jml13060
30.06.06, 12:35
Rząd mocniej opodatkuje rynek nieruchomości
Piotr Skwirowski 29-06-2006 , ostatnia aktualizacja 29-06-2006 20:43
3 mln nowych mieszkań? Na razie rząd przygotował propozycje zmian w podatkach
niekorzystne dla wielu osób myślących o własnym M, inwestujących w
nieruchomości - zarówno nowe, jak i te na rynku wtórnym.
W czasie kampanii wyborczej PiS obiecywał nam 3 mln nowych mieszkań w ciągu
najbliższych kilku lat. Miał przedstawić program, który pobudzi budownictwo,
zachęci Polaków do inwestowania w nieruchomości i będzie wspierał te
inwestycje. Na razie programu nie ma, rząd przyjął natomiast projekt zmian w
ustawie o podatku dochodowym od osób fizycznych, w którym znalazło się kilka
niemiłych niespodzianek dla podatników inwestujących w nieruchomości.
19 proc. od dochodu ze sprzedaży
Najwięcej kontrowersji budzi pomysł zmiany zasad opodatkowania sprzedaży
nieruchomości. Od nowego roku opodatkowany ma być dochód ze sprzedaży domu
czy mieszkania, czyli różnica pomiędzy ceną sprzedaży a ceną zakupu. Teraz
podatek płaci się od przychodu, czyli tak naprawdę od kwoty uzyskanej za daną
nieruchomość. Zmienią się stawki podatku - w miejsce 10-proc. podatku od
przychodu pojawi się podatek w wysokości 19 proc. od dochodu ze sprzedaży
nieruchomości.
Co te zmiany oznaczają dla podatników sprzedających domy i mieszkania?
Propozycje rządu są niekorzystne dla osób, które będą sprzedawać domy czy
mieszkania posiadane dłużej niż pięć lat. Dziś przy sprzedaży takich
nieruchomości nie płaci się podatku. Gdy nowe przepisy wejdą w życie, takiego
zwolnienia od podatku już nie będzie. Na szczęście "po nowemu" opodatkowana
będzie sprzedaż nieruchomości nabytych po 1 stycznia 2007 r. Jeśli więc ktoś
będzie chciał w przyszłym roku sprzedać mieszkanie kupione "za Gierka", zrobi
to jeszcze na starych zasadach, czyli bez podatku.
Zyskać mogą (ale nie muszą) osoby, które chcą sprzedać własne M posiadane
krócej niż pięć lat. Podatek 10-procentowy od przychodu ze sprzedaży takiego
domu czy mieszkania byłby z reguły wyższy niż 19-procentowy podatek od
różnicy pomiędzy ceną jego sprzedaży a ceną zakupu. W zależności od wartości
nieruchomości korzyści ze zmiany zasad jej opodatkowania mogą sięgnąć tysięcy
i dziesiątek tysięcy złotych. Ale uwaga - dziś obowiązuje przepis, który daje
podatnikowi sprzedającemu dom czy mieszkanie posiadane krócej niż pięć lat
możliwość całkowitego wykręcenia się od podatku. Wystarczy, że w ciągu dwóch
lat wyda pieniądze uzyskane ze sprzedaży na inną nieruchomość. Od nowego roku
to koło ratunkowe ma zniknąć z ustawy. A to oznacza, że ktoś, kto będzie
sprzedawał mieszkanie z myślą o zakupie większego lokum - straci. Wedle
obowiązujących dziś przepisów nie zapłaciłby w ogóle podatku, tymczasem
będzie musiał zapłacić 19 proc. od dochodu ze sprzedaży swojego "starego"
mieszkania. To może oznaczać stratę nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych.
Znika ulga odsetkowa
Niespodziewanie rząd zaproponował także likwidację tzw. ulgi odsetkowej.
Dzięki niej można dziś odliczyć od dochodu wydatki na spłatę odsetek od
kredytu na zakup nowego mieszkania, budowę lub rozbudowę domu. Ulga obejmuje
odsetki od kredytu w wysokości do 189 tys. zł. Jeśli kredyt jest wyższy,
odlicza się odsetki przypadające na jego część, czyli na kwotę 189 tys. zł. W
ten sposób osoba spłacająca kredyt mieszkaniowy odzyskuje rocznie kwotę
odpowiadającą mniej więcej jednej racie kredytu. Czyli nawet kilka tysięcy
złotych. To niezbyt wiele w porównaniu z dawną ulgą budowlaną, ale zawsze coś.
Jeszcze na początku roku, gdy Ministerstwo Finansów przedstawiło swoje
pierwsze przymiarki do zmian w podatkach na 2007 r., nie było mowy o
likwidacji ulgi odsetkowej. W projekcie zmian w ustawie o PIT przyjętym przez
rząd na początku czerwca ulgę przeznaczono jednak do wycięcia. Rząd obiecuje,
że zachowane zostaną przy tym tzw. prawa nabyte podatników korzystających z
ulgi. To oznacza, że osoby, które załapią się na ulgę przed jej likwidacją,
będą z niej mogły nadal korzystać - aż do końca 2027 r.
Najem bez ryczałtu
Niemiła niespodzianka czeka też osoby uzyskujące przychody z najmu swoich
domów czy mieszkań. Dziś mogą one płacić fiskusowi podatek w formie ryczałtu
od przychodu. Przy niewielkich przychodach stawka tego podatku to 8,5 proc.
Gdy przychody są wyższe, od części z nich płaci się 20-proc. ryczałt. Od
nowego roku ryczałt ma jednak zniknąć. Osoby, które dziś płacą podatki w tej
formie, będą się musiały rozliczać w ramach tzw. zasad ogólnych, czyli według
zwykłej skali podatkowej ze stawkami 19, 30 i 40 proc. Dla większości z nich
oznacza to podwyżkę podatków.
Za przygotowanie wyliczeń dziękujemy pani Agnieszce Fiejtek z firmy KPMG