debiutantowi na pewno trudniej, bo też i niełatwo o rzetelną
            samoocenę, o wyczucie tego, co może się spodobać, na co jest zapotrzebowanie, w
            jakiej dziedzinie warto próbować swych sił. Pierwsze przyjęte zadania na pewno
            zwiększą wiarę we własne umiejętności. Nie zaszkodzi też na pewno "oswajanie"
            redakcji ze swoim nazwiskiem, a więc choćby uczestnictwo we wszelkich imprezach
            szaradziarskich, może aktywność klubowa (bardziej doświadczeni koledzy z
            pewnością coś doradzą).
            W kwestii techniki korespondowania dowiadczenia mam różne. Czasem droga
            elektroniczna bywa bardzo szybka, niekiedy - niespecjalnie. Ja jednak mimo
            wszystko od dłuższego czasu na ogół przesyłam zadania mailem lub przekazuję
            bezpośrednio przedstawicielowi redakcji na jakimś turnieju. Na odpowiedź czasem
            czeka się dłużej - a to ze względu na urlopy, a to jakieś dodatkowe obciążenie
            pracą, wreszcie na specjalny tryb recenzji niektórych typów zadań (choćby
            rebusów). Niestety, trzeba być cierpliwym, i przypominać o sobie kolejnymi
            przesyłkami.
            Aha, swoimi nieprzyjętymi rebusami próbowałem zainteresować inna redakcję, ale
            też z nich nie skorzystała. Może jednak Ty będziesz miał więcej szczęścia?
            Życzę powodzenia w dalszych próbach!
        • totet Re: Zdarzyło mi się 29.07.04, 11:51
          jfalek napisał:
          > Sami widzicie jak idziecie w rankingach coraz niżej
          (nakład i ilość sprzedanych egzemplarzy).

          Jeżeli są jakoweś dane pozwalające na taki osąd, to chętnie bym się z nimi
          zapoznał. I od razu uprzedzam - nie mam zamiaru stawać po czyjejkolwiek stronie,
          interesuje mnie po prostu rodzimy rynek prasy w bliskiej nam wszystkim branży.
          • widok22 zakres branży 29.07.04, 12:15
            totet napisał:

            > interesuje mnie po prostu rodzimy rynek prasy w bliskiej nam wszystkim
            branży.

            chodzi o czasopisma branży krzyżówkowej czy branży szaradziarskiej? Tzn. czy
            np. czasopismo "Superchwila na Krzyżówki" zaliczasz do branży czy nie?
            W czasopiśmie tym znajdziesz np. kwadrat magiczny z kilkoma czarnymi polami w
            środku i wiele innych kwiatków, wobec których nazwy własne w diakrostychu
            to "mały miś".
            • widok22 Do jfalka 29.07.04, 14:29
              Jędrzeju, w OPSie spis w dziale Literatura jest na razie nader skromny. (Ale
              wielkie brawa za ten dział!).
              Czy widzisz tam oprócz wydań książkowych także czasopisma?
              A jeżeli tak, to w jakiej sferze poruszać się - czy książek i czasopism w
              całości lub w większości poświęconych zadaniom wymienionym w Szkółce?
              Czy może nieco węższym - żeby np. nie kusiło włączenie do spisu "Magazynu
              Miłośników Matematyki" (jest taki!) czy zbiorów zadań MENSY lub pozycji
              dotyczących choćby inteligencji emocjonalnej.
              • jfalek Re: Do jfalka 29.07.04, 15:12
                widok22 napisał:

                > Jędrzeju, w OPSie spis w dziale Literatura jest na razie nader skromny. (Ale
                > wielkie brawa za ten dział!).

                Też tak uważam że skromny, Sam Pan Marchewka ma zdaje się jeszcze bogatszy
                dorobek niz tylko to co tam dałem. Zbieram się napisać do niego w tej sprawie,
                oraz aby napisał o klubach toruńskich notki w ramach uzupełnień danych w
                dziale - Kluby.

                Zobaacz ile klubów ma puste miejsca, poaatrz jak ładnie zrobili to z "ALFY"
                i "ASA". Dajcie tylko nam materiały, moze byc zwykły txt, są ludzie kto to
                obrobi. Chyba że masz tam kogo co zrobi to od razu w htlm, byłoby bosko :))
                Należysz gdzieś, to pogadaj z kim trzeba :)))

                > Czy widzisz tam oprócz wydań książkowych także czasopisma?
                > A jeżeli tak, to w jakiej sferze poruszać się - czy książek i czasopism w
                > całości lub w większości poświęconych zadaniom wymienionym w Szkółce?

                Książki i czasopisma toże, jeśli to czasopismo zaznaczyć. Jeśli chodzi o
                poszczególne pojedyncze egzemplarze podać nr, rok wydania, tytuł. Sam rozumiesz
                konkretne dane.

                > Czy może nieco węższym - żeby np. nie kusiło włączenie do spisu "Magazynu
                > Miłośników Matematyki" (jest taki!) czy zbiorów zadań MENSY lub pozycji
                > dotyczących choćby inteligencji emocjonalnej.

                Dawaj i takie jak uważasz że to pomocne w szaradziarstwie, chocby trozeczke ale
                bez przesady, w końcu sami mogą sobie załozyć OPS-a na interesujący ich
                temat :))

                Gdy będą i czasopisma, podzielimy to na dwie części. Non problem.

                Książki i czasopisma (dwa w jednym). Fajny pomysł. Kupuję :)))

                Może masz na składzie jeszcze kilka innych pomysłów, bo się pomału mi kończą.
                Pojawią się jescze "Ksiega gości" może na dniach, "Tablica ogłoszeń", gdzie
                można będzie "powiesić" ogłoszenie na ściśle określony czas, a potem samo
                spadnie ze tablicy :))

                Sprawy się dogrywa, w dalszej kolejności "Rekordy szaradziarskie".
                Może baza słowników do przeglądania i ściągnięcia, tematyczne z opisami "Gwary
                Polskie i środowiskowe - około 12 tyś haseł, może Fauna, Flora, Przysłowia i
                powiedzenia łacińskie, i jeszcze kilka innych.
                Wszystko zależy ile miejsca zajmie przyszła wyszukiwarka.

                Ale czy ja wiem czy to webmaster wszystko zatwierdzi? :)

                Teraz głównie szkółka i szkółka, tu oczekujemy na opracowania zadań raczej
                trudnych. Nie będę wymieniał które są dla mnie b. cenne już opracowane, bo sami
                to widzicie. Profesjonalizm i tyle. Oby takich jak najwięcej.

                Ponadto szukam materiałów na nowy dział (dzisiejszy - świeżutki) "Kto jest Kto"

                Zresztą do wszystkich działów szukam, pogrzebaj na strychu, w piwnicy, po
                półkach i książkach, może coś znajdziez ciekawego co będzie sie nadawło w
                każdym z działów :)

                Zapraszam na łamy.

                Pozdrawiam

                Jędrzej
                • widok22 Re: Do jfalka 29.07.04, 17:00
                  jfalek napisał:

                  > Dawaj i takie jak uważasz że to pomocne w szaradziarstwie, chocby trozeczke ale
                  >
                  > bez przesady, w końcu sami mogą sobie załozyć OPS-a na interesujący ich
                  > temat :))
                  >
                  Postaram się coś podrzucić...
                  Np. spis tytułów czasopism z krzyżówkami panoramicznymi jest według mnie ciekawy,
                  ale czy jest sens włączać coś takiego do OPS-a?
                  Bibliografia krzyżówki, opracowana w latach 80. przez Romana Nowoszewskiego,
                  zawiera, o ile pamiętam, prawie 1000 pozycji...

                  >
                  > Teraz głównie szkółka i szkółka, tu oczekujemy na opracowania zadań raczej
                  > trudnych. Profesjonalizm i tyle. Oby takich jak najwięcej.
                  >
                  Faktycznie, pojawiły się w ops-ie bardzo interesujące zadania :-)


                  • jfalek Re: Do jfalka 29.07.04, 18:07
                    widok22 napisał:

                    > jfalek napisał:
                    >
                    > > Dawaj i takie jak uważasz że to pomocne w szaradziarstwie, chocby
                    > > trozeczke ale bez przesady, w końcu sami mogą sobie załozyć OPS-a na
                    > > interesujący ich temat :))
                    > >

                    > Postaram się coś podrzucić...
                    > Np. spis tytułów czasopism z krzyżówkami panoramicznymi jest według mnie
                    > ciekawy, ale czy jest sens włączać coś takiego do OPS-a?

                    Hmmmmmm, sam nie wiem. Może zrobimy kącik "Prasa szaradziarska" w Polsce.

                    A dlaczego nie :)

                    Posłuchajmy co powiedzą inni, może ktoś ma jeszcze na to jakiś pomysł, lub się
                    wypowie na ten temat, czy warto. Ja głosuję za. Ale musi być podział jakiś,
                    panoramiczne, i pozostałe?. Brak mi już dziś pomysłów :(

                    > Bibliografia krzyżówki, opracowana w latach 80. przez Romana Nowoszewskiego,
                    > zawiera, o ile pamiętam, prawie 1000 pozycji...

                    Tylko za zgodą autora. Ja już do Rozrywki o żadną zgodę nie piszę. Opisałem już
                    moje kontakty z tą redakcją. Dwa razy i dość.
                    Ponadto "... w latach 80". Coś się jednak zmieniło, trzeba by wiele popracować
                    nad uzupełniami.

                    > > Teraz głównie szkółka i szkółka, tu oczekujemy na opracowania zadań
                    > raczej trudnych. Profesjonalizm i tyle. Oby takich jak najwięcej.

                    > Faktycznie, pojawiły się w ops-ie bardzo interesujące zadania :-)

                    Mam nadzieję że takich perełek będzie z czasem przybywać. Krakowa od razu....

                    Jędrzej
                    • widok22 Re: Do jfalka 29.07.04, 18:59
                      jfalek napisał:

                      > Tylko za zgodą autora.

                      Jasne, jasne. Ja wspomniałem tylko o "Bibliografii" w kontekście ilości
                      materiału do przerobienia.

                      > Ponadto "... w latach 80". Coś się jednak zmieniło, trzeba by wiele
                      popracować nad uzupełniami.
                      >
                      Jestem pewien, że dział Literatura w ops-ie będzie zupeeełnie inny
                      niż "Bibliografia", która co najwyżej będzie tam jedną z pozycji katalogowych ;)
          • jfalek Re: Zdarzyło mi się 29.07.04, 14:42
            totet napisał:

            > jfalek napisał:
            > > Sami widzicie jak idziecie w rankingach coraz niżej
            > (nakład i ilość sprzedanych egzemplarzy).

            Wnioski takie wyciągnąłem sam z treści pewnego atykułu. Dziś już nie pamietam,
            czy było to w "Wybiórczej czy w "Rzepie", było to dość dawno, może w oklicach
            jednego roku.
            Był tam zresztą ten artykuł dość pobieżnie analizujący te sprawy, bez
            specjalnyc wykresów analitycznych itp., ale było wspomniane m.in o
            spółdzielni "Rozrywka". Ale nie trzeba być wielkim analitykiem, aby wyciągnąć
            wniosek że nie są to lata powidzmy 1960 do 1980, gdzie spółdzielnia raczej
            królowała na rynku w tej branży. Jest gdziś w polce taka organizaja
            monitorująca rynek wydawniczy, nakłady i zwroty.
            Pytałem Panie nieraz w kioskach, ile dają zwrotów pism szaradziarskich, na ogół
            ocylowało to pomiedzy 30-50%.
            To nie mój problem.
            Pojawiły się potężne nowe wydawnictwa. Z młodą prężną kadrą potrafiącą robić
            pismo wcale nie gorszej jakości, np. "DIAGRAM".

            Ale pismo, to nie tylko redaktor naczelny. Sa jeszcze nad naczelnym ludzie
            gdzieniegdzie co rozumieją to świetnie.
            Jak jest w spółdzielni, niech sami martwią o to.

            Różnica generalna (upraszczając) jest tam właściwie tak, że nie spotkasz tam
            raczej zadań rozkładówek na dwie strony. Zasób zadań co kilka rozrywek,
            dowolnych. O poziomie można rozmawiać b. długo. Nie są gorze w swej masie o
            zadań w RR lub "Rozrywce.
            Przecież i w RR i innych drukuje sie cała mase zadań tak słabych, że można by
            je czasem porównać z panoramami. Ale pozostawmy to, Ja domy slam sie dlaczego
            tak, a i większoć z tu piszących chyba także, "złoty środek" prawda widoku22.

            Pisali i o tym już inni. Ja nie wysyłam do nich zadań, chociaż raz udało mi się
            wygrać dwie flaszki (zakład), czy wydrukują od razu czy nie debiutantowi.
            Oczywiście wygrałem :))))))

            Mój stosunek do tego jak spółdzielnia traktuje autorów i ich zadania opisywałem
            kilka razy. Jest krytyczny nadal.

            BTW. Zaglądam czesto na ranking www NEPTUNA: Rozrywka" i "Diagram" -
            podsumowanie........

            Zawsze mnie tam zstanawia co robią na tej liście redaktorzy pism
            szaradziarskich. Niech i piszą te zadania, mają prawo, ale w rankingu czy ich
            miejsce jest tam uprawnione, hmmmmmmmmm.
            Pod warunkiem że zadanie było wydane u konkurencji.

            Łatwo im wydawać w gazecie w której się samemu pracuje :)))))
            Niech udadzą się do kokurencji, co im szkodzi.
            Nie odmawiam im prawa do układania, ani nie deprecjonuję ich dorobku (nie
            chodzi tylko o ilość) ani że potrafią też ułożyc zadanie. Czy dzisiaj jest to
            takie trudne, łatwiej wyprodukować jak sprzedać, ale szanse sprzedaży
            (zakwalifikowania do druku) nie są równe.

            Ja to oglądam inaczej, "wykreślam" ich z listy, pozostali przesuwają się do
            góry.

            I to wszystko

            Pozdrawiam

            Jędrzej

            to


            >
            > Jeżeli są jakoweś dane pozwalające na taki osąd, to chętnie bym się z nimi
            > zapoznał. I od razu uprzedzam - nie mam zamiaru stawać po czyjejkolwiek
            stronie
            > ,
            > interesuje mnie po prostu rodzimy rynek prasy w bliskiej nam wszystkim
            branży.
            • totet Re: Zdarzyło mi się 29.07.04, 15:35
              jfalek napisał:

              > Wnioski takie wyciągnąłem sam z treści pewnego atykułu. Dziś już nie pamietam,
              > czy było to w "Wybiórczej czy w "Rzepie", było to dość dawno, może w okolicach
              > jednego roku.
              > Był tam zresztą ten artykuł dość pobieżnie analizujący te sprawy, bez
              > specjalnyc wykresów analitycznych itp., ale było wspomniane m.in o
              > spółdzielni "Rozrywka".

              Szkoda, że pamiętasz, chętnie bym się z takim artykułem zapoznał.

              Ale nie trzeba być wielkim analitykiem, aby wyciągnąć
              > wniosek że nie są to lata powidzmy 1960 do 1980, gdzie spółdzielnia raczej
              > królowała na rynku w tej branży.

              Porównanie nieadekwatne - zupełnie odmienne warunki ekonomiczne, inne
              szaradziarstwo, o czym też wielokrotnie na forum mówiono. Jeżeli mamy analizować
              rynek to można się tylko odnosić mniej więcej ostatniej dekady.

              > Jest gdziś w polce taka organizaja
              > monitorująca rynek wydawniczy, nakłady i zwroty.
              > Pytałem Panie nieraz w kioskach, ile dają zwrotów pism szaradziarskich, na
              ogół ocylowało to pomiedzy 30-50%.
              > To nie mój problem.

              Ano jest, i "Rozrywka", o ile wiem, do takiego związku należy. Co do zwrotów -
              tylko redakcje mogą na podstawie rzetelnych danych wyciągać odpowiednie wnioski.
              Ja znam i takie kioski gdzie udaje się sprzedać prawie cały "nadział"
              szaradziarski, ale trzeba wiedzieć ile każdy kiosk zamawia/dostaje numerów.
              Wiele zależy od dystrybutora, różnie to bywa także w zależnosci od wielkości
              miejscowości. Czy tylko konkurencja sprawia spadek nakładów? A moze sytuacja
              ekonomiczna ludności też?

              > Pojawiły się potężne nowe wydawnictwa. Z młodą prężną kadrą potrafiącą robić
              > pismo wcale nie gorszej jakości, np. "DIAGRAM".

              Jakie wydawnictwa (w kontekście rzecz jasna szaradziarstwa)? Dobrze wiemy, że
              jedna ręka do ich policzenia raczej starczy.
              Młodą, prężną kadrą? Jeżeli chodzi o średnią wieku w tych wydawnictwach to jest
              ona akurat bardzo zbliżona.
              "Diagram" wcale nie gorszej jakości. Może i tak, ale szkoda że i też nie
              lepszej. Oba pisma o zbliżonym poziomie, podobnie definiujący grupę docelową z
              naciskiem na masowość i nikt tu niczego nie zmieni. A grafika, prezentacja, druk
              - to już temat na inną dyskusję, rzecz bardzo subiektywna.

              > Ale pismo, to nie tylko redaktor naczelny. Sa jeszcze nad naczelnym ludzie
              > gdzieniegdzie co rozumieją to świetnie.
              > Jak jest w spółdzielni, niech sami martwią o to.

              Czasami to działa w drugą stronę, bo kto ma fundusze, ten rządzi. I
              niekoniecznie znając się na szaradziarstwie.

              > Różnica generalna (upraszczając) jest tam właściwie tak, że nie spotkasz tam
              > raczej zadań rozkładówek na dwie strony. Zasób zadań co kilka rozrywek,
              > dowolnych. O poziomie można rozmawiać b. długo. Nie są gorze w swej masie o
              > zadań w RR lub "Rozrywce.
              > Przecież i w RR i innych drukuje sie cała mase zadań tak słabych, że można by
              > je czasem porównać z panoramami. Ale pozostawmy to, Ja domy slam sie dlaczego
              > tak, a i większoć z tu piszących chyba także, "złoty środek" prawda widoku22.

              Z tymi rozkładówkami to zarzut? Dalej brzmi to tak, jakby co najmniej w
              "Diagramie" było lepiej.A ja uparcie powtórzę: masa nie gorsza, ale i nie
              lepsza. I tu, i tam poziom zbliżony, wiele łatwizn i tych ambitniejszych jak na
              lekarstwo. I nic nowego nie odkryliśmy, wielokrotnie o tym była mowa.

              > Mój stosunek do tego jak spółdzielnia traktuje autorów i ich zadania
              opisywałem kilka razy.

              Nie znam ŻADNEJ redakcji która odpowiada natychmiast, płaci od razu po przyjęciu
              do druku, szczegółowo opisuje powody odrzucenia zadań. To zarzuty które można
              kierować wszędzie, tylko po co? To wydawcy formułują reguły współpracy, a jedyną
              okolicznością która mogłaby cokolwiek zmienić to silniejsza konkurencja w sensie
              ilości redakcji czyli wolny rynek.



              • totet Re: Zdarzyło mi się 29.07.04, 15:37
                totet napisał:

                > jfalek napisał:
                >
                > > Wnioski takie wyciągnąłem sam z treści pewnego atykułu. Dziś już nie pami
                > etam,
                > > czy było to w "Wybiórczej czy w "Rzepie", było to dość dawno, może w okol
                > icach
                > > jednego roku.
                > > Był tam zresztą ten artykuł dość pobieżnie analizujący te sprawy, bez
                > > specjalnyc wykresów analitycznych itp., ale było wspomniane m.in o
                > > spółdzielni "Rozrywka".
                >
                > Szkoda, że pamiętasz, chętnie bym się z takim artykułem zapoznał.


                Oczywiście szkoda, że NIE pamiętasz. Za lapsus przepraszam.

                I ja pozdrawiam serdecznie.
                • totet Re: Zdarzyło mi się 30.07.04, 09:20
                  jfalek napisał:

                  ) Porównanie nieadekwatne - zupełnie odmienne warunki ekonomiczne, inne
                  ) szaradziarstwo, o czym też wielokrotnie na forum mówiono. Jeżeli mamy
                  ) analizować rynek to można się tylko odnosić mniej więcej ostatniej dekady.

                  Masz rację i nie, też królowała bo w tamtych czasach były takie warunki jakie
                  były i też nie były równe dla wszystkich. Cos sie jeszcze pamieta z tamtych
                  czasów. Spółdzielnia miała fory. Wielu firm z tych co są dzisiaj wtedy jeszcze
                  nie było. Ba, nawet byli tacy co dzielili papierem na określony nakład. A
                  spółdzielnia nie była nigdy zapewne na końcu kolejki jeśli chodzi o papier,
                  chociaż pewnie także by chciała więcej na prasę szaradziarską.
                  Ale wżniejsza była "Trybuna Ludu" i dziesiatki innych.

                  Nie wiem czy aż tak królowała czy nie, pozycja "Szaradzisty" była przynajmniej
                  równa, jak nie lepsza (i z takimi opiniami wielokrotnie się spotykam). To
                  kwestia mocno subiektywna, istniał jeszcze "Rebus", w pewnym czasie było i "Sam
                  na sam", itd. Ale tamte czasopisma porównujmy ze sobą, a bieżące też tylko ze
                  sobą. Porównywanie tych dwóch światów nie ma najmniejszego sensu. Czy możemy
                  porównywać "Diagram" z "Szaradzistą" w sensie nakładów, sprzedaży, dystrybucji?
                  Absurd. Możemy tylko rozmawiać ewentualnie o zawartości i wzdychać tęsknie za tą
                  dawną, ale pamiętajmy, że właśnie warunki ekonomiczne mają z tym wiele
                  wspólnego. Kiedyś nakład rozchodził się cały i kuriozalnie nie było szans, aby
                  go zwiększyć. Ale takie były uroki dawnego systemu.

                  ) Jeśli chodzi o ostatnia dekadę, to fakt warunki są bardziej porównywalne. Ale
                  spółdzielnia już takim potentatem nie jest, to chyba przyznasz.
                  To nie te czasy gdzie trzeba było mieć "chody" u kioskarki a by kupić pewne jej
                  pisma (spółdzielni).

                  Nie twierdzę, że ktoś jest wyraźnym potentantem, raczej mamy do czynienia z
                  klasycznym duopolem, choć obie firmy swoją ofertą nieco się różnią i paroma
                  ważnymi czynnikami ekonomicznymi też. Wystarczy spojrzeć na stosunek tytułów
                  panoramicznych do klasycznych lub odwrotnie.

                  ) Miszkam w mieście ponad 70 tyś. Średni dochód mieszkańców jest zapewne niezły
                  (średnio licząc). Wiele miast w Polsce, ta średnia jest zapewne niższa.
                  Ale to jeszcze nic nie znaczy. Wiem o tym doskonale.
                  moje miasto to Kraków, Warszawa, Wrocław czy Poznań.
                  ) Zrobiłem sobie kiedys sam taki prywatny mini sondaż, i tak wyszło, z
                  ciekawości.

                  Ja akurat mieszkam w sporej aglomeracji; w moim mieście, nie uważanym ogólnie
                  nigdy za biedne, też różnie bywa w poszczególnych punktach dystrybucji - od
                  pełnej sprzedaży do prawie żadnej. Tutaj trzeba byłoby zrobić bardzo szczegółowe
                  badania statystyczne według różnych przekrojów demograficznych, ale to problem
                  wydawców.

                  ) Wzystko zależy jak sie do tego zabierzemy. Gdy policzymy tylko ścisłe
                  kierownictwo, sama wierchuszke, to jednak różnice moga się już pokazać.
                  Gdy zczniemy dobierać do tego personel niższy, sekretarki, składczy, grafików
                  kompterowych itd., to może być i podobny.
                  Nie wyobrażam sobie aby red. Naczelny Rozrywki siedział przy kompie i składał
                  numer lub robił grafikę. także pan Bisko, Dybała i kilku innych. Zreszta w
                  Diagramie podobnie u Pana Tałaja, lub Polaka.

                  A ja sobie wyobrażam. Poza redaktorami naczelnymi pozostali wymienieni pełnią
                  również funkcję prowadzących numery poszczególnych tytułów, co można przeczytać
                  w każdym numerze stopki redakcyjnej. Kolejne nieścisłe porównywanie - co to
                  znaczy wierchuszka? Zarząd? Naczelny? Prowadzący tytuły?

                  ) "Diagram" wcale nie gorszej jakości. Może i tak, ale szkoda że i też nie
                  ) lepszej.

                  ) I tu też się zgadzam. Oni też szukają złotego środka.

                  ) Oba pisma o zbliżonym poziomie, podobnie definiujący grupę docelową z
                  ) naciskiem na masowość i nikt tu niczego nie zmieni. A grafika, prezentacja,
                  ) druk - to już temat na inną dyskusję, rzecz bardzo subiektywna.

                  ) To banał co piszę, ale masz rację.

                  No to ślicznie się zgadzamy.

                  ) Zgadzam się z tą opinią. nigdzie wskazywałem że DIAGRAM jest lepszy. Wskazałem
                  tylko na ta jedną różnicę, że nie ma ta w zasdzie tych rozkładówek.
                  Sam kiedyś tu forum opisałem przypadek takiej rozkładówki w RR, gdzie dla
                  rozwiązania całości wystarczyło odgadnąć dwa hasła, aby uzyskać rozwiązanie. Po
                  co mi taka rozkładówka.
                  Ale wtedy temat nie chwycił, a szkoda. Wiem, mnie jest łatwiej pisać o Rozrywce
                  i DIAGRAMIE, i każdy wie dlaczego.
                  ) ) Mój stosunek do tego jak spółdzielnia traktuje autorów i ich zadania
                  ) opisywałem kilka razy.
                  ) Wkładałem kij w mrowisko. [czytaj zdanie wyżej]

                  No to nie bardzo zrozumiałem sens tych rozkładówek, dla mnie akurat ich
                  posiadanie to zaleta, bo można zamieścić zadania większe, acz ciekawe. Jak się
                  je wykorzystuje to osobny temat. Jeżeli mówisz o zadaniach, w których można
                  rozwiazanie zgadnąć po dwóch hasłach to nie trzeba do nich rozkładówek. Mogę
                  podać wiele przykładów takich zadań spoza nich. Jedno z drugim nie ma związku.

                  ) A ja znam, nawet kilka lokalnych pism, lub branżowe. Biorą i płacą, nie
                  próbowałeś nigdy z tej strony tego ugryźć. Nie wiem jak teraz, bo przestało już
                  mnie to bawić, ale dawniej było całkiem nieźle.

                  Próbowałem i znam z relacji innych autorów bardzo szczegółowo. Ale mówmy o
                  segmentach rynku - inna jest współpraca z redakcjami typowych periodyków
                  szaradziarskich, inna z czasopismami i dziennikami gdzie zadanie / krzyżówka
                  jest kącikiem / dodatkiem, a inna z firmami, gdzie zadanie jest elementem
                  kampanii reklamowej i można np. nie zważać na reguły konstrukcyjne. Pisząc o
                  współpracy z redakcjami miałem na myśli wyłącznie te pierwsze. Nie pisałem nic o
                  firmach które płacą od razu, niekiedy ponadprzeciętnie, zamawiają zadanie z góry
                  ustalonym hasłem i nie mają z reguły pojęcia o szaradziarstwie. To zupełnie inne
                  sprawy i na inną dyskusję.

                  ) To zarzuty które można kierować wszędzie, tylko po co? To wydawcy formułują
                  ) reguły współpracy, a jedyną okolicznością która mogłaby cokolwiek zmienić to
                  ) silniejsza konkurencja w sensie ilości redakcji czyli wolny rynek.

                  ) Wolny rynek już jest raczej, ja ktoś ma pomysł na nowe pismo z tej branży,
                  może startować.

                  W tym sensie to może i tak, ja miałem na myśli wspomniany wyżej duopol i w tym
                  znaczeniu trudno mówić o konkurencyjności pełną parą.

                  ) Tu brak być może przepisów regulujących te sparwy, tak jak w handlu, zwłaszcza
                  teraz gdzie wielu ludzi nauczy sie z czasem porządku unijnych. Biorę towar na
                  określony czas, potem mam zapłacić. Inaczej ktos ma kłopoty. Przyjdzie czas że
                  Unia nauczy, może nie zaraz ludzi porządku.
                  Czego brak najbardziej, zwykłej ludzkiej solidarności. Czy istnieje jakiś
                  związek, grupa nacisku na wydawców w imieniu autorów działająca. Nie. I nie
                  powstanie jeszcze długo w Polsce.

                  ) Pofantazjujmy :)

                  ) Czy wyobrażaż sobie że wszyscu autorzy w określonym dniu którzy tam kiedyś
                  posłali zadania do Rozrywki czy Diagramu, nadesłali pismem poleconym do
                  redakcji za potwierdzeniem zwrotu, z żądaniem zwrotu swoich zadań,
                  kategorycznym zakazem druku swoich zadań. Ja NIE potrafie sobie tego wyobrazić.
                  Czy umarł by z głodu który szaradzista, wiem niektórzy sporo drukują, może to
                  niezły zastrzyk do ich kieszeni.
                  A skoro o tym mowa, to czy taki redaktor pracujący w jakiejś redakcji, daje
                  swoje zadanie, i jest ono przyjete, dostaje za nie tantiemy. Pewnie robi je w
                  domu tylko i wyłącznie wolnym czasie.
                  To trudne pytania. Mnie łatwiej je zadać, ale też nie oczekuję odpowiedzi od
                  nikogo. To wystarczy przemyśleć.

                  Nie bardzo rozumiem kontekst tych fantazji. Nie wyobrażam sobie związku
                  zawodowego autorów bo po pierwsze niewielu z nich jest zawodowcami utrzymującymi
                  się z druku swych zadań, a po drugie to mamy rynek szaradziarski jaki mamy i on
                  w większości wymusza takie a nie inne zachowania.

                  Reasumując, w wielu aspektach, o dziwo, się zgadzamy. O dziwo, bo mam nieodparte
                  wrażenie, że zabierając głos w takich dyskusjach zawsze krytykujesz jedną
                  redakcję. Nie musisz o nikim pisać peanów, masz pełne prawo do kryty
                  • totet Re: Zdarzyło mi się 30.07.04, 09:25
                    Powtórzę końcówkę, bo ją ucięło:

                    Nie musisz o nikim pisać peanów, masz pełne prawo do krytyki. Tylko spróbuj
                    popatrzeć obiektywnie na cały rynek. Nawet gdy gnieniegdzie publikujesz swoje
                    zadania.
                    • widok22 Re: Zdarzyło mi się 30.07.04, 10:46
                      totet napisał:

                      > Reasumując, w wielu aspektach, o dziwo, się zgadzamy. O dziwo, bo mam
                      nieodparte wrażenie, że zabierając głos w takich dyskusjach zawsze krytykujesz
                      jedną redakcję. Nie musisz o nikim pisać peanów, masz pełne prawo do krytyki.
                      Tylko spróbuj popatrzeć obiektywnie na cały rynek. Nawet gdy gnieniegdzie
                      publikujesz swoje zadania.

                      Nie do mnie wprawdzie to było, ale powtarzam, bo to ważny głos.
                      Totet, powtarzam pytanie, jaki rynek masz na myśli? A może chodzi o rynek zadań
                      autorskich, a nie rynek krzyżówkowy?
                      • totet Re: Zdarzyło mi się 30.07.04, 11:09
                        totet napisał:

                        > chodzi o czasopisma branży krzyżówkowej czy branży szaradziarskiej? Tzn. czy
                        np. czasopismo "Superchwila na Krzyżówki" zaliczasz do branży czy nie?
                        W czasopiśmie tym znajdziesz np. kwadrat magiczny z kilkoma czarnymi polami w
                        środku i wiele innych kwiatków, wobec których nazwy własne w diakrostychu
                        to "mały miś".

                        Można stosować różne kryteria, różne podziały, różnie segmentować rynek. Jeżeli
                        zastosujemy "ostre" kryteria to w każdym segmencie zostanie jeden wydawca. Każdy
                        stosuje jakąś kombinację tytułów, zadań, itd. Upraszczając nieco sprawę chodzi
                        mi cały czas o wydawnictwa które wśród wydawanych tytułów mają periodyki ściśle
                        szaradziarskie z zadaniami klasycznymi. Zauważyłem nowy wątek ze spisem i tam
                        może warto o tym podyskutować. Nie znam "Superchwili", musiałbym to przejrzeć.
                        Krótko mówiąc spróbujmy może przekształcić ten wykaz według wydawnictw które
                        mają w swej ofercie choć jeden tytuł zawierający zdecydowaną większość zadań
                        klasycznych.
                        • widok22 Re: Zdarzyło mi się 30.07.04, 11:45
                          totet napisał:

                          > > może warto o tym podyskutować. Nie znam "Superchwili", musiałbym to
                          przejrzeć.
                          Prywatnie powiem - nie warto ;)

                          > Krótko mówiąc spróbujmy może przekształcić ten wykaz według wydawnictw które
                          > mają w swej ofercie choć jeden tytuł zawierający zdecydowaną większość zadań
                          > klasycznych.

                          Czyli chodzi o tytuły czasopism, w których większość zadań to zadania klasyczne.
                          No to faktycznie zostanie 10 tytułów dwóch wydawców. Ale co to za rynek?
                          Pamiętam w latach 80. dyskusje o upadku szaradziarstwa (wtedy! - mówiliśmy, eh,
                          20 lat temu to były zadania, a teraz?). No i dzisiaj nic się nie zmieniło.
                          Mówimy - 30 lat temu to były zadania, a teraz? [Panoramiczne] badziewie i tyle.
                          Ale - bez obrazy - naprawdę jest tak, że 30 lat temu ludzie spod lady kupowali
                          pisma z klasycznymi krzyżówkami, bo nie mogli kupić nic lepszego. Teraz coś
                          lepszego jest i dlatego kupują to, co chcą.
                          W 10 tytułach czasopism amator krzyżówek klasycznych ma to co lubi. A to że
                          obok na półce leżą czasopisma pornograficzne, panoramiczne i diabliwiedząjakie
                          jeszcze, no to co? Dlatego nie rozumiem utyskiwań na zalew panoramicznymi.
                          Chyba, że jest tak, jak mówi moja mama: ona lubi pierogi z truskawkami, to
                          byłaby szczęśliwa, gdyby wszyscy na świecie pierogami z truskawkami się
                          zajadali ;)
                          (Nawiasem mówiąc - pycha!)
                          • totet Re: Zdarzyło mi się 30.07.04, 12:44
                            widok22 napisał:

                            > Prywatnie powiem - nie warto ;)

                            I tak mi się zdawało, skoro nie wpadło mi w oko i nikt mnie do tego jeszcze nie
                            zachęcał.

                            > No to faktycznie zostanie 10 tytułów dwóch wydawców. Ale co to za rynek?
                            > Pamiętam w latach 80. dyskusje o upadku szaradziarstwa (wtedy! - mówiliśmy,
                            eh, 20 lat temu to były zadania, a teraz?). No i dzisiaj nic się nie zmieniło.

                            Taki rynek, jaki jest. To są fakty. A zmieniło się o tyle, że skoro dziś są
                            zadania dwa razy gorsze poziomem w stosunku do tych z lat 80-tych (i to mogę
                            porównywać z własnej empirycznej autopsji), to w stosunku do tych jeszcze
                            wcześniejszych to aż strach pomyśleć ile razy (te z kolei widziałem w
                            archiwaliach u innych).

                            > Mówimy - 30 lat temu to były zadania, a teraz? [Panoramiczne] badziewie i
                            tyle. Ale - bez obrazy - naprawdę jest tak, że 30 lat temu ludzie spod lady
                            kupowali pisma z klasycznymi krzyżówkami, bo nie mogli kupić nic lepszego. Teraz
                            coś lepszego jest i dlatego kupują to, co chcą.
                            > W 10 tytułach czasopism amator krzyżówek klasycznych ma to co lubi.

                            Na pewno? Gdybym dziś zaczynał, to może byłbym i w siódmym niebie. Ale po kilku
                            latach wprawy chciałbym rozwiązywać coś ambitniejszego. I co? Z tych 10 tytułów
                            może warto podejść do co dziesiatego zadania, czyli z brulionu zadań ponad 200
                            można od biedy wybrać 20 poważniejszych. Wśród nich część ambitniejszych "z
                            orzechem", część pomysłowych niekoniecznie trudnych. Porównując proporcje ilości
                            zadań/na mc obawiam się, że w dobie obecnej mamy kuriozalnie mniej tych
                            "ciekawszych".

                            > A to że obok na półce leżą czasopisma pornograficzne, panoramiczne i diabli
                            wiedzą jakie jeszcze, no to co? Dlatego nie rozumiem utyskiwań na zalew
                            panoramicznymi.
                            > Chyba, że jest tak, jak mówi moja mama: ona lubi pierogi z truskawkami, to
                            > byłaby szczęśliwa, gdyby wszyscy na świecie pierogami z truskawkami się
                            > zajadali ;)(Nawiasem mówiąc - pycha!)

                            Że pyszne - to fakt. Nie zamierzam uszczęśliwiać nikogo na siłę. Ale jeżeli
                            wśród rzeszy szaradziarskiej istnieje grupa bardziej zaawansowana, to chyba ma
                            prawo porozwiązywać coś dla siebie w adekwatnej ilości?
                            • widok22 Re: Zdarzyło mi się 30.07.04, 13:09
                              totet napisał:

                              > > > W 10 tytułach czasopism amator krzyżówek klasycznych ma to co lubi.
                              >
                              > Na pewno? Gdybym dziś zaczynał, to może byłbym i w siódmym niebie. Ale po
                              kilku
                              > latach wprawy chciałbym rozwiązywać coś ambitniejszego. I co? Z tych 10
                              tytułów
                              > może warto podejść do co dziesiatego zadania, czyli z brulionu zadań ponad 200
                              > można od biedy wybrać 20 poważniejszych. Wśród nich część ambitniejszych "z
                              > orzechem", część pomysłowych niekoniecznie trudnych. Porównując proporcje
                              ilośc
                              > i
                              > zadań/na mc obawiam się, że w dobie obecnej mamy kuriozalnie mniej tych
                              > "ciekawszych".
                              > Ale jeżeli
                              > wśród rzeszy szaradziarskiej istnieje grupa bardziej zaawansowana, to chyba ma
                              > prawo porozwiązywać coś dla siebie w adekwatnej ilości?

                              Rynek nie znosi próżni, więc jeśli jest luka, to ktoś ją wypełni. Może
                              Przekrój, może ktoś inny. Ważne jest tylko to, czy ta zaawansowana grupa jest
                              na tyle duża, że pokryje koszty. Bo w ostatecznym rozrachunku zawsze płaci
                              odbiorca, pra? To nie od zasobności kieszeni wydawców zależy, co będziemy mogli
                              kupować - tylko od decyzji kupujących. Kupią ambitne krzyżówki czy pierogi z
                              truskawkami? :-)
                              Powiedzmy, że Przekrojowe "Rozerwij się!" to ambitne szaradziarstwo. Sądzisz,
                              że ludzie to przyjmą? (w końcu dodatek jest bezpłatny) - wtedy za moment będzie
                              powtórka.
                            • jw1969 Re: Zdarzyło mi się 30.07.04, 13:20
                              Przy tych wszystkich porównaniach stanu obecnego z tym, co kiedyś, weźcie pod
                              uwagę też to, że i my się trochę zmieniliśmy - robimy się może bardziej
                              wybredni, a na pewno bardziej doświadczeni, wprawni w rozwiązywaniu, w dodatku
                              dochodzą ciągle nowe narzędzia - programy, wyszukiwarki internetowe. W efekcie
                              mam wrażenie, że nasze wymagania z czasem rosną. Aż strach pomysleć, co będzie,
                              jak pełną parą ruszy OPS. Wszyscy bedą mieli w jednym miejscu zgromadzone to,
                              co kiedyś gromadziło się latami...
                              • widok22 Re: Zdarzyło mi się 30.07.04, 13:29
                                jw1969 napisał:

                                > co będzie,
                                > jak pełną parą ruszy OPS. Wszyscy bedą mieli w jednym miejscu zgromadzone to,
                                > co kiedyś gromadziło się latami...

                                Oto kolejna zasłużona pochwała ops-a. (A przecie dopiero się zaczyna
                                rozkręcać ;)
                                Co do naszych wymagań, też się zgadzam :)
                              • jfalek Re: Zdarzyło mi się 30.07.04, 15:49
                                jw1969 napisał:

                                > Przy tych wszystkich porównaniach stanu obecnego z tym, co kiedyś, weźcie pod
                                > uwagę też to, że i my się trochę zmieniliśmy - robimy się może bardziej
                                > wybredni, a na pewno bardziej doświadczeni, wprawni w rozwiązywaniu, w
                                > dodatku dochodzą ciągle nowe narzędzia - programy, wyszukiwarki internetowe.

                                Coś mi ptaszki wyćwierkały że w być może za kilka m-cy, pokaże się nowa odsłona
                                bardzo znaego programu. gdy starczy miejsca da sie i słowniki tematyczne do
                                ściagnięcia (zip). Ponadto trwaja prace przeniesienia innych na platformę
                                Windows (przedtem DOS) :))
                                Oj będzie się działo ;)

                                Poczekajmy, aby nie zapeszyć. Zreszta im wiecej ludzi sie włączy to szybciej to
                                powstanie, ale końca rozbudowy może nie byc wcale, to zalezy także od
                                uczestników, nowe pomysły na nowe działy, wszystko idzie podmienić, dać lepszy
                                przykład, itp.

                                > W efekcie mam wrażenie, że nasze wymagania z czasem rosną.

                                Tak jest dokładnie, też tak uważam

                                > Aż strach pomysleć, co będzie, jak pełną parą ruszy OPS. Wszyscy bedą mieli w
                                > jednym miejscu zgromadzone to, co kiedyś gromadziło się latami...

                                He, he, może lekko przesadziłeś, ale webmaster robi co może.
                                Tylko czasu brak, no materiałow, zwłaszcza dojścia do materiałów historycznych.
                                Biografie szaradzistów, którzy nie tylko układali i rozwiązywali, ale także
                                wnieśli świeże pomysły do szaradziarstwa.

                                Jędrzej
                  • jfalek Re: Zdarzyło mi się 30.07.04, 13:16
                    totet napisał:

                    [..]
                    Przepraszam że nie odnosze się do wszystkich fragmentów, ale może nie warto
                    dyskutować nad tym aż tak doglębnie. Niech się redakcje martwią o to, nakłady
                    zwroty itp.

                    > Nie wiem czy aż tak królowała czy nie, pozycja "Szaradzisty" była przynajmniej
                    > równa, jak nie lepsza (i z takimi opiniami wielokrotnie się spotykam). To
                    > kwestia mocno subiektywna, istniał jeszcze "Rebus", w pewnym czasie było
                    > i "Sam na sam", itd. Ale tamte czasopisma porównujmy ze sobą, a bieżące też
                    > tylko ze sobą. Porównywanie tych dwóch światów nie ma najmniejszego sensu.

                    Masz rację, znowu piszę banał

                    > Czy możemy porównywać "Diagram" z "Szaradzistą" w sensie nakładów, sprzedaży,
                    > dystrybucji? Absurd. Możemy tylko rozmawiać ewentualnie o zawartości i
                    > wzdychać tęsknie za tą dawną, ale pamiętajmy, że właśnie warunki ekonomiczne
                    > mają z tym wiele wspólnego. Kiedyś nakład rozchodził się cały i kuriozalnie
                    > nie było szans, aby go zwiększyć. Ale takie były uroki dawnego systemu.

                    Uroki :)))

                    Z dwojga systemów wolę już ten (choć jezcze kulwy z lekka), a to dlatego że
                    więcej zależy odemnie. Ja to sobie bardzo cenię, chociaż nie narzekałem i w
                    tamtym. To zależy też od nastawienia do życia. Czy ktoś patrzy tylko "dajcie"
                    bo mi się niby coś należy (państwo ma dać), zakasać rękawy i samemu zpraacować,
                    nie łaska? :))

                    Ja zawsze wybierałem to drugie.

                    > Nie twierdzę, że ktoś jest wyraźnym potentantem, raczej mamy do czynienia z
                    > klasycznym duopolem, choć obie firmy swoją ofertą nieco się różnią i paroma
                    > ważnymi czynnikami ekonomicznymi też. Wystarczy spojrzeć na stosunek tytułów
                    > panoramicznych do klasycznych lub odwrotnie.

                    W całości się zgadzam, każdy szuka swojej niszy na rynku.

                    > Ja akurat mieszkam w sporej aglomeracji;

                    Wiem gdzie mieszkasz :)

                    > w moim mieście, nie uważanym ogólnie nigdy za biedne, też różnie bywa w
                    > poszczególnych punktach dystrybucji - od pełnej sprzedaży do prawie żadnej.
                    > Tutaj trzeba byłoby zrobić bardzo szczegółowe badania statystyczne według
                    > różnych przekrojów demograficznych, ..."

                    oraz może poziomu wykształcenia ;)
                    Czy to się da jakoś wyliczyc pokazać, niech się wydawca z redaktorami martwią o
                    to ;)

                    > Nie wyobrażam sobie aby red. Naczelny Rozrywki siedział przy kompie i składał
                    > numer lub robił grafikę. także pan Bisko, Dybała i kilku innych. Zreszta w
                    > Diagramie podobnie u Pana Tałaja, lub Polaka.
                    >
                    > A ja sobie wyobrażam. Poza redaktorami naczelnymi pozostali wymienieni pełnią
                    > również funkcję prowadzących numery poszczególnych tytułów, co można
                    > przeczytać w każdym numerze stopki redakcyjnej. Kolejne nieścisłe
                    > porównywanie - co to znaczy wierchuszka? Zarząd? Naczelny? Prowadzący tytuły?

                    Tak to wierchuszka. Tak to pojmuję. Chyba nie zaliczymy do wierchuszki (sorry)
                    Pani Krysi, z działu ekonomiczego co zajmuje się kięgowością, przesyła tantiemy
                    autorm itp, lub gońca (czy sa jeszcze tacy), lub kogos kto zajmuje pocztą -
                    odbiera i wysyła. Oni sa tez potrzebni, ale nie oni decyduja waznych sprawach
                    dla pisma. Ja nie znam takiego przypadku, tam gdzie zadarzało mi się pracować.

                    > No to nie bardzo zrozumiałem sens tych rozkładówek, dla mnie akurat ich
                    > posiadanie to zaleta, bo można zamieścić zadania większe, acz ciekawe. Jak się
                    > je wykorzystuje to osobny temat. Jeżeli mówisz o zadaniach, w których można
                    > rozwiazanie zgadnąć po dwóch hasłach to nie trzeba do nich rozkładówek. Mogę
                    > podać wiele przykładów takich zadań spoza nich. Jedno z drugim nie ma związku.

                    Powiedzmy prawie rozkładówka. RR nr 200 zad. 77

                    Aby to zadanie rozwiązać wystarczyło np wpisać hasło 14 (pion), oraz 23
                    (poziom), wpiasłem swego czasu na niucha, musza byc skrzyzowane i w miare
                    długie. Ojasnienie przeczytałem dokładnie. Coś policzyłem, popatrzałem i
                    rozwiązanie gotowe, (jak dla mnie).
                    Sądzę że wielu tu mistrzów zrobiło by podobnie.

                    A za geniusza się nie uważam. Ale sporo miejsca zajęło to zadanie. Można to
                    było zrobić jednym ciekawszym małym zadankiem, efekt byłby ten sam.

                    Nie chce mi się szukac tego wątku na forum (brak czasu), było tam wiecej o tym.

                    > ) A ja znam, nawet kilka lokalnych pism, lub branżowe. Biorą i płacą, nie
                    > ) próbowałeś nigdy z tej strony tego ugryźć.

                    > Próbowałem i znam z relacji innych autorów bardzo szczegółowo. Ale mówmy o
                    > segmentach rynku - inna jest współpraca z redakcjami typowych periodyków
                    > szaradziarskich, inna z czasopismami i dziennikami gdzie zadanie / krzyżówka
                    > jest kącikiem / dodatkiem, a inna z firmami, gdzie zadanie jest elementem
                    > kampanii reklamowej i można np. nie zważać na reguły konstrukcyjne.

                    I ja to tez znam, ale mam mamy mniej fochów przynajmniej audiustatorów.

                    > > Pisząc o współpracy z redakcjami miałem na myśli wyłącznie te pierwsze. Nie
                    > > pisałem nic o firmach które płacą od razu, niekiedy ponadprzeciętnie,
                    > zamawiają zadanie z góry ustalonym hasłem i nie mają z reguły pojęcia o
                    > szaradziarstwie. To zupełnie inne sprawy i na inną dyskusję.

                    Tak to inny temat :)))
                    Dajmy temu spokój widzę że każdy ma tu swoje doświadczenia, i dobrze.

                    > Nie bardzo rozumiem kontekst tych fantazji. Nie wyobrażam sobie związku
                    > zawodowego autorów, bo po pierwsze niewielu z nich jest zawodowcami
                    > utrzymującymi się z druku swych zadań, a po drugie to mamy rynek szaradziarski
                    > jaki mamy i on w większości wymusza takie a nie inne zachowania.

                    Czyli jednak to "ONI" dyktują, ale dlaczego nie spróbować to zmienić, dalczego
                    nie usiąść raz do stołu z zarządem takiej redakcji i normalnie porozmawiać.
                    może to coś da. Niech dotrze do nich także takie coś że tym bardzo poniżają
                    moim zdaniem autorów, lekceważą ludzi.

                    Hmmm, koniec o tym z mojem strony, to problem autorów.

                    A szkoda że nie mamy, nawet taki amator (półzawodowiec" powinien walczyć o
                    swoje. A tak na marginesie, gdzie tu jest jakakolwiek etyka od strony redakcji.
                    A tak się nieraz pięknie pisze, mówi o tych sparawach. Ale chwila, a potem......

                    Bicie piany, starczy o tym......

                    Reasumując, w wielu aspektach, o dziwo, się zgadzamy. O dziwo, bo mam nieodparte
                    wrażenie, że zabierając głos w takich dyskusjach zawsze krytykujesz jedną
                    redakcję.

                    I masz prawo prawo tak uważać że jedną redakcje, a to tylko dlatego że obracamy
                    się tu wszyscy wokół jednego kotła (Rozrywka). Właśnie spółdzielni Rozrywka,
                    gdybym sam na to spoglądał z boku, też bym tak pomyślał. Ale to dotyczy także
                    oczywiście i drugiego giganta, Technopolu. Nie jest święty, o nie, mimo
                    bliskości klasztoru :((

                    Nie musisz o nikim pisać peanów, masz pełne prawo do krytyki. Tylko spróbuj
                    popatrzeć obiektywnie na cały rynek. Nawet gdy gnieniegdzie publikujesz swoje
                    zadania.

                    Już nie. Dość dawno przestało mnie to bawić. Ale robię to tylko dalej dla
                    siebie, dla własnej satysfakcji. Najczęściej znajdę jakieś ciekawe zadanie
                    konstrukcyjnie w RR lub "Rozrywce", i kombinuje co by tu można dodać, zmienić,
                    utrudnić :)

                    Gdy zawiąże sie tu kiedys grupa "Diagramowców" to tez będziemy pisac o niej, a
                    tak to jak, w próżnię pisać.

                    Wolę inaczej spożytkować czas niż na robienie zadań, wysyłka, szukanie dojść do
                    tych co tego potrzebuje, składanie ofert, na to potrzeba czasu, patrząc na to
                    tylko z czystego punktu ekonomicznego.

                    Jędrzej
                    • totet Re: Zdarzyło mi się 30.07.04, 14:14
                      jfalek napisał:

                      > > Nie wyobrażam sobie aby red. Naczelny Rozrywki siedział przy kompie i
                      składał numer lub robił grafikę. także pan Bisko, Dybała i kilku innych. Zreszta
                      > w Diagramie podobnie u Pana Tałaja, lub Polaka.
                      > > A ja sobie wyobrażam. Poza redaktorami naczelnymi pozostali wymienieni
                      pełnią również funkcję prowadzących numery poszczególnych tytułów, co można
                      > > przeczytać w każdym numerze stopki redakcyjnej. Kolejne nieścisłe
                      > > porównywanie - co to znaczy wierchuszka? Zarząd? Naczelny? Prowadzący tytuły?
                      > Tak to wierchuszka. Tak to pojmuję. Chyba nie zaliczymy do wierchuszki
                      (sorry)Pani Krysi, z działu ekonomiczego co zajmuje się kięgowością, przesyła
                      tantiemy autorm itp, lub gońca (czy sa jeszcze tacy), lub kogos kto zajmuje
                      pocztą - odbiera i wysyła. Oni sa tez potrzebni, ale nie oni decyduja waznych
                      sprawach dla pisma. Ja nie znam takiego przypadku, tam gdzie zadarzało mi się
                      pracować.

                      No i zgoda, decyduje np. zarząd, kieruje naczelny i zastępca; tyle, że jak
                      wynika z tego co napisałem wcześniej, bycie osobą decyzyjną wcale nie wyklucza
                      jednocześnie pełnienia funkcji wydawniczych, a to napisałeś "nie wyobrażam
                      sobie" itd. - vide wpis powyżej.

                      > > No to nie bardzo zrozumiałem sens tych rozkładówek, dla mnie akurat ich
                      > > posiadanie to zaleta, bo można zamieścić zadania większe, acz ciekawe. Ja
                      > k się je wykorzystuje to osobny temat. Jeżeli mówisz o zadaniach, w których
                      można rozwiazanie zgadnąć po dwóch hasłach to nie trzeba do nich rozkładówek.
                      Mogę podać wiele przykładów takich zadań spoza nich. Jedno z drugim nie ma związku.
                      >
                      > Powiedzmy prawie rozkładówka. RR nr 200 zad. 77
                      > Aby to zadanie rozwiązać wystarczyło np wpisać hasło 14 (pion), oraz 23
                      > (poziom), wpiasłem swego czasu na niucha, musza byc skrzyzowane i w miare
                      > długie. Ojasnienie przeczytałem dokładnie. Coś policzyłem, popatrzałem i
                      > rozwiązanie gotowe, (jak dla mnie). Sądzę że wielu tu mistrzów zrobiło by
                      podobnie. A za geniusza się nie uważam. Ale sporo miejsca zajęło to zadanie.
                      Można to było zrobić jednym ciekawszym małym zadankiem, efekt byłby ten sam.
                      > Nie chce mi się szukac tego wątku na forum (brak czasu), było tam wiecej o tym.

                      Pamiętam mniej więcej ten wątek, ale tak jak pisałem - zero związku. Napisałeś
                      to w kontekście, że jedni mają rozkładówki, drudzy nie, a te rozkładówki to
                      takie a siakie. Ja się zgadzam, że to zadanie mogło być denne (mogę i zajrzeć, i
                      sprawdzić), tylko czy to problem rozkładówek? Gdyby było mniejsze też mogłoby
                      być dalej denne. Wymiar nie ma znaczenia, a treść. I rozkładówki nie mają tu nic
                      do rzeczy. Mogę wskazać duże formatem zadania które ze względu na swoją
                      pomysłowość czy zawartość nadają się tylko na rozkładówkę, a warto je pokazać.
                      Ot choćby ciekawa, gęsto skrzyżowana erudytka składająca się z haseł
                      wielowyrazowych, z założenia spora rozmiarami.

                      > Czyli jednak to "ONI" dyktują, ale dlaczego nie spróbować to zmienić, dalczego
                      > nie usiąść raz do stołu z zarządem takiej redakcji i normalnie porozmawiać.
                      > może to coś da. Niech dotrze do nich także takie coś że tym bardzo poniżają
                      > moim zdaniem autorów, lekceważą ludzi.

                      To ciąg dalszy fantazji - bo czy to możliwe w sytuacji rynkowej o której tyle
                      piszemy? Przy nadpodaży autorów i ich zadań nad ograniczonym popytem na nie?
                      Sprawa prosta: będzie więcej wydawców, będzie i większa konkurencja, będą inne
                      warunki.
                      Co do kwestii etycznych - to znów inna bajka na inny wątek.

                      > Reasumując, w wielu aspektach, o dziwo, się zgadzamy.

                      Nawet coraz więcej. Tym krótsze odpowiedzi i komentarze.

                      > I masz prawo prawo tak uważać że jedną redakcje, a to tylko dlatego że
                      obracamy się tu wszyscy wokół jednego kotła (Rozrywka). Właśnie spółdzielni
                      Rozrywka, gdybym sam na to spoglądał z boku, też bym tak pomyślał. Ale to
                      dotyczy także oczywiście i drugiego giganta, Technopolu. Nie jest święty, o nie,
                      mimo bliskości klasztoru :((

                      To ważne stwierdzenie z Twojej strony. Jak zapisał w poście wstępnym reptar:
                      "nieraz narobię sobie [...] kłopotów, bo nie zważam na dyplomację i jak mnie coś
                      poruszy, to piszę co myślę". A chyba nie chodzi nam o wpisy kurtuazyjne na
                      forum, tylko merytoryczne.

                      • jfalek Re: Zdarzyło mi się 30.07.04, 16:42
                        totet napisał:

                        > jfalek napisał:
                        >
                        > > > Nie wyobrażam sobie aby red. Naczelny Rozrywki siedział przy kompie
                        > i składał numer lub robił grafikę.

                        I nadal sobie nie wyobrażam aby robił Naczelny rozrwki to co napisałem, składał
                        numer (są od tego programy) lub robił grafikę.

                        >
                        > No i zgoda, decyduje np. zarząd, kieruje naczelny i zastępca; tyle, że jak
                        > wynika z tego co napisałem wcześniej, bycie osobą decyzyjną wcale nie wyklucza
                        > jednocześnie pełnienia funkcji wydawniczych, a to napisałeś "nie wyobrażam
                        > sobie" itd. - vide wpis powyżej.

                        Napisz mi dokładnie, ale tak dokładnie Czy naczelny składa ten numer np RR czy
                        nie, i wsio.

                        > > No to nie bardzo zrozumiałem sens tych rozkładówek, dla mnie akurat
                        > > ich posiadanie to zaleta, bo można zamieścić zadania większe, acz
                        > > ciekawwe. Jak się je wykorzystuje to osobny temat. Jeżeli mówisz o
                        > > zadaniach, w których można rozwiazanie zgadnąć po dwóch hasłach to nie
                        > > trzeba do nich rozkładówek.

                        > Pamiętam mniej więcej ten wątek, ale tak jak pisałem - zero związku. Napisałeś
                        > to w kontekście,

                        dokładnie tak, i tylko tyle.

                        > > Ja się zgadzam, że to zadanie mogło być denne (mogę i zajrzeć,
                        > > i sprawdzić), tylko czy to problem rozkładówek? Gdyby było mniejsze też
                        > > mogłoby być dalej denne.

                        Mogłoby, i tylko tyle. Kżde oże byc, rzecz gustu też.

                        Ale polecam, obejrzyj, wpisz dokładnie te dawa wyrazy, dlazcego te juz pisałem.
                        A potem si.e zastanów czy to wystraczy do rozwiązania całego zadani, może mi
                        się tylko tak raz udało. Jakiś przebłysk ....

                        > To ciąg dalszy fantazji - bo czy to możliwe w sytuacji rynkowej o której tyle
                        > piszemy? Przy nadpodaży autorów i ich zadań nad ograniczonym popytem na nie?
                        > Sprawa prosta: będzie więcej wydawców, będzie i większa konkurencja, będą inne
                        > warunki.

                        Tym bardziej że rynkowej, ale to temat na inne patrzenie na pewne sprawy.

                        Czy znasz kawał, (może cos w tym jest) o dwóch przedstawicielach fabryki butów
                        którzy zosali pośłani do Afryki (międzywojnie, w celu zbadania rynków zbytu.

                        > > Reasumując, w wielu aspektach, o dziwo, się zgadzamy.


                        He, he, takie rozmówki to jednak troche męczą, lepiej rozmawiac przy piwie. Tu
                        zaczynamy się łapać za słowa. Po co to nam.

                        > > A chyba nie chodzi nam o wpisy kurtuazyjne na forum, tylko merytoryczne.

                        Co jak co, ale na tym forum z kurtuazji, z wielkiej raczej nie jestem znany. A
                        czy sa merytoryczne to sobie każdy sam odpowiada tak jak to rozumie, jego
                        sprawa.

                        Piszę co myślę, dostawałem po łapch, ale i oddwałem.

                        Sądze że powinnismy skończyć tą polemikę, tym bardziej że muszę napisać do
                        jednego forumowicza specjalisty od diakrostychów ;)
                        Mam do niego sprawę.

                        Pozdrawiam

                        Jędrzej
              • jfalek Re: Zdarzyło mi się 29.07.04, 19:15
                totet napisał:

                > Szkoda, że NIE pamiętasz, chętnie bym się z takim artykułem zapoznał.

                > > Ale nie trzeba być wielkim analitykiem, aby wyciągnąć
                > > wniosek że nie są to lata powiedzmy 1960 do 1980, gdzie spółdzielnia raczej
                > > królowała na rynku w tej branży.

                > Porównanie nieadekwatne - zupełnie odmienne warunki ekonomiczne, inne
                > szaradziarstwo, o czym też wielokrotnie na forum mówiono. Jeżeli mamy
                > analizować rynek to można się tylko odnosić mniej więcej ostatniej dekady.

                Masz rację i nie, też królowała bo w tamtych czasach były takie warunki jakie
                były i też nie były równe dla wszystkich. Cos sie jeszcze pamieta z tamtych
                czasów. Spółdzielnia miała fory. Wielu firm z tych co są dzisiaj wtedy jeszcze
                nie było. Ba, nawet byli tacy co dzielili papierem na określony nakład. A
                spółdzielnia nie była nigdy zapewne na końcu kolejki jeśli chodzi o papier,
                chociaż pewnie także by chciała więcej na prasę szaradziarską.
                Ale wżniejsza była "Trybuna Ludu" i dziesiatki innych.

                Jeśli chodzi o ostatnia dekadę, to fakt warunki są bardziej porównywalne. Ale
                spółdzielnia już takim potentatem nie jest, to chyba przyznasz.
                To nie te czasy gdzie trzeba było mieć "chody" u kioskarki a by kupić pewne jej
                pisma (spółdzielni).


                > > Jest gdziś w polsce taka organizacja monitorująca rynek wydawniczy, nakłady
                > > i zwroty.

                > Ano jest, i "Rozrywka", o ile wiem, do takiego związku należy. Co do zwrotów -
                > tylko redakcje mogą na podstawie rzetelnych danych wyciągać odpowiednie
                > wnioski.

                i ja tez nie mam takich ambicj do wielkich analiz ich nakładów i zwrotów, mam
                swoje sprawy których pilnuję. To ich sprawa.

                > Ja znam i takie kioski gdzie udaje się sprzedać prawie cały "nadział"
                > szaradziarski, ale trzeba wiedzieć ile każdy kiosk zamawia/dostaje numerów.
                > Wiele zależy od dystrybutora, różnie to bywa także w zależnosci od wielkości
                > miejscowości. Czy tylko konkurencja sprawia spadek nakładów? A moze sytuacja
                > ekonomiczna ludności też?

                Miszkam w mieście ponad 70 tyś. Średni dochód mieszkańców jest zapewne niezły
                (średnio licząc). Wiele miast w Polsce, ta średnia jest zapewne niższa.
                Ale to jeszcze nic nie znaczy. Wiem o tym doskonale.
                moje miasto to Kraków, Warszawa, Wrocław czy Poznań.

                Zrobiłem sobie kiedys sam taki prywatny mini sondaż, i tak wyszło, z
                ciekawości.

                > > Pojawiły się potężne nowe wydawnictwa. Z młodą prężną kadrą potrafiącą ro
                > bić pismo wcale nie gorszej jakości, np. "DIAGRAM".

                > Jakie wydawnictwa (w kontekście rzecz jasna szaradziarstwa)? Dobrze wiemy, że
                > jedna ręka do ich policzenia raczej starczy.

                Zapewne tak, mając na myśli potężne.

                > Młodą, prężną kadrą? Jeżeli chodzi o średnią wieku w tych wydawnictwach to
                > jest ona akurat bardzo zbliżona.

                Wzystko zależy jak sie do tego zabierzemy. Gdy policzymy tylko ścisłe
                kierownictwo, sama wierchuszke, to jednak różnice moga się już pokazać.
                Gdy zczniemy dobierać do tego personel niższy, sekretarki, składczy, grafików
                kompterowych itd., to może być i podobny.

                Nie wyobrażam sobie aby red. Naczelny Rozrywki siedział przy kompie i składał
                numer lub robił grafikę. także pan Bisko, Dybała i kilku innych. Zreszta w
                Diagramie podobnie u Pana Tałaja, lub Polaka.

                > "Diagram" wcale nie gorszej jakości. Może i tak, ale szkoda że i też nie
                > lepszej.

                I tu też się zgadzam. Oni też szukają złotego środka.

                > Oba pisma o zbliżonym poziomie, podobnie definiujący grupę docelową z
                > naciskiem na masowość i nikt tu niczego nie zmieni. A grafika, prezentacja,
                > druk - to już temat na inną dyskusję, rzecz bardzo subiektywna.

                To banał co piszę, ale masz rację

                > > Ale pismo, to nie tylko redaktor naczelny. Sa jeszcze nad naczelnym ludzie
                < > gdzieniegdzie co rozumieją to świetnie.
                > > Jak jest w spółdzielni, niech sami martwią o to.

                > Czasami to działa w drugą stronę, bo kto ma fundusze, ten rządzi. I
                > niekoniecznie znając się na szaradziarstwie.

                Ktoś już dawno powiedział, że pieniądz rządzi światem.

                > > Różnica generalna (upraszczając) jest tam właściwie tak, że nie spotkasz
                > > tam raczej zadań rozkładówek na dwie strony. Zasób zadań co kilka rozrywek,
                > > dowolnych. O poziomie można rozmawiać b. długo. tak słabych, że możn

                > Z tymi rozkładówkami to zarzut?

                Absolutnie nie, to nie zarzut.

                > Dalej brzmi to tak, jakby co najmniej w "Diagramie" było lepiej. A ja uparcie
                > powtórzę: masa nie gorsza, ale i nie lepsza. I tu, i tam poziom zbliżony,
                > wiele łatwizn i tych ambitniejszych jak na lekarstwo. I nic nowego nie
                > odkryliśmy, wielokrotnie o tym była mowa.

                Zgadzam się z tą opinią. nigdzie wskazywałem że DIAGRAM jest lepszy. Wskazałem
                tylko na ta jedną różnicę, że nie ma ta w zasdzie tych rozkładówek.

                Sam kiedyś tu forum opisałem przypadek takiej rozkładówki w RR, gdzie dla
                rozwiązania całości wystarczyło odgadnąć dwa hasła, aby uzyskać rozwiązanie. Po
                co mi taka rozkładówka.
                Ale wtedy temat nie chwycił, a szkoda. Wiem, mnie jest łatwiej pisać o Rozrywce
                i DIAGRAMIE, i każdy wie dlaczego.

                > > Mój stosunek do tego jak spółdzielnia traktuje autorów i ich zadania
                > opisywałem kilka razy.

                Wkładałem kij w mrowisko. [czytaj zdanie wyżej]

                > Nie znam ŻADNEJ redakcji która odpowiada natychmiast, płaci od razu po
                > przyjęciu do druku,..

                A ja znam, nawet kilka lokalnych pism, lub branżowe. Biorą i płacą, nie
                próbowałeś nigdy z tej strony tego ugryźć. Nie wiem jak teraz, bo przestało już
                mnie to bawić, ale dawniej było całkiem nieźle.

                >... szczegółowo opisuje powody odrzucenia zadań.
                To nie mój zarzut

                > To zarzuty które można kierować wszędzie, tylko po co? To wydawcy formułują
                > reguły współpracy, a jedyną okolicznością która mogłaby cokolwiek zmienić to
                > silniejsza konkurencja w sensie ilości redakcji czyli wolny rynek.

                Wolny rynek już jest raczej, ja ktoś ma pomysł na nowe pismo z tej branży, może
                startować.

                Tu brak być może przepisów regulujących te sparwy, tak jak w handlu, zwłaszcza
                teraz gdzie wielu ludzi nauczy sie z czasem porządku unijnych. Biorę towar na
                określony czas, potem mam zapłacić. Inaczej ktos ma kłopoty. Przyjdzie czas że
                Unia nauczy, może nie zaraz ludzi porządku.
                Czego brak najbardziej, zwykłej ludzkiej solidarności. Czy istnieje jakiś
                związek, grupa nacisku na wydawców w imieniu autorów działająca. Nie. I nie
                powstanie jeszcze długo w Polsce.

                Pofantazjujmy :)

                Czy wyobrażaż sobie że wszyscu autorzy w określonym dniu którzy tam kiedyś
                posłali zadania do Rozrywki czy Diagramu, nadesłali pismem poleconym do
                redakcji za potwierdzeniem zwrotu, z żądaniem zwrotu swoich zadań,
                kategorycznym zakazem druku swoich zadań. Ja NIE potrafie sobie tego wyobrazić.

                Czy umarł by z głodu który szaradzista, wiem niektórzy sporo drukują, może to
                niezły zastrzyk do ich kieszeni.
                A skoro o tym mowa, to czy taki redaktor pracujący w jakiejś redakcji, daje
                swoje zadanie, i jest ono przyjete, dostaje za nie tantiemy. Pewnie robi je w
                domu tylko i wyłącznie wolnym czasie.

                To trudne pytania. Mnie łatwiej je zadać, ale też nie oczekuję odpowiedzi od
                nikogo. To wystarczy przemyśleć.

                Jędrzej

                Jędrzej
                • totet Re: Zdarzyło mi się 30.07.04, 11:19
                  jfalek napisał:

                  > Masz rację i nie, też królowała bo w tamtych czasach były takie warunki jakie
                  > były i też nie były równe dla wszystkich. Cos sie jeszcze pamieta z tamtych
                  > czasów. Spółdzielnia miała fory. Wielu firm z tych co są dzisiaj wtedy jeszcze
                  > nie było. Ba, nawet byli tacy co dzielili papierem na określony nakład. A
                  > spółdzielnia nie była nigdy zapewne na końcu kolejki jeśli chodzi o papier,
                  > chociaż pewnie także by chciała więcej na prasę szaradziarską.
                  > Ale wżniejsza była "Trybuna Ludu" i dziesiatki innych.

                  W uzupełnieniu poprzednich wpisów i w nawiązaniu do powyższego przypomnę Ci
                  tylko jfalku historię z końca dekady lat osiemdziesiątych, której akurat i ja
                  byłem już świadkiem (a był to okres już niby odwilży, poluzowania więzów
                  ekonomicznych i podobnoż nieco lepszy od dekad poprzednich): był sobie taki
                  numer Rewii Rozrywki (wtedy jeszcze kwartalnika), który miał wyjść bodajże na
                  wiosnę, a z powodu papierologii, drukarni i czysto technicznych pojawił się
                  jesienią i to w części nakładu, reszta później, a więc grubo po trzymiesięcznym
                  terminie nadsyłania rozwiązań! Termin ten trzeba było korygować na bieżąco w
                  dwutygodniku. Ta historia + jakość papieru i druku dobitnie dowodzą jakie to
                  dzisiejsza Spółdzielnia (bo wtedy takową nie była) miała fory.
                  • jfalek Re: Zdarzyło mi się 30.07.04, 11:53
                    totet napisał:

                    > jfalek napisał:
                    >
                    > > Masz rację i nie, też królowała bo w tamtych czasach były takie warunki
                    > > jakie były i też nie były równe dla wszystkich. Cos sie jeszcze pamieta z
                    > > tamtych czasów. Spółdzielnia miała fory. Wielu firm z tych co są dzisiaj
                    > > wtedy jeszcze nie było. Ba, nawet byli tacy co dzielili papierem na
                    > > określony nakład. A spółdzielnia nie była nigdy zapewne na końcu kolejki
                    > > jeśli chodzi o papier, chociaż pewnie także by chciała więcej na prasę
                    > > szaradziarską.
                    > > Ale wżniejsza była "Trybuna Ludu" i dziesiatki innych.
                    >
                    > W uzupełnieniu poprzednich wpisów i w nawiązaniu do powyższego przypomnę Ci
                    > tylko jfalku historię z końca dekady lat osiemdziesiątych, której akurat i ja
                    > byłem już świadkiem (a był to okres już niby odwilży, poluzowania więzów
                    > ekonomicznych i podobnoż nieco lepszy od dekad poprzednich): był sobie taki
                    > numer Rewii Rozrywki (wtedy jeszcze kwartalnika), który miał wyjść bodajże na
                    > wiosnę, a z powodu papierologii, drukarni i czysto technicznych pojawił się
                    > jesienią i to w części nakładu, reszta później, a więc grubo po
                    > trzymiesięcznym terminie nadsyłania rozwiązań! Termin ten trzeba było
                    > korygować na bieżąco w dwutygodniku. Ta historia + jakość papieru i druku
                    > dobitnie dowodzą jakie to dzisiejsza Spółdzielnia (bo wtedy takową nie była)
                    > miała fory.

                    ad. "...A spółdzielnia nie była nigdy zapewne na końcu kolejki
                    > > jeśli chodzi o papier,..."

                    Pisząc te słowa miałem na myśli wyłącznie stanie w kolejce po papier
                    (przydział) w dziale prasy szaradziarskiej. A to by była pewna różnica stać w
                    kolejce z "politycznymi". Może były rózne kolejki? Spółdzielnia (państwowa
                    wtedy i troche później) nie mogła się równać z potentatami ideologicznymi wtedy
                    (prasa).
                    Wtedy też być może wszystko zależało jeszcze od $, ile kto ma i czy nas na to
                    stać.
                    Na szczęście dziś jest inaczej i to jest najważniejsze :)

                    Inne warunki ekonomiczne nieporównywalne.

                    Zreszta czy to nasze zmartwienia.

                    cos tu jest o nakładzie, szkoda że nie widze tam TECHNOPOLA

                    www.zkdp.pl/zjazd/lista_czl_mandaty

                    Jędrzej
                    • totet Re: Zdarzyło mi się 02.08.04, 10:48
                      Mam nadzieję, ostatni głos w tej sprawie. Ponieważ padło pytanie o szczegóły
                      powtórzę:

                      jfalek napisał:
                      > Nie wyobrażam sobie aby red. Naczelny Rozrywki siedział przy kompie i składał
                      > numer lub robił grafikę. także pan Bisko, Dybała i kilku innych. Zreszta w
                      > Diagramie podobnie u Pana Tałaja, lub Polaka.

                      Napisałem w odpowiedzi:
                      > A ja sobie wyobrażam. POZA redaktorami naczelnymi pozostali wymienieni pełnią
                      > również funkcję prowadzących numery poszczególnych tytułów, co można
                      > przeczytać w każdym numerze stopki redakcyjnej.

                      Podkreśliłem POZA, bo z tego co mi wiadomo, Naczelni nie składają osobiście
                      numerów. Ale pozostałe osoby, także również decyzyjne, to już owszem.
    • homar6 Re: Czy pisujecie listy do redakcji? 29.07.05, 16:50
      No właśnie czy to zmiana na stałe bo ciekaw było zamieszczanie opinii
      czytelników wybranych bo z reguły 3-4 ale zawsze coś... Aha i nie chce mi sie
      wysyłac meili do redakcji ale mam takie zapytanie: czy w wakacje redakcja ma
      wolne przynajmniej w odsyłaniu oceny zadań bo z jak sie wysłało w maju zadania
      to do dziś żadnego odzewu... Zawsze było w moim wypadku 1-2 miesiące. Czy tak
      jest zawsze w wakacje?? Pozdro dla wszsytkich forumowiczów:)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka