mieszkania na poddaszu

04.09.04, 08:42
Samowola nie do rozebrania?

Gazeta Poznańska Sobota, 4 września 2004r.

Pomimo decyzji i wyroków o nakazie rozbiórki samowolnie z zaadaptowanego
strychu nie można tego zrobić. Na przeszkodzie stoją przepisy. Mówią, że
wynajętej samowoli ruszyć nie można.

Rodzina Hanny Karasińskiej od dziesięcioleci mieszka w kamienicy przy ul.
Kasprzaka w Poznaniu. Przed 10 laty, właściciel budynku postanowił
zaadaptować strych znajdujący się nad jej mieszkaniem. Wprowadziła się tam
rodzina z dziećmi.

Stworzyli mieszkanie

Strych jednak przerobiono na mieszkanie niezgodnie z przepisami.

? Przede wszystkim, po wykonaniu prac okazało się, że przez powstałe
mieszkanie naruszono zasady bezpieczeństwa ? mówi Hanna Karasińska. ?
Dodatkowo, pozbawiony izolacji akustycznej strop, nie tylko stwarza
zagrożenie dla zdrowia, ale tez skutkuje jego trwałym rozstrojem.

Dlatego też lokatorka postanowiła szukać sprawiedliwości w instytucjach
odpowiedzialnych za nadzór budowlany. W tym czasie pogarszały się stosunki
miedzy sąsiadami z poddasza i tymi żyjącymi pod nimi. Doszło do tego, że
musiała interweniować policja. Konflikty międzysąsiedzkie doprowadziły do
tego, że musieli się nimi zająć policjanci i prokuratorzy (postępowania
karne i o wykroczenia mają już ponad 40 sygnatur).

Nakaz rozbiórki

Ostatecznie, we wrześniu 1998 roku zapadła decyzja o nakazie rozbiórki
mieszkania na poddaszu.

? Nie została ona wykonana do dziś ? dodaje H. Karasińska. ? Powiatowy
Inspektor Nadzoru Budowlanego nie podjął żadnych kroków, by rozebrać
samowolę budowlaną.

Dlatego też lokatorka składała wiele skarg do prezydenta Poznania i
miejskich radnych. Wszystkie bez skutku. W 2000 r. wprowadzono nowy tryb
składania zażaleń. Skarga trafiła do Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru
Budowlanego. Ostatecznie sprawa doszła do Generalnego Urzędu Nadzoru
Budowlanego. To dlatego, że niższe instancje nie dopatrywały się
przewlekłości w rozwiązaniu sporu, czyli przeprowadzeniu rozbiórki. Kwestią
zajął się również Naczelny Sąd Administracyjny. Ten stwierdził, że nie można
przeprowadzić rozbiórki tak długo jak obowiązuje termin umowny najmu lokalu.

? Czyli z tego można wnioskować, że jeśli wybuduję dom bez zezwolenia i go
komuś wynajmę, to nie można będzie go rozebrać ? mówi Hanna Karasińska. ?
Czyli taka samowola budowlana może istnieć w nieskończoność. Innego zdania
niż sędziowie NSA był Generalny Inspektor Nadzoru Budowlanego, który
stwierdził, że to, iż lokal nad mieszkaniem Hanny Karasińskiej jest
wynajmowany, nie oznacza, że nie można go rozebrać. Czyli pojawiły się dwie
różne interpretacje.

? Naczelny Sąd Administracyjny jest wyższą instytucją od GUNB ? mówi
Katarzyna Nawrocka, Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego dla miasta
Poznania. ? Dlatego też musimy się stosować do jego orzeczenia i nie możemy
przeprowadzić rozbiórki.

Do sądu

Hanna Karasińska postanowiła skierować do sądów sprawę, by te ustaliły, czy
kwestia rozbiórki, a raczej niewykonania jej, jest prowadzona zbyt
przewlekle przez odpowiedzialne instytucje. Dodatkowo, drugą sprawą, ma być
to, by na drodze sądowej została rozwiązana umowa najmu. Dzięki temu będzie
można przeprowadzić rozbiórkę.

? Zarówno ja, jak też i moi sąsiedzi mamy już dość życia w
takich warunkach ? mówi Hanna Karasińska. ? Z tego, co wiem, już dawno można
by ich przeprowadzić do lokalu komunalnego. Jednak znów na przeszkodzie
stoją przepisy. Otóż płacą oni czynsz komercyjny i dlatego takie mieszkanie
miejskie im się nie przynależy.

Marcin IDCZAK - Gazeta Poznańska



I takie problemy mają właściciele.
Niezależnie od oceny przepisów prawa budowlanego, "walczący lokator" z
właścicielem skazuje się na niebyt, w końcu w nie swoim budynku.
Wcześniej czy póżniej "wojownik" wyskoczy z tego budynku, a po co to
wszystko?
Marginalnie, adoptujesz strych, najpierw wyrzuć lokatora z mieszkania pod
adoptowanym strychem, zaoszczędzisz sobie ewentualnych "wycieczek
krajoznawczych". A mogłoby być trochę spokojniej.
Znajomi zaczęli najpierw od usunięcia wszystkich przydziałowców, a potem
robili remonty domu, ale to był mały dom. Coś w tym jednak jest.
Pozdrawiam
Pełna wersja