Sto lat za murzynami? co z tym polskim rynkiem?

11.05.06, 17:08
Witam wszystkich

Ciekawi mnie Wasze zdanie na temat „odporności Polaka na wszystko co nowe”.
Teza jest – teraz potwierdzenie:
Angielsko - języczne serwisy od lat realizują oferty nieruchomości za pomocą
„virtual tour” czyli wirtualnego zwiedzania nieruchomości. Wystarczy wpisać w
google: virtual tour real estate i mamy ok. 19 milionów stron. Teraz
przełożenie na polski rynek: wirtualne zwiedzanie nieruchomości i tu porażka –
916 stron i to część promujących tą technikę a nie realizujących ich w praktyce.
Dlaczego taki stan utrzymuje się od kilku lat, bo taka technika wcale nie jest
nowością?
Mamy na rynku 2 serwisy w których realizowane są oferty nieruchomości za
pomocą fotografii panoramicznych: www.dom.ivc.pl oraz www.dom360.pl
Utwierdzić się można więc w przekonaniu że:
1. pośrednicy nieruchomości bronią się rękami i nogami przed takim sposobem
prezentacji ofert
2. na rynku jest zbyt mała wiedza o takiej technice
3. syndrom Polaka – jestem na rynku więc nic nowego nie jest mi potrzebne
Powtarzam więc, co jest Waszym zdaniem tego powodem?

Pozdrawiam
    • jml13060 Re: Sto lat za murzynami? co z tym polskim rynkie 12.05.06, 12:18
      Nie potrafie odpowiedziec na Twoje merytoryczne/retoryczne pytania o sposob
      prezentacji (w mojej opinii rowniez niedostateczny, bo zrealizowany niedbale i
      chaotycznnie) oferty polskiego rynku nieruchomosci.

      Prowokujacy jest (i dlatego zabralem glos) tytul Twojego postu. Uwazam, ze
      Murzynom nalezy sie stosowanie duzej litery "M". Z kontekstu wyziera tez pogarda
      dla Murzynow, jako cywilizacyjnie "tych ostatnich". No moze ... w Twojej opinii
      przedostatnich, bo jeszcze wyprzedzajacych Polakow. Niepotrzebna agresja i
      frustracja.
      • ivc Re: Sto lat za Murzynami? co z tym polskim rynkie 12.05.06, 21:54
        Założeniem moim było sprowokowanie do dyskusji na postawione przeze mnie pytanie.
        Co do zarzutu pogardy pod moim adresem to zapewniam, że byłbym ostatnim który
        miałby równać się szeregiem z osobami o rasistowskich poglądach. Powtarzam – nie
        było moim celem obrażać nikogo. Urażonych oraz za błąd literowy przepraszam ale
        myślę że opinia jest przesadzona – przypominają mi się wypowiedzi wielu moich
        rodaków „...sto lat za...” i raczej nie wysuwano w stosunku do nich opinii o
        pogardliwości ich opinii.
        Pozdrawiam
        • jml13060 Re: Sto lat za Murzynami? co z tym polskim rynkie 15.05.06, 14:55
          Sorry. Nadmierna ostrosc w grze z mojej strony - udaje sie na 2 minuty na lawke
          kar. Nb. jako pelnowymiarowi Europejczycy musimy bardzo uwazac na tzw.
          poprawnosc polityczna.
          • al9 Chętnie wyjaśnię 10.06.06, 13:17
            na Zachodzie posrednicy pracuja na umowach z klauzulą wyłączności. Mogą
            inwestować w reklamę. Robic wirtualne podróże, nakładać na nieruchomości
            banery, stawiac na chodnikach potykacze itd. W Polsce większość Sprzedających
            Klientów broni sie przed umowami wyłacznymi rękami i nogami... W efekcie jedną
            nieruchomość sprzedaje kilka, kilkanaście biur. Czyli udają, że ja reklamują...
            Dopóki rynek nie zmieni się - o zaawansowanych technikach prezentacji (czytaj
            czasochłonnych i kosztownych) - można zapomnieć...
            Pozdrawiam
            al pośrednik w obrocie nieruchomościami
            • radek9918 problem w licencjach 10.06.06, 16:16
              bzdury,
              problem jest w ogranizceniu swobody gospodarczej poprzez licencje
              oddałem kiedyś dużą nieruchomość w pośrednikowi na wyłaczność i nic nie robił,
              zadnej reklamy tylko wywieśił informację w gablocie przez swym biurem,
              oczywiście z błędem, bo wbrew obowiazywaniu aktualnego mpzp, napisał w tym w
              info, ze planu nie ma;
              to posrednik znany fumkcyjny w tych ich stowarzyszeniach, z licencją dwucyfrową,
              a gdy bez jego udziału zgłosił do mnie się sąsiad, by dokupić część działki (bo
              jego sasiednia nie spełniała do pozwolenia na budowę wymogu gestości zbudowy
              okreslonej w mpzp), to oczywiście zawołał prowizję,
              musiałem poczekac na zakończenie terminowej umowy posrednictwa, a potem sam
              poszkukac nabywców, których znalazłem
              pośrednicy to debile i oszuści
              • clevland Re: problem w licencjach- szukają jeleni 10.06.06, 17:32
                Najgorszym wyjściem jest podpisanie umowy na wyłączność.
                Ja sprzedawałem mieszkanie w innym mieście i tam też znalazłem agencję.
                Podpisałem umowę ale bez wyłączności, tak więc sam też mogłem szukać. Na
                początek dałem wysoką cenę. Nie dawałem ogłoszenia do prasy bo nie miałem jak
                pokazywać mieszkania.
                Agencja dzwoniła do mnie trzy razy:
                -Pierwszy raz zadzwonili z informacją iż mają kogoś za połowę ceny- wysmiałem ich.
                -Drugi raz zaoferowali cenę bliską mojej, ale po podpisaniu umowy przedwstępnej
                okazało się, że potencjalni kupcy dostali o wiele niższy kredyt tak więc mogą
                dać mniej niż pierwotnie ustalono. Na pewno to była ściema.
                -Trzeci raz jak zacząłem dawać ogłoszenia to zaoferowali kogoś kto dawał cenę o
                8tys. zł mniejszą od mojej. Nie zgodziłem się. Okazało się kupiec zadzwonił do
                mnie bo trafił na mój nr z ogłoszenia i zarządał wycofania oferty z gazety bo on
                oferuje tyle co ja chcę. Okazało się że on dawał tyle ile ja chciałem ale z
                agencji zadzwonili do mnie z ofertą o te 8tys. zł mniejszą... licząc na
                dodatkowy zarobek.
                Okazało się że na pewno nie była ich pierwsza przewałka z racji tego iż
                pracownica zachowywała się tak jak by nic się nie stało, w trakcie wyjaśniania
                całej sytuacji.
                W końcu skończyło się na podpisaniu umowy z tą osobą.
                Generalnie to mogłem poczekać jeszcze chwile bo znaleźli się kupcy z ogłoszenia
                w gazecie i agencjia nie zarobiłaby nic za swoje nieetyczne praktyki.

                Nawet nie chcę myśleć co by było gdybm podpisał z nimi umowę na wyłączność-
                trzymaliby mnie z ofertą 75% ceny wyjściowej i czekali czy wytrzymam do czasu
                wygaśnienięcia umowy.

                Tak więc agencja przede wszystkim chce zarobić najpierw na ewentualnej ściemie a
                dopiero potem na efektach swojej pracy...

Pełna wersja