Wykup mieszkan komunalnych

03.11.04, 15:04
a ja znowu swoje: w dzisiejszej Gazecie pojawiły się porady,
jak za psie pieniądze najemca komunalnego mieszkania może stać się jego
właścicielem. I tylko jedna osoba na forum dyskusyjnym zwróciła uwagę na to,
że gminy tracą w ten sposób nasze wspólne pieniądze, które mogłyby
wykorzystać na to, na co wiecznie brakuje im pieniędzy..

dom.gazeta.pl/dom/72,50848,2371217.html?v=3&a=17287635#opinie
    • aniapol Artykuł z Gazety 03.11.04, 15:16
      Wykup mieszkań komunalnych

      Katarzyna Klukowska 02-11-2004, ostatnia aktualizacja 02-11-2004 15:44

      Prawie dwa miliony rodzin może stać się właścicielami swoich mieszkań. Gminy,
      starostwa i zakłady pracy tylko czekają, by pozbyć się kosztownego balastu, i
      to po bardzo okazyjnej cenie. Sprawdź w swoim urzędzie, ile będzie cię
      kosztować mieszkanie na własność

      Mieszkanie za 200 zł? To nie żart! Gmina Łobez (Zachodniopomorskie) wyprzedaje
      swoje czynszówki za 1 proc. ich wartości rynkowej. Radni Pisza na Mazurach
      zaproponowali najemcom wykup na raty - po 5 zł miesięcznie! Nie wszystkie gminy
      jednak są tak hojne.

      Gmina może sprzedać ci mieszkanie, ale nie musi. Gdy podejmie taką decyzję,
      poinformuje cię na piśmie, że masz prawo pierwszeństwa wykupu lokalu, który
      zajmujesz. Żeby prawo to nie wygasło, musisz złożyć wniosek o nabycie lokalu w
      terminie określonym w zawiadomieniu (termin ten nie może być krótszy niż 21 dni
      od daty jego otrzymania). Musisz też złożyć oświadczenie, że zgadzasz się na
      cenę ustaloną przez biegłego rzeczoznawcę i pomniejszoną o ewentualne
      bonifikaty.

      Jaka cena?

      Cenę mieszkania ustala rzeczoznawca majątkowy. Gmina (lub starosta w przypadku
      nieruchomości należących do skarbu państwa) może - ale nie musi! - udzielić
      bonifikaty. Jej wysokości nie reguluje żadna ustawa. Może wynosić 1 proc. albo
      99 proc. Wszystko w rękach radnych, którzy podejmują w tej sprawie uchwałę.

      UWAGA! Jeśli nieruchomość jest wpisana do rejestru zabytków, jej cenę obniża
      się o połowę. Gmina może podwyższyć lub obniżyć tę bonifikatę.

      Są ograniczenia

      Jednak coś za coś. Będziesz musiał zwrócić bonifikatę, jeśli sprzedasz
      mieszkanie (wykorzystasz na inne cele niż mieszkalne) przed upływem pięciu lat,
      licząc od daty nabycia. Do niedawna gmina mogła, a teraz (od 22 września
      obowiązuje nowelizacja ustawy o gospodarce nieruchomościami) musi żądać zwrotu
      upustu. I to zwaloryzowanego! Zdaniem ustawodawcy to "przepis dyscyplinujący,
      bo bonifikaty stały się łatwym i pozbawionym należytej kontroli sposobem
      umniejszania środków publicznych". - Nonsens! - oburzają się pośrednicy. - Nie
      można ograniczać właściciela w jego prawach.

      Furtką dla niecierpliwych albo takich, których do sprzedaży zmusza sytuacja
      życiowa, jest "zbycie osobie bliskiej". Kto to jest osoba bliska? Dzieci,
      wnuki, prawnuki, rodzice, dziadkowie, pradziadkowie, rodzeństwo, dzieci
      rodzeństwa, małżonek, a nawet konkubent, czyli osoba obca, która pozostaje w
      stałym pożyciu.

      Na raty

      Gdy nie masz wystarczającej gotówki, możesz wykupić mieszkanie na raty.
      Powinieneś jednak liczyć się z tym, że zapłacisz więcej, a do tego
      gmina "wejdzie" ci na hipotekę, czyli mówiąc językiem prawniczym - zabezpieczy
      swoją wierzytelność w księdze wieczystej nieruchomości. Pierwszą ratę musisz
      zapłacić nie później niż do dnia zawarcia umowy przenoszącej własność
      nieruchomości, następne w terminach ustalonych w umowie.

      Razem z gruntem

      Gdy kupujesz mieszkanie, stajesz się także właścicielem ułamkowej części
      gruntu, która przynależy do lokalu. Jeśli grunt jest w użytkowaniu wieczystym -
      stajesz się użytkownikiem wieczystym tego gruntu w części ułamkowej. Zapłacisz
      za to od 15 do 25 proc. pierwszej opłaty, a potem będziesz płacił 1 proc.
      rocznie. Opłaty roczne wnosi się przez cały okres użytkowania wieczystego do 31
      marca każdego roku, z góry za dany rok. Opłaty rocznej nie pobiera się tylko za
      rok, w którym zostało ustanowione prawo użytkowania wieczystego.

      Bonifikata powinna obejmować nie tylko mieszkanie, ale też pomieszczenia do
      niego przynależne (np. piwnicę) i udział w gruncie. Do tej pory bywało z tym
      różnie. Na mieszkanie był upust, ale za ziemię trzeba było zapłacić po cenie
      rynkowej. Tak było np. w Gdańsku - lokal z 90-proc. bonifikatą, grunt za 100
      proc. Skutek? Wielu najemców rezygnowało z wykupu, bo przerażały ich koszty.

      Sprawą zainteresował się nawet rzecznik praw obywatelskich. "Taka praktyka jest
      niezgodna z prawem - argumentował. - Jeśli gmina decyduje się udzielać
      bonifikat, to powinna je stosować nie tylko przy kupnie mieszkania, ale i od
      ceny udziału we współwłasności gruntu lub użytkowania wieczystego".

      Postulaty rzecznika zostały wysłuchane. Art. 67 ust. 1a znowelizowanej ustawy o
      gospodarce nieruchomościami mówi, że "cena lokalu, ustalonego jako przedmiot
      odrębnej własności, obejmuje lokal wraz z pomieszczeniami przynależnymi oraz
      udział w nieruchomości wspólnej".

      UWAGA! Nowela nie dotyczy wojska, które ma własną ustawę o zakwaterowaniu sił
      zbrojnych RP. Pozwala ona Wojskowej Agencji Mieszkaniowej (WAM) sprzedawać
      lokale z 90-95-proc. upustem, zaś udział w gruncie za 100 proc. wartości.
      Skutek jest taki, że za mieszkanie w Warszawie trzeba zapłacić średnio 8-10 zł,
      a za udział we współwłasności nieruchomości - dwa razy tyle. To gol do własnej
      bramki - mówią w Agencji - bo wysokie ceny wykupu odstraszają kupców, zaś
      prywatyzacja ponad 80-tysięcznego zasobu wojskowych mieszkań się wydłuża.

    • aniapol wzruszające pytanie o wykup mieszkania komunalnego 03.11.04, 15:23
      w związku z powyższym artykułem, jako pierwsze, pojawiło się następujące
      zapytanie. Wzruszające, prawda? Pozdrawiam.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10096&w=17293058&a=17293058
      • krotki a jednak bezsens 03.11.04, 16:45
        Kiedys ostro protestowalem przeciwko rozdawaniu mieszkańń, aby tylko dziś pozbyc sie problemu, jest preciez oczywiste, ze gminie te mieszkania potrzebne są do prowadzenia aktywnej polityki mieszkaniowej!!!. Co bedzie jak rozdadzą!!! Wówcas, przez zupełny przypadek musiałem zając sie modelami pomocy społecznej innych krajach i co sie okazało !!! że system wyprzedaży wszystkiego przez gminy wcale nie jest głupi - obniżają koszty i na zewnątrz na zasadzie przetargów "kupują" pomoc społeczną np. w postaci wynajmowania mieszkań od kaminiczników i "dawnia" ich potrzebującym. Podobnie noclegownie. Nie
        powiem spodobał mi się ten model. Gmina zbiera - dostaje - jakies podatki i z nich udziela pomocy a nie prowadzi dziłalnośći gospodarczej (gdzie można sporo ukraść!!) i dotatkowo czym czesto monopolizuje rynek destabilizując go np. przy wynajmie zaniżając ceny!! Pozatem liczba "obrosłych" segmentów jest mniejszsza a za czym idzie korupcja trudniejsza, łatwiejsza kontrola itp. Słowem same plusy !! Juz byłem gotów uwierzyć w to, gdy w Toruniu gdzie jak i wszedzie rozdają mieszkania za iles tam procent!!! wymyślili by kupować!! mieszkania na wolnym rynku i dawać je następnie na socjal!!! ( czytałem o tym kilka tygodni temu ale teraz nie moge tego znaleść - uwierzcie mi zatem na słowo).
        Załamałem sie kompletnie - w tym zakletym kole nic sie nie da zrobic??? przecież to oczyiste ze za kilkla lat - jak lokator nie bedzie płacil to powtórzą manewr i oddadzą mu za darmo mieszkanie i tak samo to uzasadnia by nie dopłacać!! T tak dookoła Wojtek!!1. To spowodoało, że wrócilem to pierwotnego zdania nie wolno!! sprzedawać a przynajmniej nie teraz!
        Zwrócicie uwage w ogóle pominąłem kwestie najbardziej oczywiste, to znaczy demoralizację rozdawnictwa!! skupiłem sie tylko na efekcie ekonomicznym gminy!! i wychodzi że sprzedawac nie wolno!!! bo to na razie do niczego nie prowadzi!
        Pozdrawiam
    • dora5 Re: Wykup mieszkan komunalnych 03.11.04, 17:09
      > - Nonsens! - oburzają się pośrednicy. - Nie można ograniczać właściciela w
      jego prawach <
      I kto to mówi - Ex_perci od prawa własności! hehhe, przeciez to jasne jak na
      dłoni że w ich interesie jest wprowadzic do "obrotu" setki mieszkań dotad
      nienaruszalnych

      > a nawet konkubent <
      Moja ulubiona instytucja konkubinatu
      ( ja na balkonie pracowni, wujowstwo spaceruje parkowymi alejkami, na podworku
      rezyduje lokatorstwo. Pojawia sie konkubent lokatorki, trzyletnie dziecko do
      tatuśka: spie_.. do siebie )

      > Gmina może sprzedać ci mieszkanie, ale nie musi<
      Jak ja lubie te przepisy: urzedas moze ale nie musi! a!jest jeszcze i radny-
      dobrodziej



      • oskar58 Re: Wykup mieszkan komunalnych 03.11.04, 21:04
        dora na 5! Czy nie mylisz konkubenta z kochankiem. Robią to samo, ale jednak
        inaczej. Pozdrawiam. Oskar
    • dora5 Re: Wykup mieszkan komunalnych 03.11.04, 17:14
      > Sprawą zainteresował się nawet rzecznik praw obywatelskich <

      www.kamienica.pl/rzecznikodwo.htm
    • oskar58 Re: Wykup mieszkan komunalnych 03.11.04, 20:54
      Ile ja czasu oszczędzam. Siedzę sobie przy komputerze i mam przegląd całej
      prasy w interesującym mnie bardzo temacie. Ale i tak tego nie czytam.
      Do rzeczy. Popieram sprzedaż mieszkań przez gminy. Sprawa ma, jak to zwykle
      bywa, charakter bardziej złożony niż to się niektórym znawcom wydaje. Ale jak
      się ma starą ruderę do remontu kapitalnego, konieczność zapewnienia lokatorom
      mieszkań zastępczych na czas remontu i brak jakiejkolwiek perspektywy na zwrot
      kosztów tego remontu, to darujcie, ale decyzja sprzedaży jest jedyną, która mi
      przychodzi do głowy. Prosta kalkulacja. Za jednym zamachem kilka problemów z
      głowy, a podatek od nieruchomości wpływa do kasy. Ileż to razy słyszę, że
      lepiej byłoby (taniej) rozebrać tę czy tamtą ruderę do fundamentów, a nawet
      głębiej i wybudować wszystko od nowa. Inną sprawą jest zakup i sprzedaż
      nieruchomości dochodowych. No ale to jest sprawa samorządów jakie sobie
      wybraliśmy. Takie samorządy jakie społeczeństwo. To nasza elyta, krew z krwi,
      kość z kości. Pozdrawiam. Oskar
      • aniapol Re: Wykup mieszkan komunalnych 03.11.04, 23:11
        Rozumiem i poniekąd podzielam ten sarkazm. Ale powtarzam: ja mówię o tym, że
        jeżeli udziela się 80% bonifikaty od ceny rynkowej, to znaczy, że te 80%
        wartości mieszkania gmina (czyli my!) traci bezpowrotnie. A ja bym wolała, żeby
        za te pieniądze gmina zbudowała dla mnie basen, czy wstawiłą ławki i latarnie
        do parku. Ja nie mam problemu z tym, żeby gminy pozbywały się kłopotu z
        posiadanymi kamienicami, ale za 100% ich wartości rynkowej!! Nawet jeśli jest
        to rudera do kapitalnego remontu - należy sprzedawać za cenę rynkową (która i
        tak wteedy będzie odpowiednio niższa)! Przecież te bonifikaty 80 - 90% to
        kompletna demoralizacja.. Pozdrawiam. Ania
    • dora5 Re: Wykup mieszkan komunalnych :-D 09.11.04, 11:26
      bi.gazeta.pl/im/2381/z2381746G.jpg

      Specjalnie po to, żeby pan R. mógł wykupić swoje mieszkanie na Głębokim, radni
      zmienili wczoraj uchwałę o sprzedaży mieszkań komunalnych

      Poprawka została tak skonstruowana, że skorzysta na tym najpewniej tylko pan R.
      Setki lokatorów w podobnej sytuacji zostaną z niczym

      Chodzi o okazałą poniemiecką willę przy ul. Pogodnej na os. Głębokim, która
      należy do miasta. Parter zajmuje filia Miejskiej Biblioteki Publicznej (10 tys.
      woluminów, 430 czytelników), piętro - trzyosobowa rodzina pana R. (zastrzegł,
      żeby nie podawać jego nazwiska).

      R. został lokatorem 150-metrowego mieszkania w majestacie prawa: niespełna
      sześć lat temu spłacił długi swoich poprzedników i oddał im do użytku swoje
      własnościowe, dwupokojowe mieszkanie.

      Po przeprowadzce rodzina R. zaczęła się starać o wykup piętra. Okazało się to
      niemożliwe. Głównie dlatego, że mieszkanie leży w budynku użyteczności
      publicznej, a takich się w Szczecinie nie prywatyzuje. Mówi o tym właśnie
      uchwała o sprzedaży lokali mieszkalnych stanowiących własność gminy miasto
      Szczecin. A raczej - mówiła do wczoraj, kiedy to radni zmienili jej zapis.
      Chodzi o punkt dotyczący prywatyzowania mieszkań w obiektach tzw.
      niemieszkalnych (np. szkoły, przedszkola, żłobki lub biblioteki). Dlaczego
      miasto dotąd nie chciało ich sprzedawać?

      - Z obawy przed problemami w zarządzaniu - mówi Artur Chanaj, dyrektor wydziału
      mieszkalnictwa i lokali użytkowych. Rzecz w tym, że w obiekcie z nowo powstałym
      mieszkaniem prywatnym instytucje miejskie musiałyby utworzyć małe wspólnoty
      mieszkaniowe. A potem wszystkie decyzje dotyczące nieruchomości trzeba by
      podejmować jednomyślnie.

      W dodatku wydzielony lokal ma prawo do części gruntu (proporcjonalnej do
      metrażu mieszkania) oraz do odrębnego wejścia.

      Wczoraj radni przegłosowali poprawkę, według której można wykupić mieszkanie
      komunalne w budynku użyteczności publicznej, o ile powierzchnia "publiczna" ma
      mniej niż 80 proc. powierzchni całego budynku.

      Na pytanie, ile i czy w ogóle są takie mieszkania w Szczecinie, nikt jednak nie
      potrafił udzielić odpowiedzi. Nie wie tego nawet dyrektor Chanaj, chociaż jego
      wydział nie sprzeciwił się wprowadzeniu tej poprawki:

      - Nie wnosiliśmy uwag, ponieważ poprawka nie wywoła wielkiego zamieszania.
      Podejrzewamy, że w Szczecinie mamy niewiele mieszkań podpadających pod nią, o
      ile w ogóle takie są - mówi dyrektor.

      Projekt poprawki przygotowali radni z komisji ds. budownictwa i mieszkalnictwa.
      To już nie pierwszy raz, kiedy ta komisja pomaga panu R. - np. w lutym po
      wniosku radnych z tej komisji dom przy ul. Pogodnej 49 został wykreślony z
      listy tzw. obiektów wyłączonych ze sprzedaży (są tam m.in. mieszkania rotacyjne
      albo budynki z siedzibami administratorów mieszkań komunalnych). Radni sądzili,
      że to wystarczy do prywatyzacji. Ale prawnicy miasta nie zgodzili się tym,
      właśnie dlatego, że lokal znajduje się w budynku niemieszkalnym.

      Dlaczego radni pomagają panu R.?

      - To dla nas taki sam lokator jak każdy inny - mówi Edmund Trokowski,
      przewodniczący komisji ds. budownictwa. - Przychodził kilka razy na komisję.
      Dlaczego mu nie umożliwić prawnego wykupu mieszkania komunalnego, skoro takie
      prawo mają także inni lokatorzy?

      Sęk w tym, że najprawdopodobniej znakomita większość mieszkań komunalnych
      zlokalizowanych w tzw. budynkach niemieszkalnych nie spełnia warunku "więcej
      niż 20 proc. powierzchni". Tak jest choćby w przypadku 77 mieszkań mieszczących
      się w szkołach, przedszkolach, żłobkach i ośrodkach wychowawczych. Nauczyciele
      będą musieli obejść się smakiem.

      Rozmowa z Hanną Sokulską

      Aleksandra Pezda: Dla ilu mieszkań została wniesiona ta poprawka?

      Hanna Sokulska, radca prawny Rady Miasta: Nie wiemy, dla ilu. To dopiero będzie
      sprawdzane.

      Więc projekt powstał tylko po to, żeby ułatwić wykup mieszkania panu R.?

      - W zasadzie z tego powodu. Są być może i inni lokatorzy, którzy mieszkają w
      podobny sposób - dlaczego im nie umożliwić wykupu mieszkań komunalnych, skoro
      inni lokatorzy mają takie prawo? Przykład Pogodnej po prostu uświadomił nam, że
      istnieje luka w przepisach. Można bowiem różnie interpretować zapisy w uchwale,
      bo co to jest "budynek niemieszkalny"?

      Taki, którego główną funkcją nie jest funkcja mieszkaniowa.

      - Tak, ale kiedy uznać, że funkcja mieszkaniowa nie jest główna? Czy wtedy,
      kiedy zajmuje pół budynku czy więcej? Dotąd nie były ustalone te proporcje,
      wiec postanowiliśmy to zmienić i dać szansę również innym osobom.

      A dlaczego te proporcje ustawili państwo na 80 proc?

      - Ponieważ, jak podejrzewamy, takie właśnie są proporcje metrażu mieszkań
      zlokalizowanych w placówkach oświatowych.

      Co było, a co jest w uchwale

      Było w uchwale: (...) Wyłączeniu ze sprzedaży podlegają również lokale
      mieszkalne, które: położone są w szkołach, żłobkach, przedszkolach i innych
      obiektach niemieszkalnych.

      Jest w uchwale: (...) Wyłączeniu ze sprzedaży podlegają również lokale
      mieszkalne, które: położone są w szkołach, żłobkach, przedszkolach i innych
      obiektach niemieszkalnych, tj. w budynkach wzniesionych z przeznaczeniem na
      cele inne niż mieszkalne bądź w budyniach mieszkalnych przebudowanych na cele
      niemieszkalne, w których powierzchnia niemieszkalna stanowi co najmniej 80
      proc. powierzchni użytkowej budynku.

      Aleksandra Pezda


      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2382294.html
      • dora5 Re: a to tak, dla równowagi, czyli Hades 09.11.04, 11:32
        Policjanci wpadli wczoraj do podziemnej noclegowni Hades. Sprawdzili 250
        bezdomnych. Pomieszczenia kontrolowały też miejskie służby - od sanepidu po
        wodociągi. Czy miasto zlikwiduje miejsce, z którego zimą korzystało nawet 600
        osób?

        Hades to noclegownia w nieczynnym przejściu podziemnym na odludziu, przy
        skrzyżowaniu Modlińskiej i Trasy Toruńskiej.

        Kilkanaście radiowozów na sygnale zajechało tu wczoraj o godz. 18. Z aut
        wyskoczyli policjanci i strażnicy miejscy. Odgrodzili wejście taśmą i ruszyli w
        dół.

        Na początku bezdomni wpadli w popłoch. Były drobne przepychanki. Potem
        policjanci wyprowadzali ich osoba po osobie, każdego dokładnie sprawdzali. Z
        250 osób, które były w Hadesie, 20 było poszukiwanych i te zostały odwiezione
        na komendę. Pozostali mogli odejść.

        W tym czasie do noclegowni zeszli przedstawiciele miejskich służb: nadzoru
        budowlanego - żeby sprawdzić stan techniczny pomieszczeń; sanepidu - sprawdzić
        zagrożenie epidemiologiczne; wodociągów - by zbadać, skąd bierze się tam woda;
        STOEN-u - poszukać podkradanego prądu; i kontroli przeciwpożarowej - sprawdzić
        m.in. drogi ewakuacji.

        - Proszę nie odbierać tego jak nagonki, działamy dla dobra przebywających tu
        ludzi - podkreśla komisarz Artur Dobrzyński, wiceszef północnopraskiej policji
        dowodzący akcją.

        Powody akcji wyjaśnia dyrektor miejskiego biura bezpieczeństwa Lucjan Bełza: -
        Nie można wykorzystywać bezdomnych jako tarczy do interesów przestępczych. A
        wiemy, że • w noclegowni ukrywają się poszukiwani listami gończymi; •
        przebywają nieletni; • w okolicy dochodzi do przestępstw; • dyrektor zespołu
        szkół Daewoo-FSO skarży się na napady na uczniów; • nigdy zarządzający tym
        miejscem nie dostali prawa do jego użytkowania; • niezbędne jest przejście dla
        pieszych w tym rejonie, bo odkąd powstało centrum handlowe, mnożą się tam
        wypadki.

        Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że policja chce też prześwietlić dokumentację
        finansową Hadesu, bo ma informacje o nadużyciach. - Miasto nie dało w tym roku
        na utrzymanie tej noclegowni ani grosza, bo Monar-Markot o to nie wystąpił. Tak
        naprawdę nad tym, co się tam dzieje, nikt nie panuje - dodaje Paweł Wypych,
        dyrektor biura polityki społecznej w ratuszu.

        Dyrektor Bełza dodaje, że policja sprawdzi też, czy szef noclegowni Konstanty
        K., obcokrajowiec, przebywa w Polsce legalnie.

        Co dalej?

        Lucjan Bełza zapewnił, że nikt poza poszukiwanymi listami gończymi nie zostanie
        z Hadesu usunięty siłą. Jeszcze w trakcie wczorajszej akcji dodał, że dziś po
        raporcie wszystkich służb zapadnie decyzja, czy i kiedy likwidować noclegownię,
        co może potrwać tydzień, może kilka tygodni.

        - Miasto nie prowadzi własnych noclegowni, ale mamy dużo pieniędzy ten cel i w
        razie czego ci ludzie nie zostaną bez opieki - zapewnia Paweł Wypych.

        Około godz. 22, po dokładnym przeszukaniu pomieszczeń Hadesu, bezdomni wrócili
        do swoich łóżek. Do tego czasu czekali w podstawionych na pętlę autobusach. Od
        strażaków dostali gorącą herbatę.


        Bogdan Wróblewski, Piotr Machajski





        serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2382501.html
Pełna wersja