maciejmjm1 22.06.04, 18:06 Marszalek Oleksy sie "obudzil" i po wyroku Trybunalu stwierdzil ze trzeba dojsc do ugody z Zabuzanami. Szkoda ze dopiero teraz. Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
maciejmjm1 Najnowszy art. "Rzeczpospolita" 23.06.04, 17:16 Wielka Izba Europejskiego Trybunału Praw Człowieka ogłosiła 22 czerwca precedensowy wyrok w sprawie Broniowski przeciwko Polsce. Skarga Jerzego Broniowskiego dotyczyła braku możliwości zaspokojenia prawa do rekompensaty za mienie pozostawione po II wojnie światowej na terenach przejętych przez ZSRR. Trybunał orzekł jednomyślnie, że w sprawie nastąpiło naruszenie przez Polskę art. 1 protokołu do konwencji europejskiej, gwarantującego prawo do poszanowania mienia. Trybunał nie zasądził jednak na rzecz skarżącego, przynajmniej na tym etapie postępowania, słusznego zadośćuczynienia. Uznał, że kwestia ta nie jest jeszcze gotowa do rozstrzygnięcia. Zaprosił natomiast strony postępowania do przedłożenia w terminie 6 miesięcy stanowisk w kwestii finansowej lub poinformowania o polubownym załatwieniu sprawy. Jeżeli strony nie dojdą do porozumienia, Trybunał powróci do problemu zadośćuczynienia po upływie tego terminu. Orzeczenie jest precedensowe z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że skarga Jerzego Broniowskiego (w Trybunale nr 31443/96) ma charakter sprawy pilotującej, co oznacza, że zasadnicze rozstrzygnięcia prawne zostaną zastosowane w stosunku do innych skarg dotyczących tej samej problematyki. Po drugie, może istotniejsze, Trybunał zastosował w tej sprawie całkiem nową interpretację art. 46 konwencji, który reguluje kwestie mocy obowiązującej wyroków oraz ich wykonywania. Systemowe problemy polskiego prawa Stwierdzając naruszenie konwencji w sprawie Broniowski przeciwko Polsce, Trybunał uznał, że wywodzi się ono z systemowego problemu, spowodowanego nieprawidłowym funkcjonowaniem polskiego prawa. Dowodzi tego brak skutecznego mechanizmu realizacji prawa do ekwiwalentu za mienie zabużańskie. KONIECZNA ZMIANA PRAWA I PRAKTYKI Wyrok Trybunału w Strasburgu to dopiero połowa drogi do uzyskania odszkodowań dla zabużan, teraz inicjatywa należy do państwa - podkreśla Ogólnopolskie Stowarzyszenie Kresowian. Domaga się też publikacji jednej z umów republikańskich. - Stowarzyszenie zawsze było gotowe do podjęcia z rządem rozmów w kwestii zabużańskiej, lecz nie było odzewu - podkreślił Andrzej Korzeniowski, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kresowian Wierzycieli Skarbu Państwa, podczas wczorajszej konferencji. Dodał, że wyrok Trybunał w Strasburgu pozwoli Trybunałowi Konstytucyjnemu uznać za niekonstytucyjne przepisy grudniowej ustawy z 2003 r., która ogranicza roszczenia zabużan. Z kolei adw. Roman Nowosielski (reprezentuje zabużan w sądach) wskazał na jedną z umów zawartych przez Polskę z byłymi republikami ZSRR, z których zabużanie wywodzą swoje roszczenia. - Chodzi o umowę z 1945 r., która była skierowana do opublikowania, o czym nasz rząd wiedział. Dlatego domagamy się jej publikacji, wczoraj skierowaliśmy pismo w tej sprawie do ministra spraw zagranicznych - poinformował mec. Nowosielski. Dodał, że po publikacji umowy nasze sądy będą mogły orzekać o odszkodowaniach dla zabużan na jej podstawie. Przypomnijmy, że rząd odmawiał realizacji roszczeń zabużan wynikających z umów republikańskich właśnie na tej podstawie, że nigdy nie zostały opublikowane. Adw. Nowosielski zaznaczył, że zabużanie nie domagają się stuprocentowej rekompensaty i natychmiastowego wypłacenia jej przez państwo. - Chcemy jedynie słusznego zadośćuczynienia za krzywdy - podkreślił. H.F. Trybunał zgodził się, że głęboka reforma polityczna i ekonomiczna naszego kraju w poprzednich latach, a także stan finansów publicznych, mogą uzasadniać ograniczenia wymiaru odszkodowań za mienie zabużańskie. Państwo polskie nie było jednak w stanie przekonać Trybunału, że skala tych ograniczeń, stosowanych przez wiele lat wobec skarżącego oraz tysięcy innych zabużan, była uzasadniona w rozumieniu art. 1 protokółu nr 1. Stan niepewności, w jakim przez wiele lat znajdował się skarżący w związku z ciągłym opóźnianiem i obstrukcją realizacji jego roszczenia, sam w sobie jest niezgodny ze zobowiązaniami państwa wynikającymi z konwencji. Wywłaszczenie przez nową ustawę Trybunał zauważył, że wraz z wejściem w życie nowej ustawy zabużańskiej z 12 grudnia 2003 r. skarżącemu jako spadkobiercy osoby, która na podstawie przepisów o gospodarce nieruchomościami nabyła wcześniej w użytkowanie wieczyste nieruchomość skarbu państwa, prawo zaliczenia nie przysługuje. W ocenie ETPC ustawa z 2003 r. inaczej traktuje tych, którzy przed wejściem w życie uzyskali jakąkolwiek rekompensatę, i tych, którzy ekwiwalentu jeszcze nie uzyskali. Odnosząc się do sytuacji skarżącego w świetle nowej ustawy, Trybunał zasugerował, że nastąpiło jego faktyczne wywłaszczenie. Kilkuprocentowy ekwiwalent przyznany skarżącemu (według skrzącego 2 proc. wartości pozostawionego mienia) Trybunał uznał za niewystarczający, a w każdym razie nieproporcjonalny do jego uprawnienia i przyznany na nierównych zasadach. Zadośćuczynienie dla wszystkich uprawnionych Przypominając zobowiązanie państwa do przestrzegania ostatecznych wyroków, Trybunał orzekł, że Polska musi zapewnić realizację uprawnienia zabużańskiego nie tylko skarżącemu, ale także pozostałym uprawnionym do ekwiwalentu za mienie zabużańskie, przez stosowne środki prawne lub praktyki administracyjne lub też przyznać im równorzędne zadośćuczynienie. W praktyce oznacza to, że ETPC wzorem trybunałów konstytucyjnych wskazał uchybienie systemowe obowiązujących w Polsce regulacji i nakazał ich usunięcie. Takie rozstrzygnięcie, czyli nakazanie państwu wprost zmiany prawa czy praktyki krajowej, jest bezprecedensowym krokiem w kierunku konstytucjonalizacji Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Precedens w sprawie Broniowskiego w przyszłości może oznaczać odejście przez Trybunał od dotychczasowego modelu sądownictwa indywidualnego na rzecz wymiaru sprawiedliwości w modelu konstytucyjnym. Wczorajszy wyrok jest kolejnym krokiem w kierunku ostatecznego zakończenia sprawy tzw. roszczeń zabużańskich. Wbrew oczekiwaniom niektórych, orzeczenie w tej sprawie nie zamyka problemu roszczeń ostatecznie. Trybunał nie zaproponował gotowego rozwiązania. Wskazał natomiast kierunek, w którym myślenie ustawodawcy i rządu o zaspokajaniu roszczeń zabużańskich powinno iść. Teraz, przynajmniej przez sześć miesięcy, inicjatywa ponownie leży po stronie polskich władz. Ten czas powinien zostać jak najlepiej wykorzystany. I oby Trybunał za sześć miesięcy nie musiał pokazać nam swojego gniewnego oblicza. Czytaj też: "Kto umrze za Strasburg" Jutro historyczny wyrok Trybunał w Strasburgu zachował się powściągliwie Prof. Władysław Czapliński z Instytutu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk Jakie będą praktyczne skutki werdyktu Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, uznającego, że po Polska w sprawie roszczeń zabużan naruszyła postanowienia europejskiej konwencji praw człowieka? Jakie mogą być ewentualne odniesienia tego werdyktu, gdy chodzi o ewentualne roszczenia wysiedlonych w wyniku wojny Niemców czy tzw. roszczenia żydowskie? Nie miałem jeszcze możliwości zapoznana się z wyrokiem i jego uzasadnieniem. Bez tego żaden szanujący się prawnik nie będzie go komentował. Z wyroku wynika jednak ewidentnie, że odpowiedzialność za realizację zobowiązań wynikających z tzw. umów republikańskich z 1944 i 1945 r. spoczywa całkowicie na rządzie polskim. Nigdy zresztą ani rząd, ani parlament nie podjęły trudu kompleksowego załatwienia zaszłości majątkowych wynikających z szeroko pojętych skutków II wojny światowej i 45 lat rządów komunistycznych. Trybunał zachował się bardzo powściągliwie, pozostawiając Polsce sześć miesięcy na uregulowanie, jak się wydaje, nie tylko sprawy Broniowskiego, ale wszystkich zabużan, którzy dotychczas nie otrzymali rekompensaty. Sądzę, że w tym czasie powinna zostać przygotowana ustawa, która będzie do przyjęcia dla wszystkich zainteresowanych. Trybunał uznał, Odpowiedz Link
maciejmjm1 ciag dalszy art. "Rzeczpospolita" 23.06.04, 17:20 Trybunał uznał, że zobowiązania płynące z tzw. umów republikańskich wiążą państwo polskie. Przyznał jednocześnie, że umowy te nie dają bezpośrednich prawnych podstaw do roszczeń indywidualnych. Czy wyrok Trybunału będzie miał odniesienie do ewentualnych innych roszczeń majątkowych związanych ze skutkami wojny i okresu rządów komunistycznych? Trudno odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ roszczenia te mają najczęściej zupełnie różny charakter. W każdym razie nie wyobrażam sobie podejmowania jakichkolwiek działań w kierunku zaspokojenia roszczeń Niemców wysiedlonych wskutek decyzji wielkich mocarstw - porozumienia z Poczdamu. Tę sprawę uznać trzeba za (dawno?) zamkniętą. Nie mogę natomiast wykluczyć pojawienia się roszczeń majątkowych osób wysiedlonych z Polski po marcu 1968 r. i części osób, które wyjechały do Niemiec w ramach tzw. łączenia rodzin w latach 1956 - 1989. Nie można też wypowiadać się w kontekście wyroku Trybunału o innych roszczeniach, np. tzw. żydowskich, ponieważ opierają się - według mojej wiedzy - na zróżnicowanych tytułach prawnych. Poseł Rafał Zagórny (PO), zastępca przewodniczącego Sejmowej Komisji Skarbu Od 12 lat powtarzam, że Polsce potrzebna jest reprywatyzacja, w tym również w zakresie mienia zabużańskiego. Brak takiej ustawy może bardzo negatywnie odbić się na polskim budżecie. Tak nie musi się stać, ale istnieje ryzyko takiego obrotu sprawy. Wyrok Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu jest tego dobitnym potwierdzeniem. A roszczenia zabużan to tylko niewielka część roszczeń reprywatyzacyjnych. Jest wprawdzie ustawa z 12 grudnia 2003 r. o zaliczaniu wartości majątków pozostawionych na poczet ceny nieruchomości kupowanych od skarbu państwa, ale bardzo ogranicza ona możliwość takiej rekompensaty. Jeśli sprawa zabużan nie zostanie odpowiednio generalnie rozwiązana w drodze ustawy, czeka nas wariant najgorszy sądowy - załatwienie jej w drodze tysięcy procesów o odszkodowanie wytaczanych skarbowi państwa. Więcej można będzie powiedzieć po dokładniejszym zapoznaniu się z wyrokiem Trybunału. I.L. Ze Strasburga dla "Rz" mec. Wojciech Hermeliński To jest istotne, że wczorajszy wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka jest rozstrzygnięciem co do zasady i ma znaczenie dla pozostałych zabużan, którzy czekają na rekompensatę za swój majątek. Trybunał potwierdził, że zabużanie mają wierzytelność wobec państwa i państwo musi zaspokoić ich roszczenia. Zgodnie z wyrokiem Polska zobowiązana jest zmienić dotychczasową praktykę administracyjną i legislacyjną dotyczącą zabużan. H.F. KALENDARIUM SPRAWY MIENIA ZABUŻAŃSKIEGO Lata 1944 - 1945. Umowy między rządami republik Ukrainy, Białorusi i rządem Litewskiej SRR, czyli tzw. umowy republikańskie, oraz między Tymczasowym Rządem Jedności Narodowej a rządem ZSRR o repatriacji obywateli polskich z terenów utraconych przez Polskę, zawierające zobowiązanie państwa polskiego do przyznania im rekompensat za majątki pozostawione na utraconych przez Polskę terenach II Rzeczypospolitej. Kolejne ustawy i dekrety przyznające rekompensaty: (w mieniu rolniczym) - z 6 września 1946 r. o ustroju rolnym i osadnictwie na obszarze Ziem Odzyskanych i byłego Wolnego Miasta Gdańska, (w mieniu nierolniczym) - z 6 grudnia 1946 r. o przekazywaniu przez państwo mienia nierolniczego na obszarze Ziem Odzyskanych i byłego Wolnego Miasta Gdańska, - z 10 grudnia 1952 r. o odstępowaniu przez państwo nierolniczego mienia na cele mieszkaniowe oraz na cele budownictwa indywidualnych domów jednorodzinnych, - z 14 lipca 1961 r. o gospodarce terenami w miastach i osiedlach, - z 29 kwietnia 1985 r. o gospodarce gruntami i wywłaszczaniu nieruchomości. 1990 r. Reforma administracji powodująca przejście większości nierolniczych gruntów państwowych na własność skarbu państwa, wskutek czego realna możliwość dostarczenia przez zobowiązany do tego skarb państwa nieruchomości stanowiących rekompensatę za mienia zabużańskie stała się iluzoryczna. Ustawa z 19 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami, przewidująca tylko jedną formę rekompensaty za majątki zabużańskie: zaliczenie na pokrycie ceny nieruchomości kupowanych od skarbu państwa wartości pozostawionego majątku nieruchomego. Ustawa z 4 września 1997 r. o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego przysługującego osobom fizycznym w prawo własności przyznająca zabużanom, a także ich spadkobiercom, prawo do nieodpłatnego przekształcenia tego prawa we własność. To samo prawo przyznaje im ustawa z 26 lipca 2001 r. o nabywaniu przez użytkowników wieczystych prawa własności nieruchomości. Ustawa reprywatyzacyjna z 11 stycznia 2001 r., przewidująca rekompensatę w postaci bonów reprywatyzacyjnych równą 50 proc. wartości nieruchomości zabużańskich wycenionych wedle reguł ustalonych w ustawie; nie weszła w życie wskutek sprzeciwu prezydenta. 16 grudnia 2002 r. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego uznający za sprzeczne z konstytucją przepisy ustawy z 1997 r. o gospodarce nieruchomościami i dwu innych ustaw wyłączające możliwość zaliczenia tytułem rekompensaty wartości mienia zabużańskiego na poczet kupna nieruchomości rolnych z Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa oraz należącego do skarbu państwa majątku zarządzanego przez Agencję Mienia Wojskowego. 21 listopada 2003 r. Wyrok Sądu Najwyższego, uznający że zabużanom, którzy dotychczas nie otrzymali rekompensaty za pozostawione majątki, należy się od skarbu państwa odszkodowanie za szkodę, jaką ponieśli wskutek utrudnień w realizacji prawa do ekwiwalentu. Ustawa z 12 grudnia 2003 r. o zaliczaniu na poczet ceny sprzedaży albo opłat z tytułu użytkowania wieczystego nieruchomości skarbu państwa wartości nieruchomości pozostawionych poza obecnymi granicami państwa polskiego, przyznająca zabużanom, którzy pozostawili majątki poza wschodnimi granicami współczesnej Polski, a nie dostali dotychczas za nie żadnego ekwiwalentu, prawo do zaliczenia na poczet kupna nieruchomości skarbu państwa 15 proc. ich wartości, ale nie więcej niż 50 tys. zł. 31 stycznia 2004 r. Skarga Klubu Poselskiego Platformy Obywatelskiej do Trybunału Konstytucyjnego kwestionująca zgodność ustawy z 12 grudnia 2003 r. z Konstytucją RP. I.L. ROSZCZENIA ZABUŻAN W LICZBACH Decyzje i zaświadczenia potwierdzające uprawnienia - 4120 Wnioski o wydanie decyzji - 82 740 Przewidywana liczba uprawnionych - 78 380 Wartość roszczeń z wydanych decyzji i zaświadczeń - ok. 3 mld zł Wartość roszczeń i wniosków oczekujących na wydane decyzji - ok. 10,45 mld zł Odpowiedz Link
maciejmjm1 Komunikat trybunalu 23.06.04, 17:26 Komunikat prasowy wydany przez Kanclerza Trybunału[1] WYROK WIELKIEJ IZBY W SPRAWIE BRONIOWSKI PRZECIWKO POLSCE 22 CZERWCA 2004 W dniu dzisiejszym Europejski Trybunał Praw Człowieka ogłosił wyrok Wielkiej Izby[2] w sprawie Broniowski przeciwko Polsce (nr skargi 31443/96), która dotyczy tzw. „roszczeń zabużańskich”. Ogłoszenie wyroku odbyło się na publicznej rozprawie. W wyroku Trybunał zwrócił szczególną uwagę na istnienie systemowego problemu tkwiącego u podstaw naruszenia Europejskiej Konwencji Praw Człowieka w niniejszej sprawie. Z uwagi na to, że problem ten może spowodować wniesienie do Trybunału znacznej liczby podobnych spraw, Trybunał wezwał władze polskie do podjęcia niezbędnych środków celem realizacji powyższego prawa własności w odniesieniu do pozostałych uprawnionych do ekwiwalentu za mienie zabużańskie. Trybunał jednomyślnie orzekł, że: - nastąpiło naruszenie artykułu 1 Protokołu nr 1 do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (ochrona własności); - powyższe naruszenie wywodzi się z systemowego problemu związanego z nieprawidłowym funkcjonowaniem polskiego ustawodawstwa i praktyki, spowodowanego zaniechaniem ustanowienia skutecznego mechanizmu realizacji „prawa zaliczania” osób uprawnionych do ekwiwalentu za mienie zabużańskie; - poprzez stosowne środki prawne oraz praktyki administracyjne Polska musi zapewnić realizację powyższego prawa własności pozostałym uprawnionym do ekwiwalentu za mienie zabużańskie lub przyznać im w zamian równorzędne zadośćuczynienie; Na podstawie artykułu 41 Konwencji (słuszne zadośćuczynienie), skarżącemu zasądzono 12 000 euro tytułem kosztów postępowania, z potrąceniem kwoty 2 409 euro, które otrzymał w ramach pomocy prawnej przyznanej przez Radę Europy. Trybunał następnie postanowił, również jednomyślnie, że kwestia zasądzenia skarżącemu odszkodowania z tytułu poniesionego uszczerbku majątkowego oraz krzywdy moralnej nie jest gotowa do rozstrzygnięcia. Tekst wyroku jest dostępny w językach angielskim i francuskim. 1. Najważniejsze fakty Skarżący, Jerzy Broniowski jest obywatelem polskim, urodził się w 1944 roku i mieszka w Wieliczce (Polska). Sprawa dotyczy podniesionego przez skarżącego zarzutu niezaspokojenia jego roszczenia o odszkodowanie za majątek (dom mieszkalny i grunt) we Lwowie (obecnie Lviv na Ukrainie), który przed II wojną światową – w czasach gdy obszar ten był jeszcze częścią Polski – należał do jego babki. Roszczenie to w drodze dziedziczenia początkowo przeszło na matkę skarżącego a następnie, po jej śmierci w 1989 roku, na samego skarżącego. Babka skarżącego, jak również wiele innych osób, które zamieszkiwały na wschodnich ziemiach przedwojennej Polski (które to ziemie obejmowały znaczne obszary obecnej Białorusi, Ukrainy i tereny w okolicy Wilna obecnie na Litwie) została wysiedlona po ustaleniu wschodniej granicy Polski na rzece Bug (przez której środek biegła linia Curzona) w następstwie II wojny światowej. Ziemie te były i są zwane „kresami” jak również „ziemiami zabużańskimi”. Po konferencjach w Jałcie i Poczdamie, w wyniku których ta nowa granica pomiędzy Związkiem Radzieckim i Polską została ustalona wzdłuż linii Curzona i po zawarciu przez Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego oraz rządy dawnych radzieckich republik Litwy, Białorusi i Ukrainy tzw. „umów republikańskich”, Polska wzięła na siebie zobowiązanie do wyrównania strat tym, którzy zostali „repatriowani” z ziem zabużańskich i zmuszeni do pozostawienia tam swojej własności. W latach 1944-1953 około 1 750 000 osób zostało „repatriowanych” na mocy umów republikańskich. Od 1946 roku polskie prawo stanowiło, że osoby repatriowane w powyższych okolicznościach otrzymają odszkodowanie w naturze, to znaczy, że będą uprawnione do nabycia od państwa nieruchomości i zaliczenia wartości pozostawionej własności na poczet ceny kupna prawa własności lub prawa wieczystego użytkowania nieruchomości nabywanej od państwa. Jednakże, po wejściu w życie ustawy z dnia 10 maja 1990 roku – Przepisy wprowadzające ustawę o samorządzie terytorialnym i ustawę o pracownikach samorządowych oraz późniejszych ustaw zmniejszających zasoby nieruchomości przeznaczonych na zaspokojenie roszczeń zabużan – a w szczególności ustaw wyłączających możliwości zaspokojenia ich roszczeń z państwowych nieruchomości rolnych i wojskowych – Skarb Państwa nie był w stanie wywiązać się ze swoich zobowiązań, ponieważ nie dysponował wystarczającymi zasobami nieruchomości. Ponadto, zabużanie byli często albo wykluczani z przetargów na sprzedaż państwowych nieruchomości albo ich udział w przetargach poddawano różnym warunkom. Według danych przedstawionych przez Rząd RP, liczba uprawnionych wynosi ok. 80 000. Wartość ekwiwalentu przysługującego skarżącemu za majątek opuszczony przez jego babkę została w latach 80-tych wyceniona na 1 949 560 polskich złotych. Według opinii biegłego przedłożonej przez rząd polski, wartość roszczenia skarżącego wynosi obecnie około 390 000 polskich złotych. Otrzymał on zaledwie około 2% należnej wartości (tj. należnego odszkodowania) w formie prawa użytkowania wieczystego niewielkiej działki budowlanej, którą jego matka nabyła od państwa w 1981 roku. 19 grudnia 2002 roku polski Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że przepisy wyłączające możliwość zaspokojenia roszczeń zabużańskich z państwowych nieruchomości rolnych i wojskowych są sprzeczne z Konstytucją. Jednakże, po wydaniu tego wyroku, państwowe agencje zarządzające nieruchomościami rolnymi i wojskowymi zawiesiły wszystkie przetargi na sprzedaż tych nieruchomości, przyjmując, że wykonanie wyroku wymaga uchwalenia kolejnych ustaw. 30 stycznia 2004 roku, w dacie wejścia w życie ustawy z dnia 12 grudnia 2003 roku o zaliczaniu na poczet ceny sprzedaży albo opłat z tytułu użytkowania wieczystego nieruchomości Skarbu Państwa wartości nieruchomości pozostawionych poza obecnymi granicami Państwa Polskiego, zobowiązania państwa polskiego wobec skarżącego, jak również wszystkich pozostałych zabużan, którzy otrzymali jakąkolwiek rekompensatę na mocy uprzednio obowiązujących przepisów, zostały uznane za wykonane. Osobom, które dotychczas nie otrzymały żadnego odszkodowania, przyznano 15% wartości uprzedniego ekwiwalentu ograniczonego do kwoty 50 000 złotych. 2. Procedura i skład Trybunału Skarga została wniesiona do Europejskiej Komisji Praw Człowieka w dniu 12 marca 1996 roku a następnie, 1 listopada 1998 roku, została przekazana do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W dniu 26 marca 2002 roku Izba rozpoznająca skargę przekazała ją do rozpoznania Wielkiej Izbie (art. 30 Konwencji[3]). Rozprawa przed Wielką Izbą odbyła się w dniu 23 października 2002 roku. W dniu 19 grudnia 2002 roku skarga została uznana za dopuszczalną. Wyrok został wydany przez 17 sędziów Wielkiej Izby w składzie: Luzius Wildhaber (Szwajcaria), Prezes, Christos Rozakis (Grecja), Jean-Paul Costa (Francja), Georg Ress (Niemcy), Nicolas Bratza (Wielka Brytania), Elisabeth Palm (Szwecja), Lucius Caflisch (Lichtenstein) Viera Strážnická (Słowacja), Volodymyr Butkevych (Ukraina), Boštjan Zupančič (Słowenia), John Hedigan (Irlandia), Matti Pellonpää (Finlandia), András Baka (Węgry), Rait Maruste (Estonia), Mindia Ugrekhelidze (Gruzja), Stanislav Pavlovschi (Mołdawia), Lech Garlicki (Polska), oraz Paul Mahoney, Kanclerz Trybunału. 3. Streszczenie wyroku [4] Zarzuty Skarżący podnosił, że nie otrzymał rekompensaty za mienie zabużańskie, do której był uprawniony. Zarzucał pona Odpowiedz Link
maciejmjm1 Ciag dalszy Komunikat trybunalu 23.06.04, 17:31 uznana za dopuszczalną. Wyrok został wydany przez 17 sędziów Wielkiej Izby w składzie: Luzius Wildhaber (Szwajcaria), Prezes, Christos Rozakis (Grecja), Jean-Paul Costa (Francja), Georg Ress (Niemcy), Nicolas Bratza (Wielka Brytania), Elisabeth Palm (Szwecja), Lucius Caflisch (Lichtenstein) Viera Strážnická (Słowacja), Volodymyr Butkevych (Ukraina), Boštjan Zupančič (Słowenia), John Hedigan (Irlandia), Matti Pellonpää (Finlandia), András Baka (Węgry), Rait Maruste (Estonia), Mindia Ugrekhelidze (Gruzja), Stanislav Pavlovschi (Mołdawia), Lech Garlicki (Polska), oraz Paul Mahoney, Kanclerz Trybunału. 3. Streszczenie wyroku [4] Zarzuty Skarżący podnosił, że nie otrzymał rekompensaty za mienie zabużańskie, do której był uprawniony. Zarzucał ponadto, że państwo polskie nie przeciwdziałało powstaniu i nie rozwiązało – poprzez stosowne środki legislacyjne – problemu niewystarczającej ilości nieruchomości przeznaczonych na zaspokojenie zabużan oraz, że wprowadziło ustawy, które prawie całkowicie usunęły możliwość uzyskania przez nich nieruchomości od państwa. Podnosił on również, że poprzez szeroko rozpowszechnioną praktykę zaniechania sprzedaży nieruchomości i przeciwdziałania uczestnictwu uprawnionych w przetargach, władze państwowe praktycznie uniemożliwiły realizację jego roszczenia. Skarżący zarzucał naruszenie artykułu 1 Protokołu nr 1 do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (ochrona własności). Rozstrzygnięcie Trybunału Zakres rozstrzygnięcia Na wstępie, Trybunał, przyjmując, że tło historyczne sprawy jest z pewnością ważne dla zrozumienia obecnej, skomplikowanej sytuacji faktycznej i prawnej, zastrzegł, że jedynym zagadnieniem, które będzie rozstrzygał jest kwestia czy nastąpiło naruszenie art. 1 Protokołu nr 1 do Konwencji poprzez te działania i zaniechania Państwa Polskiego w odniesieniu do realizacji prawa skarżącego do otrzymania rekompensaty za mienie zabużańskie, które nastąpiły po wejściu w życie Protokołu wobec Polski Artykuł 1 Protokołu nr 1 Trybunał ustalił, że uprawnienie skarżącego do otrzymania ekwiwalentu na mienie zabużańskie stanowi „mienie” w rozumieniu art. 1 Protokołu nr 1. Trybunał dokonał oceny sprawy zakładając, że działania i zaniechania Państwa Polskiego – w takim zakresie, w jakim stanowiły ingerencje lub ograniczenia w wykonywaniu prawa własności przez skarżącego – odbywały się „na warunkach przewidzianych przez ustawę” w rozumieniu art. 1 Protokołu nr 1. Były one także „w interesie publicznym”, a w szczególności w interesie przywrócenia samorządu terytorialnego, restrukturyzacji sektora rolniczego oraz uzyskania środków finansowych na modernizację instytucji wojskowych. Orzekając, czy przy stosowaniu kwestionowanych środków państwo zachowało stosowną równowagę pomiędzy interesem publicznym i prawami jednostki, Trybunał przyznał, że – biorąc pod uwagę szczególne tło historyczne i polityczne sprawy, jak również ważność różnych okoliczności natury społecznej, prawnej i ekonomicznej, które władze musiały wziąć pod uwagę przy rozwiązywaniu problemu roszczeń zabużańskich – Państwo Polskie miało przed sobą szczególnie trudną sytuację, która pociągała za sobą konieczność podjęcia decyzji politycznych na wielka skalę. Znacząca liczba uprawnionych – ok. 80 000 osób – oraz bardzo poważna wartość ich roszczeń są z pewnością czynnikami, które należy wziąć pod uwagę przy ocenie, czy owa stosowna równowaga została zachowana. Trybunał zauważył także, iż poprzez wprowadzenie w życie ustawy z 1985 roku o gospodarce gruntami i wywłaszczaniu nieruchomości oraz ustawy z 1997 roku o gospodarce nieruchomościami Państwo Polskie postanowiło potwierdzić swoje zobowiązania do przyznania rekompensaty zabużanom oraz wprowadzić do wewnętrznego porządku prawnego zobowiązania, które wzięło na siebie na mocy umów międzynarodowych zawartych przed ratyfikacją Konwencji i Protokołu. Trybunał przyjął, że w tych okolicznościach Państwu Polskiemu należy przyznać szeroki zakres swobodnego uznania w wyborze środków dla zachowania wspomnianej równowagi pomiędzy interesem publicznym i prawami jednostki. Jednakże, nawet w kontekście najbardziej skomplikowanej reformy państwa, owa dozwolona dowolność w ocenie nie może prowadzić do skutków sprzecznych z Konwencją. Pomimo, że Trybunał uznał, iż gruntowna reforma systemu politycznego i gospodarczego państwa, jak również stan jego finansów, mogły uzasadniać surowe ograniczenia rekompensat dla zabużan, nie znalazł on jednak w argumentach Państwa Polskiego podstaw do usprawiedliwienia – z punktu widzenia art. 1 Protokołu nr 1 – jego nieprzerwanego i trwającego przez wiele lat zaniechania realizacji przysługującego skarżącemu – i tysiącom innych uprawnionych – prawa do ekwiwalentu przyznanego im z mocy polskiego prawa. Władze polskie, poprzez nakładanie kolejnych ograniczeń na realizację przez skarżącego „prawa zaliczania” oraz poprzez stosowanie praktyk, które uczyniły to prawo w rzeczywistości niewykonywalnym i bezużytecznym, sprawiły, że stało się ono pozorem prawa i zniweczyły one jego istotę. Stan niepewności, w którym znajdował się skarżący wskutek wielokrotnych i wieloletnich opóźnień i utrudnień w realizacji jego prawa – i za który władze krajowe ponoszą odpowiedzialność – był sam przez się sprzeczny ze zobowiązaniami wynikającymi z art. 1 Protokołu nr 1, a zwłaszcza z powinnością państwa do działania w stosownym czasie oraz w sposób właściwy i spójny w sytuacji, gdy w grę wchodzi interes powszechny. Sytuacja skarżącego uległa jeszcze dalszemu pogorszeniu, gdy jego uprawnienie, które stało się niewykonalne w praktyce, zostało zniesione z mocy prawa, to jest ustawą z dnia 12 grudnia 2003 roku o zaliczaniu na poczet ceny sprzedaży albo opłat z tytułu użytkowania wieczystego nieruchomości Skarbu Państwa wartości nieruchomości pozostawionych poza obecnymi granicami Państwa Polskiego, na podstawie której skarżący utracił swoje dotychczasowe prawo do rekompensaty. Co więcej, ustawa ta wprowadziła zróżnicowanie w traktowaniu poszczególnych uprawnionych, albowiem tym, którzy nie otrzymali dotychczas żadnego ekwiwalentu, przyznano – wprawdzie ograniczone do wartości 50 000 złotych – prawo do określonej części ich uprawnienia (15%), natomiast tym, którzy podobnie jak skarżący otrzymali znacznie mniejszy procent wartości utraconej nieruchomości, nie przyznano żadnej rekompensaty. Pomimo, że państwo może dokonać wywłaszczenia, art. 1 Protokołu nr 1 wymaga, aby wartość przyznanego odszkodowania była w rozsądnej relacji do wartości odebranej własności. Biorąc pod uwagę fakt, że rodzina skarżącego otrzymała zaledwie 2% należnego odszkodowania, Trybunał nie znalazł żadnego przekonywującego powodu, dla którego tak znikoma kwota miałaby go sama przez się pozbawić możliwości otrzymania przynajmniej pewnej części rekompensaty, na równych prawach z innymi zabużanami. Biorąc pod uwagę wszystkie powyższe okoliczności, a w szczególności wpływ, jaki na skarżącego miało działanie w praktyce ustawowego systemu zaspokajania roszczeń zabużańskich, Trybunał uznał, ze jako jednostka musiał on ponosić nadmierny i niewspółmierny ciężar, który nie znajduje usprawiedliwienia w kategoriach dążenia przez władze do zabezpieczenia prawnie uzasadnionego, ogólnego interesu społeczności. Artykuł 46 Konwencji Trybunał odwołał się do dwóch dokumentów przyjętych w dniu 12 maja 2004 przez Komitet Ministrów Rady Europy. W pierwszym z nich – rezolucji o wyrokach ujawniających istnienie systemowego problemu tkwiącego u podstaw naru Odpowiedz Link
maciejmjm1 Ciag dalszy Komunikat trybunalu 23.06.04, 17:36 u podstaw naruszenia Konwencji – Komitet zwrócił się do Trybunału o „ustalanie w wyrokach orzekających naruszenie Konwencji systemowego problemu tkwiącego u podstaw tego naruszenia oraz źródła tego problemu, a w szczególności, gdy może on spowodować wniesienie licznych skarg”. Drugi z tych dokumentów, rekomendacja o usprawnieniu środków odwoławczych w prawie wewnętrznym, podkreśla, że państwa mają ogólne zobowiązanie do rozwiązywania problemów tkwiących u podstaw naruszeń Konwencji oraz poleca ustanowienie „skutecznych środków odwoławczych, aby zapobiec wnoszeniu powtarzalnych, podobnych spraw do Trybunału”. Trybunał uznał, że okoliczności sprawy ujawniają istnienie w polskim porządku prawnym defektu, wskutek którego cała grupa obywateli została pozbawiona i w dalszym ciągu jest pozbawiana prawa do poszanowania ich własności. Uznał on również, że ujawnione wady systemowe prawa krajowego oraz praktyki stosowane w indywidualnej sprawie skarżącego mogą spowodować wniesienie kolejnych, licznych i uzasadnionych skarg dotyczących tego samego problemu. Trybunał przypomniał, że na mocy art. 46 Konwencji (moc obowiązująca i wykonanie wyroków) wyrok Trybunału ustalający naruszenie Konwencji nakłada na państwo nie tylko prawne zobowiązanie do zapłaty kwot zasądzonych z tytułu słusznego zadośćuczynienia na mocy art. 41, lecz także obowiązek przyjęcia, pod nadzorem Komitetu Ministrów Rady Europy, środków, które należy zastosować w krajowym porządku prawnym, aby zakończyć stan naruszenia i zadośćuczynić – tak jako to możliwe – za jego skutki. Pod nadzorem Komitetu Ministrów, państwo ma swobodę wyboru środków, za pomocą których wykona swoje zobowiązanie prawne wynikające z art. 46, pod warunkiem, że środki takie będą zgodne z wnioskami zawartymi w wyroku Trybunału. Trybunał zwrócił również uwagę na to, że naruszenie Konwencji w sprawie skarżącego zostało spowodowane przez sytuację dotyczącą znacznej ilości osób. Zaniechanie ustanowienia mechanizmu zaspokojenia roszczeń zabużańskich w sposób zgodny z wymogami Konwencji dotknęło już ok. 80 000 osób. Obecnie 167 podobnych spraw oczekuje na rozpoznanie przez Trybunał. Okoliczności te nie tylko zaostrzają odpowiedzialność Polski za istniejący i uprzedni stan rzeczy będący naruszeniem Konwencji, lecz stanowią także zagrożenie dla przyszłej skuteczności systemu Konwencji. Trybunał uznał, że w kraju muszą zostać podjęte środki zaradcze o charakterze ogólnym, środki które wynagrodzą krzywdy wyrządzone systemową dysfunkcją ujawnioną przez Trybunał oraz zapobiegną przeciążeniu systemu Konwencji wielką ilością skarg mających swoje źródło w tej samej przyczynie. Powinny one zatem obejmować system przyznawania zadośćuczynienia. Zadaniem dla władz krajowych jest wobec tego podjęcie, pod nadzorem Komitetu Ministrów Rady Europy, stosownych środków zaradczych, jeżeli trzeba, ze skutkiem wstecznym, środków, które zapewnią, że Trybunał nie będzie musiał w przyszłości wydawać kolejnych wyroków powtarzających ustalenie naruszenia Konwencji w niniejszej sprawie. Trybunał nie oceniał, czy ustawa z grudnia 2003 może być uznana za stosowny środek, albowiem nie doszło jeszcze do wykonania ustawy w praktyce. W każdym jednak razie, ustawa ta nie obejmuje osób takich jak Pan Broniowski, które już otrzymały częściową rekompensatę. Jest zatem oczywiste, że dla tej grupy zabużan ustawa nie może być uznana za remedium, które byłoby w stanie zakończyć stan systemowej dysfunkcji ustalonej przez Trybunał w niniejszej sprawie. W odniesieniu do podjęcia środków o charakterze ogólnym, Trybunał uznał, że Polska musi – poprzez stosowne środki prawne oraz praktyki administracyjne – albo zapewnić skuteczną i szybką realizację roszczeń pozostałym uprawnionym do ekwiwalentu za mienie zabużańskie, albo przyznać im w to miejsce równorzędne zadośćuczynienie. Do wyroku zostało dołączone zdanie odrębne sędziego Zupančiča. Odpowiedz Link
maciejmjm1 Komentarze 24.06.04, 16:30 W niemieckich kancelariach prawniczych wielkie poruszenie wywołało wtorkowe ogłoszenie przez Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu wyroku w sprawie Broniowski przeciwko Polsce (nr skargi 31443/96), która dotyczyła roszczeń obywateli polskich wypędzonych z Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej. W oczach niemieckich prawników zajmujących się podobnymi pozwami obywateli RFN wobec rządów RFN, Polski i Czech sprawa ta jest postrzegana jako precedensowa. Niemieckie kancelarie prawnicze od lat specjalizują się w prawnym uzasadnianiu cywilnych roszczeń niemieckich. Z kolei centralne urzędy niemieckie (np. MSZ) w ciągu ostatnich 15 lat na zapytania "pokrzywdzonych" obywateli niemieckich odpowiadają, że strony polska i czeska odmawiają jakichkolwiek rozmów międzypaństwowych na ten temat. Niemieckie MSZ zwraca jednocześnie uwagę, że w trakcie negocjacji przed przystąpieniem tych państw do Unii Europejskiej i po ich przystąpieniu do UE Polska oraz Czechy są zobowiązane do wypełniania litery i ducha prawa europejskiego oraz prawa swobodnego przepływu kapitału i osób na terenie Wspólnoty. Od 1 maja 2004 r. wyroki Trybunałów w Strasburgu i Luksemburgu mają dla Polski i Czech moc wiążącą. Polityka uników Taktykę uspokajania Polaków i chowania głowy w piasek stosują także rządzący Polską w ostatnich latach politycy. Niestety, jak dotychczas takie zabiegi są skuteczne i działają jak narkotyk - głównie na polityków z lewicowych i liberalnych partii. Tymczasem, chociaż zdecydowana większość mediów tego nie nagłaśnia, ogół Polaków jest mocno zaniepokojony. Wyrazem tego była marcowa uchwała Sejmu RP podjęta przeciwko roszczeniom przesiedleńców z Ziem Odzyskanych. "Polska nie będzie związana jakimkolwiek orzeczeniem przyjętym przez instytucje Unii Europejskiej zapadłe w tych sprawach" - napisano w uchwale. Należy przypomnieć, że w owym dokumencie Sejm RP - wbrew stanowisku rządu - podkreślił, iż niemieckie roszczenia nie podlegają rozpoznawaniu przez Trybunał Sprawiedliwości Wspólnot Europejskich w Luksemburgu lub Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. Uchwała Sejmu RP dotyczy ewentualnych roszczeń o zwrot majątku lub wypłatę odszkodowań. Mimo że Sejm RP wezwał w uchwale polski rząd do zawarcia takiego zastrzeżenia w negocjowanym wtedy traktacie konstytucyjnym UE i do złożenia rządom państw członkowskich Piętnastki osobnej deklaracji o takiej samej treści, ani rząd Millera, ani Belki nic nie zrobiły w tej sprawie. Gorzej! W praktyce uchwała została zbojkotowana, ponieważ rządzący zachowują się jakby jej w ogóle nie było. W ogłoszonym we wtorek wyroku dotyczącym odszkodowań dla obywateli polskich wypędzonych z Kresów Trybunał zwrócił szczególną uwagę na istnienie systemowego problemu tkwiącego u podstaw naruszenia Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Poruszenie w kancelariach Gorączkowy ruch w kancelariach niemieckich bierze się stąd, że niemieccy prawnicy już dawno złożyli wiele indywidualnych i zbiorowych skarg dotyczących odszkodowań za mienie pozostawione przez Niemców w Czechach i na terenach przyznanych Polsce po II wojnie światowej. Kolejną, pogłębioną w kontekście prawodawstwa unijnego analizę stanu prawnego dotyczącego własności Niemców przedstawili Trybunałom w Strasburgu i Luksemburgu oraz sądom amerykańskim niemieccy prawnicy i naukowcy (m.in. prof. Blumenwitz i prof. de Zayas). Powołali się w niej m.in. na naruszenia Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (art. 1 Protokół nr 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka dotyczący ochrony własności) i traktatów rzymskich. Formułowane na piśmie analizy prawne dotyczące roszczeń są w Niemczech dyskretnie konsultowane z niemieckimi urzędami. Angela Merkel (CDU) przed kilkoma tygodniami zapewniała posłów Platformy Obywatelskiej w Warszawie, że przyszły rząd niemiecki (CDU/CSU spodziewa się wygrać wybory w RFN) nie będzie popierał roszczeń odszkodowawczych licznych organizacji niemieckich wysiedleńców ze Związku Wypędzonych (BdV), "Powiernictwa Pruskiego" itd. O tym, iż zapewnienia te nie mają wartości, świadczy chociażby to, że deklaracji wobec Platformy Obywatelskiej w Warszawie Angela Merkel w Niemczech nie powtórzyła. Zdaniem niektórych obserwatorów, uczyniła tak jedynie w obawie o utratę głosów dla CDU/CSU. Jednak w Bundestagu istnieje silna grupa posłów z CDU i CSU, którzy od lat zajmują się sprawami "wypędzonych" Niemców. Jest to też taktyka rządu i parlamentu niemieckiego. Zagrożona suwerenność Polska polityka uników jest ewidentnym zaniedbaniem kolejnych rządów, parlamentów i prezydentów RP. Jaskrawym przykładem tego są układy polsko- niemieckie z 1991 r. Abstrahując od tego, czy jest ona sterowana z Niemiec, czy nie, takie chowanie głowy w piasek może mieć katastrofalne skutki dla Polski i Czech. I to nie tylko cywilno-prawne, ale także ustrojowe, dotykające imponderabiliów stanowiących o tożsamości i suwerenności państwa i jego obywateli. Czy rzeczywiście suwerenność państwowa - jak publicznie powiedział ks. abp Józef Życiński po przyjęciu w Brukseli projektu konstytucji UE - powinna być dla Polski i Polaków w Unii Europejskiej sprawą drugorzędną? Piotr Wojnicki Niemcom nic się nie należy Niemieccy prawnicy i politycy nie chcą zrozumieć, że wypędzenia Polaków z zagarniętych Polsce ziem wschodnich i wysiedlenia Niemców z terytoriów przyznanych Polsce nigdy nie można stawiać na jednej płaszczyźnie. Niemcy muszą wreszcie zrozumieć, a polskie MSZ musi im to wytłumaczyć, że to nie Polska rozpętała II wojnę światową. Mimo to Polsce niesprawiedliwie odebrano połowę przedwojennego terytorium, za co, jak tłumaczyli Stalin, Roosevelt i Churchill, rekompensatą miały być przyznane Polsce ziemie poniemieckie. Ziemie zachodnie nie są więc rekompensatą Niemiec za wyrządzone Polsce olbrzymie szkody i za wymordowanie 6 milionów polskich obywateli. Tak można by traktować ziemie zachodnie tylko wtedy, gdyby nie zabrano nam Kresów Wschodnich. Poza tym, zważywszy na ogrom zniszczeń i cierpień, jakich doznaliśmy ze strony Niemców, jest wielką bezczelnością, a nawet aktem jawnej wrogości szantażowanie nas pozwami o zwrot mienia niemieckim wysiedleńcom. Niemcy powinni się cieszyć, że po bestialstwach, których się dopuścili, pozwolono im w ogóle zachować własne państwo, że potraktowano ich niewspółmiernie łagodnie i wyrozumiale w stosunku do ogromu zbrodni, jakich dokonali. Niemcy muszą pamiętać, że do dzisiaj głęboko odczuwamy jako Naród i państwo skutki rozpętanej przez nich wojny. Muszą pamiętać, że odpowiadają oni nie tylko za to, co się stało w latach 1939-1945, ale także za 60 lat rujnujących Polskę rządów komunistów i spokrewnionych z nimi ideologicznie libertynów. Zaburzanie więc mają prawo domagać się zwrotu utraconego mienia lub adekwatnej rekompensaty, bo odebrano im domy i ziemię, chociaż niczemu nie zawinili, a Niemcy, którzy wynieśli Hitlera do władzy, NIE. I niech się cieszą, że władze Warszawy i innych polskich miast nie przysyłają im do zapłacenia rachunków za odbudowywane obecnie a zniszczone przez Niemców w czasie wojny obiekty. Jeśli mimo to uważają, że coś im się należy, to adresatem ich roszczeń są rządy Litwy, Białorusi i Ukrainy. Dobrze by było, żeby polskie MSZ wytłumaczyło to Niemcom. Krzysztof Warecki Odpowiedz Link
maciejmjm1 Stanowisko prawnikow rzadu 24.06.04, 20:05 Dzis w radiu prawnicy rzadowi wypiowiedzieli sie, ze wyrok trybunalu w Strassburgu (mienie zabuzanskie) nie okresla wysokosci odszkodowania i pozostawia te kwestie do dowolnego ustalenia Panstwu Polskiemu - chyba nie czytali wyroku w sprawie obywatela Czech przeciwko zbyt niskiemu odszkodowaniu (na poziomie 15 %), za wywlaszczona dawniej nieruchomosc i niczego sie nie nauczyli. Chyba trzeba bedzie poczekac, az odszkodowanie zasadzi Trybunal. Odpowiedz Link
maciejmjm1 Gazeta prawna 25.06.04, 09:46 "Gazeta Prawna": Zabużanie nie otrzymają pełnych rekompensat za mienie pozostawione na Wschodzie, gdyż Trybunał przyznał, że wymiar odszkodowania może być ograniczony np. ze względu na sytuację ekonomiczną, w jakiej znajduje się państwo. Zdaniem Renaty Kowalskiej z Departamentu Prawno-Traktatowego MSZ w sprawie Broniowskiego - Trybunał w Strasburgu potwierdził uprawnienia zabużan do ich utraconej własności. Ma to bardzo poważne konsekwencje dla naszego państwa. Jego rolą jest ukształtowanie systemu prawnego, który zapewni skuteczną realizację roszczeń. Obecnie jest to niemożliwe. Trybunał stwierdził, że obowiązujący w Polsce w latach 1985-2004 mechanizm prawny zaspokajania roszczeń jest bezskuteczny. Wadliwe są również obowiązujące przepisy, które różnicują tych, którzy przed ich wejściem w życie uzyskali ekwiwalent, oraz tych, którzy nie dostali nic - dodaje Jakub Wołosiewicz, pełnomocnik rządu przed Trybunałem w Strasburgu. Trybunał w orzeczeniu zgodził się jednocześnie, że wymiar odszkodowania dla zabużan może być ograniczony, np. ze względów ekonomicznych państwa. Na jakie kwoty będą więc mogli liczyć zabużanie, tego eksperci MSZ nie potrafili powiedzieć. Zdaniem R. Kowalskiej, ważne jest jednak, aby zabużanie posiadali wycenę swoich majątków, gdyż będzie to stanowić podstawę do wypłaty odszkodowań. Odpowiedz Link
maciejmjm1 Gazeta prawna 25.06.04, 11:16 Wyrok w sprawie zabużan Sześć miesięcy na załatwienie sprawy Polska naruszyła postanowienia Europejskiej Konwencji Praw Człowieka dotyczące ochrony własności – orzekł we wtorek Europejski Trybunał Praw Człowieka w sprawie roszczeń zabużan. Sędziowie ze Strasburga dali Polsce 6 miesięcy na rozwiązanie tej sprawy, w przeciwnym razie ruszy lawina pozwów, które mogą kosztować Skarb Państwa miliardy złotych. Skargę do Trybunału złożył Jerzy Broniowski, który domaga się od Polski odszkodowania za pozostawioną przez jego babcię nieruchomość. Łącznie jego roszczenie opiewa na kwotę blisko 3 mln zł. Trybunał w Strasburgu orzekł, że nastąpiło naruszenie artykułu 1 Protokołu nr 1 do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (ochrona własności) i zobowiązał polski rząd, by zapewnił realizację prawa własności pozostałym uprawnionym do rekompensaty za mienie zabużańskie. Zgodnie z wyrokiem Trybunału – poprzez stosowne środki prawne oraz praktyki administracyjne Polska musi zapewnić realizację powyższego prawa własności pozostałym uprawnionym do ekwiwalentu lub przyznać im w zamian równorzędne zadośćuczynienie. Na podstawie artykułu 41 Konwencji (słuszne zadośćuczynienie), skarżącemu zasądzono 12 000 euro tytułem kosztów postępowania, z potrąceniem kwoty 2409 euro, które otrzymał w ramach pomocy prawnej przyznanej przez Radę Europy. Trybunał następnie postanowił, również jednomyślnie, że kwestia zasądzenia skarżącemu odszkodowania z tytułu poniesionego uszczerbku majątkowego oraz krzywdy moralnej nie jest gotowa do rozstrzygnięcia. Złe prawo, jeszcze gorsza praktyka Po ogłoszeniu wyroku jeden z pełnomocników skarżącego mecenas Zbigniew Cichoń bardzo negatywnie ocenił polską praktykę i ustawodawstwo w zakresie rekompensaty za mienie zabużańskie pozostawione po zmianie granic po II wojnie światowej. Wyrok Trybunału strasburskiego uznał za „precedens, który powinien przede wszystkim skłonić nasz rząd do uregulowania prawnego sprawy mienia zabużańskiego w godziwy sposób. Zdaniem Romana Nowosielskiego, pełnomocnika zabużan przed sądami krajowymi, orzeczenie Trybunału określa zasady i jednoznacznie stwierdza, że naruszono konwencję europejską. Zrównano więc własność z prawami zabużan do uzyskania odszkodowania. Trybunał orzekł, że prawo zabużan podlega najwyższej ochronie jaką zna Konwencja. Państwo polskie musi rozwiązać problem W myśl wyroku Trybunału państwo polskie musi rozwiązać sprawę odszkodowań w swoim prawie wewnętrznym w ciągu 6 miesięcy. Jeżeli sprawa nie zostanie rozwiązana Trybunał zacznie zasądzać konkretne odszkodowania w sprawach, które trafiły do Strasburga. Obecnie w Strasburgu czeka podobnych 167 spraw zabużańskich. Ponadto w Polsce ok. 4 tys. zabużan i ich spadkobierców posiada już odpowiednie dokumenty potwierdzające ich prawo do ekwiwalentu, na sumę ponad 3 mld zł. Zdaniem R. Nowosielskiego rozstrzygnięcie Wielkiej Izby wyznacza kierunek orzecznictwa Trybunału w tych sprawach. Od jej orzeczenia nie ma odwołania i każdy inny mniejszy skład orzekający Trybunału będzie musiał to rozstrzygnięcie respektować. Zdaniem prof. Zdzisława Galickiego, eksperta Rady Europy – Trybunał wykazał nadzwyczajne zrozumienie dla spraw polskich biorąc pod uwagę zarówno słuszne roszczenia zabużan, jak i szczególne trudności dla państwa w spłacie tego zadłużenia. Trybunał nie zasądził odszkodowań w określonych kwotach. Jest to ciągle kwestia otwarta dla negocjacji – mówi Z. Galicki. Trybunał orzekł, że zabużanom należą się nie tylko odszkodowania za utracony majątek, ale również zadośćuczynienia. Dostrzegł też, że czekając bezskutecznie na należne im rekompensaty, ponoszą oni krzywdę i właśnie za to należy im się zadośćuczynienie. Artykuł 41 Konwencji europejskiej mówi, że słuszne zadośćuczynienie należy się, jeśli prawo wewnętrzne nie gwarantuje zwrotu pełnej wartości utraconego majtku. Zasada jest przesądzona, pozostaje tylko kwestia wysokości kwoty – mówi Z. Galicki. Ustawa nie jest brana pod uwagę Trybunał nie odniósł się do ustawy z dnia 12 grudnia 2003 r. o zaliczaniu w poczet ceny sprzedaży albo opłat z tytułu użytkowania wieczystego nieruchomości Skarbu Państwa wartości nieruchomości pozostawionych poza obecnymi granicami państwa polskiego (Dz.U. z 2004 r. nr 6, poz. 39), która miała rozwiązać problem zabużan. Oznacza to, że nie traktuje jej jako podstawy do ustalenia górnego pułapu słusznego odszkodowania. Ustawa weszła w życie pod koniec stycznia. Przewiduje ona rekompensaty dla wszystkich poszkodowanych w wysokości 15 proc. utraconych na Wschodzie nieruchomości, ale nie więcej niż 50 tys. zł. Zdaniem prof. Zdzisława Galickiego obowiązująca ustawa nie rozwiązuje sprawy zabużańskiej, gdyż jej postanowienia usiłują rozwiązać tę kwestię całościowo w stosunku do wszystkich osób repatriowanych ze Wschodu. Nie brane są pod uwagę szczególne zobowiązania traktatowe, jakie ciążyły i ciążą na państwie polskim. Ile zapłaci Skarb Państwa Według Galickiego realizacja tego typu obciążeń będzie bardzo trudna dla Polski, jednak nie może być to usprawiedliwieniem dla pozbawienia zabużan ich słusznych roszczeń. Trzeba to jednak najpierw dokładnie wyliczyć. Obecnie bowiem nie ma wiarygodnych danych na ten temat. – Jesteśmy gotowi rozpocząć publiczną dyskusję publiczną, na ile państwo polskie jest w stanie zrealizować te zobowiązania. Nikt nie mówi że te odszkodowania muszą być jednorazowe i astronomicznie wysokie. Konstytucja mówi, że w przypadku wywłaszczenia należy się słuszne odszkodowanie, a to wcale nie oznacza, że musi być ono w pełnej wartości – mówi R. Nowosielski. Wyrok i co dalej? W przypadku nieuregulowania tej sprawy przez polskiego ustawodawcę w ciągu najbliższych 6 miesięcy zabużanie będą mogli składać pozwy o odszkodowania do Strasburga i sądów krajowych. – Sprawy, które są w toku, w dalszym ciągu mogą trafiać do Trybunału, jeżeli nie będzie właściwego efektu w postaci rozstrzygnięcia ustawodawczego i idących za tym odszkodowań. – Jest to ostatnie ostrzeżenie przed lawiną możliwych orzeczeń, jeśli państwo polskie nie rozwiąże tej sprawy – mówi Z. Galicki. Potem będą zasądzane określone sumy. Niestety, w systemie prawnym Rady Europy i Trybunału nie ma wystarczająco skutecznego systemu egzekucji wyroków. W historii były przypadki, że sumy zasądzone nie były później przez państwo wypłacane – przeważnie ze względów politycznych. Tak było w przypadku Turcji, kiedy nie zastosowała się ona do wyroku Strasburga w sprawie wypłacenia odszkodowań Grekom, którzy utracili swoje majątki po ich wysiedleniu na Cyprze. Tomasz Pietryga, Miłosz Marczuk Więcej artykułów tych autorów ... Opinie Roman Nowosielski,adwokat, pełnomocnik zabużan przez sądami krajowymi Wyrok jest bardzo satysfakcjonujący. Brak zadośćuczynienia prawom zabużan Trybunał traktuje tak samo jak bezprawne pozbawienie własności, która podlega pełnej ochronie. Ekwiwalent za mienie zabużańskie to nic innego jak prawo własności. Jeśli państwo polskie nie przekaże poszkodowanemu ekwiwalentu, to wówczas należy mu się słuszne odszkodowanie w rozumieniu art. 41 Konwencji. Trybunał uznał więc, że jego wyrok nie musi być zgodny z zaskarżoną do Trybunału Konstytucyjnego ustawą z 12 grudnia 2003 roku dotyczącą realizacji odszkodowań dla zabużan, w której wprowadza się maksymalną kwotę odszkodowania na poziomie 50 tysięcy złotych. Trybunał nie wprowadził ograniczeń kwotowych, w wyroku mówi się o słusznym odszkodowaniu. Trybunał przyjął więc, że skarżącym nie tylko należą się pieniądze za to, co pozostawili za Bugiem, ale również zadośćuczynienie i naprawienie krzywdy moralnej. W tej chwili powinna zostać uchwalona porządna, uczciwa ustawa o odszkodowaniach dla zabużan zgodna z art. 41 Konwencji. T Odpowiedz Link
maciejmjm1 cd Gazeta prawna 25.06.04, 11:17 Roman Nowosielski,adwokat, pełnomocnik zabużan przez sądami krajowymi Wyrok jest bardzo satysfakcjonujący. Brak zadośćuczynienia prawom zabużan Trybunał traktuje tak samo jak bezprawne pozbawienie własności, która podlega pełnej ochronie. Ekwiwalent za mienie zabużańskie to nic innego jak prawo własności. Jeśli państwo polskie nie przekaże poszkodowanemu ekwiwalentu, to wówczas należy mu się słuszne odszkodowanie w rozumieniu art. 41 Konwencji. Trybunał uznał więc, że jego wyrok nie musi być zgodny z zaskarżoną do Trybunału Konstytucyjnego ustawą z 12 grudnia 2003 roku dotyczącą realizacji odszkodowań dla zabużan, w której wprowadza się maksymalną kwotę odszkodowania na poziomie 50 tysięcy złotych. Trybunał nie wprowadził ograniczeń kwotowych, w wyroku mówi się o słusznym odszkodowaniu. Trybunał przyjął więc, że skarżącym nie tylko należą się pieniądze za to, co pozostawili za Bugiem, ale również zadośćuczynienie i naprawienie krzywdy moralnej. W tej chwili powinna zostać uchwalona porządna, uczciwa ustawa o odszkodowaniach dla zabużan zgodna z art. 41 Konwencji. To byłoby najprostsze rozwiązanie. Jeśli nie będzie tej ustawy, to nastąpi sytuacja, w której będziemy masowo pozywali Skarb Państwa przed sąd i wygrywali sprawy. 30 czerwca mamy kasację w Sądzie Najwyższym w jednej z takich spraw. Myślę, że wyrok Trybunału ze Strasburga wpłynie na losy tej kasacji. Dr Hanna Machińska, Biuro Informacji Rady Europy Wyrok Trybunału wskazuje na to, że nadzieje polskich władz na to, iż odkładanie w czasie nieuporządkowanych spraw dotyczących własności skończy się jakimś ich przyciszeniem, były płonne. Trybunał zawyrokował, że problem należy rozwiązać systemowo, poprzez ustawę. Katarzyna Szarkowska, dyrektor Departamentu Regulacji Rynku Nieruchomości Ministerstwa Infrastruktury Wyrok Trybunału oznacza konieczność zmiany ustawodawstwa polskiego w tej materii. Ustawa, która obecnie obowiązuje, dotyczy wyłącznie osób, które swoich uprawnień nie zrealizowały. Nie odnosi się do osób, które otrzymały już jakąś formę zadośćuczynienia. A wręcz odbiera im uprawnienia do dochodzenia dodatkowych możliwości roszczeń. Trybunał orzekł – tak wynika z treści wyroku że poprzez odpowiednie środki prawne Polska musi zapewnić wykonanie prawa własności zarówno tym, co zrealizowali już jakieś roszczenia, jak i tym, którzy ich nie zrealizowali. W Polsce obowiązuje ustawa z 2003 r. i rząd polski czeka na rozstrzygnięcie o jej zgodności z konstytucją przed Trybunałem Konstytucyjnym Odpowiedz Link
maciejmjm1 Gazeta prawna 25.06.04, 11:20 Kruczki prawne nie na Strasburg Zabużanie wracają ze Strasburga z tarczą. Cierpliwość Trybunału Praw Człowieka została wyczerpana. Wyrok, jaki zapadł wczoraj w Strasburgu, obnażył dotychczasowe kunktatorstwo władzy publicznej w stosunku do byłych właścicieli. Uniki i kruczki prawne, które wystarczały na gmatwanie i przeciąganie spraw przed krajowymi sądami, przed międzynarodowym wymiarem sprawiedliwości okazały się niewiele warte. Sędziowie Trybunału nie mieli wątpliwości, że państwo polskie pogwałciło prawo do poszanowania cudzego mienia. To bez wątpienia najpoważniejsze ostrzeżenie, jakie otrzymał nasz wymiar sprawiedliwości ze Strasburga. Jest to także niebagatelne ostrzeżenia dla naszego ustawodawcy. Jeszcze raz okazało się, że w sprawach własności w Strasburgu nie ma i nie będzie taryfy ulgowej. Rozstrzygnięcie zapadło po wyjątkowo długim namyśle. Przez osiem lat sędziowie wsłuchiwali się w sygnały przychodzące z Warszawy. Żaden z nich nie okazał się jednak na tyle silny i przekonujący, by wątpliwości sędziów co do rzetelności realizacji prawa własności zostały rozwiane. Co więcej, w ostatnim okresie przychodzące sygnały były wręcz sprzeczne. Oto z jednej strony Sąd Najwyższy, NSA, a także niektóre sądy powszechne podejmowały próbę rozszerzenia uprawnień i gwarancji zabużańskich, z drugiej jednak strony ustawodawca krajowy zmniejszał zakres składników mienia, o które zabużanie mogli występować. Uchwalona w 2001 r. ustawa reprywatyzacyjna została w końcu zawetowana przez prezydenta RP. Oczywiście, byłoby lepiej, gdyby sprawę załatwiono w kraju. Tak się jednak nie stało. Wyrok Trybunału jest wiążący i ostateczny. Nie ma już od niego odwołania. Niezmiernie ważne jest jednak i to, że nad jego rzetelnym wykonaniem, naszej władzy publicznej będzie teraz patrzył na ręce Komitet Ministrów Rady Europy. Jego zainteresowanie nie ograniczy się tylko do sprawy Broniowskiego. Trybunał wezwał bowiem władze polskie do wprowadzenia niezbędnych rozwiązań prawnych, które umożliwią wykonanie prawa własności również pozostałym osobom, uprawnionym do ekwiwalentu za mienie zabużańskie. Odpowiedz Link
maciejmjm1 Gazeta prawna 25.06.04, 11:21 ZabuŻanie. MSZ odnosi się do orzeczenia TrybunaŁu w Strasburgu Pełnych odszkodowań za mienie nie będzie Zabużanie, którzy we wtorek wygrali w Strasburgu, nie otrzymają pełnych rekompensat za mienie pozostawione na Wschodzie, gdyż Trybunał przyznał, że wymiar odszkodowania może być ograniczony np. ze względu na sytuację ekonomiczną, w jakiej znajduje się państwo – twierdzą eksperci Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Zdaniem Renaty Kowalskiej z Departamentu Prawno-Traktatowego MZS w sprawie Broniowskiego – Trybunał w Strasburgu potwierdził uprawnienia zabużan do ich utraconej własności. Ma to bardzo poważne konsekwencje dla naszego państwa. Jego rolą jest ukształtowanie systemu prawnego, który zapewni skuteczną realizację roszczeń. Obecnie jest to niemożliwe. Trybunał stwierdził, że obowiązujący w Polsce w latach 1985-2004 r. mechanizm prawny zaspakajania roszczeń jest bezskuteczny. Wadliwe są również obowiązujące przepisy, które różnicują tych, którzy przed ich wejściem w życie uzyskali ekwiwalent, oraz tych, którzy nie dostali nic – dodaje Jakub Wołosiewicz, pełnomocnik rządu przed Trybunałem w Strasburgu. Trybunał w orzeczeniu zgodził się jednocześnie, że wymiar odszkodowania dla zabużan może być ograniczony, np. ze względów ekonomicznych państwa. Na jakie kwoty będą więc mogli liczyć zabużanie – tego eksperci MSZ nie potrafili powiedzieć. Zdaniem R. Kowalskiej ważne jest jednak, aby zabużanie posiadali wycenę swoich majątków, gdyż będzie to stanowić podstawę do wypłaty odszkodowań. Trybunał w Strasburgu orzekając w sprawie Broniowski przeciwko Polsce zastosował po raz pierwszy nowy mechanizm rozpatrywania skarg, nie zasądzając odszkodowania za naruszenie konwencji europejskiej, a wzywając państwo do negocjacji. Trybunał wezwał rząd aby załatwił sprawę Broniowskiego w formie ugody – mówi J. Wołosiewicz. Obecnie w Trybunale znajduje się 167 podobnych skarg zabużanskich, które nie będą rozpatrywane w ciągu najbliższych 6 miesięcy. Tyle czasu dano Polsce na samodzielne rozwiązanie tej sprawy. Jeżeli tak się nie stanie, Trybunał będzie zasądzał odszkodowania. Odpowiedz Link
maciejmjm1 Kolejny wyrok 30 czerwca 27.06.04, 12:00 Wyrok Sadu Najwyzszego w sprawie zabuzanskiej. Odpowiedz Link
maciejmjm1 Wyrok SN 30.06.04, 23:19 Zwycięstwo zabużan w Sądzie Najwyższym Marek Wielgo 30-06-2004, ostatnia aktualizacja 30-06-2004 17:47 Należą im się odszkodowania za mienie pozostawione po wojnie na Wschodzie - potwierdził w środę Sąd Najwyższy. Sam nie ma jednak zamiaru orzekać o ich formie i wysokości. Według sędziów to zadanie dla sądów niższych instancji Jako pierwszy zmierzy się z nim Sąd Apelacyjny w Gdańsku. Sąd Najwyższy (SN) uchylił bowiem wczoraj jego wyrok sprzed roku, odmawiający dwojgu zabużanom z Sopotu prawie półmilionowego odszkodowania za nieruchomość pozostawioną pod Wilnem. Gwoli ścisłości dodajmy, że Sąd Apelacyjny oddalił apelację zabużan od wcześniejszego, niekorzystnego dla nich wyroku gdańskiego Sądu Okręgowego. Argumentacja obu sądów była jednak taka sama: żadne odszkodowanie zabużanom się nie należy, m.in. dlatego, że umowa zawarta w 1944 r. przez PKWN z Litewską SRR, którą wskazują oni jako podstawę swoich roszczeń, nie była ratyfikowana, a więc nie ma mocy prawnej. Zgodnie z tą umową Polska zobowiązała się do wypłacenia przesiedleńcom ekwiwalentu za pozostawiony majątek. Identyczne umowy, tzw. republikańskie, PKWN zawarł również z Białoruską i Ukraińską SRR. Sędzia SN Marta Grzelka przyznała wczoraj, że to, czy umowa z Litwą była ratyfikowana czy nie, ma drugorzędne znaczenie. Przede wszystkim liczy się to, że nie jest ona umową samowykonalną, czyli że nie stanowi podstawy roszczeń zabużańskich, bo odsyła do innych przepisów odszkodowawczych. SN doliczył się aż 14 różnego rodzaju aktów normatywnych (m.in. ustaw) wydanych w późniejszych latach, które miały umożliwić zabużanom zaliczenie wartości pozostawionego mienia na poczet kupowanych nieruchomości. Problem w tym, że przez wiele lat prawa zabużan były iluzoryczne, bo albo nie było dla nich żadnych nieruchomości (w 1990 r. państwo przekazało je gminom), albo uniemożliwiano im udział w przetargach (np. organizowanych przez agencje nieruchomości rolnych i mienia wojskowego). SN uznał, że zabużanom należą się odszkodowania. - To kolejny krok naprzód - cieszył się po ogłoszeniu wyroku prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kresowian Wierzycieli Skarbu Państwa Andrzej Korzeniowski. Kwestią otwartą pozostaje wciąż jednak forma i wysokość odszkodowań. SN cofnął sprawę sopockich zabużan do ponownego rozpatrzenia przez Sąd Apelacyjny, który - już według wytycznych SN - ma przyznać odszkodowanie, uwzględniając m.in. niedawny wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu (potwierdził on prawo zabużan do rekompensaty) oraz obowiązującą od blisko pięciu miesięcy tzw. ustawę zabużańską. Na jej podstawie zabużanom zalicza się na poczet kupowanej nieruchomości jedynie 15 proc. wartości pozostawionego mienia, a i to nie więcej niż 50 tys. zł. Adwokat sopockich zabużan Roman Nowosielski liczy, że to ograniczenie uchyli Trybunał Konstytucyjny, do którego zwrócili się w tej sprawie posłowie Platformy Obywatelskiej. Przypomnijmy, że przeszło 4 tys. zabużan i ich spadkobierców ma już w ręku zaświadczenie bądź decyzję potwierdzającą prawo do ekwiwalentu. Ich łączna wartość przekracza 3 mld zł (średnio po mniej więcej 730 tys. zł). Ale niewykluczone, że będzie wyższa, bo rozpatrzenie czeka kolejnych około 83 wniosków o ekwiwalent. Resort skarbu ocenia je na około 10 mld zł. Jednak Andrzej Korzeniowski uważa, że ta kwota jest znacznie zawyżona. Jego zdaniem z nierozpatrzonych wniosków tylko nieliczne kwalifikują się do odszkodowania. Odpowiedz Link
maciejmjm1 SN - Rzeczpospolita 01.07.04, 00:57 Za zaniedbania państwa trzeba zapłacić W sprawach zabużan państwo polskie odpowiada za to, że przez lata kolejnymi aktami ograniczało im możliwość uzyskiwania rekompensat za mienie pozostawione na Wschodzie. Tak orzekł w środę Sąd Najwyższy w pierwszej sprawie rozpatrywanej po głośnym wyroku Trybunału w Strasburgu. Sens tamtego orzeczenia, przypomnijmy, był taki: z zabużanami trzeba się rozliczyć. Szerzej pisaliśmy o tym wyroku 23 czerwca. Sąd Najwyższy nie poszedł jednak aż tak daleko, jak tego żądał adw. Roman Nowosielski, występujący zresztą w wielu sprawach zabużan, by postanowienia tzw. układów republikańskich uznać za samodzielną podstawę roszczeń. Zawarte w 1944 r. między PKWN a rządami Ukraińskiej, Białoruskiej i Litewskiej SRR zapowiadały, że przesiedlani obywatele polscy otrzymają ekwiwalent za majątek pozostawiony na Wschodzie. We wczorajszej sprawie chodziło o przesiedlonych z Wileńszczyzny. Rodzice powodów zostawili tam 30-hektarowe gospodarstwo. Ewa B. i Andrzej C., nie mogąc w Polsce uzyskać ekwiwalentu (do przetargów nie przystępowali), domagali się po 244 tys. zł odszkodowania. Sąd okręgowy oddalił pozew, podobnie apelacyjny. Uznały, że umowa z litewską republiką radziecką (z 22 września 1944 r.) nie może być zaliczona do źródeł polskiego prawa. Co do tej akurat umowy doszła kwestia, że w przeciwieństwie do dwóch innych, nie była ratyfikowana. Apelacja gdańska dodała, że owszem uzyskiwanie rekompensat (przetargi) szwankuje, ale z tego nie wynika dla zabużan roszczenie o odszkodowanie. Adw. Nowosielski walczył zwłaszcza o uznanie owych umów republikańskich za samowykonalne. Wskazywał, że zawierały (w art. 3) podstawy do wyliczenia rekompensaty. Co więcej, już wtedy nie mówiono o 100-proc. ekwiwalencie, nie ma więc przeszkód, by Sąd Najwyższy wreszcie, zwłaszcza po świeżym orzeczeniu Strasburga, przeciął ten narastający i nierozwiązany definitywnie problem. Sąd Najwyższy tylko częściowo przychylił się do tych oczekiwań. Po pierwsze potwierdził, że umowy republikańskie nie są samowykonalne. Pierwszy raz SN stwierdził to 21 listopada zeszłego roku. Przede wszystkim dlatego, że zastrzeżono w nich, iż ekwiwalent za pozostawione mienie będzie przyznawany na podstawie ustaw obowiązujących w Polsce, ściślej - wydanych w wykonaniu tych umów. Polski ustawodawca wydał takie akty. Nie zgodził się natomiast SN z apelacyjnym, że po stronie zabużan nie ma podstaw do odszkodowania. - Odpowiedzialność państwa polskiego (zaniedbanie legislacyjne) ma źródło w tym, że wydało ono szereg aktów ograniczających wykonalność ich roszczeń, w ich efekcie uprawnienia zabużan stały się wręcz iluzoryczne - powiedziała w uzasadnieniu sędzia Maria Grzelka. Systematycznie wyłączano majątek dostępny zabużanom, w końcu nawet jeśli były licytacje jakichś nieruchomości, to były dla nich w praktyce niedostępne (za drogie). Dlatego sąd apelacyjny będzie musiał jeszcze raz zbadać sprawę, pod kątem odpowiedzialności odszkodowawczej (będzie to jednak trudniejsza ścieżka). SN wskazał także, że będzie to rozstrzygał już w nieco innych warunkach, musi bowiem brać pod uwagę uchwaloną w zeszłym roku (chociaż zaskarżoną do TK) ustawę zabużańską, która przewiduje rekompensaty, ale ograniczone, oraz precedensowy wyrok Strasburga. Marek Domagalski Odpowiedz Link
maciejmjm1 Opinia profesora Drzewickiego 01.07.04, 00:58 Europejski Trybunał Praw Człowieka Skutki pierwszego, precedensowego wyroku w sprawie mienia zabużańskiego Kto umrze za Strasburg KRZYSZTOF DRZEWICKI Dzisiaj Europejski Trybunał Praw Człowieka ogłosi w Strasburgu precedensowy wyrok w sprawie J. Broniowski przeciwko Polsce (skarga nr 31443/96), dotyczącej mienia zabużańskiego. Nie znając jeszcze treści wyroku, spróbujmy zarysować jego potencjalne skutki. Większość przesłanek wskazuje na to, że najprawdopodobniej Trybunał orzeknie o pogwałceniu przez Polskę prawa do poszanowania mienia. Gdyby nawet do tego nie doszło, problem pozostaje i wymaga rozwiązania. Zasadniczym skutkiem wyroku jest jego wiążący charakter. Rozpatrzenie zaś sprawy przez 17-osobową Wielką Izbę zamyka możliwość odwołania się od wyroku, czyniąc zeń orzeczenie ostateczne. Powstaje wreszcie obowiązek rzetelnego wykonania wyroku, co podlega kontroli Komitetu Ministrów Rady Europy. W świetle zasady pierwszeństwa umów międzynarodowych nad ustawodawstwem podkonstytucyjnym orzeczenia Trybunału wywrzeć muszą odpowiednie skutki w polskim porządku prawnym. Odrębny kompleks problemów stworzy finansowa część wyroku. Trybunał może nakazać wypłacenie odszkodowania i zadośćuczynienia, choć nie da się wykluczyć, że, jak w innych podobnych sprawach, zostawi stronom nieco czasu na bezpośrednie rokowania w sprawie płatności. Skarga pilotująca Ten historyczny wyrok kończy jedną sprawę zabużańską, ale nie załatwia całego problemu mienia zabużańskiego. W Strasburgu skardze zabużańskiej nadano pilotujący charakter, co oznacza, że podstawowe dla sprawy rozstrzygnięcia prawne znajdą zastosowanie w odniesieniu do 167 innych złożonych już skarg oraz tysięcy dalszych, które wygeneruje wyrok. Do umierania za Niceę zgłosiło się już wielu polityków, jakoś nie widać jednak chętnych do umierania za Strasburg, choć to politycy zawinili najbardziej. A za wyrok zapłacimy wszyscy. Problem mienia zabużańskiego należało sprawnie załatwić na poziomie krajowym. Strusia polityka RP ostatnich 15 lat poniesie klęskę. Zanim poznamy wyrok i wielce oczekiwane argumenty w kwestii statusu prawnego uprawnień do ekwiwalentu za mienie zabużańskie, spróbujmy przyjrzeć się wskazówkom zawartym w decyzji o dopuszczalności skargi. Cierpliwość Trybunału Skarga została wniesiona przez skarżącego 12 marca 1996 r. A zatem wyrok zapadnie po ponad ośmiu latach procedowania Trybunału, który za znacznie krótsze okresy przewlekłości postępowań krajowych orzekał o naruszeniu prawa do rzetelnej rozprawy w "rozsądnym terminie" na gruncie art. 6 ust. 1 europejskiej konwencji praw człowieka. Do tej praktyki europejskiej zdążyliśmy się już niestety przyzwyczaić. W tym jednak wypadku naganna przewlekłość Trybunału stała się jego cnotą. Wiele bowiem przesłanek wskazuje, że pierwszą falę skarg zabużańskich z połowy lat 90. przetrzymano w oczekiwaniu na polskie regulacje ustawowe. Cierpliwość Trybunału wyczerpała się ostatecznie, gdy uchwalona 11 stycznia 2001 r. ustawa o reprywatyzacji została zawetowana przez prezydenta RP, a w jej miejsce nie uchwalono innej przez trzy kolejne lata. Wobec braku odpowiedniej reakcji władz RP do akcji przystąpił Trybunał. Źródła problemu Repatriacje ludności polskiej były konsekwencją zmian terytorialnych narzuconych Polsce w rezultacie II wojny światowej. Obszar Polski zmalał po wojnie aż o 19,78 procent. Według danych archiwalnych, na mocy tzw. porozumień republikańskich z lat 1944 - 1945 repatriacja objęła łącznie około 1 240 000 obywateli polskich i w istocie służyła ich ratowaniu przed pogromami i wywiezieniem w głąb terytorium sowieckiego. Warto o tym moralnym przesłaniu pamiętać, gdy dzisiaj spadkobiercy zabużan podnoszą astronomiczne niekiedy roszczenia. Zgodnie z poczynionymi szacunkami, do chwili obecnej zaspokojono około 1,5 mln uprawnień, głównie w okresie bezpośrednio powojennym. Nadal pozostaje do załatwienia 55 - 70 tys. wniosków osób uprawnionych do ekwiwalentu za mienie pozostawione za Bugiem. Warto zapamiętać, że wykonanie umów republikańskich zostało zakończone umową z 21 lipca 1952 r., na mocy której Polska musiała zapłacić ZSRR 76 mln rubli skalkulowanych w parytecie złota. Niezależnie od poważnych strat terytorialnych Polska została więc jeszcze przymuszona do zapłacenia wysokiej ceny za repatriację swoich obywateli. Kwestie zaspokojenia uprawnień do ekwiwalentu za mienie zabużańskie należy widzieć z perspektywy dwóch tendencji, które ujawniły się dopiero w latach 80. i 90. Z jednej strony, dochodziło częstokroć do znaczących rozszerzeń zakresu uprawnień zabużańskich z mocy orzeczeń Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego, które następnie inkorporowano do ustawodawstwa. Rozszerzenia te dotyczyły kategorii podmiotów uprawnionych do składania wniosków o ekwiwalenty za pozostawione mienie oraz zakresu składników majątkowych, o które zabużanie mogli występować. Tak oto trzecia władza zastąpiła pierwszą. Z drugiej strony, po 1989 r. zakres mienia państwowego stale się zawężał, zwłaszcza w wyniku prywatyzacji i przekazania gminom w 1990 r. ogromnego majątku należącego wcześniej do skarbu państwa. Droga do wyroku Decyzja o dopuszczalności skargi stała się zapowiedzią orzeczenia o naruszeniu. Trybunał nie ustosunkował się w niej do zarzutów rządu wobec środków dowodowych (pisma osób trzecich) przedłożonych przez pełnomocników skarżącego, które nie dotyczyły jego skargi. Trybunał często poucza, że procedura konwencyjna nie przewiduje actio popularis, czyli skargi w interesie zbiorowym i ogólnym, sam jednak prowadzi sąd nad całą kwestią. Co więcej, rządowi nie odpowiedziano na pytanie, czy owe środki dowodowe przedłożono za zgodą zainteresowanych osób, jak wymaga tego ustawa z 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych. O ile samo przedłożenie tych dokumentów mówi wiele o metodach działania pełnomocników skarżącego, o tyle smutniejsze jest, że przyzwolenie na takie zachowanie pochodzi od Trybunału. Jest nadzieja, że wyrok oceni zarzuty rządu. Nie wolno bowiem bronić praw człowieka za pomocą naruszania praw człowieka, a to się, niestety, Trybunałowi zdarza coraz częściej (np. w innej sprawie polscy adwokaci nazywają w pismach żonę skarżącego prostytutką, a Trybunał mimo protestów rządu nie reaguje). Wypada też oczekiwać, że Trybunał poprze tezę o potrzebie należytej staranności ze strony wnioskodawców, w tym i o przedkładaniu operatu szacunkowego mienia pozostawionego za Bugiem. Problem mocy wiążącej tzw. umów republikańskich W decyzji o dopuszczalności Trybunał udzielił odpowiedzi na pytanie o moc wiążącą umów republikańskich. Pytanie to wyraźnie nawiązywało do tezy niektórych prawników polskich o obowiązywaniu umów republikańskich. Stąd wzięły się propozycje opublikowania obecnie, tzn. w świetle konstytucji z 1997 r., tekstów tych umów w celu uzyskania bezpośredniej podstawy prawnej do realizacji roszczeń zabużańskich. Dobrze się w sumie stanie, ze wyrok Trybunału rozstrzygnie sporą cześć problemu, gdyż polskie władze publiczne wykazały zbiorową i długotrwałą niemoc w rozwiązywaniu problemu mienia zabużańskiego Trybunał uciekł od odpowiedzi na powyższe pytanie, uznając za nieistotne to, czy obowiązują one nadal, skoro wynikające z tych umów zobowiązania przeniknęły do późniejszych aktów ustawodawczych. Zgodnie zaś z generalną zasadą prawa międzynarodowego państwom pozostawia się swobodę w zakresie wyboru środków i metod realizacji zobowiązań prawnomiędzynarodowych. Roszczenia zabużańskie jako mienie Podstawowym pytaniem w warstwie merytorycznej w ramach badania przez Trybunał meritum jest kwestia, czy uprawnienie do "kompensacji" za mienie pozostawione za Bugiem stanowi "mienie" (possessions) w rozumieniu art. 1 protokołu nr 1 do konwencji europejskiej. Za tak szerokim ujęciem o Odpowiedz Link
maciejmjm1 Opinia profesora Drzewickiego cd 01.07.04, 01:00 Roszczenia zabużańskie jako mienie Podstawowym pytaniem w warstwie merytorycznej w ramach badania przez Trybunał meritum jest kwestia, czy uprawnienie do "kompensacji" za mienie pozostawione za Bugiem stanowi "mienie" (possessions) w rozumieniu art. 1 protokołu nr 1 do konwencji europejskiej. Za tak szerokim ujęciem opowiedział się skarżący. W ocenie rządu z kolei nie mamy w tym przypadku do czynienia z "kompensacją za mienie", ale z pewnego rodzaju środkiem kompensacyjnym, jeżeli konkretne składniki mienia są dostępne. W tym zakresie prawo krajowe umożliwiało starania o zaliczenie zabużanom wartości pozostawionych za granicą nieruchomości na pokrycie opłat za użytkowanie wieczyste lub ceny sprzedaży działki budowlanej oraz ceny sprzedaży położonych na niej budynków lub lokali stanowiących własność skarbu państwa. Jednakże zanim dojdzie do takiego "zaliczenia wartości pozostawionych nieruchomości", osoby uprawnione muszą uzyskać określony składnik mienia. Wnioskodawcom nie przysługuje więc roszczenie cywilnoprawne wobec skarbu państwa o uzyskanie mienia, a jedynie prawo do składania wniosków o składniki mienia i, jeśli zostaną one im udostępnione, prawo do zaliczenia ich wartości. Ustawodawca ukształtował w sumie pozycję prawną skarbu państwa nie w formie zobowiązań rezultatu, lecz zobowiązań odpowiedniego działania. Taka charakterystyka regulacji ustawowej problemu mienia zabużańskiego nie koresponduje z orzecznictwem europejskim, które wymaga, by osoba podnosząca zarzut pozbawienia jej własności musiało wpierw wykazać, że takie prawo istniało. Artykuł 1 protokołu nr 1 do konwencji nie przewiduje ochrony "prawa do własności", lecz "prawa własności". Uprawnienie osoby repatriowanej zza Buga jest natomiast w najlepszym razie uprawnieniem potencjalnym. Z mocy ustaw krajowych repatrianci nie uzyskali ani podmiotowego prawa do mienia, ani też roszczenia o kompensację za mienie pozostawione za Bugiem. Trybunał ustosunkuje się prawdopodobnie do koncepcji "słusznej ekspektatywy" jako drogi do uzyskania mienia w przyszłości. Koncepcja ta, znana w jurysdykcjach europejskich, mogła uwzględnić, jak sugerował rząd, również koncepcję "ekspektatywy maksymalnie ukształtowanej", którą wypracował i rozwinął nasz Trybunał Konstytucyjny. Trybunał zdołał już dokonać kwalifikacji mienia zabużańskiego, odnotowując, że uprawnienie przyznane skarżącemu na mocy prawa polskiego zdefiniowane zostało przez Sąd Najwyższy jako dług należny od skarbu państwa, który ma charakter materialny i dziedziczny. Skarżący miał interes majątkowy uznany na gruncie prawa polskiego, interes, który kwalifikuje się do ochrony na podstawie art. 1 protokołu nr 1. Uznając naruszenie, Trybunał wypowiada się w materii zawisłej obecnie przed Trybunałem Konstytucyjnym odnośnie do ustawy z 12 grudnia 2003 r. Głównym problemem stanie się sposób wykonania wyroku. Jedno jest pewne, oba Trybunały nie powinny dopuścić do kolizji jurysdykcji: ideałem byłoby stworzenie otoczenia prawnego nienaruszającego zasady równości i niedyskryminacji. Przykładowo, jaki będzie los art. 4 ustawy, który wyraźnie wyłącza z grona starających się o prawo do zaliczenia osoby, które już wcześniej nabyły takie prawa w jakiejś części? Czy niektóre możliwe odpowiedzi Trybunału nie zaleją go kolejnymi falami skarg? Pamiętajmy też, że zabużanie nie są jedynymi poszkodowanymi przez wojnę! Dobrze się w sumie stanie, ze wyrok Trybunału rozstrzygnie sporą cześć problemu, gdyż polskie władze publiczne wykazały zbiorową i długotrwałą niemoc w rozwiązywaniu problemu mienia zabużańskiego. Wyrok trzeba wykonać wobec skarżącego i tysięcy innych mimo prawdopodobnie kontrowersyjnych interpretacji, do jakich Trybunał się odwoła. Szkoda, że jednym podpisem w 2001 r. polityka znowu wygrała z prawami człowieka, przekreślając szanse na załatwienie problemu świadczeń reprywatyzacyjnych, w tym i zabużańskich, w sposób kompleksowy, rozłożony na lata i łagodniejszy dla budżetu. Teraz i tak trzeba zapłacić, a wstydu dla RP będzie jeszcze więcej. Autor jest profesorem dr. hab., pracuje w Katedrze Prawa Międzynarodowego Uniwersytetu Gdańskiego, w latach 1994 - 2003 był pełnomocnikiem RP przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka Odpowiedz Link
maciejmjm1 Gazeta prawna 01.07.04, 12:12 SĄd NajwyŻszy. ZabuŻanie Pierwsze orzeczenie po wyroku ze Strasburga Sąd Najwyższy uznał wczoraj, że przez lata prawo coraz bardziej ograniczało możliwość zaspokojenia roszczeń zabużan. Z tego powodu mogą oni domagać się od państwa odszkodowań. To pierwsza sprawa „zabużańska”, którą rozpatrywał SN po ubiegłotygodniowym wyroku Trybunału w Strasburgu. Dwoje zabużan domagało się wypłaty odszkodowań po ok. 244 tys. zł dla każdego z nich za mienie pozostawione na terenie radzieckiej Litwy. Powoływali się m.in. na umowę pomiędzy Polskim Komitetem Wyzwolenia Narodowego (PKWN) a Litewską Republiką Radziecką z 1944 r., która – ich zdaniem – jest samowykonalna, czyli jest wystarczającą podstawą dochodzenia ich roszczeń. Sądy obu instancji oddaliły powództwa uważając, że umowa z Litwą nie była ratyfikowana i nie jest podstawą zobowiązań cywilnoprawnych wobec zabużan. Zabużanie złożyli więc w tej sprawie kasację do SN. Sąd uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Sędziowie nie zgodzili się z argumentem, że umowa pomiędzy PKWN a Litwą z 1944 r. jest samowykonalna, czyli że to z niej samej miałyby dla zabużan wynikać roszczenia o zapłatę. Roszczenia powinny więc być oparte na polskich regulacjach prawnych. Te regulacje określają bowiem, jak roszczenia związane z powojenną utratą mienia powinny zostać zaspokojone. Umowa z Litwą z 1944 r. odsyła bowiem do krajowych przepisów. Sąd uznał natomiast, że doszło do tzw. deliktu normatywnego, gdyż polskie prawo coraz bardziej ogranicza możliwość zaspokojenia roszczeń zabużan. Regulacje w tej mierze (a od 1946 r. było już 14 różnych aktów normatywnych w tej sprawie) stają się coraz bardziej iluzoryczne. Z tego powodu zabużanie mogą się domagać odszkodowania – muszą jednak udowodnić, że ponieśli szkodę i wyliczyć dokładnie wartość dochodzonych roszczeń. Sygn. akt IV CK 491/03 Odpowiedz Link
krotki Re: Gazeta prawna 01.07.04, 14:44 no i doczekal sie ten nibymagister!! naśmieał sie idzcie do saów w domysle bo sdy są nasze@! i były prosze ale jak im Trybunał pokazał że sa idiotami to zaraz zmienili zdanie - ot socjalistyczni sędziowie Pozdrawiam Odpowiedz Link
maciejmjm1 Najnowsza Rzeczpospolita 02.07.04, 06:34 Godziwa rekompensata Już 90 proc. zabużan zrealizowało w pełni swoje prawo do zaliczenia wartości majątków pozostawionych poza granicami kraju na poczet ceny nieruchomości kupowanej od państwa. Pozostawienie więc pozostałym 10 proc. zainteresowanych możliwości otrzymania jedynie 15 proc. tej wartości (i to nie więcej niż 50 tys. zł) narusza rażąco zasadę równości wobec prawa. Tak najkrócej można określić główny zarzut, jaki grupa posłów Platformy Obywatelskiej sformułowała we wniosku do Trybunału Konstytucyjnego pod adresem ustawy z grudnia 2003 r. regulującej kwestie mienia zabużańskiego i nazywanej w skrócie ustawą o prawie do zaliczania. Platforma w gruncie rzeczy zaskarżyła całą ustawę. Obawiając się jednak, że taki wniosek może nie wywołać pożądanego skutku - sformułowała alternatywnie konkretne zarzuty wobec dziewięciu przepisów tej ustawy oraz jednego z artykułów ustawy o komercjalizacji i prywatyzacji. Co na to konstytucja Czy państwo prawa może uzależniać uprawnienia do zaliczenia wartości pozostawionego za granicą mienia od posiadania przez właścicieli tych nieruchomości i ich spadkobierców obywatelstwa polskiego i stałego zamieszkania w RP? Wszak jest to prawo słusznie nabyte i przysługujące nieprzerwanie od 60 lat. Podlega więc ochronie konstytucyjnej - dowodzą posłowie we wniosku. Podkreślają, że żadna z dotychczasowych regulacji nie stawiała takiego warunku i że wprowadza to nierówność w grupie repatriantów z terenów przejętych po wojnie przez Związek Radziecki. Czy sprawiedliwe jest pozbawienie prawa do pełnego zaliczenia osób, które w przeszłości kupiły od państwa nieruchomość, bez względu na jej wartość? Skorzystali przecież ze swojego prawa tylko częściowo. Pozbawienie ich teraz możliwości uzyskania pozostałej części ekwiwalentu to działanie prawa wstecz i nierówność wobec tych, którzy uzyskali ekwiwalent w całości - argumentują posłowie. Zastrzeżenia mają też do ograniczenia ekwiwalentu jedynie do 15 proc. wartości pozostawionych nieruchomości, nie więcej niż 50 tys. zł. Wywodzą je z faktu, że układy republikańskie (zawarte przez Polskę z radzieckimi republikami: ukraińską, białoruską i litewską), stanowiące podstawę prawną roszczeń zabużan, przewidują ekwiwalent według oceny ubezpieczeniowej (z wyłączeniem ziemi w wypadku układu z Republiką Litewską) i zgodnie z prawem obowiązującym w państwie polskim, ale nie mówią o ograniczeniu. Posłowie PO zakwestionowali też przepis dopuszczający potwierdzenie wartości majątków zabużańskich zeznaniami złożonymi tylko przez świadków, którzy w momencie zawarcia umów republikańskich byli pełnoletni. Przepis ten ogranicza możliwości dowodowe - twierdzą. Za niekonstytucyjne uważają również ustanowienie zasady, że wszystkie wszczęte, a niezakończone postępowania mają być prowadzone na podstawie nowej, mniej korzystnej ustawy. Trzecie podejście Trybunał już dwukrotnie (w 1987 i w 2002 r.) zajmował się mieniem zabużańskim. Zebrało się także obszerne orzecznictwo Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego. Jednak szczególnie aktualne wydaje się uzasadnienie orzeczenia TK z 19 grudnia 2002 r. (sygn. K 33/ 02). TK potwierdził, że umowy republikańskie stworzyły zobowiązanie państwa do uregulowania w prawie wewnętrznym kwestii rozliczeń z osobami, które w wyniku zmiany granic utraciły mienie za Bugiem. Jednak umowy te nie stanowią, według TK, bezpośredniej podstawy roszczeń odszkodowawczych, pozostawiając ustawodawcy swobodę w kształtowaniu mechanizmu kompensacji strat majątkowych. Prawo "zaliczenia" - stwierdził Trybunał - to surogat prawa własności, ale więcej niż ekspektatywa. To chronione konstytucyjnie prawo majątkowe o charakterze publicznoprawnym. Tworząc formy rekompensowania strat, ustawodawca powinien uwzględniać realia gospodarcze, ale nie może tak zawęzić przyznanego prawa majątkowego, aby pozbawić je wartości. Byłoby to bowiem pozorne prawo, sprzeczne z konstytucyjną zasadą zaufania do państwa. Prokurator już ocenił Stanowisko prokuratora generalnego w sprawie poselskiego wniosku zostało już sformułowane. Podziela on zaskarżenie PO w dwu kwestiach. Po pierwsze - uznając dopuszczalność ograniczenia rozmiarów rekompensaty z powodu sytuacji finansowej państwa - nie znajduje uzasadnienia wyeliminowania z kręgu uprawnionych tych wszystkich, którzy nabyli prawo do zaliczenia, lecz zrealizowali je tylko częściowo. Uznanie, że zobowiązanie państwa wobec nich zostało wykonane, prokurator generalny uważa za niekonstytucyjne. To samo dotyczy tych, którzy nie zrealizowali swojego prawa do wartości 15 proc. utraconego mienia. Więcej, rozwiązanie takie - zdaniem prokuratora generalnego - różnicuje osoby, które tylko częściowo zrealizowały swoje prawo według trudnego do ustalenia kryterium. Po wtóre - za nadmiernie ograniczający możliwości dowodowe i za mało realny prokurator uznaje przepis wymagający pełnoletności w 1945 r. od świadków (trzech) potwierdzających uprawnienia zabużan. Są to osoby, które musiałyby mieć obecnie co najmniej 78 lat, a takich pozostało już niewiele. Zdolność oceny miały, jego zdaniem, także osoby młodsze, a ponadto zeznania świadków podlegają każdorazowo ocenie. Pozostałe zarzuty zostały uznane za niezasadne. Niezależnie od Strasburga Prace nad tą sprawą (sygn. K 2/04) w Trybunale Konstytucyjnym trwają. Jej sprawozdawcą będzie prof. Marian Grzybowski. Jednak termin rozprawy nie jest jeszcze znany. Wiadomo, że nie będzie to przed wakacjami. Sprawa jest bowiem trudna i wymaga czasu. Wiadomo też, że nietrafne są publicystyczne sugestie, że TK czekał z tym na wyrok Strasburga. Choć jest oczywiste, że będzie się musiał z nim liczyć. Orzeczenia Trybunału Praw Człowieka wydawane są na podstawie konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, która funkcjonuje w naszym systemie prawnym już od wielu lat. Są więc u nas obowiązujące, jak wyrok każdego innego sądu. Ten z 22 czerwca 2004 r. w sprawie niezaspokojonych roszczeń Jerzego Broniowskiego jest zaadresowany do naszego rządu i musi być przezeń respektowany. Także Trybunał Konstytucyjny i polskie sądy nie mogą nad nim przejść do porządku dziennego. Zatem - przy zachowaniu pełnej niezawisłości TK - strasburski wyrok w sprawie z wniosku Platformy Obywatelskiej nie może być przez polski Trybunał Konstytucyjny niezauważony. Jolanta Kroner Odpowiedz Link
maciejmjm1 Zabuzanie, a roszczenia Niemcow 02.07.04, 06:45 Dzisiaj zabużanie, jutro... RYS. JANUSZ MAYK MAJEWSKI WALDEMAR GONTARSKI, STEFAN HAMBURA Korzystny dla zabużan wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu (Broniowski przeciwko Polsce z 22 czerwca br.) w sposób naturalny rodzi pytanie o roszczenia odszkodowawcze tzw. niemieckich wypędzonych wobec Polski. Dla polskiego rządu, zwłaszcza dla szefa polskiej dyplomacji, wyrok ten stanowi kompletne zaskoczenie, chociaż eksperci pozarządowi ostrzegali przed taką ewentualnością. Także my ("Rz" z 8 października 2003 r., "Zamknąć drogę do odszkodowań") pisaliśmy o tym. "Ostatnio minister Cimoszewicz powiedział o ewentualnych roszczeniach niemieckich wypędzonych wobec Polski: - Jeśli mamy jakieś obawy, to dlatego, że m.in. w kwestiach dotyczących mienia zabużańskiego znane są orzeczenia, które nie mają żadnej podstawy prawnej i ze zdumieniem stwierdzam, iż polskie sądy mogą je wydać" - tak kończyliśmy tamten tekst i, kwestionując pewność ministra, wyraziliśmy opinię, że należy w Polsce przystąpić czym prędzej do sporządzenia własnych list szkód i strat wyrządzonych Polsce przez Niemcy hitlerowskie. Wbrew poglądom ministra Opierając się na naszym stanowisku, a wbrew poglądom ministra Cimoszewicza, najpierw Rada Warszawy przyjęła uchwałę o oszacowaniu strat poniesionych przez stolicę wskutek działań obcych armii, niemieckiej i sowieckiej, podczas II wojny światowej. Podobne uchwały przyjęto w innych miastach, np. w Poznaniu. Następnie Sejm przyjął uchwałę, w której czytamy: "(...) wszystkie kwestie związane z przejęciem przez Polskę majątków po byłych przesiedleńcach z ziem odzyskanych uważa za ostatecznie zakończone i w żaden sposób niepodlegające rozpoznawaniu przez Trybunał Sprawiedliwości Wspólnot Europejskich w Luksemburgu lub Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu (...)". W swej uchwale Sejm wezwał rząd do zagwarantowania w traktacie konstytucyjnym UE zapisu mówiącego o zakończeniu wszystkich kwestii związanych z przejęciem przez Polskę majątków po obywatelach niemieckich po II wojnie światowej. Jednocześnie, również wbrew poglądom ministra Cimoszewicza, przedstawiciel Departamentu Prawno-Traktatowego MSZ, mówił dziennikarzom: - Trybunał w Strasburgu złamał zasadę, iż nie zajmuje się sprawami sprzed swego powstania. Do niedawna odżegnywał się od rozpatrywania tzw. starych spraw, a złamał tę zasadę po raz pierwszy przed około dwoma laty, podejmując decyzję o dopuszczalności rozstrzygnięcia w sprawie Broniowski przeciwko Polsce, dotyczącej mienia zabużańskiego. Tak oto Trybunał otworzył puszkę Pandory. Orzeczenia w tych sprawach będą miały dla Polski zasadnicze znaczenie. Trybunał uznał wówczas, że choć naruszenie praw zabużan nastąpiło, zanim objęte zostały ochroną na podstawie art. 1 protokołu nr 1 do europejskiej konwencji praw człowieka, jednak z uwagi na "ciągłość naruszenia" (skutki trwają) sprawa objęta jest jego kompetencją. Wcześniej podobne skargi, np. ze strony byłych właścicieli z Prus Wschodnich, były oddalane. Jeśli po wyroku Trybunału w Strasburgu przedstawiciele polskiego rządu uspokajają opinię publiczną, że roszczenia niemieckich wypędzonych mają całkiem inny charakter niż roszczenia zabużan, warto im przypomnieć właśnie zasadę "ciągłości naruszeń". Trzeba też jednak przytoczyć opinie niemieckich prawników, wzywających do tzw. opcji zerowej. Kiedy Polacy czy Czesi skrupulatnie obliczą szkody wyrządzone im przez Niemcy hitlerowskie, okazać się może, że per saldo to nie Polska i Czechy mają płacić niemieckim wypędzonym, tylko Niemcy - Polakom i Czechom, a rezygnacja z reparacji jest łaską wyrządzoną państwu niemieckiemu. Taki wniosek wynika np. z opinii wybitnego znawcy prawa międzynarodowego prof. Christiana Tomuschata (opinia wydana dla niemieckiego parlamentu w sprawie wypędzenia Niemców Sudeckich). Niemieckie władze inspirują roszczenia Rządy polski i niemiecki reprezentują odmienne stanowiska prawne w sprawach wypędzenia. Rząd niemiecki uważa, że wywłaszczenia dokonane bez odszkodowań były niezgodne z prawem międzynarodowym, polski jest innego zdania. Jednak problem dzisiaj polega na czymś innym - na bezczynności polskiego rządu wykorzystywanej przez rząd niemiecki. Jak niedawno napisało niemieckie Ministerstwo Finansów w liście do jednego z wypędzonych, który wystąpił o odszkodowanie do rządu federalnego, Republika Federalna zrezygnowała jedynie z roszczeń terytorialnych wobec Polski i uznała jej granice, ale "nie zrezygnowała przez to z indywidualnych roszczeń Niemców". Ministerstwo poradziło swemu rodakowi, aby wystąpił przeciwko Polsce na drogę procesową. Oprócz majątków wypędzonych (czyli prywatnej własności niemieckiej, przejętej przez Polskę pod koniec II wojny światowej i tuż po jej zakończeniu, tzn. w latach 1945 - 1947) odrębną kwestią są roszczenia przesiedlonych, którzy wyjeżdżali z Polski później (do 1989 r.), w tym w ramach akcji łączenia rodzin, już nie na podstawie umowy poczdamskiej. Problem ten, choćby ze względu na inny kontekst historyczny, pod względem prawnym jest poważniejszy dla Polski niż roszczenia wypędzonych (wszak w przypadku wypędzonych chodziło o rozstrzygnięcie wielkich mocarstw, aczkolwiek tak też było w przypadku zabużan). Tutaj też wysuwanie roszczeń odszkodowawczych wobec Polski jest w białych rękawiczkach inspirowane przez władze niemieckie. Tamtejsze urzędy masowo występują do przesiedlonych, aby zwrócili "świadczenie wyrównawcze" uzyskane od rządu niemieckiego za pozostawione w Polsce mienie. Na przykład ostatnio burmistrz Dortmundu (notabene członek rządzącej SPD) wezwał do zwrotu świadczenia mieszkankę tego miasta, która w latach 70. wyjechała do Niemiec, pozostawiwszy w Polsce mienie. Pochodząca jeszcze z lat 50. niemiecka ustawa o świadczeniu wyrównawczym (Lastenausgleichsgesetz) mówi bowiem, że jeśli stan faktyczny ulegnie zmianie, urząd (Ausgleichsamt) może domagać się zwrotu tego quasi-odszkodowania. Urzędy niemieckie wychodzą z założenia, że stan faktyczny radykalnie się zmienił, tzn. w Polsce nastąpiła demokratyzacja i liberalizacja, a członkostwo w Unii Europejskiej likwiduje przeszkody, aby przesiedleni wrócili do swoich domów. Jeśli zaś kogoś tam zastaną, mają pełne prawo do ubiegania się o zwrot własności na drodze sądowej w Polsce. Zgodnie z prawem polskim nieruchomości te zostały wywłaszczone na podstawie dekretu o majątkach opuszczonych i poniemieckich z 1946 r. oraz ustawy o gospodarce terenami w miastach i osiedlach z 1961 r. Mimo to do dziś w wielu księgach wieczystych figurują nazwiska dawnych niemieckich właścicieli. Tylko na Opolszczyźnie jest ok. 700 nieruchomości o nieuregulowanym stanie prawnym. Tutaj też wydaje się konieczna opcja zerowa. Aby to było możliwe, potrzebna jest odpowiednia aktywność polskiego rządu, który jednak nie widzi problemu. Czas na polsko-niemiecką umowę Sejmowa Komisja Spraw Zagranicznych przyjęła w pierwszym czytaniu uchwałę, w której rząd został zobowiązany do wyegzekwowania od Niemiec należnych Polsce reparacji wojennych. Optymalnym rozwiązaniem w tej sytuacji wydaje się właśnie opcja zerowa, tzn. każda ze stron rezygnuje ze swoich roszczeń, niemiecka w swoim oraz w imieniu swoich obywateli, polska również. W każdym razie rozmiar szkód wyrządzonych Polsce przez Niemcy hitlerowskie upoważnia rząd RP do wyegzekwowania od rządu RFN stosownej umowy. W Niemczech członkowie Rady oraz osoby wspierające Centrum przeciwko Wypędzeniom wydały oświadczenie, w którym zdystansowały się od działalności Pruskiego Powiernictwa (Preussische Treuhand), organizacji przygotowującej pozwy za pozostawione przez Niemców mienie w Polsce. Abstrahując od tego, czy działaczom Centrum rzeczywiście zależy na zablokowaniu roszczeń odszkodowawczych wypędzonych, odnotujmy, że w oświadczeniu sygnatariusze sugerują, "aby rzą Odpowiedz Link
maciejmjm1 cd Zabuzanie, a roszczenia Niemcow 02.07.04, 06:46 "aby rządy w Berlinie i Warszawie, ale także i w innych krajach, w których istnieją po dzień dzisiejszy otwarte kwestie majątkowe, szukały politycznego rozwiązania sprawy indywidualnych roszczeń majątkowych oraz roszczeń reparacyjnych państwa". Oświadczenie to podpisali, oprócz Eriki Steinbach, m.in. Ralph Giordano, Peter Glotz, Otto von Habsburg, Klaus Haensch, Helga Hirsch i Christian Tomuschat. Dlaczego więc polski rząd milczy? Po strasburskim wyroku w sprawie zabużan rzecznik praw obywatelskich prof. Andrzej Zoll mówił: - Władze nic nie zrobiły, żeby rozwiązać problem roszczeń zabużan. Sprawę można było załatwić bez wydawania pieniędzy, przekazując zabużanom rekompensatę w naturze, choćby w nieruchomościach rolnych skarbu państwa. Teraz trzeba będzie płacić. Polski rząd tak jak nic nie zrobił, żeby rozwiązać problem roszczeń zabużan, tak też nic nie robi, aby zlikwidować ostatecznie problem roszczeń niemieckich. I co z tego wynika? Po pierwsze, żeby wypłacić zabużanom godziwą rekompensatę, może trzeba będzie podnieść podatki - oświadczył reprezentant RP przed Trybunałem w Strasburgu. Po drugie, jeśli dalej tak pójdzie i polski rząd nie będzie nic robił, a szef dyplomacji w kwalifikacjach prawnych będzie się znowu mylił, Polacy mają zagwarantowaną stałą podwyżkę podatków. W każdym razie ma kto płacić. Stefan Hambura jest adwokatem w Berlinie (stefan@hambura.com), Waldemar Gontarski - dyrektorem Centrum Ekspertyz Prawnych przy Europejskiej Wyższej Szkole Prawa i Administracji w Warszawie, redaktorem naczelnym "Gazety Sądowej". Niniejszy tekst stanowi wersję publicystyczną ekspertyzy prawnej, która zostanie opublikowana na łamach "Gazety Sądowej". Odpowiedz Link
maciejmjm1 Tygodnik Powszechny 04.07.04, 04:37 tygodnik.onet.pl/1547,1172621,1,dzial.html Odpowiedz Link
maciejmjm1 Najnowsza Polityka 05.07.04, 02:58 polityka.onet.pl/artykul.html?DB=162&ITEM=1172661 Odpowiedz Link
maciejmjm1 Rozmowa z prof. JANEM WIDACKIM, adwokatem 06.07.04, 23:26 - Jest Pan przeciwny przyznaniu odszkodowań Polakom, którzy zostali wysiedleni z Kresów Wschodnich? - W żadnym wypadku. Uważam natomiast, że nie wolno - jak to zdecydowana większość czyni - bezrefleksyjnie patrzeć na tę sprawę. Nie ulega wątpliwości, że wypłacenie zasądzonych rekompensat tzw. Zabużanom kosztowałoby państwo bardzo wiele. - Jakie zatem jest wyjście z sytuacji po wtorkowym wyroku Trybunału w Strasburgu, korzystnym dla kresowian? - Mamy dwie możliwości. Po pierwsze - Polska może zignorować wyrok Trybunału, co nie pociągnęłoby żadnych konsekwencji prawnych, tylko polityczne. Jednak skutki polityczne byłyby tak dotkliwe, że nie możemy pozwolić sobie na zlekceważenie wyroku. Drugie wyjście polegałoby na rozważeniu możliwości realizacji ustawy dotyczącej mienia zabużańskiego, która weszła w życie w styczniu tego roku. - Ustawa ta została zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego, a eksperci twierdzą, że jest bardzo prawdopodobne, że trybunał uzna ją w całości lub w istotnych punktach za sprzeczną z konstytucją. - Nie ma jednak innego wyjście niż poczekać na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego i starać się wypłacać rekompensaty na zasadach określonych przez tę ustawę, czyli uzyskania równowartości 15 proc. utraconego majątku, ale nie może być to suma większa niż 50 tys. zł. - Wysiedleni z kresów twierdzą, że ustawa każe im się zadowolić ochłapami. - Czy zatem lepiej będzie, gdy wypłacone zostanie odszkodowanie, które wyliczą sobie Zabużanie? Można, oczywiście, tak zrobić i zapłacić za wszystko, co na wschodnich kresach II Rzeczpospolitej utraciła prababcia czy dziadek tego, który dzisiaj żąda rekompensaty. Wstępne wyliczenia mówią, że za nieco ponad 4 tys. wniosków należałoby zapłacić ponad 3 mld zł. A przecież liczbę wszystkich Zabużan szacuje się na prawie 83 tys. - Zabużanie mają niepodważalny tytuł prawny do uzyskania odszkodowania. - Nie podważam go, ale przypominam równocześnie, że to nie państwo polskie zabrało im majątki. Ponadto, naprawdę obywatelom nie przystoi cieszyć się z przegranej własnego państwa. Państwo to nie jacyś anonimowi "oni", ale my wszyscy. Czy naprawdę my wszyscy mamy płacić komuś za to, że ich przodkowie stracili mienie, bo Churchill, Stalin i Roosevelt zmienili granice? Tego rodzaju myślenie i postępowanie też kłóci się z poczuciem sprawiedliwości. Przypomnę, że w Polsce międzywojennej nie zwracano ziemi skonfiskowanej po powstaniu styczniowym. Uznano wtedy, że państwa, czyli II RP, nie stać na wypłacenia odszkodowań za konfiskatę ziemi po powstaniu styczniowym. Jak ktoś wykazał, że był powstańcem styczniowym, dostawał stopień podporucznika, emeryturę należną podporucznikowi i Krzyż Niepodległości z Mieczami. Przypomnę, że w taki sposób honorowała II RP powstańców, a nie ich wnuków czy prawnuków, z czym mamy obecnie do czynienia w przypadku tzw. Zabużan. Dodam, że przed wojną prawo własności w Polsce było znacznie lepiej szanowane niż dzisiaj. P. S. Jak dla mnie to Pan profesor nie zna historii prawa, bo przed wojna byla ustawa reprywatyzacyjna i dotyczyla min. powstancow z 1863. Smutne to, ze sa jeszcze tacy profesorowie prawa. Odpowiedz Link
maciejmjm1 Rzozmowa z adwokatem P. Broniowskiego 19.07.04, 01:38 Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu wydał wyrok w sprawie o odszkodowanie za utracony majątek przez Zabużan, jaką Jerzy Broniowski wytoczył rządowi polskiemu. Z adwokatem Zbigniewem Cichoniem – pełnomocnikiem Jerzego Broniowskiego, prowadzącym sprawę przed Trybunałem w Strasburgu – rozmawia Krystyna Bigaj. KRYSTYNA BIGAJ Krystyna Bigaj: – 22 czerwca br. Europejski Trybunał Praw Człowieka ogłosił wyrok w sprawie Jerzego Broniowskiego z Wieliczki, stwierdzając, iż Polska naruszyła art. 1 protokołu dodatkowego nr 1 do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (zwanej dalej EKPCZ), który gwarantuje poszanowanie prawa własności. Na czym polega jego ważność, skoro wydawać by się mogło, że dotyczy jednej sprawy? Zbigniew Cichoń: – Wyrok stanowi zakończenie żmudnego postępowania, wszczętego w 1996 r. przed Europejską Komisją Praw Człowieka, a następnie kontynuowanego przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Precedensowość tego orzeczenia wynika z dwóch przyczyn. Po pierwsze – jest to pierwsza sprawa spośród ponad 160 dotyczących Zabużan. Po drugie – Trybunał po raz pierwszy w sprawie dotyczącej Polski orzekł nie tylko o naruszeniu prawa gwarantowanego w systemie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, ale także stwierdził, iż Polska musi gwarantować przez odpowiednie środki prawne i praktykę administracyjną ochronę praw innych Zabużan, zgodnie z zasadami ochrony prawa własności wynikającymi z art. 1 protokołu dodatkowego nr 1 do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. – Na czym polega naruszenie prawa przez Polskę? – Trybunał Praw Człowieka stwierdził, że naruszenie art. 1 protokołu dodatkowego nr 1 do KPCZ wynika z problemów strukturalnych, związanych z dysfunkcjonalnością legislacji i praktyki postępowania, prowadzących do pozbawienia prawa zaliczenia mienia pozostawionego za Bugiem na poczet ceny zakupu działki od Skarbu Państwa lub opłat z tytułu użytkowania wieczystego. – Co to oznacza w języku potocznym? – Przypomnieć tutaj trzeba, iż na podstawie ustaw Zabużanom przyznano prawo do takiego zaliczenia. Jednakże kolejne ustawy uczyniły to prawo fikcją, gdyż doprowadzały do takiego zmniejszenia zasobów nieruchomości Skarbu Państwa, iż Zabużanie nie mogli nabyć nieruchomości od Skarbu Państwa, a tym samym skorzystać z owego zaliczenia wartości pozostawionego za Bugiem mienia. Ponadto wprowadzano coraz to nowe, dalsze utrudnienia w realizacji tegoż uprawnienia. I tak np. wprowadzono obowiązek uczestniczenia w przetargach na nabycie nieruchomości od Skarbu Państwa. Efekt był taki, iż przy ograniczonej puli nieruchomości oferowanych przez Skarb Państwa ceny nieruchomości były „podbijane” na przetargach znacznie powyżej ich rzeczywistej wartości – ze szkodą dla Zabużan. Działo się to przy równoczesnym istnieniu tysięcy hektarów nieruchomości będących w zarządzie Agencji Nieruchomości Rolnych Skarbu Państwa i Agencji Mienia Wojskowego, które były wyłączone z oferty sprzedaży czy oddania w użytkowanie wieczyste Zabużanom. Po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego o niezgodności z Konstytucją takiego wyłączenia, agencje te zrezygnowały w ogóle z wystawiania nieruchomości do sprzedaży lub w użytkowanie. – W grudniu 2003 r. Sejm uchwalił przecież nową ustawę o Zabużanach, która miała te sprawy właściwie uregulować. Czy tak się stało? – Istotne w sprawie jest także i to, że Trybunał Praw Człowieka w uzasadnieniu wyroku (liczącym 81 stron formatu A 4) ustosunkował się do nowej ustawy dotyczącej Zabużan z grudnia 2003 r., która weszła w życie 1 lutego 2004 r. Trybunał wskazał, iż pozbawienie w tej ustawie prawa do zaliczenia wartości mienia pozostawionego za Bugiem – o ile takie zaliczenie nastąpiło w jakimkolwiek procencie (np. w przypadku skarżącego jego matka otrzymała nieruchomość wartą 2% pozostawionej we Lwowie) – nie da się pogodzić z poszanowaniem prawa własności. Takie rozwiązanie Trybunał Praw Człowieka potraktował jako wywłaszczenie z prawa zaliczenia dotychczas istniejącego, przypominając, iż jest ono dopuszczalne w świetle art. 1 protokołu dodatkowego nr 1 do EKPCZ jedynie za odszkodowaniem, pozostającym w rozsądnej proporcji do wartości wywłaszczanego mienia. – Obserwuje się różne reakcje na wyrok – od aplauzu po niepokój o roszczenia wysiedlonych Niemców czy osłabienie budżetu państwa. Czy te obawy są uzasadnione? – Niepokoi to, że informacje przekazywane przez media zdają się sugerować, że wyrok jest niezrozumiały lub usiłuje usposobić społeczeństwo nieprzyjaźnie do Zabużan. I tak z faktu, iż Trybunał nie zasądził odszkodowania na rzecz skarżącego, wyprowadza się wniosek, iż skarżący nie wygrał sprawy. Jest to błędne rozumowanie, gdyż Trybunał wyraźnie wskazał naruszenie przez Polskę prawa poszanowania własności. Kwestię odszkodowania natomiast Trybunał pozostawił stronom, czyli skarżącemu i rządowi, do załatwienia w ciągu sześciu miesięcy. O ile nie dojdzie do ugody, to Trybunał sam orzeknie o odszkodowaniu. Natomiast nieprzyjazne nastawianie do Zabużan polega na wyciąganiu wniosków, iż realizacja ich uprawnień spowoduje takie obciążenia finansowe państwa, iż konieczne będą podwyżki podatków. Zapomina się przy tym o tysiącach hektarów ziemi niezagospodarowanych i zarządzanych przez różnego rodzaju agencje, których utrzymanie niemało kosztuje podatników. Ziemie te mogą przecież objąć uprawnieni Zabużanie. Moim zdaniem, błędne jest twierdzenie, iż wyrok otwiera wrota roszczeniom niemieckich przesiedleńców, którzy po II wojnie musieli opuścić swe nieruchomości. Nie zauważa się przy tym, iż podstawą uwzględnienia skargi Jerzego Broniowskiego było niewywiązanie się państwa polskiego ze zobowiązania przyjętego w ustawach. W przypadku niemieckich przesiedleńców doszło do utraty prawa i w związku z tym Trybunał Praw Człowieka z dwóch co najmniej przyczyn nie powinien uznać skargi nawet za dopuszczalną. Najważniejsza z nich to kognicja Trybunału ratione temporis. Otóż Trybunał nie rozpoznaje spraw przeciwko Polsce o naruszenie prawa własności, które nastąpiło przed 10 października 1997 r. Po drugie – Trybunał nie rozpoznaje spraw, w których skarżący domagają się w istocie nabycia (przywrócenia) prawa własności – a przecież o to szłoby w sprawach niemieckich przesiedleńców. Tak więc nie ma uzasadnionych obaw. Natomiast są nadzieje, że wreszcie zostanie godziwie załatwiona sprawa Zabużan. Wstyd tylko, że Trybunał w Strasburgu musi naszemu państwu o tym przypominać i to wymuszać. Bynajmniej Trybunał nie kwapił się do tego, gdyż od 10 grudnia 2002 r., kiedy uznał skargę za dopuszczalną, do 22 czerwca 2004 r. pozostawił rządowi i parlamentowi dostatecznie dużo czasu na uregulowanie sprawy. Szkoda, że zamiast ustawy respektującej art. 1 protokołu dodatkowego nr 1 do EKPCZ stworzono kolejny, jeszcze gorszy bubel prawny niż poprzednie. – Dziękuję za rozmowę Odpowiedz Link
maciejmjm1 Wypowiedz min. Szczepanskiego 02.08.04, 13:19 Decyzja w sprawie zabużanina Jerzego Broniowskiego ma zapaść nie później jak do 15 września br. ? powiedział wczoraj w Sejmie Wiesław Szczepański, wiceminister infrastruktury. Odpowiadał on na pytania posłów, czy rząd będzie w stanie wykonać wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu w określonym terminie 6 miesięcy. Pod koniec czerwca w Strasburgu zapadł wyrok, zgodnie z którym państwo polskie naruszyło prawo, nie zaspokajając należycie roszczeń zabużanina w kwestii majątku pozostawionego na Kresach Wschodnich. Trybunał stwierdził również, że doszło w tym względzie do systemowego naruszenia praw zabużan, wzywając jednocześnie nasz kraj do podjęcia niezbędnych środków, aby umożliwić realizację prawa własności repatriantów ze Wschodu. Obecnie na podstawie ustawy zabużańskiej trwają postępowania administracyjne o potwierdzenie uprawnień Kresowian. Do końca maja br. do wojewodów wpłynęło 48 tys. takich wniosków, ponadto 6,3 tys. spraw przejęto od starostów. Według Szczepańskiego, Agencja Nieruchomości Rolnych ma niebawem przeznaczyć 400 tys. ha o łącznej wartości 1,6 mld zł na zaspokojenie uznanych roszczeń zabużan. P. S. Czyli ministerstwo nie ma zadnego pomyslu na realizacje uprawnien. Odpowiedz Link
maciejmjm1 Gazeta Prawna 03.08.04, 15:55 Trzy pytania do... Dr. Macieja Kalińskiego z Zakładu Prawa Karnego Uniwersytetu Warszawskiego Odszkodowania reprywatyzacyjne nie mogą być fikcją ■ Coraz więcej osób, które utraciły swoje majątki wskutek II wojny światowej, występuje z roszczeniami w stosunku do państwa polskiego. W ślad za zabużanami, którzy niedawno wygrali sprawę przed Trybunałem w Strasburgu, idą inne grupy, m.in.: byli właściciele aptek, właściciele nieruchomości warszawskich itd. Czy skalę wszystkich roszczeń można oszacować? – Oszacowanie skali wszystkich roszczeń jest bardzo trudne, gdyż jest to uzależnione od przyjętej przez państwo koncepcji reprywatyzacyjnej i jej zakresu. Ważne jest, czy koncepcja ta uwzględni jedynie przypadki niezgodnego z prawem zajęcia majątków czy też wszystkie przypadki zajęcia mienia. Wyrok Trybunału w Strasburgu w sprawie zabużan na pewno uaktywni inne grupy, które występują z roszczeniami w stosunku do Skarbu Państwa. Obecne przepisy dotyczące wypłaty ekwiwalentów dla zabużan powinny zostać uchylone. Najprawdopodobniej zrobi to już wkrótce Trybunał Konstytucyjny. Państwo może jednak stworzyć dobrą ustawę dla zabużan. Można ograniczyć przy tym sumę wypłacanych odszkodowań ze względu na olbrzymie obciążenia dla budżetu państwa, przyjmując jakiś ekwiwalent niezupełny, np. 50 proc. wartości utraconego majątku. Jest to możliwe, pod warunkiem że nie będzie to symboliczna kwota, jak ta przewidziana w obecnej ustawie. Artykuł 33 ust. 1 konstytucji mówi w takim przypadku o zasadzie proporcjonalności, co oznacza, że wypłacane zadośćuczynienia nie mogą być fikcją. ■ O majątki pozostawione w Polsce zaczynają upominać się również Niemcy. Czy ich roszczenia mają szansę powodzenia? – Sprawa roszczeń niemieckich jest skomplikowana. Trzeba zastanowić się, na ile skuteczne dla państwa polskiego są postanowienia umów poczdamskich. Sprawa ma dwojaki charakter, gdyż chodzi zarówno o własność państwa niemieckiego, np. przejęte gmachy instytucji, urzędów itd., jak i majątki zwykłych obywateli niemieckich, którzy uciekli bądź zostali wypędzeni. W tej pierwszej sprawie nie miałbym wątpliwości odnośnie do skuteczności tych umów. Inaczej natomiast wygląda sytuacja, jeśli chodzi o nacjonalizację mienia obywateli niemieckich. Jeżeli osoba fizyczna była właścicielem np. młyna w Polsce, i wskutek akcji przesiedleńczej utraciła swój majątek, nie jest wcale oczywiste, że nie ma już żadnych praw do utraconych nieruchomości. Roszczenia niemieckie stają się coraz bardziej realne, zwłaszcza że staliśmy się członkami UE i podlegamy orzecznictwu Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. ■ Są jeszcze roszczenia polskich Żydów, którzy bardzo aktywnie występują na arenie międzynarodowej? – Te sprawy regulował dekret o majątkach opuszczonych i poniemieckich z 1946 r. Jednak dyskusyjna jest kwestia zasadności tych roszczeń. Na pewno sprawy, które są wytaczane przed sądami amerykańskimi, są kuriozalne. Na jakiej bowiem podstawie można przyjąć, że państwo polskie może zostać pozwane przed sąd siedziby powoda. Obowiązuje przecież stara rzymska zasada, że powód podlega sądowi pozwanego i tam wnosi powództwo. Jeżeli dla sądu w USA ta zasada nie będzie miała znaczenia, wątpliwe jest również, aby dokonał wnikliwej analizy dekretu z 1946 r., ponieważ będzie orzekał według amerykańskich standardów. Jeżeli sąd amerykański wyda wyrok w sprawie odszkodowań, może to oznaczać, że mienie państwa polskiego, które znajdzie się na terenie USA i które nie podlega ochronie np. w postaci immunitetu, będzie mogło być zajęte. Uważam jednak, że szanse na realizację tych roszczeń są niewielkie w porównaniu z ich skalą Odpowiedz Link
maciejmjm1 Nowe wyroki Sądów Trójmiasta 23.11.04, 09:14 Miliony dla zabużan z Trójmiasta... wyślij Prawie 6 milionów złotych wygrali mieszkańcy Trójmiasta od skarbu państwa w procesie o odszkodowanie za mienie zabużańskie. Wyrok zapadł wczoraj przed Sądem Apelacyjnym w Gdańsku. Rodzina L., mieszkająca w Sopocie i Oliwie, ma otrzymać łącznie prawie 4,9 mln zł za 700 ha ziemi i budynki gospodarskie pozostawione w 1945 r. na Ukrainie. Janinie R. z Sopotu sąd przyznał wczoraj 850 tys. zł za sto hektarów i dworek na Białorusi. Pieniądze mają być wypłacone w ciągu 10 lat, w równych rocznych ratach. Kwoty mają być zwiększone o ustawowe odsetki liczone od początku procesu w 2002 r. do dnia wydania wyroku. Jedynie rodzina W. z Gdyni będzie musiała poczekać jeszcze na rozstrzygnięcie. Sąd Apelacyjny nie zasądził w tym przypadku kwoty odszkodowania, a jedynie uchylił wcześniejszy wyrok korzystny dla skarbu państwa i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia przez Sąd Okręgowy w Gdańsku. Dlaczego? Ponieważ wyceniany na 1,2 mln zł majątek rodziny R. znalazł się na terytorium Litwy. Polski rząd ratyfikował umowy podpisane z republikami Ukraińską i Białoruską - i właśnie te tzw. umowy republikańskie stały się podstawą odszkodowań. Po ratyfikowaniu umowy z Republiką Litewską nie ma śladu - zasadność roszczeń rodziny W. trzeba więc dopiero wyjaśnić. Wyroki przyznające odszkodowania nie są prawomocne - reprezentant skarbu państwa możne wystąpić o kasację do Sądu Najwyższego. Odpowiedz Link
maciejmjm1 Co na to rząd 23.11.04, 09:16 Rada Ministrów w sprawie mienia zabużańskiego Rada Ministrów zapoznała się z informacją w sprawie środków prawnych, jakie należy podjąć w celu wykonania wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z Strasburgu z dnia 22 czerwca 2004 r. dotyczącego tzw. mienia zabużańskiego. W przygotowanej informacji minister infrastruktury zaproponował kierunki zmian regulującej obecnie zasady realizacji uprawnień zabużan ustawy z dnia 12 grudnia 2003 r. o zaliczaniu na poczet ceny sprzedaży albo opłat z tytułu użytkowania wieczystego nieruchomości Skarbu Państwa wartości nieruchomości pozostawionych poza obecnymi granicami państwa polskiego (Dz. U. z 2004 r. Nr 6, poz. 39). Zaproponowane zmiany mają na celu umożliwienie wykonania wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, a ponadto uwzględniają również propozycje zgłoszone przez Wojewodów, w związku z problemami, jakie ujawniły się dotychczas przy wykonywaniu przepisów ustawy w zakresie potwierdzania i realizacji uprawnień zabużańskich. Proponowane kierunki zmian obejmują propozycje o charakterze systemowym, odnoszące się do zasad generalnych realizacji uprawnień zabużańskich, oraz propozycje o charakterze dostosowującym, których celem jest zapewnienie faktycznego wykonywania przepisów ustawy. Po zapoznaniu się z informacją ministra infrastruktury, Rada Ministrów zdecydowała o podjęciu prac nad ustawą zmieniającą ustawę z dnia 12 grudnia 2003 r. o zaliczeniu na poczet ceny sprzedaży albo opłat z tytułu użytkowania wieczystego nieruchomości Skarbu Państwa wartości nieruchomości pozostawionych poza obecnymi granicami państwa polskiego (Dz. U. z 2004 r. Nr 6, poz. 39) w zakresie wynikającym z przedstawionej informacji i przedłożeniu projektu ustawy Radzie Ministrów w terminie do końca listopada br. (rn) Odpowiedz Link