Dodaj do ulubionych

zasiedzenie

19.04.06, 23:39
dotarły do mnie pogłoski, że moi lokatorzy (wobec których toczy się sprawa o
eksmisję) zamierzają wystąpić (a może nawet już wystąpili) o zasiedzenie
mojej nieruchomości! Oczywiście zgodnie z prawem nie mają takiej możliwości,
bo najemcy takie prawo nie przysługuje, ale patrząc na cuda, jakie się w
naszym państwie prawa zdarzają, troszkę się zaniepokoiłam. Przy
odrobinie "dobrej woli" sądu może się okzać, że rzeczywiście od ponad 30 lat
władają nieruchomością (panoszą się przecież na całej posesji, nie
wpuszczając mnie na teren) jak właściciele. A to, że czasami płacili mi
czynsz (ostatnio zupełnie przestali), może ujść uwadze sądu. Boję się, żeby
przez jakieś niedopatrzenie/przekręt lokatorzy nie wykręcili mi numeru.
Pytanie - jak się przed czymś takim uchronić? Czy powinnam sprawdzić w
sądzie, czy nie toczy się taka sprawa? Czy sąd w razie czego zawiadamia
właściciela wpisanego w księdze wieczystej o wniesieniu postępowania o
zasiedzenie jego nieruchomości, żeby ten mógł przedstawić swoje racje? Proszę
o poradę, jak powinnam się zachować. Dzięki!
Obserwuj wątek
    • krotki Re: zasiedzenie 20.04.06, 08:53
      niewiarygodne- a kto placił podatek od nieruchomości? poz tym 30 lat liczy sie
      od ostatniego działa właściciela czyli jeśłi wpłacili czynsz 10 lat temu to
      musza poczekac 30 lat ! czyli jeszcze 20 !!
      bezczelnośc ludzka nie zna granić - chyba tylko moga znaleść sie pod mostem
      Pozdrawiam
      • aniapol Re: zasiedzenie 20.04.06, 09:48
        ano właśnie - bezczelność ludzka nie zna granic. To prawie jak w tym dowcipie o
        facecie, który narobił komuś na wycieraczkę, a następnie zastukał i poprosił o
        papier! Jeśli chodzi o dowody na to, że nigdy nie byli samoistnym posiadaczem
        nieruchomości, to mam ich całą masę (ostatni czynsz ok. 2 lata temu). Pytanie
        tylko, czy w razie czego dostanę możliwość ich pokazania w sądzie, żeby
        przypadkiem sąd nie pominął zbadania, co ma w tej sprawie do powiedzenia
        rzeczywisty właściciel, płacący podatek od nieruchomości, i usiłujący się
        pozbyć narzuconych lokatorów. A swoją drogą to ciekawa technika: ignorować
        właściciela, nie wpuszczać go na teren działki, odmawiać płacenia czynszu, a po
        30 latach wystąpić o zasiedzenie jako samoistny posiadacz. Paranoja! Zresztą
        moi państwo lokatorzy twierdzą, że ja nie jestem dla nich stroną w rozmowie o
        moim domu, ponieważ nie zawierali ze mną żadnej umowy najmu (rzeczywiście -
        dostali przydział kwaterunkowy w prywatnym domu - nikt się właściciela nie
        pytał o zdanie)! Czy ktoś się orientuje, czy w sprawie o zasiedzenie musi
        zostać jako strona wezwany właściciel którego własność ktoś usiłuje zasiedzieć?
        Czy sprawa przypadkiem nie może się wydarzyć za moimi plecami? Pozdrawiam.
        • jml13060 Re: zasiedzenie 20.04.06, 12:34
          Moi lokatorzy tez byli przekonani, ze z tytulu dlugiego zamieszkiwania u mnie
          nalezy im sie zasiedzenie, prawo pierwokupu itp. duperele. Ot taka ludowa
          znajomosc prawa. Sprawe zalatwia wpis w ksiedze wieczystej. Kiedy ujawniony jest
          w niej wlasciciel, wtedy nie stosuje sie przepisu o zasiedzeniu, rowniez
          zasiedzeniu w zlej wierze.

          No ale ... w Polsce, szczegolnie w "magicznym Krakowie" zdarzaja sie cuda (czego
          na biezaco doswiadczam) i dowolna przewalanka jest tam mozliwa.

          Przyklad z ostatnich dni : Sad 2 miesiace temu wydal wyrok eksmisji 'moich'
          lokatorow. Na razie ustnie. W pouczeniu zawiadomil mnie, ze najlepiej zrobie
          jesli tego samego dnia zloze wniosek o wydanie wyroku na pismie z klauzula
          prawomocnosci. To zrobilem. W kwestii kosztow zasadzil dla mnie 80,- tytulem
          wpisowego, ale zachecil mnie do przeslania poczta wniosku i kwitow na realnie
          poniesione koszty (ok. 1500,-). Wtedy sad na posiedzeniu niejawnym uwzgledni w
          wyroku te koszty. Ja GLUPI uwierzylem sadowi !!! Pare dni temu dostalem
          postanowienie o tym, ze moj wniosek zostal odrzucony bo juz rzecz zostala
          osadzona i w trybie takiego-a-takiego paragrafu nalezy mi sie tylko 80,-. Po co
          sad zawracal mi d... ? A wyroku na pismie dotad nie dostalem !!! Cuda panie, cuda.
          • krotki Re: zasiedzenie 20.04.06, 12:53
            napisał:


            > Przyklad z ostatnich dni : Sad 2 miesiace temu wydal wyrok eksmisji 'moich'
            > lokatorow. Na razie ustnie. W pouczeniu zawiadomil mnie, ze najlepiej zrobie
            > jesli tego samego dnia zloze wniosek o wydanie wyroku na pismie z klauzula
            > prawomocnosci. To zrobilem. W kwestii kosztow zasadzil dla mnie 80,- tytulem
            > wpisowego, ale zachecil mnie do przeslania poczta wniosku i kwitow na realnie
            > poniesione koszty (ok. 1500,-). Wtedy sad na posiedzeniu niejawnym uwzgledni w
            > wyroku te koszty.

            jaja sobie ktos robil?? na niejawnym od drugiej strony koszty??????

            Ja GLUPI uwierzylem sadowi !!!

            Nie musisz sie znac na takich kruczkach ale w dobre intencje chyba juz nie
            uwierzysz!!!!!

            Pare dni temu dostalem > postanowienie o tym, ze moj wniosek zostal odrzucony bo
            juz rzecz zostala> osadzona

            res iudicata pro veritate habetur

            Moim zdaniem chodziło o zrobnienie zamieszania tak by wyrok uzasadnić poźniej,
            czytaj znowu w czasie przesunąc - a sprawdziłes czy złożyli wniosek o
            uzasadnienie? Bo jeśłi tak, to sprowokowanie Ciebie było logiczne zanim napisano
            uzasadnienie trzeba wszystkie sprawy dot. tego NRUMERKA - pozamykac a to trwa.
            Przypiszczam, że jest wniosek o uzasadnienie i teraz za 1-2 misiace je
            dostaniesz a lokatprzy napiszą apelację zakładajaća sie ze słow "nie zgadzam
            sie" - to wystarczy by poszło do apelacji i masz 3-12 miesiecy w plecy i o to im
            chodzi.
            Pozdrawiam
            PS chetnie sie pomyle!!!! i będzie juz uprawomocniony
          • tatarudego Re: zasiedzenie 20.04.06, 12:54
            ty też cechujesz się ludową znajomością prawa:

            "Sprawe zalatwia wpis w ksiedze wieczystej.Kiedy ujawniony jest w niej
            wlasciciel, wtedy nie stosuje sie przepisu o zasiedzeniu, rownież zasiedzeniu w
            zlej wierze".

            To co napisałeś o zasiedzeniu to wierutna bzdura. Wpis w księdze w żadnej mierze
            nie przesądza o możliwości lub niemożliwości zasiedzenia własności. Własność
            nieruchomości nabywa przez zasiedzenie ten kto posiada ją samoistnie przez
            odpowiednio długi okres, kwestia wpisu własności w księdze ma tu jedynie
            znaczenie przy ocenie dobrej lub złej wiary, od której uzależniony jest okres
            zasiedzenia.
              • aniapol Re: zasiedzenie 20.04.06, 13:50
                w tym sęk. Co prawda przepisy mówią, że najemca nieruchomości nie może być
                uznany za samoistnego użytkownika, ale w związku z magią spowijającą nasze sądy
                i zjawiskami paranormalnymi, które się w nich spotyka, zaczęłam się niepokoić,
                czy coś się nie wydarzy za moimi plecami. Ale byłby numer, jak by taki
                wieloletni lokator-wrzód, którego latami (mimo usilnych prób) nie udało się
                właścicielowi pozbyć ze swego domu, jako ukoronowanie swojego szkodnictwa,
                przejął moją własność! No wtedy to chyba ja bym weszła na dach i się podpaliła,
                bo co innego pozostaje?
            • jml13060 Re: zasiedzenie 20.04.06, 14:25
              Zgadza sie. Nie jestem prawnikiem i moja znajomosc tej dziedziny jest "ludowa",
              czyli bardzo pobiezna. Tu nasuwa sie pewne spostrzezenie - prawo jest dla ludu i
              powinno byc przezen rozumiane.

              Dotad uwazalem, ze zapisy w ksiedze WIECZYSTEJ niosa znaczace skutki prawne -
              glownie ujawnieniu kto jest wlascicielem nieruchomosci. Jezeli nie niosa, to po
              co sa prowadzone ksiegi wieczyste ? Czemu innemu moglyby sluzyc ksiegi
              wieczyste, jesli nie zapewnieniu sobie trwalego prawa wlasnosci i chronieniu go
              w przyszlosci ?

              Publiczne ujawnienie, kto jest wlascicielem nieruchomosci, moim zdaniem powinno
              blokowac zasiedzenie. WLASCICIEL JEST ZNANY, latwiej lub trudniej mozna do niego
              dotrzec ... ale mozna. Zabranie mu jego wlasnosci nie jest zasiedzeniem tylko
              KRADZIEZA.

              Ciekaw jestem, jak to jest w innych demokratycznych spoleczenstwach ? Czy mozna
              komus zabrac wlasnosc powolujac sie na dlugotrwale z niej korzystanie (w dobrej
              lub zlej wierze) ? Czy sa prowadzone ksiegi wieczyste i jakie jest ich znaczenie
              ? Moze ktos posiada te wiedze i zechce udostepnic ja nieswiadomemu zagrozen
              "ludowi" ?
                • jml13060 Re: Świeży link - moze się przyda 20.04.06, 15:23
                  Przeczytalem. Nadal nie rozumiem roli ksiegi wieczystej. Ciesze sie, ze
                  wlasciciel potwierdzil swoje prawo wlasnosci. Smuce sie, ze nastapilo to dopiero
                  po az 8 latach zmagan z aparatem sadowym i administracyjnym.

                  Wyobrazmy sobie nastepujaca sytuacje. Zapis w ksiedze wieczystej, ze Jan
                  Kowalski jest wlascicielem domu, dajmy na to od 1955 roku. Z odpisem kw
                  nieruchomosci i klientem Jan Kowalski (albo jego pelnomocnik) idzie do
                  notariusza i dokonuje aktu sprzedazy. Papiery sie zgadzaja, strony tez, wiec
                  notariusz zatwierdza transakcje aktem notarialnym. Strony transakcji placa
                  stosowne podatki i oplaty. Nabywca dokonuje wpisu swojego nazwiska do kw, po
                  czym szczesliwy udaje sie pod wskazany adres, a tam ... zasiedziali lokatorzy w
                  najlepsze panoszacy sie, jakby byli na swoim.

                  Kto rozsupla ten wezelek ?
              • tatarudego Re: zasiedzenie 20.04.06, 15:38
                Księgi wieczyste lub ich odpowiedniki funkcjonują w większości krajów.
                W polsce oraz w innych państwach wywodzacych swoje systemy prawne z tradycji
                prawa rzymskiego (nie wiem jak jest u anglosasów) istnieje instytucja
                zasiedzenia znana już w czasach przedchrystusowych. Ogólnym celem zasiedzenia
                jest porządkowanie stanów prawnych rzeczy ruchomych jak i nieruchomych. Chodzi o
                to aby w sytuacji gdy własciciel rzeczy nie interesuje się swoją własnością (np.
                porzucił ją), a jednocześnie rzecz taka znajduje się we "właścicielskim"
                (smaoistnym) władaniu osoby, która włascicielem nie jest, stan niepewnosci co do
                własnosci nie trwał w nieskończoność. W dużym uproszczeniu można przyjąć, iż
                domniemywa się, że skoro właściciel przez 30 lat nie dokonał żadnych działań
                właścicielskich, to znaczy że nie chce już być właśicielem.
                Wracając do ksiąg wieczystych, to ich rola sprowadza się do zapewnienia pewności
                obrotu nieruchomościami (to też oczywiście uproszczenie- odsyłam do bogatej
                literatury). W prostych i zrozumiałych dla "ludu" słowach można powiedzieć, że
                to co jest w księdze ujawnione (wpisane) ma domniemanie prawdziwości a wobec
                jawności ksiąg nie można zasłaniać się niewiedzą co do okolicznosci w nich
                ujawnionych. W praktyce sprowadza się to do tego że np. jeśli ktoś kupi
                nieruchomość od osoby ujawonej w księdze jako właściciel nabywa własność,
                chociażby sprzedający faktycznie właścicielem nie był (np. w skutek
                wcześniejszego zasiedzenia), oczywiscie pod warunkiem, iż kupujacy działa w
                dobrej wierze a z treści księgi nie wynika co innego. Podobnie co do zasady ma
                się z ciężarami i hipotekami.
                Co do instytucji zasiedzenia to oczywiście można mieć różne stanowiska. Ja
                uważam, że okresy przewidziane przez polskie prawo są zbyt krótkie, a poważnym
                mankamentem jest i to, że roszczenie o stwierdzenie zasiedzenianie podlega
                przedawnieniu.
                Gdyby nie instytucja zasiedzenia to znaleziona np. w lesie stara moneta nie
                stałby się nigdy własnością znalazcy, a już na zawsze stanowiła by własność tego
                kto ją zgubił, przy czym osoba taka jako właściciel mogłaby dochodzić zwrotu,
                odszkodowania za bezumowne korzytsanie itp.
                pzdr
                • krotki Re: zasiedzenie 20.04.06, 17:33
                  tatarudego napisał:

                  > Księgi wieczyste lub ich odpowiedniki funkcjonują w większości krajów.
                  > W polsce oraz w innych państwach wywodzacych swoje systemy prawne z tradycji
                  > prawa rzymskiego (nie wiem jak jest u anglosasów)

                  tak nazywa sie to notariarem łacińskiem - noratiat sprywatyzowany pojawia sie po
                  słynnym pożarze w Chicago bodaj 1871 i nie jest ( prywatny wcale nie jest
                  poszechny w systemie anglosaskim po rostu w jednym stanie jest tak a w innym
                  inaczej)


                  istnieje instytucja> zasiedzenia znana już w czasach przedchrystusowych. Ogólnym
                  celem zasiedzenia > jest porządkowanie stanów prawnych rzeczy ruchomych jak i
                  nieruchomych. Chodzi> o> to aby w sytuacji gdy własciciel rzeczy nie interesuje
                  się swoją własnością (np> .> porzucił ją), a jednocześnie rzecz taka znajduje
                  się we "właścicielskim" > (smaoistnym) władaniu osoby, która włascicielem nie
                  jest, stan niepewnosci co do > własnosci nie trwał w nieskończoność. W dużym
                  uproszczeniu można przyjąć, iż > domniemywa się, że skoro właściciel przez 30
                  lat nie dokonał żadnych działań > właścicielskich, to znaczy że nie chce już być
                  właśicielem.

                  oczywiście masz rację jednakże nalezy zwrócić uwagę na to, że instytucja ta w
                  prawie rzymskim przewidywała vis maior czyli działanie nieprzeidzialnych
                  okoliczności - sądze, że to przerywałoby bieg zasiedzenia na okres PRL - jak
                  miał włąściciel wykonyac włąsnośc skoro był przymusowy zarzad albo by złożyc
                  dowolny wniosek musiaby wrócić i pójśc do wiezienia - to proadzi do
                  kontrowersyjnego wniosku, że od 1945 do 1989 - żadne prawo nie działało
                  włąściwie zatem i w tym okresie zasiedzenie nie było możliwe!!

                  Tu mozna przytoczyć cale tony argumentów za i przeciw.


                  > Wracając do ksiąg wieczystych, to ich rola sprowadza się do zapewnienia
                  pewnośc> i> obrotu nieruchomościami (to też oczywiście uproszczenie- odsyłam do
                  bogatej> literatury). W prostych i zrozumiałych dla "ludu" słowach można
                  powiedzieć, że> to co jest w księdze ujawnione (wpisane) ma domniemanie
                  prawdziwości a wobec> jawności ksiąg nie można zasłaniać się niewiedzą co do
                  okolicznosci w nich> ujawnionych.

                  Chodzi pewnie ci o "rękojmie wiary ksiąg publiczynch" to troszkę co innego ale
                  to szczególy w sumie nie istotne

                  W praktyce sprowadza się to do tego że np. jeśli ktoś kupi
                  > nieruchomość od osoby ujawonej w księdze jako właściciel nabywa własność,
                  > chociażby sprzedający faktycznie właścicielem nie był (np. w skutek
                  > wcześniejszego zasiedzenia), oczywiscie pod warunkiem, iż kupujacy działa w
                  > dobrej wierze a z treści księgi nie wynika co innego. Podobnie co do zasady ma
                  > się z ciężarami i hipotekami.


                  vide sprawa opisana w linku!!!!

                  > Co do instytucji zasiedzenia to oczywiście można mieć różne stanowiska. Ja
                  > uważam, że okresy przewidziane przez polskie prawo są zbyt krótkie, a poważnym
                  > mankamentem jest i to, że roszczenie o stwierdzenie zasiedzenianie podlega
                  > przedawnieniu.

                  okazalo sie że życie jak zwykle przerasta wyobraźnie a kto mógł przeidziec
                  komunizm?? mysłe że 20 i 30 lat to jest wystarczajacy okres - no może zła wiara
                  jest za krótko tu bym dał wieciej niż jedno pokolenie - np. rodziny sa skłócone
                  i dopiero w następnym pokoleniu dzici sie dogadują czyli może 40 a może nawet 50


                  > Gdyby nie instytucja zasiedzenia to znaleziona np. w lesie stara moneta nie
                  > stałby się nigdy własnością znalazcy, a już na zawsze stanowiła by własność
                  teg> o> kto ją zgubił, przy czym osoba taka jako właściciel mogłaby dochodzić
                  zwrotu,> odszkodowania za bezumowne korzytsanie itp.


                  nie żebym sie czepiał ale ale co z meteorytem??? był niczyj ? teraz zaś????
                  ale to trochę żart a trochę też problem :)

                  Pozdrawiam
                  • tatarudego Re: zasiedzenie 20.04.06, 17:54
                    Prawdę powiedziawszy nie wiem w jakim celu przetłumaczyłeś mój post napisany i
                    tak dość przystępnym językiem.
                    Proszę tylko nie wprowadzaj "ludu" w błąd bowiem zasiedzenie funkcjonowało także
                    w PRLu na tyle normalnie na ile normalny obrót w okrsie tym mógł funkcjonować.
                    Po pierwsze dlaczegóżby np. sąsiad nie mógł zasiedzieć drugiemu kawałka pola?
                    Trudno w takich przypadkach uzasadnić przerwanie biegu zasiedzenia okresem
                    komunizmu. Przecież za procesowanie się z sąsiadem nie sadzano do więzień.
                    Po drugie prawo cywilne zna przypadki zawieszania jak i przerywania biegu
                    terminów w tym także terminów zasiedzenia (art. 121 pkt 4 kc, art. 123 kc ).
                    Pamiętajmy, że proces mozna prowadzić korespondencyjnie równiez z zagranicy, a
                    do przerwania biegu zasiedzenia wystarcza np. wystąpienie z powództwem o wydanie
                    nieruchomości.
                    W przypadku zaś gdy zasiadującym był Skarb Państwa, to należy pamiętać, iż do
                    zasiedzenia prowadzi posiadanie nabyte na drodze cywilnoprawnej (dominium).
                    Natomiast zgodnie z orzecznictwem SN posiadanie objete w drodze tzw. imperium,
                    czyli przy zastosowaniu przymusu państwowego (upraszczam) co do zasady nie
                    prowadzi do zasiedzenia.
                    Oczywiście w przypadkach gdy dana osoba z przyczyn obiektywnych (np. groźba
                    represji)nie mogła dochodzić swoich praw w okresie PRLu Sądy często biorą te
                    okolicznosci pod uwagę uznając, iż terminy nie biegły lub ich bieg został
                    przerwany. Ale uwaga zgodnie z ogólnoprzyjętym poglądem wszelkie tego typu
                    przeszkody ustały w roku 1990. Polecam zapoznanie się z bogatym orzecznictwem SN
                    w tym zakresie.
                    • terra-magica Re: zasiedzenie 20.04.06, 18:15
                      Moi rodzice od 50-lat zajmowali dzialke na ktorej wybudowali domek. Myslelismy
                      z bratem, ze to ich dzialka. Kiedy umarla mama okazalo sie, ze brat ktory w tym
                      domu od zawsze mieszka nie moze pewnych rzeczy regulowac, bowiem nie jest
                      wlascicielem a i rodzice nimi wprost nie byli. Dzialke kupili dziadkowie a ci
                      od bardzo dawna nie zyja i nigdy postepowania spadkowego nie bylo. My nie znamy
                      ani rodzenstwa ojca - bo to jego rodzice sa pra-wlascicielami ani ich dzieci.
                      Zawsze tutaj byl nasz dom i nasza dzialka. Ksiegi nie ma. Jak to wyprowadzic
                      prawnie na prosta?
                    • krotki Re: zasiedzenie 20.04.06, 18:59
                      hmmmmmmmmmmmm
                      > Prawdę powiedziawszy nie wiem w jakim celu przetłumaczyłeś mój post napisany i
                      > tak dość przystępnym językiem.
                      1/ nie tłumaczyłem Twego postu a jedynie uzupełnilem o pewne szczegóły

                      > Proszę tylko nie wprowadzaj "ludu" w błąd bowiem zasiedzenie funkcjonowało takż
                      > e> w PRLu na tyle normalnie na ile normalny obrót w okrsie tym mógł funkcjonować.

                      A gdzie tak napisałem????

                      > Trudno w takich przypadkach uzasadnić przerwanie biegu zasiedzenia okresem
                      > komunizmu. Przecież za procesowanie się z sąsiadem nie sadzano do więzień.

                      własnie o to chodzi by nie generalizować!! Może słyszałeś o 68 roku? a może
                      jest Ci znany okres 48-52 a może słyszałeś o łączeniu rodzin. Tu nie chodzi o
                      załatwienie jednym ruchem wszystkiego przeciez pisałem że śa tony argumentów za
                      i przeciw - pewnych rozwiązań
                      zrezztą chwile później sam piszesz
                      > Oczywiście w przypadkach gdy dana osoba z przyczyn obiektywnych (np. groźba
                      > represji)nie mogła dochodzić swoich praw w okresie PRLu Sądy często biorą te
                      > okolicznosci pod uwagę uznając, iż terminy nie biegły lub ich bieg został
                      > przerwany. Ale uwaga zgodnie z ogólnoprzyjętym poglądem wszelkie tego typu
                      > przeszkody ustały w roku 1990.
                      O co wieć chodzi? w czym widzisz problem,. że odsyłasz mnie

                      >Polecam zapoznanie się z bogatym orzecznictwem SN
                      > w tym zakresie.

                      Zmartwie Cię owo przebogate jest zarazem czasem sprzeczne - ale nie ma co tu
                      tego roztrząśać! Piszemy o problemie zasiedzenia przez lokatorów. A to dla mnie
                      sprawa kuriozalna

                      Pozdrawiam
                      • aniapol Re: zasiedzenie 20.04.06, 21:29
                        Gdzieś w internecie znalazłam takie objaśnienie: "aby zasiedzieć jakąkolwiek
                        nieruchomość, w tym także lokal, konieczne jest spełnienie wielu przesłanek.
                        Jedną z nich, najistotniejszą i niespełnioną w tym przypadku, jest to, aby jej
                        posiadanie było samoistne. Posiadaczem samoistnym jest osoba nie będąca
                        właścicielem rzeczy, która faktycznie włada rzeczą tak jak właściciel, z wolą
                        takiego władania. Natomiast użytkownik nieruchomości, jej najemca, dzierżawca,
                        są posiadaczami zależnymi i jako tacy nigdy nie nabywają prawa do nieruchomości
                        przez zasiedzenie. W przypadku lokali komunalnych ich właścicielem jest Gmina,
                        a lokator jest ich najemcą, czyli posiadaczem zależnym." Jeśli przyjąć taką
                        interpretację, to lokator mieszkający na podstawie przydziału kwaterunkowego w
                        prywatnym domu nie ma możliwości wystąpienia o zasiedzenie, choćby w nim
                        mieszkał 300, a nie 30 lat. Więc chyba nie mam powodów do niepokoju.
                        • krotki Re: zasiedzenie 20.04.06, 22:26
                          moim zdaniem żadnych - chociaż kilkanaście lat temu byla taka akcja zasiedzeń na
                          wsiach gdzie przyznawano lokale po wojnie ( tereny niemieckie) sprawa była
                          ostro zagmatwana!1. generalnie do przerwania zasiedzenia wystrczył np. list
                          bylego wspówłaściciela w sprawie odmowy wspólpłacenia za remont Sad uznał że to
                          wystarczy i druga strona w tym momencie wiedziala o istnieniu checi władania -
                          chociaz wyraźnie napisał ( lata 70 te) że nie poniesie kosztów bo g.... z tego
                          ma i gorów jest za symboliczna 1 zł sprzedać swój udział!!. Mam też sprawę w
                          mojej famili tak co 10 lat przypominam że istnieje i robie jakis ślad by nie
                          minęło owe 30 -sprawa ciągnie sie w rodznie ok 90 lat a ponad 50 faktycznie
                          jesteźmy wyzuci z nieruchomosci!! ale nie obawiam sie !! nic nie zrobia.
                          Ty też nie masz sie czym niepokoić!!

                          Pozdrawiam

                        • oskar58 Re: zasiedzenie 21.04.06, 07:14
                          W całej tej dyskusji zapomniano, że przedmiotem najmu było tylko mieszkanie.
                          Przydział i wynikająca z niego umowa najmu nie obejmował działki, którą, jak
                          mniemam, lokatorzy użytkowali na wiele sposobów - uprawiali, parkowali samochód
                          i tp. Zatem wniosek o zasiedzenie może dotyczyć działki. Pozdrawiam. Oskar
                          • krotki oczywiście 21.04.06, 08:27
                            jak wykażą że płacili przez 30 lat podatek od nieruchomości!!!! i władali
                            terenem - stawiali płoty, uprawiali, odśnieżali chodnik wzdłuż nieruchomości.
                            Ale znam wyroki gdzie nie było dosłownie niczego poza oświadczeniem o używaniu i
                            zeznaniami świadków i starczyło - fakt to był sposób ominania podatku przy
                            nabyciu ale dzałało nieźle.

                            Pozdrawiam
                            • aniapol w tym sęk! 21.04.06, 09:50
                              oczywiście, że przez cały czas panoszą się po działce, parkują samochody,
                              ustawiają płoty, twierdzą, że sprzątają ulicę wzdłuż płotu, etc. A mnie na
                              teren po prostu nie wpuszczają, grożą, szczują psami. Więc jak niby miałabym
                              opiekować się działką? Przecież nawet nie miałabym gdzie trzymać łopaty do
                              odgarniania śniegu. Kłódkę, którą założyłam na bramę, żeby nie wjeżdżali na
                              teren samochodem, przecięli, i dalej wjeżdżają. Podatek oczywiście płacę ja.
                              Ale teraz dopiero się zestresowałam, że zrobią jakiś numer z próbą zasiedzenia
                              działki!
    • jefimik Re: zasiedzenie 21.04.06, 10:17
      Kodeks Cywilny:
      Art. 172. § 1. (81) Posiadacz nieruchomości nie będący jej właścicielem nabywa
      własność, jeżeli posiada nieruchomość nieprzerwanie od lat dwudziestu jako
      posiadacz samoistny, chyba że uzyskał posiadanie w złej wierze (zasiedzenie).

      § 2. (82) Po upływie lat trzydziestu posiadacz nieruchomości nabywa jej
      własność, choćby uzyskał posiadanie w złej wierze.

      Sposób nabycia prawa własności nieruchomości przez zasiedzenie uregulowany w
      art.172 k.c. powoduje, że posiadacz samoistny nie ma żadnych obowiązków
      czasowych w zgłoszeniu i ujawnieniu swojego prawa.

      Nie musi w żadnym ustawowym terminie nawet złożyć do sądu wniosku o
      potwierdzenie swojego prawa, pod rygorem jego utraty, co czyni zasiedzenie
      prawem wirtualnym, niewidocznym dla uczestników rynku nieruchomości.

      Ustawodawca toleruje świadomie stan prawny, w którym stan rzeczywisty jest
      niezgodny ze stanem księgi wieczystej i to przez dowolnie długi okres, co
      powoduje cwaniactwo w przejmowaniu nieruchomości przez zasiedzenie.

      W przypadku toczącego się już postępowania o zasiedzenie, nie ma też obowiązku
      wpisania ostrzeżenia w dziale III księgi wieczystej.

      Zazwyczaj o zasiedzenie występuje się po upływie np. 30 lat samoistnego
      posiadania. Nikt nie składa wniosku do sądu przed jego upływem, aby sąd nie mógł
      zapytać właścicieli wpisanych do KW o ich prawa zbyt wcześnie.

      Po upływie 30 lat nie interesowania się swoją własnością sąd zazwyczaj przyznaje
      prawa własności temu kto wystąpi o zasiedzenie.

      Powinna Pani jak najszybciej zacząć zachowywać jak właściciel, nie czekając na
      powiadomienia sądu. Sąd powiadomi Panią o wystąpieniu lokatorów wtedy, gdy
      będzie już za późno na jakiekolwiek działanie, czyli po upływie 30 lat.

      Należy ustalić kto i od kiedy płaci podatek od nieruchomości, kto płaci za
      dostawy wody, energii elektrycznej, wywóz śmieci itp. i zacząć wykonywać te
      czynności samodzielnie.
      • aniapol Re: zasiedzenie 21.04.06, 10:58
        podatek od tej nieruchomości nieprzerwanie płacę ja. Natomiast ponieważ
        lokatorzy mają dość duże zadłużenie z tytułu opłat czynszowych, wypowiedziałam
        umowy z dostawcami mediów nie chcąc pośredniczyć w ich przekazywaniu od
        lokatorów, którzy mi nie płacili, a ja przecież nie mam obowiązku brać ich na
        utrzymanie. Nadal nie widzę powodu, abym płaciła za media, których nie używam
        ja, a używają ich ludzie, którzy zajmują moją nieruchomość wbrew mojej woli, i
        których staram się od lat pozbyć. Wydaje mi się jednak, że również w kontekście
        działki nie można uznać "moich" lokatorów za samoistnych posiadaczy, ponieważ
        przez te wszystkie lata właściciel upominał się o swoje prawa zarówno do domu,
        jak i do działki, wielokrotnie domagałam się od lokatorów zaprzestania
        korzystania z działki w zakresie wykraczającym poza komunikację z wejściem do
        domu, itp., natomiast lokatorzy deklarowali chęć płacenia czynszu za używanie
        ogrodu, więc żadną miarą nie można tego uznać za posiadanie samoistne. Ja chyba
        zwariuję! Przez tę przeklętą komunę mam takie nerwy przez tyle lat, i jeszcze
        teraz, kiedy wydawało się, że wreszcie uda się wrzodów pozbyć..
        • clevland Re: zasiedzenie 21.04.06, 11:25
          Ja bym ich teraz zasypał pismami związanymi z czynnościami jakimi dokonałem i na
          podwórku i w mieszkaniach- powołał sie na przeglądy w książce budnynku.
          Też miałem problem z mieszkańcami parkującymi na podwórku, do czasu kiedy nie
          wprowadziłem opłaty miesięcznej w wysokości 30zł za parkowanie.
          Wszyscy przestali parkować. Gdyby tego nie zrobili to wniósłbym sprawę do sądu o
          zapłatę poczekał na wyrok i przez komornika zająłbym im dochody lub samochody.
          Jak dysponuje się pieniędzmi to można dużo ciekawych rzeczy zrobić...
        • tatarudego Re: zasiedzenie 21.04.06, 11:31
          Cóż bez akt sprawy trudno dokonać rzetelnej oceny prawnej, ale proszę nie
          przeceniać okoliczności, kto opłaca podatek od nieruchomości, to jest tylko
          jedna z okoliczności jaką bierze się poduwagę przy wyrokowaniu. Wydaje się, że w
          twoim wypadku kluczowe będzie wykazanie, że lokatorzy nigdy nie zmienili
          charakteru posiadania twojej nieruchomosci lub jej części z zależnego na
          samoistny (polskie prawo dopuszcza taką zmianę)np. poprzez udowodnienie, iż
          płacili oni w okresie ostatnich 30 lat czynsz, żądali pozwolenia na dokonanie
          remontu, domagali sie dokonania napraw przez właściciela.
          Sprawy o zasiedzenie są z zasady raczej długotrwałe a materia skomplikowana a za
          razem bardzo delikatna, radzę więc zwrócić sie o fachową pomoc do radcy prawnego
          lub adwokata.
          Najskuteczniejszym przerwaniem biegu okresu zasiedzenia jest wytoczenie
          powództwa o wydanie nieruchomości.
          • clevland Re: zasiedzenie 21.04.06, 11:34
            Lektura na ten temat:
            www.henclewski.com.pl/cgi-bin/wyswietl.cgi?co=art_w&id=22
            ZAŻALENIE DO PANA BOGA czyli utrata prawa własności nieruchomości przez zasiedzenie

            Adam Henclewski

            Według przyjętych w orzecznictwie i literaturze poglądów, zasiedzenie polega na
            nabyciu prawa własności nieruchomości przez nieuprawnionego posiadacza, wskutek
            faktycznego wykonywania tego prawa w ciągu oznaczonego w ustawie czasu. Ponieważ
            zasiedzenie jest skutkiem wymienionych przesłanek, bez potrzeby podejmowania
            przez samoistnego posiadacza jakichkolwiek innych czynności i bez współudziału
            dotychczas uprawnionego, stanowi ono pierwotny sposób nabycia prawa. W ten
            sposób dochodzi do utraty prawa przez dotychczasowego uprawnionego, bez
            świadczenia ze strony nabywającego prawo samoistnego posiadacza.
            Nie sposób oczywiście negować potrzeby istnienia instytucji zasiedzenia. Problem
            polega jednak na sposobie uregulowania go w art. 172 k.c. Postaram się wykazać,
            że dzisiejsze brzmienie tego artykułu, chroni wyłącznie interes posiadacza
            kosztem interesu właściciela, a także kosztem nabywcy nieruchomości przez
            odpłatną czynność cywilnoprawną dokonaną
            w zaufaniu do treści księgi wieczystej.

            Kamienice, a zasiedzenie
            Słabość i jak się wydaje niekonstytucyjność uregulowania instytucji zasiedzenia,
            widoczna jest szczególnie silnie w stosunku do jednego, charakterystycznego typu
            nieruchomości gruntowej.
            Chodzi o nieruchomości zabudowane budynkami wielo mieszkaniowymi, potocznie
            zwane kamienicami. Jest tak dlatego, gdyż ten typ nieruchomości został
            szczególnie potraktowany przez władzę komunistyczną po II wojnie światowej.
            Z niektórymi nieruchomościami władza rozprawiła się szybko i natychmiast
            pozbawiła prywatnych właścicieli prawa własności. Wystarczy choćby wspomnieć
            dekret o reformie rolnej, majątkach opuszczonych i poniemieckich, o gruntach
            warszawskich, o wywłaszczeniu nieruchomości zajętych w czasie wojny na cele
            użyteczności publicznej, czy wiele innych aktów nacjonalizacyjnych.
            Z kamienicami postąpiono pozornie wyjątkowo łagodnie. Właścicielom nie odebrano
            formalnie nieruchomości. Zrobiono jednak coś znacznie gorszego. Przez
            wprowadzenie instytucji kwaterunku, państwo pozbawiło właścicieli możliwości
            faktycznego sprawowania władztwa nad swoją rzeczą.
            To państwo wyłącznie decydowało o tym kto będzie najemcą prywatnych mieszkań
            oraz ile będzie wynosił czynsz, który nie miał nic wspólnego z pokrywaniem
            choćby bieżących kosztów eksploatacyjnych. O uzyskiwaniu przez właścicieli
            czystego dochodu z czynszów oczywiście nie mogło być mowy. Nie sposób było
            przecież w tamtym ustroju bogacić się kosztem najemców, co niestety odbija się
            do dzisiaj.
            Było to więc również swoiste wywłaszczenie z nieruchomości, chociaż z opóźnionym
            działaniem, bo trwające prawie 50 lat. Dzisiaj zbieramy tego żniwo w postaci
            wtórnej nacjonalizacji, niestety przeprowadzanej przy pomocy sądów powszechnych.
            Po 1990r. nacjonalizacja kamienic odbywa się najczęściej na dwa sposoby.
            Metodą na ” dekret o majątkach opuszczonych i poniemieckich z 8.03.1946”(mimo,
            że uchylony ustawą z 29.04.85r. o gospodarce gruntami i wywłaszczaniu
            nieruchomości) oraz na prezentowane w niniejszym artykule- „zasiedzenie”.
            Konstytucja RP, która ma chronić własność, sankcjonuje przepisy o zasiedzeniu
            umożliwiające pozbawianie własności nieruchomości ludzi, którzy na skutek
            działania komunistycznego państwa i zawirowań ustrojowych, zostali pozbawieni
            możliwości sprawowania władztwa, zwykle sprowadzającego się do utraty
            posiadania, wbrew ich woli.
            W tym stanie rzeczy los kamienic i ich nominalnych właścicieli był różny. Ci,
            którzy mieszkali akurat w miejscowości położenia kamienicy lub mieli wyjątkowe
            szczęście otrzymać przydział kwaterunkowy we własnym budynku (co było
            rzadkością), z dużą determinacją starali się sami prowadzić administrację.
            Niektórzy nie wytrzymywali jednak dużych obciążeń związanych z utrzymywaniem
            swojej nieruchomości i przekazywali ją bezpłatnie na rzecz Skarbu Państwa.
            W najgorszej sytuacji byli ci właściciele, którzy zgodnie z przeznaczeniem
            kamienicy, traktowali ją przed wojną wyłącznie jako inwestycję i źródło stałych
            przychodów z najmu, a mieszkali w zupełnie innej części kraju. Ci praktycznie
            utracili po wojnie władztwo nad swoją rzeczą. Posiadanie przejął Skarb Państwa
            lub prywatni administratorzy, którzy najpierw działali w imieniu nominalnego
            właściciela, a później- najczęściej już po 1990 r. kiedy kamienice zaczęły
            odzyskiwać wymierne wartości rynkowe, nagle przeistaczali się w posiadaczy
            samoistnych, bez trudu uzyskując przed sądem tytuł własności przez zasiedzenie.
            Z punktu widzenia nominalnych właścicieli, to państwo pozbawiło ich władztwa i
            możliwości pobierania pożytków (a więc atrybutów własności), a to kto
            administrował kamienicą było rzeczą drugorzędną. Stan świadomości właścicieli
            tamtej rzeczywistości, najlepiej charakteryzuje wypowiedź spadkobiercy jednego z
            przedwojennych właścicieli kamienicy w Poznaniu, który po sprzedaniu
            nieruchomości znalazł się w postępowaniu, wytoczonym przez Skarb Państwa i gminę
            wspieranych przez prokuratora Prokuratury Okręgowej, o przejęcie własności tej
            nieruchomości przez zasiedzenie: „Zabrane znaczy tyle, co ukradzione. A jak mi
            ktoś coś ukradnie, to ja pozostaję nadal właścicielem”.
            O faktycznym pozbyciu właścicieli kamienic atrybutów własności, niech świadczy
            chociażby powszechny stosunek lokatorów do nich, trwający przez cały okres
            szczególnego trybu najmu w okresie komunizmu. Polegało to na całkowitym braku
            szacunku lokatorów do właścicieli i traktowaniu ich z pogardą, jako nie mających
            w potocznym(a więc praktycznym) rozumieniu żadnych praw do swoich nieruchomości.
            Jedyną osobą z którą liczył się lokator był administrator, który zbierał czynsze
            i ewentualnie przestawiał mu piece czy też wymieniał żarówki na klatce
            schodowej. Z tego więc powodu nastąpiło z czasem całkowite wymieszanie pojęć:
            właściciel i administrator. Dla lokatorów, z oczywistych więc względów, to
            administrator uosabiał posiadacza i władającego jak właściciel, co było
            wystarczającą przesłanką uznania go za posiadacza samoistnego przez sąd,
            prowadzącą do zasiedzenia. .
            Z faktów wyżej przytoczonych należałoby więc wyciągnąć pierwszy wniosek. W
            przypadku nieruchomości gruntowych zabudowanych kamienicami, w których
            mieszkania podlegały pod przepisy tzw. kwaterunku (administracyjne decyzje o
            przydziale) do zasiedzenia nie powinno w ogóle dochodzić i sądy powinny oddalać
            wnioski. Jest tak dlatego, że władcze działanie państwa określane mianem
            imperium, z mocy prawa pozbawiało wszystkich nominalnych właścicieli kamienic
            faktycznego posiadania. A skoro tak, to nie mógł nikt inny oprócz państwa władać
            kamienicami jak właściciel ,co jak wiadomo jest najistotniejszą przesłanką
            posiadacza samoistnego, odróżniającą go od posiadacza zależnego. Skarb Państwa
            jednak nie może w takiej sytuacji zasiedzieć, bo jak wyjaśnił SN w uchwale
            składu siedmiu sędziów z dnia 21.09.1993r.(III CZP 72/93)-„Jeśli objęcie rzeczy
            we władztwo następuje w ramach wypełniania przez państwo zadań publicznych poza
            stosunkami cywilnoprawnymi, to nie oznacza to wykonywania posiadania w znaczeniu
            przyjętym w art. 336 kc”.
            Wydaje się, że identyczną interpretację należy przyjąć w stosunku do tych
            wszystkich nieruchomości, co do których właściciele utracili faktyczną możliwość
            sprawowania władztwa przez działanie władzy ludowej w okresie komunizmu, bez
            względu na podstawę prawną.
            Na poparcie tej tezy można dodatkowo wskazać uregulowanie instytucji zasiedzenia
            w prawie rzymskim. Wykluczało ono w ogóle możliwość zasiedzenia pewnych rzeczy
            np. zrabowanych , skradzionych czy też nabytych siłą. W takim bowiem wypadku nie
            jest to zasiedzenie(usucapio) lecz przywłaszczenie(usurpatio).Wprawdzi
              • aniapol Re: zasiedzenie 21.04.06, 15:46
                Dzięki za wskazówki. Wśród wskazanych źródeł znalazłam coś takiego: "Co do
                zasady zasiedzieć można tylko taką nieruchomość, która może być przedmiotem
                samodzielnego obrotu cywilnoprawnego" - o ile dobrze to rozumiem, to działka
                zabudowana domem nie może być przedmiotem obrotu cywilnoprawnego bez domu, a
                domu lokatorzy kwaterunkowi zasiedzieć nie mogą. Więc chyba mogę spać
                spokojnie. Uff. Pozdrawiam.
                • tatarudego Re: zasiedzenie 21.04.06, 16:26
                  cóż możlkiwe jest zasiedzenie wydzielonej części nieruchomości, np. części
                  działki. Można więc wyobrazić sobie taka sytuację gdzie zasiedzeniu podlega
                  niezabudowana część nieruchomości. Następnie dokonywany jest podział i powstają
                  dwie działki twoja ta zabudowana a lokatorów ta niezabudowana. Część
                  niezabudowana moze byc jak najbardziej przedmiotem obrotu cywilnoprawnego więc
                  nie ma przeszkód formalnych co do zasiedzenia.
                  Proszę wziąć pod uwagę, iż zacytowany przez panią fragment: "Co do
                  > zasady zasiedzieć można tylko taką nieruchomość, która może być przedmiotem
                  > samodzielnego obrotu cywilnoprawnego" jeśli dobrze pamietam pochodzi z jednego
                  z orzeczeń SN i dotyczy zupełnie innej sytuacji. Mianowicie Sąd Najwyższy
                  rozpatrywał wówczas kwestię możliwości zasiedzneia części lokalu mieszkalnego
                  np. 1 pokoju. I tu rzeczywiście zasiedzenie jest niemożliwe bowiem przedmiotem
                  obrotu nie może być pokój lub kuchnia w oderwaniu od pozstałej części lokalu.
    • clevland Kilka linków gdzie jest dużo na ten temat. 21.04.06, 12:25
      Ten serwis na pewno będzie pomocny:
      www.poradaprawna.pl/index_pytania.php?co=lista_odp&dzial=&slowo=zasiedzenie&ile=77&ktora=0&haslo=&ilwys=10
      a tu parę linków z tej strony w temacie zasiedzenia:
      www.poradaprawna.pl/index_pytania.php?co=pozycja&id=26064
      www.poradaprawna.pl/index_pytania.php?co=pozycja&id=24022
      • oskar58 Re: Kilka linków gdzie jest dużo na ten temat. 22.04.06, 21:49
        Dziękuję za ciekawe linki. Znalazłem tam odpowiedź na mój problem. A tak, co do
        zasiedzenia: w Żywcu ksiądz wystąpił z wnioskiem o zasiedzenie kamienicy
        należącej przed wojną do miejscowych książąt, bodaj Habsburgów, za stronę
        przeciwną wskazał księcia, który zmarł dawno temu, ale w ksiedze wieczystej nie
        wpisano ani jego spadkobierców (żyjących nadal za granicą), ani skarbu państwa.
        Poczta zwróciła wniosek wysłany do księcia z adnotacją "nie podjęto w terminie"
        i sąd przyznał księdzu własność nieruchomości. Nie znam dalszego ciągu sprawy.
        Polak potrafi. Pozdrawiam. Oskar
    • jml13060 Zasiedzenie 24.04.06, 14:24
      Sprawa z zasiedzeniem nieruchomosci, ktora ma swojego wlasciciela zapisanego w
      ksiedze wieczystej budzi watpliwosci, co potwierdza powyzsza dyskusja.

      Cecha tego forum jest to, ze prowadzimy na nim dyskusje nad obowiazujacymi
      przepisami mieszkaniowymi. Spieramy sie, krytykujemy i wysmiewamy glupie pomysly
      wlasne i wladzy. To, ze jest w polskim systemie prawnym jakis przepis, a nawet
      cala ustawa, nie jest dla nas jakims tabu, a slowo drukowane nie jest
      swietoscia. Przepis o zasiedzeniu jest, jest znany i dostepny, tylko ... czy ma
      on sens we wspolczesnych realiach ?

      Powolanie sie na prawo rzymskie przy dyskusji nad zasiedzeniem nieruchomosci
      jest chybione. Owo prawo powstalo w czasach kiedy nie prowadzono ksiag
      wieczystych, rejestrow gruntow i nieruchomosci, panstwa nie mialy okreslonych
      granic (a co dopiero prywatne posesje), geometria byla znana jedynie
      intelektualistom, a ludzie poslugiwali sie tylko imionami swoimi i ew. ojca. O
      powszechnosci zawodu geodety nie moglo byc mowy. Zasiedzenie bylo wtedy jednym z
      naturalnych sposobow wejscia w posiadanie i przejecia na wlasnosc nieruchomosci.

      Przy obecnym stanie techniki, umozliwiajacym (np. z satelity) precyzyjne
      okreslenie polozenia odpowiednio duzego przedmiotu (a juz napewno posesji) z
      dokladnoscia do kilku centymetrow, przy zaawansowanej technice informatycznej i
      wielkich bazach danych o numerach identyfikacyjnych osob i rzeczy, powolanie sie
      na zasiedzenie jest anachronizmem. Uwazam ze to pojecie powinno zniknac z
      polskiego kodeksu cywilnego.

      • tatarudego Re: Zasiedzenie 24.04.06, 15:30
        jml13060 napisał:
        "Powolanie sie na prawo rzymskie przy dyskusji nad zasiedzeniem nieruchomosci
        jest chybione"

        Jak może być chybione skoro właśnie z prawa rzymskiego wywodzi się znana naszemu
        systemowi instytucja zasiedzenia, a temu chyba nikt nie zaprzeczy.

        "Owo prawo powstalo w czasach kiedy nie prowadzono ksiag
        > wieczystych, rejestrow gruntow i nieruchomosci, panstwa nie mialy okreslonych
        > granic (a co dopiero prywatne posesje), geometria byla znana jedynie
        > intelektualistom, a ludzie poslugiwali sie tylko imionami swoimi i ew. ojca"

        Nic bardziej mylnego, otóż rzymianie prowadzili odpowiedniki dzisiejszych ksiąg
        wieczystych, prywatne posesje a szczególnie w miastach miały sciśle określone
        granice, a ludzie posługiwali się także nazwiskami (nazwisko rodowe łac. nomen
        gentilicium). W starożytności jedynym europejskim społeczeństwem, które
        wykształciło konsekwentny system nazwisk, byli właśnie Rzymianie.

        "Przy obecnym stanie techniki, umozliwiajacym (np. z satelity) precyzyjne
        > okreslenie polozenia odpowiednio duzego przedmiotu (a juz napewno posesji) z
        > dokladnoscia do kilku centymetrow, przy zaawansowanej technice informatycznej
        i wielkich bazach danych o numerach identyfikacyjnych osob i rzeczy, powolanie
        sie na zasiedzenie jest anachronizmem."

        No niestety przykro mi ale z tym tez nie moge się zgodzić. Ba z treści tego
        fragmentu postu wyłania się przykra prawda, iż niestety nie masz żadnego pojęcia
        o celu i istocie istytucji zasiedzenia.
        Po pierwsze zasiedzenie nie służy precyzyjnemu określaniu położenia ani stanu
        własności nieruchomości. Zatem ani satelity ani księgi wieczyste go nie
        zastąpią. Po drugie nie wiem czy słyszałeś ale zasiedzenie dotyczy także rzeczy
        ruchomych jak i praw np. można zasiedzieć znaleziony zegarek a także np. służebność.
        Ps.
        Posiadając tak mizerną wiedzę nie odważyłbym się na twoim miejscu na fomułowanie
        wniosków de lege ferenda.
        • krotki istortą 24.04.06, 17:23
          istota naszego forum jest wypowiadanie sie we własnym imieniu - poglądy nie
          muszą sie innym podobać, szczególnie nie trzeba uzasadnic poglądów wynikających
          z doświadczenia ( c0 innego rad- podpowiedzi czy przepisów!!!) . Jednakże
          różwież nie trzeba sie z nimi zgadzać. Można je negowac, mieć inne. Tu nie
          chodzi o kryterium wiedzy a o popglądy.
          Natomiast zabawne jest gdy osoba o wybitnie narcystycznym podejściu do własnych
          wypowiedzi chce decydować, kto i przy jakim cenzusie - wiedzy czy czegokolwieik
          innego ma sie wypowidać a kto nie - dodatkowo robi to dośc niekulturalnie - a
          propos co do cenzusu..... szanowny tatarudego, to widzac, że sporo przed Tobą ,
          wypowiedzi kategoryczne, i jasne, i niepodważne, i doskonale - głosza zwykle
          adepci po I roku studiów, później uczą sie pokory a juz po belwederskim wiedzą
          jak mało wiedzą - ale to dla niektorych zbyt trudna droga
          Pozdrawiam

          • tatarudego Re: istortą 26.04.06, 10:35
            Uważam, że nie nic złego w tym, że reaguję na posty zawierające nieprawdziwe
            informacje i wprowadzajace czytelników w błąd. Bezsensowne byłoby forum gdzie
            nie można by prostować błędnych wypowiedzi. A na zakończenie dodam tylko, że
            towłaśnie jml13060 jako pierszy zarzucił mi pisanie bredni.
            ps.
            Cóż w bieżącym wątku temat zasiedzenia omawiany był tak powierzchownie, że
            trudno nie wypowiadać sie kategorycznie. Wszystkie podane informacje są zgodne z
            obowiązującymi w tym zakresie przepisami. Co do studentów I roku, to nie wiem
            ale niektórzy moi studenci (III rok) wykazują się wiedzą i światłością umysłu o
            wiele większą niż niejeden tzw. doświadczony prawnik.
            • krotki Re: istortą 26.04.06, 12:03
              1/ po pierwsze i najważniejsz kłamiesz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

              tatarudego napisał:

              A na zakończenie dodam tylko, że> towłaśnie jml13060 jako pierszy zarzucił mi
              pisanie bredni.

              Twój pierszy wpis na naszym forum skierowany włąsnie do jm .... to:

              tatarudego 20.04.06, 12:54 + odpowiedz

              ty też cechujesz się ludową znajomością prawa:
              (...)
              To co napisałeś o zasiedzeniu to wierutna bzdura.

              Jak wiec mógł Ci pierwszy zarzucic skoro Ty jako pierzy do niego piszsz ???
              powyższy tekst i do dośc agresywnie!!!

              Jestś zwykłym kłamcą - czego Ty uczysz studentów kłamstw??????

              2/ to nie jest forum prawników - choć wielu tu pisze -to forum kamieniczników i
              ludzi wrzuconych do tego worka przez komune a akurat oni wszyscy, przez zupełny
              przypadek, nie ukończyli studiów prawniczych. Dlatego nie jest tu wymagane
              wypowiadanie sie ex catedra z didaskaliami, a wyrażanie sobodne myśli. I to
              robi jm.... ma swój pogląd - kto wie czy za 100 lat to nie on bedzie miał
              rację?? Panta Rei. Rzeczy niemożliwe z czasem stją sie oczywiste - przynajmniej
              nalży to dopuszczać!!! Nigdy nie mów nigdy!!

              3/ Piszesz"
              > Uważam, że nie nic złego w tym, że reaguję na posty zawierające nieprawdziwe
              > informacje i wprowadzajace czytelników w błąd.

              Fakt ale dziwne jest to, że jak ja napisałem nieco do Twego postu, to prawie
              wpadłes w szał. Uznając za bezczelność, że ktoś smiał twój cudowny tekst
              skomentowac i dodac co nieco- cytuje
              "Prawdę powiedziawszy nie wiem w jakim celu przetłumaczyłeś mój post napisany i
              tak dość przystępnym językiem."
              -Całkowity narcyzm, obawiam sie że wynikajacy z niewielkiej wiedzy - bowiem
              ktos kto ma wiedze nie musi tego wciąz udawadniac innym - oni o tym i tak wiedza
              - słabizna musi to ciągle podkreślać.

              4/ pozostaje kwestia braku kultury osobistej wyrażanej w agresywnym tonie
              Twych postów - sądzisz, że będąc schowanym za nickiem możesz każdemu nawrzucac?
              A wiesz do kogo mówisz? Pomysl chwilke!!! gdybyś wiedział zrobiłoby Ci sie
              głupio - ręcze za to!!

              5/Jesteś jak usilnie wszystkich chcesz o tym przekonac prawnikiem, to żaden
              wstyd wprawdzie, ale bycie prawnikiem wierzacym w jdnostronność prawa (
              rozumianą jako istnieniej tylko jednej prawdy) jest cechą początkująych
              prawników, zatem wiecej pokory.

              Pozdrawiam
            • aniapol Re: istortą 26.04.06, 12:10
              to, że studenci III roku prawa wykazują się wiedzą i światłością umysłu większą
              niż niejeden doświadczony prawnik świadczy o tym, że jeszcze nie są skażeni
              praktyką i zderzeniem z rzeczywistością sądową. Podobnie jak duża część
              tutejszych forumowiczów, którzy nie są prawnikami, i swoje rozumienie świata
              opierają na przekonaniu, że prawo i sprawiedliwość (pisane małą literą) idą w
              parze. Tymczasem rzeczywistość jest zupełnie inna. Przepisy prawa, nierzadko
              pokrętne, wzajemnie sprzeczne, dopuszczające ogromną dozę interpretacji,
              niewiele mają wspólnego ze zwykłym ludzkim poczuciem sprawiedliwości. Dlatego
              zamiast być ostoją państwa i dawać obywatelom poczucie bezpieczeństwa, są
              źródłem niepewności, lęku i frustracji - tak, jak chociażby w moim przypadku z
              tym nieszczęsnym zasiedzeniem. Przecież przepisy prawa powinny służyć zwykłym
              obywatelom, a żeby tak było, muszą być oparte na zdrowym rozsądku, powszechnym
              poczuciu sprawiedliwości, i zrozumiałe dla przeciętnego obywatela. Inaczej
              strach będzie wyjść na ulicę bez adwokata - a nuż ktoś znajdzie jakiś kruczek
              prawny, żeby nas ukrzywdzić. Zrozumcie to, drodzy prawnicy bywający na tym
              forum. Dla nas, nie-prawników, jedynym drogowskazem w tej materii jest nasza
              własna intuicja i poczucie sprawiedliwości. Jakże bolesne bywa odkrycie, że
              sprawiedliwość i przepisy prawa to dwa zupełnie odrębne byty.
              PS. Jeszcze słowo w mojej sprawie: już kilka lat temu wniosłam przeciw
              lokatorom pozew o wydanie całej nieruchomości: działki i domu. Mam więc
              nadzieję, że przerwałam tym bieg zasiedzenia, i wszystko jest OK. Pozdrawiam.
              • jml13060 Prawo pierwokupu 26.04.06, 13:02
                Znamienne jest to, ze rowniez 'moi' lokatorzy w pierwszej fazie batalii sadowej
                napomkneli o zasiedzeniu (najwyrazniej bardzo liczyli na to, ze po bezpotomnej
                smierci poprzedniej wlascicielki, linia spadkobiorcow zostanie przerwana, a oni
                spokojnie przejma dom dla siebie; zawiedli sie checheche....). Potem spuscili z
                tonu ograniczajac sie do zadania prawa pierwokupu (odmowilem im). Oczywiscie nie
                mam zamiaru sprzedawac domu nikomu, szczegolnie im i szczegolnie w okresie
                polrocznym, po wykonaniu eksmisji w trybie 3-latki, a to z obawy przed ich
                nawrotem i wiazacymi sie z tym ustawowymi restrykcjami. Mam nadzieje, ze uplywie
                tego czasu nie beda mieli zadnych preferencji w postaci prawa do pierwokupu ?
                Byloby mi smutno gdyby tak sie stalo .... To taki maly rewanz za minione 60-lat
                przymusowego ich zamieszkiwania.

                ECHR odezwal sie (tym razem po angielsku i bez posrednictwa polskiego biura)
                informujac o wlaczeniu mojego pozwu w kolejke oczekujacych na rozstrzygniecie w
                sprawie pani Marii Hutten-Czapskiej. Mam nadzieje, ze przed wakacjami poznamy
                ostateczny werdykt Trybunalu.
                • krotki bardzo ważne 26.04.06, 14:53
                  > ECHR odezwal sie (tym razem po angielsku i bez posrednictwa polskiego biura)
                  > informujac o wlaczeniu mojego pozwu w kolejke oczekujacych na rozstrzygniecie w
                  > sprawie pani Marii Hutten-Czapskiej. Mam nadzieje, ze przed wakacjami poznamy
                  > ostateczny werdykt Trybunalu

                  czy mógłbys podac datę tego pisma / decyzji/ postanowienia ??? to
                  bardzooooooooooooooooooooooooooooooo ważne!!!
                  chodzio to, że jeżeli jest po 11 stycznia 2006 to, że raczej utrzymują H-Cz jako
                  pilotażową może w mniejszym stopniu równiez wskazuje to na utrzymanie I
                  instancji - Bądź łaskaw podac date i najlepiej nagłówek tego pisma

                  Pozdrawiam
                  • oskar58 Re: bardzo ważne 26.04.06, 20:29
                    Ja też dostałem pismo z ECHR (to nie postanowienie ani decyzja), moim zdaniem
                    nic z tego pisma nie wynika poza tym, co juz napisał jml. Zawiadamiają i już.
                    Pismo jest z dnia 11 kwietnia 2006 r. Nie przetłumaczę treści. Mogę przepisać
                    treść dosłowną jeżeli to kogoś interesuje. Oskar
                    • krotki skan 26.04.06, 22:47
                      wystaczy - aż nadto skan- co znaczy nie postanowienie ani decyzja - co jest w
                      nagłowku!!! jak imie i nazwisko to pismo a jak ............. ? jak zwykłe pismo
                      to niestety mało znaczne - ale inna kwestia po jakim czasie przysłali? to też ważne
                      Pozdrawiam
                      • oskar58 Re: skan 27.04.06, 11:33
                        Po złożeniu skargi w lutym 2002 r., w ciągu ok. 1 miesiąca przysłano
                        potwierdzenie przyjęcia skargi. Pismo o którym mowa jest drugim od marca 2002
                        r. Jak widać skarga juz 4 lata czeka na rozpoznanie. Ciekaw jestem jak długo
                        czekała Pani Hutten Czapska. Oskar
    • miron14 Re: zasiedzenie 27.02.21, 17:10
      polecam w sprawach o zasiedzenie adwokat Anne Błach, mojejmu ojcu zrobiła zasiedzenie działki budowlanej obok dizałki mego ojca co ja ogrodził kiedys i miał tam blaszaka na swój motocykl i takie tam, mimo ze podatków nie płacic a sasiedzi wredni protestowali pani mecenas wygrała mu sprawe, ma kancelarie na ul Mokotowskiej obok metra politechnika raz byłem u niej z ojcem fajny szybki dojazd jak stwierdziłem

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka