Wyborcza o barakach dla eksmitowanych

06.07.05, 14:03
Domy biedy na Siekierkach

Małgorzata Zubik 06-07-2005

Osobno kobiety, osobno mężczyźni. Jeden pokój dla sześciu osób i kuchnia
wspólna dla blisko 50 lokatorów. W piątek Rada Warszawy zdecyduje, czy za
prawie 2 mln zł wynająć pomieszczenia dla ok. 150 eksmitowanych dłużników

Negocjacje z właścicielem baraków są już zakończone. Urzędnicy biura polityki
lokalowej ratusza na początek wybrali trzy w pobliżu elektrociepłowni
Siekierki. Zgoda radnych jest potrzebna do tego, by umowę podpisać do 2008 r.
W tym roku dzierżawa ma kosztować 270 tys. zł, a przez kolejne dwa lata -
ponad 1,3 mln zł. W cenie są woda, ogrzewanie, naprawy, sprzątanie wspólnych
pomieszczeń i ochrona strzeżonego "osiedla".

Dach zamiast dworca

- Z bólem serca jestem za tworzeniem takich miejsc. Lepiej, żeby ludzie
trafiali tam niż pod most - przyznaje Wiesław Drzewiecki, radny z komisji
infrastruktury. I zastrzega:

- Będę wiedział, jak głosować, jak obejrzę budynki.

My widzieliśmy je wczoraj. Ogrodzone baraki tuż przy elektrociepłowni
Siekierki, z dala od domów mieszkalnych. Małe okienka, linoleum na podłodze,
ciemne korytarze.

Teraz mieszkają tam Ci, co przyjeżdżają do pracy w Warszawie. Jeśli miasto
podpisze umowę, w każdym z nich zamieszka ok. 50 eksmitowanych. W każdym
pokoju od czterech do sześciu osób. Na barak przypada jedna kuchnia i jedna
łazienka z kilkoma kabinami prysznicowymi i oczkami w.c.

Kto zamieszka w bieda osiedlu na Augustówce? Na razie ok. 150 osób, które
mają wyroki eksmisji "na bruk". Przepisy nie pozwalają ich wyrzucić na ulicę.
Samorząd musi im zapewnić pomieszczenia tymczasowe. Ratusz się spieszy, bo ma
już kilkaset zgłoszeń eksmisji z całego miasta - lokatorów z kwaterunku i ze
spółdzielni mieszkaniowych. Jeśli nie zapewni im dachu nad głową, właściciel
zadłużonego mieszkania może miasto pozwać do sądu.

My się getta nie boimy

O pomyśle ratusza w sprawie utworzenia getta dla eksmitowanych pisaliśmy po
raz pierwszy w kwietniu. Przypomnieliśmy wtedy, że nie sprawdziły się ani w
Warszawie (przykład to osławione bielańskie domy socjalne na ul. Palisadowej
i Dudziarskiej na Olszynce Grochowskiej), ani w innych miastach. W Zabrzu
powstał dom socjalny nazwany przez mieszkańców Alcatraz, tak jak słynne
więzienie. Kto raz tam trafił, nie mógł się wydostać. Dziś śląski samorząd
chce budynek zlikwidować, bo pomysł uznał za niedobry. A władze Warszawy
zdecydowały się zaryzykować.

- Nie boimy się, że to będzie getto. Zrobimy wszystko, by tego uniknąć -
zapewnia Ewa Ćwiek-Wiśniewska, wicedyrektor biura polityki lokalowej w
warszawskim ratuszu.

Co konkretnie planuje samorząd? - Jeszcze w tym miesiącu chcemy ogłosić
konkurs na program dla organizacji pozarządowych - precyzuje Paweł Wypych,
dyrektor biura polityki społecznej. Na miejscu ma być m.in. stały dyżur
pracownika socjalnego, może nawet oddział straży miejskiej. Ratusz planuje
też współpracę z urzędem pracy. - Pomysł jest kontrowersyjny, ale przy dobrym
programie nad 150 osobami możemy zapanować tak, by tymczasowy pobyt nie
zamienił się dla nich w dożywocie - zapewnia Wypych. Przyznaje, że lepiej
byłoby, gdyby miasto tworzyło miejsca dla mniejszych grup. Wtedy jednak
groziłoby to protestami wokół każdego takiego domu.

W pomieszczeniach na Augustówce mają być tylko dorośli. Nie wiadomo jednak,
co stanie się z ich dziećmi. Ani z tymi, które w getcie biedy przyjdą na
świat. Przepisy na ten temat milczą.
    • krotki bardzo przepraszam 06.07.05, 15:49
      ale o co tu chodzi ??? jakie getto to przecież naturalne - trafią ci z dna i co
      kto ma im fundowac Arizonę???? ja ? a dla czego???
      A tak w ogóle dlaczego ogrzewanie gratis niech maja piec stałopaly i szukaja
      opału?? Mnie nik domu nnie ogrzewa za ficko!!!!!

      Pozdrawiam
      • aniapol a moze do Marriotta? 06.07.05, 16:09
        a ja mysle, ze miasto powinno im wynajac pokoje w Marriotcie. Wraz z
        abonamentem na basen!
    • majkowa Re: Wyborcza o barakach dla eksmitowanych 06.07.05, 20:56
      W piątek (09.07.2005) Rada Warszawy zdecyduje, czy za prawie 2 mln zł wynająć
      pomieszczenia dla ok. 150 eksmitowanych dłużników.
      W cenie są woda, ogrzewanie, naprawy, sprzątanie wspólnych > pomieszczeń i
      ochrona strzeżonego "osiedla".
      Na miejscu ma być m.in. stały dyżur pracownika socjalnego, może nawet oddział
      straży miejskiej. Ratusz planuje też współpracę z urzędem pracy.

      To oznacza, że my zwykli, normalni pracujący ciężko ludzie mamy utrzymywać
      nierobów, pijaków i zdegenerowanych przestępców.

      Nie mówię tu o uczciwych, spokojnych ludziach, których dotknęła bieda z różnych
      powodów, ale którzy chcą powrotu do normalności.
      Wiem z doświadczenia, że jeżeli tylko najemca wykazuje odpowiednią chęć do bycia
      normalnym człowiekiem, to mu się to uda.
      Nawet nie mając dochodów można uzyskać dodatek mieszkaniowy i pomoc od opieki
      społecznej.
      Chory może dostać rentę. Ten, który przepracował okresloną ilość lat - emeryturę.
      Ale trzeba CHCIEĆ.

      Dla degeneratów, alkoholików, którzy przyzwyczajeni sa przez nasze Państwo, że
      nie warto płacić za mieszkanie, prąd gaz itp to właściwe miejsce. Oni po prostu
      nie chcą żyć wśród normalnych ludzi.
      Niech niszczą siebie na własny rachunek.

      Mimo, że to aż 2 mln zł to apeluję do radnych: GŁOSUJCIE ZA

      Uwolnijcie nas i nasze dzieci od obecności degeneratów.

      • dora5 a Rzepa o czynszowkach które stoją puste 07.07.05, 14:09
        Data: 2005-07-04 15:01

        MIESZKANIA
        Czynszówki stoją puste

        Opłata w czynszówce jest niższa niż w domu prywatnym. Czynszowych mieszkań
        wynająć jednak nie można. A stoi ich pustych prawie 100

        Urszula Barańska jest ofiarą nieżyciowych przepisów wprowadzonych przez
        Radę Warszawy
        (c) KUBA KAMIŃSKI

        - Od prawie 40 lat mieszkam w kamienicy przy ul. Zajęczej - opowiada
        Urszula Barańska. -W ubiegłym roku budynek został zwrócony właścicielowi i
        drastycznie wzrósł czynsz. Teraz płacimy 12 zł za m kw., a w mieszkaniu nie
        ma ciepłej wody ani centralnego ogrzewania. Zainteresowałam się więc
        miejskimi czynszówkami. W nowym budynku, np. przy Ząbkowskiej, czynsz
        wynosi 8 zł za mkw. Napisałam prośbę do wydziału lokalowego o wynajęcie.
        Minęło półtora miesiąca i żadnej odpowiedzi nie mam.

        Oczekując na decyzję urzędu, Urszula Barańska dowiedziała się, że
        mieszkanie czynszowe nie jest dla niej. Zgodnie z obowiązującą uchwałą Rady
        Miasta, o najem mogą ubiegać się tylko ci mieszkańcy, którzy mają do
        oddania lokal komunalny. Poza tym od trzech lat nie był zorganizowany na
        nie żaden przetarg. Czeka prawie 100 wolnych lokali.
        Rozwiązanie nowatorskie

        Czynszówki to pomysł poprzednich władz miasta. Miały być poszerzeniem
        oferty mieszkaniowej dla warszawiaków. Zakładano, że mieszkania poniżej 80
        mkw. będą traktowane jak zwykłe komunalne, a większe zostaną wynajęte za
        czynsz wolny tym, którzy w rozliczeniu oddadzą zajmowane dotychczas
        mieszkanie gminne. Mieszkań w czynszówkach nie można wykupić.

        W ten sposób zasiedlono kompleks przy ul. Ząbkowskiej i część drugiego, po
        przeciwnej stronie tej ulicy. Kilkanaście mieszkań przy Ząbkowskiej i ponad
        70 przy Marii Kazimiery i Mickiewicza stoi jednak pustych. Biuro Polityki
        Lokalowej twierdzi, że cały czas nie ma zgody powiatowego inspektora
        nadzoru budowlanego na oddanie mieszkań do użytku, usuwane są usterki, więc
        nie można ogłosić przetargu.

        - Zakończenie prac remontowych planowane jest na koniec lipca - mówi
        dyrektor Mirosława Wnuk. - Prawidłowe wykonanie tych robót jest przecież w
        interesie przyszłych mieszkańców.

        Jak nam powiedział powiatowy inspektor nadzoru budowlanego Jacek Laskowski,
        wprawdzie były ekspertyzy, które wykazały konieczność usunięcia różnych
        usterek, ale nie muszą one być powodem wstrzymywania przetargu na wynajem
        mieszkań.

        - Przecież w mieście jest mnóstwo prywatnych kamienic z lokatorami, w
        których właściciel, widząc usterki, po prostu je usuwa, nie angażując PINB
        i nie wyprowadzając lokatorów - przekonuje.
        Zmienić zasady

        Szefowa Biura Polityki Lokalowej przypomina, że miasto nadal jest związane
        uchwałą Rady Miasta i nawet jeśli będzie przetarg, to tylko dla tych,
        którzy wcześniej oddadzą lokal komunalny.

        - Nie jest przewidywana na razie zmiana zasad wynajmu - mówi Wnuk. - Istotą
        przetargu jest właśnie uzyskanie za każde nowe mieszkanie innego i w ten
        sposób powiększanie zasobów mieszkaniowych miasta.

        - Ale radni mogą je zmienić - mówi Barańska. - Napisałam prośbę do
        wszystkich członków komisji gospodarczej Rady Miasta, by wystąpili z
        inicjatywą nowej uchwały w sprawie czynszówek. Na pewno chętnie by w nich
        wynajęli mieszkanie właśnie lokatorzy prywatnych kamienic, którzy nie są w
        stanie płacić tak wysokich czynszów, a jednocześnie ich sytuacja materialna
        jest na tyle dobra, że muszą ustawiać się w kolejce po lokal komunalny.

        Część radnych jest bardzo podobnego zdania.

        - Zmiana jest konieczna, bo te puste czynszówki są jak wrzód na mieście -
        twierdzi radna Julia Pitera. - Trzeba je puścić na wolny rynek, bo przecież
        z komunalnych mieszkań nikt tu nie przyjdzie. Większość z tych mieszkańców
        zalega z opłatami przy czynszu 2 złza m kw. To jak oni przyjdą na 8 czy 10
        zł od metra? Trzeba też umożliwić wykup czynszowych mieszkań. Miasto nie
        powinno być kamienicznikiem.

        -Każde wyjście jest korzystniejsze niż trzymanie pustych wolnych mieszkań -
        mówi radny Adam Kalinowski z Żoliborza. - Sprawą zajmuje się już komisja
        rewizyjna dzielnicy, a wkrótce zajmie się miejska. Złożyliśmy też
        doniesienie do prokuratury o niegospodarność miasta. Straty z powodu
        niewynajęcia setki mieszkań są przecież ogromne.

        Radni z komisji gospodarki zapowiedzieli, że zażądają od władz miasta
        oficjalnych informacji w sprawie czynszówek.

        MONIKA GÓRECKA-CZURYŁŁO

        Zmienić zasady
        Zbigniew Malesa, prezes ogólnopolskiego Ruchu Ochrony Interesów Lokatorów

        Przede wszystkim trzeba przypomnieć, że to miasto jest odpowiedzialne za
        lokatorów, których kiedyś umieściło w prywatnych domach. Teraz, po
        nieograniczonych możliwościach podwyżki czynszu przez właścicieli, zupełnie
        o nich zapomniało. Nie ma im nic do zaproponowania. Opisana sytuacja
        pokazuje, że konieczna jest zmiana zasad wynajmowania mieszkań w
        czynszówkach. Przecież to coś nienormalnego, że stoją puste mieszkania, a
        jednocześnie są osoby, które chciałyby w nich zamieszkać. Rada Miasta
        powinna podjąć uchwałę zmieniającą zasady wynajmu. Warto pamiętać, że osoby
        z prywatnych kamienic często nie kwalifikują się do mieszkań komunalnych
        (choć i tam kolejki ogromne), bo za dużo zarabiają. Skoro już są w stolicy
        takie czynszówki, to może zaproponować je właśnie lokatorom prywatnych
        kamienic?

        www.rzeczpospolita.pl/dodatki/warszawa_050704/warszawa_a_1.html
        • ryszard1963 Re: a Rzepa o czynszowkach które stoją puste 08.07.05, 14:16
          A niby co Wy jesteście jacyś uprzywilejowani - lokatorzy prywatnych czynszówek,
          dość się o Was troszczono przez ponad 40 lat a o pozostałych kto się niby ma
          zatrościć. Mieliście dość czasu żeby sobie zorganizować lokum, nie od wczoraj
          toczyła się walka prywatnych właścicieli o swoje!!!
        • awm10 Re: a Rzepa o czynszowkach które stoją puste 11.08.05, 15:53
          Cytat:
          "Zbigniew Malesa, prezes ogólnopolskiego Ruchu Ochrony Interesów Lokatorów
          Przede wszystkim trzeba przypomnieć, że to miasto jest odpowiedzialne za
          lokatorów, których kiedyś umieściło w prywatnych domach"

          Jak czytam takie głupoty to aż mnie skręca.
          Badania psychiatryczne powinny być jednak obowiązkowe.
          Po pierwsze - każdy jest odpowiedzialny za siebie.
          Po drugie - miasto nikogo nie zmuszało do zamieszkania w lokalach kwaterunkowych. Jedynie je przydzielało z bardzo długiej kolejki chętnych. Już przed 1994 r( 1 ustawa o najmie) praktycznie tego nie robiło.
          Po trzecie - coś się jednak kilkanaście lat temu zmieniło, od 1994 roku każdy najemca kwaterunkowy dostał 10 lat na namysł i działanie.
          Jak można twierdzić, że miasto ma jakieś szczególne zobowiązania wobec tych najemców, no bo inni niech sobie radzą sami - ich miasto może olać, nic im przacież wcześniej nie dawało. Ciekawy przykład pokrętnej logiki.

    • jml13060 Re: Wyborcza o barakach dla eksmitowanych 12.07.05, 10:10
      c.d.

      serwisy.gazeta.pl/kraj/72,34309,2815666.html
      To ciekawa, wręcz zagadkowa sprawa. Proponuję powołanie komisji śledczej dla
      sprawdzenia powiązań między wynajmującym baraki, a urzędnikami. Dlaczego ? No bo
      370 złotych za osobę miesięcznie to jest BARDZO DUŻO. Mnożąc to przez 5 osób w
      pokoju wychodzi 1850 złotych. Ciekawe, czy ktoś z wynajmujących na wolnym rynku
      umiałby uzyskać 5550 złotych miesięcznego czynszu za mało komfortowe (bo w
      baraku) 3-pokojowe mieszkanie ?
      • aniapol Re: Wyborcza o barakach dla eksmitowanych 13.07.05, 15:07
        Rzeczywiście, cena 370 zł za 1 osobę w baraku jest kuriozalnie wysoka. Niestety
        pachnie przekrętem. Gdybym dostała tyle od gminy za każdego z moich 4
        lokatorów, to byłoby to więcej, niż cena rynkowa wynajmu! Tylko że ja w ogóle
        nie chcę wynajmować mojego domu, bo planuję zamieszkać tam z moją rodziną. Więc
        baraki jak najbardziej się przydadzą, jak sąd zasądzi eksmisję bez prawa do
        lokalu socjalnego. Tyle, że za te same pieniądze wydane przez miasto można by
        przygotować dużo więcej miejsc w pomieszczeniach tymczasowych, żeby starczyło
        dla wszystkich zainteresowanych. Miało być dobrze, a wyszło jak zawsze.
        • tomasz.urbas Re: Wyborcza o barakach dla eksmitowanych 14.07.05, 08:40
          Oczywiście, że śmierdzi przekrętem. Śmierdzi tak od chwili pojawienia się
          takich koncepcji w Sejmie. Ten przepis to furtka dla króliczka i jego
          znajomych. M.in. dlatego nie podniecałem się "szansami", ktrę on stwarza.
          Zresztą jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze.
          Pozdrawiam
    • dora5 Powracający właściciele zmorą mieszkańców gminnych 01.08.05, 08:49
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2849449.html

      Powracający właściciele zmorą mieszkańców gminnych kamienic
      Michał Olszewski 01-08-2005, ostatnia aktualizacja 01-08-2005 00:15

      Nieznany mężczyzna w mieszkaniu, z aktem wypowiedzenia w ręce, nie musi być
      czarnym snem. W Krakowie zdarza się to coraz częściej. Mieszkańcy kamienic są
      zrozpaczeni. A w magistracie toczy się spór, czy takie działania są legalne,
      czy bezprawne.

      Podobną wizytę przeżyli trzy miesiące temu mieszkańcy domu przy ul.
      Nadwiślańskiej 1. To kamienica, jakich na Podgórzu wiele - zaniedbana, ze
      zniszczoną klatką schodową, ścianami, na których kolejne pokolenia pozostawiają
      coraz to nowe warstwy przekleństw i wydrapanych gwoździem rysunków.

      Proszę opuścić lokal

      Kamienica jest współwłasnością: połowa należy do gminy, połowa do Marcusa
      Lesmana, przedstawiającego się jako spadkobierca dawnych właścicieli. Co prawda
      mieszkańcy Nadwiślańskiej wątpią w prawo Lesmana do kamienicy, ale sąd przyznał
      mu rację. Trzy miesiące temu Lesman odwiedził mieszkania lokatorów, którzy
      wynajmują lokale użytkowe. - Widziałam go pierwszy raz w życiu. Kazał nam się
      wynosić do końca lipca. Kiedy zapytałam o pełnomocnictwa, powiedział, że
      zapomniał wziąć z samochodu. Wiem, że inni nie wpuścili go nawet do mieszkań -
      relacjonuje jedna z mieszkanek. Sprawę bada prokuratura, bo mieszkańcy uważają,
      że Lesman kamienicę zdobył nielegalnie.

      - Działał zgodnie z prawem - odpowiadają urzędnicy z wydziału mieszkalnictwa.
      Gmina, żeby uniknąć skomplikowanych działań prawnych, godzi się na żądania
      współwłaścicieli i przekazuje im całą kamienicę w zarząd. Tak stało się przy
      ul. Nadwiślańskiej. - Gdybyśmy odmówili, sąd ustanowiłby zarząd przymusowy. I
      wyszłoby na to samo - twierdzi Małgorzata Figa z wydziału mieszkalnictwa.

      Przenieście się w gorsze miejsce

      W podobnej sytuacji są setki krakowian. W 75 kamienicach, m.in. przy ul.
      Bonerowskiej, Szymanowskiego, Limanowskiego, Węgierskiej, gmina i prywatny
      współwłaściciel dzielą między siebie domy. Współwłaściciel za zgodą gminy
      przejmuje zarząd, a następnie ogłasza podwyżki (np. przy ul. Limanowskiego 4
      podniósł handlowcom czynsz z 1 zł na 6 zł za metr kw.) albo wręcza
      wypowiedzenia. W wydziale mieszkalnictwa każdego dnia pojawiają się
      zdesperowani lokatorzy. - Mieszkam na 35 metrach kwadratowych, bez ogrzewania i
      łazienki. Nie jestem zadłużona, Nowy współwłaściciel w tym samym dniu podniósł
      mi czynsz z 300 zł do 800 i wręczył wypowiedzenie. Usłyszałam, że ma do tego
      prawo - opowiada mieszkanka Kazimierza, którą spotkaliśmy w wydziale. Inny
      nakazał mieszkańcom przeprowadzić się do oficyny, mimo że kamienica nie została
      podzielona i nie wiadomo, która część należy do gminy, a która do prywatnej
      osoby.

      - Pojawia się tu co najmniej pięć osób dziennie. Przychodzą i mają żal, że
      zostawiliśmy ich samym sobie. A my podejmujemy te decyzje z pełną świadomością
      konsekwencji. Bo nie ma znaczenia, kto zarządza kamienicą: my czy prywatny
      współwłaściciel. Załóżmy, że nadal trzymamy zarząd. Jeżeli współwłaściciel
      zażąda uzasadnionych podwyżek czynszów, na przykład na remonty, musimy się na
      to zgodzić. Czasy pełnej ochrony lokatorów nieodwołalnie się kończą - wyjaśnia
      Małgorzata Figa.

      Taką postawą są zbulwersowani nie tylko lokatorzy, ale również niektórzy wysocy
      rangą urzędnicy magistraccy. - Mieszkalnictwo musi działać bardziej
      zdecydowanie. Nie może dochodzić do sytuacji, w której współwłaściciel robi, co
      mu się podoba. Lokatorzy mają prawo podać takiego zarządcę do sądu - komentuje
      jeden z magistrackich dyrektorów. Wtóruje mu w nieco łagodniejszej formie Marta
      Witkowicz, dyrektor wydziału skarbu: - Takie działania ze strony
      współwłaścicieli uważamy za przedwczesne i nieuzasadnione. Mamy z nimi do
      czynienia cały czas. Poinformujemy o swoim stanowisku również mieszkańców ul.
      Nadwiślańskiej 1.

      Kazimierz Jurek, krakowski ekspert od spraw nieruchomości: - Dobrze, że gmina
      wycofuje się z zarządzania nieruchomościami. Natomiast sytuacja przy ul.
      Nadwiślańskiej 1 jest co najmniej dziwna. Przed wykonaniem podziału fizycznego
      gmina nie może cedować wszystkich praw i obowiązków na prywatnego
      współwłaściciela. To nie jest w porządku. Obowiązuje kodeks cywilny i w
      sprawach takich jak wypowiedzenia współwłaściciele powinni się konsultować.
      Wygląda na to, że współwłaściciel działał niezgodnie z prawem i nie wiem,
      dlaczego gmina na to pozwoliła.

      Pod skrzydła gminy

      Prawdziwe kłopoty lokatorzy ul. Nadwiślańskiej mają jednak dopiero przed sobą.
      Nawet jeżeli wypowiedzenia są nieważne, to czeka ich fizyczny podział
      nieruchomości. Oznacza to, że gmina i prywatny właściciel ustalą, który lokal
      należy do zasobów miejskich, a który znajdzie się w rękach potomków dawnych
      właścicieli. - Wszyscy tutaj liczą, że wejdą pod skrzydła gminy - zwierza się
      jeden z lokatorów. Mieszkańcy wiedzą bowiem, że wykup gminnych lokali będzie
      kosztował grosze w porównaniu z tym, czego zażąda prywatny właściciel. Gmina
      żąda jedynie 10 proc. rzeczywistej wartości mieszkania, nalicza też niższe
      czynsze.

      Co zaś stanie się, jeżeli gmina i współwłaściciel nie będą mogli się porozumieć
      w sprawie podziału kamienicy? - Od 1993 roku przewinęły się przez nasz urząd
      dziesiątki takich spraw. Ani jednej nie załatwiliśmy na drodze kompromisu -
      przyznają w wydziale mieszkalnictwa.

      W ten weekend mija termin wypowiedzenia lokali użytkowych przy ul.
      Nadwiślańskiej 1. Mieszkańcy nie zamierzają ich opuszczać. Co na to
      współwłaściciel? Jest nieuchwytny. Adres, jaki podał w dokumentach, nie
      istnieje.


      Michał Olszewski
      • pisz_mi Powracający właściciele zmorą mieszkańców gmin?? 11.08.05, 12:17
        Wydaje sie ze zmora tych lokatorow nie sa prywatni wlasciciele ale jest Gmina.
        Czemu gmina nie sprzeda swoich udzialów?(po 100% wartosci a nie po 10%?)Gmina
        nie czuje sie wlascicielem, ona najwyzej moze wydawac jakies pozwolenia lub
        zakazy ktore nie do konca potrafi wyegzekwowac.

        TS
    • krotki Rozmowa ze specjalistą od zarządzania nieruchomośc 16.08.05, 21:47
      Rozmowa ze specjalistą od zarządzania nieruchomościami o biedadomach na Siekierkach


      Rozmawiała Małgorzata Zubik 15-08-2005 , ostatnia aktualizacja 15-08-2005 22:34

      Warszawski samorząd musi podnieść czynsz i poprawić ściąganie należności. Jest na to 80 sposobów, ale komunalnym administracjom nie chce się z nich korzystać - mówi w rozmowie z "Gazetą" Marek Majchrzak, specjalista od zarządzania nieruchomościami

      Małgorzata Zubik: Uważa Pan, że każde miasto powinno mieć straszak dla lokatorów, którzy nie płacą czynszu?

      Dr Marek Majchrzak, Szkoła Główna Handlowa: Oczywiście, ale nie może to być tak duże skupisko jak to planowane w Warszawie. Podam przykład z niedużego miasta, nazwy nie chciałbym zdradzać. Prezydent żali się, że lokatorzy nie płacą. Pokazuje mi upadły gminny zakład. Jest dawna stołówka z umywalnią i suchą ubikacją. Wystarczyło wstawić okna, pozamiatać i rozpuścić wieści, że będą tam przenoszeni dłużnicy. Do tego trochę szumu, sprawdzanie zaległości czynszowych. I co się stało? W ciągu dwóch tygodni miasto odzyskało ponad połowę zaległych należności czynszowych.

      Ważne, by było to miejsce cieszące się najgorszą opinią. Z paroma zabijakami i kilkoma wolnymi pomieszczeniami. W Warszawie to może być ul. Dudziarska czy Palisadowa, a teraz - Siekierki. Jak dłużnicy zobaczą, że wolne miejsca tylko czekają na lokatorów, to nie ma bata, żeby większość zaczęła płacić. Jeśli wciąż nie płacą, choć mają z czego, to znaczy, że administratorzy są nieudolni. Powiem za Konfucjuszem: "Kto chce coś zrobić, szuka sposobu, kto nie chce, szuka wytłumaczenia". Urzędnicy wybierają drugie wyjście.

      A jaki jest sposób na to, by ludzie niezamożni mieli dach nad głową i regularnie za mieszkanie płacili?

      - Gminy powinny przestać budować nowe mieszkania, np. w Grecji nie ma w ogóle mieszkań komunalnych, bo to drogie rozwiązanie. W całej starej Unii Europejskiej są inne sposoby. Niemcy, którzy są najbliżej nas, wymyślili, że deweloper dostaje tańszy grunt i tańsze kredyty z banku, jeśli podpisze z samorządem umowę. Pewną ilością mieszkań - komunalnych, socjalnych - przez 10-20 lat dysponuje gmina, choć nie ma ich na własność. Deweloper zyskuje nie tylko ulgi, ale też wie, że każdy lokal będzie zajęty, a czynsz płacony regularnie.

      W jednym budynku mieszkają obok siebie bogaci właściciele mieszkań i lokatorzy socjalni?

      - Dokładnie tak. Nie ma dzielenia na getta. To się nigdzie nie sprawdziło. Ani w biedniejszej Lizbonie, ani w bogatym Sztokholmie. Teraz przenosi się lokatorów z problemami między tych, którzy żyją normalnie. Tyle że w innych krajach społeczeństwo jest bardziej obywatelskie, ludzie reagują na to, co robi sąsiad. U nas - niekoniecznie. Powinno się jednak bardziej dbać o pracę z osobami, które mają kłopoty z przystosowaniem się do społecznych norm.

      Jeśli gmina ma nie budować mieszkań, to co ma zrobić z ludźmi bez dachu nad głową? W Warszawie w kolejce na lokum czeka 6 tys. rodzin.

      - Gminy powinny raczej adaptować istniejące lokale i wynajmować mieszkania od prywatnych właścicieli. Są starsze osoby, które mają duże mieszkania czy domy. Ledwo wiążą koniec z końcem, do tego chciałyby mieć sąsiada za ścianą, ale nie ufają nikomu. Dlaczego gmina, zamiast wydawać 100 tys. zł na budowę jednego mieszkania, nie wyda 12-15 tys. zł na adaptację małych mieszkań w cudzych domach? Tak się robi na Zachodzie. Gmina płaci właścicielowi regularnie i reaguje na każde wezwanie, gdy tylko lokator coś przeskrobie. Tam klienci odpowiedników naszych ośrodków pomocy społecznej mieszkają przy takich rodzinach. Robią zakupy, w czymś pomogą, muszą być mili i grzeczni. I dostają dofinansowanie do czynszu.

      U nas jest z tym kłopot. Dodatki mieszkaniowe dostaje niewiele rodzin. Gmina za to przyznaje nie dość, że dożywotnie, to w praktyce dziedziczne prawo do mieszkania za niskim czynszem.

      - I tu jest błąd podstawowy. Bo jak ludzie coś dostają za darmo, to tego nie szanują. W Warszawie powinno się przede wszystkim podnieść czynsze, bo są zdecydowanie za niskie i od kilku lat nie zmieniane. Na początek przynajmniej o złotówkę.

      Już teraz w stolicy czynszu nie płaci co dziesiąty lokator. Czy podwyżka nie pozostanie na papierze?

      - Oczywiście zaraz wystąpią radni, którzy będą bronić tych biednych, co to ich nie stać. A prawda jest taka, że 65-70 proc. lokatorów komunalnych stać na dużo większe czynsze, niż płacą. Czyli dopłacamy do nich my wszyscy. Kolejne 15 proc. to osoby, które dostają dodatki, a następne 15 proc. to ci, którzy mają problem z czynszem, a na dodatek mieszkaniowy się nie kwalifikują, bo mają np. o kilka metrów za duże mieszkanie. I tym naprawdę biednym można pomóc, obniżając czynsz. Ale nie raz na zawsze, tylko np. na pół roku i dać czas - na podnajęcie pokoju, na zamianę mieszkania na mniejsze. Niestety, u nas wszyscy krzyczą, że nie przesadza się starych drzew. To trzeba zmienić. Na Zachodzie stare drzewa same się przesadzają, bo umieją liczyć.

      Jak podwyżka pomoże w gospodarowaniu mieszkaniami?

      - Można utworzyć fundusz dla komunalnych zarządców nieruchomości, by dostawali nagrody finansowe za dobrą windykację. Sam znam 80 sposobów naciskania na lokatorów. Przeciętny zarządca, nawet jeśli zna ich 30, stosuje pewnie tylko kilka. Ten z komunalnych zasobów nie ma motywacji do pracy.

      Wyższy czynsz sprawi, że zamożni lokatorzy wyprowadzą się z kiepskich mieszkań do lepszych, np. do TBS. Zwolnią mieszkania. Będzie ruch. Powinien być cały łańcuszek zamiany mieszkań: bardzo złych na złe, malutkich na trochę większe. Po to, żeby lokatorom chciało się zmieniać je na lepsze. Socjalne dla samotnej matki z dziećmi, która ma kłopoty finansowe, ma być przyzwoite.

      A dla paru procent społeczności, którą tworzą, mówiąc najostrzej, przysłowiowi menele, może być socjal-dno. Tak to nazywam na wykładach. W Warszawie koszt pomieszczeń będzie bardzo wysoki, ale cóż, jest tańszy niż w więzieniu. Innego rozwiązania chyba nie mamy. Ważne, by kierować tam tych, którzy nie nadają się do życia między normalnymi ludźmi. I żeby była na Siekierkach osoba (portier, dozorca), która zadzwoni po straż pożarną, jak będzie podpalenie, czy po pogotowie, kiedy ktoś dostanie nożem.





      Dr Marek Majchrzak wykłada w Katedrze Ekonomiki i Finansów Samorządu Terytorialnego w SGH. Jest też prezydentem Polskiej Federacji Zarządców Nieruchomości i doradcą władz samorządowych.
      • krotki oto prosta recepta 16.08.05, 21:49
        Dr Marek Majchrzak, Szkoła Główna Handlowa: Oczywiście, ale nie może to być tak duże skupisko jak to planowane w Warszawie.
        Podam przykład z niedużego miasta, nazwy nie chciałbym zdradzać. Prezydent żali się, że lokatorzy nie płacą. Pokazuje mi
        upadły gminny zakład. Jest dawna stołówka z umywalnią i suchą ubikacją. Wystarczyło wstawić okna, pozamiatać i rozpuścić
        wieści, że będą tam przenoszeni dłużnicy. Do tego trochę szumu, sprawdzanie zaległości czynszowych. I co się stało? W ciągu
        dwóch tygodni miasto odzyskało ponad połowę zaległych należności czynszowych.


        jest to oczywiste ale....... ile my o tym juz gadamy powiadamiamy i niewiele sie dzieje ale.......widać że sie rusza


        Pozdrawiam
    • awm10 Re: Wyborcza o barakach dla eksmitowanych 14.10.05, 00:27
      Minęły 3 miesiące od tego artykułu.
      Cisza.
      Czy ktoś wie co się dzieje z tą sprawą?
      • aniapol Re: Wyborcza o barakach dla eksmitowanych 14.10.05, 09:27
        Tak. Miasto nie może się dogadać z właścicielem baraków, poniżej tekst z
        Rzeczpospolitej z 12 października 2005.
        www.rzeczpospolita.pl/dodatki/warszawa_051012/warszawa_a_3.html
        SIEKIERKI Nie będzie ośrodka dla eksmitowanych

        Bez dachu nad głową


        Miasto zdecydowało, że nie podpisze umowy ze spółką Progres, do której należą
        budynki przy Augustówce. Na początku października miało tam przenieść się ok.
        150 osób wyeksmitowanych z mieszkań


        W tych budynkach na razie nie zamieszkają eksmitowani warszawiacy
        (c) ROBERT GARDZIŃSKI
        W lipcu Rada Miasta przyjęła uchwałę w sprawie utworzenia ośrodka. W barakach
        przy ul. Augustówka 1 mieli zamieszkać warszawiacy, którzy nie mają prawa do
        lokalu socjalnego (np. niepłacący czynszu, choć ich możliwości finansowe na to
        pozwalają).

        W sierpniu dyrektor miejskiego Biura Polityki Lokalowej Mirosława Wnuk
        zapowiadała, że umowa podpisana zostanie na początku października. Teraz jej
        biuro wstrzymało się z podjęciem decyzji.

        - Powodem jest nieuregulowany stan własności gruntu - tłumaczy Wnuk.

        Według Karola Karskiego, przewodniczącego Rady Miasta, wstrzymanie umowy jest
        słuszne. - Nie powinno się inwestować w grunt, jeśli możliwości jego
        zagospodarowania są ograniczone - mówi.

        - Sam grunt należy do miasta, ale baraki są własnością firmy Progres - tłumaczy
        Izabela Tomaszewska z Biura Prasowego Urzędu Miasta. - Właściciele firmy przez
        dwa miesiące nie podjęli z nami żadnych rozmów na temat ustalenia warunków
        najmu pomieszczeń. Zgłosili się dopiero we wtorek, a to zdecydowanie za późno.

        Przedstawiciele Progresu twierdzą, że od początku nie byli zainteresowani
        rozmowami z miastem. - Ośrodek nie jest nam tutaj potrzebny, prowadzimy własną
        działalność - twierdzi Andrzej Balcerzak, kierownik hotelu Progresu, który
        mieści się w barakach.

        Co stanie się z osobami wyeksmitowanymi, skoro ustawa nie pozwala wyrzucić ich
        na bruk i każe zapewnić im tymczasowy lokal?

        - Znajdziemy dla nich pomieszczenia socjalne - zapewnia Tomaszewska. Gdzie?
        Tego nie chce już powiedzieć.

        - Można je wyeksmitować do miejskich lokali, które nie są pełnowartościowe -
        mówi Karski.

        Problem w tym, że w Warszawie brakuje jednak lokali o niższym standardzie niż
        komunalne, nadających się właśnie na mieszkania socjalne.

        Z decyzji miasta cieszy się Katarzyna Kądziela, współpracownica wicepremier
        Izabeli Jarugi-Nowackiej, która od początku była przeciwna powstawaniu "getta
        biedy" - bo tak okoliczni mieszkańcy nazwali planowany na Siekierkach ośrodek.

        - Miasto nie powinno dopuścić do tworzenia dzielnic biedy. Zamiast tego winno
        opracować całościowy program socjalny - mówi Kądziela.

        - Rozstrzygnęliśmy konkurs na program opieki nad eksmitowanymi - mówi Paweł
        Wypych, dyrektor Biura Polityki Społecznej. - Wygrał go Polski Komitet Pomocy
        Społecznej. Program będzie realizowany, gdy będzie wiadomo, gdzie i kiedy
        powstanie ośrodek dla eksmitowanych.

        Karolina Baca, Agnieszka Sijka
        • awm10 Re: Wyborcza o barakach dla eksmitowanych 14.10.05, 11:06
          Podwinęli ogon i w krzaki.
          To wybory i krytyka poziomu czynszu.
          Czyli zamiast eksmisji mamy bełkot typu:
          > - nieuregulowany stan własności gruntu
          > - Znajdziemy dla nich pomieszczenia socjalne
          > - Rozstrzygnęliśmy konkurs na program opieki nad eksmitowanymi
          ble ble ble
          I to Warszawa - najbogatsze miasto w kraju pod rządami kandydata na prezydenta, który wybuduje 3 miliony mieszkań w 8 lat.
          A przez 3 lata nie wybudował 150 mieszkań dla eksmitowanych na swoim podwórku.


          • aniapol Re: Wyborcza o barakach dla eksmitowanych 14.10.05, 11:44
            ale opracował strategię dla Warszawy na kolejne 10 lat. I pięknie wydał w
            postaci książeczki z obrazkami. Zachowałam sobie na pamiątkę.
            • miluszka Re: Wyborcza o barakach dla eksmitowanych 16.10.05, 13:56

              Oto fragment jednego z wczesniejszych postów o odnalezionym właścicielu
              kamienicy :"np. przy ul. Limanowskiego 4 podniósł handlowcom czynsz z 1 zł na 6
              zł za metr kw".
              Rzeczywiście, w Krakowie czynsz 6 zł za m kw powierzchni handlowej, nawet w nie
              najlepszym miejscu handlowym to doprawdy "niezwykle" wygórowana stawka. A
              pomyślcie, że przedtem płacili 1 zł. Ja podobną sytuację zastałam, gdy
              przejęłam administrację jednej z kamienic zarządzanej przez tzw. miasto.
              Czynsze za lokale użtkowe od 1,7 zł poprzez 2 i 3 zł do 19 zł (ten najwyższy
              cznsz za mały sklep spożywczy). A budynek straszy swoim stanem technicznym ,
              dach dziurawy, kominy o mało co z dachu nie spadną. Kamienica jest gminna w 1/4
              części.
              • clevland Do Strasburga po lokal socjalny. 16.10.05, 14:27
                Sądzę iż ktoś w końcu się tam wybierze pozywając gminę o niedostarczenie lokalu
                socjalnego. To jedyny skuteczny sposób na walkę o nasze prawa.
                Gdyby Pani Hutten-Czapska się tam nie wybrała to prędzej byśmy zobaczyli bociany
                zimą niż coś zmienili.
                Sądzę że ja będę gotowy za jakieś 7 miesięcy. Czekam aż od stycznia zacznie
                obowiązywać u mnie nowy czynsz. Lokatorzy przestaną płacić. Sprawa o eksmisję.
                Wezwanie do gminy o dostarczenie lokalu socjalnego. Odpowiedź że takowych nie
                mają...
                No i co- gminy do sądu nie podam bo ma na dostarczenie lokalu 6miesięcy. A po
                tym okresie jest to chyba nieskuteczne.
                Poza tym ustawa ogranicza nasze prawa własności tylko do możliwości uzyskania
                pieniędzy z najmu. A gdybym w tej kamienicy chciał prowadzić działalność
                gospodarczą? Np. hotel to co nie mogę o to podać gminy bo to nie jest najem...
                Dobra asekuracja bo w przypadku hotelu to z pokoii w takim mieszkaniu (np. 120m2
                jakie u mnie zajmują) mógłbym uzyskać i z 10tys.zł miesięcznie...
                Gdyby takie odszkodowania gmina miała płacić to szybko by sie mieszkania znalazły.
                Coś z tym trzeba zrobić a nie czekać...
                na nowe mieszkania socjalne bo ich nie będzie jak nikt na gminie nie wymusi..
                • awm10 Re: Do Strasburga po lokal socjalny. 18.10.05, 20:18
                  Gminy działają racjonalnie.
                  Po co im lokale socjalne do których trzeba będzie wiecznie dopłacać i dopłacać,
                  bo czynsz symboliczny a i tak część najemców nie będzie płacić, a pozbyć się
                  ich nie da.
                  Czynsz za 2 pokoiki z kuchnią w lokalu socjalnym - 50zł - Warszawa.
                  (zasłyszane nie potwierdzone).
                  To wydaje mi się główwną przyczyną indolencji gmin.
                  Stąd działania pozorne (patrz artykuł).
                  Częsta jest praktyka przemianowania przez gminę zwykłych lokali kwaterunkowych
                  na socjał (1 lub 2 na rok), żeby mieć się czym pochwalić, czy raczej zamydlić
                  oczy.
                  Gmin przymusić się nie da, zawsze się wytłumaczą, lub poszerzą ruchy pozorne.
                  To droga donikąd.
                  Działanie sensowne to zniesienie zakazu eksmisji i innych ograniczeń zawartych
                  w spec ustawie.
                  Ale teraz gdy rządzi PiS nie ma co na to liczyć. Czekaają nas kolejne 4 lata
                  stracone dla normalizacji w sferze najmu.
                  Chyba że pojawi się Hutten-Czapska bis.
                  • aniapol Re: Do Strasburga po lokal socjalny. 19.10.05, 10:11
                    obawiam się, że nie ma co liczyć na jakiekolwiek pozytywne zmiany w spec-
                    ustawie, ani teraz, ani za 4 lata. Zdecydowaną większość w parlamencie mają
                    przecież partie, którym odpowiada wizja państwa socjalnego, i nie bardzo mogę
                    sobie wyobrazić, żeby w perspektywie kilkunastu lat od dziś było inaczej.
                    Zarówno PiS, jak Samoobrona, LPR, PSL, SLD, SDPL, etc., zmieniając szyldy i
                    konfiguracje będą zajmować większość miejsc w Sejmie. A według tych partii
                    sprawiedliwym jest to, że jedna strona umowy najmu ma wyłącznie prawa, a druga -
                    wyłącznie obowiązki. Sprawiedliwe jest to, że właściciel nie ma prawa
                    rozporządzać swoją nieruchomością, nie ma prawa rozwiązać umowy najmu z tego
                    powodu, że nie chce już dłużej wynajmować swojej nieruchomości, wreszcie ma
                    obowiązek utrzymywać lokatora, bo nie ma realnych możliwości pozbycia się z
                    mieszkania lokatora, który nie płaci. Gmina może nie mieć możliwości wzięcia
                    takiego lokatora na swoje utrzymanie, właściciel MUSI. Jak widać, bolszewizm
                    wiecznie żywy. Jedyna nadzieja to przegrane przez państwo polskie procesy w
                    Strassburgu. Całe szczęście, że chociaż to nam zostało. Pozdrawiam. aniapol
                    • clevland Do Strasburga po lokal socjalny lub odszkodowanie 19.10.05, 11:17
                      Podam gminę o to że ogranicza moje prawo własności nie dostarczając lokalu i
                      oferując mi tylko odszkodowanie z tytułu najmu, a ja chcę czerpać zyski z
                      działalności w postaci np. hotelu. Nie mogę zrobić hotelu bo utrzymuje u mnie
                      lokatorów więc musi należy mi się odszkodowanie w wysokości takiej jakie bym
                      uzyskał z tytułu prowadzenia takiej działalności.
                      Nie mogę podać gminy do polskiego sądu bo nasze przepisy prawne nie przewidują
                      takiej ewentualności.
                      Oszacuję całkowitą wyskokość na poziomie około 35tys. zł miesięcznie.
                      Gmina albo po informacji iż sprawa jest w Strasburgu "coś" zacznie robić albo
                      poczeka na wyrok i będzie płacić...
                      Sądzę iż nastąpi to za jakieś 7 miesięcy...
                      no chyba że lokatorzy sami się wyniosą gdy odetnę i Tv, prąd i gaz...
                      Zobaczymy
    • dora5 Kraków _ Kazimierz ( Kaźmirz ) 03.11.05, 19:25
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=410&w=31374667&v=2&s=0
      Link do opinii o art.


      Zrujnowana kamienica przy ul. Krakowskiej 14 wciąż straszy mieszkańców

      Joanna Jałowiec 02-11-2005, ostatnia aktualizacja 02-11-2005 21:39

      O fatalnym stanie kamienicy przy ul. Krakowskiej 14 pisaliśmy w sierpniu.
      Narożny budynek w samym sercu Kazimierza rozkłada się niczym zjedzone przez
      szkodniki drewno - kilkanaście lat temu zapadły się balkony, latem z elewacji
      budynku poleciały kilkumetrowe płaty tynku, krzywią się ściany mieszkań, a na
      zrujnowane podwórko w oficynie zaglądają jedynie okoliczne koty.

      Zły zarządca

      Tydzień temu urwał się sufit w łazience jednego z lokatorów.

      - Poleciało dwadzieścia kilo gruzu, odsłaniając pęknięty legar... Czyli czekamy
      na tragedię - mówi Piotr Walczak, jeden z mieszkańców.

      Przypomina, że już w 1996 r. w dokumentacji technicznej budynku stwierdzono w
      łazience wygięcie stropu i zalecono remont, by nie dopuścić do jego zawalenia.

      Mieszkańcy skarżą się także na to, że mimo obietnic na elewacji budynku nie
      zamontowano siatki zabezpieczającej i nikt nie zajął się sprawdzeniem stanu
      technicznego kamienicy. Nawet prośba o spotkanie z odpowiedzialnym za sprawy
      mieszkalnictwa wiceprezydentem miasta Kazimierzem Bujakowskim spotkała się z
      odmową.

      Czy niesprawiedliwi mieszkańcy?

      Adam Chytrzyński, były zarządca budynku, uważa, że mieszkańcy nie mają racji.

      - PINB był tu kilka razy, byliśmy z nimi w stałym kontakcie. Robione są
      ekspertyzy i szczegółowy plan remontu kamienicy. Budynek jest w takim stanie,
      że nie da się tego zrobić w kilka tygodni. Najpierw zajęliśmy się fundamentami,
      żeby się to wszystko nie przewróciło, mnóstwo pomniejszych problemów
      rozwiązywaliśmy na bieżąco - tłumaczy.

      - Liczyli na to, że nie zgłoszą się właściciele i będą mogli wykupić
      mieszkania. Teraz jest to niemożliwe, stąd całe niezadowolenie - kwituje były
      administrator budynku.

      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2997796.html

      I dla równowagi apartamenty pod Wawelem

      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2997878.html

      Apartamenty pod Wawelem
      Magdalena Kursa 02-11-2005, ostatnia aktualizacja 03-11-2005 13:58

      Ponad milion euro za apartament na dachu? W samym centrum Krakowa, tuż przy
      Wawelu, powstaje ponad 170 luksusowych apartamentów.

      Mamy już nie tylko boom na Kraków, ale i boom na luksus pod Wawelem. Choć
      pierwsze ogłoszenie o ekskluzywnych apartamentach przy ul. Zwierzynieckiej
      pojawiło się w prasie dopiero wczoraj, w kompleksie zarezerwowano już połowę
      mieszkań, w tym większość apartamentów na najwyższym piętrze, których cena
      oscyluje wokół pół miliona euro.

      - Mieszkania kupuje sporo osób z zagranicy. Lubią Kraków. Przyjeżdżają tu
      osobiście lub przysyłają rodziny i znajomych - mówi szef projektu Witold
      Indrychowski. Ale wśród przyszłych mieszkańców będzie też wielu krakowian. -
      Nic dziwnego, ceny jak na to miejsce i ten standard są dość przystępne. W
      Krakowie wyczuwa się ogromny popyt na apartamenty - przekonuje Indrychowski.

      Przystępne ceny to około 2,4 tys. euro za m kw. mieszkania. Na właściciela
      wciąż czeka ogromny apartament na dachu o powierzchni ok. 280 m kw. Za pokusę
      oglądania dachów Krakowa i wież Wawelu z tego miejsca trzeba będzie jednak
      zapłacić ponad milion euro.

      Projektanci kompleksu zapewniają, że jego architektura nie będzie wśród
      okolicznych budynków"obcym wtrętem", lecz miękko wtopi się w atmosferę ul.
      Zwierzynieckiej.

      - Chcieliśmy uniknąć rażącego modernizmu. Postawiliśmy na współczesny
      eklektyzm - zapewnia architekt Marek Dunikowski, dyrektor pracowni DDJM, w
      której powstał projekt. Zamiast gładkiej modernistycznej elewacji na fasadzie
      od frontu zaplanowano więc elementy o charakterze pilastrów i fragmenty
      współczesnej rzeźby. W środku też ma być luksusowo: przestronne balkony z
      widokami na Wzgórze Wawelskie, centrum rekreacyjno-sportowe z sauną, sala
      konferencyjna, nawet recepcja, gdzie na przykład będzie można oddać rzeczy do
      pralni. Inwestorem zespołu jest spółka Angel Invest, będąca wspólnym
      przedsięwzięciem Angel Poland Holding LTD i Lehman Brothers Real Estate
      Partners. Budowa ma się rozpocząć jeszcze w tym roku, a zakończy w przyszłym. W
      następnej kolejności podobna enklawa luksusu zostanie wciśnięta między ulice
      Dietla i Koletek.
      • clevland Re: Kraków _ Kazimierz ( Kaźmirz ) 03.11.05, 21:59
        Gdyby czynsze nie były ograniczanie nie byłoby takich skrajności. Przed wojną w
        kamienicach mieszkała inteligencjia, artyści ludzie których było stać na
        utrzymanie mieszkań gdzie jeden pokój ma 40m2.
        Teraz były by pieniądze na remonty. A tak trzeba walczyć z lokatorami i uważać
        na kolejnych bo takie mamy prawo.
        • dora5 Re: Kraków _ Kazimierz ( Kaźmirz ) 17.11.05, 14:44
          Zdewastowana kamienica czeka na remont

          Aneta Cyrnek 16-11-2005, ostatnia aktualizacja 16-11-2005 21:27

          Mieszkańcy kamienicy przy ul. Berka Joselewicza 3 nawet w słoneczny dzień w
          bramie otwierają parasole. Na wszelki wypadek. Bo z sufitu potrafi nagle mocno
          lunąć.

          Obszerna brama kamienicy przy ul. Berka Joselewicza 3 prowadzi do kilku
          osobnych wejść do mieszkań - dwóch z samej bramy i kilku z podwórka. -
          Przejście tych kilku metrów staje się coraz bardziej niebezpieczne. Nigdy nie
          wiadomo, kiedy z sufitu poleje się woda. A z nią może odpaść strop, który jest
          w fatalnym stanie - mówi jedna z mieszkanek. - W poniedziałek przez cały dzień
          woda płynęła strumieniami. Problem od miesięcy zgłaszamy administracji. I nic -
          narzeka kobieta.

          Wszystko się zawali

          Marek Konieczny, inspektor techniczny zarządzającego kamienicą ZBK, przyznaje,
          że cały budynek nadaje się do generalnego remontu. - Właściwie trzeba by tam
          wymienić wszystko: dach, kominy, instalację gazową czy piony kanalizacyjno-
          wodne - mówi.

          Gdy bowiem jeden z lokatorów odkręca kurek, woda płynie, tyle że z sufitu bramy
          wejściowej. Problem w tym, że ów mieszkaniec nie chce wpuścić inspektorów do
          domu, a oni nie mogą go do tego zmusić.

          Tymczasem od cieknącej wody zawilgocona jest też ściana jednej z klatek
          schodowych i drewniane schody. - Jak przyjdzie zima i wszystko zamarznie, lód
          rozsadzi i ścianę, i sufit. Wszystko się zawali - alarmuje mieszkanka kamienicy.

          Na remont generalny ZBK nie ma pieniędzy. - Dawniej wszystkie pieniądze
          wrzucało się do jednego worka i przeznaczało na najpilniejsze potrzeby. Teraz
          każda kamienica rozlicza się z osobna. A takie remonty przeprowadza się ze
          środków uzyskanych z lokali użytkowych. W tej kamienicy jest bodaj jedno takie
          pomieszczenie, dlatego i pieniędzy nie wystarcza - mówi Konieczny.

          Czekanie na kuratora

          Dużego remontu nie można wykonać także dlatego, że kamienica jest prywatna, a
          nie można ustalić miejsca zamieszkania właściciela. Gdyby się nagle zgłosił,
          mógłby zarzucić administracji, że remontowała bez jego pozwolenia. W sądzie
          trwa jednak postępowanie o przydzielenie kuratora ds. remontu. Wtedy ZBK
          opracuje zakres prac, przedstawi kosztorys. Potem kurator wystąpi do sądu, a
          ten umożliwi obciążenie hipoteki budynku.

          Kiedy to nastąpi? - Na przydzielenie kuratora czeka się miesiącami, poza tym
          trzeba znaleźć kogoś, kto się tego zadania podejmie, a jednocześnie będzie miał
          licencję na zarządzanie i administrowanie nieruchomościami - mówi inspektor.

          Żeby ZBK mógł się zabrać za prawdziwy remont, sufit czy ściana budynku
          musiałyby się zawalić. Inspektor Konieczny uspokaja, że to mieszkańcom nie
          grozi. - Dawniej budowało się porządnie, a sklepienie jest ceglane łukowe, więc
          nie spadnie. Postaramy się wyremontować przynajmniej ścianę przy schodach -
          obiecuje.

          A co, jeśli wszystko się posypie? - Będziemy remontować kawałek po kawałku -
          odpowiada.


          serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,3018445.html

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=410&w=32090563&v=2&s=0

          Ulica Berka Joselewicza - biegnie od Brzozowej przez Starowiślną aż do torów
          kolejowych, nazwana w 1890 roku imieniem płk. Berka Joselewicza, służącego w
          Wojsku Polskim w czasie insurekcji kościuszkowskiej, a następnie w Legionach
          Polskich gen. Henryka Dąbrowskiego. Joselewicz utworzył Lekkokonny Pułk
          Żydowski, w 1799 roku został rotmistrzem kawalerii legionowej, odznaczony w
          1803 francuską Legią Honorową, a w 1808 Krzyżem Virtuti Militari. W domu pod
          numerem 5 mieszkał przed wojną żydowski poeta Mordechaj Gebirtig, zamordowany
          przez gestapo w 1942 roku.

          • dora5 Re: Kraków _ Kazimierz ( Kaźmirz ) 17.11.05, 14:54
            Staram się juz nie komentowac, szkoda mi nerwów i zdrowia, ale jednak! na
            szczególna uwage zasługuje jedno zdanie z art, pewnie pochodzące z ust samej
            Administracji - > Gdyby się nagle zgłosił ( własciciel )
            mógłby zarzucić administracji, że remontowała bez jego pozwolenia <

            Cóz za przekrętność i złodziejska przewrotność !
      • miluszka Re: Kraków _ Kazimierz ( Kaźmirz ) 17.11.05, 23:12

        >
        >Ach - zły zarządca! Tylko,że ten zarządca wział kamienicę do zarządu pod
        koniec stycznia od miasta ( zarząd najpierw PUATU, potem ZBK). I ciekawe, co
        tamci zarządcy robili z kasą , jaką powinna ta kamienica zarabiać, bo cały dół
        zajmują lokale handlowe, a punkt ( róg Meiselsa i Krakowskiej) jest bardzo
        atrakcyjny.
    • dora5 Re: Dziennik Łódzki 07.11.05, 09:35
      lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/534126.html
Pełna wersja