clevland
18.11.05, 12:59
Reportaż
Do druku Zarekomenduj nas
Mieszkania w kanapce z metką
Adam Luks, Czwartek, 10 Listopada 2005
Zagrzybione ściany, popękane stropy, rozpadające się schody. Do tego robactwo
i szczury. W styczniu, zamiast remontu, lokatorów zrujnowanej toruńskiej
kamienicy czeka podwyżka czynszu. O 400 procent!
Image 9780
Uwolnienie czynszów. Ten termin od kilku lat budzi trwogę mieszkańców
budynków, znajdujących się w prywatnych rękach. Ustawa o ochronie praw
lokatorów z czerwca 2001 roku umożliwia właścicielom praktycznie dowolne
zwiększanie wysokości czynszów, o ile konieczność takiej podwyżki zostanie
odpowiednio uzasadniona. Uzasadnieniem tym bywa najczęściej zły stan
techniczny budynku, a co za tym idzie - potrzeba przeprowadzenia prac remontowych.
Kamienicę przy Szosie Chełmińskiej 66 w Toruniu zbudowano sto lat temu. W tym
czasie ani razu nie przeprowadzono tutaj kapitalnego remontu. Co gorsza,
trwałość zastosowanych przy budowie materiałów i rozwiązań technicznych
przewidziano właśnie na sto lat. Obecnie budynek znajduje się w fatalnym
stanie technicznym. Złe utrzymanie i brak konserwacji doprowadziły do
zagrzybienia ścian, skorodowania rur wodno-kanalizacyjnych i tąpnięcia
fundamentów. W budynku mieszka 17 rodzin.
- Mam serce w gardle za każdym razem, kiedy wdrapuję się po tych spróchniałych
schodach - denerwuje się Józefa Chmurzyńska, jedna z lokatorek. - Kiedyś
stopnie się zarwą i ktoś wyląduje w piwnicy. A teraz jeszcze ta podwyżka. Za
niespełna 40-metrowe mieszkanie w takiej ruderze mam płacić 800 złotych
miesięcznie.
Wypowiedzenie dotychczasowej wysokości czynszu otrzymali pod koniec września
wszyscy lokatorzy kamienicy. Od stycznia opłaty wzrosną tutaj prawie
czterokrotnie - do 20 złotych za metr kwadratowy. Niektórzy mieszkańcy będą
musieli płacić nawet 1000 złotych miesięcznie.
- Skąd niby mamy wziąć takie pieniądze? - zastanawia się Mirosław Krużyński,
starszy mężczyzna z siwą brodą. - Gdybym miał takie dochody, to dawno już
zamieszkałbym w jakimś apartamentowcu. Tutejsi lokatorzy to ludzie ubodzy. Po
prostu nie stać nas na tę podwyżkę.
Niefortunne porównanie
To akurat nie za bardzo interesuje właściciela nieruchomości. Zwłaszcza, że
mieszka on na co dzień w bezpiecznej odległości od problemu. Jest obywatelem
Włoch.
Image 9781
- Proszę wskazać mi podstawę prawną, która mówi, że obecni lokatorzy muszą
mieszkać w tej kamienicy do końca życia - mówi Piotr Kryn, młody prawnik,
który z upoważnienia właściciela zarządza budynkiem.
Zarządca przyznaje, że lokatorzy znaleźli się w niezbyt komfortowym położeniu.
Nie uważa jednak, aby była to sytuacja bez wyjścia. Żale mieszkańców, związane
z brakiem pieniędzy na opłacenie tak radykalnie zwiększonych czynszów, kwituje
stwierdzeniem, że jeśli kogoś nie stać na bułkę z szynką, powinien zadowolić
się chlebem z metką. Być może właśnie takie „subtelne” wypowiedzi sprawiły, że
pod adresem Piotra Kryna zaczęły napływać groźby.
- Ostrzegam, że znam ich źródło - zapewnia zarządca. - Nie dam się zastraszyć.
Jeżeli groźby będą się powtarzać, zareaguję z całą stanowczością.
Tak czy inaczej, porównanie budynku przy Szosie Chełmińskiej do kanapki z
szynką jest chyba niezbyt trafione. Istnieje tutaj kilka rodzajów instalacji
elektrycznej. Żaden nie spełnia obowiązujących norm. Instalacja kanalizacyjna
jest natomiast popękana i nieszczelna. W dodatku stropy między poszczególnymi
kondygnacjami wykazują oznaki utraty stateczności. Chwieją się również
schodowe balustrady. Odwołując się do obrazowej metafory Piotra Kryna, budynek
przy Chełmińskiej odpowiada raczej wspomnianej kanapce z metką.
Remont - tak, ale kiedy?
Image 9782
- Jest mnóstwo przepisów, które chronią lokatorów - tłumaczy Piotr Kryn. - My
korzystamy z tych nielicznych, które dają możliwość działania właścicielowi. W
tym budynku po prostu trzeba przeprowadzić gruntowny remont. Z tym zgodzą się
chyba wszyscy mieszkańcy. Co będzie, jeżeli naprawdę wydarzy się tu jakieś
nieszczęście? Kto za to odpowie? Ja wiem, kto. Właściciel.
Jednak zwiększone czynsze nie oznaczają wcale szybkiego remontu. Zarządca z
góry zastrzegł, że środki na modernizację budynku gromadzone będą w ciągu 36
miesięcy. To oznacza, że mieszkańcy mają przez 3 lata płacić ogromne czynsze
za mieszkania w slumsie, bo obiekt przy Chełmińskiej trudno nazwać inaczej.
Czekając na sąd
Lokatorzy są już zdecydowani, niebawem skierują sprawę do sądu. Będzie to tym
samym pierwszy proces w Toruniu (i jeden z nielicznych w regionie) o sądowne
ustalenie wysokości czynszu. Zważywszy na fakt, że uwolnienie czynszów
obowiązuje już od kilku lat, tak mała liczba tego typu spraw może nieco
dziwić. Piotr Kryn przypuszcza, że będzie ich znacznie więcej.
- Sytuacja prawna właścicieli kamienic czynszowych w Polsce jest chora -
przekonuje Piotr Kryn. - Mnóstwo obowiązków, ogromna odpowiedzialność i bardzo
ograniczone prawa. Czy tak ma wyglądać poszanowanie prywatnej własności? Ta
sytuacja musi się zmienić.
Można przypuszczać, że wspomniane zmiany nie nastąpią bezboleśnie. Trudno na
razie prognozować, jak sądy rozstrzygać będą w tego typu sprawach. Marek
Wiśniewski, zastępca dyrektora Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej w Toruniu
przypuszcza, że lokatorzy raczej nie będą specjalnie usatysfakcjonowani z
werdyktów.
- Być może cena 20 złotych za metr kwadratowy zostanie w tym przypadku nieco
obniżona przez sąd, ale czynsz prawdopodobnie i tak znacząco wzrośnie -
prognozuje dyrektor Wiśniewski.
Czy podobne sprawy zaleją zatem polskie sądy?
- Nie sądzę - mówi Marek Wiśniewski. - Pamiętajmy, że czynsze najemców to
źródło przychodów właścicieli. Jeżeli czynsze zostaną nadmiernie wyśrubowane,
lokatorzy znajdą sobie w końcu inne mieszkania. Wolny rynek to swoboda
działania dla obu stron. Najemcy szanując prawa właściciela powinni nauczyć
się twardej obrony swoich praw i szukać dla siebie optymalnych rozwiązań na
całym rynku. Jedni i drudzy są wzajemnie sobie potrzebni.
I koło się zamyka
Rzeczywiście, nietrudno wyobrazić sobie scenariusz wydarzeń, które rozegrają
się w ciągu kilku najbliższych lat w kamienicy przy Szosie Chełmińskiej.
Lokatorzy skierują sprawę do sądu. Sąd obniży stawkę czynszu, ale i tak
utrzyma ją na wysokości przekraczającej możliwości mieszkańców. Nie będą więc
płacić, co zakończy się dla nich eksmisją. Jeżeli właścicielowi zależy na
pozbyciu się mieszkańców kamienicy, to w tym momencie teoretycznie dopnie
swego. Gmina zobowiązana jest zapewnić eksmitowanym lokal socjalny. W praktyce
nie wygląda to już tak „pięknie”. Na wspomniany lokal czeka w Toruniu pół
tysiąca osób, a kilkaset kolejnych spraw jest w toku.
Zródło:
gazeta Nowości
www.nowosci.com.pl/look/nowosci/article.tpl?IdLanguage=17&IdPublication=6&NrArticle=12128&NrIssue=43&NrSection=80