krotki
27.06.05, 10:41
Wolny najmita
Czynsze rosną
Od kwietnia mamy w Polsce wolne czynsze. Prywatny właściciel czy gmina może
podnieść stawkę do dowolnej wysokości, jeśli przed sądem potrafi ją
uzasadnić. Pierwsi z wolności czynszowej skorzystali właściciele kamienic w
Krakowie: wprowadzają podwyżki nawet czterokrotne.
URSZULA SZYPERSKA
Czynsze uwolnił Trybunał Konstytucyjny. 19 kwietnia br. wprowadzone przez
parlament limity podwyżek uznał za niezgodne z konstytucją (ograniczają prawo
własności). Orzeczenie TK zostało opublikowane tydzień później i od tego
czasu ograniczeń nie ma. Obietnica sprzed ponad 10 lat (w ustawie o najmie
lokali), że w roku 2005 czynsze zostaną uwolnione, została dotrzymana, choć
stało się tak wbrew woli parlamentu.
Kraków: jak tu żyć?
Najbardziej gorliwie z wolności czynszowej korzystają kamienicznicy
krakowscy. Pani T.W., lokatorka domu przy ul. św. Tomasza, została
zawiadomiona przez zarządcę budynku, że od września stawka czynszu wzrośnie
czterokrotnie. Do 25 zł za m kw. Łącznie ze świadczeniami lokatorka ma płacić
za mieszkanie (ok. 49 m kw.) 1521 zł miesięcznie. Czyli z grubsza tyle, ile
dostaje emerytury.
Łagodniej potraktowana została Krystyna Młynarska: od września powinna płacić
za mieszkanie (50 m kw.) przy ul. Prądnickiej 4 po 18,6 zł za m kw.
Właścicielem domu jest spółka Herbewo International. Ma lokale biurowe,
użytkowe i trochę mieszkalnych. W ofercie spółki mieszkania przeznaczone są
przede wszystkim dla studentów (lokale są niewielkie, w budynku nie ma
windy). Pozostaje jeszcze pozbyć się lokatorów kwaterunkowych, którzy zajmują
część kamienicy. Kogo stać było na kupno mieszkania, już się wyprowadził,
pozostali głównie emeryci. Tacy jak pani Młynarska, która na nowy czynsz
musiałaby oddać całą emeryturę.
Do Polskiego Zrzeszenia Lokatorów z siedzibą w Krakowie przychodzi coraz
więcej starszych osób, którym wypowiedziano dotychczasowe czynsze. Nowe
stawki to dla nich trudny do zrozumienia horror. – Administrator straszy nas,
że jeśli we wrześniu nie zapłacimy nowego czynszu, po miesiącu musimy
opróżnić mieszkanie. A my nie mamy z czego płacić. Nowy czynsz bez świadczeń
przekroczy tysiąc złotych, tymczasem emerytura żony i moja to zaledwie 2,3
tys. zł – skarży się Jacek Kusionowicz, lokator kamienicy przy ul.
Rzeszowskiej 8 (stawka za m kw. – 17 zł).
Dotychczasowe podwyżki mogą okazać się wstępem do tego, co przyniesie koniec
miesiąca. Wielu właścicieli krakowskich kamienic podniosło czynsze w grudniu
ubiegłego roku do maksymalnej wysokości (czyli 6,35 zł za metr). Następna
podwyżka możliwa jest po upływie 6 miesięcy i koniec czerwca zapowiada się
dla lokatorów czarno.
Alicja Sarzyńska, prezes krakowskiego zrzeszenia, radzi lokatorom, żeby
najpierw zażądali (na piśmie) uzasadnienia podwyżki łącznie z kalkulacją
nowej stawki. Właściciel albo zarządca powinien je przedstawić w ciągu 7 dni.
Następnie, jeśli podwyżka jest znaczna, radzi wystąpić do sądu o zbadanie jej
zasadności. Sądy są u nas nierychliwe i dopóki wyrok się nie uprawomocni,
lokator będzie płacił starą stawkę. Ale jeśli właściciel chce się pozbyć
lokatora, uzasadnienie podwyżki w starym domu wymagającym gruntowego remontu
nie będzie stanowiło problemu.
Drożyzna nad morzem
– Przy kalkulacji stawek czynszu korzystaliśmy ze wskazówek stowarzyszenia z
Gdyni – twierdzi dyrektor Grażyna Zamorska ze spółki Herbewo. Ogólnopolskie
Stowarzyszenie Właścicieli Nieruchomości z siedzibą w Gdyni, najbardziej
waleczna organizacja kamieniczników, przygotowała w celach instruktażowych
przykładową kalkulację nowego czynszu. Wynika z niej, że uzasadnioną stawką
byłoby 21,46 zł za m kw. Tomasz Urbaś, autor tej instrukcji, dodaje: „Z uwagi
na fakt, że czynsze rynkowe kształtują się na poziomie 10–15 zł/m kw. (z
wyjątkiem Warszawy), zalecamy podwyższać czynsz do tego niższego – rynkowego
poziomu, przedstawiając lokatorowi pełną kalkulację oraz zaznaczając, że
robimy to ze względu na wrażliwość społeczną”. Ludzi, których stać na rynkowy
czynsz, argument taki zapewne ubawi. W ofertach najmu można dziś przebierać i
jeśli czynsz będzie zbyt wysoki, poszukają sobie innego mieszkania.
W Gdyni nowe podwyżki są dokładnie takie, jak zaleca stowarzyszenie. Państwo
Kłapuccy, lokatorzy kamienicy przy ul. Morskiej, mają płacić od 1 września 14
zł za m kw. Właścicielka napisała w uzasadnieniu, że będzie to nadal stawka
niższa od poziomu zapewniającego dostateczne środki na utrzymanie domu i
godziwy zysk (dając dowód zalecanej przez stowarzyszenie wrażliwości
społecznej). Dla lokatorów, którzy mają łącznie 2180 zł emerytury i renty,
już dotychczasowy czynsz, wynoszący bez świadczeń 455,30 zł, był wielkim
obciążeniem. Od września mają płacić 1148 zł (bez świadczeń, z których
najbardziej kosztowne jest ogrzewanie). Z pięcioosobowej rodziny w 82-
metrowym mieszkaniu zostały dwie osoby bez żadnych szans na zamianę. Półtora
roku temu właściciele dali im trzyletnie wypowiedzenie, w grudniu przyszłego
roku stracą prawo do mieszkania.
Wykwaterować kwaterunek
Właściciele warszawskich kamienic zachowują rezerwę. W stowarzyszeniach
lokatorskich nie słyszano o drastycznych podwyżkach. Poza jednym wyjątkiem:
kamienicą przy Krakowskim Przedmieściu 53, której właściciel sam uwolnił
czynsze 1 stycznia 2005 r., nie czekając na zmianę przepisów. Od tego czasu
administracja nalicza nowe stawki (60 zł za m), a lokatorzy płacą stare (9,86
zł za m). Różnica dopisywana jest lokatorom do zadłużenia. Pani T.G., której
zadłużenie przekroczyło 25 tys. zł, zaskarżyła podwyżkę do sądu. Finał wydaje
się oczywisty, prywatne osoby nie stanowią prawa. Po uwolnieniu czynszów
przez Trybunał Konstytucyjny właściciel nie ponowił zmiany stawek, zostało
więc po staremu.
– Rzecz nie w tym, żeby mieć dobrą cenę, ale żeby dostać pieniądze – mówi
Mirosław Szypowski, szef Polskiej Unii Właścicieli Nieruchomości.
– Dużych podwyżek nie ma i nie słyszałem, żeby właściciele zamierzali je
wprowadzić. Większość poprzestanie na podniesieniu czynszu o 10 proc. –
twierdzi Andrzej Rozenkowski, prezes łódzkiego Stowarzyszenia Właścicieli
Nieruchomości Prywatnych. Czynsze w prywatnych kamienicach wynoszą tu na ogół
4,50–5 zł za m, właściciele nie wykorzystują nawet tych możliwości, jakie
dawały poprzednie przepisy (maksymalna stawka w Łodzi sięgała na początku
roku 6,01 zł za m). Chcą mieć przede wszystkim stałe wpływy i jeśli lokatorzy
płacą, ostrożnie podnoszą stawki. Zwalniające się mieszkania stoją często
puste, bo wynajem jest ryzykowny. – Zdarza się, że lokator wpłaca kaucję, a
później mieszka darmo. Wyrok eksmisji zapada zwykle po dwóch latach. Składam
go w gminie i na realizację czekam następne dwa lata. Gmina zabiera lokatora
dopiero wtedy, kiedy zagrożę wystąpieniem o odszkodowanie – mówi Andrzej
Rozenkowski
Wolny najmita
...ciąg dalszy
URSZULA SZYPERSKA
R E K L A M A czytaj dalej
W Katowicach właściciele już w ubiegłym roku mogli brać za metr ponad 6 zł,
ale pani A.W. nadal płaci w dobrej kamienicy w centrum 3,42 zł (z bonifikatą
za nieczynną windę). Mieszkanie ma 137 m. Dwa takie same lokale stoją puste,
trzecie właściciel wynajął niedawno za rynkowy czynsz. Czyli... 4,37 zł za m.
O cenie decyduje rynek, a na duże powierzchnie nie ma chętnych. Dziś bardziej
opłaca się kupić mieszkanie, niż je wynajmować, a jeśli się wynajmuje, to
nieduże i na krótko.
Stawki w prywatnych kamienicach są dwa–trzy razy wyższe niż przeciętne
czynsze komunalne (2,41 zł za m kw), a w Warszawie cztery razy wyższe. W
Łodzi, Bydgoszczy i wielu innych miastach zrównały się z rynkowymi (w domach
o porównywalnym standardzie). Z wolności