ferio
19.01.06, 12:22
Link:
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3120115.html
Białystok: Blok z Alternatywy 4 na jawie
Gospodarz domu nad wszystkim czuwa, ale i wymaga. Każda rodzina ma przez
miesiąc sprzątać klatkę schodową, zimą odśnieżać, latem kosić trawniki i
codziennie podpisywać listę porządkową. Dywany można trzepać tylko od godziny
10 do 19. Za to trzeba płacić czynsz trzy razy większy niż normalnie.
Za krnąbrność właściciel odcina ciepłą wodę. To nie odcinek kultowego
serialu "Alternatywy 4", ale koszmarna rzeczywistość. Tak żyje 26 rodzin z
bloku przy ul. Celowniczej 37 w Białymstoku. I podobnie jak lokatorom z filmu
wcale im nie do śmiechu. Zmorą jest nowy właściciel budynku Jan Polakowski.
Wzorem ciecia Anioła kamienicznik odgraża się: - Ja uważam, że tak trzeba, i
tak będzie! A jak się komuś nie podoba, to eksmisja. I wprowadza absurdalne
porządki.
Ludzie jak meble
- Nie mam siły, żeby dyżurować jako sprzątaczka - żali się rencistka Teresa
Korol spod "9". Za to, że nie chce ze ścierką biegać po klatce schodowej, od
dwóch tygodni nie ma ciepłej wody. Do mycia gotuje ją w wielkim garnku. Tak
jak inni sąsiedzi. Bliźniaki Andrzeja Koronieckiego spod "1" chodzą do szkoły
sportowej i wracają do domu spocone. Matka przez cały dzień uwija się z
garami. Grażyna Samojlik zwróciła uwagę administratorowi, że to poniżające.
Potem odebrała telefon od właściciela: - No, to się pani doigrała, będzie
eksmisja.
A miało być tak pięknie. W 1998 r. pracownicy Białostockiego Przedsiębiorstwa
Budownictwa Przemysłowego zamieszkali w nowym bloku zakładowym. Trzy lata
temu "Przemysłówka" upadła, majątek przejął syndyk i podwyższył czynsz. Nie
to było jednak najgorsze. Bez wiedzy mieszkańców rozwiązał z nimi umowy i za
ich plecami - jak twierdzą - sprzedał blok na przetargu.
Regulamin Porządku Domowego
W ubiegłym roku do lokatorów trafiło pisemko, że nowym właścicielem bloku
jest firma Wand-Pol z Zambrowa. Przez trzy miesiące gospodarz się nie
pokazywał. W listopadzie zaczął ostre rządy. Nie zawierał umów, wystarczyło
mu wysłane pocztą rozporządzenie, którym podniósł czynsze od grudnia. Za
lokal o powierzchni 45,5 mkw. - z 436 do 910 zł. Mieszkania większe, 60-
metrowe, osiągnęły niespotykane w Białymstoku ceny 1,1 tys. zł miesięcznie.
W gablotach na klatkach schodowych pojawiły się zaś lokatorskie grafiki z
dyżurami przy sprzątaniu klatek, posesji przed blokiem i garażami.
Sprzątający muszą sami kupować środki czystości, a po dyżurze wpisywać się na
listę i podawać godzinę skończenia sprzątania. Jeśli ktoś się miga,
Polakowski obciąża go fakturą za sprzątanie na 120 zł. W "Regulaminie
Porządku Domowego" znalazł się też np. taki punkt: "Zabrania się używania
sygnałów dźwiękowych przez pojazdy samochodowe". Na przełomie grudnia i
stycznia "Anioł" przespacerował się po mieszkaniach niezadowolonych
lokatorów, którzy płacą po staremu. Tu postraszył, że wyrzuci na bruk, tam,
że kłódkę na wodę i ogrzewanie założy. Nie blefował. 10 stycznia zakręcił
ciepłą wodę. Zdesperowani mieszkańcy poszli do prokuratury.
- Przecież nie można z nas robić roboli i jeszcze karać za to, że się nie
chce wykonać poleceń. I te wysokie czynsze! - mówi jeden ze wzburzonych
lokatorów.
Jan Polakowski nic niewłaściwego w swoim zachowaniu nie widzi: - W
spółdzielni czy we wspólnocie właścicielami są mieszkańcy. A tutaj - nie.
Dlatego muszą respektować mój regulamin. Bo ten budynek jest moją własnością -
tłumaczy nam powoli, dobitnie zasady gospodarki rynkowej. Przy kolejnym
pytaniu krzyczy i rzuca słuchawkę.
Polakowski jest znanym w Zambrowie (małym miasteczku koło Łomży) biznesmenem.
Dostał od burmistrza statuetkę Żubra za sukcesy i hojny sponsoring. Pewnie
dlatego myśli, że wszystko mu wolno.