Dodaj do ulubionych

Kamienica w Gdyni, rozprawa w Strasburgu

29.01.04, 11:09


28.01.04 Nr 23







Prawa człowieka Hutten-Czapska przeciwko Polsce

Kamienica w Gdyni, rozprawa w Strasburgu

Wczorajsza rozprawa przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu w sprawie przeciwko Polsce dotyczyła chętnie w ostatnim czasie podejmowanej przez Trybunał problematyki poszanowania prawa własności. W szczególności Trybunał zajął się kwestią stosowanego w Polsce od wielu lat i ciągle kontrowersyjnego systemu regulowania czynszów.

Maria Hutten-Czapska, skarżąca, jest obywatelką francuską polskiego pochodzenia. W latach trzydziestych ubiegłego wieku jej rodzice wybudowali w Gdyni dom. W czasie wojny zajmowali go Niemcy, a później Rosjanie. Po wojnie w budynku przejętym w zarząd państwowy zamieszkali na stałe lokatorzy.

W 1990 r. pani Hutten-Czapska odziedziczyła tę nieruchomość, przejęła zarząd nad budynkiem i podjęła prace związane jego renowacją. Zamierzała przeznaczyć dom na siedzibę fundacji.

Lokatorzy dysponują decyzją

Jednak ciągle zamieszkiwali tam lokatorzy dysponujący decyzją administracyjną przyznającą im prawo do lokalu.

W latach 90. właścicielka wszczynała więc postępowania - cywilne i administracyjne - w celu ich eksmisji. Jej wysiłki nie dały efektu. Ponadto ze względu na obowiązujące przepisy - najpierw prawa lokalowego z 1974 r., potem ustawy o najmie lokali z 1994 r. i wreszcie ustawy o ochronie lokatorów z 2001 r. - nie mogła ustalać wysokości czynszu według zasad wolnorynkowych.

W skardze do Trybunału zarzuciła, że obowiązujące w Polsce prawo w zakresie tzw. czynszów regulowanych, na którego podstawie określano całkowicie nieadekwatne stawki opłat za najem lokali przydzielanych wcześniej na podstawie decyzji administracyjnych, naruszało jej prawa do korzystania z własności.

Tylko do końca roku 2004

Przepisy przywołane przez skarżącą były trzykrotnie badane przez Trybunał Konstytucyjny. W kolejnych wyrokach z 12 stycznia i 10 października 2000 r. oraz 2 października 2002 r. dopuścił on wprawdzie możliwość czasowego ograniczenia prawa do korzystania z własności polegającego na ustanawianiu tzw. czynszów regulowanych, jednak krytycznie wypowiedział się o przepisach, które nie zapewniały dostatecznych mechanizmów rekompensujących nakłady właścicieli na utrzymanie nieruchomości.

Przed Trybunałem w Strasburgu przedstawiciel rządu argumentował, że ograniczenie swobody ustalania czynszów wprowadzono czasowo do końca roku 2004. Konieczność wprowadzenia czynszów regulowanych wynikała z trudnej sytuacji w mieszkalnictwie w latach 90., kiedy to ujawniły się poważne braki w ilość mieszkań, którym towarzyszył błyskawiczny, wolnorynkowy wzrost stawek czynszów. Wymagało to utrzymania kontroli czynszów w celu ochrony najemców przed eksmisjami i nagłym pogorszeniem sytuacji materialnej. Rząd zwrócił też uwagę, że w wyniku orzeczeń TK z 12 stycznia i 10 października 2000 r. stwierdzających brak zgodności z konstytucją niektórych przepisów ustawy o najmie lokali z 1994 r. system czynszów regulowanych przestał właściwie obowiązywać.

Własność pozbawiono treści

Skarżąca zakwestionowała trafność argumentacji strony rządowej. Stwierdziła, że ograniczenie jej prawa do własności wynikające z obowiązujących w Polsce ustaw było niezgodne z art. 1 protokołu nr 1 do konwencji europejskiej, co stwierdził TK. Zgodziła się, że system kontroli czynszów został wprowadzony w interesie publicznym, jednak - w jej ocenie - zastosowane środki czyniły jej prawo do własności całkowicie pozbawionym treści. Przypomniała, że nie mogła wypowiedzieć umów najmu, mimo że zostały jej bezprawnie narzucone. Nie miała wpływu na stawki czynszu, a wreszcie stawki czynszu były całkowicie nieproporcjonalne do kosztów utrzymania nieruchomości. Nie mogła też zamieszkać we własnym domu, jeśli wcześniej nie zapewniła lokatorom mieszkań zastępczych.

Skarga pilotująca

Przed rozprawą Trybunał skierował do stron listę pytań, na które należało odpowiedzieć w toku przesłuchania. Chciał wiedzieć, czy przywołane w skardze ustawodawstwo stanowiło dopuszczalne uregulowanie sposobu korzystania z własności, o jakim mowa w art. 1 protokołu nr 1 do konwencji europejskiej. Trybunał zainteresowały także podstawy ingerencji w prawo skarżącej do własności, oraz czy ingerencja ta służyła interesowi publicznemu, a jeżeli tak, to jakiemu. Wreszcie Trybunał zapytał, czy zachowana została należyta równowaga pomiędzy interesem ogólnym a fundamentalnym prawem do spokojnego korzystania z własności.

Pełnomocnik strony rządowej oraz towarzyszący mu prawnicy broniąc zasadności czasowego ograniczenia prawa skarżącej do korzystania z nieruchomości, zwrócili uwagę na negatywne aspekty uwolnienia czynszów dla szerokiego grona osób zajmujących obecnie lokale na podstawie dawnych decyzji administracyjnych. Natomiast mec. Bartłomiej Sochański, pełnomocnik skarżącej, przekonywał, że przywoływanie argumentów natury ekonomicznej jest niezasadne, szczególnie w przeddzień naszej akcesji do Unii. Zwrócił też uwagę, że kolejne orzeczenia TK stwierdzające brak konstytucyjności ustaw ograniczających swobodę kształtowania czynszów nie spotykały się z adekwatną reakcją ani rządu, ani parlamentu. Rząd kontrargumentował, że orzeczenie TK z 2 października 2002 r. korzystnie wpłynęło na sytuacje właścicieli, gdyż czynsze, choć ciągle ograniczane, zostały podwyższone. Zgadzając się z tym, pełnomocnik skarżącej przypomniał jednak, że głównym celem jego klientki jest odzyskanie posiadania, a to, nawet przy podwyższonych czynszach, ciągle nie jest możliwe.

Trybunał postanowił nadać tej sprawie charakter skargi pilotującej dla znacznej już liczby podobnych spraw, jakie w ostatnich latach napłynęły do Strasburga. Rozstrzygnięcia należy oczekiwać za kilka miesięcy.

Renata Kowalska

| Bez polskich znaków |
| Dzisiejsze wydanie | Z ostatniej chwili | Archiwa | Serwis Prawny | Serwis Ekonomiczny | Spis treści | Ogłoszenia
| Regiony | Początek | Księgarnia | Galeria | Instytucje, urzędy | Rzeczpospolita | Zespół | Poczta | Prenumerata | Klub | Reklama
? Copyright by Presspublica Sp. z o.o.
Obserwuj wątek
      • krotki Re: Bedzie to bardzo ciekawa sprawa 22.06.04, 18:43
        własnie tylko kiedy wyrok 27 stycznia
        9.30 a.m. Hutten-Czapska v. Poland (no 35014/97) Hearing on the merits



        The application concerns the scheme of rent control in Poland. The scheme,
        which originated in laws adopted under the former communist regime, imposes a
        number of restrictions on landlords’ rights. Those restrictions consist in, for
        instance, the impossibility of raising rents to cover expenses incurred by
        landlords in connection with the maintenance of property.



        The applicant, Maria Hutten-Czapska, is a French national of Polish origin. She
        was born in 1931 and lives in Andresy, France. She owns a house and a plot of
        land in Gdynia, Poland. The house was built in 1936 as a family home and
        originally consisted of a duplex apartment, a basement and attic.



        During the Second World War, German Army officers lived in the house and, in
        May 1945, Red Army officers took possession. On 19 May 1945 the first-floor
        part of the duplex apartment was assigned to A.Z. In June 1945 Gdynia Town
        Court (Sąd Grodzki) ordered that the house be returned to the applicant’s
        parents. They began renovation of the house but, shortly afterwards, were
        ordered to leave. In October 1945 A.Z. moved into the house.



        The house was taken under state management after the entering into force, on 13
        February 1946, of a decree giving the Polish authorities power to assign flats
        in privately-owned buildings to particular tenants. The applicant’s parents
        tried unsuccessfully to regain possession of their property.



        On 1 August 1974 a new regime on the state management of housing entered into
        force, the so-called “special lease scheme” (szczególny tryb najmu). On 8 July
        1975 the Gdynia Mayor issued a decision allowing W.P. to exchange the flat he
        leased under this scheme for the ground-floor flat in the applicant’s house.
        The decision was signed by a civil servant who was subordinate to W.P. In the
        1990s the applicant tried to have that decision declared null and void but only
        succeeded in obtaining a decision declaring that it had been issued contrary to
        the law.



        On 2 January 1976 the house was again taken under state management (przejęcie w
        zarząd państwowy).



        On 3 August 1988 Gdynia District Court (Sąd Rejonowy) ruled that, after the
        death of A.Z., her daughter and son-in-law had inherited the right to lease the
        first-floor flat in the applicant’s house.



        On 18 September 1990 the court declared that the applicant had inherited her
        parents’ property and, in October, she took over the management of the house.



        In 1991 W.P. filed an action for repossession against the applicant and, on 28
        April 1992, the applicant was ordered to surrender to W.P. possession of the
        basement, boiler-room, laundry and drying room.



        The applicant subsequently brought several unsuccessful sets of proceedings –
        civil and administrative – to regain possession of her property and to relocate
        the tenants.



        The Polish Constitutional Court, in three successive judgments (of 12 January
        2000, 10 October 2000 and 2 October 2002), declared the legal provisions that
        reduced any possibility of raising “controlled rent” to cover the necessary
        expenses for the maintenance of property incompatible with the constitutional
        principle of the protection of property rights. However, new legislation
        dealing with the matter has not yet been enacted.



        The applicant complains that the situation created by the implementation of the
        laws imposing the fixed and totally inadequate rent amounts to a continuing
        violation of her property rights. She submits that she has neither been able to
        regain possession and use of her property nor derive any income from it. She
        relies on Article 1 of Protocol No. 1 (protection of property) to the
        Convention.



        In view of the growing number of similar applications against Poland, the case
        has been considered the “pilot case” for the purposes of establishing whether
        the impugned system of rent control is compatible with the requirements of
        Article 1 of Protocol No. 1.



        ale nie moge nic znalec kiedy ? wyrok - jaks nie umiem szukac - jak wiesz
        podeslij link

        Pozdrawiam
    • krotki teraz my? 26.06.04, 00:12
      Rzepa 26 czerwca 2004
      Prawo mieszkaniowe Czy będzie kolejna fala odszkodowań
      Kamienicznicy czekają na wyrok


      KOMENTARZ: Chowanie głowy w piasek


      RYS. ZBIGNIEW KOŁACZEK

      RENATA KRUPA-DĄBROWSKA

      Jeżeli rząd nie wycofa się ze swojej propozycji przedłużenia reglamentacji
      czynszów, to problem roszczeń właścicieli prywatnych kamienic może zakończyć
      się podobnie jak sprawa mienia zabużańskiego. W Strasburgu czeka na
      rozstrzygnięcie już wiele tego typu spraw. Jako pierwsza rozpatrywana jest
      skarga Marii Hutten-Czapskiej, wyrok będzie miał charakter pilotażowy.


      Maria Hutten-Czapska jest obywatelką francuską polskiego pochodzenia,
      właścicielką domu w Gdyni. Swoją willę chciała przeznaczyć na siedzibę
      fundacji, ale musiała z tego zrezygnować. Nie udało się jej wyeksmitować
      lokatorów, dysponujących decyzjami administracyjnymi przyznającymi im prawo do
      lokalu w jej budynku.

      Porażką zakończyły się też próby podniesienia czynszu lokatorom do poziomu
      pokrywającego koszty eksploatacji budynku. Okazało się bowiem, że nie pozwalają
      na to polskie przepisy.

      Wniosła więc skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, zarzucając, że
      naruszone jest jej prawo do korzystania z własności. Przepisy są sprzeczne z
      protokołem nr 1 do konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

      Pierwsza rozprawa przed Trybunałem odbyła się w styczniu tego roku. Wyrok
      jeszcze nie zapadł i nie jest znana data jego ogłoszenia.

      Wyrok ma mieć charakter pilotażowy, a czeka na niego wielu właścicieli
      prywatnych kamienic.

      Tyle, co zabużanie

      Gdyby więc Maria Hutten-Czapska wygrała, zachęciłoby to innych do składania
      skarg, zarówno do strasburskiego Trybunału, jak i do polskich sądów, które
      muszą się stosować do jego orzecznictwa. - W Europejskim Trybunale czeka na
      rozpatrzenie około dwustu takich spraw, dalszych kilka tysięcy znajduje się w
      polskich sądach - ocenia Mirosław Szypowski, prezydent Polskiej Unii
      Właścicieli Nieruchomości.

      Według szacunków Ministerstwa Infrastruktury wysokość odszkodowań, jakie
      musiałby zapłacić budżet, gdyby Polska poniosła porażkę, byłby porównywalny z
      wysokością roszczeń zabużańskich, a te oszacowano na ok. 10,45 mld zł.

      Jak stanowią przepisy

      Dotyczy to właścicieli kamienic, u których mieszkają lokatorzy z kwaterunku
      (tzn. przed laty dostali przydziały administracyjne na mieszkania). Ci ostatni
      płacili czynsze regulowane do lipca 2001 r., a teraz zgodnie z ustawą o
      ochronie praw lokatorów. Ta zaś mówi, że w skali roku podwyżka czynszu nie może
      przekroczyć 3 proc. wartości odtworzeniowej lokalu. Przepis obowiązuje jednak
      tylko do końca grudnia 2004 r. Potem czynsze mają zostać uwolnione.

      W Sejmie znajduje się jednak rządowy projekt nowelizacji ustawy o ochronie praw
      lokatorów. Przewiduje on przedłużenie reglamentacji czynszu o kolejne cztery
      lata, tj. do końca 2009 r. Takie trzymanie czynszu na smyczy - według rządu -
      uchroni lokatorów po nowym roku przed podwyżkami. Już jedna bowiem ich dotknęła
      półtora roku temu. Wówczas utracił moc obowiązującą art. 9 ust. 3 ustawy o
      ochronie, ograniczający wysokość rocznych podwyżek (wyrok Trybunału
      Konstytucyjnego z 2 października 2002 r.). Pozostał tylko górny ich pułap - 3
      proc. wartości odtworzeniowej.

      Rząd z jednej strony chce chronić lokatorów, z drugiej jednak zastanawia się,
      czy z tego się nie wycofać, obawia się bowiem fali odszkodowań dla właścicieli
      kamienic. Autopoprawkę do projektu tej nowelizacji rząd już raz rozpatrywał,
      ale ostatecznie przyjął tylko informację w jej sprawie. Nie jest to
      równoznaczne z przyjęciem samej poprawki. Prawdopodobnie na najbliższym
      posiedzeniu ponownie się nią zajmie.

      Co grozi

      - Autopoprawka zwiększyłaby szansę rządu na wygranie sprawy w Strasburgu. Jej
      brak grozi tym, co stało się w wypadku zabużan. Trybunał zobowiązał polski rząd
      do przygotowania w ciągu 6 miesięcy przepisów, które rozwiążą problem należnych
      zabużanom rekompensat - uważa Renata Kowalska, zastępca pełnomocnika ministra
      spraw zagranicznych ds. reprezentowania rządu przed Europejskim Trybunałem Praw
      Człowieka. - Właściciele - ocenia - mieliby szanse na wysokie odszkodowania.
      Czynsze regulowane stosuje się od wielu lat. Właściciele mogliby dostać m.in.
      odszkodowanie za utracone pożytki z tego powodu, że nie mogli ustalać czynszu
      na takim poziomie, na jakim chcieli, a ponadto w swobodny sposób korzystać ze
      swojej własności.

      Bardziej ostrożny w swoich sądach jest mec. Arkadiusz Korzeniewski z Kancelarii
      Withe & Case. - Załóżmy - mówi - że wyrok byłby pomyślny dla właścicielki
      gdyńskiego domu. Wtedy są dwie możliwości. Jeżeli rozstrzygnięcie byłoby
      podobne do tego, jakie zapadło w sprawie zabużan, właściciele nie mogliby
      raczej automatycznie dochodzić odszkodowań. Musieliby poczekać, aż rząd
      rozstrzygnie, w jaki sposób zrealizować ich roszczenia. Gdyby rząd nic nie
      robił w tej sprawie, to nie ma przeszkód, by zaczęli występować o
      odszkodowanie. Natomiast, gdyby Trybunał zasądził na rzecz Marii Hutten-
      Czapskiej konkretną kwotę odszkodowania, wydaje się, że właściciele będący w
      podobnej sytuacji od razu mogliby się o nie ubiegać.

      Jednak obie sprawy różnią się od siebie. Zabużanie mają prawo do rekompensaty i
      rząd nie wywiązuje się z jego realizacji. Tak nie jest wypadku właścicieli
      kamienic. Tutaj chodzi o ochronę prawa własności.

      Prawo to w każdym państwie podlega ograniczeniu. Polska konstytucja chroni
      m.in. słabszych, są nimi nie właściciele, lecz lokatorzy. Artykuł 1 protokołu
      nr 1 do konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności dopuszcza
      także ograniczenia prawa własności w interesie publicznym.
        • krotki Re: Na to wyglada 26.06.04, 08:23
          powiem szczerze jeszcze 2 lata temu gdy kamien i inni ortodoksyjni właściciele
          głośno wyrażali swe zdanie że trzeba zadać odszkodowań za utracone zyski , ja
          kontentowałem sie dniem dzisiejszym ale.......... wyrażnie nam idzie, zatem
          moż może idąc za ciosem? Chociąz przyznam że moim zdaniem to wrecz byłoby
          niewiarygodne, ewentualne odszkodowani za zaniżony czynsz niby dlaczego miałoby
          placić pansto przeciez mieskali tm konkretni ludzie fakt państo usalało ceny i
          możnaby naookoło my od państwa państo od loktorów ( co jeszcze bardziej
          wątplie) raczej sądze ze nam jakiś pomik lub tablice powiesza i to bedzie
          koniec ale.... może warto po naciskać ( jeszcze 2 la tmu uważałem że nie!!)
          Pozdrawiam
          • maciejmjm1 Wiecej optymizmu 27.06.04, 04:20
            Wyrok trybunalu w Strassburgu to nie przelewki i nasz rzad napewno bedzie teraz
            sie bardziej pilnowal (patrz zabuzanie). Juz teraz prawnicy rzadowi maja
            nietegie miny. W tym tygodniu ma wejsc pod obrady rady ministrow autopoprawka
            rzadowa na temat uwolnienia czynszow. Trzeba posledzic strone URM-u.
            • krotki chłopcy z rzadu 27.06.04, 08:08
              chłopcy w króciutkich spodenkach z rzdu juz rozpatryali ta utopoprake ok 1 maja
              za Milera ale wóczas licząc sie z tym że rząd updnie jedeynie przyjęli ja do
              wiadomości - co w tym stanie prac legislacyjnych upoażniało do przekazania jej
              do Sejmu ale.... zapomnieli tego zrobic! Podkomisja rozpatrzyła juz caly
              projekt poza 18 popraką czyli art 8 ust 2 czyli zamrozeni czynszow. po prostu
              czekają i umowilisie że do 1 lipca tk czekają!. chłopcy z rządu jeszcze kilka
              dni nie wiedzieli czy są cz ich nie ma zatem lepiej było im nic nie robic teraz
              muszą! ale tez czekają n wyrok Czapskiej ae yroku nie ma i mamy błedne koło.
              Niestety dla nas a może "stety" ( bo jest na tapecie kilka spraw dla nas
              ważnych w toku (częśc jeszce nie skieroana do Sejmu) rząd przetrwał i cos
              zrobić trzeba bedzie ( ideałem było nic nie robic czas by załatil sprawę!)
              fakt, że przy okazji sporo oczyszczą w ustawie i dopisza własciwie szystko dla
              nas korzystne. Ciekawy jestem Belki jako premiera czy bedzie nadal żarliwym
              wyznawcą Fredmana czy z socjalizuje sie? Ciekaw jestem pomysłow podatkowych!!
              Kołodko na odejście rzucił genialnie prosty system opodatkowania z ryczałtoymi
              kosztami! i..... poszedł. Jak to u nas.

              Pozdrawiam
              • maciejmjm1 Re: chłopcy z rzadu 27.06.04, 11:59
                Chyba Belka sie socjalizuje. Nie pokladalbym w nim nadzieji. Jak bedzie "pod
                sciana" to zrobi co trzeba. Pamietam jeszcze jego wypowiedzi w sprawie starej
                ustawy reprywatyzacyjnej. Mam pytanie w jakiej komisji ta poprawka obecnie
                wyladowala.
                Pozdrawiam
    • krotki Re: Kamienica w Gdyni, rozprawa w Strasburgu 24.07.04, 08:00



      Prawo własności Państwo ma prawo ingerować w umowy najmu, jeśli przemawia za
      tym interes ogólny
      Świętość ograniczona

      ZBIGNIEW CICHOŃ

      Wygrana właścicieli lokali przed Trybunałem w Strasburgu jest wątpliwa, a
      sprawa niepodobna do tej o mienie zabużańskie.


      Wygrana przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu sprawa Jerzego
      Broniowskiego dotycząca mienia zabużańskiego budzi nadzieje właścicieli
      wynajmujących lokale, że i im Trybunał przyzna rację. Zapowiadają skargę do
      Trybunału przeciwko Polsce, jeśli Sejm uchwali ustawę limitującą wysokość
      czynszu najmu w prywatnych zasobach po 31 grudnia 2004 r., kiedy to wygaśnie
      obecna ustawa limitująca owe czynsze. Oburzenie właścicieli na sam zamiar
      takiej ingerencji po latach opresyjnego dla nich prawa wydaje się
      psychologicznie uzasadnione. W minionym okresie bowiem właściciele nie tylko
      nie mogli decydować o zawarciu umowy, ale i o wysokości czynszu. Oceńmy jednak
      szansę powodzenia takiej skargi.

      To nas wiąże

      Europejska konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności chroni
      prawo własności w swym art. 1 protokołu dodatkowego nr 1, który wiąże Polskę od
      10 października 1994 r. Artykuł ten brzmi następująco: "Każda osoba fizyczna i
      prawna ma prawo do poszanowania swego mienia. Nikt nie może być pozbawiony
      swojej własności, chyba że w interesie publicznym i na warunkach przewidzianych
      przez prawo oraz zgodnie z ogólnymi zasadami prawa międzynarodowego. Powyższe
      postanowienia nie będą jednak w żaden sposób naruszać prawa państwa do
      stosowania takiego prawa, jakie uzna za konieczne do uregulowania sposobu
      korzystania z własności zgodnie z interesem powszechnym lub w celu
      zabezpieczenia uiszczania podatków bądź innych należności lub kar pieniężnych".

      Niewątpliwie ustawowa ingerencja w umowy najmu nie pozbawia prawa własności,
      ale je ogranicza. Pozostaje kwestia oceny, czy jest "konieczna do uregulowania
      sposobu korzystania z własności zgodnie z interesem powszechnym".

      Gdzieś trzeba mieszkać

      Z zagadnieniem tym uporał się Trybunał w sprawie Mallacher i inni przeciwko
      Austrii (wyrok z 19 grudnia 1989 r.) Parlament austriacki wprowadził bowiem
      ustawowe maksymalne stawki czynszu za najem mieszkań, obejmując nimi także
      umowy zawarte przed wejściem w życie ustawy.

      Trybunał uznał, że Austria mogła podjąć taką ingerencję, bo ustawa miała
      ułatwić dostęp do mieszkań za umiarkowanym czynszem osobom niemającym wysokich
      dochodów i służyła interesom publicznym. Trybunał stwierdził, że przy
      prowadzeniu określonej polityki społecznej lub gospodarczej, w tym
      mieszkaniowej, ustawodawca korzysta z szerokiego marginesu swobody. Nie bez
      znaczenia było to, że czynsz miał pokrywać koszty utrzymania mieszkań. Zapewne
      inna byłaby ocena Trybunału, gdyby czynsz ustalono w wysokości poniżej tych
      kosztów. Oceniając ingerencję Austrii w sposób korzystania z prawa własności,
      Trybunał posłużył się jak zwykle testem proporcjonalności ingerencji do
      uprawnionego celu. Uznał, że owa proporcja została zachowana.

      Z podobną argumentacją wystąpił Trybunał w sprawie Spadea i Scalabrino
      przeciwko Włochom (wyrok z 28 września1995 r.). Skarżący, którzy nabyli na
      własność mieszkania zajmowane przez najemców z czynszem ograniczonym przez
      państwo na podstawie ustawy z 1947 r., chcieli zająć dla siebie owe lokale.
      Uzyskali eksmisje po upływie okresu, na jaki umowy były wiążące, jednak
      wielokrotnie je wstrzymywano, a umowy przedłużano na kolejne lata.

      Skarżący zarzucali naruszenie przez Włochy art. 1 protokołu dodatkowego nr 1 do
      konwencji. Trybunał uznał, że ingerencja państwa na podstawie stosownych
      przepisów była regulacją korzystania z własności w interesie ogólnym.
      Odroczenia eksmisji były związane z dużą ich ilością w latach 1982 i 1983 r.,
      ich wykonanie doprowadziłoby do napięć społecznych i zagroziłoby porządkowi
      publicznemu. Taki cel był w ocenie Trybunału uprawniony jako podstawa
      ingerencji państwa.

      Zachowana została zdaniem Trybunału proporcja między zastosowanym środkiem a
      realizowanym celem. Trybunał podkreślił, ze brak mieszkań jest powszechnym
      problemem współczesnych społeczeństw, i Włochy, chcąc sobie z nim poradzić,
      zastosowały środki nadzwyczajne, wprowadzając kontrolę wysokości czynszów, a
      potem odraczając wykonanie wyroków eksmisyjnych i przedłużając umowy najmu.

      W podobnej sprawie Scollo przeciwko Włochom (wyrok z 28 września 1995 r.)
      Trybunał przyznał rację skarżącemu, iż naruszono art. 1 protokołu dodatkowego
      nr 1 do konwencji, a także art. 6 konwencji (prawo do rozstrzygnięcia sprawy w
      rozsądnym terminie). Skarżący inwalida bez pracy nie mógł przez kilka lat
      wykonać wyroku eksmisyjnego wobec lokatora, gdyż na podstawie stosownych
      przepisów eksmisje były odraczane. Sprawę wygrał jednak tylko z tej przyczyny,
      że jako niezwłocznie potrzebujący dla siebie mieszkania nie mógł go odzyskać.
      Były to wyjątkowe okoliczności uzasadniające, według ustawodawstwa włoskiego,
      wykonanie wyroku, a więc wykluczające odroczenie eksmisji.

      Problem jest powszechny

      Z tego przeglądu orzecznictwa Trybunału wynika duża swoboda państwa w regulacji
      sposobu korzystania z prawa własności w interesie powszechnym. Nietrudno
      przewidzieć, że pozostawienie tylko grze rynkowej wysokości czynszu może
      prowadzić do marginalizacji ludzi pozbawionych dachu nad głową i w konsekwencji
      do niepokojów społecznych. Dlatego też większość państw ingeruje w stosunki
      najmu lokali, najczęściej w postaci regulacji wysokości czynszu, częstotliwości
      dopuszczalnych podwyżek, przesłanek wypowiedzenia umowy najmu etc. O tym
      powinien wiedzieć ustawodawca w Polsce, a także ci, którzy zdają się nie
      zauważać, że prawo własności już dawno przestało być święte.

      Nic podobnego

      Sprawa jest przy tym absolutnie niepodobna do sprawy o mienie zabużańskie. W
      pierwszej chodzi bowiem o ingerencję państwa w wykonywanie prawa własności, w
      drugiej szło o wierzytelność wobec skarbu państwa. Tworzenie prawa i praktyki
      zmierzających w istocie do niewywiązania się przez państwo-dłużnika ze
      zobowiązania i tym samym czynienie z prawa fikcji zostało ocenione przez
      Trybunał jako pogwałcenie art. 1 protokołu dodatkowego nr 1 do konwencji, który
      gwarantuje także poszanowanie wierzytelności. Niewątpliwie można się jednak
      spodziewać korzystnego orzeczenia Trybunału, gdyby w wyniku ustawodawstwa
      doszło do takiego ukształtowania wysokości czynszu, który nie pokrywałby
      kosztów eksploatacji zasobów mieszkaniowych. Taka ingerencja w sposób
      wykonywania prawa własności szłaby niewątpliwie zbyt daleko i byłaby zapewne
      uznana za nieproporcjonalną do uprawnionego celu, jakim jest zapewnienie
      zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych społeczeństwa.

      Autor jest adwokatem współprowadzącym z adw. W. Hermelińskim sprawę Jerzego
      Broniowskiego przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu



      podobne poglądy wypowiadałem na forum dośc dawno - zreszta na postawie
      identycznych wyroków ale wbre temu co tu pisza jest ich wiecej, Pisze o tym w
      rzepie ale chyna sprzed 1993 roku Nowicki - Równe szanse na najem.
      Trybunal jest na wskroś socjalistyczny ale Hutten -czapska ma szanse bo tam
      nie chodzi o kamienice a o dom jednorodzinny a to inna bajka!!
      Pozdrawiam
      • oswn.poznan Re: Kamienica w Gdyni, Strasburg, Rzepa 13.08.04, 03:12
        Rzeczpospolita 13.sierpnia 2004 roku:
        Rozmowa z prof. Leszkiem Garlickim, sędzią Europejskiego Trybunału Praw
        Człowieka w Strasburgu

        Uprawnienia nie mogą być iluzoryczne

        "Rz": Wydając wyrok w głośnej sprawie J. Broniowskiego, Trybunał wezwał rząd
        do respektowania poszanowania praw zabużan, zobowiązując Polskę do przyjęcia
        stosownych regulacji zgodnych z europejską konwencją o ochronie praw człowieka
        i podstawowych wolności. Wielu ocenia, że zachował się powściągliwie. Ale
        takich spraw ma na wokandzie 167. Jaka będzie ich droga?

        LESZEK GARLICKI: Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że sprawa Broniowskiego
        jeszcze się nie zakończyła. Trybunał na razie orzekł, że w stosunku do niego
        doszło do naruszenia konwencji, natomiast odroczył orzeczenie dotyczące
        kompensaty. Teraz w ciągu najbliższych 6 - 8 miesięcy Trybunał będzie musiał
        jeszcze raz się zastanowić, jaką formę kompensaty, a mówiąc wprost - jaką sumę
        państwo polskie będzie musiało wypłacić p. Broniowskiemu. Ta sprawa jest więc
        jeszcze otwarta. Natomiast wszystkie inne chwilowo pozostają w zawieszeniu - w
        tym sensie, że Trybunał oczekuje, iż w ciągu tych właśnie miesięcy
        poprzedzających powrót do sprawy Broniowskiego na szczeblu krajowym zostaną
        podjęte kroki, które powinny wyjaśnić sytuację, czy Polska rozwiąże problem
        samodzielnie. To wyznaczy dalsze działania Strasburga.

        Czy możliwe są inne orzeczenia w innych sprawach?

        W innych sprawach inne składy będą powtarzały to, co Wielka Izba orzekła w
        tej sprawie. Pamiętajmy, że na skutek orzeczenia polskiego Trybunału
        Konstytucyjnego z 2002 r., które wskazywało naruszenia konstytucji w sprawach
        zabużan, uchwalono w 2003 r. ustawę (zabużańską), która reguluje te kwestie.
        Zawiera ona jednak przepis, że jeżeli jakiś zabużanin już coś dostał w
        przeszłości, wszystko jedno ile, to już do niego ta ustawa się nie stosuje. On
        już żadnych roszczeń mieć nie może. Pan Broniowski należy do tej kategorii, bo
        dostał kiedyś 2 proc. wartości utraconego na Wschodzie mienia. Trybunał
        strasburski odniósł się właśnie tylko do tej grupy zabużan, która nie
        zmieściła się w nowej ustawie. Nie orzekał natomiast bezpośrednio, chociaż
        oczywiście sformułował różne sugestie, o sytuacji zabużan, którzy mają w tej
        chwili możliwość uzyskania zaspokojenia roszczeń na podstawie ustawy z 2003 r.

        Nie ma jednak wątpliwości, że Broniowskiemu należą się pieniądze od Polski, i
        że wysokość tej kompensaty zostanie ustalona przez ETPCz w tym drugim etapie
        postępowania.

        Pytanie tylko, jaka będzie jej wysokość.

        To zależy od tego, co się w tym czasie zmieni w Polsce. Jeżeli nic, czyli
        Broniowski nie będzie miał żadnej możliwości otrzymania czegokolwiek na
        podstawie przepisów polskich, to Strasburg jakby je zastąpi. Oceni, co wynika
        z zestawienia niegdysiejszych strat i obecnych możliwości państwa. Trzeba
        zaznaczyć bowiem wyraźnie, że nie musi być to odszkodowanie stuprocentowe, ale
        "słuszna kompensata".

        Czyli trzeba odpowiednio poprawić tę ustawę?

        Tak. To pierwszy ruch, który, moim zdaniem, jest konieczny, żeby uchronić
        Polskę przed bardzo poważnymi konsekwencjami w Strasburgu. Potrzebna jest taka
        zmiana ustawy, która wszystkim zabużanom otworzy drogę do ostatecznego
        rozwiązania kwestii ich roszczeń. Nie tylko Broniowskiemu, ale i wielu jemu
        podobnym.

        I druga konieczna rzecz - żeby te uprawnienia rzeczywiście realizować, żeby
        były realne. Przecież cała sprawa Broniowskiego oparta była właśnie na
        konstrukcji: są polskie przepisy, które dają prawo do rekompensaty, ale w
        praktyce się tego nie realizuje, lecz odpowiada, że nie ma ziemi, nie ma
        pieniędzy...

        Uprawnienia były na papierze.

        Tylko na papierze. Jeżeli teraz Trybunał w Strasburgu zobaczy, że jest
        wprawdzie piękna ustawa z 2003 r., ale podobnie jak poprzednie nie jest
        realizowana, to Polska ma - jak się potocznie mówi - przechlapane. Trzeba więc
        zrobić, i to szybko, te dwie rzeczy.

        Wygrana w pierwszej sprawie zabużan budzi nadzieje także właścicieli lokali,
        tzw. kamieniczników, że i im Trybunał przyzna rację. Zapowiadają skargi
        przeciwko Polsce. Zwłaszcza jeśli Sejm przedłuży okres obowiązywania limitów
        wysokości czynszu w prywatnych zasobach po 31 grudnia 2004 r. Jako pierwsza
        rozpatrywana będzie sprawa Marii Hutten-Czapskiej. Czy możemy pokusić się o
        stwierdzenia, jakie są jej szanse?

        Musiałem się wyłączyć z rozstrzygania tej sprawy, ponieważ kiedyś pracowałem
        nad podobną w polskim Trybunale Konstytucyjnym. Ponieważ tam zająłem
        stanowisko, nie mogę orzekać w sprawie strasburskiej.

        Ale tym bardziej może się pan sędzia wypowiadać...

        Ogólnie mówiąc, zasada jest taka, że orzecznictwo strasburskie pozwala na
        kontrolę czynszów, a orzeczenia ETPC w podobnych sprawach włoskich i
        austriackich mówią, że trzeba zrównoważyć z jednej strony interesy lokatorów,
        a z drugiej właścicieli. Są jednak granice rozsądku, których nie wolno
        przekroczyć. Polski Trybunał Konstytucyjny powiedział, że taką granicą jest
        to, by właściciele nie ponosili strat. Czynsze nie mogą być tak małe, żeby
        właściciel musiał z własnych pieniędzy dokładać na utrzymanie domu, nad którym
        i tak nie ma kontroli.

        W Polsce, panie sędzio, od lat czynsze nie pokrywają kosztów eksploatacji.

        To stwarza znowu sytuację bardzo ryzykowną z punku wiedzenia państwa. Państwo
        może z powodów nadzwyczajnych - a na pewno sytuacja mieszkaniowa w Polsce
        jeszcze się do nich zalicza - ograniczać własność. Może uniemożliwiać ludziom
        zarabianie pieniędzy z czynszu, ale nie może zmuszać ich w nieskończoność, by
        dopłacali do mienia, z którego nie mają żadnego pożytku. Rozstrzygnięcie
        zależy oczywiście od stanowiska sędziów orzekających w tej sprawie.

        Czy ostrożne, jak się wydaje, rozumowanie Trybunału w sprawie zabużan może
        mieć odniesienie do innych roszczeń przeciwko państwu polskiemu, z których na
        pewno nie wszystkie jeszcze dotarły do Strasburga, ale wiszą jakby nad Polską:
        sprawy reprywatyzacyjne, roszczenia wysiedlonych z Polski?

        Zasada w Strasburgu jest taka: ocenia się stan prawny, jaki istniał w
        momencie związania się Polski konwencją, czyli gdy chodzi o prawo własności,
        jest to rok 1994. Jeżeli w tym momencie istniało w Polsce jakieś aktualnie
        obowiązujące ustawodawstwo, które dawało komuś jakieś prawa, było podstawą
        roszczeń, tak jak to było z zabużanami, to Polska, która ratyfikowała
        konwencję, ma obowiązek szanować te przepisy. Jednocześnie Trybunał jest
        bardzo stanowczy w stwierdzaniu, że jeżeli chodzi o wszystko, co się zdarzyło
        wcześniej, np. gdy własność została odebrana w wyniku reformy rolnej,
        nacjonalizacji i innych tego typu działań, to konwencji wstecz się nie
        stosuje. Dopóki nie ma aktualnego ustawodawstwa, które coś komuś obiecuje, i
        to coś nie jest dotrzymywane, dopóty Strasburg nie będzie, co do zasady,
        interweniował.

        Czyli o ten okres sprzed związania Polski konwencją państwo polskie może być
        spokojne?

        Może być spokojniejsze, chyba że istnieją jakieś polskie przepisy, które
        powiedziały np.: dziś, w 1945 r., zabieramy, ale kiedyś wam oddamy. Wtedy może
        powstać problem. Ale jeżeli jest tak, że wydano przepis, jak to było np. przy
        reformie rolnej, że państwo mówi: zabieramy i koniec, już nigdy tego nie
        zobaczycie, to zasadniczo ogranicza możliwości dochodzenia tak zabranego
        mienia w Strasburgu.

        Prawo własności prywatnej nie było w PRL w poszanowaniu. Mamy wciąż
        nieuregulowaną problematyką własności; konsekwencje odczuwamy do dziś. Co
        należałoby zrobić, by ostatecznie przecież nas, podatników, za dużo to nie
        kosztowało? Jak władze polskie powinny postąpić?

        Czym innym są roszczenia moralne czy polityczne: oczywiście jest źle, jeżeli
        komuś kiedykolwiek zabrano własność. Ale to jeszcze nie znaczy, że jest prawny
        obowiązek zwrotu.

        Toteż trzeba postawić pytanie, czy są jeszcze
        • krotki Re: Kamienica w Gdyni, Strasburg, Rzepa 13.08.04, 08:14
          oswn.poznan napisał:

          > Rzeczpospolita 13.sierpnia 2004 roku:
          > > Ogólnie mówiąc, zasada jest taka, że orzecznictwo strasburskie pozwala na
          > kontrolę czynszów, a orzeczenia ETPC w podobnych sprawach włoskich i
          > austriackich mówią, że trzeba zrównoważyć z jednej strony interesy lokatorów,
          > a z drugiej właścicieli. Są jednak granice rozsądku, których nie wolno
          > przekroczyć. Polski Trybunał Konstytucyjny powiedział, że taką granicą jest
          > to, by właściciele nie ponosili strat. Czynsze nie mogą być tak małe, żeby
          > właściciel musiał z własnych pieniędzy dokładać na utrzymanie domu, nad
          którym > i tak nie ma kontroli.


          Sprytnie powiedziane ale nie dokońca jest to prawda! bowiem to jest wypowiedź
          TK a nie Strasburga!!! Strasburg mówi o "przejściowym" ograniczeniu! zysków a
          nie o ich braku w ogóle! taka drobna i subtelna róznica


          > Zasada w Strasburgu jest taka: ocenia się stan prawny, jaki istniał w
          > momencie związania się Polski konwencją, czyli gdy chodzi o prawo własności,
          > jest to rok 1994. Jeżeli w tym momencie istniało w Polsce jakieś aktualnie
          > obowiązujące ustawodawstwo, które dawało komuś jakieś prawa, było podstawą
          > roszczeń, tak jak to było z zabużanami, to Polska, która ratyfikowała
          > konwencję, ma obowiązek szanować te przepisy. Jednocześnie Trybunał jest
          > bardzo stanowczy w stwierdzaniu, że jeżeli chodzi o wszystko, co się zdarzyło
          > wcześniej, np. gdy własność została odebrana w wyniku reformy rolnej,
          > nacjonalizacji i innych tego typu działań, to konwencji wstecz się nie
          > stosuje.


          No i to jest najciekawsze bo daje pewne szanse przynajmniej na końcówkę 1994 -
          bo wówczas jesce byly ceny urzędowe!! natomiast od 1 stycznia 1995 regulowane!
          prez gminy i na to juz rzad nie miał wpływu - ( fakt unormował to tak!) pisala
          o tym Biruta w CVS że przepis dobry ale stosoanie do bani, Generalnie ja nigdy
          nie rozważałem wali o odszkodowanie, w myśla zasady "było minęło" nawet nie
          szukałem uzasadnienia, ale ostatnie 2 lata wpłynęly na zmiane - przynajmniej po
          części - mojego stanowiska . Po pierwsze w ogóle dopuszcam takie myślenie ( o
          odszkodowaniu) 2/ widzę pewne szanse 3/jest to walka o to co byłom wiec nie
          może wpłyac na sytuacje aktualną ( czytaj jej pogorszyć). Jednakze z drugiej
          strony zastanawiam sie nad udowodnieniem szkody 1/ czy każdy indywidualnie 2/
          czy jakas uśredniona od 1 m 2 czy 3/ np. na jaj obniżenie ne miałoby wpływu
          korzystanie z odliczenia strat z kamienc w innjeh działalności i w ten sposób
          nie zapłacone podatki? Sporo jest tu problemów ale tez i skala odszkodowań
          ogromna zatem wygrana jednej osoby w Strsburgu zmusiłaby rad do jakigokolwiek
          ustawowego zadośćuczynienia a ono by ograniczyc kłopot byłoby z zasady
          uśrednione. Mozna sobie wyobrazic np. że zwolna nas z podatku np. od
          nieruchomosci na 10 lat? albo w zamian dadza jako rekompensate VAT O - ale domy
          przecież zminiły właśącicieli zatem kto miałby dostac?!! Same problemy, dlatego
          nie zmuszeni bedą uciekali od problemu.
          osobiście chętnie przyjrze sie naszym skargom w tej kwesti - moze ktos cos wie -
          może da cynk?

          Pozdrawiam
        • oswn.poznan Re: Kamienica w Gdyni, Strasburg, Rzepa cd. 13.08.04, 10:28
          Przy kopiowaniu ucięło końcówkę.

          Oto i zakończenie artykułu z Rzepy z 13.08.2004r
          Uprawnienia nie mogą być iluzoryczne

          ...

          Prawo własności prywatnej nie było w PRL w poszanowaniu. Mamy wciąż
          nieuregulowaną problematyką własności; konsekwencje odczuwamy do dziś. Co
          należałoby zrobić, by ostatecznie przecież nas, podatników, za dużo to nie
          kosztowało? Jak władze polskie powinny postąpić?

          Czym innym są roszczenia moralne czy polityczne: oczywiście jest źle, jeżeli
          komuś kiedykolwiek zabrano własność. Ale to jeszcze nie znaczy, że jest prawny
          obowiązek zwrotu.

          Toteż trzeba postawić pytanie, czy są jeszcze aktualne roszczenia prawne.
          Należałoby przede wszystkim - w płaszczyźnie prawnej - dokonać przeglądu
          obowiązującego prawa. Tam, gdzie ono przyrzekło, że coś zostanie zapłacone,
          zwrócone, skompensowane, to trzeba to załatwić. Bo do tego się polski
          demokratyczny ustawodawca zobowiązał. Natomiast gdzie chodzi tylko o zaszłości
          historyczne, to trzeba podjąć decyzję polityczną. To jest rola parlamentu,
          który musi np. powiedzieć: albo dokonujemy reprywatyzacji - uważamy, że jest
          słuszne, by obecne pokolenie płaciło za straty pokolenia o dwie, trzy
          generacje starszego, albo odwrotnie: - nie, to już historia, przepadło,
          trudno. Ale to są decyzje polityczne, w które sądy co do zasady nie
          interweniują.

          Wyciągam wniosek, że Strasburg w tego typu sprawach przypomina sąd cywilny,
          który kieruje się też zdrowym rozsądkiem?

          Strasburg ma stopnie absolutyzowania praw człowieka. Są prawa, można
          powiedzieć, święte i nienaruszalne: zakaz tortur, prawo do życia - tutaj
          najmniejsze odstępstwo jest surowo sankcjonowane. Są prawa, rzec można, tylko
          preferowane, wspierane - jak wolności religijne, wyrażanie opinii. Natomiast
          prawo własności jest słabiej chronione, gdyż jest traktowane także od strony
          jego funkcji społecznej. Własność także zobowiązuje.

          Nie mówi się w Strasburgu o świętym prawie własności?

          Już od czasu rewolucji francuskiej tego się raczej nigdzie nie mówi - w Unii
          Europejskiej i na całym świecie. Dzisiaj własność jest szalenie ograniczona,
          reglamentowana, poddana bardzo ściślej regulacji. Niedopuszczalne są jednak
          sytuacje, gdy staje się czymś pozornym.

          Rozmawiał Marek Domagalski


          Re: Krotki
          w necie wisi skarga na www.kamienica.pl
          może Oskar prześle krotkiemu swoje, ale lepiej przez prive.

          No tak to wszystko coraz bardziej ciekawe. Pozdrawiam
          • krotki apetyt rośinie w miare jedzenia - jeżeli ono jest 13.08.04, 10:51
            oswn.poznan napisał:

            > Re: Krotki
            > w necie wisi skarga na www.kamienica.pl
            > może Oskar prześle krotkiemu swoje, ale lepiej przez prive.
            >
            > No tak to wszystko coraz bardziej ciekawe. Pozdrawiam


            Ano ciekawie jak pisałem naet nigdy nie marzyłem o odszkodowaniach ale jak
            mozna pomyslec czemu nie?? co do kamienicy to chyba nie dotyczy odszko0dowania
            bo jak R. pisze

            OŚWIADCZENIE DOTYCZACE TEGO, CZEGO DOMAGA SIĘ SKARŻĄCY

            Domagamy się niezwłocznej realizacji postanowień Wyroku Trybunału
            Konstytucyjnego RP z dnia 12.01.2000r. sygn. Akt. P.11/98

            zatem nie odszkodowania -n własciwie jego skarga jest juz bezzasadna mamy to -
            jak rozumiem rozmawiamy teraz o czyms innym, o odszkodowaniu! za utracone zyski
            to jest własnie ten drugi krok!.

            Faktycznie robi sie ciekawie naet jak nic nie wygramy to mamy całkiem fajnego
            straszaka bo a nóz wygramy?? Inna rzecz że miom zdaniem belka ma jakieś cynki
            albo jest bufonem , że podtrzymał 3.25% i do tego gra o tak niewieli i
            ponocjego nie interesujacy elektorat? Ciężko go zrozumieć!

            Pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka