realia

23.01.05, 23:22
Wciąż bezkarni lokatorzy




Agnieszka Jukowska 23-01-2005 , ostatnia aktualizacja 23-01-2005 20:00

Aleksandra Wojnicka, która wynajęła mieszkanie, nie może odzyskać pieniędzy
od dłużnych jej lokatorów. Nie pomógł wyrok sądu ani windykator

Jej dramat zaczął się ponad cztery lata temu, kiedy przez biuro nieruchomości
wynajęła mieszkanie rodzinie Sz. Zadłużyli je na 4 tys. zł w spółdzielni. Jej
winni są ponad 20 tys. zł. O problemach 28-letniej mieszkanki Opola pisaliśmy
już w zeszłym roku, kiedy nie dość, że lokatorzy nie płacili za wynajem
mieszkania, to jeszcze nie chcieli się z niego wyprowadzić.

Nagle przestali płacić

Wojnicka studiowała w Warszawie, więc w 2001 r. zgodziła się wynająć
mieszkanie na Niedurnego po zmarłym ojcu. Wszystko załatwiła przez biuro
nieruchomości, podpisała z rodziną Sz. umowę na trzy lata. Miała dostawać 600
zł miesięcznie, lokatorzy zobowiązali się też regulować czynsz i opłaty.
Liczyła, że z pieniędzy z wynajmu będzie opłacać sobie studia. Od stycznia
2002 r. Sz. przestali jednak płacić. Początkowo kręcili, że wysłali
pieniądze, ale potem właścicielka dostała pismo ze spółdzielni, że zalega z
opłatami na sumę ponad tysiąc złotych. Znów poszła do lokatorów. Tym razem
usłyszała, że nie będą się jej tłumaczyć, dlaczego nie płacą. Od tego momentu
przestali ją w ogóle wpuszczać do mieszkania.

Niedługo potem spółdzielnia pozwała ją do sądu za zaległe opłaty. Aleksandra
zapożyczyła się u rodziny, by spłacić dług. Skierowała też sprawę do sądu
przeciwko rodzinie Sz. Dopiero na rozprawie dowiedziała się, że lokatorzy
stracili pracę i dlatego nie płacili. Przyznali jednak, że nie zrobili nic,
by ją o tym poinformować. Sprawę o zapłatę należności z odsetkami wygrała w
październiku 2003 r. Mieli oddać jej ponad 10 tys. zł plus odsetki.

Kiedy kolejną sprawę - o eksmisję - przegrała przed sądem pierwszej
instancji, bo sędzia powiedziała, że właścicielka powinna pójść rodzinie na
rękę i dogadać się. Odwołała się do Sądu Okręgowego. W kwietniu 2004 r. ten
przyznał jej rację. Jednak nie wyrzucił rodziny od razu, lecz w ostatnim dniu
lipca.

Dlaczego się nie wyprowadzili?

Tymczasem od wyroku o spłatę długów mijały miesiące, a lokatorzy nadal
zadłużali mieszkanie. Kwota urosła do 25 tys. bez odsetek. Obecnie pani Ola
mieszka sama z ośmiomiesięcznym dzieckiem. Zadłużyła się u dziadków. - Nigdy
w życiu nie miałam takich długów. Nie mogę związać końca z końcem, tym
bardziej że nie mogę pójść do pracy, bo nie mam z kim zostawić dziecka.
Jestem załamana - wyznaje.

Zwróciła się o pomoc do windykatora. Ten jednak chciał od niej na wstępie 300
zł za zajęcie się sprawą plus 200 zł na komornika. - Nie mam tyle - mówi
załamana. - Utrzymuję siebie, dziecko i mieszkanie z 600 zł miesięcznie.
Windykator powiedział jej, że spotkał się z panem Sz. i ten zaoferował, że
może spłacać jej po 50 zł miesięcznie, bo ma inne długi.

- Przecież nim on mnie spłaci, wyrok przestanie obowiązywać - żali się. -
Dlaczego nikt nie chce pomóc mnie, a każdy idzie na rękę tamtej rodzinie,
która mnie oszukała? Jak wiedzieli, że ich nie stać na mieszkanie, mogli się
wyprowadzić - mówi.



Dla Gazety

Waldemar Krawczyk

sędzia sądu okręgowego

Jeśli ta rodzina działała ze z góry powziętym zamiarem, że nie będzie opłacać
mieszkania, ta pani powinna złożyć doniesienie do prokuratury o popełnieniu
przestępstwa. Jeżeli zapadnie prawomocny wyrok, sąd nałoży np. termin dwóch
lat na spłacenie długu. Jeśli nie zostanie spłacony, winny pójdzie do
więzienia. Więc może taka groźba spowoduje, że ta pani odzyska pieniądze?
    • jml13060 Re: realia 24.01.05, 08:29
      Sam pan sędzia ukazuje pełną grozy nieskuteczność prawa. Chory kraj !
      • kasiazyw Re: realia 24.01.05, 11:33
        Jestem w trochę innej sytuacji bo nie musze płacić do spółdzielni - ale mam u
        lokatorów lekko licząc 40 tys. zł!! Oczywiście komornik nic nie może - jedna
        jest bezrobotna, drugą windykują w 8 sprawach z pensji sprzątaczki, trzeci
        stwierdzili, że skoro inni nie płacą to oni tez nie będą, kolejni chcą
        mieszkania socjalnego a mają trójkę dzieci i baba na bezrobociu więc też grają
        na nosie. A chałupa się wali.
Pełna wersja