kryptologia
27.03.06, 11:19
Mój konkubent mając spółkę najął lokal na firmę i na cele mieszk. Później
zawiesił umowę ze spółką, a przejął prawa najemcy na siebie (jako aneks do
istniejącej umowy podpisany przez obie strony).
Od pewnego czasu jednak nie płacimy za ten lokal, a w nim mieszkamy.
Od momentu przejęcia lokalu płaciliśmy czynsz na czarno za pokwitowaniem.
Właściciel domaga się teraz pieniędzy ode mnie. Twierdzi, że bezprawnie
zajmuję dom, bo nie ma umowy. Jeśli nie ma umowy to na jakiej podstawie
pobierał pieniądze za czynsz!
Pojawia się też pytanie czy właściciel ma prawo ode mnie żądać pieniędzy za
czynsz.
Czy rzeczywiście nie mamy podstawy prawnej do lokalu skoro drogą aneksu
konkubent przejął prawa, a wynajmujący-waściciel zgodził się na piśmie na
zamieszkanie innych osób.
Poza tym właściciel żąda ciągle dostępu do domu, twierdząc że to jego dom.
Był pół roku temu i sprawdzał czy wszystko w porządku. Później był raz
jeszcze i zrobił mi na ulicy awanturę wykrzykując, że mu jestem winna
pieniądze. Przecież oddaje lokal w użytkowanie.. Mówi, że nie mam praw skoro
nie płacę...
Nie wiem czy nie posunąć się do innych środków - brania przez niego pieniędzy
na czarno (w sumie ponad 200 tys). Zgłosić w urzędzie, to może się uspokoi.
Pozdrawiam