A co z lokatorami, którzy nie płacą?

10.01.05, 11:28
jw. Mam lokatorów - konkubentów z 3 dzieci, w 3pokojowym mieszkaniu (na
parterze w sam raz na lokal). Nie płacą od prawie 2 lat, mieszkanie jest
zniszczone (wypowiedziana z tego powodu umowa) od 1,5 roku sprawa jest w
sądzie, właśnie opłaciłam biegłego, który ma stwierdzić czy mieszkanie jest
zdewastowane. Oni dalej nie płacą (są mi już winni ze 20 tys.), od roku nie
mają wody. Wyroku długo nie będę miała. Chcę remontować i jak to robić skoro
oni niszczą. Jak z nich sciągnąć kasę i jak wywalić? Macie jakieś pomysły?
    • zalewajka Re: A co z lokatorami, którzy nie płacą? 10.01.05, 12:18
      Od roku nie maja wody??
      Jak oni żyją?
      Dlatego jestem zdania, że nieuniknione jest powstanie slamsów.
      Takim niestety nie należy się nawet lokal socjalny. Oni i tak nie bedą płacić i
      tylko go dewastować. A mieć takich za sąsiadów - dziękuje!
      Pomysłu jak się ich pozbyć nie mam za to mam podobną rodzinkę z podobnymi
      zaległościami - u mnie sprawa w sądzie o eksmisje ale to pewnie potrwa!!
      • krotki oto moja historia - ku przestrodze 10.01.05, 16:13
        W naszym systemie prawnycm jest prawdziwym dramate jak trafisz na dergeneratów
        a szansa jest spora "zero" zrobisz niestety. Ale z drugiej strony większosc
        ludzi to sa ludzie normalni a jak nie płaca to mają jakis kłopt - dlatego ja
        potrafie czekac nieraz długo ale....czy słusznie. Do tej pory wydawałomi sie że
        tak, ale jesienia, właścicie troche podpuszczony przez forumowiczów oraz pewny
        faktu że znika od 1 stycznia ugoda!!!, zerwałem ze swoim łagodnym obliczem i do
        14 !!! osób wystosowałem, listem poleconym ZPO, pisma ostrzegawcze - nie
        wezwania a własnie ostrzeżenia ( wszędzie zaległośc przekraczała 3 misiące, a u
        niektórych siega 4 lata - głównie chodziło mi o to, że jak wyśłe wezwanie to
        MUSI ruszyc procedura (wezwanie, wypowiedzenie, pozew, eksmisja-chociażby
        dlatego by nie śmiali sie po kątach) a jak ostrzeżenie to nie!!!
        I wiecie co;
        1 sam poszedł , zostawiajac wprawdzie dług ale mam spokój!!!
        3 osoby nie odebrały ostrzeżęń ( z czego 1 widac dowiedziala sie od kogo pismo
        bo zaczeła płacic z niewielka nadwyżka także dług sie zmniejsza)
        2 osoby natychmiast spłaciły!!!
        8 osób odpisało ( jedna 2 dni temu) i zobowiązalao sie do wpłat w określonych
        przez siebie terminach. - I tylko jedna, która sie zobowiązala, nic nie
        wpłaciła. Inni wpłacili, albo wszystko (2), inni płaca po trochu (4) a jednej
        osobie termin wypada 20 stycznia wiec zobaczymy ( ta sprzed 2 dni).
        Zatem na dzisiaj z 14 ostrzeżeń zaledwie pozostało mi do pisania tylko trzy
        wezwańia!!! Uważam to za rewelacyjny wynki no i........ musze sie w piersi
        uderzyc, dowód na to, że nie wolno pobłażać, tak jak ja to robiłem, bo...
        ludzie moga w większosci! wpłacac ale jak widza właściciela, potulnego i
        wyrozumiałego, to mu wsiadaja na głowę!!! I takie jest przesłanie mojej
        opowieści, nie dopuszczajcie do takiej sytuacji u mnie zaczęło sie to od 1-2
        osób a zaraza jak widzicie objęła 14 osób!!!!
        Teraz myślę, że z tych 3 wezwań bede miał niestey 3 pozwy!! z czasem eksmisje -
        jedną nie ukrywam z radościa moją i innych loktporów, ( prostytutka ,
        narkomanka, z kilkorgiem dzieciaków) , jedna z niesmakiem - wyjątwego faceta
        niezguły i 1 z przykroscia bo sensowni ludzie ale jacyś tacy nie umiejacy
        gospodarować!!! - nie płaca od prawie roku ale święta wyprawili rodzinie
        przyjezdnej takie że hej!!! czyli coś tam mają!!! Zreszta wiem że wszyscy
        pracuja - ale może ich zbyt dobrze oceniam może bat w postaci wezwania im
        pomoże?? Zobaczymy

        Reasumując- chyba trzeba byc nieco twardszym!! niż ja byłem ;)


        Pozdrawiam

Pełna wersja