clevland
14.10.05, 12:37
Toruń
Nie ma łazienek, są natomiast szczury i duże pieniądze
Podwyżka za slamsy
Fot. Lech Kamiński
17 toruńskich rodzin, mieszkających w sypiącej się kamienicy ma płacić po 900
zł miesięcznie. Takie są efekty uwolnienia czynszów.
Po nowelizacji ustawy o ochronie praw lokatorów, kodeksu cywilnego i
wyroku Trybunału Konstytucyjnego, właściciele kamienic mogą praktycznie
dowolnie podnosić czynsze. Wystarczy tylko, że uzasadnią to koniecznością
poniesienia wydatków na remont. Co prawda lokatorzy mają prawo odwołać się do
sądu, ale zwykle są to biedni ludzie, którzy zwyczajnie nie potrafią tego
zrobić lub ich na to nie stać.
Kilkaset procent w górę
W Toruniu przed problemem podwyżki czynszu stanęło 17 rodzin, często z
małymi dziećmi, mieszkających przy Szosie Chełmińskiej 66. Pani Wiesława
Olkowska, którą urząd miejski wykwaterował tutaj 18 lat temu do tej pory za
zawilgocone, pozbawione ciepłej wody czy ogrzewania mieszkanie, płaciła 266,
71 zł. Teraz dostała pismo, w którym zarządca nieruchomości ustalił czynsz na
995,20 zł za niecałe 50 metrów kwadratowych. Lokal jest w 100-letniej,
kompletnie zdewastowanej kamienicy. Rzeczoznawca, który oceniał jej stan
techniczny stwierdził zużycie na 100 procent. Budynek sypie się, a obok ludzi
mieszkają w nim gryzonie i robactwo. W piwnicy biegają szczury wielkości
kotów. W mieszkaniach karaluchy wyłażą z szuflad.
W rodzinie pani Wiesławy nikt nie ma pracy, utrzymują się z jednej renty.
- Do tej pory nie miałam żadnego zadłużenia, komorne było płacone. Teraz po
prostu nie zapłacę? Bo z czego i za co? Prawie tysiąc złotych za 49 metrów
slamsu? - pyta.
Czynsz jak za apartament
W podobnej sytuacji są pozostałe rodziny, wiele z małymi dziećmi, które
bawią się na podwórku ze spadającym na głowach gruzem. Wandzie Lewandowskiej
czynsz wzrósł z nieco ponad 200 złotych, do 850. - Tyle czynszu to się płaci w
toruńskich, dwupoziomowych apartamentowach. Ja też mam apartament, myję się w
miedzy bo łazienki nie ma i nawet nawilżacza powietrza nie muszę kupować.
Wilgoć jest taka, że grzyb rośnie w oczach - denerwuje się lokatorka.
Nowe przypisy miały pogodzić interesy właścicieli kamienic, które są ich
własnością, z interesami najemców. - My rozumiemy prywatną własność, ale
przecież nie pójdziemy pod most. Pytaliśmy o możliwość dostania lokalu
komunalnego, ale czeka się na nie latami - mówią zgodnie mieszkańcy. Piotr
Kryn, który w imieniu właściciela zarządza nieruchomością tłumaczy podwyżkę
złym stanem technicznym budynku. - Jeżeli lokatorzy się nie zgadzają, mogą
zwrócić się do sądu o ustalenie czynszu - mówi.
Wiesława Tyrchan, kierownik referatu mieszkalnictwa w toruńskim Urzędzie
Miasta przyznaje, że zarządca postępuje zgodnie z prawem. - Czynsz skorygować
może tylko sąd - wyjaśnia Tyrchan.
Jeżeli lokatorzy nie zdecydują się na drogę sądową i nie będą płacić
nowych, drastycznych stawek, grozi im eksmisja. Formalnie. W mieście nowe
mieszkania socjalne i komunalne są co prawda budowane, ale jest ich za mało. W
Toruniu na lokal od miasta, z prawomocnym wyrokiem eksmisyjnym, czeka pół
tysiąca ludzi. Kolejne 150 spraw jest w toku.
Kamil Sakałus
www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20051014/TORUN/110140285/-1/torun