Kobieta w ciąży w środkach komunikacji miejskiej

    • Gość: dgew Kobieta w ciąży w środkach komunikacji miejskiej IP: *.toya.net.pl 25.05.10, 19:37
      jestescie smieszne , nie ma zadnego obowiazku ustepowania miejsca , to tylko
      dobry gest. Rozumiem ,jeszcze gdy kobieta jest w zaawansowanej ciazy ; ale we
      wczesnej ? co mnie to interesuje ? nikt wam nie kaze jezdzic w upalach
      komunikacja miejska
      • Gość: Lalka No nie wiem... IP: *.adsl.inetia.pl 25.05.10, 20:00
        Ja mam jakieś zupełnie, zupełnie inne doświadczenia... Całą ciążę (jej "widoczny okres" przypadł na wiosnę-lato 2006) jeździłam przez całą Warszawę do pracy (Okęcie - Wawer i na abarot) i nigdy przenigdy ANI RAZU się nie zdarzyło, żeby przynajmniej 2 osoby się nie zerwały z miejsca na mój widok... No nie, sorry, raz, ale natychmiast jakaś starsza pani podniosła raban i podniósł się młody chłopak, ale to było tylko jeden raz, więc w granicach błędu statystycznego ;) Potem, jak jeździłam z maluszkiem w wózku praktycznie nigdy nie musiałam go wnosić /znosić sama, społeczeństwo rzucało się ochoczo do pomocy, przeważnie chłopcy lub młodzi mężczyźni ale nie tylko... Nawet teraz,, jak jeżdżę z 3,5 latkiem ustępują mi miejsca, choć teraz raczej kobiety, młode i w średnim wieku...
      • Gość: Lalka No nie wiem... IP: *.adsl.inetia.pl 25.05.10, 20:01
        Ja mam jakieś zupełnie, zupełnie inne doświadczenia... Całą ciążę (jej "widoczny
        okres" przypadł na wiosnę-lato 2006) jeździłam przez całą Warszawę do pracy
        (Okęcie - Wawer i na abarot) i nigdy przenigdy ANI RAZU się nie zdarzyło, żeby
        przynajmniej 2 osoby się nie zerwały z miejsca na mój widok... No nie, sorry,
        raz, ale natychmiast jakaś starsza pani podniosła raban i podniósł się młody
        chłopak, ale to było tylko jeden raz, więc w granicach błędu statystycznego ;)
        Potem, jak jeździłam z maluszkiem w wózku praktycznie nigdy nie musiałam go
        wnosić /znosić sama, społeczeństwo rzucało się ochoczo do pomocy, przeważnie
        chłopcy lub młodzi mężczyźni ale nie tylko... Nawet teraz,, jak jeżdżę z 3,5
        latkiem ustępują mi miejsca, choć teraz raczej kobiety, młode i w średnim wieku...
    • Gość: młoda Kobieta w ciąży w środkach komunikacji miejskiej IP: *.acn.waw.pl 25.05.10, 19:51
      Ostatnio się właśnie zastanawiałam nad przypadkiem ustępowania miejsca.
      Szczególnie kobietom w ciąży, gdyż w wielu przypadkach brzuszka nie widać.
      Skąd mam wiedzieć, czy młoda kobieta nie jest po prostu otyła. Kiedyś stała
      przy mnie w autobusie babeczka, chyba w ciąży, ale sama nie wiem. Nie
      powiedziała ani słowa, a mi głupio było się na nią gapić bez przerwy. Stała
      tuż nad moją głową. W końcu, dla czystego sumienia wstałam i udałam, że zaraz
      wychodzę. Zła byłam strasznie. Nie dla tego, że muszę ustąpić. Dla tego, że
      skoro już babeczka nade mną stoi, to mogła by coś powiedzieć :P
      Inna sprawa to to, że zawsze w komunikacji miejskiej czytam książkę. Do metra
      wchodzę nie opuszczając jej i jeśli jest wolne miejsce to siadam. Ostatnio dwa
      razy mi się zdarzyło, że na następnej stacji ktoś obok mnie wstał i ustąpił
      miejsca innej osobie. Raz wyjątkowo zrobiło mi się strasznie głupio, bo
      babeczka w ciąży stała tuż obok mnie. Tylko, że czytając książkę to ja kątem
      oka widziałam tylko jej stopy. Dlatego prośba moja do wszystkich ciężarnych w
      komunikacji miejskiej (starszych również) nie bójcie się komunikować głośno,
      że chcecie usiąść. Mówcie to głośno, a pewnie wielu takich jak ja
      (zaczytanych, lub zapatrzonych w okno) z przyjemnością odda wam swoje miejsce.
      • Gość: eithel Re: Kobieta w ciąży w środkach komunikacji miejsk IP: 89.167.15.* 25.05.10, 23:05
        Podpisuję się pod tym rękami i nogami :) Tylko niech te osoby komunikują to normalnie, a nie od razu z krzykiem i pretensjami.
    • kretek_bladzi Kobieta w ciąży w środkach komunikacji miejskiej 25.05.10, 19:53
      Chamstwo trzeba piętnować, ale nieupominanie się o swoje również. Jeszcze nigdy nie zdarzyło się z dzieckiem nie siedzieć w tramwaju czy autobusie albo podejść na początek kolejki dla uprzywilejowanych w markecie. Po prostu trzeba do konkretnej osoby zagadnąć i poprosić/wyegzekwować swoje.
      Co ciekawe - z moich obserwacji ciężarnym najczęściej ustępują faceci i młode dziewczyny. Te w statystycznie rozrodczym lub porozrodczym wieku nigdy albo bardzo rzadko.
    • Gość: wgg Re: Kobieta w ciąży w środkach komunikacji miejsk IP: *.static.tvk.wroc.pl 25.05.10, 20:14
      Ewentualnie mogła to być osoba chora, zmęczona i setki innych
      > powodów.
      Dziwnym trafem ci co nie ustępują są zawsze chorzy i zmęczeni. A jeżeli
      tak w istocie jest to wystarczy POWIEDZIEĆ, a nie udawać że gazeta nas
      pochłania.
    • Gość: łokrutnazołza Kobieta w ciąży w środkach komunikacji miejskiej IP: *.chello.pl 25.05.10, 20:43
      NIKT tym paniom nóg rozkładać nie kazał
      Wielu ciezarnym wydaje sie ze z racji posiadania brzucha moga domagac sie bog
      wie czego, otoz nie
      place za przejazd i mam prawo zajac miejsce siedzace, jesli jest wolne, a jak
      nie ma to trudno, mozna nie decydowac sie na jazde "na stojaka" ale napewno
      nie mozna terroryzowac swoim brzuszyskiem calego autobusu
      kolega miał szczęście, ze nie trafił na mnie, bo nie wiem, czy bym nie wezwała
      policji gdyby mi wyrwał z ręki gazetę
      • Gość: asfg Re: Kobieta w ciąży w środkach komunikacji miejsk IP: *.warszawa.vectranet.pl 25.05.10, 21:20
        Dziecko, mowa o miejscach uprzywilejowanych, które są w środkach komunikacji
        specjalnie oznaczone. Czytaj ze zrozumieniem.
      • Gość: Agata Re: Kobieta w ciąży w środkach komunikacji miejsk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.10, 21:31
        To, co piszesz, jest nie tylko chamskie w tonie, ale zwyczajnie
        podłe. Nie mogę się nadziwić, że są tacy ludzie, a już w
        szczególności takie kobiety.
        • ritsuko Re: Kobieta w ciąży w środkach komunikacji miejsk 25.05.10, 21:37
          Pomijając główny sens i brak empatii, to jaka jest różnica czy pisze
          coś takiego facet czy kobita? Wyjaśnisz mi?
      • titta Re: Kobieta w ciąży w środkach komunikacji miejsk 26.05.10, 00:49
        Och, szkoda, ze nie padlo i nie wezwales/as policji. Mogl/mogla bys
        sie "łokrutnie" zdziwic.
        • Gość: przyszła mama Re: Kobieta w ciąży w środkach komunikacji miejsk IP: *.dynamic.chello.pl 29.07.11, 22:27
          coś mi sie wydaje że chyba by była reakacja "jak Pani chce to niech se dzwoni" jak ja to czytam o śmeć mi sie chce cóż Polska rzeczywistość
    • Gość: misia Kobieta w ciąży w środkach komunikacji miejskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.10, 21:52
      wszystko się zgadza, to co jest napisane w tym artykule. Ludzie też
      głuchną i ślepną gdy wsiada się z dzieckiem w wózku, wszyscy nagle
      patrzą w inną stronę i myślą oby mnie nie poprosiła o pomoc przy
      wsiadaniu lub wysiadaniu. Miałam też inne bardzo przykre
      doświadczenie będąc z ciąży. Byłam wtedy w pierwszym miesiącu ciąży,
      więc brzuszka nie było widać wracałam z pracy do domu tramwajem,
      usiadłam na wolnym miejscu i przejechałam kilka przystanków, tramwaj
      zapełnił się pasażerami i nademną stanął mężczyzna ok 60 lat i
      zażądał abym ustąpiła mu miejsca. Ponieważ źle się w tym dniu czułam
      i bałam się szarpnięć tramwaju wolałam siedzieć, powiedziałam
      grzecznie temu panu, że jestem w ciąży i źle się czuję a on się
      wydarł na mnie że jestem gówniarą której nie chce się ustąpić
      miejsca i go okłamuję, bo nie jestem w ciąży. Nie chciało mi się z
      nim dyskutować i siedziałam nadal, po dłuższej chwili ustąpiła temu
      facetowi miejsca jakaś pani też ok.60 lat. Dodam jeszcze, że nikt
      sią za mną nie ujął - przykre to wszystko prawda. Dodam jeszcze, że
      najbardziej chętni do pomocy przy wsiadaniu i wysiadaniu z wózkiem
      są młodzi ludzie i krew mnie zalewa gdy słyszę "ta dzisiejsza
      młodzież taka niewychowana" po pierwsze to nie prawda a jeżeli już
      to tej młodzieży ktoś nie wychował czyli ci pyskacze.
    • Gość: rokicia Kobieta w ciąży w środkach komunikacji miejskiej IP: *.234.c93.petrotel.pl 25.05.10, 22:00
      Ja nie byłam w ciąży, ale wracałam z pobierania krwi, które zawsze źle
      przechodzę, blada jak ściana, ledwo stałam. Wsiadłam do autobusu i usiadłam na
      wolnym miejscu, uradowana że nie będę godzinę stać. Kiepsko się czułam. Kilka
      przystanków dalej wsiadły panie po 60-tce jadące na ryneczek i stojąc koło
      mnie wygłaszały mowy o tej dzisiejszej młodzieży (ja 30 lat). Nie miałam nawet
      siły się kłócić. Miałam słuchawki w uszach, więc udawałam że ich nie słyszę.
      Okazało się że paniusie wysiadły na następnym przystanku. Brak słów.
      Zawsze ustępuję miejsca, jeśli jest taka potrzeba, ale czasami nawet ja młoda
      osoba mogę czuć się źle, może mnie coś boleć, tego starsze osoby nie potrafią
      niestety zrozumieć.
      • Gość: Gość Re: Kobieta w ciąży w środkach komunikacji miejsk IP: *.in-addr.btopenworld.com 25.05.10, 23:50
        Ile tej krwi było? 2 cm sześcienne? 10, 20?

        Bez żartów - masz problemy psychiczne. Aby coś poczuć to musiałoby
        wylać się z ciebie znacznie więcej. Mając około 5 litrów krwi, utrata
        pół litra jest do zniesienia bez większych problemów.

        Więcej się z ciebie leje z innych przyczyn - niż z tego pobierania.

        • titta Re: Kobieta w ciąży w środkach komunikacji miejsk 26.05.10, 00:52
          A problemy psychiczne to nie problemy? Sorry ale ja akurat ja
          rozumiem: po pobraniu krwi ode mnie zwsze robi sie rwetes i kaza sie
          klasc ;)
          • Gość: Gość Re: Kobieta w ciąży w środkach komunikacji miejsk IP: *.jet.uk 26.05.10, 10:31
            Pieszczoch.
    • Gość: Gość Re: Kobieta w ciąży w środkach komunikacji miejsk IP: *.in-addr.btopenworld.com 25.05.10, 22:56
      Masz rację. Zapewnienie miejsca może być tylko: 1. przez interwencję
      kierowcy (obsługi) pojazdu; 2. przez to, że sami ustąpimy. Cokolwiek
      innego wymaga wielkiego taktu, a z reguły jest wątpliwe.

      Nota bene, z punktu widzenia logiki to nie powinno się nikomu
      ustępować, bo osoba która wsiada ma obowiązek ocenić, czy dany środek
      transportu i warunki w nim panujące odpowiadają jej. Obowiązek należy
      rozumieć w tym przypadku jako sposób realizowania instynktu
      samozachowawczego - a nie jako prawo stanowione - to oczywiste!
      Jeżeli np. kobieta w ciąży wsiadła do nadmiernie zatłoczonego pojazdu
      - to jej świadomy wybór. I moralnie nikt za jej stan (z wyjątkiem jej
      partnera) nie odpowiada.

      Jednak w takich przypadkach nie działa logika, a swoiste "prawo
      dżungli" - odruchy, jakie mamy wspólne np. z małpami - czyli troska o
      ciężarną, bo tak jest dużo lepiej dla stada. Oczywiście możemy to
      ubierać w konwenans, dorabiać ideologię - ale ustępowanie miejsca
      kobietom w ciąży ma prosty biologiczny sens. I w ostatecznym rachunku
      wszystkim się opłaca.
    • Gość: woocash Kobieta w ciąży w środkach komunikacji miejskiej IP: *.aster.pl 25.05.10, 23:50
      Ktoregos razu widzac w pelnym ludzi tramwaju, kobiete w zaawansowanej ciazy,
      ktorej nikt nie ustapil miejsca, po prostu donosnym glosem, grzecznie
      poprosilem, czy ktorys z siedzacych pasazerow moglby ustapic miejsca Pani w ciazy.
      W jednej chwili Kobieta mogla wybrac sobie z kilku miejsc ;).
      Efekt pozadany, sposob kulturalny, bez zwracania sie do konkretnej siedzacej
      jednostki :)

    • titta Re: Kobieta w ciąży w środkach komunikacji miejsk 26.05.10, 00:09
      <A skąd wiedział, ze siedząca kobieta nie była w ciąży tylko mniej
      <widocznej?
      Od kiedy ciaza powoduje uposledzenie sluchu?
      • Gość: kajka Re: Kobieta w ciąży w środkach komunikacji miejsk IP: 156.17.207.* 26.05.10, 08:19
        Nie wiedział. Ale tym bardziej jeśli była "w mniej widocznej ciąży" nie powinna
        udawać głuchej. Im bardziej widoczna ciąża tym ciężej - sprawdziłam
    • titta Ciezarne traca glos... 26.05.10, 00:20
      O chamstwie mozna mowic gdy (jak w artykule) ciezarna poprosi o
      ustapienie, a mimo to ktos nie reaguje. Jesli natomiast sobie gdzies
      wisi na slupku, a co gorsza ma pretensje, ze wszyscy od razu nie
      zauwazyli to zazwyczaj sama sobie winna. Po pierwsze, dlalatego, ze
      nie wszyscy dokladnie ogladaja kazda wchadzaca osobe (niezaleznie,
      czy widac ta ciaze, czy nie), po drugie, ze wzgledu na "rozmycie
      odpowiedzialnosci" - kazdy mysli, ze moze ta osoba obok sie ruszy.
      Jak czesto sie zdaza, ze na mila prosbe ustapienia, ktos jednak sie
      nie ruszy?
      • titta Re: Ciezarne traca glos... 26.05.10, 00:35
        Zeby nie bylo: w Wawie (o ile w ogole siedalam) staralam sie
        miec "oczy dookola glowy". Zazalenia jednak strasznie mnie dziwia,
        bo przez okres powaznych klopotow z kolanami nie mialam
        najmniejszych problemow z miejscem siedzacym, choc dla postronnego
        obserwatora bylam po prostu zdrowa, mloda osoba.
    • Gość: castor Jakieś bajki w tym artykule IP: 85.222.87.* 26.05.10, 00:20
      E tam, akurat w Polsce ustępowanie miejsca jest bardzo powszechne. W
      Anglii, Stanach czy Francji takie "szarmanckie" zachowania zdarzają
      się tylko w jakichś ekstremalnych przypadkach, typu kaleka bez nogi
      czy mdlejąca staruszka. U nas to ustępowanie miejsca osiąga już
      często absurdalne rozmiary: kobieta z kilkuletnim dzieckiem,
      pięćdziesięciolatka z zakupami, facet z siwymi włosami, licealista z
      zabandażowanym kciukiem, pani z pieskiem, dziewczyna z plecakiem-
      całe to towarzystwo wypada "ugościć", bo w przeciwnym razie
      komentarze pasażerów, przykre uwagi albo wzrok, który zabija.
      Komunikacja miejska jest coraz droższa i nie widzę powodu, by
      każdemu zwalniać miejsce. Owszem, kobiecie z wielkim brzuchem, jak
      najbardziej, ale młodej, zdrowej lasce z czterolatkiem u nogi-bez
      przesady.
      • teyoo Re: Jakieś bajki w tym artykule 26.05.10, 09:32
        Gość portalu: castor napisał(a):

        > E tam, akurat w Polsce ustępowanie miejsca jest bardzo powszechne. W
        > Anglii, Stanach czy Francji takie "szarmanckie" zachowania zdarzają
        > się tylko w jakichś ekstremalnych przypadkach, typu kaleka bez nogi
        > czy mdlejąca staruszka. U nas to ustępowanie miejsca osiąga już
        > często absurdalne rozmiary: kobieta z kilkuletnim dzieckiem,
        > pięćdziesięciolatka z zakupami, facet z siwymi włosami, licealista z
        > zabandażowanym kciukiem, pani z pieskiem, dziewczyna z plecakiem-
        > całe to towarzystwo wypada "ugościć", bo w przeciwnym razie
        > komentarze pasażerów, przykre uwagi albo wzrok, który zabija.

        Hehe, dobre. Masz dużo racji. Wszyscy zrzędzą, że w Polsce chamstwo, a praktycznie tylko u nas 'ustępowanie' przybrało aż takie rozmiary. Nie narzekać, jest dobrze!
    • Gość: art Niezła wpadka.. IP: *.tijo.pl 26.05.10, 00:47
      Ja już chyba nigdy nie ustąpię miejsca ciężarnej chyba że o to poprosi bo
      ostatnio dostałem w twarz.. ustąpiłem miejsca kobiecie która wyglądała mi
      ewidentnie na ciężarną.. a okazało się że to po prostu taki tłusty brzuch..
      • Gość: goscUSA Re: Niezła wpadka.. IP: *.itt.com 26.05.10, 01:05
        mysle ze to sa polskie absurdy, sa miejsca w autobusie dla kobiety z
        dzieckiem lub inwalida, tam ma prawo usiasc kobieta ciezarna, jezeli
        sa zajete to nie ma prawa wymuszac ustapienie miejsca. Zachowanie
        tego faceta w artykule jest zwyklym chamstwem, zaden czlowiek na
        swiecie nie wie jak sie czuje inny i nikt nie ma obowiazku tlumaczyc
        sie dlaczego siedzi.Pani w ciazy moze pojechac rowniez taksowka.
        Regulaminy sa glupie i niezyciowe.Ten problem zupelnie nie istnieje
        w np w metrach w USA.
        • Gość: Sas Re: Niezła wpadka.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.10, 08:32

          Gość portalu: goscUSA napisał(a):

          > mysle ze to sa polskie absurdy, sa miejsca w autobusie dla kobiety z
          > dzieckiem lub inwalida, tam ma prawo usiasc kobieta ciezarna, jezeli
          > sa zajete to nie ma prawa wymuszac ustapienie miejsca. Zachowanie
          > tego faceta w artykule jest zwyklym chamstwem, zaden czlowiek na
          > swiecie nie wie jak sie czuje inny i nikt nie ma obowiazku tlumaczyc
          > sie dlaczego siedzi.Pani w ciazy moze pojechac rowniez taksowka.
          > Regulaminy sa glupie i niezyciowe.Ten problem zupelnie nie istnieje
          > w np w metrach w USA.

          cóż, oczywiście, że nikt nie wie jak sie czuje inny, ale kobieta w ciaży i płód są bardziej narażeni na szereg niebezpiecznych urazów podczas jazdy (nie każdy ma możliwość skorzystania z taksówki), a oprócz przepisów istnieje też cos takiego jak zwykła ludzka życzliwość. Bardzo sympatyczne uczucie, polecam :-)
    • Gość: Gośka Kobieta w ciąży w środkach komunikacji miejskiej IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 26.05.10, 01:02
      Niestety taka jest prawda, ciężko się ustępuje miejsca czy to w komunikacji
      miejskiej, w pociągach podmiejskich, supermarketach itd. Sama tego wiele razy
      doświadczyłam będąc w ciąży. Nie lubię się prosić a ciąża była na tyle
      widoczna, że nie musiałam sobie przywieszać tabliczki na szyi z napisem
      "jestem ciężarna". Uczynni są starsi panowie oraz mężczyźni (także młodzi).
      Natomiast kobiety, no cóż... dziwne bo same były lub kiedyś będą w podobnej
      sytuacji.
      • Gość: SwaWOLNA Re: Kobieta w ciąży w środkach komunikacji miejsk IP: 212.160.68.* 26.05.10, 01:52
        No tak. Wydaje Wam się, dogie ciężarówki, że jesteście (wypukłymi)
        pępkami świata. A czy ktoś kazał wam sobie bachora strzelać? Jeśli
        był to gwałt, można ciążę wyskrobać. Natomiast jeśli świadomie
        decydujecie się na rozmnażanie, to powinnyście chyba pomyśleć o
        materialnym zabezpieczeniu miotu w przyszłości. Samochód to
        podstawa. Wożenie do lekarzy, przedszkola, szkoły, etc. Jak kogoś na
        małego krzykacza nie stać, powinien zainwestować 3 PLN w dobrą gumkę.
        Czyż nie? A niekoniecznie terroryzować współpasażerów i męczyć tego
        nieszczęsnego potomka w tłoku.
        • Gość: Babka Re: Kobieta w ciąży w środkach komunikacji miejsk IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 26.05.10, 02:46
          Taaa. Tobie SwaWOLNA natomiast proponuję inwestycję w postaci
          Słownika Poprawnej Polszczyzny i w przyszłości radzę uważniej
          dobierać słowa. Wypowiadamy sie na forum publicznym a nie na domowym
          podwórku. Przeczytałam całą dyskusję i nie uważam, aby jakiejkolwiek
          mamy czuły się pepkami świata. Chciałyby tylko nieco więcej szacunku
          w miejscach publicznych np. autobusie. Poza tym samochód nie
          wszędzie jest najlepszym rozwiązaniem, gdyż są miejsca dostępne
          jedynie komunikacji miejskiej (np. centra niektórych miast) lub
          dojazd komunikacja miejską jest zwyczajnie szybszy albo większośc
          usług takich jak poradnia lekarska, sklepy, przedszkole znajdują się
          w pobliżu miejsca zamieszkania i dojeżdżać trzeba jedynie do pracy
          (np. kilka przystanków autobusem). Chyba że należysz do osób, które
          wsiadają do samochodu chcąc zrobić zakupy w sklepie za rogiem :).
          • teyoo Re: Kobieta w ciąży w środkach komunikacji miejsk 26.05.10, 09:35
            Przecież napisała poprawnie (a że kontrowersyjnie, to inna rzecz). Ty tak z
            automatu wyskakujesz z poradą o słowniku do każdego 'przeciwnika' na forum?
        • Gość: Galadriela Re: Kobieta w ciąży w środkach komunikacji miejsk IP: 94.78.184.* 27.05.10, 12:28
          A czy ktoś kazał wam sobie bachora strzelać? Jeśli był to gwałt, można ciążę
          wyskrobać. Natomiast jeśli świadomie decydujecie się na rozmnażanie, to
          powinnyście chyba pomyśleć o materialnym zabezpieczeniu miotu w przyszłości.
          Samochód to podstawa. Wożenie do lekarzy, przedszkola, szkoły, etc. Jak kogoś na
          małego krzykacza nie stać, powinien zainwestować 3 PLN w dobrą gumkę. Czyż nie?
          A niekoniecznie terroryzować współpasażerów i męczyć tego nieszczęsnego potomka
          w tłoku.


          Pogadamy, kiedy za parę lat zaczniesz żebrać w ZUSie o emeryturę i nie będzie Ci
          miał jej kto ani z czego wypłacić, bo nie będzie tych, którzy by na nią zarobili.

          Jasne, że nie urodziłam trójki dzieci po to, żeby zaludniać Polskę, ale jednak
          wypominanie innym, że do tego zaludniania się przyczyniają (nawet mimochodem)
          wtedy, kiedy demografowie już dawno zaczęli bić na alarm, to chyba jednak dowód
          co najmniej niskiej inteligencji (to jest oczywiście eufemizm :-) )
          • Gość: Galadriela Re: Kobieta w ciąży w środkach komunikacji miejsk IP: 94.78.184.* 27.05.10, 12:29
            Ten akapit u góry to oczywiście cytat, a nie moje zdanie na temat!
        • Gość: bąbelek do SwaWOLNEJ IP: *.tktelekom.pl 29.12.10, 15:50
          Moja droga...
          Widzę, że masz bardzo lekkie podejście do tematów "życiowych"... W chwili obecnej jestem w ciąży, w 9 miesiącu. Nie korzystam ze środków komunikacji miejskiej. Mam ten ogromny "komfort", że posiadam samochód. Ale zapewniam Cię, że nawet ten komfort nie zawsze jest możliwy. A mianowicie, kiedy byłam ostatni raz u lekarza ginekologa 3 tygodnie temu, skorzystałam z tego właśnie "komfortu" i pojechałam na wizytę własnym samochodem. Wiesz jak na to zareagowała inna lekarka, która przyjmuje w gabinecie obok, a widziała jak wysiadałam zza kierownicy? Zapytała, czy nie boję się o moje dziecko. Bo np. w razie wypadku dużo większe ryzyko ponosi się na miejscu kierowcy (kierownica na wysokości brzucha), niż na miejscu pasażera. Poza tym każde gwałtowne hamowanie, każdy stres spowodowany niespodziewaną sytuacją na drodze, odbijają się na dziecku. Kobiety w ciąży nie mogą się denerwować, a jako kierowca doskonale wiem, ile stresujących sytuacji spotyka się podczas jazdy po mieście. Poza tym będąc w zaawansowanej ciąży kierowanie pojazdem jest męczące, bo choćby sama pozycja siedzenia jest niewygodna. Gdyby poruszanie się komunikacją miejską umożliwiało mi dotarcie w te miejsca, w które najczęściej potrzebuję się dostać, to z pewnością korzystałabym z niej. Jest z pewnością dużo bezpieczniejsza dla matki i dziecka! Pod warunkiem, że kobieta będzie mogła skorzystać z miejsca siedzącego. Bo stanie w tłoku zawsze jest niebezpieczne. Nawet młodzi, zdrowi i energiczni ludzie czasami przewracają się kiedy autobus gwałtownie zahamuje. Tłok w lecie, w upalny dzień dla niejednego człowieka jest wyczerpujący, a co dopiero dla kobiety w ciąży? Ciężarna nie ma lekkiego życia, ale widzę, że dopóki sama nie będziesz w ciąży, to się o tym nie dasz przekonać.
          Poza tym mi nikt nie "strzelił bachora"... Przykro mi, że żyjesz ze świadomością, że być może Twoi rodzice kiedyś wpadli na ten genialny pomysł, aby "strzelić sobie bachora"... Nawet, gdybym była ofiarą gwałtu, to urodziłabym dziecko (nie wiem, czy potrafiłabym je wychować, czy nie oddałabym np. do adopcji, ale na pewno nie "wyskrobałabym" z siebie człowieka).
          Dziś jestem szczęśliwą, oczekującą na rozwiązanie ciężarną kobietą. Mam 23 lata i jestem strasznie szczęśliwa, że mogę pod sercem nosić ten cud, którym jest moje dziecko. Nie mam zamiaru z tego powodu nadmiernie korzystać z żadnego z "przywilejów". Jeszcze do niedawna pracowałam zawodowo, choć po powrocie do domu padałam ze zmęczenia. Ale mam szacunek do siebie, do swojej pracy i do mojego otoczenia. Życzę i Wam takiego szacunku do tych wszystkich kobiet i ich dzieciątek, które czasami potrzebują Waszej życzliwości. Pozdrawiam :)
    • Gość: Pasażer Kobieta w ciąży w środkach komunikacji miejskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.10, 03:07
      Problem chyba również w tym, że coraz więcej kobiet w młodym wieku ma nadwagę.
      Nie żartuję, sam się parę razy zastanawiałem, czy ustąpić, czy nie. Bo jeszcze
      się jej przykro zrobi się, że pomyślałem, iż jest w ciąży.
      • Gość: gold miner Re: Kobieta w ciąży w środkach komunikacji miejsk IP: *.socal.res.rr.com 26.05.10, 06:28
        Uzalanie sie ciezarnych ze nie ustepuja im miejsc jest tyle glupie
        co nielogiczne.jezeli ciezarna kobieta wychodzi z domu i wchodzi do
        autobusu ktorym jedzie godzine lub dluzej to musi zalozyc z gory ze
        moze stac caly czas, jezeli nie wytrzymuje tego czasu stojac to nie
        powinna w ogole wychodzic, nastepnie taka kobieta siedzi przez 8
        godzin, czyli siedzenie moze wytrzymac , co by sie stalo gdyby
        autobusy nie jechaly i musialaby jechac tanio rowerem.
    • Gość: mama_38.tc Kobieta w ciąży w środkach komunikacji miejskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.10, 07:20
      mam zupełnie inne odczucia niż sytuacja w artykule - właściwie
      zawsze ktoś ustępuje mi miejsca w komunikacji, z własnej inicjatywy.
      żenują mnie komentarze na forum, że w ciąży należy siedzieć w domu,
      bo pomijając, że miby dlaczego, to pod koniec ciąży często trzeba
      bywać w przychodni i na badaniach - więc jak się tam niby dostać?
    • Gość: rekasus Kobieta w ciąży w środkach komunikacji miejskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.10, 07:55
      Nie dla "kobiet z małymi dziećmi" tylko dla "osób z małymi dziećmi". Czy
      mężczyzna jadący z dzieckiem nie ma prawa skorzystać z tego miejsca? Także
      ojcowie/dziadkowie/babcie zajmują się niemowlętami, tylko nasze społeczeństwo
      też jest na ten fakt głuche, jak pani w tramwaju na obecność ciężarnej.
    • slavko.matejovic Z mojej obserwacji 26.05.10, 08:06
      Akurat jeśli chodzi o obserwowane zachowania w środkach komunikacji
      miejskiej, to paniom w ciąży ustępują wyłącznie dzieci, młodzież i
      ludzie do tak ok. 40 roku życia. Natomiast starsi ludzie, potrafią
      nieźle obsobaczyć i naubliżać. Przodują w tym dziadki i babcie,
      które na przystankach potrafią siatami i laskami zorganizować sobie
      miejsce siedzące.
      • Gość: Galadriela Re: Z mojej obserwacji IP: 94.78.184.* 27.05.10, 12:20
        A z mojej obserwacji akurat wynika, że to właśnie starsze panie najczęściej mi
        ustępowały miejsca czy pomagały przy wsiadaniu/wysiadaniu z dziećmi. Dużo, dużo
        częściej, niż młode, chociaż tutaj też nie mogę narzekać.

        Jak już napisałam niżej - górą Gdańszczanie! :-)))
    • Gość: asia Kobieta w ciąży w środkach komunikacji miejskiej IP: *.chelmnet.pl 26.05.10, 08:13
      Gdy kobieta nie jest już w ciąży,a jedzie z kilkuletnim dzieckiem to dziecko i
      matka siedzą,a starsi i niepełnosprawni,a także ciężarne stoją,bo nie
      przychodzi im do głowy aby wstać.
      Mąż stał w tramwaju na jednej nodze ,bo drugą miał w gipsie i żadna nie wzięła
      dziecka na ręce,aby ustąpić mu miejsca.
      Od tej pory poza starszymi i niepełnosprawnymi nikomu nie ustępujemy miejsca.
    • Gość: isa Faceci badzcie w koncu dzentelmenami!!!!!!!! IP: *.acn.waw.pl 26.05.10, 08:21
      Sama bylam w ciazy i nikt nie ustepowal mi miejsca, wiem jak to ciezko i podpisuje sie rekami i nogami pod walka ze znieczulica i oslepnieciem spolecznym. JEDNAK! Wkurza mnie najbardziej to, ze ta ciezarna podeszla do KOBIETY. Tak sie juz przyjelo w naszym spoleczenstwie ze jak staruszka chce usiasc i nie ma miejsca, to nigdy nie podskoczy do mlodzianina, tylko do mlodej kobiety, dziewczyny. Bo ona wstanie, a taki mlodzian to jej napyskuje, naubliza i nie ustapi. Mysle ze ten dzielny Pan na faceta by juz nie nakrzyczal. Jestem pewna ze w tym autobusie bylo pelno Panow wygodnie rozciagnietych na siedzeniach. I to jest najbardziej przykre. Faceci!!! Badzcie w koncu dzentelmenami. Uszanujcie kobiety starsze, matki z dziecmi i ciezarne. I pod tym apelem podpisuje sie najmocniej.
      • gulcia77 Re: Faceci badzcie w koncu dzentelmenami!!!!!!!! 26.05.10, 09:30
        A ja tak sobie poczytałam tą dyskusję i mam kilka wniosków.
        Oczywiście nie wymagam, aby pozostali forumowicze się z nimi
        zgadzali.
        Po pierwsze: ciężarna płaci za bilet tyle samo pieniążków co ja,
        więc obie mamy prawo do miejsca. Jeśli wsiadam do autobusu i są
        miejsca siedzące - to siadam. Jeśli nie ma przypadków ewidentnych -
        nie wstaję. Ja też nie znoszę stać w autobusie, poza tym generalnie
        ustępować miejsca winna raczej młodzież licealna/studenci, a nie
        kobita po trzydziestce. Jeszcze 5 lat temu uważałam, że mam
        obowiązek ustąpić. Teraz raczej wyrosłam.
        Po drugie: nie mogę się nadziwić tabunom emerytów, którzy jadą
        gdzieś autobusem/tramwajem o godzinie 6.06 rano. Gdzie ich, jasny
        gwint, niesie? W tym autobusie jest wystarczająco ciasno przez tych
        co jeżdżą do pracy. To, że jakaś babcia czy dziadek nie umie spać,
        to jego/jej problem. Tego przekonania nabrałam pracując w Rudzie
        Śląskiej, a mieszkając w Bytomiu. Co czwartek w tramwaju linii 9,
        lub w autobusie 39 robił się zlot emerytów i rencistów. Obydwa te
        środki lokomocji pustoszały na przystanku Wirek Targowisko. Ja
        przepraszam, ale skoro ktoś ma siłę latać po targu, to w środku
        komunikacji miejskiej siedzieć nie musi.
        Po trzecie: do szłu mnie doprowadzają mamuśki, które sadzają swoje
        dzici na osobnych siedzeniach. 5-7 latek spokojnie może stać,
        ewentualnie siedzieć na kolanach. Nigdy, nawet jak są wolne miejsca
        nie pozwalam siedzieć mojemu 5,5 letnimu siostrzeńcowi. Zawsze ma do
        wyboru albo moje kolana, albo stanie.
    • teyoo Kobieta w ciąży w środkach komunikacji miejskiej 26.05.10, 09:07
      No cóż, ten facet, który wyrwał kobiecie gazetę, sam okazał się chamkiem, co tu kryć. Owszem, może i ta pasażerka powinna była ustąpić, ale to nie usprawiedliwia chamstwa. A czy szanownemu 'szeryfowi' przyszło do głowy, że mogła być zmęczona albo chora?
      I w całym autobusie nie znalazł się na przykład ani jeden młody wypasiony 'byczek', którego można poprosić o ustąpienie miejsca? Nie wierzę - właśnie młodzi faceci najchętniej pchają się na miejsca siedzące. No ale łatwiej sponiewierać kobietę niż ryzykować usłyszenie paru grubych słów od dresiwa, prawda? Taki to z ciebie, 'szeryfie', kozak.
      Pewnie czekasz na wyrazy podziwu za swój czyn, co? To się nie doczekasz, buraku.
    • Gość: dudusia Kobieta w ciąży w środkach komunikacji miejskiej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.05.10, 11:59
      Ja będąc w ciąży również miałam kilka przykrych sytuacji. Najgorsza była ta, kiedy dzień przed porodem wracałam od lekarza i musiałam jechać autobusem, bo mój mąż był w delegacji (zazwyczaj poruszałam się autem). Było to we wrześniu, ale wyjątkowo gorąco. Stałam na przystanku pełnym ludzi, mój brzusio był dość imponujący. W końcu podjechał autobus i wszyscy się dosłownie rzucili do drzwi przepychając się nawzajem. Nikt mnie nie przepuścił nawet do drzwi (weszłam do autobusu jako ostatnia, nie chciałam narazić mojej córci na jakiegoś kuksańca z czyjegoś łokcia), nie wspominając o ustąpieniu miejsca siedzącego. Stałam przyklejona do drzwi. Na następnym przystanku zostałam praktycznie wypchnięta przez napierający tłum wychodzących... Ech, całą ciążę byłam bardzo aktywna, nie domagałam się od nikogo przywilejów, ale takie sytuacje szokują...

      Inną kwestia są hipermarkety. Tam z reguły staliśmy z mężem w normalnych kolejkach (bo kasy pierwszeństwa lub te dla kobiet w ciąży z reguły są zamknięte... - po co w ogóle są?). Raz podszedł do mnie miły pan i poprosił, żebym przeszła do kasy obok, bo on ma być właśnie obsługiwany i z przyjemnością mnie przepuści :) Bardzo miłe to było. Oczywiście oboje się nasłuchaliśmy nieprzyjemnych komentarzy... Tak samo było, kiedy kasjerka w kasie pierwszeństwa dla kobiet w ciąży poprosiła mnie na początek - inni też mieli pretensje, mimo że nikt w ciąży nie był (po co tam stają?). Zadziwiają mnie najbardziej kobiety, które już są matkami. Krótka pamięć?

      Wózki w autobusach? Zazwyczaj jeżdżę z córcią autem, ale kilka razy zdarzyło nam się skorzystać z poznańskiego MPK i rzadko kiedy ktoś pomoże lub ustąpi miejsca przy środkowej szybie...

      Inną kwestią są trudności w przemieszczaniu się z wózkami. Zna ktoś przejście podziemne pod wiaduktem Górczyńskim w Poznaniu? Super nowa inwestycja, ale.... brak podjazdów dla wózków :( Do zejścia w każdą stronę jest chyba ponad 20 stopni (jak nie więcej). Jest co prawda winda dla niepełnosprawnych, ale życzę powodzenia w wezwaniu kogoś do niej...
    • Gość: Klara Kobieta w ciąży w środkach komunikacji miejskiej IP: *.centertel.pl 26.05.10, 14:25
      Rok temu byłam w ciąży. Zawsze o tej samej porze jeżdziłam autobusem
      do pracy... czasami sygnalizacja świetlna nie pozwoliła mi zdążyć na
      niego, ale Pan Kierowca widząc mnie na przejściu zawsze zaczekał. i
      o tym nie zapominam... Natomiast jego kolega kiedy dobiegłam (wiem
      moja głupota) w 7 miesiącu do autobusu i zaczęłam wsiadać nagle
      zaczęły zamykać się drzwi i przycięły mi brzuch szybko wycofałam
      się, a kierowca jeszcze raz zamknął drzwi i odjechał!!! Napisałam 2
      skargi do ZTMu i.... żadnego odzewu. A to co się nastałam,
      nasłuchałam, to moje. Ale nauczyłam się jednego nie dla siebie,
      tylko dla dziecka podchodziłam i prosiłam o miejsce "pod krzyżykiem"
      dla osób uprzywilejowanych. Nikt nie odmówił, ale żeby sam z siebie
      to też nie ... No cóż.. Zacznijmy od siebie :-)
    • Gość: Galadriela Kobieta w ciąży w środkach komunikacji miejskiej IP: 94.78.184.* 27.05.10, 12:14
      Prawdę mówiąc trochę się dziwię temu, co piszecie. Albo w Gdańsku same anioły
      jeżdżą komunikacją miejską albo ja mam takie szczęście albo jeszcze nie wiem co.

      Trzy razy byłam w ciąży, za każdym razem dzieciaki woziłam w wózku (po
      urodzeniu rzecz jasna :-) ) i parę sporadycznych przypadków pamiętam, kiedy
      ktoś mi nie ustąpił, nie pomógł przy wózku czy nie puścił na miejsce, jak
      jechałam z maluchami bez wózka. 90% sytuacji to były te "dobre" zdarzenia -
      czyli ustępowanie miejsca "ciężarówce" (tego może najmniej, ale też nie
      oczekiwałam jakoś specjalnie, jako, że w każdej ciąży miałam szczęście i
      czułam się znakomicie, poza tym ciąże przechodziłam przeważnie w zimie/na
      jesieni, a więc kurtki, płaszcze, nic nie widać itp.), pomoc przy wózku
      (bardzo często nawet nie zdążałam poprosić, ludzie sami byli chętni) czy
      właśnie ustępowanie miejsca, kiedy jechałam z dziećmi.

      Jednym słowem - Gdańszczanie wygrywają w moim prywatnym rankingu "dobrych
      serc" :-) Przy okazji - dziękuję wszystkim, którzy tak chętnie mi pomagali,
      niemal wyrywając sobie wózek z rąk (serio, serio - zdarzało się - szczególnie
      jak byłam w ciąży z trzecim - że np. moje dziecię w wózku wynosiły 2 osoby, a
      ja nawet palca do tego nie przykładałam :-) )
    • Gość: sandra Kobieta w ciąży w środkach komunikacji miejskiej IP: 194.126.165.* 06.06.10, 09:59
      Sama spotkałam się z podobnym zachowaniem, 9 miesiąc ciąży, upał,
      duchnota, wsiadam do tramwaju i nikt nie raczył się ustąpić miejsca.
      Pełno młodzieży, dzieci, nikt. Dopiero kobieta w wieku około 50-60
      lat ustąpiła mi miejsca. W sklepach nigdy nikt nie przepuścił, to
      tyczy się przede wszystkim auchana a zwrócić uwagę na kasie bądź
      kierownikowi, to tylko słyszałam, że przecież stoję przy kasie, nie
      ważne że przede mną 10 osób i to nie w ciąży czy starszych. A raz o
      mało nie oberwałam od faceta, którego poprosiłam o przepuszczenie
      mnie w kolejce, on miał pełen koszyk a ja tylko 1 puszkę dla kota.
Pełna wersja