umowa na czas określony

31.01.06, 12:44
Witam!Mam taki problem.Mianowicie wynajęłam lokatorowi mieszkanie na czas
okreslony 3 lata(do 04.2007).Mieszkanie było do remontu i lokator zgodził się
dokonać remontu, podpisując umowę że nie bedzie roscił żadnych zwrotów
kosztów. Teraz napisał mi pisemko, że kupił mieszaknie i chciałby za
porozumieniem stron wypowiedzieć tą umowę (chce do końca 03/2006).Zobowiazuje
się do pozostawienia niektórych rzeczy w mieszkaniu (np linoleum na
korytarzu,w ubikacji szfki itp). Jednak chce w zamian zwolnienie z opłat
czynszowych od m-ca stycznia do marca. Powiedziałam mu że podpisał iż nie
będzie rościł żadnych praw do zwrotu kosztów, a on że zostawia lokal
wyremontowany i w marcu wymeldowywuje się i nic go to nie obchodzi poprostu
płacić nie będzie.Wiem że nie muszę zgodzić się na rozwiązanie umowy
(mieszkanie położone jest w niezbyt dogodnym miejscu, tak że wynajęcie go
jest bardzo trudne).Ale co mam zrobić, on i tak się wymelduje i płacić nie
będzie.Skarżyć go później, skąd na to środki finansowe?
    • coggiorno Re: umowa na czas określony 08.02.06, 11:24
      W ogólnym zarysie mam podobną sprawę.
      Właśnie mój kochany mecenas przygotowuje sprawę. Z tego co wiem nie jest to kosztowne i raczej proste (jeśli chodzi o sąd). Wynajmujący może niestety żądać czynszu za cały okres umowy (na tym polega istota umowy na czas określony). Głupio się najemca wkopał w takie warunki, ale jednak wygląda na to, że ma przegrane.
      Więcej szczegółów być może już jutro.
      Pozdrowienia
      Krzysztof
    • pisz_mi Re: umowa na czas określony 09.02.06, 10:02
      Lepsza slomiana zgoda niz zlota wojna. Nawet jak prawo jest po stronie
      wynajmujacego to i tak lepiej to zalatwic polubownie zeby chlop nie zabral tego
      linoleum zostawil zamki i posprzatane itd. Moim skromnym zdaniem wynajmujacy
      zawsze jest na straconej pozycji i tylko kaucja moze go ciut ratowac dlatego
      wszystkich zachecam by ja brali za przynajmniej 3 miesiace.
      • coggiorno Re: umowa na czas określony 09.02.06, 10:41
        pisz_mi napisał:

        > Lepsza slomiana zgoda niz zlota wojna.
        Zgadzam się, ale jak najemcy sie wyprowadzili we wrześniu bez wypowiedzenia nie płacąc za już od lipca to trudno na to się zgodzić, prawda?

        Nawet jak prawo jest po stronie
        > wynajmujacego to i tak lepiej to zalatwic polubownie zeby chlop nie zabral tego
        >
        > linoleum zostawil zamki i posprzatane itd. Moim skromnym zdaniem wynajmujacy
        > zawsze jest na straconej pozycji i tylko kaucja moze go ciut ratowac dlatego
        > wszystkich zachecam by ja brali za przynajmniej 3 miesiace.

        Po telefonie od moich najemców powiedziałem im na jakie warunki najmu przystali i że nie zmuszę ich aby zrobili tak czy inaczej. Każdy w życiu ma wybór. Byłem skłonny przystać na ugodowe warunki. Gdy jednak kompromis oznaczał wyłącznie ustępstwa z mojej strony, powiedziałem że mam nadzieję, że wszelkie ulepszenia pozostaną zgodnie z umową - jeśli nie to na pewno pogorszy ich stronę rozrachunków. W sumie ulepszenia pozostały, ale stwierdziłem, że skoro tak przewiduje umowa to nie jest to nadzwyczajny akt dobrej woli i postanowiłem wyegzekwować również niezapłacony czynsz za pół roku (umowa wygasła w grudniu). Nie może być tak, że najemcy narzucają tylko swoją wolę a wynajmujący może tylko z pokorą to znosić. Zwłaszcza, że mam kilkanaście takich lokali i zaraz będą następni chętni, którzy skwapliwie skorzystają z przykładu. Dodam jeszcze, że mieszkam 300 km od nieruchomości więc nie mogę jej na codzień kontrolować co komplikuje sprawę. Mam nadzieję, że przy takim materiale dowodowym osoba pytająca będzie mogła teraz odpowiednio wyważyć swoje działania. Na pewno istnieją znaczne różnice i warto się dogadać, ale uważam, że bez przesady - nie wiemy jaki był czynsz ani nie znamy innych realiów bo od tego zależy rozsądna decyzja wynajmujacego.
        Pozdrowienia,
        Krzysztof
Pełna wersja