Dodaj do ulubionych

Mienie Zabuzanskie

22.06.04, 18:06
Marszalek Oleksy sie "obudzil" i po wyroku Trybunalu stwierdzil ze trzeba
dojsc do ugody z Zabuzanami. Szkoda ze dopiero teraz.
Obserwuj wątek
    • maciejmjm1 Najnowszy art. "Rzeczpospolita" 23.06.04, 17:16
      Wielka Izba Europejskiego Trybunału Praw Człowieka ogłosiła 22 czerwca
      precedensowy wyrok w sprawie Broniowski przeciwko Polsce. Skarga Jerzego
      Broniowskiego dotyczyła braku możliwości zaspokojenia prawa do rekompensaty za
      mienie pozostawione po II wojnie światowej na terenach przejętych przez ZSRR.
      Trybunał orzekł jednomyślnie, że w sprawie nastąpiło naruszenie przez Polskę
      art. 1 protokołu do konwencji europejskiej, gwarantującego prawo do
      poszanowania mienia.


      Trybunał nie zasądził jednak na rzecz skarżącego, przynajmniej na tym etapie
      postępowania, słusznego zadośćuczynienia. Uznał, że kwestia ta nie jest jeszcze
      gotowa do rozstrzygnięcia. Zaprosił natomiast strony postępowania do
      przedłożenia w terminie 6 miesięcy stanowisk w kwestii finansowej lub
      poinformowania o polubownym załatwieniu sprawy. Jeżeli strony nie dojdą do
      porozumienia, Trybunał powróci do problemu zadośćuczynienia po upływie tego
      terminu.

      Orzeczenie jest precedensowe z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że skarga
      Jerzego Broniowskiego (w Trybunale nr 31443/96) ma charakter sprawy
      pilotującej, co oznacza, że zasadnicze rozstrzygnięcia prawne zostaną
      zastosowane w stosunku do innych skarg dotyczących tej samej problematyki. Po
      drugie, może istotniejsze, Trybunał zastosował w tej sprawie całkiem nową
      interpretację art. 46 konwencji, który reguluje kwestie mocy obowiązującej
      wyroków oraz ich wykonywania.

      Systemowe problemy polskiego prawa

      Stwierdzając naruszenie konwencji w sprawie Broniowski przeciwko Polsce,
      Trybunał uznał, że wywodzi się ono z systemowego problemu, spowodowanego
      nieprawidłowym funkcjonowaniem polskiego prawa. Dowodzi tego brak skutecznego
      mechanizmu realizacji prawa do ekwiwalentu za mienie zabużańskie.

      KONIECZNA ZMIANA PRAWA I PRAKTYKI
      Wyrok Trybunału w Strasburgu to dopiero połowa drogi do uzyskania odszkodowań
      dla zabużan, teraz inicjatywa należy do państwa - podkreśla Ogólnopolskie
      Stowarzyszenie Kresowian. Domaga się też publikacji jednej z umów
      republikańskich.

      - Stowarzyszenie zawsze było gotowe do podjęcia z rządem rozmów w kwestii
      zabużańskiej, lecz nie było odzewu - podkreślił Andrzej Korzeniowski, prezes
      Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kresowian Wierzycieli Skarbu Państwa, podczas
      wczorajszej konferencji. Dodał, że wyrok Trybunał w Strasburgu pozwoli
      Trybunałowi Konstytucyjnemu uznać za niekonstytucyjne przepisy grudniowej
      ustawy z 2003 r., która ogranicza roszczenia zabużan.

      Z kolei adw. Roman Nowosielski (reprezentuje zabużan w sądach) wskazał na jedną
      z umów zawartych przez Polskę z byłymi republikami ZSRR, z których zabużanie
      wywodzą swoje roszczenia. - Chodzi o umowę z 1945 r., która była skierowana do
      opublikowania, o czym nasz rząd wiedział. Dlatego domagamy się jej publikacji,
      wczoraj skierowaliśmy pismo w tej sprawie do ministra spraw zagranicznych -
      poinformował mec. Nowosielski. Dodał, że po publikacji umowy nasze sądy będą
      mogły orzekać o odszkodowaniach dla zabużan na jej podstawie. Przypomnijmy, że
      rząd odmawiał realizacji roszczeń zabużan wynikających z umów republikańskich
      właśnie na tej podstawie, że nigdy nie zostały opublikowane.

      Adw. Nowosielski zaznaczył, że zabużanie nie domagają się stuprocentowej
      rekompensaty i natychmiastowego wypłacenia jej przez państwo. - Chcemy jedynie
      słusznego zadośćuczynienia za krzywdy - podkreślił. H.F.


      Trybunał zgodził się, że głęboka reforma polityczna i ekonomiczna naszego kraju
      w poprzednich latach, a także stan finansów publicznych, mogą uzasadniać
      ograniczenia wymiaru odszkodowań za mienie zabużańskie. Państwo polskie nie
      było jednak w stanie przekonać Trybunału, że skala tych ograniczeń, stosowanych
      przez wiele lat wobec skarżącego oraz tysięcy innych zabużan, była uzasadniona
      w rozumieniu art. 1 protokółu nr 1. Stan niepewności, w jakim przez wiele lat
      znajdował się skarżący w związku z ciągłym opóźnianiem i obstrukcją realizacji
      jego roszczenia, sam w sobie jest niezgodny ze zobowiązaniami państwa
      wynikającymi z konwencji.

      Wywłaszczenie przez nową ustawę

      Trybunał zauważył, że wraz z wejściem w życie nowej ustawy zabużańskiej z 12
      grudnia 2003 r. skarżącemu jako spadkobiercy osoby, która na podstawie
      przepisów o gospodarce nieruchomościami nabyła wcześniej w użytkowanie
      wieczyste nieruchomość skarbu państwa, prawo zaliczenia nie przysługuje. W
      ocenie ETPC ustawa z 2003 r. inaczej traktuje tych, którzy przed wejściem w
      życie uzyskali jakąkolwiek rekompensatę, i tych, którzy ekwiwalentu jeszcze nie
      uzyskali. Odnosząc się do sytuacji skarżącego w świetle nowej ustawy, Trybunał
      zasugerował, że nastąpiło jego faktyczne wywłaszczenie. Kilkuprocentowy
      ekwiwalent przyznany skarżącemu (według skrzącego 2 proc. wartości
      pozostawionego mienia) Trybunał uznał za niewystarczający, a w każdym razie
      nieproporcjonalny do jego uprawnienia i przyznany na nierównych zasadach.

      Zadośćuczynienie dla wszystkich uprawnionych

      Przypominając zobowiązanie państwa do przestrzegania ostatecznych wyroków,
      Trybunał orzekł, że Polska musi zapewnić realizację uprawnienia zabużańskiego
      nie tylko skarżącemu, ale także pozostałym uprawnionym do ekwiwalentu za mienie
      zabużańskie, przez stosowne środki prawne lub praktyki administracyjne lub też
      przyznać im równorzędne zadośćuczynienie.

      W praktyce oznacza to, że ETPC wzorem trybunałów konstytucyjnych wskazał
      uchybienie systemowe obowiązujących w Polsce regulacji i nakazał ich usunięcie.
      Takie rozstrzygnięcie, czyli nakazanie państwu wprost zmiany prawa czy praktyki
      krajowej, jest bezprecedensowym krokiem w kierunku konstytucjonalizacji
      Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Precedens w sprawie Broniowskiego w
      przyszłości może oznaczać odejście przez Trybunał od dotychczasowego modelu
      sądownictwa indywidualnego na rzecz wymiaru sprawiedliwości w modelu
      konstytucyjnym.

      Wczorajszy wyrok jest kolejnym krokiem w kierunku ostatecznego zakończenia
      sprawy tzw. roszczeń zabużańskich. Wbrew oczekiwaniom niektórych, orzeczenie w
      tej sprawie nie zamyka problemu roszczeń ostatecznie. Trybunał nie zaproponował
      gotowego rozwiązania. Wskazał natomiast kierunek, w którym myślenie ustawodawcy
      i rządu o zaspokajaniu roszczeń zabużańskich powinno iść. Teraz, przynajmniej
      przez sześć miesięcy, inicjatywa ponownie leży po stronie polskich władz. Ten
      czas powinien zostać jak najlepiej wykorzystany. I oby Trybunał za sześć
      miesięcy nie musiał pokazać nam swojego gniewnego oblicza.

      Czytaj też:

      "Kto umrze za Strasburg"
      Jutro historyczny wyrok



      Trybunał w Strasburgu zachował się powściągliwie
      Prof. Władysław Czapliński z Instytutu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk

      Jakie będą praktyczne skutki werdyktu Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu,
      uznającego, że po Polska w sprawie roszczeń zabużan naruszyła postanowienia
      europejskiej konwencji praw człowieka? Jakie mogą być ewentualne odniesienia
      tego werdyktu, gdy chodzi o ewentualne roszczenia wysiedlonych w wyniku wojny
      Niemców czy tzw. roszczenia żydowskie?

      Nie miałem jeszcze możliwości zapoznana się z wyrokiem i jego uzasadnieniem.
      Bez tego żaden szanujący się prawnik nie będzie go komentował. Z wyroku wynika
      jednak ewidentnie, że odpowiedzialność za realizację zobowiązań wynikających z
      tzw. umów republikańskich z 1944 i 1945 r. spoczywa całkowicie na rządzie
      polskim. Nigdy zresztą ani rząd, ani parlament nie podjęły trudu kompleksowego
      załatwienia zaszłości majątkowych wynikających z szeroko pojętych skutków II
      wojny światowej i 45 lat rządów komunistycznych.

      Trybunał zachował się bardzo powściągliwie, pozostawiając Polsce sześć miesięcy
      na uregulowanie, jak się wydaje, nie tylko sprawy Broniowskiego, ale wszystkich
      zabużan, którzy dotychczas nie otrzymali rekompensaty. Sądzę, że w tym czasie
      powinna zostać przygotowana ustawa, która będzie do przyjęcia dla wszystkich
      zainteresowanych. Trybunał uznał,
      • maciejmjm1 ciag dalszy art. "Rzeczpospolita" 23.06.04, 17:20
        Trybunał uznał, że zobowiązania płynące z tzw. umów republikańskich wiążą
        państwo polskie. Przyznał jednocześnie, że umowy te nie dają bezpośrednich
        prawnych podstaw do roszczeń indywidualnych.

        Czy wyrok Trybunału będzie miał odniesienie do ewentualnych innych roszczeń
        majątkowych związanych ze skutkami wojny i okresu rządów komunistycznych?

        Trudno odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ roszczenia te mają najczęściej
        zupełnie różny charakter. W każdym razie nie wyobrażam sobie podejmowania
        jakichkolwiek działań w kierunku zaspokojenia roszczeń Niemców wysiedlonych
        wskutek decyzji wielkich mocarstw - porozumienia z Poczdamu. Tę sprawę uznać
        trzeba za (dawno?) zamkniętą. Nie mogę natomiast wykluczyć pojawienia się
        roszczeń majątkowych osób wysiedlonych z Polski po marcu 1968 r. i części osób,
        które wyjechały do Niemiec w ramach tzw. łączenia rodzin w latach 1956 - 1989.
        Nie można też wypowiadać się w kontekście wyroku Trybunału o innych
        roszczeniach, np. tzw. żydowskich, ponieważ opierają się - według mojej wiedzy -
        na zróżnicowanych tytułach prawnych.

        Poseł Rafał Zagórny (PO), zastępca przewodniczącego Sejmowej Komisji Skarbu

        Od 12 lat powtarzam, że Polsce potrzebna jest reprywatyzacja, w tym również w
        zakresie mienia zabużańskiego. Brak takiej ustawy może bardzo negatywnie odbić
        się na polskim budżecie. Tak nie musi się stać, ale istnieje ryzyko takiego
        obrotu sprawy. Wyrok Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu jest tego dobitnym
        potwierdzeniem. A roszczenia zabużan to tylko niewielka część roszczeń
        reprywatyzacyjnych. Jest wprawdzie ustawa z 12 grudnia 2003 r. o zaliczaniu
        wartości majątków pozostawionych na poczet ceny nieruchomości kupowanych od
        skarbu państwa, ale bardzo ogranicza ona możliwość takiej rekompensaty. Jeśli
        sprawa zabużan nie zostanie odpowiednio generalnie rozwiązana w drodze ustawy,
        czeka nas wariant najgorszy sądowy - załatwienie jej w drodze tysięcy procesów
        o odszkodowanie wytaczanych skarbowi państwa. Więcej można będzie powiedzieć po
        dokładniejszym zapoznaniu się z wyrokiem Trybunału. I.L.

        Ze Strasburga dla "Rz" mec. Wojciech Hermeliński

        To jest istotne, że wczorajszy wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka
        jest rozstrzygnięciem co do zasady i ma znaczenie dla pozostałych zabużan,
        którzy czekają na rekompensatę za swój majątek. Trybunał potwierdził, że
        zabużanie mają wierzytelność wobec państwa i państwo musi zaspokoić ich
        roszczenia. Zgodnie z wyrokiem Polska zobowiązana jest zmienić dotychczasową
        praktykę administracyjną i legislacyjną dotyczącą zabużan.

        H.F.




        KALENDARIUM SPRAWY MIENIA ZABUŻAŃSKIEGO

        Lata 1944 - 1945. Umowy między rządami republik Ukrainy, Białorusi i rządem
        Litewskiej SRR, czyli tzw. umowy republikańskie, oraz między Tymczasowym Rządem
        Jedności Narodowej a rządem ZSRR o repatriacji obywateli polskich z terenów
        utraconych przez Polskę, zawierające zobowiązanie państwa polskiego do
        przyznania im rekompensat za majątki pozostawione na utraconych przez Polskę
        terenach II Rzeczypospolitej.

        Kolejne ustawy i dekrety przyznające rekompensaty:
        (w mieniu rolniczym)

        - z 6 września 1946 r. o ustroju rolnym i osadnictwie na obszarze Ziem
        Odzyskanych i byłego Wolnego Miasta Gdańska,

        (w mieniu nierolniczym)

        - z 6 grudnia 1946 r. o przekazywaniu przez państwo mienia nierolniczego na
        obszarze Ziem Odzyskanych i byłego Wolnego Miasta Gdańska,

        - z 10 grudnia 1952 r. o odstępowaniu przez państwo nierolniczego mienia na
        cele mieszkaniowe oraz na cele budownictwa indywidualnych domów jednorodzinnych,

        - z 14 lipca 1961 r. o gospodarce terenami w miastach i osiedlach,

        - z 29 kwietnia 1985 r. o gospodarce gruntami i wywłaszczaniu nieruchomości.


        1990 r. Reforma administracji powodująca przejście większości nierolniczych
        gruntów państwowych na własność skarbu państwa, wskutek czego realna możliwość
        dostarczenia przez zobowiązany do tego skarb państwa nieruchomości stanowiących
        rekompensatę za mienia zabużańskie stała się iluzoryczna.

        Ustawa z 19 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami, przewidująca tylko
        jedną formę rekompensaty za majątki zabużańskie: zaliczenie na pokrycie ceny
        nieruchomości kupowanych od skarbu państwa wartości pozostawionego majątku
        nieruchomego.

        Ustawa z 4 września 1997 r. o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego
        przysługującego osobom fizycznym w prawo własności przyznająca zabużanom, a
        także ich spadkobiercom, prawo do nieodpłatnego przekształcenia tego prawa we
        własność. To samo prawo przyznaje im ustawa z 26 lipca 2001 r. o nabywaniu
        przez użytkowników wieczystych prawa własności nieruchomości.

        Ustawa reprywatyzacyjna z 11 stycznia 2001 r., przewidująca rekompensatę w
        postaci bonów reprywatyzacyjnych równą 50 proc. wartości nieruchomości
        zabużańskich wycenionych wedle reguł ustalonych w ustawie; nie weszła w życie
        wskutek sprzeciwu prezydenta.

        16 grudnia 2002 r. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego uznający za sprzeczne z
        konstytucją przepisy ustawy z 1997 r. o gospodarce nieruchomościami i dwu
        innych ustaw wyłączające możliwość zaliczenia tytułem rekompensaty wartości
        mienia zabużańskiego na poczet kupna nieruchomości rolnych z Zasobu Własności
        Rolnej Skarbu Państwa oraz należącego do skarbu państwa majątku zarządzanego
        przez Agencję Mienia Wojskowego.

        21 listopada 2003 r. Wyrok Sądu Najwyższego, uznający że zabużanom, którzy
        dotychczas nie otrzymali rekompensaty za pozostawione majątki, należy się od
        skarbu państwa odszkodowanie za szkodę, jaką ponieśli wskutek utrudnień w
        realizacji prawa do ekwiwalentu.

        Ustawa z 12 grudnia 2003 r. o zaliczaniu na poczet ceny sprzedaży albo opłat z
        tytułu użytkowania wieczystego nieruchomości skarbu państwa wartości
        nieruchomości pozostawionych poza obecnymi granicami państwa polskiego,
        przyznająca zabużanom, którzy pozostawili majątki poza wschodnimi granicami
        współczesnej Polski, a nie dostali dotychczas za nie żadnego ekwiwalentu, prawo
        do zaliczenia na poczet kupna nieruchomości skarbu państwa 15 proc. ich
        wartości, ale nie więcej niż 50 tys. zł.

        31 stycznia 2004 r. Skarga Klubu Poselskiego Platformy Obywatelskiej do
        Trybunału Konstytucyjnego kwestionująca zgodność ustawy z 12 grudnia 2003 r. z
        Konstytucją RP. I.L.



        ROSZCZENIA ZABUŻAN W LICZBACH
        Decyzje i zaświadczenia potwierdzające uprawnienia - 4120

        Wnioski o wydanie decyzji - 82 740

        Przewidywana liczba uprawnionych - 78 380

        Wartość roszczeń z wydanych decyzji i zaświadczeń - ok. 3 mld zł

        Wartość roszczeń i wniosków oczekujących na wydane decyzji - ok. 10,45 mld zł

    • maciejmjm1 Komunikat trybunalu 23.06.04, 17:26
      Komunikat prasowy

      wydany przez Kanclerza Trybunału[1]



      WYROK WIELKIEJ IZBY



      W SPRAWIE BRONIOWSKI PRZECIWKO POLSCE







      22 CZERWCA 2004







      W dniu dzisiejszym Europejski Trybunał Praw Człowieka ogłosił wyrok Wielkiej
      Izby[2] w sprawie Broniowski przeciwko Polsce (nr skargi 31443/96), która
      dotyczy tzw. „roszczeń zabużańskich”. Ogłoszenie wyroku odbyło się na
      publicznej rozprawie.

      W wyroku Trybunał zwrócił szczególną uwagę na istnienie systemowego problemu
      tkwiącego u podstaw naruszenia Europejskiej Konwencji Praw Człowieka w
      niniejszej sprawie. Z uwagi na to, że problem ten może spowodować wniesienie do
      Trybunału znacznej liczby podobnych spraw, Trybunał wezwał władze polskie do
      podjęcia niezbędnych środków celem realizacji powyższego prawa własności w
      odniesieniu do pozostałych uprawnionych do ekwiwalentu za mienie zabużańskie.



      Trybunał jednomyślnie orzekł, że:



      - nastąpiło naruszenie artykułu 1 Protokołu nr 1 do Europejskiej Konwencji Praw
      Człowieka (ochrona własności);



      - powyższe naruszenie wywodzi się z systemowego problemu związanego z
      nieprawidłowym funkcjonowaniem polskiego ustawodawstwa i praktyki,
      spowodowanego zaniechaniem ustanowienia skutecznego mechanizmu
      realizacji „prawa zaliczania” osób uprawnionych do ekwiwalentu za mienie
      zabużańskie;



      - poprzez stosowne środki prawne oraz praktyki administracyjne Polska musi
      zapewnić realizację powyższego prawa własności pozostałym uprawnionym do
      ekwiwalentu za mienie zabużańskie lub przyznać im w zamian równorzędne
      zadośćuczynienie;



      Na podstawie artykułu 41 Konwencji (słuszne zadośćuczynienie), skarżącemu
      zasądzono 12 000 euro tytułem kosztów postępowania, z potrąceniem kwoty 2 409
      euro, które otrzymał w ramach pomocy prawnej przyznanej przez Radę Europy.
      Trybunał następnie postanowił, również jednomyślnie, że kwestia zasądzenia
      skarżącemu odszkodowania z tytułu poniesionego uszczerbku majątkowego oraz
      krzywdy moralnej nie jest gotowa do rozstrzygnięcia.



      Tekst wyroku jest dostępny w językach angielskim i francuskim.



      1. Najważniejsze fakty



      Skarżący, Jerzy Broniowski jest obywatelem polskim, urodził się w 1944 roku i
      mieszka w Wieliczce (Polska).



      Sprawa dotyczy podniesionego przez skarżącego zarzutu niezaspokojenia jego
      roszczenia o odszkodowanie za majątek (dom mieszkalny i grunt) we Lwowie
      (obecnie Lviv na Ukrainie), który przed II wojną światową – w czasach gdy
      obszar ten był jeszcze częścią Polski – należał do jego babki. Roszczenie to w
      drodze dziedziczenia początkowo przeszło na matkę skarżącego a następnie, po
      jej śmierci w 1989 roku, na samego skarżącego.



      Babka skarżącego, jak również wiele innych osób, które zamieszkiwały na
      wschodnich ziemiach przedwojennej Polski (które to ziemie obejmowały znaczne
      obszary obecnej Białorusi, Ukrainy i tereny w okolicy Wilna obecnie na Litwie)
      została wysiedlona po ustaleniu wschodniej granicy Polski na rzece Bug (przez
      której środek biegła linia Curzona) w następstwie II wojny światowej. Ziemie te
      były i są zwane „kresami” jak również „ziemiami zabużańskimi”.



      Po konferencjach w Jałcie i Poczdamie, w wyniku których ta nowa granica
      pomiędzy Związkiem Radzieckim i Polską została ustalona wzdłuż linii Curzona i
      po zawarciu przez Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego oraz rządy dawnych
      radzieckich republik Litwy, Białorusi i Ukrainy tzw. „umów republikańskich”,
      Polska wzięła na siebie zobowiązanie do wyrównania strat tym, którzy
      zostali „repatriowani” z ziem zabużańskich i zmuszeni do pozostawienia tam
      swojej własności. W latach 1944-1953 około 1 750 000 osób
      zostało „repatriowanych” na mocy umów republikańskich.



      Od 1946 roku polskie prawo stanowiło, że osoby repatriowane w powyższych
      okolicznościach otrzymają odszkodowanie w naturze, to znaczy, że będą
      uprawnione do nabycia od państwa nieruchomości i zaliczenia wartości
      pozostawionej własności na poczet ceny kupna prawa własności lub prawa
      wieczystego użytkowania nieruchomości nabywanej od państwa.



      Jednakże, po wejściu w życie ustawy z dnia 10 maja 1990 roku – Przepisy
      wprowadzające ustawę o samorządzie terytorialnym i ustawę o pracownikach
      samorządowych oraz późniejszych ustaw zmniejszających zasoby nieruchomości
      przeznaczonych na zaspokojenie roszczeń zabużan – a w szczególności ustaw
      wyłączających możliwości zaspokojenia ich roszczeń z państwowych nieruchomości
      rolnych i wojskowych – Skarb Państwa nie był w stanie wywiązać się ze swoich
      zobowiązań, ponieważ nie dysponował wystarczającymi zasobami nieruchomości.
      Ponadto, zabużanie byli często albo wykluczani z przetargów na sprzedaż
      państwowych nieruchomości albo ich udział w przetargach poddawano różnym
      warunkom.



      Według danych przedstawionych przez Rząd RP, liczba uprawnionych wynosi ok. 80
      000.



      Wartość ekwiwalentu przysługującego skarżącemu za majątek opuszczony przez jego
      babkę została w latach 80-tych wyceniona na 1 949 560 polskich złotych. Według
      opinii biegłego przedłożonej przez rząd polski, wartość roszczenia skarżącego
      wynosi obecnie około 390 000 polskich złotych. Otrzymał on zaledwie około 2%
      należnej wartości (tj. należnego odszkodowania) w formie prawa użytkowania
      wieczystego niewielkiej działki budowlanej, którą jego matka nabyła od państwa
      w 1981 roku.



      19 grudnia 2002 roku polski Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że przepisy
      wyłączające możliwość zaspokojenia roszczeń zabużańskich z państwowych
      nieruchomości rolnych i wojskowych są sprzeczne z Konstytucją. Jednakże, po
      wydaniu tego wyroku, państwowe agencje zarządzające nieruchomościami rolnymi i
      wojskowymi zawiesiły wszystkie przetargi na sprzedaż tych nieruchomości,
      przyjmując, że wykonanie wyroku wymaga uchwalenia kolejnych ustaw.



      30 stycznia 2004 roku, w dacie wejścia w życie ustawy z dnia 12 grudnia 2003
      roku o zaliczaniu na poczet ceny sprzedaży albo opłat z tytułu użytkowania
      wieczystego nieruchomości Skarbu Państwa wartości nieruchomości pozostawionych
      poza obecnymi granicami Państwa Polskiego, zobowiązania państwa polskiego wobec
      skarżącego, jak również wszystkich pozostałych zabużan, którzy otrzymali
      jakąkolwiek rekompensatę na mocy uprzednio obowiązujących przepisów, zostały
      uznane za wykonane. Osobom, które dotychczas nie otrzymały żadnego
      odszkodowania, przyznano 15% wartości uprzedniego ekwiwalentu ograniczonego do
      kwoty 50 000 złotych.



      2. Procedura i skład Trybunału



      Skarga została wniesiona do Europejskiej Komisji Praw Człowieka w dniu 12 marca
      1996 roku a następnie, 1 listopada 1998 roku, została przekazana do
      Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W dniu 26 marca 2002 roku Izba
      rozpoznająca skargę przekazała ją do rozpoznania Wielkiej Izbie (art. 30
      Konwencji[3]). Rozprawa przed Wielką Izbą odbyła się w dniu 23 października
      2002 roku. W dniu 19 grudnia 2002 roku skarga została uznana za dopuszczalną.



      Wyrok został wydany przez 17 sędziów Wielkiej Izby w składzie:



      Luzius Wildhaber (Szwajcaria), Prezes,

      Christos Rozakis (Grecja),

      Jean-Paul Costa (Francja),

      Georg Ress (Niemcy),

      Nicolas Bratza (Wielka Brytania),

      Elisabeth Palm (Szwecja),

      Lucius Caflisch (Lichtenstein)

      Viera Strážnická (Słowacja),

      Volodymyr Butkevych (Ukraina),

      Boštjan Zupančič (Słowenia),

      John Hedigan (Irlandia),

      Matti Pellonpää (Finlandia),

      András Baka (Węgry),

      Rait Maruste (Estonia),

      Mindia Ugrekhelidze (Gruzja),

      Stanislav Pavlovschi (Mołdawia),

      Lech Garlicki (Polska),



      oraz Paul Mahoney, Kanclerz Trybunału.



      3. Streszczenie wyroku [4]



      Zarzuty



      Skarżący podnosił, że nie otrzymał rekompensaty za mienie zabużańskie, do
      której był uprawniony. Zarzucał pona
      • maciejmjm1 Ciag dalszy Komunikat trybunalu 23.06.04, 17:31
        uznana za dopuszczalną.



        Wyrok został wydany przez 17 sędziów Wielkiej Izby w składzie:



        Luzius Wildhaber (Szwajcaria), Prezes,

        Christos Rozakis (Grecja),

        Jean-Paul Costa (Francja),

        Georg Ress (Niemcy),

        Nicolas Bratza (Wielka Brytania),

        Elisabeth Palm (Szwecja),

        Lucius Caflisch (Lichtenstein)

        Viera Strážnická (Słowacja),

        Volodymyr Butkevych (Ukraina),

        Boštjan Zupančič (Słowenia),

        John Hedigan (Irlandia),

        Matti Pellonpää (Finlandia),

        András Baka (Węgry),

        Rait Maruste (Estonia),

        Mindia Ugrekhelidze (Gruzja),

        Stanislav Pavlovschi (Mołdawia),

        Lech Garlicki (Polska),



        oraz Paul Mahoney, Kanclerz Trybunału.



        3. Streszczenie wyroku [4]



        Zarzuty



        Skarżący podnosił, że nie otrzymał rekompensaty za mienie zabużańskie, do
        której był uprawniony. Zarzucał ponadto, że państwo polskie nie przeciwdziałało
        powstaniu i nie rozwiązało – poprzez stosowne środki legislacyjne – problemu
        niewystarczającej ilości nieruchomości przeznaczonych na zaspokojenie zabużan
        oraz, że wprowadziło ustawy, które prawie całkowicie usunęły możliwość
        uzyskania przez nich nieruchomości od państwa. Podnosił on również, że poprzez
        szeroko rozpowszechnioną praktykę zaniechania sprzedaży nieruchomości i
        przeciwdziałania uczestnictwu uprawnionych w przetargach, władze państwowe
        praktycznie uniemożliwiły realizację jego roszczenia. Skarżący zarzucał
        naruszenie artykułu 1 Protokołu nr 1 do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka
        (ochrona własności).



        Rozstrzygnięcie Trybunału



        Zakres rozstrzygnięcia



        Na wstępie, Trybunał, przyjmując, że tło historyczne sprawy jest z pewnością
        ważne dla zrozumienia obecnej, skomplikowanej sytuacji faktycznej i prawnej,
        zastrzegł, że jedynym zagadnieniem, które będzie rozstrzygał jest kwestia czy
        nastąpiło naruszenie art. 1 Protokołu nr 1 do Konwencji poprzez te działania i
        zaniechania Państwa Polskiego w odniesieniu do realizacji prawa skarżącego do
        otrzymania rekompensaty za mienie zabużańskie, które nastąpiły po wejściu w
        życie Protokołu wobec Polski



        Artykuł 1 Protokołu nr 1



        Trybunał ustalił, że uprawnienie skarżącego do otrzymania ekwiwalentu na mienie
        zabużańskie stanowi „mienie” w rozumieniu art. 1 Protokołu nr 1.



        Trybunał dokonał oceny sprawy zakładając, że działania i zaniechania Państwa
        Polskiego – w takim zakresie, w jakim stanowiły ingerencje lub ograniczenia w
        wykonywaniu prawa własności przez skarżącego – odbywały się „na warunkach
        przewidzianych przez ustawę” w rozumieniu art. 1 Protokołu nr 1. Były one
        także „w interesie publicznym”, a w szczególności w interesie przywrócenia
        samorządu terytorialnego, restrukturyzacji sektora rolniczego oraz uzyskania
        środków finansowych na modernizację instytucji wojskowych.



        Orzekając, czy przy stosowaniu kwestionowanych środków państwo zachowało
        stosowną równowagę pomiędzy interesem publicznym i prawami jednostki, Trybunał
        przyznał, że – biorąc pod uwagę szczególne tło historyczne i polityczne sprawy,
        jak również ważność różnych okoliczności natury społecznej, prawnej i
        ekonomicznej, które władze musiały wziąć pod uwagę przy rozwiązywaniu problemu
        roszczeń zabużańskich – Państwo Polskie miało przed sobą szczególnie trudną
        sytuację, która pociągała za sobą konieczność podjęcia decyzji politycznych na
        wielka skalę. Znacząca liczba uprawnionych – ok. 80 000 osób – oraz bardzo
        poważna wartość ich roszczeń są z pewnością czynnikami, które należy wziąć pod
        uwagę przy ocenie, czy owa stosowna równowaga została zachowana.



        Trybunał zauważył także, iż poprzez wprowadzenie w życie ustawy z 1985 roku o
        gospodarce gruntami i wywłaszczaniu nieruchomości oraz ustawy z 1997 roku o
        gospodarce nieruchomościami Państwo Polskie postanowiło potwierdzić swoje
        zobowiązania do przyznania rekompensaty zabużanom oraz wprowadzić do
        wewnętrznego porządku prawnego zobowiązania, które wzięło na siebie na mocy
        umów międzynarodowych zawartych przed ratyfikacją Konwencji i Protokołu.



        Trybunał przyjął, że w tych okolicznościach Państwu Polskiemu należy przyznać
        szeroki zakres swobodnego uznania w wyborze środków dla zachowania wspomnianej
        równowagi pomiędzy interesem publicznym i prawami jednostki.



        Jednakże, nawet w kontekście najbardziej skomplikowanej reformy państwa, owa
        dozwolona dowolność w ocenie nie może prowadzić do skutków sprzecznych z
        Konwencją. Pomimo, że Trybunał uznał, iż gruntowna reforma systemu politycznego
        i gospodarczego państwa, jak również stan jego finansów, mogły uzasadniać
        surowe ograniczenia rekompensat dla zabużan, nie znalazł on jednak w
        argumentach Państwa Polskiego podstaw do usprawiedliwienia – z punktu widzenia
        art. 1 Protokołu nr 1 – jego nieprzerwanego i trwającego przez wiele lat
        zaniechania realizacji przysługującego skarżącemu – i tysiącom innych
        uprawnionych – prawa do ekwiwalentu przyznanego im z mocy polskiego prawa.



        Władze polskie, poprzez nakładanie kolejnych ograniczeń na realizację przez
        skarżącego „prawa zaliczania” oraz poprzez stosowanie praktyk, które uczyniły
        to prawo w rzeczywistości niewykonywalnym i bezużytecznym, sprawiły, że stało
        się ono pozorem prawa i zniweczyły one jego istotę. Stan niepewności, w którym
        znajdował się skarżący wskutek wielokrotnych i wieloletnich opóźnień i
        utrudnień w realizacji jego prawa – i za który władze krajowe ponoszą
        odpowiedzialność – był sam przez się sprzeczny ze zobowiązaniami wynikającymi z
        art. 1 Protokołu nr 1, a zwłaszcza z powinnością państwa do działania w
        stosownym czasie oraz w sposób właściwy i spójny w sytuacji, gdy w grę wchodzi
        interes powszechny.



        Sytuacja skarżącego uległa jeszcze dalszemu pogorszeniu, gdy jego uprawnienie,
        które stało się niewykonalne w praktyce, zostało zniesione z mocy prawa, to
        jest ustawą z dnia 12 grudnia 2003 roku o zaliczaniu na poczet ceny sprzedaży
        albo opłat z tytułu użytkowania wieczystego nieruchomości Skarbu Państwa
        wartości nieruchomości pozostawionych poza obecnymi granicami Państwa
        Polskiego, na podstawie której skarżący utracił swoje dotychczasowe prawo do
        rekompensaty. Co więcej, ustawa ta wprowadziła zróżnicowanie w traktowaniu
        poszczególnych uprawnionych, albowiem tym, którzy nie otrzymali dotychczas
        żadnego ekwiwalentu, przyznano – wprawdzie ograniczone do wartości 50 000
        złotych – prawo do określonej części ich uprawnienia (15%), natomiast tym,
        którzy podobnie jak skarżący otrzymali znacznie mniejszy procent wartości
        utraconej nieruchomości, nie przyznano żadnej rekompensaty.



        Pomimo, że państwo może dokonać wywłaszczenia, art. 1 Protokołu nr 1 wymaga,
        aby wartość przyznanego odszkodowania była w rozsądnej relacji do wartości
        odebranej własności. Biorąc pod uwagę fakt, że rodzina skarżącego otrzymała
        zaledwie 2% należnego odszkodowania, Trybunał nie znalazł żadnego
        przekonywującego powodu, dla którego tak znikoma kwota miałaby go sama przez
        się pozbawić możliwości otrzymania przynajmniej pewnej części rekompensaty, na
        równych prawach z innymi zabużanami.



        Biorąc pod uwagę wszystkie powyższe okoliczności, a w szczególności wpływ, jaki
        na skarżącego miało działanie w praktyce ustawowego systemu zaspokajania
        roszczeń zabużańskich, Trybunał uznał, ze jako jednostka musiał on ponosić
        nadmierny i niewspółmierny ciężar, który nie znajduje usprawiedliwienia w
        kategoriach dążenia przez władze do zabezpieczenia prawnie uzasadnionego,
        ogólnego interesu społeczności.



        Artykuł 46 Konwencji



        Trybunał odwołał się do dwóch dokumentów przyjętych w dniu 12 maja 2004 przez
        Komitet Ministrów Rady Europy. W pierwszym z nich – rezolucji o wyrokach
        ujawniających istnienie systemowego problemu tkwiącego u podstaw naru
        • maciejmjm1 Ciag dalszy Komunikat trybunalu 23.06.04, 17:36
          u podstaw naruszenia Konwencji – Komitet zwrócił się do Trybunału o „ustalanie
          w wyrokach orzekających naruszenie Konwencji systemowego problemu tkwiącego u
          podstaw tego naruszenia oraz źródła tego problemu, a w szczególności, gdy może
          on spowodować wniesienie licznych skarg”.



          Drugi z tych dokumentów, rekomendacja o usprawnieniu środków odwoławczych w
          prawie wewnętrznym, podkreśla, że państwa mają ogólne zobowiązanie do
          rozwiązywania problemów tkwiących u podstaw naruszeń Konwencji oraz poleca
          ustanowienie „skutecznych środków odwoławczych, aby zapobiec wnoszeniu
          powtarzalnych, podobnych spraw do Trybunału”.



          Trybunał uznał, że okoliczności sprawy ujawniają istnienie w polskim porządku
          prawnym defektu, wskutek którego cała grupa obywateli została pozbawiona i w
          dalszym ciągu jest pozbawiana prawa do poszanowania ich własności. Uznał on
          również, że ujawnione wady systemowe prawa krajowego oraz praktyki stosowane w
          indywidualnej sprawie skarżącego mogą spowodować wniesienie kolejnych, licznych
          i uzasadnionych skarg dotyczących tego samego problemu.



          Trybunał przypomniał, że na mocy art. 46 Konwencji (moc obowiązująca i
          wykonanie wyroków) wyrok Trybunału ustalający naruszenie Konwencji nakłada na
          państwo nie tylko prawne zobowiązanie do zapłaty kwot zasądzonych z tytułu
          słusznego zadośćuczynienia na mocy art. 41, lecz także obowiązek przyjęcia, pod
          nadzorem Komitetu Ministrów Rady Europy, środków, które należy zastosować w
          krajowym porządku prawnym, aby zakończyć stan naruszenia i zadośćuczynić – tak
          jako to możliwe – za jego skutki. Pod nadzorem Komitetu Ministrów, państwo ma
          swobodę wyboru środków, za pomocą których wykona swoje zobowiązanie prawne
          wynikające z art. 46, pod warunkiem, że środki takie będą zgodne z wnioskami
          zawartymi w wyroku Trybunału.



          Trybunał zwrócił również uwagę na to, że naruszenie Konwencji w sprawie
          skarżącego zostało spowodowane przez sytuację dotyczącą znacznej ilości osób.
          Zaniechanie ustanowienia mechanizmu zaspokojenia roszczeń zabużańskich w sposób
          zgodny z wymogami Konwencji dotknęło już ok. 80 000 osób. Obecnie 167 podobnych
          spraw oczekuje na rozpoznanie przez Trybunał. Okoliczności te nie tylko
          zaostrzają odpowiedzialność Polski za istniejący i uprzedni stan rzeczy będący
          naruszeniem Konwencji, lecz stanowią także zagrożenie dla przyszłej
          skuteczności systemu Konwencji.



          Trybunał uznał, że w kraju muszą zostać podjęte środki zaradcze o charakterze
          ogólnym, środki które wynagrodzą krzywdy wyrządzone systemową dysfunkcją
          ujawnioną przez Trybunał oraz zapobiegną przeciążeniu systemu Konwencji wielką
          ilością skarg mających swoje źródło w tej samej przyczynie. Powinny one zatem
          obejmować system przyznawania zadośćuczynienia. Zadaniem dla władz krajowych
          jest wobec tego podjęcie, pod nadzorem Komitetu Ministrów Rady Europy,
          stosownych środków zaradczych, jeżeli trzeba, ze skutkiem wstecznym, środków,
          które zapewnią, że Trybunał nie będzie musiał w przyszłości wydawać kolejnych
          wyroków powtarzających ustalenie naruszenia Konwencji w niniejszej sprawie.



          Trybunał nie oceniał, czy ustawa z grudnia 2003 może być uznana za stosowny
          środek, albowiem nie doszło jeszcze do wykonania ustawy w praktyce. W każdym
          jednak razie, ustawa ta nie obejmuje osób takich jak Pan Broniowski, które już
          otrzymały częściową rekompensatę. Jest zatem oczywiste, że dla tej grupy
          zabużan ustawa nie może być uznana za remedium, które byłoby w stanie zakończyć
          stan systemowej dysfunkcji ustalonej przez Trybunał w niniejszej sprawie.



          W odniesieniu do podjęcia środków o charakterze ogólnym, Trybunał uznał, że
          Polska musi – poprzez stosowne środki prawne oraz praktyki administracyjne –
          albo zapewnić skuteczną i szybką realizację roszczeń pozostałym uprawnionym do
          ekwiwalentu za mienie zabużańskie, albo przyznać im w to miejsce równorzędne
          zadośćuczynienie.



          Do wyroku zostało dołączone zdanie odrębne sędziego Zupančiča.

    • maciejmjm1 Komentarze 24.06.04, 16:30
      W niemieckich kancelariach prawniczych wielkie poruszenie wywołało wtorkowe
      ogłoszenie przez Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu wyroku w
      sprawie Broniowski przeciwko Polsce (nr skargi 31443/96), która dotyczyła
      roszczeń obywateli polskich wypędzonych z Kresów Wschodnich II
      Rzeczypospolitej. W oczach niemieckich prawników zajmujących się podobnymi
      pozwami obywateli RFN wobec rządów RFN, Polski i Czech sprawa ta jest
      postrzegana jako precedensowa.
      Niemieckie kancelarie prawnicze od lat specjalizują się w prawnym uzasadnianiu
      cywilnych roszczeń niemieckich. Z kolei centralne urzędy niemieckie (np. MSZ) w
      ciągu ostatnich 15 lat na zapytania "pokrzywdzonych" obywateli niemieckich
      odpowiadają, że strony polska i czeska odmawiają jakichkolwiek rozmów
      międzypaństwowych na ten temat.
      Niemieckie MSZ zwraca jednocześnie uwagę, że w trakcie negocjacji przed
      przystąpieniem tych państw do Unii Europejskiej i po ich przystąpieniu do UE
      Polska oraz Czechy są zobowiązane do wypełniania litery i ducha prawa
      europejskiego oraz prawa swobodnego przepływu kapitału i osób na terenie
      Wspólnoty. Od 1 maja 2004 r. wyroki Trybunałów w Strasburgu i Luksemburgu mają
      dla Polski i Czech moc wiążącą.

      Polityka uników
      Taktykę uspokajania Polaków i chowania głowy w piasek stosują także rządzący
      Polską w ostatnich latach politycy. Niestety, jak dotychczas takie zabiegi są
      skuteczne i działają jak narkotyk - głównie na polityków z lewicowych i
      liberalnych partii. Tymczasem, chociaż zdecydowana większość mediów tego nie
      nagłaśnia, ogół Polaków jest mocno zaniepokojony. Wyrazem tego była marcowa
      uchwała Sejmu RP podjęta przeciwko roszczeniom przesiedleńców z Ziem
      Odzyskanych. "Polska nie będzie związana jakimkolwiek orzeczeniem przyjętym
      przez instytucje Unii Europejskiej zapadłe w tych sprawach" - napisano w
      uchwale. Należy przypomnieć, że w owym dokumencie Sejm RP - wbrew stanowisku
      rządu - podkreślił, iż niemieckie roszczenia nie podlegają rozpoznawaniu przez
      Trybunał Sprawiedliwości Wspólnot Europejskich w Luksemburgu lub Europejski
      Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. Uchwała Sejmu RP dotyczy ewentualnych
      roszczeń o zwrot majątku lub wypłatę odszkodowań.
      Mimo że Sejm RP wezwał w uchwale polski rząd do zawarcia takiego zastrzeżenia w
      negocjowanym wtedy traktacie konstytucyjnym UE i do złożenia rządom państw
      członkowskich Piętnastki osobnej deklaracji o takiej samej treści, ani rząd
      Millera, ani Belki nic nie zrobiły w tej sprawie. Gorzej! W praktyce uchwała
      została zbojkotowana, ponieważ rządzący zachowują się jakby jej w ogóle nie
      było.
      W ogłoszonym we wtorek wyroku dotyczącym odszkodowań dla obywateli polskich
      wypędzonych z Kresów Trybunał zwrócił szczególną uwagę na istnienie systemowego
      problemu tkwiącego u podstaw naruszenia Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

      Poruszenie w kancelariach
      Gorączkowy ruch w kancelariach niemieckich bierze się stąd, że niemieccy
      prawnicy już dawno złożyli wiele indywidualnych i zbiorowych skarg dotyczących
      odszkodowań za mienie pozostawione przez Niemców w Czechach i na terenach
      przyznanych Polsce po II wojnie światowej. Kolejną, pogłębioną w kontekście
      prawodawstwa unijnego analizę stanu prawnego dotyczącego własności Niemców
      przedstawili Trybunałom w Strasburgu i Luksemburgu oraz sądom amerykańskim
      niemieccy prawnicy i naukowcy (m.in. prof. Blumenwitz i prof. de Zayas).
      Powołali się w niej m.in. na naruszenia Europejskiej Konwencji Praw Człowieka
      (art. 1 Protokół nr 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka dotyczący ochrony
      własności) i traktatów rzymskich. Formułowane na piśmie analizy prawne
      dotyczące roszczeń są w Niemczech dyskretnie konsultowane z niemieckimi
      urzędami.
      Angela Merkel (CDU) przed kilkoma tygodniami zapewniała posłów Platformy
      Obywatelskiej w Warszawie, że przyszły rząd niemiecki (CDU/CSU spodziewa się
      wygrać wybory w RFN) nie będzie popierał roszczeń odszkodowawczych licznych
      organizacji niemieckich wysiedleńców ze Związku Wypędzonych
      (BdV), "Powiernictwa Pruskiego" itd. O tym, iż zapewnienia te nie mają
      wartości, świadczy chociażby to, że deklaracji wobec Platformy Obywatelskiej w
      Warszawie Angela Merkel w Niemczech nie powtórzyła. Zdaniem niektórych
      obserwatorów, uczyniła tak jedynie w obawie o utratę głosów dla CDU/CSU. Jednak
      w Bundestagu istnieje silna grupa posłów z CDU i CSU, którzy od lat zajmują się
      sprawami "wypędzonych" Niemców. Jest to też taktyka rządu i parlamentu
      niemieckiego.

      Zagrożona suwerenność
      Polska polityka uników jest ewidentnym zaniedbaniem kolejnych rządów,
      parlamentów i prezydentów RP. Jaskrawym przykładem tego są układy polsko-
      niemieckie z 1991 r. Abstrahując od tego, czy jest ona sterowana z Niemiec, czy
      nie, takie chowanie głowy w piasek może mieć katastrofalne skutki dla Polski i
      Czech. I to nie tylko cywilno-prawne, ale także ustrojowe, dotykające
      imponderabiliów stanowiących o tożsamości i suwerenności państwa i jego
      obywateli.
      Czy rzeczywiście suwerenność państwowa - jak publicznie powiedział ks. abp
      Józef Życiński po przyjęciu w Brukseli projektu konstytucji UE - powinna być
      dla Polski i Polaków w Unii Europejskiej sprawą drugorzędną?
      Piotr Wojnicki



      Niemcom nic się nie należy
      Niemieccy prawnicy i politycy nie chcą zrozumieć, że wypędzenia Polaków z
      zagarniętych Polsce ziem wschodnich i wysiedlenia Niemców z terytoriów
      przyznanych Polsce nigdy nie można stawiać na jednej płaszczyźnie. Niemcy muszą
      wreszcie zrozumieć, a polskie MSZ musi im to wytłumaczyć, że to nie Polska
      rozpętała II wojnę światową. Mimo to Polsce niesprawiedliwie odebrano połowę
      przedwojennego terytorium, za co, jak tłumaczyli Stalin, Roosevelt i Churchill,
      rekompensatą miały być przyznane Polsce ziemie poniemieckie. Ziemie zachodnie
      nie są więc rekompensatą Niemiec za wyrządzone Polsce olbrzymie szkody i za
      wymordowanie 6 milionów polskich obywateli. Tak można by traktować ziemie
      zachodnie tylko wtedy, gdyby nie zabrano nam Kresów Wschodnich.
      Poza tym, zważywszy na ogrom zniszczeń i cierpień, jakich doznaliśmy ze strony
      Niemców, jest wielką bezczelnością, a nawet aktem jawnej wrogości szantażowanie
      nas pozwami o zwrot mienia niemieckim wysiedleńcom. Niemcy powinni się cieszyć,
      że po bestialstwach, których się dopuścili, pozwolono im w ogóle zachować
      własne państwo, że potraktowano ich niewspółmiernie łagodnie i wyrozumiale w
      stosunku do ogromu zbrodni, jakich dokonali. Niemcy muszą pamiętać, że do
      dzisiaj głęboko odczuwamy jako Naród i państwo skutki rozpętanej przez nich
      wojny. Muszą pamiętać, że odpowiadają oni nie tylko za to, co się stało w
      latach 1939-1945, ale także za 60 lat rujnujących Polskę rządów komunistów i
      spokrewnionych z nimi ideologicznie libertynów.
      Zaburzanie więc mają prawo domagać się zwrotu utraconego mienia lub adekwatnej
      rekompensaty, bo odebrano im domy i ziemię, chociaż niczemu nie zawinili, a
      Niemcy, którzy wynieśli Hitlera do władzy, NIE. I niech się cieszą, że władze
      Warszawy i innych polskich miast nie przysyłają im do zapłacenia rachunków za
      odbudowywane obecnie a zniszczone przez Niemców w czasie wojny obiekty.
      Jeśli mimo to uważają, że coś im się należy, to adresatem ich roszczeń są rządy
      Litwy, Białorusi i Ukrainy. Dobrze by było, żeby polskie MSZ wytłumaczyło to
      Niemcom.
      Krzysztof Warecki
    • maciejmjm1 Stanowisko prawnikow rzadu 24.06.04, 20:05
      Dzis w radiu prawnicy rzadowi wypiowiedzieli sie, ze wyrok trybunalu w
      Strassburgu (mienie zabuzanskie) nie okresla wysokosci odszkodowania i
      pozostawia te kwestie do dowolnego ustalenia Panstwu Polskiemu - chyba nie
      czytali wyroku w sprawie obywatela Czech przeciwko zbyt niskiemu odszkodowaniu
      (na poziomie 15 %), za wywlaszczona dawniej nieruchomosc i niczego sie nie
      nauczyli. Chyba trzeba bedzie poczekac, az odszkodowanie zasadzi Trybunal.
    • maciejmjm1 Gazeta prawna 25.06.04, 09:46
      "Gazeta Prawna": Zabużanie nie otrzymają pełnych rekompensat za mienie
      pozostawione na Wschodzie, gdyż Trybunał przyznał, że wymiar odszkodowania może
      być ograniczony np. ze względu na sytuację ekonomiczną, w jakiej znajduje się
      państwo.

      Zdaniem Renaty Kowalskiej z Departamentu Prawno-Traktatowego MSZ w sprawie
      Broniowskiego - Trybunał w Strasburgu potwierdził uprawnienia zabużan do ich
      utraconej własności. Ma to bardzo poważne konsekwencje dla naszego państwa.
      Jego rolą jest ukształtowanie systemu prawnego, który zapewni skuteczną
      realizację roszczeń. Obecnie jest to niemożliwe. Trybunał stwierdził, że
      obowiązujący w Polsce w latach 1985-2004 mechanizm prawny zaspokajania roszczeń
      jest bezskuteczny. Wadliwe są również obowiązujące przepisy, które różnicują
      tych, którzy przed ich wejściem w życie uzyskali ekwiwalent, oraz tych, którzy
      nie dostali nic - dodaje Jakub Wołosiewicz, pełnomocnik rządu przed Trybunałem
      w Strasburgu.

      Trybunał w orzeczeniu zgodził się jednocześnie, że wymiar odszkodowania dla
      zabużan może być ograniczony, np. ze względów ekonomicznych państwa. Na jakie
      kwoty będą więc mogli liczyć zabużanie, tego eksperci MSZ nie potrafili
      powiedzieć. Zdaniem R. Kowalskiej, ważne jest jednak, aby zabużanie posiadali
      wycenę swoich majątków, gdyż będzie to stanowić podstawę do wypłaty odszkodowań.
    • maciejmjm1 Gazeta prawna 25.06.04, 11:16
      Wyrok w sprawie zabużan
      Sześć miesięcy na załatwienie sprawy


      Polska naruszyła postanowienia Europejskiej Konwencji Praw Człowieka dotyczące
      ochrony własności – orzekł we wtorek Europejski Trybunał Praw Człowieka w
      sprawie roszczeń zabużan. Sędziowie ze Strasburga dali Polsce 6 miesięcy na
      rozwiązanie tej sprawy, w przeciwnym razie ruszy lawina pozwów, które mogą
      kosztować Skarb Państwa miliardy złotych.



      Skargę do Trybunału złożył Jerzy Broniowski, który domaga się od Polski
      odszkodowania za pozostawioną przez jego babcię nieruchomość. Łącznie jego
      roszczenie opiewa na kwotę blisko 3 mln zł. Trybunał w Strasburgu orzekł, że
      nastąpiło naruszenie artykułu 1 Protokołu nr 1 do Europejskiej Konwencji Praw
      Człowieka (ochrona własności) i zobowiązał polski rząd, by zapewnił realizację
      prawa własności pozostałym uprawnionym do rekompensaty za mienie zabużańskie.
      Zgodnie z wyrokiem Trybunału – poprzez stosowne środki prawne oraz praktyki
      administracyjne Polska musi zapewnić realizację powyższego prawa własności
      pozostałym uprawnionym do ekwiwalentu lub przyznać im w zamian równorzędne
      zadośćuczynienie. Na podstawie artykułu 41 Konwencji (słuszne
      zadośćuczynienie), skarżącemu zasądzono 12 000 euro tytułem kosztów
      postępowania, z potrąceniem kwoty 2409 euro, które otrzymał w ramach pomocy
      prawnej przyznanej przez Radę Europy. Trybunał następnie postanowił, również
      jednomyślnie, że kwestia zasądzenia skarżącemu odszkodowania z tytułu
      poniesionego uszczerbku majątkowego oraz krzywdy moralnej nie jest gotowa do
      rozstrzygnięcia.


      Złe prawo, jeszcze gorsza praktyka

      Po ogłoszeniu wyroku jeden z pełnomocników skarżącego mecenas Zbigniew Cichoń
      bardzo negatywnie ocenił polską praktykę i ustawodawstwo w zakresie
      rekompensaty za mienie zabużańskie pozostawione po zmianie granic po II wojnie
      światowej. Wyrok Trybunału strasburskiego uznał za „precedens, który powinien
      przede wszystkim skłonić nasz rząd do uregulowania prawnego sprawy mienia
      zabużańskiego w godziwy sposób.

      Zdaniem Romana Nowosielskiego, pełnomocnika zabużan przed sądami krajowymi,
      orzeczenie Trybunału określa zasady i jednoznacznie stwierdza, że naruszono
      konwencję europejską. Zrównano więc własność z prawami zabużan do uzyskania
      odszkodowania. Trybunał orzekł, że prawo zabużan podlega najwyższej ochronie
      jaką zna Konwencja.


      Państwo polskie musi rozwiązać problem

      W myśl wyroku Trybunału państwo polskie musi rozwiązać sprawę odszkodowań w
      swoim prawie wewnętrznym w ciągu 6 miesięcy. Jeżeli sprawa nie zostanie
      rozwiązana Trybunał zacznie zasądzać konkretne odszkodowania w sprawach, które
      trafiły do Strasburga. Obecnie w Strasburgu czeka podobnych 167 spraw
      zabużańskich. Ponadto w Polsce ok. 4 tys. zabużan i ich spadkobierców posiada
      już odpowiednie dokumenty potwierdzające ich prawo do ekwiwalentu, na sumę
      ponad 3 mld zł. Zdaniem R. Nowosielskiego rozstrzygnięcie Wielkiej Izby
      wyznacza kierunek orzecznictwa Trybunału w tych sprawach. Od jej orzeczenia nie
      ma odwołania i każdy inny mniejszy skład orzekający Trybunału będzie musiał to
      rozstrzygnięcie respektować.

      Zdaniem prof. Zdzisława Galickiego, eksperta Rady Europy – Trybunał wykazał
      nadzwyczajne zrozumienie dla spraw polskich biorąc pod uwagę zarówno słuszne
      roszczenia zabużan, jak i szczególne trudności dla państwa w spłacie tego
      zadłużenia. Trybunał nie zasądził odszkodowań w określonych kwotach. Jest to
      ciągle kwestia otwarta dla negocjacji – mówi Z. Galicki.

      Trybunał orzekł, że zabużanom należą się nie tylko odszkodowania za utracony
      majątek, ale również zadośćuczynienia. Dostrzegł też, że czekając bezskutecznie
      na należne im rekompensaty, ponoszą oni krzywdę i właśnie za to należy im się
      zadośćuczynienie. Artykuł 41 Konwencji europejskiej mówi, że słuszne
      zadośćuczynienie należy się, jeśli prawo wewnętrzne nie gwarantuje zwrotu
      pełnej wartości utraconego majtku. Zasada jest przesądzona, pozostaje tylko
      kwestia wysokości kwoty – mówi Z. Galicki.


      Ustawa nie jest brana pod uwagę

      Trybunał nie odniósł się do ustawy z dnia 12 grudnia 2003 r. o zaliczaniu w
      poczet ceny sprzedaży albo opłat z tytułu użytkowania wieczystego nieruchomości
      Skarbu Państwa wartości nieruchomości pozostawionych poza obecnymi granicami
      państwa polskiego (Dz.U. z 2004 r. nr 6, poz. 39), która miała rozwiązać
      problem zabużan. Oznacza to, że nie traktuje jej jako podstawy do ustalenia
      górnego pułapu słusznego odszkodowania. Ustawa weszła w życie pod koniec
      stycznia. Przewiduje ona rekompensaty dla wszystkich poszkodowanych w wysokości
      15 proc. utraconych na Wschodzie nieruchomości, ale nie więcej niż 50 tys. zł.

      Zdaniem prof. Zdzisława Galickiego obowiązująca ustawa nie rozwiązuje sprawy
      zabużańskiej, gdyż jej postanowienia usiłują rozwiązać tę kwestię całościowo w
      stosunku do wszystkich osób repatriowanych ze Wschodu. Nie brane są pod uwagę
      szczególne zobowiązania traktatowe, jakie ciążyły i ciążą na państwie polskim.


      Ile zapłaci Skarb Państwa

      Według Galickiego realizacja tego typu obciążeń będzie bardzo trudna dla
      Polski, jednak nie może być to usprawiedliwieniem dla pozbawienia zabużan ich
      słusznych roszczeń. Trzeba to jednak najpierw dokładnie wyliczyć. Obecnie
      bowiem nie ma wiarygodnych danych na ten temat.

      – Jesteśmy gotowi rozpocząć publiczną dyskusję publiczną, na ile państwo
      polskie jest w stanie zrealizować te zobowiązania. Nikt nie mówi że te
      odszkodowania muszą być jednorazowe i astronomicznie wysokie. Konstytucja mówi,
      że w przypadku wywłaszczenia należy się słuszne odszkodowanie, a to wcale nie
      oznacza, że musi być ono w pełnej wartości – mówi R. Nowosielski.


      Wyrok i co dalej?

      W przypadku nieuregulowania tej sprawy przez polskiego ustawodawcę w ciągu
      najbliższych 6 miesięcy zabużanie będą mogli składać pozwy o odszkodowania do
      Strasburga i sądów krajowych. – Sprawy, które są w toku, w dalszym ciągu mogą
      trafiać do Trybunału, jeżeli nie będzie właściwego efektu w postaci
      rozstrzygnięcia ustawodawczego i idących za tym odszkodowań. – Jest to ostatnie
      ostrzeżenie przed lawiną możliwych orzeczeń, jeśli państwo polskie nie rozwiąże
      tej sprawy – mówi Z. Galicki. Potem będą zasądzane określone sumy. Niestety, w
      systemie prawnym Rady Europy i Trybunału nie ma wystarczająco skutecznego
      systemu egzekucji wyroków. W historii były przypadki, że sumy zasądzone nie
      były później przez państwo wypłacane – przeważnie ze względów politycznych. Tak
      było w przypadku Turcji, kiedy nie zastosowała się ona do wyroku Strasburga w
      sprawie wypłacenia odszkodowań Grekom, którzy utracili swoje majątki po ich
      wysiedleniu na Cyprze.

      Tomasz Pietryga, Miłosz Marczuk
      Więcej artykułów tych autorów ...



      Opinie


      Roman Nowosielski,adwokat, pełnomocnik zabużan przez sądami krajowymi

      Wyrok jest bardzo satysfakcjonujący. Brak zadośćuczynienia prawom zabużan
      Trybunał traktuje tak samo jak bezprawne pozbawienie własności, która podlega
      pełnej ochronie. Ekwiwalent za mienie zabużańskie to nic innego jak prawo
      własności. Jeśli państwo polskie nie przekaże poszkodowanemu ekwiwalentu, to
      wówczas należy mu się słuszne odszkodowanie w rozumieniu art. 41 Konwencji.
      Trybunał uznał więc, że jego wyrok nie musi być zgodny z zaskarżoną do
      Trybunału Konstytucyjnego ustawą z 12 grudnia 2003 roku dotyczącą realizacji
      odszkodowań dla zabużan, w której wprowadza się maksymalną kwotę odszkodowania
      na poziomie 50 tysięcy złotych. Trybunał nie wprowadził ograniczeń kwotowych, w
      wyroku mówi się o słusznym odszkodowaniu. Trybunał przyjął więc, że skarżącym
      nie tylko należą się pieniądze za to, co pozostawili za Bugiem, ale również
      zadośćuczynienie i naprawienie krzywdy moralnej.

      W tej chwili powinna zostać uchwalona porządna, uczciwa ustawa o
      odszkodowaniach dla zabużan zgodna z art. 41 Konwencji. T
      • maciejmjm1 cd Gazeta prawna 25.06.04, 11:17
        Roman Nowosielski,adwokat, pełnomocnik zabużan przez sądami krajowymi

        Wyrok jest bardzo satysfakcjonujący. Brak zadośćuczynienia prawom zabużan
        Trybunał traktuje tak samo jak bezprawne pozbawienie własności, która podlega
        pełnej ochronie. Ekwiwalent za mienie zabużańskie to nic innego jak prawo
        własności. Jeśli państwo polskie nie przekaże poszkodowanemu ekwiwalentu, to
        wówczas należy mu się słuszne odszkodowanie w rozumieniu art. 41 Konwencji.
        Trybunał uznał więc, że jego wyrok nie musi być zgodny z zaskarżoną do
        Trybunału Konstytucyjnego ustawą z 12 grudnia 2003 roku dotyczącą realizacji
        odszkodowań dla zabużan, w której wprowadza się maksymalną kwotę odszkodowania
        na poziomie 50 tysięcy złotych. Trybunał nie wprowadził ograniczeń kwotowych, w
        wyroku mówi się o słusznym odszkodowaniu. Trybunał przyjął więc, że skarżącym
        nie tylko należą się pieniądze za to, co pozostawili za Bugiem, ale również
        zadośćuczynienie i naprawienie krzywdy moralnej.

        W tej chwili powinna zostać uchwalona porządna, uczciwa ustawa o
        odszkodowaniach dla zabużan zgodna z art. 41 Konwencji. To byłoby najprostsze
        rozwiązanie. Jeśli nie będzie tej ustawy, to nastąpi sytuacja, w której
        będziemy masowo pozywali Skarb Państwa przed sąd i wygrywali sprawy. 30 czerwca
        mamy kasację w Sądzie Najwyższym w jednej z takich spraw. Myślę, że wyrok
        Trybunału ze Strasburga wpłynie na losy tej kasacji.




        Dr Hanna Machińska, Biuro Informacji Rady Europy

        Wyrok Trybunału wskazuje na to, że nadzieje polskich władz na to, iż odkładanie
        w czasie nieuporządkowanych spraw dotyczących własności skończy się jakimś ich
        przyciszeniem, były płonne. Trybunał zawyrokował, że problem należy rozwiązać
        systemowo, poprzez ustawę.




        Katarzyna Szarkowska, dyrektor Departamentu Regulacji Rynku Nieruchomości
        Ministerstwa Infrastruktury

        Wyrok Trybunału oznacza konieczność zmiany ustawodawstwa polskiego w tej
        materii. Ustawa, która obecnie obowiązuje, dotyczy wyłącznie osób, które swoich
        uprawnień nie zrealizowały. Nie odnosi się do osób, które otrzymały już jakąś
        formę zadośćuczynienia. A wręcz odbiera im uprawnienia do dochodzenia
        dodatkowych możliwości roszczeń. Trybunał orzekł – tak wynika z treści wyroku
        że poprzez odpowiednie środki prawne Polska musi zapewnić wykonanie prawa
        własności zarówno tym, co zrealizowali już jakieś roszczenia, jak i tym, którzy
        ich nie zrealizowali. W Polsce obowiązuje ustawa z 2003 r. i rząd polski czeka
        na rozstrzygnięcie o jej zgodności z konstytucją przed Trybunałem Konstytucyjnym
    • maciejmjm1 Gazeta prawna 25.06.04, 11:20
      Kruczki prawne nie na Strasburg


      Zabużanie wracają ze Strasburga z tarczą. Cierpliwość Trybunału Praw Człowieka
      została wyczerpana. Wyrok, jaki zapadł wczoraj w Strasburgu, obnażył
      dotychczasowe kunktatorstwo władzy publicznej w stosunku do byłych właścicieli.
      Uniki i kruczki prawne, które wystarczały na gmatwanie i przeciąganie spraw
      przed krajowymi sądami, przed międzynarodowym wymiarem sprawiedliwości okazały
      się niewiele warte.



      Sędziowie Trybunału nie mieli wątpliwości, że państwo polskie pogwałciło prawo
      do poszanowania cudzego mienia. To bez wątpienia najpoważniejsze ostrzeżenie,
      jakie otrzymał nasz wymiar sprawiedliwości ze Strasburga. Jest to także
      niebagatelne ostrzeżenia dla naszego ustawodawcy. Jeszcze raz okazało się, że w
      sprawach własności w Strasburgu nie ma i nie będzie taryfy ulgowej.

      Rozstrzygnięcie zapadło po wyjątkowo długim namyśle. Przez osiem lat sędziowie
      wsłuchiwali się w sygnały przychodzące z Warszawy. Żaden z nich nie okazał się
      jednak na tyle silny i przekonujący, by wątpliwości sędziów co do rzetelności
      realizacji prawa własności zostały rozwiane. Co więcej, w ostatnim okresie
      przychodzące sygnały były wręcz sprzeczne. Oto z jednej strony Sąd Najwyższy,
      NSA, a także niektóre sądy powszechne podejmowały próbę rozszerzenia uprawnień
      i gwarancji zabużańskich, z drugiej jednak strony ustawodawca krajowy
      zmniejszał zakres składników mienia, o które zabużanie mogli występować.
      Uchwalona w 2001 r. ustawa reprywatyzacyjna została w końcu zawetowana przez
      prezydenta RP.

      Oczywiście, byłoby lepiej, gdyby sprawę załatwiono w kraju. Tak się jednak nie
      stało. Wyrok Trybunału jest wiążący i ostateczny. Nie ma już od niego
      odwołania. Niezmiernie ważne jest jednak i to, że nad jego rzetelnym
      wykonaniem, naszej władzy publicznej będzie teraz patrzył na ręce Komitet
      Ministrów Rady Europy. Jego zainteresowanie nie ograniczy się tylko do sprawy
      Broniowskiego. Trybunał wezwał bowiem władze polskie do wprowadzenia
      niezbędnych rozwiązań prawnych, które umożliwią wykonanie prawa własności
      również pozostałym osobom, uprawnionym do ekwiwalentu za mienie zabużańskie.
    • maciejmjm1 Gazeta prawna 25.06.04, 11:21
      ZabuŻanie. MSZ odnosi się do orzeczenia TrybunaŁu w Strasburgu
      Pełnych odszkodowań za mienie nie będzie


      Zabużanie, którzy we wtorek wygrali w Strasburgu, nie otrzymają pełnych
      rekompensat za mienie pozostawione na Wschodzie, gdyż Trybunał przyznał, że
      wymiar odszkodowania może być ograniczony np. ze względu na sytuację
      ekonomiczną, w jakiej znajduje się państwo – twierdzą eksperci Ministerstwa
      Spraw Zagranicznych.



      Zdaniem Renaty Kowalskiej z Departamentu Prawno-Traktatowego MZS w sprawie
      Broniowskiego – Trybunał w Strasburgu potwierdził uprawnienia zabużan do ich
      utraconej własności. Ma to bardzo poważne konsekwencje dla naszego państwa.
      Jego rolą jest ukształtowanie systemu prawnego, który zapewni skuteczną
      realizację roszczeń. Obecnie jest to niemożliwe. Trybunał stwierdził, że
      obowiązujący w Polsce w latach 1985-2004 r. mechanizm prawny zaspakajania
      roszczeń jest bezskuteczny. Wadliwe są również obowiązujące przepisy, które
      różnicują tych, którzy przed ich wejściem w życie uzyskali ekwiwalent, oraz
      tych, którzy nie dostali nic – dodaje Jakub Wołosiewicz, pełnomocnik rządu
      przed Trybunałem w Strasburgu.

      Trybunał w orzeczeniu zgodził się jednocześnie, że wymiar odszkodowania dla
      zabużan może być ograniczony, np. ze względów ekonomicznych państwa. Na jakie
      kwoty będą więc mogli liczyć zabużanie – tego eksperci MSZ nie potrafili
      powiedzieć. Zdaniem R. Kowalskiej ważne jest jednak, aby zabużanie posiadali
      wycenę swoich majątków, gdyż będzie to stanowić podstawę do wypłaty odszkodowań.

      Trybunał w Strasburgu orzekając w sprawie Broniowski przeciwko Polsce
      zastosował po raz pierwszy nowy mechanizm rozpatrywania skarg, nie zasądzając
      odszkodowania za naruszenie konwencji europejskiej, a wzywając państwo do
      negocjacji. Trybunał wezwał rząd aby załatwił sprawę Broniowskiego w formie
      ugody – mówi J. Wołosiewicz.

      Obecnie w Trybunale znajduje się 167 podobnych skarg zabużanskich, które nie
      będą rozpatrywane w ciągu najbliższych 6 miesięcy. Tyle czasu dano Polsce na
      samodzielne rozwiązanie tej sprawy. Jeżeli tak się nie stanie, Trybunał będzie
      zasądzał odszkodowania.
    • maciejmjm1 Wyrok SN 30.06.04, 23:19
      Zwycięstwo zabużan w Sądzie Najwyższym






      Marek Wielgo 30-06-2004, ostatnia aktualizacja 30-06-2004 17:47

      Należą im się odszkodowania za mienie pozostawione po wojnie na Wschodzie -
      potwierdził w środę Sąd Najwyższy. Sam nie ma jednak zamiaru orzekać o ich
      formie i wysokości. Według sędziów to zadanie dla sądów niższych instancji

      Jako pierwszy zmierzy się z nim Sąd Apelacyjny w Gdańsku. Sąd Najwyższy (SN)
      uchylił bowiem wczoraj jego wyrok sprzed roku, odmawiający dwojgu zabużanom z
      Sopotu prawie półmilionowego odszkodowania za nieruchomość pozostawioną pod
      Wilnem. Gwoli ścisłości dodajmy, że Sąd Apelacyjny oddalił apelację zabużan od
      wcześniejszego, niekorzystnego dla nich wyroku gdańskiego Sądu Okręgowego.
      Argumentacja obu sądów była jednak taka sama: żadne odszkodowanie zabużanom się
      nie należy, m.in. dlatego, że umowa zawarta w 1944 r. przez PKWN z Litewską
      SRR, którą wskazują oni jako podstawę swoich roszczeń, nie była ratyfikowana, a
      więc nie ma mocy prawnej. Zgodnie z tą umową Polska zobowiązała się do
      wypłacenia przesiedleńcom ekwiwalentu za pozostawiony majątek. Identyczne
      umowy, tzw. republikańskie, PKWN zawarł również z Białoruską i Ukraińską SRR.

      Sędzia SN Marta Grzelka przyznała wczoraj, że to, czy umowa z Litwą była
      ratyfikowana czy nie, ma drugorzędne znaczenie. Przede wszystkim liczy się to,
      że nie jest ona umową samowykonalną, czyli że nie stanowi podstawy roszczeń
      zabużańskich, bo odsyła do innych przepisów odszkodowawczych. SN doliczył się
      aż 14 różnego rodzaju aktów normatywnych (m.in. ustaw) wydanych w późniejszych
      latach, które miały umożliwić zabużanom zaliczenie wartości pozostawionego
      mienia na poczet kupowanych nieruchomości. Problem w tym, że przez wiele lat
      prawa zabużan były iluzoryczne, bo albo nie było dla nich żadnych nieruchomości
      (w 1990 r. państwo przekazało je gminom), albo uniemożliwiano im udział w
      przetargach (np. organizowanych przez agencje nieruchomości rolnych i mienia
      wojskowego). SN uznał, że zabużanom należą się odszkodowania. - To kolejny krok
      naprzód - cieszył się po ogłoszeniu wyroku prezes Ogólnopolskiego
      Stowarzyszenia Kresowian Wierzycieli Skarbu Państwa Andrzej Korzeniowski.

      Kwestią otwartą pozostaje wciąż jednak forma i wysokość odszkodowań. SN cofnął
      sprawę sopockich zabużan do ponownego rozpatrzenia przez Sąd Apelacyjny, który -
      już według wytycznych SN - ma przyznać odszkodowanie, uwzględniając m.in.
      niedawny wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu (potwierdził
      on prawo zabużan do rekompensaty) oraz obowiązującą od blisko pięciu miesięcy
      tzw. ustawę zabużańską. Na jej podstawie zabużanom zalicza się na poczet
      kupowanej nieruchomości jedynie 15 proc. wartości pozostawionego mienia, a i to
      nie więcej niż 50 tys. zł.

      Adwokat sopockich zabużan Roman Nowosielski liczy, że to ograniczenie uchyli
      Trybunał Konstytucyjny, do którego zwrócili się w tej sprawie posłowie
      Platformy Obywatelskiej. Przypomnijmy, że przeszło 4 tys. zabużan i ich
      spadkobierców ma już w ręku zaświadczenie bądź decyzję potwierdzającą prawo do
      ekwiwalentu. Ich łączna wartość przekracza 3 mld zł (średnio po mniej więcej
      730 tys. zł). Ale niewykluczone, że będzie wyższa, bo rozpatrzenie czeka
      kolejnych około 83 wniosków o ekwiwalent. Resort skarbu ocenia je na około 10
      mld zł. Jednak Andrzej Korzeniowski uważa, że ta kwota jest znacznie zawyżona.
      Jego zdaniem z nierozpatrzonych wniosków tylko nieliczne kwalifikują się do
      odszkodowania.
    • maciejmjm1 SN - Rzeczpospolita 01.07.04, 00:57
      Za zaniedbania państwa trzeba zapłacić

      W sprawach zabużan państwo polskie odpowiada za to, że przez lata kolejnymi
      aktami ograniczało im możliwość uzyskiwania rekompensat za mienie pozostawione
      na Wschodzie. Tak orzekł w środę Sąd Najwyższy w pierwszej sprawie
      rozpatrywanej po głośnym wyroku Trybunału w Strasburgu.


      Sens tamtego orzeczenia, przypomnijmy, był taki: z zabużanami trzeba się
      rozliczyć. Szerzej pisaliśmy o tym wyroku 23 czerwca.

      Sąd Najwyższy nie poszedł jednak aż tak daleko, jak tego żądał adw. Roman
      Nowosielski, występujący zresztą w wielu sprawach zabużan, by postanowienia
      tzw. układów republikańskich uznać za samodzielną podstawę roszczeń. Zawarte w
      1944 r. między PKWN a rządami Ukraińskiej, Białoruskiej i Litewskiej SRR
      zapowiadały, że przesiedlani obywatele polscy otrzymają ekwiwalent za majątek
      pozostawiony na Wschodzie. We wczorajszej sprawie chodziło o przesiedlonych z
      Wileńszczyzny. Rodzice powodów zostawili tam 30-hektarowe gospodarstwo. Ewa B.
      i Andrzej C., nie mogąc w Polsce uzyskać ekwiwalentu (do przetargów nie
      przystępowali), domagali się po 244 tys. zł odszkodowania.

      Sąd okręgowy oddalił pozew, podobnie apelacyjny. Uznały, że umowa z litewską
      republiką radziecką (z 22 września 1944 r.) nie może być zaliczona do źródeł
      polskiego prawa. Co do tej akurat umowy doszła kwestia, że w przeciwieństwie do
      dwóch innych, nie była ratyfikowana. Apelacja gdańska dodała, że owszem
      uzyskiwanie rekompensat (przetargi) szwankuje, ale z tego nie wynika dla
      zabużan roszczenie o odszkodowanie.

      Adw. Nowosielski walczył zwłaszcza o uznanie owych umów republikańskich za
      samowykonalne. Wskazywał, że zawierały (w art. 3) podstawy do wyliczenia
      rekompensaty. Co więcej, już wtedy nie mówiono o 100-proc. ekwiwalencie, nie ma
      więc przeszkód, by Sąd Najwyższy wreszcie, zwłaszcza po świeżym orzeczeniu
      Strasburga, przeciął ten narastający i nierozwiązany definitywnie problem.

      Sąd Najwyższy tylko częściowo przychylił się do tych oczekiwań. Po pierwsze
      potwierdził, że umowy republikańskie nie są samowykonalne. Pierwszy raz SN
      stwierdził to 21 listopada zeszłego roku. Przede wszystkim dlatego, że
      zastrzeżono w nich, iż ekwiwalent za pozostawione mienie będzie przyznawany na
      podstawie ustaw obowiązujących w Polsce, ściślej - wydanych w wykonaniu tych
      umów. Polski ustawodawca wydał takie akty.

      Nie zgodził się natomiast SN z apelacyjnym, że po stronie zabużan nie ma
      podstaw do odszkodowania. - Odpowiedzialność państwa polskiego (zaniedbanie
      legislacyjne) ma źródło w tym, że wydało ono szereg aktów ograniczających
      wykonalność ich roszczeń, w ich efekcie uprawnienia zabużan stały się wręcz
      iluzoryczne - powiedziała w uzasadnieniu sędzia Maria Grzelka. Systematycznie
      wyłączano majątek dostępny zabużanom, w końcu nawet jeśli były licytacje
      jakichś nieruchomości, to były dla nich w praktyce niedostępne (za drogie).
      Dlatego sąd apelacyjny będzie musiał jeszcze raz zbadać sprawę, pod kątem
      odpowiedzialności odszkodowawczej (będzie to jednak trudniejsza ścieżka). SN
      wskazał także, że będzie to rozstrzygał już w nieco innych warunkach, musi
      bowiem brać pod uwagę uchwaloną w zeszłym roku (chociaż zaskarżoną do TK)
      ustawę zabużańską, która przewiduje rekompensaty, ale ograniczone, oraz
      precedensowy wyrok Strasburga.

      Marek Domagalski
    • maciejmjm1 Opinia profesora Drzewickiego 01.07.04, 00:58
      Europejski Trybunał Praw Człowieka Skutki pierwszego, precedensowego wyroku w
      sprawie mienia zabużańskiego
      Kto umrze za Strasburg

      KRZYSZTOF DRZEWICKI

      Dzisiaj Europejski Trybunał Praw Człowieka ogłosi w Strasburgu precedensowy
      wyrok w sprawie J. Broniowski przeciwko Polsce (skarga nr 31443/96), dotyczącej
      mienia zabużańskiego. Nie znając jeszcze treści wyroku, spróbujmy zarysować
      jego potencjalne skutki.


      Większość przesłanek wskazuje na to, że najprawdopodobniej Trybunał orzeknie o
      pogwałceniu przez Polskę prawa do poszanowania mienia. Gdyby nawet do tego nie
      doszło, problem pozostaje i wymaga rozwiązania.

      Zasadniczym skutkiem wyroku jest jego wiążący charakter. Rozpatrzenie zaś
      sprawy przez 17-osobową Wielką Izbę zamyka możliwość odwołania się od wyroku,
      czyniąc zeń orzeczenie ostateczne. Powstaje wreszcie obowiązek rzetelnego
      wykonania wyroku, co podlega kontroli Komitetu Ministrów Rady Europy. W świetle
      zasady pierwszeństwa umów międzynarodowych nad ustawodawstwem podkonstytucyjnym
      orzeczenia Trybunału wywrzeć muszą odpowiednie skutki w polskim porządku
      prawnym.

      Odrębny kompleks problemów stworzy finansowa część wyroku. Trybunał może
      nakazać wypłacenie odszkodowania i zadośćuczynienia, choć nie da się wykluczyć,
      że, jak w innych podobnych sprawach, zostawi stronom nieco czasu na
      bezpośrednie rokowania w sprawie płatności.

      Skarga pilotująca

      Ten historyczny wyrok kończy jedną sprawę zabużańską, ale nie załatwia całego
      problemu mienia zabużańskiego. W Strasburgu skardze zabużańskiej nadano
      pilotujący charakter, co oznacza, że podstawowe dla sprawy rozstrzygnięcia
      prawne znajdą zastosowanie w odniesieniu do 167 innych złożonych już skarg oraz
      tysięcy dalszych, które wygeneruje wyrok.

      Do umierania za Niceę zgłosiło się już wielu polityków, jakoś nie widać jednak
      chętnych do umierania za Strasburg, choć to politycy zawinili najbardziej. A za
      wyrok zapłacimy wszyscy. Problem mienia zabużańskiego należało sprawnie
      załatwić na poziomie krajowym. Strusia polityka RP ostatnich 15 lat poniesie
      klęskę. Zanim poznamy wyrok i wielce oczekiwane argumenty w kwestii statusu
      prawnego uprawnień do ekwiwalentu za mienie zabużańskie, spróbujmy przyjrzeć
      się wskazówkom zawartym w decyzji o dopuszczalności skargi.

      Cierpliwość Trybunału

      Skarga została wniesiona przez skarżącego 12 marca 1996 r. A zatem wyrok
      zapadnie po ponad ośmiu latach procedowania Trybunału, który za znacznie
      krótsze okresy przewlekłości postępowań krajowych orzekał o naruszeniu prawa do
      rzetelnej rozprawy w "rozsądnym terminie" na gruncie art. 6 ust. 1 europejskiej
      konwencji praw człowieka. Do tej praktyki europejskiej zdążyliśmy się już
      niestety przyzwyczaić. W tym jednak wypadku naganna przewlekłość Trybunału
      stała się jego cnotą. Wiele bowiem przesłanek wskazuje, że pierwszą falę skarg
      zabużańskich z połowy lat 90. przetrzymano w oczekiwaniu na polskie regulacje
      ustawowe. Cierpliwość Trybunału wyczerpała się ostatecznie, gdy uchwalona 11
      stycznia 2001 r. ustawa o reprywatyzacji została zawetowana przez prezydenta
      RP, a w jej miejsce nie uchwalono innej przez trzy kolejne lata. Wobec braku
      odpowiedniej reakcji władz RP do akcji przystąpił Trybunał.

      Źródła problemu

      Repatriacje ludności polskiej były konsekwencją zmian terytorialnych
      narzuconych Polsce w rezultacie II wojny światowej. Obszar Polski zmalał po
      wojnie aż o 19,78 procent. Według danych archiwalnych, na mocy tzw. porozumień
      republikańskich z lat 1944 - 1945 repatriacja objęła łącznie około 1 240 000
      obywateli polskich i w istocie służyła ich ratowaniu przed pogromami i
      wywiezieniem w głąb terytorium sowieckiego. Warto o tym moralnym przesłaniu
      pamiętać, gdy dzisiaj spadkobiercy zabużan podnoszą astronomiczne niekiedy
      roszczenia. Zgodnie z poczynionymi szacunkami, do chwili obecnej zaspokojono
      około 1,5 mln uprawnień, głównie w okresie bezpośrednio powojennym. Nadal
      pozostaje do załatwienia 55 - 70 tys. wniosków osób uprawnionych do ekwiwalentu
      za mienie pozostawione za Bugiem.

      Warto zapamiętać, że wykonanie umów republikańskich zostało zakończone umową z
      21 lipca 1952 r., na mocy której Polska musiała zapłacić ZSRR 76 mln rubli
      skalkulowanych w parytecie złota. Niezależnie od poważnych strat terytorialnych
      Polska została więc jeszcze przymuszona do zapłacenia wysokiej ceny za
      repatriację swoich obywateli.

      Kwestie zaspokojenia uprawnień do ekwiwalentu za mienie zabużańskie należy
      widzieć z perspektywy dwóch tendencji, które ujawniły się dopiero w latach 80.
      i 90. Z jednej strony, dochodziło częstokroć do znaczących rozszerzeń zakresu
      uprawnień zabużańskich z mocy orzeczeń Sądu Najwyższego i Trybunału
      Konstytucyjnego, które następnie inkorporowano do ustawodawstwa. Rozszerzenia
      te dotyczyły kategorii podmiotów uprawnionych do składania wniosków o
      ekwiwalenty za pozostawione mienie oraz zakresu składników majątkowych, o które
      zabużanie mogli występować. Tak oto trzecia władza zastąpiła pierwszą. Z
      drugiej strony, po 1989 r. zakres mienia państwowego stale się zawężał,
      zwłaszcza w wyniku prywatyzacji i przekazania gminom w 1990 r. ogromnego
      majątku należącego wcześniej do skarbu państwa.

      Droga do wyroku

      Decyzja o dopuszczalności skargi stała się zapowiedzią orzeczenia o naruszeniu.
      Trybunał nie ustosunkował się w niej do zarzutów rządu wobec środków dowodowych
      (pisma osób trzecich) przedłożonych przez pełnomocników skarżącego, które nie
      dotyczyły jego skargi. Trybunał często poucza, że procedura konwencyjna nie
      przewiduje actio popularis, czyli skargi w interesie zbiorowym i ogólnym, sam
      jednak prowadzi sąd nad całą kwestią. Co więcej, rządowi nie odpowiedziano na
      pytanie, czy owe środki dowodowe przedłożono za zgodą zainteresowanych osób,
      jak wymaga tego ustawa z 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych. O ile
      samo przedłożenie tych dokumentów mówi wiele o metodach działania pełnomocników
      skarżącego, o tyle smutniejsze jest, że przyzwolenie na takie zachowanie
      pochodzi od Trybunału. Jest nadzieja, że wyrok oceni zarzuty rządu. Nie wolno
      bowiem bronić praw człowieka za pomocą naruszania praw człowieka, a to się,
      niestety, Trybunałowi zdarza coraz częściej (np. w innej sprawie polscy
      adwokaci nazywają w pismach żonę skarżącego prostytutką, a Trybunał mimo
      protestów rządu nie reaguje). Wypada też oczekiwać, że Trybunał poprze tezę o
      potrzebie należytej staranności ze strony wnioskodawców, w tym i o
      przedkładaniu operatu szacunkowego mienia pozostawionego za Bugiem.

      Problem mocy wiążącej tzw. umów republikańskich

      W decyzji o dopuszczalności Trybunał udzielił odpowiedzi na pytanie o moc
      wiążącą umów republikańskich. Pytanie to wyraźnie nawiązywało do tezy
      niektórych prawników polskich o obowiązywaniu umów republikańskich. Stąd wzięły
      się propozycje opublikowania obecnie, tzn. w świetle konstytucji z 1997 r.,
      tekstów tych umów w celu uzyskania bezpośredniej podstawy prawnej do realizacji
      roszczeń zabużańskich.

      Dobrze się w sumie stanie, ze wyrok Trybunału rozstrzygnie sporą cześć
      problemu, gdyż polskie władze publiczne wykazały zbiorową i długotrwałą niemoc
      w rozwiązywaniu problemu mienia zabużańskiego


      Trybunał uciekł od odpowiedzi na powyższe pytanie, uznając za nieistotne to,
      czy obowiązują one nadal, skoro wynikające z tych umów zobowiązania przeniknęły
      do późniejszych aktów ustawodawczych. Zgodnie zaś z generalną zasadą prawa
      międzynarodowego państwom pozostawia się swobodę w zakresie wyboru środków i
      metod realizacji zobowiązań prawnomiędzynarodowych.

      Roszczenia zabużańskie jako mienie

      Podstawowym pytaniem w warstwie merytorycznej w ramach badania przez Trybunał
      meritum jest kwestia, czy uprawnienie do "kompensacji" za mienie pozostawione
      za Bugiem stanowi "mienie" (possessions) w rozumieniu art. 1 protokołu nr 1 do
      konwencji europejskiej. Za tak szerokim ujęciem o
      • maciejmjm1 Opinia profesora Drzewickiego cd 01.07.04, 01:00
        Roszczenia zabużańskie jako mienie

        Podstawowym pytaniem w warstwie merytorycznej w ramach badania przez Trybunał
        meritum jest kwestia, czy uprawnienie do "kompensacji" za mienie pozostawione
        za Bugiem stanowi "mienie" (possessions) w rozumieniu art. 1 protokołu nr 1 do
        konwencji europejskiej. Za tak szerokim ujęciem opowiedział się skarżący. W
        ocenie rządu z kolei nie mamy w tym przypadku do czynienia z "kompensacją za
        mienie", ale z pewnego rodzaju środkiem kompensacyjnym, jeżeli konkretne
        składniki mienia są dostępne. W tym zakresie prawo krajowe umożliwiało starania
        o zaliczenie zabużanom wartości pozostawionych za granicą nieruchomości na
        pokrycie opłat za użytkowanie wieczyste lub ceny sprzedaży działki budowlanej
        oraz ceny sprzedaży położonych na niej budynków lub lokali stanowiących
        własność skarbu państwa. Jednakże zanim dojdzie do takiego "zaliczenia wartości
        pozostawionych nieruchomości", osoby uprawnione muszą uzyskać określony
        składnik mienia. Wnioskodawcom nie przysługuje więc roszczenie cywilnoprawne
        wobec skarbu państwa o uzyskanie mienia, a jedynie prawo do składania wniosków
        o składniki mienia i, jeśli zostaną one im udostępnione, prawo do zaliczenia
        ich wartości. Ustawodawca ukształtował w sumie pozycję prawną skarbu państwa
        nie w formie zobowiązań rezultatu, lecz zobowiązań odpowiedniego działania.

        Taka charakterystyka regulacji ustawowej problemu mienia zabużańskiego nie
        koresponduje z orzecznictwem europejskim, które wymaga, by osoba podnosząca
        zarzut pozbawienia jej własności musiało wpierw wykazać, że takie prawo
        istniało. Artykuł 1 protokołu nr 1 do konwencji nie przewiduje ochrony "prawa
        do własności", lecz "prawa własności". Uprawnienie osoby repatriowanej zza Buga
        jest natomiast w najlepszym razie uprawnieniem potencjalnym. Z mocy ustaw
        krajowych repatrianci nie uzyskali ani podmiotowego prawa do mienia, ani też
        roszczenia o kompensację za mienie pozostawione za Bugiem.

        Trybunał ustosunkuje się prawdopodobnie do koncepcji "słusznej ekspektatywy"
        jako drogi do uzyskania mienia w przyszłości. Koncepcja ta, znana w
        jurysdykcjach europejskich, mogła uwzględnić, jak sugerował rząd, również
        koncepcję "ekspektatywy maksymalnie ukształtowanej", którą wypracował i
        rozwinął nasz Trybunał Konstytucyjny. Trybunał zdołał już dokonać kwalifikacji
        mienia zabużańskiego, odnotowując, że uprawnienie przyznane skarżącemu na mocy
        prawa polskiego zdefiniowane zostało przez Sąd Najwyższy jako dług należny od
        skarbu państwa, który ma charakter materialny i dziedziczny. Skarżący miał
        interes majątkowy uznany na gruncie prawa polskiego, interes, który kwalifikuje
        się do ochrony na podstawie art. 1 protokołu nr 1.

        Uznając naruszenie, Trybunał wypowiada się w materii zawisłej obecnie przed
        Trybunałem Konstytucyjnym odnośnie do ustawy z 12 grudnia 2003 r. Głównym
        problemem stanie się sposób wykonania wyroku. Jedno jest pewne, oba Trybunały
        nie powinny dopuścić do kolizji jurysdykcji: ideałem byłoby stworzenie
        otoczenia prawnego nienaruszającego zasady równości i niedyskryminacji.
        Przykładowo, jaki będzie los art. 4 ustawy, który wyraźnie wyłącza z grona
        starających się o prawo do zaliczenia osoby, które już wcześniej nabyły takie
        prawa w jakiejś części? Czy niektóre możliwe odpowiedzi Trybunału nie zaleją go
        kolejnymi falami skarg? Pamiętajmy też, że zabużanie nie są jedynymi
        poszkodowanymi przez wojnę!

        Dobrze się w sumie stanie, ze wyrok Trybunału rozstrzygnie sporą cześć
        problemu, gdyż polskie władze publiczne wykazały zbiorową i długotrwałą niemoc
        w rozwiązywaniu problemu mienia zabużańskiego. Wyrok trzeba wykonać wobec
        skarżącego i tysięcy innych mimo prawdopodobnie kontrowersyjnych interpretacji,
        do jakich Trybunał się odwoła. Szkoda, że jednym podpisem w 2001 r. polityka
        znowu wygrała z prawami człowieka, przekreślając szanse na załatwienie problemu
        świadczeń reprywatyzacyjnych, w tym i zabużańskich, w sposób kompleksowy,
        rozłożony na lata i łagodniejszy dla budżetu. Teraz i tak trzeba zapłacić, a
        wstydu dla RP będzie jeszcze więcej.

        Autor jest profesorem dr. hab., pracuje w Katedrze Prawa Międzynarodowego
        Uniwersytetu Gdańskiego, w latach 1994 - 2003 był pełnomocnikiem RP przed
        Europejskim Trybunałem Praw Człowieka
    • maciejmjm1 Gazeta prawna 01.07.04, 12:12
      SĄd NajwyŻszy. ZabuŻanie
      Pierwsze orzeczenie po wyroku ze Strasburga


      Sąd Najwyższy uznał wczoraj, że przez lata prawo coraz bardziej ograniczało
      możliwość zaspokojenia roszczeń zabużan. Z tego powodu mogą oni domagać się od
      państwa odszkodowań. To pierwsza sprawa „zabużańska”, którą rozpatrywał SN po
      ubiegłotygodniowym wyroku Trybunału w Strasburgu.



      Dwoje zabużan domagało się wypłaty odszkodowań po ok. 244 tys. zł dla każdego z
      nich za mienie pozostawione na terenie radzieckiej Litwy. Powoływali się m.in.
      na umowę pomiędzy Polskim Komitetem Wyzwolenia Narodowego (PKWN) a Litewską
      Republiką Radziecką z 1944 r., która – ich zdaniem – jest samowykonalna, czyli
      jest wystarczającą podstawą dochodzenia ich roszczeń. Sądy obu instancji
      oddaliły powództwa uważając, że umowa z Litwą nie była ratyfikowana i nie jest
      podstawą zobowiązań cywilnoprawnych wobec zabużan. Zabużanie złożyli więc w tej
      sprawie kasację do SN. Sąd uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę do
      ponownego rozpoznania. Sędziowie nie zgodzili się z argumentem, że umowa
      pomiędzy PKWN a Litwą z 1944 r. jest samowykonalna, czyli że to z niej samej
      miałyby dla zabużan wynikać roszczenia o zapłatę. Roszczenia powinny więc być
      oparte na polskich regulacjach prawnych. Te regulacje określają bowiem, jak
      roszczenia związane z powojenną utratą mienia powinny zostać zaspokojone. Umowa
      z Litwą z 1944 r. odsyła bowiem do krajowych przepisów. Sąd uznał natomiast, że
      doszło do tzw. deliktu normatywnego, gdyż polskie prawo coraz bardziej
      ogranicza możliwość zaspokojenia roszczeń zabużan. Regulacje w tej mierze (a od
      1946 r. było już 14 różnych aktów normatywnych w tej sprawie) stają się coraz
      bardziej iluzoryczne. Z tego powodu zabużanie mogą się domagać odszkodowania –
      muszą jednak udowodnić, że ponieśli szkodę i wyliczyć dokładnie wartość
      dochodzonych roszczeń.


      Sygn. akt IV CK 491/03
      • krotki Re: Gazeta prawna 01.07.04, 14:44
        no i doczekal sie ten nibymagister!! naśmieał sie idzcie do saów w domysle bo
        sdy są nasze@! i były prosze ale jak im Trybunał pokazał że sa idiotami to
        zaraz zmienili zdanie - ot socjalistyczni sędziowie

        Pozdrawiam
    • maciejmjm1 Najnowsza Rzeczpospolita 02.07.04, 06:34
      Godziwa rekompensata

      Już 90 proc. zabużan zrealizowało w pełni swoje prawo do zaliczenia wartości
      majątków pozostawionych poza granicami kraju na poczet ceny nieruchomości
      kupowanej od państwa. Pozostawienie więc pozostałym 10 proc. zainteresowanych
      możliwości otrzymania jedynie 15 proc. tej wartości (i to nie więcej niż 50
      tys. zł) narusza rażąco zasadę równości wobec prawa.


      Tak najkrócej można określić główny zarzut, jaki grupa posłów Platformy
      Obywatelskiej sformułowała we wniosku do Trybunału Konstytucyjnego pod adresem
      ustawy z grudnia 2003 r. regulującej kwestie mienia zabużańskiego i nazywanej w
      skrócie ustawą o prawie do zaliczania.

      Platforma w gruncie rzeczy zaskarżyła całą ustawę. Obawiając się jednak, że
      taki wniosek może nie wywołać pożądanego skutku - sformułowała alternatywnie
      konkretne zarzuty wobec dziewięciu przepisów tej ustawy oraz jednego z
      artykułów ustawy o komercjalizacji i prywatyzacji.

      Co na to konstytucja

      Czy państwo prawa może uzależniać uprawnienia do zaliczenia wartości
      pozostawionego za granicą mienia od posiadania przez właścicieli tych
      nieruchomości i ich spadkobierców obywatelstwa polskiego i stałego zamieszkania
      w RP? Wszak jest to prawo słusznie nabyte i przysługujące nieprzerwanie od 60
      lat. Podlega więc ochronie konstytucyjnej - dowodzą posłowie we wniosku.
      Podkreślają, że żadna z dotychczasowych regulacji nie stawiała takiego warunku
      i że wprowadza to nierówność w grupie repatriantów z terenów przejętych po
      wojnie przez Związek Radziecki.

      Czy sprawiedliwe jest pozbawienie prawa do pełnego zaliczenia osób, które w
      przeszłości kupiły od państwa nieruchomość, bez względu na jej wartość?
      Skorzystali przecież ze swojego prawa tylko częściowo. Pozbawienie ich teraz
      możliwości uzyskania pozostałej części ekwiwalentu to działanie prawa wstecz i
      nierówność wobec tych, którzy uzyskali ekwiwalent w całości - argumentują
      posłowie.

      Zastrzeżenia mają też do ograniczenia ekwiwalentu jedynie do 15 proc. wartości
      pozostawionych nieruchomości, nie więcej niż 50 tys. zł. Wywodzą je z faktu, że
      układy republikańskie (zawarte przez Polskę z radzieckimi republikami:
      ukraińską, białoruską i litewską), stanowiące podstawę prawną roszczeń zabużan,
      przewidują ekwiwalent według oceny ubezpieczeniowej (z wyłączeniem ziemi w
      wypadku układu z Republiką Litewską) i zgodnie z prawem obowiązującym w
      państwie polskim, ale nie mówią o ograniczeniu.

      Posłowie PO zakwestionowali też przepis dopuszczający potwierdzenie wartości
      majątków zabużańskich zeznaniami złożonymi tylko przez świadków, którzy w
      momencie zawarcia umów republikańskich byli pełnoletni. Przepis ten ogranicza
      możliwości dowodowe - twierdzą.

      Za niekonstytucyjne uważają również ustanowienie zasady, że wszystkie wszczęte,
      a niezakończone postępowania mają być prowadzone na podstawie nowej, mniej
      korzystnej ustawy.

      Trzecie podejście

      Trybunał już dwukrotnie (w 1987 i w 2002 r.) zajmował się mieniem zabużańskim.
      Zebrało się także obszerne orzecznictwo Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu
      Administracyjnego. Jednak szczególnie aktualne wydaje się uzasadnienie
      orzeczenia TK z 19 grudnia 2002 r. (sygn. K 33/ 02).

      TK potwierdził, że umowy republikańskie stworzyły zobowiązanie państwa do
      uregulowania w prawie wewnętrznym kwestii rozliczeń z osobami, które w wyniku
      zmiany granic utraciły mienie za Bugiem. Jednak umowy te nie stanowią, według
      TK, bezpośredniej podstawy roszczeń odszkodowawczych, pozostawiając ustawodawcy
      swobodę w kształtowaniu mechanizmu kompensacji strat majątkowych.
      Prawo "zaliczenia" - stwierdził Trybunał - to surogat prawa własności, ale
      więcej niż ekspektatywa. To chronione konstytucyjnie prawo majątkowe o
      charakterze publicznoprawnym. Tworząc formy rekompensowania strat, ustawodawca
      powinien uwzględniać realia gospodarcze, ale nie może tak zawęzić przyznanego
      prawa majątkowego, aby pozbawić je wartości. Byłoby to bowiem pozorne prawo,
      sprzeczne z konstytucyjną zasadą zaufania do państwa.

      Prokurator już ocenił

      Stanowisko prokuratora generalnego w sprawie poselskiego wniosku zostało już
      sformułowane. Podziela on zaskarżenie PO w dwu kwestiach. Po pierwsze - uznając
      dopuszczalność ograniczenia rozmiarów rekompensaty z powodu sytuacji finansowej
      państwa - nie znajduje uzasadnienia wyeliminowania z kręgu uprawnionych tych
      wszystkich, którzy nabyli prawo do zaliczenia, lecz zrealizowali je tylko
      częściowo. Uznanie, że zobowiązanie państwa wobec nich zostało wykonane,
      prokurator generalny uważa za niekonstytucyjne. To samo dotyczy tych, którzy
      nie zrealizowali swojego prawa do wartości 15 proc. utraconego mienia. Więcej,
      rozwiązanie takie - zdaniem prokuratora generalnego - różnicuje osoby, które
      tylko częściowo zrealizowały swoje prawo według trudnego do ustalenia kryterium.

      Po wtóre - za nadmiernie ograniczający możliwości dowodowe i za mało realny
      prokurator uznaje przepis wymagający pełnoletności w 1945 r. od świadków
      (trzech) potwierdzających uprawnienia zabużan. Są to osoby, które musiałyby
      mieć obecnie co najmniej 78 lat, a takich pozostało już niewiele. Zdolność
      oceny miały, jego zdaniem, także osoby młodsze, a ponadto zeznania świadków
      podlegają każdorazowo ocenie.

      Pozostałe zarzuty zostały uznane za niezasadne.

      Niezależnie od Strasburga

      Prace nad tą sprawą (sygn. K 2/04) w Trybunale Konstytucyjnym trwają. Jej
      sprawozdawcą będzie prof. Marian Grzybowski. Jednak termin rozprawy nie jest
      jeszcze znany. Wiadomo, że nie będzie to przed wakacjami. Sprawa jest bowiem
      trudna i wymaga czasu. Wiadomo też, że nietrafne są publicystyczne sugestie, że
      TK czekał z tym na wyrok Strasburga. Choć jest oczywiste, że będzie się musiał
      z nim liczyć.

      Orzeczenia Trybunału Praw Człowieka wydawane są na podstawie konwencji o
      ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, która funkcjonuje w naszym
      systemie prawnym już od wielu lat. Są więc u nas obowiązujące, jak wyrok
      każdego innego sądu. Ten z 22 czerwca 2004 r. w sprawie niezaspokojonych
      roszczeń Jerzego Broniowskiego jest zaadresowany do naszego rządu i musi być
      przezeń respektowany. Także Trybunał Konstytucyjny i polskie sądy nie mogą nad
      nim przejść do porządku dziennego. Zatem - przy zachowaniu pełnej niezawisłości
      TK - strasburski wyrok w sprawie z wniosku Platformy Obywatelskiej nie może być
      przez polski Trybunał Konstytucyjny niezauważony.

      Jolanta Kroner
    • maciejmjm1 Zabuzanie, a roszczenia Niemcow 02.07.04, 06:45
      Dzisiaj zabużanie, jutro...



      RYS. JANUSZ MAYK MAJEWSKI


      WALDEMAR GONTARSKI, STEFAN HAMBURA

      Korzystny dla zabużan wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu
      (Broniowski przeciwko Polsce z 22 czerwca br.) w sposób naturalny rodzi pytanie
      o roszczenia odszkodowawcze tzw. niemieckich wypędzonych wobec Polski. Dla
      polskiego rządu, zwłaszcza dla szefa polskiej dyplomacji, wyrok ten stanowi
      kompletne zaskoczenie, chociaż eksperci pozarządowi ostrzegali przed taką
      ewentualnością. Także my ("Rz" z 8 października 2003 r., "Zamknąć drogę do
      odszkodowań") pisaliśmy o tym. "Ostatnio minister Cimoszewicz powiedział o
      ewentualnych roszczeniach niemieckich wypędzonych wobec Polski: - Jeśli mamy
      jakieś obawy, to dlatego, że m.in. w kwestiach dotyczących mienia zabużańskiego
      znane są orzeczenia, które nie mają żadnej podstawy prawnej i ze zdumieniem
      stwierdzam, iż polskie sądy mogą je wydać" - tak kończyliśmy tamten tekst i,
      kwestionując pewność ministra, wyraziliśmy opinię, że należy w Polsce
      przystąpić czym prędzej do sporządzenia własnych list szkód i strat
      wyrządzonych Polsce przez Niemcy hitlerowskie.

      Wbrew poglądom ministra

      Opierając się na naszym stanowisku, a wbrew poglądom ministra Cimoszewicza,
      najpierw Rada Warszawy przyjęła uchwałę o oszacowaniu strat poniesionych przez
      stolicę wskutek działań obcych armii, niemieckiej i sowieckiej, podczas II
      wojny światowej. Podobne uchwały przyjęto w innych miastach, np. w Poznaniu.
      Następnie Sejm przyjął uchwałę, w której czytamy: "(...) wszystkie kwestie
      związane z przejęciem przez Polskę majątków po byłych przesiedleńcach z ziem
      odzyskanych uważa za ostatecznie zakończone i w żaden sposób niepodlegające
      rozpoznawaniu przez Trybunał Sprawiedliwości Wspólnot Europejskich w
      Luksemburgu lub Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu (...)". W swej
      uchwale Sejm wezwał rząd do zagwarantowania w traktacie konstytucyjnym UE
      zapisu mówiącego o zakończeniu wszystkich kwestii związanych z przejęciem przez
      Polskę majątków po obywatelach niemieckich po II wojnie światowej.

      Jednocześnie, również wbrew poglądom ministra Cimoszewicza, przedstawiciel
      Departamentu Prawno-Traktatowego MSZ, mówił dziennikarzom: - Trybunał w
      Strasburgu złamał zasadę, iż nie zajmuje się sprawami sprzed swego powstania.
      Do niedawna odżegnywał się od rozpatrywania tzw. starych spraw, a złamał tę
      zasadę po raz pierwszy przed około dwoma laty, podejmując decyzję o
      dopuszczalności rozstrzygnięcia w sprawie Broniowski przeciwko Polsce,
      dotyczącej mienia zabużańskiego. Tak oto Trybunał otworzył puszkę Pandory.
      Orzeczenia w tych sprawach będą miały dla Polski zasadnicze znaczenie. Trybunał
      uznał wówczas, że choć naruszenie praw zabużan nastąpiło, zanim objęte zostały
      ochroną na podstawie art. 1 protokołu nr 1 do europejskiej konwencji praw
      człowieka, jednak z uwagi na "ciągłość naruszenia" (skutki trwają) sprawa
      objęta jest jego kompetencją. Wcześniej podobne skargi, np. ze strony byłych
      właścicieli z Prus Wschodnich, były oddalane.

      Jeśli po wyroku Trybunału w Strasburgu przedstawiciele polskiego rządu
      uspokajają opinię publiczną, że roszczenia niemieckich wypędzonych mają całkiem
      inny charakter niż roszczenia zabużan, warto im przypomnieć właśnie
      zasadę "ciągłości naruszeń". Trzeba też jednak przytoczyć opinie niemieckich
      prawników, wzywających do tzw. opcji zerowej. Kiedy Polacy czy Czesi
      skrupulatnie obliczą szkody wyrządzone im przez Niemcy hitlerowskie, okazać się
      może, że per saldo to nie Polska i Czechy mają płacić niemieckim wypędzonym,
      tylko Niemcy - Polakom i Czechom, a rezygnacja z reparacji jest łaską
      wyrządzoną państwu niemieckiemu. Taki wniosek wynika np. z opinii wybitnego
      znawcy prawa międzynarodowego prof. Christiana Tomuschata (opinia wydana dla
      niemieckiego parlamentu w sprawie wypędzenia Niemców Sudeckich).

      Niemieckie władze inspirują roszczenia

      Rządy polski i niemiecki reprezentują odmienne stanowiska prawne w sprawach
      wypędzenia. Rząd niemiecki uważa, że wywłaszczenia dokonane bez odszkodowań
      były niezgodne z prawem międzynarodowym, polski jest innego zdania. Jednak
      problem dzisiaj polega na czymś innym - na bezczynności polskiego rządu
      wykorzystywanej przez rząd niemiecki. Jak niedawno napisało niemieckie
      Ministerstwo Finansów w liście do jednego z wypędzonych, który wystąpił o
      odszkodowanie do rządu federalnego, Republika Federalna zrezygnowała jedynie z
      roszczeń terytorialnych wobec Polski i uznała jej granice, ale "nie
      zrezygnowała przez to z indywidualnych roszczeń Niemców". Ministerstwo
      poradziło swemu rodakowi, aby wystąpił przeciwko Polsce na drogę procesową.

      Oprócz majątków wypędzonych (czyli prywatnej własności niemieckiej, przejętej
      przez Polskę pod koniec II wojny światowej i tuż po jej zakończeniu, tzn. w
      latach 1945 - 1947) odrębną kwestią są roszczenia przesiedlonych, którzy
      wyjeżdżali z Polski później (do 1989 r.), w tym w ramach akcji łączenia rodzin,
      już nie na podstawie umowy poczdamskiej. Problem ten, choćby ze względu na inny
      kontekst historyczny, pod względem prawnym jest poważniejszy dla Polski niż
      roszczenia wypędzonych (wszak w przypadku wypędzonych chodziło o
      rozstrzygnięcie wielkich mocarstw, aczkolwiek tak też było w przypadku
      zabużan). Tutaj też wysuwanie roszczeń odszkodowawczych wobec Polski jest w
      białych rękawiczkach inspirowane przez władze niemieckie. Tamtejsze urzędy
      masowo występują do przesiedlonych, aby zwrócili "świadczenie wyrównawcze"
      uzyskane od rządu niemieckiego za pozostawione w Polsce mienie.

      Na przykład ostatnio burmistrz Dortmundu (notabene członek rządzącej SPD)
      wezwał do zwrotu świadczenia mieszkankę tego miasta, która w latach 70.
      wyjechała do Niemiec, pozostawiwszy w Polsce mienie. Pochodząca jeszcze z lat
      50. niemiecka ustawa o świadczeniu wyrównawczym (Lastenausgleichsgesetz) mówi
      bowiem, że jeśli stan faktyczny ulegnie zmianie, urząd (Ausgleichsamt) może
      domagać się zwrotu tego quasi-odszkodowania. Urzędy niemieckie wychodzą z
      założenia, że stan faktyczny radykalnie się zmienił, tzn. w Polsce nastąpiła
      demokratyzacja i liberalizacja, a członkostwo w Unii Europejskiej likwiduje
      przeszkody, aby przesiedleni wrócili do swoich domów. Jeśli zaś kogoś tam
      zastaną, mają pełne prawo do ubiegania się o zwrot własności na drodze sądowej
      w Polsce. Zgodnie z prawem polskim nieruchomości te zostały wywłaszczone na
      podstawie dekretu o majątkach opuszczonych i poniemieckich z 1946 r. oraz
      ustawy o gospodarce terenami w miastach i osiedlach z 1961 r. Mimo to do dziś w
      wielu księgach wieczystych figurują nazwiska dawnych niemieckich właścicieli.
      Tylko na Opolszczyźnie jest ok. 700 nieruchomości o nieuregulowanym stanie
      prawnym. Tutaj też wydaje się konieczna opcja zerowa. Aby to było możliwe,
      potrzebna jest odpowiednia aktywność polskiego rządu, który jednak nie widzi
      problemu.

      Czas na polsko-niemiecką umowę

      Sejmowa Komisja Spraw Zagranicznych przyjęła w pierwszym czytaniu uchwałę, w
      której rząd został zobowiązany do wyegzekwowania od Niemiec należnych Polsce
      reparacji wojennych. Optymalnym rozwiązaniem w tej sytuacji wydaje się właśnie
      opcja zerowa, tzn. każda ze stron rezygnuje ze swoich roszczeń, niemiecka w
      swoim oraz w imieniu swoich obywateli, polska również. W każdym razie rozmiar
      szkód wyrządzonych Polsce przez Niemcy hitlerowskie upoważnia rząd RP do
      wyegzekwowania od rządu RFN stosownej umowy.

      W Niemczech członkowie Rady oraz osoby wspierające Centrum przeciwko
      Wypędzeniom wydały oświadczenie, w którym zdystansowały się od działalności
      Pruskiego Powiernictwa (Preussische Treuhand), organizacji przygotowującej
      pozwy za pozostawione przez Niemców mienie w Polsce. Abstrahując od tego, czy
      działaczom Centrum rzeczywiście zależy na zablokowaniu roszczeń
      odszkodowawczych wypędzonych, odnotujmy, że w oświadczeniu sygnatariusze
      sugerują, "aby rzą
      • maciejmjm1 cd Zabuzanie, a roszczenia Niemcow 02.07.04, 06:46
        "aby rządy w Berlinie i Warszawie, ale także i w innych krajach, w których
        istnieją po dzień dzisiejszy otwarte kwestie majątkowe, szukały politycznego
        rozwiązania sprawy indywidualnych roszczeń majątkowych oraz roszczeń
        reparacyjnych państwa". Oświadczenie to podpisali, oprócz Eriki Steinbach,
        m.in. Ralph Giordano, Peter Glotz, Otto von Habsburg, Klaus Haensch, Helga
        Hirsch i Christian Tomuschat.

        Dlaczego więc polski rząd milczy? Po strasburskim wyroku w sprawie zabużan
        rzecznik praw obywatelskich prof. Andrzej Zoll mówił:

        - Władze nic nie zrobiły, żeby rozwiązać problem roszczeń zabużan. Sprawę można
        było załatwić bez wydawania pieniędzy, przekazując zabużanom rekompensatę w
        naturze, choćby w nieruchomościach rolnych skarbu państwa. Teraz trzeba będzie
        płacić.

        Polski rząd tak jak nic nie zrobił, żeby rozwiązać problem roszczeń zabużan,
        tak też nic nie robi, aby zlikwidować ostatecznie problem roszczeń niemieckich.

        I co z tego wynika?

        Po pierwsze, żeby wypłacić zabużanom godziwą rekompensatę, może trzeba będzie
        podnieść podatki - oświadczył reprezentant RP przed Trybunałem w Strasburgu.

        Po drugie, jeśli dalej tak pójdzie i polski rząd nie będzie nic robił, a szef
        dyplomacji w kwalifikacjach prawnych będzie się znowu mylił, Polacy mają
        zagwarantowaną stałą podwyżkę podatków. W każdym razie ma kto płacić.

        Stefan Hambura jest adwokatem w Berlinie (stefan@hambura.com), Waldemar
        Gontarski - dyrektorem Centrum Ekspertyz Prawnych przy Europejskiej Wyższej
        Szkole Prawa i Administracji w Warszawie, redaktorem naczelnym "Gazety
        Sądowej". Niniejszy tekst stanowi wersję publicystyczną ekspertyzy prawnej,
        która zostanie opublikowana na łamach "Gazety Sądowej".
    • maciejmjm1 Rozmowa z prof. JANEM WIDACKIM, adwokatem 06.07.04, 23:26
      - Jest Pan przeciwny przyznaniu odszkodowań Polakom, którzy zostali wysiedleni
      z Kresów Wschodnich?

      - W żadnym wypadku. Uważam natomiast, że nie wolno - jak to zdecydowana
      większość czyni - bezrefleksyjnie patrzeć na tę sprawę. Nie ulega wątpliwości,
      że wypłacenie zasądzonych rekompensat tzw. Zabużanom kosztowałoby państwo
      bardzo wiele.

      - Jakie zatem jest wyjście z sytuacji po wtorkowym wyroku Trybunału w
      Strasburgu, korzystnym dla kresowian?

      - Mamy dwie możliwości. Po pierwsze - Polska może zignorować wyrok Trybunału,
      co nie pociągnęłoby żadnych konsekwencji prawnych, tylko polityczne. Jednak
      skutki polityczne byłyby tak dotkliwe, że nie możemy pozwolić sobie na
      zlekceważenie wyroku. Drugie wyjście polegałoby na rozważeniu możliwości
      realizacji ustawy dotyczącej mienia zabużańskiego, która weszła w życie w
      styczniu tego roku.

      - Ustawa ta została zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego, a eksperci
      twierdzą, że jest bardzo prawdopodobne, że trybunał uzna ją w całości lub w
      istotnych punktach za sprzeczną z konstytucją.

      - Nie ma jednak innego wyjście niż poczekać na orzeczenie Trybunału
      Konstytucyjnego i starać się wypłacać rekompensaty na zasadach określonych
      przez tę ustawę, czyli uzyskania równowartości 15 proc. utraconego majątku, ale
      nie może być to suma większa niż 50 tys. zł.

      - Wysiedleni z kresów twierdzą, że ustawa każe im się zadowolić ochłapami.

      - Czy zatem lepiej będzie, gdy wypłacone zostanie odszkodowanie, które wyliczą
      sobie Zabużanie? Można, oczywiście, tak zrobić i zapłacić za wszystko, co na
      wschodnich kresach II Rzeczpospolitej utraciła prababcia czy dziadek tego,
      który dzisiaj żąda rekompensaty. Wstępne wyliczenia mówią, że za nieco ponad 4
      tys. wniosków należałoby zapłacić ponad 3 mld zł. A przecież liczbę wszystkich
      Zabużan szacuje się na prawie 83 tys.

      - Zabużanie mają niepodważalny tytuł prawny do uzyskania odszkodowania.

      - Nie podważam go, ale przypominam równocześnie, że to nie państwo polskie
      zabrało im majątki. Ponadto, naprawdę obywatelom nie przystoi cieszyć się z
      przegranej własnego państwa. Państwo to nie jacyś anonimowi "oni", ale my
      wszyscy. Czy naprawdę my wszyscy mamy płacić komuś za to, że ich przodkowie
      stracili mienie, bo Churchill, Stalin i Roosevelt zmienili granice? Tego
      rodzaju myślenie i postępowanie też kłóci się z poczuciem sprawiedliwości.

      Przypomnę, że w Polsce międzywojennej nie zwracano ziemi skonfiskowanej po
      powstaniu styczniowym. Uznano wtedy, że państwa, czyli II RP, nie stać na
      wypłacenia odszkodowań za konfiskatę ziemi po powstaniu styczniowym. Jak ktoś
      wykazał, że był powstańcem styczniowym, dostawał stopień podporucznika,
      emeryturę należną podporucznikowi i Krzyż Niepodległości z Mieczami. Przypomnę,
      że w taki sposób honorowała II RP powstańców, a nie ich wnuków czy prawnuków, z
      czym mamy obecnie do czynienia w przypadku tzw. Zabużan. Dodam, że przed wojną
      prawo własności w Polsce było znacznie lepiej szanowane niż dzisiaj.

      P. S. Jak dla mnie to Pan profesor nie zna historii prawa, bo przed wojna byla
      ustawa reprywatyzacyjna i dotyczyla min. powstancow z 1863. Smutne to, ze sa
      jeszcze tacy profesorowie prawa.
    • maciejmjm1 Rzozmowa z adwokatem P. Broniowskiego 19.07.04, 01:38
      Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu wydał wyrok w sprawie o
      odszkodowanie za utracony majątek przez Zabużan, jaką Jerzy Broniowski wytoczył
      rządowi polskiemu. Z adwokatem Zbigniewem Cichoniem – pełnomocnikiem Jerzego
      Broniowskiego, prowadzącym sprawę przed Trybunałem w Strasburgu – rozmawia
      Krystyna Bigaj.


      KRYSTYNA BIGAJ



      Krystyna Bigaj: – 22 czerwca br. Europejski Trybunał Praw Człowieka ogłosił
      wyrok w sprawie Jerzego Broniowskiego z Wieliczki, stwierdzając, iż Polska
      naruszyła art. 1 protokołu dodatkowego nr 1 do Europejskiej Konwencji Praw
      Człowieka (zwanej dalej EKPCZ), który gwarantuje poszanowanie prawa własności.
      Na czym polega jego ważność, skoro wydawać by się mogło, że dotyczy jednej
      sprawy?

      Zbigniew Cichoń: – Wyrok stanowi zakończenie żmudnego postępowania, wszczętego
      w 1996 r. przed Europejską Komisją Praw Człowieka, a następnie kontynuowanego
      przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Precedensowość tego orzeczenia
      wynika z dwóch przyczyn. Po pierwsze – jest to pierwsza sprawa spośród ponad
      160 dotyczących Zabużan. Po drugie – Trybunał po raz pierwszy w sprawie
      dotyczącej Polski orzekł nie tylko o naruszeniu prawa gwarantowanego w systemie
      Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, ale także stwierdził, iż Polska musi
      gwarantować przez odpowiednie środki prawne i praktykę administracyjną ochronę
      praw innych Zabużan, zgodnie z zasadami ochrony prawa własności wynikającymi z
      art. 1 protokołu dodatkowego nr 1 do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

      – Na czym polega naruszenie prawa przez Polskę?

      – Trybunał Praw Człowieka stwierdził, że naruszenie art. 1 protokołu
      dodatkowego nr 1 do KPCZ wynika z problemów strukturalnych, związanych z
      dysfunkcjonalnością legislacji i praktyki postępowania, prowadzących do
      pozbawienia prawa zaliczenia mienia pozostawionego za Bugiem na poczet ceny
      zakupu działki od Skarbu Państwa lub opłat z tytułu użytkowania wieczystego.

      – Co to oznacza w języku potocznym?

      – Przypomnieć tutaj trzeba, iż na podstawie ustaw Zabużanom przyznano prawo do
      takiego zaliczenia. Jednakże kolejne ustawy uczyniły to prawo fikcją, gdyż
      doprowadzały do takiego zmniejszenia zasobów nieruchomości Skarbu Państwa, iż
      Zabużanie nie mogli nabyć nieruchomości od Skarbu Państwa, a tym samym
      skorzystać z owego zaliczenia wartości pozostawionego za Bugiem mienia. Ponadto
      wprowadzano coraz to nowe, dalsze utrudnienia w realizacji tegoż uprawnienia. I
      tak np. wprowadzono obowiązek uczestniczenia w przetargach na nabycie
      nieruchomości od Skarbu Państwa. Efekt był taki, iż przy ograniczonej puli
      nieruchomości oferowanych przez Skarb Państwa ceny nieruchomości
      były „podbijane” na przetargach znacznie powyżej ich rzeczywistej wartości – ze
      szkodą dla Zabużan. Działo się to przy równoczesnym istnieniu tysięcy hektarów
      nieruchomości będących w zarządzie Agencji Nieruchomości Rolnych Skarbu Państwa
      i Agencji Mienia Wojskowego, które były wyłączone z oferty sprzedaży czy
      oddania w użytkowanie wieczyste Zabużanom. Po orzeczeniu Trybunału
      Konstytucyjnego o niezgodności z Konstytucją takiego wyłączenia, agencje te
      zrezygnowały w ogóle z wystawiania nieruchomości do sprzedaży lub w użytkowanie.

      – W grudniu 2003 r. Sejm uchwalił przecież nową ustawę o Zabużanach, która
      miała te sprawy właściwie uregulować. Czy tak się stało?

      – Istotne w sprawie jest także i to, że Trybunał Praw Człowieka w uzasadnieniu
      wyroku (liczącym 81 stron formatu A 4) ustosunkował się do nowej ustawy
      dotyczącej Zabużan z grudnia 2003 r., która weszła w życie 1 lutego 2004 r.
      Trybunał wskazał, iż pozbawienie w tej ustawie prawa do zaliczenia wartości
      mienia pozostawionego za Bugiem – o ile takie zaliczenie nastąpiło w
      jakimkolwiek procencie (np. w przypadku skarżącego jego matka otrzymała
      nieruchomość wartą 2% pozostawionej we Lwowie) – nie da się pogodzić z
      poszanowaniem prawa własności.

      Takie rozwiązanie Trybunał Praw Człowieka potraktował jako wywłaszczenie z
      prawa zaliczenia dotychczas istniejącego, przypominając, iż jest ono
      dopuszczalne w świetle art. 1 protokołu dodatkowego nr 1 do EKPCZ jedynie za
      odszkodowaniem, pozostającym w rozsądnej proporcji do wartości wywłaszczanego
      mienia.



      – Obserwuje się różne reakcje na wyrok – od aplauzu po niepokój o roszczenia
      wysiedlonych Niemców czy osłabienie budżetu państwa. Czy te obawy są
      uzasadnione?

      – Niepokoi to, że informacje przekazywane przez media zdają się sugerować, że
      wyrok jest niezrozumiały lub usiłuje usposobić społeczeństwo nieprzyjaźnie do
      Zabużan. I tak z faktu, iż Trybunał nie zasądził odszkodowania na rzecz
      skarżącego, wyprowadza się wniosek, iż skarżący nie wygrał sprawy. Jest to
      błędne rozumowanie, gdyż Trybunał wyraźnie wskazał naruszenie przez Polskę
      prawa poszanowania własności. Kwestię odszkodowania natomiast Trybunał
      pozostawił stronom, czyli skarżącemu i rządowi, do załatwienia w ciągu sześciu
      miesięcy. O ile nie dojdzie do ugody, to Trybunał sam orzeknie o odszkodowaniu.

      Natomiast nieprzyjazne nastawianie do Zabużan polega na wyciąganiu wniosków, iż
      realizacja ich uprawnień spowoduje takie obciążenia finansowe państwa, iż
      konieczne będą podwyżki podatków. Zapomina się przy tym o tysiącach hektarów
      ziemi niezagospodarowanych i zarządzanych przez różnego rodzaju agencje,
      których utrzymanie niemało kosztuje podatników. Ziemie te mogą przecież objąć
      uprawnieni Zabużanie.

      Moim zdaniem, błędne jest twierdzenie, iż wyrok otwiera wrota roszczeniom
      niemieckich przesiedleńców, którzy po II wojnie musieli opuścić swe
      nieruchomości. Nie zauważa się przy tym, iż podstawą uwzględnienia skargi
      Jerzego Broniowskiego było niewywiązanie się państwa polskiego ze zobowiązania
      przyjętego w ustawach.

      W przypadku niemieckich przesiedleńców doszło do utraty prawa i w związku z tym
      Trybunał Praw Człowieka z dwóch co najmniej przyczyn nie powinien uznać skargi
      nawet za dopuszczalną. Najważniejsza z nich to kognicja Trybunału ratione
      temporis. Otóż Trybunał nie rozpoznaje spraw przeciwko Polsce o naruszenie
      prawa własności, które nastąpiło przed 10 października 1997 r. Po drugie –
      Trybunał nie rozpoznaje spraw, w których skarżący domagają się w istocie
      nabycia (przywrócenia) prawa własności – a przecież o to szłoby w sprawach
      niemieckich przesiedleńców.

      Tak więc nie ma uzasadnionych obaw. Natomiast są nadzieje, że wreszcie zostanie
      godziwie załatwiona sprawa Zabużan. Wstyd tylko, że Trybunał w Strasburgu musi
      naszemu państwu o tym przypominać i to wymuszać. Bynajmniej Trybunał nie kwapił
      się do tego, gdyż od 10 grudnia 2002 r., kiedy uznał skargę za dopuszczalną, do
      22 czerwca 2004 r. pozostawił rządowi i parlamentowi dostatecznie dużo czasu na
      uregulowanie sprawy. Szkoda, że zamiast ustawy respektującej art. 1 protokołu
      dodatkowego nr 1 do EKPCZ stworzono kolejny, jeszcze gorszy bubel prawny niż
      poprzednie.

      – Dziękuję za rozmowę
    • maciejmjm1 Wypowiedz min. Szczepanskiego 02.08.04, 13:19
      Decyzja w sprawie zabużanina Jerzego Broniowskiego ma zapaść nie później jak do
      15 września br. ? powiedział wczoraj w Sejmie Wiesław Szczepański, wiceminister
      infrastruktury. Odpowiadał on na pytania posłów, czy rząd będzie w stanie
      wykonać wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu w określonym
      terminie 6 miesięcy. Pod koniec czerwca w Strasburgu zapadł wyrok, zgodnie z
      którym państwo polskie naruszyło prawo, nie zaspokajając należycie roszczeń
      zabużanina w kwestii majątku pozostawionego na Kresach Wschodnich. Trybunał
      stwierdził również, że doszło w tym względzie do systemowego naruszenia praw
      zabużan, wzywając jednocześnie nasz kraj do podjęcia niezbędnych środków, aby
      umożliwić realizację prawa własności repatriantów ze Wschodu.
      Obecnie na podstawie ustawy zabużańskiej trwają postępowania administracyjne o
      potwierdzenie uprawnień Kresowian. Do końca maja br. do wojewodów wpłynęło 48
      tys. takich wniosków, ponadto 6,3 tys. spraw przejęto od starostów. Według
      Szczepańskiego, Agencja Nieruchomości Rolnych ma niebawem przeznaczyć 400 tys.
      ha o łącznej wartości 1,6 mld zł na zaspokojenie uznanych roszczeń zabużan.

      P. S. Czyli ministerstwo nie ma zadnego pomyslu na realizacje uprawnien.
    • maciejmjm1 Gazeta Prawna 03.08.04, 15:55
      Trzy pytania do...
      Dr. Macieja Kalińskiego z Zakładu Prawa Karnego Uniwersytetu Warszawskiego
      Odszkodowania reprywatyzacyjne nie mogą być fikcją



      ■ Coraz więcej osób, które utraciły swoje majątki wskutek II wojny światowej,
      występuje z roszczeniami w stosunku do państwa polskiego. W ślad za zabużanami,
      którzy niedawno wygrali sprawę przed Trybunałem w Strasburgu, idą inne grupy,
      m.in.: byli właściciele aptek, właściciele nieruchomości warszawskich itd. Czy
      skalę wszystkich roszczeń można oszacować?

      – Oszacowanie skali wszystkich roszczeń jest bardzo trudne, gdyż jest to
      uzależnione od przyjętej przez państwo koncepcji reprywatyzacyjnej i jej
      zakresu. Ważne jest, czy koncepcja ta uwzględni jedynie przypadki niezgodnego z
      prawem zajęcia majątków czy też wszystkie przypadki zajęcia mienia. Wyrok
      Trybunału w Strasburgu w sprawie zabużan na pewno uaktywni inne grupy, które
      występują z roszczeniami w stosunku do Skarbu Państwa. Obecne przepisy
      dotyczące wypłaty ekwiwalentów dla zabużan powinny zostać uchylone.
      Najprawdopodobniej zrobi to już wkrótce Trybunał Konstytucyjny.

      Państwo może jednak stworzyć dobrą ustawę dla zabużan. Można ograniczyć przy
      tym sumę wypłacanych odszkodowań ze względu na olbrzymie obciążenia dla budżetu
      państwa, przyjmując jakiś ekwiwalent niezupełny, np. 50 proc. wartości
      utraconego majątku. Jest to możliwe, pod warunkiem że nie będzie to symboliczna
      kwota, jak ta przewidziana w obecnej ustawie. Artykuł 33 ust. 1 konstytucji
      mówi w takim przypadku o zasadzie proporcjonalności, co oznacza, że wypłacane
      zadośćuczynienia nie mogą być fikcją.


      ■ O majątki pozostawione w Polsce zaczynają upominać się również Niemcy. Czy
      ich roszczenia mają szansę powodzenia?

      – Sprawa roszczeń niemieckich jest skomplikowana. Trzeba zastanowić się, na ile
      skuteczne dla państwa polskiego są postanowienia umów poczdamskich. Sprawa ma
      dwojaki charakter, gdyż chodzi zarówno o własność państwa niemieckiego, np.
      przejęte gmachy instytucji, urzędów itd., jak i majątki zwykłych obywateli
      niemieckich, którzy uciekli bądź zostali wypędzeni. W tej pierwszej sprawie nie
      miałbym wątpliwości odnośnie do skuteczności tych umów. Inaczej natomiast
      wygląda sytuacja, jeśli chodzi o nacjonalizację mienia obywateli niemieckich.
      Jeżeli osoba fizyczna była właścicielem np. młyna w Polsce, i wskutek akcji
      przesiedleńczej utraciła swój majątek, nie jest wcale oczywiste, że nie ma już
      żadnych praw do utraconych nieruchomości. Roszczenia niemieckie stają się coraz
      bardziej realne, zwłaszcza że staliśmy się członkami UE i podlegamy
      orzecznictwu Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.


      ■ Są jeszcze roszczenia polskich Żydów, którzy bardzo aktywnie występują na
      arenie międzynarodowej?

      – Te sprawy regulował dekret o majątkach opuszczonych i poniemieckich z 1946 r.
      Jednak dyskusyjna jest kwestia zasadności tych roszczeń. Na pewno sprawy, które
      są wytaczane przed sądami amerykańskimi, są kuriozalne. Na jakiej bowiem
      podstawie można przyjąć, że państwo polskie może zostać pozwane przed sąd
      siedziby powoda. Obowiązuje przecież stara rzymska zasada, że powód podlega
      sądowi pozwanego i tam wnosi powództwo. Jeżeli dla sądu w USA ta zasada nie
      będzie miała znaczenia, wątpliwe jest również, aby dokonał wnikliwej analizy
      dekretu z 1946 r., ponieważ będzie orzekał według amerykańskich standardów.

      Jeżeli sąd amerykański wyda wyrok w sprawie odszkodowań, może to oznaczać, że
      mienie państwa polskiego, które znajdzie się na terenie USA i które nie podlega
      ochronie np. w postaci immunitetu, będzie mogło być zajęte. Uważam jednak, że
      szanse na realizację tych roszczeń są niewielkie w porównaniu z ich skalą
    • maciejmjm1 Nowe wyroki Sądów Trójmiasta 23.11.04, 09:14
      Miliony dla zabużan z Trójmiasta... wyślij

      Prawie 6 milionów złotych wygrali mieszkańcy Trójmiasta od skarbu państwa w
      procesie o odszkodowanie za mienie zabużańskie. Wyrok zapadł wczoraj przed
      Sądem Apelacyjnym w Gdańsku. Rodzina L., mieszkająca w Sopocie i Oliwie, ma
      otrzymać łącznie prawie 4,9 mln zł za 700 ha ziemi i budynki gospodarskie
      pozostawione w 1945 r. na Ukrainie. Janinie R. z Sopotu sąd przyznał wczoraj
      850 tys. zł za sto hektarów i dworek na Białorusi. Pieniądze mają być wypłacone
      w ciągu 10 lat, w równych rocznych ratach. Kwoty mają być zwiększone o ustawowe
      odsetki liczone od początku procesu w 2002 r. do dnia wydania wyroku. Jedynie
      rodzina W. z Gdyni będzie musiała poczekać jeszcze na rozstrzygnięcie. Sąd
      Apelacyjny nie zasądził w tym przypadku kwoty odszkodowania, a jedynie uchylił
      wcześniejszy wyrok korzystny dla skarbu państwa i przekazał sprawę do ponownego
      rozpatrzenia przez Sąd Okręgowy w Gdańsku. Dlaczego? Ponieważ wyceniany na 1,2
      mln zł majątek rodziny R. znalazł się na terytorium Litwy. Polski rząd
      ratyfikował umowy podpisane z republikami Ukraińską i Białoruską - i właśnie te
      tzw. umowy republikańskie stały się podstawą odszkodowań. Po ratyfikowaniu
      umowy z Republiką Litewską nie ma śladu - zasadność roszczeń rodziny W. trzeba
      więc dopiero wyjaśnić. Wyroki przyznające odszkodowania nie są prawomocne -
      reprezentant skarbu państwa możne wystąpić o kasację do Sądu Najwyższego.
    • maciejmjm1 Co na to rząd 23.11.04, 09:16
      Rada Ministrów w sprawie mienia zabużańskiego

      Rada Ministrów zapoznała się z informacją w sprawie środków prawnych, jakie
      należy podjąć w celu wykonania wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z
      Strasburgu z dnia 22 czerwca 2004 r. dotyczącego tzw. mienia zabużańskiego.

      W przygotowanej informacji minister infrastruktury zaproponował kierunki zmian
      regulującej obecnie zasady realizacji uprawnień zabużan ustawy z dnia 12
      grudnia 2003 r. o zaliczaniu na poczet ceny sprzedaży albo opłat z tytułu
      użytkowania wieczystego nieruchomości Skarbu Państwa wartości nieruchomości
      pozostawionych poza obecnymi granicami państwa polskiego (Dz. U. z 2004 r. Nr
      6, poz. 39).

      Zaproponowane zmiany mają na celu umożliwienie wykonania wyroku Europejskiego
      Trybunału Praw Człowieka, a ponadto uwzględniają również propozycje zgłoszone
      przez Wojewodów, w związku z problemami, jakie ujawniły się dotychczas przy
      wykonywaniu przepisów ustawy w zakresie potwierdzania i realizacji uprawnień
      zabużańskich.

      Proponowane kierunki zmian obejmują propozycje o charakterze systemowym,
      odnoszące się do zasad generalnych realizacji uprawnień zabużańskich, oraz
      propozycje o charakterze dostosowującym, których celem jest zapewnienie
      faktycznego wykonywania przepisów ustawy.

      Po zapoznaniu się z informacją ministra infrastruktury, Rada Ministrów
      zdecydowała o podjęciu prac nad ustawą zmieniającą ustawę z dnia 12 grudnia
      2003 r. o zaliczeniu na poczet ceny sprzedaży albo opłat z tytułu użytkowania
      wieczystego nieruchomości Skarbu Państwa wartości nieruchomości pozostawionych
      poza obecnymi granicami państwa polskiego (Dz. U. z 2004 r. Nr 6, poz. 39) w
      zakresie wynikającym z przedstawionej informacji i przedłożeniu projektu ustawy
      Radzie Ministrów w terminie do końca listopada br. (rn)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka