Uwaga na dziwne umowy - Miedzeszyn - Radość

24.06.06, 09:37
Swego czasu byłem zainteresowany kupnem mieszkania w Miedzeszynie na małym
nowym osiedlu przy ul. Przewodowej - inwestycja prowadzona przez niewielką
spółkę, która dotąd zrealizowała jedną inwestycję również w Miedzeszynie. Nie
wiem czy na chwilę obecną spółka ta sprzedaje jeszcze mieszkania na
nowobudowanym osiedlu, ale jeżeli tak to ostrzegam przed umowami które są
przez nich proponowane do podpisania w związku z zakupem mieszkań.
Kilka groźnych cech tych umów:
- nie wiadomo w jakiej roli występują strony umowy - zamiast kupujący i
sprzedający w umowach jest zamawiający i wykonawca
- określenie przedmiotu umowy jest takie, że do końca nie da się ustalić co
kupujemy a czego nie.
- bardzo groźnie (bo niejasno) określony jest sposób sprzedaży części działki
przynależnej do lokalu - nie wiadomo co, ile i na jakich zasadach - w umowie
sprzedający zobowiązuje się dosłownie do "d)Ustanowienia odrębnej własności
lokalu o powierzchni ........ m², oznaczonego pod numerem .... ( wg
załącznika nr .... ) , z miejscem postojowym o powierzchni do ....... ( wg
załącznika nr 4) i piwnicą o powierzchni ......... m² ( wg załącznika nr 5)
oraz zawarcia z Zamawiającym umowy sprzedaży lokalu z miejscem postojowym i
piwnicą, z odpowiednim udziałem w częściach wspólnych segmentu oraz w prawie
własności gruntu, w udziale proporcjonalnie do powierzchni gruntu pod
budynkiem;" - co to znaczy "odpowiednim udziałem w częściach wspólnych" czy
też "w udziale proporcjonalnie do powierzchni gruntu pod budynkiem"

- inwestor może obciążać nabywcę kosztem usunięcia "robót koniecznych" które
wystąpią podczas budowy i wykonanie ich będzie podyktowane względami
bezpieczeństwa budowy (jaki wpływ ma kupujący na to co dzieje się na budowie?)
- niejasny jest sposób rozpisania ceny za poszczególne składniki nieruchomości
- generalnie umowa to jeden wielki bełkot w który dochodzi do mieszania pojęć
i nazewnictwa dookreślającego jej przedmiot jak i strony - w umowie brak
jakichkolwiek definicji pojęć.

To tylko część dziwnych i groźnych zapisów - próbowałem w drodze rozmów z
jednym z prezesów spółki porozumieć się co do koniecznych zmian w umowie -
podczas dwugodzinnej rozmowy udało mi się kilka rzeczy dogadać - poświęciłem
kolejnych kilka godzin na to by odpowiednio (zgodnie z porozumieniem) zmienić
umowę i ..... przez dwa dni nie mogłem skontaktować się z Sz.P. prezesem -
nie chciało mu się odbierać moich telefonów. Kiedy już dodzwoniłem się do
niego (dzwoniąc nie ze swojego telefonu) na moje pytanie czy akceptuje
przesłane mu zmiany usłyszałem słowo nie - zapytałem więc, które mu nie
odpowiadają - powiedział, że wszystkie.
W zasadzie na tym historia mojego zakupu się skończyła - może jeszcze tylko
wspomnę, że przy okazji rozmowy z Sz.P. prezesem dowiedziałem się, że jemu
zupełnie nie zależy na sprzedaży mi tego co chce sprzedać, bo to się tak czy
inaczej sprzeda, i że właściwie to my kupujący zmuszamy go do tego żeby już
teraz sprzedawał to co dopiero się będzie budować, bo gdyby nie my to
zacząłby to dopiero wtedy sprzedawać kiedyby inwestycja zostałaby faktycznie
zakończona - zapomniał tylko dodać, że to wystawił ofertę sprzedaży jeszcze
przed rozpoczęciem inwestycji.

Puenta: czytajcie dokładnie umowy i nie podpisujcie tego co do czego nie
macie pewności!!! Uważajcie też na radosne nazwy spółek które sprzedają
mieszkania.

Pełna wersja