Lokatorzy się bronią przeciwko 20zł za metr.

18.11.05, 12:59
Reportaż
Do druku Zarekomenduj nas
Mieszkania w kanapce z metką

Adam Luks, Czwartek, 10 Listopada 2005

Zagrzybione ściany, popękane stropy, rozpadające się schody. Do tego robactwo
i szczury. W styczniu, zamiast remontu, lokatorów zrujnowanej toruńskiej
kamienicy czeka podwyżka czynszu. O 400 procent!

Image 9780
Uwolnienie czynszów. Ten termin od kilku lat budzi trwogę mieszkańców
budynków, znajdujących się w prywatnych rękach. Ustawa o ochronie praw
lokatorów z czerwca 2001 roku umożliwia właścicielom praktycznie dowolne
zwiększanie wysokości czynszów, o ile konieczność takiej podwyżki zostanie
odpowiednio uzasadniona. Uzasadnieniem tym bywa najczęściej zły stan
techniczny budynku, a co za tym idzie - potrzeba przeprowadzenia prac remontowych.

Kamienicę przy Szosie Chełmińskiej 66 w Toruniu zbudowano sto lat temu. W tym
czasie ani razu nie przeprowadzono tutaj kapitalnego remontu. Co gorsza,
trwałość zastosowanych przy budowie materiałów i rozwiązań technicznych
przewidziano właśnie na sto lat. Obecnie budynek znajduje się w fatalnym
stanie technicznym. Złe utrzymanie i brak konserwacji doprowadziły do
zagrzybienia ścian, skorodowania rur wodno-kanalizacyjnych i tąpnięcia
fundamentów. W budynku mieszka 17 rodzin.

- Mam serce w gardle za każdym razem, kiedy wdrapuję się po tych spróchniałych
schodach - denerwuje się Józefa Chmurzyńska, jedna z lokatorek. - Kiedyś
stopnie się zarwą i ktoś wyląduje w piwnicy. A teraz jeszcze ta podwyżka. Za
niespełna 40-metrowe mieszkanie w takiej ruderze mam płacić 800 złotych
miesięcznie.

Wypowiedzenie dotychczasowej wysokości czynszu otrzymali pod koniec września
wszyscy lokatorzy kamienicy. Od stycznia opłaty wzrosną tutaj prawie
czterokrotnie - do 20 złotych za metr kwadratowy. Niektórzy mieszkańcy będą
musieli płacić nawet 1000 złotych miesięcznie.

- Skąd niby mamy wziąć takie pieniądze? - zastanawia się Mirosław Krużyński,
starszy mężczyzna z siwą brodą. - Gdybym miał takie dochody, to dawno już
zamieszkałbym w jakimś apartamentowcu. Tutejsi lokatorzy to ludzie ubodzy. Po
prostu nie stać nas na tę podwyżkę.

Niefortunne porównanie

To akurat nie za bardzo interesuje właściciela nieruchomości. Zwłaszcza, że
mieszka on na co dzień w bezpiecznej odległości od problemu. Jest obywatelem
Włoch.

Image 9781
- Proszę wskazać mi podstawę prawną, która mówi, że obecni lokatorzy muszą
mieszkać w tej kamienicy do końca życia - mówi Piotr Kryn, młody prawnik,
który z upoważnienia właściciela zarządza budynkiem.

Zarządca przyznaje, że lokatorzy znaleźli się w niezbyt komfortowym położeniu.
Nie uważa jednak, aby była to sytuacja bez wyjścia. Żale mieszkańców, związane
z brakiem pieniędzy na opłacenie tak radykalnie zwiększonych czynszów, kwituje
stwierdzeniem, że jeśli kogoś nie stać na bułkę z szynką, powinien zadowolić
się chlebem z metką. Być może właśnie takie „subtelne” wypowiedzi sprawiły, że
pod adresem Piotra Kryna zaczęły napływać groźby.

- Ostrzegam, że znam ich źródło - zapewnia zarządca. - Nie dam się zastraszyć.
Jeżeli groźby będą się powtarzać, zareaguję z całą stanowczością.

Tak czy inaczej, porównanie budynku przy Szosie Chełmińskiej do kanapki z
szynką jest chyba niezbyt trafione. Istnieje tutaj kilka rodzajów instalacji
elektrycznej. Żaden nie spełnia obowiązujących norm. Instalacja kanalizacyjna
jest natomiast popękana i nieszczelna. W dodatku stropy między poszczególnymi
kondygnacjami wykazują oznaki utraty stateczności. Chwieją się również
schodowe balustrady. Odwołując się do obrazowej metafory Piotra Kryna, budynek
przy Chełmińskiej odpowiada raczej wspomnianej kanapce z metką.

Remont - tak, ale kiedy?

Image 9782
- Jest mnóstwo przepisów, które chronią lokatorów - tłumaczy Piotr Kryn. - My
korzystamy z tych nielicznych, które dają możliwość działania właścicielowi. W
tym budynku po prostu trzeba przeprowadzić gruntowny remont. Z tym zgodzą się
chyba wszyscy mieszkańcy. Co będzie, jeżeli naprawdę wydarzy się tu jakieś
nieszczęście? Kto za to odpowie? Ja wiem, kto. Właściciel.

Jednak zwiększone czynsze nie oznaczają wcale szybkiego remontu. Zarządca z
góry zastrzegł, że środki na modernizację budynku gromadzone będą w ciągu 36
miesięcy. To oznacza, że mieszkańcy mają przez 3 lata płacić ogromne czynsze
za mieszkania w slumsie, bo obiekt przy Chełmińskiej trudno nazwać inaczej.

Czekając na sąd

Lokatorzy są już zdecydowani, niebawem skierują sprawę do sądu. Będzie to tym
samym pierwszy proces w Toruniu (i jeden z nielicznych w regionie) o sądowne
ustalenie wysokości czynszu. Zważywszy na fakt, że uwolnienie czynszów
obowiązuje już od kilku lat, tak mała liczba tego typu spraw może nieco
dziwić. Piotr Kryn przypuszcza, że będzie ich znacznie więcej.

- Sytuacja prawna właścicieli kamienic czynszowych w Polsce jest chora -
przekonuje Piotr Kryn. - Mnóstwo obowiązków, ogromna odpowiedzialność i bardzo
ograniczone prawa. Czy tak ma wyglądać poszanowanie prywatnej własności? Ta
sytuacja musi się zmienić.

Można przypuszczać, że wspomniane zmiany nie nastąpią bezboleśnie. Trudno na
razie prognozować, jak sądy rozstrzygać będą w tego typu sprawach. Marek
Wiśniewski, zastępca dyrektora Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej w Toruniu
przypuszcza, że lokatorzy raczej nie będą specjalnie usatysfakcjonowani z
werdyktów.

- Być może cena 20 złotych za metr kwadratowy zostanie w tym przypadku nieco
obniżona przez sąd, ale czynsz prawdopodobnie i tak znacząco wzrośnie -
prognozuje dyrektor Wiśniewski.

Czy podobne sprawy zaleją zatem polskie sądy?

- Nie sądzę - mówi Marek Wiśniewski. - Pamiętajmy, że czynsze najemców to
źródło przychodów właścicieli. Jeżeli czynsze zostaną nadmiernie wyśrubowane,
lokatorzy znajdą sobie w końcu inne mieszkania. Wolny rynek to swoboda
działania dla obu stron. Najemcy szanując prawa właściciela powinni nauczyć
się twardej obrony swoich praw i szukać dla siebie optymalnych rozwiązań na
całym rynku. Jedni i drudzy są wzajemnie sobie potrzebni.

I koło się zamyka

Rzeczywiście, nietrudno wyobrazić sobie scenariusz wydarzeń, które rozegrają
się w ciągu kilku najbliższych lat w kamienicy przy Szosie Chełmińskiej.
Lokatorzy skierują sprawę do sądu. Sąd obniży stawkę czynszu, ale i tak
utrzyma ją na wysokości przekraczającej możliwości mieszkańców. Nie będą więc
płacić, co zakończy się dla nich eksmisją. Jeżeli właścicielowi zależy na
pozbyciu się mieszkańców kamienicy, to w tym momencie teoretycznie dopnie
swego. Gmina zobowiązana jest zapewnić eksmitowanym lokal socjalny. W praktyce
nie wygląda to już tak „pięknie”. Na wspomniany lokal czeka w Toruniu pół
tysiąca osób, a kilkaset kolejnych spraw jest w toku.


Zródło:
gazeta Nowości
www.nowosci.com.pl/look/nowosci/article.tpl?IdLanguage=17&IdPublication=6&NrArticle=12128&NrIssue=43&NrSection=80
    • awm10 Re: Lokatorzy się bronią przeciwko 20zł za metr. 19.11.05, 00:25
      Wkurzają mnie takie teksty.
      Czy dziennikarze wyjdą kiedyś poza newsy z jakąś własną refleksją, propozycją.
      Dla nich ważne jest tylko jedno 20 zł/m2.
      Nie dziwi ich np że sąd ma rozstrzygać o wysokości czynszu.
      Do licha sądy nie rozstrzygają przecież o cenie pietruszki na targu, czy cenie samochodu.
      Dlaczego sądy mają ustalać czynsz, dlaczego nie może tego robić rynek?
      Dlaczego ten dom wygląda tak jak wygląda?
      Dlaczego najemcy nie szukają tańszego lokum?
      Dlaczego 1000 rodzin czeka na lokal socjalny?
      Dlaczego to wszystko jest takie chore?
      I można by tak długo.
      • krotki oj chore to 19.11.05, 08:44
        Ale popatrzmy inaczej, było bezdennie, teraz idzie ku normalności. Przypomnijcie
        sobie te teksty o milionach na bruku. Ten artykuł jest najlepszym dowodem na to,
        że uwolnienie czynszów potrzebne było w większości miast nie jako instrument
        ekonomiczny a prawny w celu pozbycia się niechcianych lokatorów. Stawka 20 zł w
        Toruniu jest daleko poza rynkiem - sam osiągam z wielkim trudem przy małych
        mieszkaniach 10 zł!! a przy dużych 6-7 i to raczej bliżej 6. Ba bywają nawet
        poniżej 5 zł jak przerzucam remont na lokatora. Taki rynek, co nie oznacza, że
        jest to stawka ekonomiczna!!! Skąd, ale ludzie nie mają pieniędzy a ja nie mam
        zamiaru mnożyć fikcji - bo w mojej koncepcji jest by kamienicy były wynajmowane
        i jakiś tam dochód generowały. A porównując początek lat 90-tych z dzisiaj to
        niebo a ziemia. Jeśli kamienice wytrzymały wówczas to i dziś poczekają chwile z
        większymi remontami. To moja koncepcja ale ktoś inny może chcieć się po prostu
        pozbyć lokatorów, bo ma inna koncepcje jego wola w końcu, to jego własność i
        nikomu nic do tego. O skali zjawiska potwornych podwyżek i lądowanie milionów
        według głupawych dziennikarzy na bruku ;) świadczy, że to ma być pierwsza taka
        sprawa a minęło juz 6 miesięcy i podwyżek było sporo - wniosek jak rząd się nie
        wtrąca ludzie się dogadują np. część rozumie, że się darmocha skończyła i się
        wyprowadza, część płaci podwyższony czynsz i jest tak jak ma być. Teraz
        przyjdzie rozprawa, ślepy kijem namaca, że sąd będzie szukał kompromisu ale
        jakikolwiek by on nie był przy dobrze skalkulowanej podwyżce uzasadnienie dla
        10—12 jest fraszką a Ok 15 najzupełniej realne. Oczywiście będzie to w
        określonym miejscu a nie w całym rejonie , Ale będzie wreszcie punkt
        odniesienia. Inna rzecz, że nie rozumiem nad czym się lokatorzy zastanawiają ?
        Czy oddać do sądu toż mają sprawę oczywista a jednak się zastanawiają!! Bardzo
        dobra prognoza !!!! Wiedzą ze są na pozycji przegranej !!!!.I dobrze. Pisze to
        bez mściwości. Po prostu tak jest są w nas i musze respektować nasze warunki w
        końcu taksówkarz zabrudzonego bezdomnego też nie wpuści do samochodu bo
        czyściłby po nim tapicerkę 3 dni a nie jeździł i zarabiał . My też wolimy tych
        klientów bardziej od innych ja np. lubię tych co mi regularnie płaca – dziwny
        jestem?? Chyba nie.


        Pozdrawiam
        • clevland Ale ustawodawca osiągnął cel... nie ma paniki... 19.11.05, 18:46
          Ustawodawca osiągnął cel sądownie ograniczając czynsze. Gdyby pozostawiono
          dowolność inaczej by to wyglądało. Z dugiej strony właściciele czekają na wyroki
          sądowe. Jeżeli będzie określony algorytm podnoszenia czynszów ponad te 10%
          powyżej 3% wartości gwarantujący wygraną, to sądzę iż takich podwyżek będzie
          więcej...
          Wydaje mi się iż logiczna stawka- nie za duża przy wiadomych potrzebach
          remontowych wynikających ze stanu kamienic poparta wyceną będzie gwarantowała
          wygraną.Oczywiście lokator będzie popierał się "normami współżycia społecznego".
          .. bo on ma mieć za darmo.
          Sądzę iż za tą pierwszą ruszą inne sprawy. Może i Strasbur wykaże iż nadal mamy
          do czynienia z brakiem poszanowania prawa własności- gdzie w świecie właściel
          musi udowadniać przed sądem iż taka cena nie jest za wysoka...
          • awm10 Re: Ale ustawodawca osiągnął cel... nie ma paniki 20.11.05, 21:47
            Myślę że ustawodawca żadnego celu nie osiągnął,
            oprócz jednego - dalszego psucia najmu.
            Celem psujów były kartki wyborcze i trudno ocenić skuteczność dalszego gmerania w specustawie pod koniec ubiegłego roku, PiS co prawda zyskało (ale obiecywało wszystko wszystkim), ale SDPL jest poza sejmem - widać że ta prolokatorskość nie miała chyba większego znaczenia.
            Chyba też mylisz się co do właścicieli,że czekają z podwyżkami na rezultaty pierwszych orzeczeń sądowych, no może nieliczni. Przecież ci co idą tą drogą wskazaną w artykule (20 zł/m2) chcą po prostu pozbyć się wszystkich obecnych lokatorów hurtem i pewnie im się to po kilku latach uda.
            Większość właścicieli ma chyba problemy z jakimś marginesem najemców - 1 może 2 lokale na kamienicę, a wówczas ta droga nie jest najlepsza, bo uderza również w najemców na których nam zależy.
            Pozdrawiam.
            • clevland Re: Ale ustawodawca osiągnął cel... nie ma paniki 21.11.05, 16:37
              Ustawodawcę nie interesował, nie interesuje problem wynajmu. Jedyną ważną rzeczą
              jest zapewnienie "taniego" lokum najemcom z przydziału. To jest kiełbasa
              wyborcza... Kwestia kosztów czynszu to podstawa ograniczania "krwiopijców".
              Poza tym nie sam czynsz jest ograniczeniem najmu ale problem z eksmisją.
              Ktoś kto ma wolne mieszkanie boi się je wynająć bo może się okazać iż będzie za
              lokatorów płacił czynsz a oni będą się śmiali mu w twarz...
              Uważam iż jest wielu właścicieli którzy chętnie by się pozbyli niektórych
              lokatorów. Jest wiele powodów. U mnie przesłankami są-
              -duże mieszkania 80m2 zajmowane przez starych ludzi, do tego bardzo zapuszczone.
              Można je wykorzystać bardziej.
              -inni bardzo konfilktowi lokatorzy.
              -grosze z tych mieszkań.
              Np. po lekturze tego artykułu do wymienionego tam adwokata zaczynają się
              zgłaszać właściciele. Po co? po to aby i u nich zrobił to samo...
              Masz rację nie wszyscy dążą tą drogą, bo nie chcą wywalać wszystkich. Podwyżkę
              może dać jednak tym "wybranym". Jednak niewielu wie (kalkulacja, wycena)jak to
              zrobić a boją się zaryzykować. Mało jest też adwokatów którzy mają o tym pojęcie...
              Zresztą zobaczymy co się zacznie po pierwszych sprawach sądowych.
    • jankamienicznik Re: Lokatorzy się bronią przeciwko 20zł za metr. 21.11.05, 18:35
      Otóż nie masz za grosz racji ustawodawcę przede wszystkim interesował problem
      najmu!!! Tylko że kamienicznicy podobnie jak większość społeczeństwa daje się
      pięknie nabierać na pozory.
      Wiadoma ustawa chroni tylko specyficznych lokatorów (wyjątek domy o najlepszej
      lokalizacji w wielkich miastach o znośnym stanie technicznym – ale tego nie
      jest dużo) mianowicie tych którzy swobodnie mogą nie płacić bo i tak nic się z
      nich nie ściągnie, a dodatkowa mają „niewygórowane” potrzeby jeśli idzie o
      standard zamieszkania. Czy wyobrażasz sobie , że normalny uczciwy lokator w
      domu prywatnym jest szczęśliwy, że z jego opłat finansuje się również meneli,
      którzy mu zatruwają życie.
      Ustawa wcale tak bardzo nie przysparza głosów wyborczych bo tysiące ludzi w
      spółdzielniach mieszkaniowych i w mieszkaniach własnościowych też na serdecznie
      dosyć finansowania marginesu.
      Zresztą nie czarujmy się ustawodawca ma tam samo w ... „poważaniu” interes
      właścicieli jak i lokatorów domów prywatnych obie grupy nie są żadnym realnym
      partnerem przy pisaniu prawa.
      Chodzi o bardzo prosty do sformułowania interes tych co rzeczywiście dużo
      znaczą.
      Wyobraź sobie co to by było gdyby wprowadzono uczciwe prawo tzn chroniące
      zarówno interes właścicieli (jeśli idzie o osiąganie przynajmniej skromnych ale
      pewnych zysków) jak i interes lokatorów (pewność , że jeżeli płaca regularnie
      uczciwą cenę i zachowują się porządnie to nie będą narażeni na kaprysy i wyzysk
      a także uzyskają godziwy standard zamieszkania i ochronę przed uciążliwym
      sąsiadem)
      W Polsce jest milion mieszkań niezamieszkałych (powiedzmy, że 20% nadaje się
      do zamieszkania reszta to rudery lub lokale w miejscowościach bez perspektyw
      życiowych) do tego ok. 200-300 tys mieszkań fikcyjnie zamieszkałych bo
      właściciele boją się je wynająć..
      Czyli po uchwaleniu uczciwego prawa na rynku pojawiłoby się ok. pól miliona
      mieszkań do wynajmu a poza tym gwałtownie podskoczyłby standard zamieszkania w
      domach prywatnych. Toż to byłaby klęska dla: deweloperów; banków które
      udzieliły kredytów na budowę mieszkań po SPEKULACYJNIE ZAWYŻONYCH CENACH, drugi
      raz banków które udzieliły kredytów pod zastaw zbyt wysoko ocenionych
      nieruchomości ect ect.
      I to właśnie te środowiska są najbardziej zainteresowane w tym by jak najwięcej
      domów (nie tylko prywatnych) popadło w ruinę i tym ABY CZŁOWIEK WYNAJMUJĄCY
      MIESZKANIE CZUŁ SIĘ CZYMŚ GORSZYM NIŻ CZŁOWIEK SPŁACAJĄCY KREDYT ZA KUPIONE
      MIESZKANIE.
      Przekleństwem „kamieniczników” jest to że widzą swojego wroga tylko w pijaku
      który dewastuje ich dom i odstrasza potencjalnych porządnych najemców.
      W państwie które jednym pociągnięciem pióra skazało na społeczny niebyt pół
      miliona pracowników PGR a jednocześnie zgodnym chórem wszystkich polityków
      uchwaliło nadzwyczajne przywileje dla 150 tys górników (bo mieli w łapach
      argumenty i umieli nimi machać) interes kilkudziesięciu tysięcy pijaków
      naprawdę się nie liczy
      Liczy się zaś to, że dzięki owym pijakom można utrzymywać duży dopływ kasy dla
      tych, którzy w tym kraju coś znaczą.
      • clevland Re: Lokatorzy się bronią przeciwko 20zł za metr. 21.11.05, 20:56
        Ograniczenie ustawy nie ma wpływu na popyt na mieszkania bo te rodziny które
        stać i tak będą kupować a te których nie stać będą wynajmować.
        Gdyby jednak można było relatywnie szybko rozwiązać problem niepłacących, to i
        więcej mieszkań byłoby kupowanych od developerów na wynajem. Obecnie takie coś
        istnieje ewentualnie w miastach gdzie są studenci...
        Można to porównać do restrykcyjnego prawa pracy w korelacji z bezrobociem.
        Pracodawca jeśli ma kogoś zatrudnić raczej będzie korzystał z nadgodzin
        istniejących pracowników.
        Gdyby było odwrotnie- wolny przepływ ludzi, bezrobocie spada.
        Nie mówimy już tu o wysokich kosztach pracy bo jest to czynnik determinujący
        szarą strefę, a co za tym idzie statystyki bezrobocia.
        A jak interpretować całkowity zakaz eksmisji na bruk- ma to poklask społeczny
        więc taka partia zyskuje.
        • jankamienicznik Re: Lokatorzy się bronią przeciwko 20zł za metr. 21.11.05, 22:44
          Wcale tak być nie musi przed wojna istniały w Polsce tysiące luksusowych
          kamienic w których mieszkania były wynajmowane za wysoki czynsz majętnym
          lokatorom, których na pewno było stać na kupno własnego mieszkania, zresztą
          mieli na ogół takie tylko na wsi lub w innym mieście. Tak jest zresztą we
          wszystkich rozwiniętych krajach.
          W Polsce taka możliwość jest w praktyce wykluczona ponieważ nawet przy pełnej
          dobrej woli zarówno „kamienicznika” jak i lokatora wynajmujący NIE JEST W
          STANIE OCHRONIĆ NAJEMCY NA KTÓRYM MU ZALEŻY PRZED UCIĄŻLIWYM SĄSIEDZTWEM ze
          strony „lokatorów po wyroku eksmisyjnym”, Praktyczne uniemożliwienie pozbycia
          się niechcianego lokatora drastycznie obniża wartość nie tylko jednego
          mieszkania ale całego domu. I oto w tej ustawie chodzi. Wykazać wszystkim, że
          mieszkanie w lokalu wynajmowanym jest bezsensowne pod każdym względem.
          Co do poklasku społecznego to setki tysięcy ludzi (nie kamieniczników) ma po
          dziurki w nosie obecnej sytuacji dopłacania do marginesu społecznego lub
          konieczności współżycia z nieciekawymi sąsiadami. Partie które bezkrytycznie
          upierają się przy obecnym prawie mogą się nieźle na tym przejechać i oby tak
          się stało.
          • clevland Re: Lokatorzy się bronią przeciwko 20zł za metr. 22.11.05, 10:34
            Tak, masz rację dotyczącą czasów przedwojennych gdzie w kamienicach mieszkała
            inteligencja. Teraz jednak kamienice postrzegane są (bo tak w 90% przypadków
            jest) jako siedlisko menelstwa.
            Niestety zostaliśmy w latach komuny przyzwyczajeni do instytucji "załatwienia".
            To kto jak się ustawi reszty raczej nie interesuje, a raczej im zadroszczą iż
            mogą mieszkać za darmo. W analogię można wykazać na przykładzie rent. Okazuje
            się iż w Polsce jest największy odsetek rencistów. Bodaj w latach 92-94 ilość
            przyznawanych rent wzrosła o kilkaset procent wobec okresu poprzedniego. To jest
            największe obciążenie dla budżetu i w konsekwencji dla nas. Nikt jednak nie
            protestuje, a ustawodawcy milczą na temat ich weryfikacji...
            U nas jest ciche przyzwolenie dla takich praktyk. Zmienia się to powoli np. na
            maturach gdzie do niedawna ściąganie było w dobrym tonie. Teraz jest to coraz
            bardziej zaostrzane. Jednak daleko nam do U.K. czy USA gdzie za ściąganie można
            wylecieć z uczelni. Zresztą nie ma tam przyzwolenia na to nawet u samych kolegów
            którzy jak by widzieli że ktoś ściąga to, to zgłoszą. Po prostu chodzi o
            uczciwość. Trochę nam brakuje do takiej etyki...
            • awm10 Re: Lokatorzy się bronią przeciwko 20zł za metr. 25.11.05, 00:10
              To prawda że w komunie się "załatwiało".
              Ale najgorsze, że pozostał spory obszar komuny, gdzie dalej się "załatwia".
              Mieszkania komunalne, pozwolenia, koncesje,lipne przetargi, spółki państwowe,agencje,sport,itd..
              To olbrzymi obszar korupcyjny i nie może być inny. Dlatego o etyce czy uczciwości nie ma co mówić. Jest nieopłacalna, to coś dla frajerów. To trzeba wyssać z mlekiem matki, utrwalić w szkole i pierwszej pracy.
              Zamiast zmniejszyć ten obszar i skończyć z prawdziwą komuną fundują nam nowy specurząd do walki z korupcją. Poszarpią też paru komuchów (już zaczęli)i ogłoszą że naprawili państwo.
              Brak mężów stanu, są tylko politykierzy.


    • dora5 Re: 09.02.06, 14:48
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,3154528.html

      Czy urzędnicy przestaną blokować remonty domów
      Małgorzata Zubik 09-02-2006, ostatnia aktualizacja 09-02-2006 11:26

      Śródmiejscy urzędnicy skontrolują, co wspólnoty robią z miejskimi pieniędzmi
      przekazywanymi na kamienice. Ta ze Smolnej 36 zdecydowała, że miasto i prywatni
      właściciele będą płacić rekordową sumę na fundusz remontowy: 30 zł z każdego
      metra kwadratowego miesięcznie!


      W Śródmieściu jest ok. tysiąca budynków, w których miasto ma mieszkania obok
      prywatnych właścicieli. Wspólnoty narzekają, że urzędnicy nie zgadzają się na
      remonty. Ci chcą teraz przekonać wspólnoty, które zrezygnowały z usług
      komunalnych administracji i rządzą się samodzielnie, by organizować przetargi.
      Sprawdzą też, co dzieje się z pieniędzmi, które miasto przekazuje na budynki.
      Pod lupę wezmą te wspólnoty, które mają wysoki fundusz remontowy.

      Celuje w tym Stare Miasto, gdzie właściciele płacą 7-8 zł za m kw. i to nie
      tylko na remonty, ale i na eksploatację. Sporów jest mnóstwo. Kilka spraw
      trafiło do sądu.

      Rekordowa zaliczka

      Poważnego remontu wymaga kamienica przy Smolnej 36: sypią się elewacje, budynek
      jest zawilgocony, trzeba wymienić instalacje. Kilka lat temu miasto podliczyło,
      że na prace potrzeba ok. 2 mln zł. Kilku prywatnych właścicieli lokali, chcąc
      ratować kamienicę, przeforsowało, by na fundusz remontowy odkładać co miesiąc
      30 zł z m kw. Niezadowolone miasto skierowało sprawę do sądu i przegrało.

      Sąd uznał, że miasto, choć ma 80 proc. udziałów w kamienicy, może zostać
      przegłosowane przez pozostałych właścicieli (w tym przypadku głosowano według
      zasady: jeden właściciel - jeden głos). Po procesie wspólnota zmniejszyła
      stawkę na fundusz remontowy o połowę, ale to i tak rekord (zazwyczaj w
      Śródmieściu to 2-3 zł z m kw.). - Nie chcemy by miasto co chwila pozywało nas
      do sądu - mówi Mirosław Badura z zarządu wspólnoty. - Miasto zachowuje się jak
      pies ogrodnika. Nie sprzedawało mieszkań lokatorom, a na fundusz remontowy
      płaci niechętnie. Przez lata zaniedbań kamienicę doprowadziło do ruiny. A teraz
      jest niezadowolone, gdy wykazujemy inicjatywę. Zdajemy sobie sprawę, że to
      potężny przeciwnik.

      Miasto wbrew mieszkańcom

      Urzędnicy blokują nie tylko tak wielkie wydatki z miejskiej kasy jak te na
      Smolną 36. Wspólnota mieszkaniowa przy Wilczej 26 (miasto ma tu 20 proc.
      udziałów) miała dość wysokich opłat za ciepło. Postanowiła więc, że zaciągnie
      kredyt na termomodernizację. Na atrakcyjnych warunkach (z premią od Banku
      Gospodarstwa Krajowego, która pokrywa 25 proc. kredytu). - Gdy głosowaliśmy nad
      uchwałą o ociepleniu domu, tylko jeden właściciel był przeciw. Kto? Oczywiście
      miasto - opowiada Cezary Ferduła, szef zarządu wspólnoty.

      Uchwała przeszła. Mieszkańcy zamówili specjalny audyt i załatwili mnóstwo
      formalności. Dostali kredyt, budynek ocieplili jesienią. Rachunki za ciepło
      mają spaść ze 100 tys. do blisko 60 tys. zł rocznie. Już teraz kamienica
      zmniejszyła zamówienie w SPEC o 10 proc. Mniejsze rachunki za centralne zapłacą
      jednak tylko właściciele, lokatorzy komunalni - nie.

      - Jednym z warunków otrzymania kredytu był montaż podzielników ciepła -
      opowiada Cezary Ferduła. - Miasto nie pozwoliło na ich założenie w siedmiu
      niewykupionych mieszkaniach. Pełnomocnik miasta głosował też przeciw remontowi
      loggi, które się sypią. I nie dał zgody na podwyżkę zaliczki remontowej do 2,85
      zł za m kw. Zupełnie nie rozumiem, o co miastu chodzi.

      Wojny nie będzie

      Czy ta walka miasta ze wspólnotami się zaostrzy? Bogdan Bator, dyrektor Zakładu
      Gospodarowania Nieruchomościami w Śródmieściu, powołał właśnie siedmioosobowy
      zespół do kontroli tych wspólnot, które odłączyły się od administracji
      komunalnej. Jest ich ok. 280. Przejrzą dokumenty, sprawdzą pieniądze wydane na
      remonty, przyjrzą się zaliczkom remontowym.

      - Zespół nie powstał po to, by prowadzić wojnę ze wspólnotami - przekonuje
      wicedyrektor zakładu Leszek Łumiński. - Pełnomocnicy muszą po prostu wiedzieć,
      co się dzieje we wspólnotach. I oczywiście pilnować miejskich pieniędzy.

      Nowy burmistrz Śródmieścia Artur Brodowski (PiS) również zapewnia, że urzędnicy
      będą przychylniejsi "rozsądnym decyzjom". - Miasto nie może swoimi działaniami
      wstrzymywać remontów. Natomiast każdej sprawie trzeba przyjrzeć się
      indywidualnie - tłumaczy.

      Te kontrowersyjne mają trafiać na biurko burmistrza. Artur Brodowski zapewnia,
      że nie będzie sprzeciwu, gdy wspólnota zechce odkładać na remonty np. 7 zł
      zamiast 3 zł z m kw., jeśli ma dobry plan remontowy. Co innego ze stawką 30
      zł. - To olbrzymia zaliczka. Będziemy sprawdzać, czy właściciele nie chcą
      wykorzystać miasta. Znam przypadek, gdy wspólnota zaraz po otrzymaniu pieniędzy
      od urzędu robiła remont tylko tych pionów wodno-kanalizacyjnych, które
      obsługiwały prywatne mieszkania, choć plan przewidywał remont wszystkich
      pionów. To niedopuszczalne - słyszymy.

      Urzędnicy chcą też namawiać wspólnoty do organizowania przetargów. Mają
      korzystną dla miasta wykładnię przepisów prezesa Urzędu Zamówień Publicznych.
      Mówi ona m.in. o konieczności przetargów tam, gdzie miasto ma ponad 50 proc.
      udziałów.
    • dora5 Re: 10.02.06, 12:30
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,3156388.html

      Katastrofa przy Szwarlikowskiej
      Małgorzata Rusek 10-02-2006, ostatnia aktualizacja 09-02-2006 19:28

      Zawalił się dach kamienicy przy Szwarlikowskiej 3. Strażacy ewakuowali 25 osób.
      Od lat ten prywatny budynek powinien stać pusty, bo jest w fatalnym stanie
      techniczny


      W środę o godz. 20.55 dyżurny straży pożarnej odebrał dramatyczne zgłoszenie -
      wali się dach zamieszkanej kamienicy przy Szwarlikowskiej. Na miejsce
      natychmiast wysłał ratowników. - To było straszne. Usłyszałam potworny huk.
      Wyjrzałam z mieszkania, a tam schodami biegnie córka koleżanki i krzyczy:
      uciekajcie, bo się na nas zawali - relacjonuje Antonina Błach, lokatorka
      kamienicy. Złapała płaszcz i wybiegła na zewnątrz. Wszyscy mieszkańcy opatuleni
      i zmarznięci stali na ulicy przyglądając się akcji ratowniczej, mimo że na ul.
      Reja czekał na nich autobus podstawiony przez magistrat.

      Gdy wyprowadzono już wszystkich, strażacy przystąpili do przeszukiwania
      zawaliska. - Strych, czyli ta część, nad którą runął dach, był miejscem spotkań
      i libacji alkoholowych. Musimy być pewni, że nikt tam nie został - wyjaśniał
      Gustaw Mikołajczyk, komendant miejski Państwowej Straży Pożarnej w Radomiu.

      Po kilkunastu minutach strażacy uznali, że budynek jest pusty.

      Nie chcą do bezdomnych

      - W ciągu ostatnich dwóch tygodni na poddaszu dwukrotnie się paliło. Belki były
      mocno osłabione. Teraz śnieg zrobił swoje i konstrukcja nie wytrzymała -
      wyjaśnia przyczyny katastrofy Mikołajczyk.

      Na Szwarlikowską przyjechali przedstawiciele urzędu miejskiego i Miejskiego
      Ośrodka Pomocy Społecznej. - Przygotowaliśmy dla rodzin lokale w bursie
      szkolnej przy ulicy Limanowskiego. Tam pojechały już dwie kobiety z małymi
      dziećmi. Są też miejsca w domach dla samotnych kobiet i mężczyzn na Zagłoby i
      Słowackiego, ale nikt tej propozycji nie przyjął. Dwie panie poprosiły o
      odwiezienie do kogoś z rodziny - wyliczał Krzysztof Błędowski, dyrektor MOPS w
      Radomiu.

      - Do domu dla bezdomnych mam pójść? - irytowała się Maria Wróbel. Grupa
      lokatorów, tak jak i ona nie chciała opuścić kamienicy.

      - Dlaczego miasto do tej pory nie dało nam mieszkań, skoro od dawna było
      wiadomo, że budynek się wali? Czy musi ktoś zginąć, żeby zainteresowano się
      naszym losem? - denerwowali się.

      Właściciela budynek nie obchodzi

      Kamienica przy Szwarlikowskiej decyzją Powiatowego Inspektora Nadzoru
      Budowlanego w Radomiu od wielu lat jest w całości wyłączona z użytkowania ze
      względu na zły stan techniczny. Mimo to nadal mieszkali tam ludzie. Budynek
      należy do prywatnych właścicieli przebywających od lat w Kanadzie. Jak
      informuje Wojciech Gajewski, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego, nie
      interesują się oni losem swojej własności. Jeszcze jakiś czas temu kamienicą
      zarządzała kobieta, która niedawno zrzekła się swoich obowiązków. Budynek
      pozostał bez opieki.

      - Po katastrofie lokatorzy już do niego nie wrócą. Zostanie zabezpieczony, żeby
      nikt nie wchodził do środka. Nic więcej bez zgody prawnego właściciela nie
      możemy zrobić - wyjaśnia Gajewski.

      A co z lokatorami? Andrzej Kałowski, szef Miejskiego Zarządu Lokalami,
      informuje, że potrzeba 12 lokali dla 30 osób. Na razie lokatorzy przeprowadzą
      się do mieszkań na ul. Energetyków, Filtrowej i Mieszka I. Jednocześnie zbadamy
      ich sytuację prawną i materialną - od tego będzie zależało, jaki lokal docelowy
      zostanie im zaproponowany - tłumaczy.

      W kolejce

      Takich zaniedbanych kamienic jak przy Szwarlikowskiej 3 (druga część budynku ma
      adres Reja 13/15) na Mieście Kazimierzowskim jest kilkadziesiąt. Gdy gminna
      komisja we wrześniu 2004 roku sprawdziła stan techniczny 86 obiektów, okazało
      się, że natychmiast trzeba przekwaterować około stu rodzin z 39 kamienic. 15 z
      nich było w zarządzie miasta, 24 są prywatne i w wielu przypadkach, podobnie
      jak Szwarlikowską 3, właściciele się nie interesują, albo pozostają nieznani.

      - To nie są nasze budynki. Oczywiście, w chwili katastrofy, zgodnie z prawem
      gmina ma obowiązek zapewnić mieszkańcom dach nad głową. Ale jeżeli nie ma
      takiej sytuacji, to lokatorzy mogą występować do nas o przyznanie mieszkania
      socjalnego na ogólnych zasadach - mówi dyrektor Kałowski. A ogólne zasady
      oznaczają, że trzeba ustawić się w długiej kolejce oczekujących. Obecnie na
      liście społecznej komisji mieszkaniowej jest ok. 180 nazwisk.
      • jankamienicznik Re: może warto skorzystać z okazji 11.02.06, 00:54
        W tym momencie właściciele domów z lokatorami powinni poczuć pewien rodzaj
        ulgi - oto jeden z nich, siłami przyrody został wyzwolony z obozu pracy
        przymusowej jaki stanowił dla niego posiadany budynek. Ma teraz kupę gruzów,
        wartościowy plac i jest człowiekiem wolnym. Mieszkańcy budynku mogą zaś
        przekonać się o "dobroczynnych" dla nich skutkach Ustawy o Ochronie Lokatorów
        Na bruku znaleźli się wszyscy, również i ci po 70 roku życia, których zgodnie z
        poprawką PIS nic nie mogło ruszyć. I albo dosłownie będą na bruku, albo
        nadzwyczajną decyzją władz miasta wypchną z kolejki do mieszkań komunalnych
        innych oczekujących od lat..

        Mamy tutaj jaskrawy i oczywisty przykład w czyim interesie została owa ustawa
        napisana. Jest to interes lobby dewelopersko bankowego. Wszak po doprowadzeniu
        do unicestwienia domu mieszkalnego trzeba będzie wybudować nowy, nakręcając tym
        samym koniunkturę na rynku. I po to owa durna z pozoru ustawa została stworzona.

        Jak się domyślam sprawa dotyczy Radomia
        A może by tak właściciele kamienic zrobili zrzutke na tablicę informacyjną
        (może kilka) o mniej więcej takiej treści:
        "Szanowny przechodniu masz oto przed sobą przykład praktycznych skutków
        działania obowiązujących w Polsce rozwiązań prawnych zapisanych między innymi
        w Ustawie o Ochronie Lokatorów. Dzięki niej dom się zawalił ludzie znaleźli nie
        na bruku a Ty ze swoich podatków zafundujesz im nowe mieszkania. Wszystko w
        imię nakręcania koniunktury na rynku budowlanym"
        Tablicę umieściłbym w okolicach zawalonego domu. Koszt nie taki wielki a może
        by trochę szumu w mediach się zrobiło.
    • dora5 Re: 01.03.06, 17:02
      Czynsze dla biednych

      Środa, 1 marca 2006r.

      Plan gospodarowania zasobem mieszkaniowym gminy na lata 2006-2010, przygotowany
      przez urzędników prezydenta Krakowa, dotyczący mieszkalnictwa, został totalnie
      skrytykowany przez radnych z komisji rodziny i polityki społecznej rady miasta.
      Dokument ma m.in. wskazać, jak zaspokajać potrzeby mieszkaniowe - np. przez
      budownictwo komunalne czy pozyskiwanie mieszkań zwolnionych po eksmisjach. Ma
      też ustalić wysokość czynszów w mieszkaniach komunalnych.

      - Projekt jest niespójny, miejscami sprzeczny i nie do przyjęcia w takiej
      formie - stwierdził radny SdPl, Sławomir Pietrzyk. Według Pietrzyka, liczby
      zawarte w projekcie, dotyczące przykładowo wzrostu czynszów w mieszkaniach
      komunalnych, są zawyżone. - Na zdrowy rozum: osoba, która zarabia 900 zł ma
      zapłacić 700 zł za utrzymanie swojego mieszkania. Pytam się, z czego ten
      człowiek będzie żył? Uważam, że jest to drakońska podwyżka, nieznajdująca
      żadnego uzasadnienia - argumentował.

      Dyskusja, choć była burzliwa, doprowadziła do jednomyślności radnych: siedem
      głosów przeciwko programowi, jeden na tak. - Jestem na tak, ponieważ ten
      program jest identyczny jak te, które rada miasta już uchwalała. Wtedy nie
      wnosiła do nich zastrzeżeń - mówi Marek Grochal z Forum Lewicy Obywatelskiej.
      Jak twierdzi Grochal, opozycyjni radni obawiają się, że zbyt szeroka furtka
      pozostawiona prezydentowi miasta sprawi, że pójdzie on na całość i podwyższy
      czynsze w mieszkaniach komunalnych do niebotycznych rozmiarów. Ostateczną
      decyzję co do losów programu podejmie cała rada miasta.

      MKW - Gazeta Krakowska


      krakow.naszemiasto.pl/wydarzenia/574438.html
Pełna wersja